Dodaj do ulubionych

wszyscy mówią co innego

22.02.04, 17:30
Dlaczego każdy lekarz czy specjalista podaje inną średnią długość penisa?
Szukałem w sieci i w różnych pismach, a wyniki, które znalazłem różnią się
znacznie od siebie:
13 (jakieś "Wessels study")
13-14
14-15
15,2
11-17
13-18
15-16
16,5
16-18
Pan pisze, że 15-17
Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, bo te rozbieżności mnie niepokoją.
Obserwuj wątek
    • mela1 Re: wszyscy mówią co innego 23.02.04, 18:31
      A czy czlowiek to wzorzec metra? Przeciez kazdy mogl badac inna grupe i uzyskac
      rozne wyniki. Nie sa one tak bardzo rozbierzne. Poza tym nie rozumiem jaki masz
      problem. Czy srednia krajowa/swiatowa wplywa na Twoj rozmiar? Czy musisz sie
      okreslic jako maly/sredni/duzy? I czy naprawde to az taki problem?
      Meska wiara, ze partnerka ma centymetr w oczach mnie fascynuje:)
      • deeper1 Re: wszyscy mówią co innego 23.02.04, 19:03
        Daruj sobie ten sarkazm. Chce wiedzieć po prostu i tyle, mam prawo. Za dużo
        spotkałem w życiu kobiet, które mi powiedziało, szczególnie w szczerej rozmowie
        prywatnej po paru kieliszkach, że to ma duże znaczenie (nawet 2 cm różnicy),
        jedna mi nawet wyskoczyła w łóżku z linijką żeby mi zmierzyć(niby w żartach i z
        niewinnej ciekawości), na co jej oczywiście nie pozwoliłem i co ostatecznie
        zakończyło naszą znajomość. Rany, przecież to przy ówczesnym stanie medycyny
        nie powinno być dawno zbadane i każdy seksuolog to powinien wiedzieć, no i wie,
        tylko, że każdy seksuolog wie co innego. A różnica między niecałymi 13 cm (5
        cali), a 17 cm to chyba jest różnica spora nie? W końcu nakładki na penisa
        przedłużają o 5 cm, a kupują to ludzie.
        • mela1 Re: wszyscy mówią co innego 23.02.04, 20:01
          Prawo do wiedzy rzecz swieta. Tylko rozumiem, ze nie jest potrzeba do celow
          naukowych. I nie rozumiem jaki wplyw na Twoj rozmiar bedzie miala ta
          klasyfikacja. Czy fakt zmierzenia wplywa na wielkosc rzeczy mierzonej? To jak
          dziecko, ktore zakrywa oczy i sadzi, ze go nie widac:)
          Moim zdaniem fantazja i niemyslenie o wymiarach, niedostatkach urody sa w
          kontaktach seksualnych wazniejsze niz etykietka "ponadprzecietny".
          • deeper1 Re: wszyscy mówią co innego 23.02.04, 20:33
            Wiedza nie wpływa na wielkość, tylko na samopoczucie. A nic tak nie psuje
            samopoczucia jak niepewność. Po uzyskaniu pewności można dopiero pogodzić sie
            ewentualnie z rzeczywistością, albo pomyśleć o operacji plastycznej. I nie jest
            to kwestia niedostatku urody, tylko czynnika, który fizycznie wpływa na jakość
            stosunku seksualnego.
            • magania Re: wszyscy mówią co innego 28.02.04, 21:34
              Na pewno sama dlugosc nie wplywa na jakosc wspolzycia.Najwazniejsza jest
              technika i sluchanie partnerki(co lubi)kazda kobieta to powie,a szczegolnie
              ta,ktora cie pokocha.Z penisami u facetow jest jak z piersiami u kobiety
              baaaardzo rozne rozmiary.Czy kobieta z malym biuscikiem jest mniej kobieca niz
              ta z ogromnym?,czy powinna robic operacje tylko dlatego,ze nie ma miseczki
              E?.Zrozumiesz,ze wyolbrzymiasz swoj problem,jesli poznasz odpowiednia
              kobiete.Pozdrawiam
              • deeper1 Re: wszyscy mówią co innego 28.02.04, 22:16
                Bardzo dziękuję za ten post.
    • turbolover Re: wszyscy mówią co innego 23.02.04, 23:29
      hehe,też bym wykopał taką z liniją. Średnia to coś koło 14-16, ale nie łam się.
      Są takie, co lubią mniejsze. Łatwiej zmienić kobietę niż penisa!
    • an_ni Re: wszyscy mówią co innego 24.02.04, 13:34
      no to podaj ile ty masz to ocenimy czy to ponizej czy powyzej sredniej
    • justina34 Re: wszyscy mówią co innego 24.02.04, 18:38
      Powiedz ile masz w obwodzie, to Ci powiem czy masz fajnego. Długość - bez
      najmniejszego znaczenia.
      • anton9 Do Justina34 27.02.04, 22:24
        Ja mam w obwodzie 14,8. Czy jest fajny w Twoim uznaniu?
        • justina34 Do Anton 9 01.03.04, 22:54
          Mój facet ma 16 cm w obwodzie, sama mierzyłam. I "jego" jest fajny. Myślę, że
          Twój też jest fajny pod warunkiem, że umiesz się nim posługiwać... :-))) Ale
          abstrahując od tego, pewnie dobrze wiesz, że wielkości i rozmiary są bez
          większego znaczenia. Autor tego wątku, podejrzewam, jest uczniem szkoły
          podstawowej i stąd jego rozterki. Pzdr.
          • turbolover Re: Do justina34 02.03.04, 10:23
            Kobieto, pójdź do sklepu z artykułami metalowymi i niech pan sprzedawca ci
            pokaże, jak wygląda rura, która ma 16 cm obwodu, a potem zastanów się kogo
            wysyłasz do podstawówki.
            • anton9 Re:Jesten niepocieszony 02.03.04, 10:57
              Kurcze,ja juz sie cieszylem,ze skoro mam krotkiego to przynajmniej dosyc
              grubego,ale niestety sprowadzono mnie na ziemie.
              • justina34 Re:Jesten niepocieszony 02.03.04, 19:05
                Spoko, to co masz jest super i należysz do mniejszości...Obys tylko umiał z
                tego korzystać :-)))
            • justina34 Re: Do justina34 02.03.04, 19:07
              A ty, Kolego, chyba mylisz obwód ze średnicą! Weź centymetr krawiecki, zrób
              kóleczko 16 cm i sam zobacz. Przykro mi że masz chudziutkiego, wiesz, niektórzy
              naprawdę mają grube "urządzenie", choć to nie ich zasługa... Nie poddawaj się!
              Na pewno masz inne zalety!
              • turbolover Re: Do justina34 03.03.04, 13:04
                W ogóle to cię nie chciałem obrazić, sorki, tylko mnie to troszkę ruszyło - 16
                cm obwodu to ma dezodorant gillette i nie wyobraźam sobie jak można to kobiecie
                wsadzić, moją pierwszą dziewczynę by to chyba rozpruło. Nie narzekam na swoją
                grubość, ale mam nadzieję, że nie spotkam w życiu na swojej drodze takiej
                kobiety jak ty. Już wiem dlaczego czasem mówi się, że kobiety są rozlazłe:)
                Pozdrawiam.
                • justina34 Re: Do justina34 03.03.04, 19:48
                  Ja ciebie też nie chciałam obrazić, a wogóle to anatomia i natura sprawiają, że
                  nie trzeba być rozlazłym aby te 16cm, o które jest tyle krzyku, mogło się
                  zmieścić bez problemu, wierz mi. Ja nie jestem maniaczką "wielkościową", na
                  prawdę uważam, że wymiary to tylko dodatek do całej dużo ważniejszej "reszty".
                  Natomiast trochę mnie dziwi jak ktoś wyszukuje tabele z długościami i zamartwia
                  się czy jest w normie. Wiem, że faceci mają na tym punkcie świra ale to na
                  prawdę ma znaczenie poboczne. Pisze Ci to kobieta z doświadczeniem, nie
                  nastolatka która dopiero poznaje tą zabawę. Pzdr.
                  • lordburek Re: Do justina34 03.03.04, 20:33
                    Tak to wyglada z zewnatrz tylko, mozna sie z tego smiac i opowiadac o tym
                    dowcipy, a prawda jest taka, ze to jest gdzies w psychice gleboko zakodowane i
                    rzutuje na wszystkie sfery zycia, nie tylko seksualne i to jest absolutnie poza
                    kontrolą. To tak jak probowac wytlumaczyc anorektyczce, ze nie jest gruba.
                    Kompleks to reakcja nerwicowa i nie da sie go zracjonalizowac. Ja mam
                    przecietna dlugosc i grubosc i raczej kompleksow nie mialem (co nei zmienia
                    faktu ze z facetem co ma 16 dookola chetnie bym sie zamienil, ale to inna
                    sprawa), ale raz przed niedoszlym stosunkiem mi panna powiedziala ze wydawalo
                    jej sie ze mam wiekszego (nie wiem na jakiej podstawie - nos, palec ?),
                    momentalnie oklapl, nie dalo sie go postawic i to byl koniec przyjemnosci na
                    ten wieczór. To jest smieszne, ale penisem nie steruje sie wolicjonalnie, nim
                    kieruje podswiadomosc i kompleksem tez, na nic perswazje.
                    • justina34 Re: Do justina34 03.03.04, 20:46
                      Jeśli przytrafi Ci się jeszcze raz taka panna - podziękuj jej natychmiast! Nie
                      wyobrażam sobie takiego komentarza do faceta!
                  • turbolover Re: Do justina34 03.03.04, 20:40
                    Dobra, powiedz mi tylko, jesli mozesz, jedno. Piszesz, ze ma to znaczenie -
                    poboczne, ale ma. Co to oznacza? Ze w ogole wg ciebie seks w zwiazku ma
                    znaczenie poboczne? Jak jest z taką rurą - to jest inna zupełnie jakość
                    orgazmu, czy moze latwiej osiagnac orgazm, czy tez są to wyłącznie walory
                    wizualne, czy chodzi o to, ze taki facet jest bardziej męski? Powiedz mi
                    szczerze, bo tobie uwierze, a seksuologowi nie. Dzieki.
                    • justina34 Re: Do justina34 03.03.04, 20:54
                      Mój facet to przede wszystkim gość, którego kocham. Innym może się nie podobać,
                      dla mnie jest cudowny, uwielbiam go. To, że ma "takiego" to nie jego zasługa,
                      tak chciała natura. Gdyby nie to, że sam dotyk jego ręki powoduje dreszcze to
                      sądzę, że wielkość by tu nic nie pomogła. Seks jest fantastyczny ale nie
                      dlatego że ma grubego, tylko dlatego, że on sam jest fantastyczny, zna mnie
                      doskonale, wie jak dotykać, pieścić itd. To wszystko jest 1000 razy ważniejsze
                      niż średnica, długość czy inne "parametry". Wierz mi, męskość faceta nie
                      przekłada się na to jakie ma przyrodzenie.
                      • turbolover Re: Do justina34 03.03.04, 21:13
                        Czyli wszystko jasne - wielkość nie ma znaczenia, tylko że grubszy jest
                        fajniejszy:) Dzięki oromne!
                        • justina34 Re: Do justina34 03.03.04, 21:16
                          Ej, no przeginasz!!! Czy ja napisałam Ci coś takiego??? Moja pierwsza wypowiedź
                          w tym wątku to była ironia odnośnie tematu. Teraz już pisałam Ci na serio.
                          • turbolover Re: Do justina34!!!! 05.03.04, 15:57
                            Spoko, rozumiem, co miałaś na myśli - starałaś się mi wytłumaczyć, że warstwa
                            emocjonalna związku i technika kochania są ważniejsze niż gabaryty. Ok.
                            Spotkałem już wiele razy takie opinie z ust kobiet, ale to nie jest odpowiedź
                            na moje pytanie. Pytałem cię o techniczny aspekt stosunku - przeczytaj jeszcze
                            raz jeśli możesz i odpowiedz, bo to ważne dla mnie (i nie tylko dla mnie).
                            Innymi słowy - "dlaczego większy jest lepszy", a nie: "czy rozmiar jest
                            najważniejszy".
              • ralph16 Re: Do justina34 03.03.04, 13:19
                Hej! Jeszcze sie nie kochalem, powiedz mi czy wazniejsza jest srednica pozioma
                czy pionowa, bo u mnie pozioma jest większa a pionowa mniejsza, taki jest
                splaszczony troche.
                • justina34 Re: Do justina34 03.03.04, 19:50
                  Odstaw średnice, piony, poziomy daleko na bok. Bądź czuły, kochający, dbaj o
                  swoją dziewczynę, słuchaj co do ciebie mówi, rozmawiaj... Nie pożałujesz..
    • deeper1 Re: wszyscy mówią co innego 25.02.04, 02:05
      Oj co mi z tego, że mi nieznajoma kobieta powie czy wg niej jest spoko czy nie,
      zdania kobiet na ten temat różnią się, a zdążyłem się przekonać, że na
      niektórych forach kobiety uwielbiają z premedytacją dołować facetów w tej
      kwestii, więc tutaj brak zaufania. Mnie interesują fakty naukowe, bo na
      podstawie nich można coś wywnioskować jedynie. Jeśli średnia wynosi X, to
      znaczy, że jest to długość i szerokość optymalna, biorąc pod uwagę dostosowanie
      biologiczne i nie zważając na mity kulturowe. Dla niektórych kobiet nawet 18 cm
      to mało lub średnica 14 cm to mało, co już jest brednią nie z tej ziemi, a
      spotkałem takie opinie w internecie.
    • maciusio1 Łatwiej zmienić kobietę niż penisa ! 25.02.04, 02:50
      Stary, masz paranoję ze wskazaniem na podjęcie leczenia. Przestań się
      zadręczać, bo coś czuję, że kiepsko sypiasz i dręczą cię koszmary!
      Najważniejsze to być trochę przystojnym, umieć mówić, umieć słuchać i
      zakochiwać się z opóźnieniem. Jeśli potrafisz poderwać kobietę, umówić się z
      nią kilka razy i zainteresować ją sobą, a ona nie poleci na kasę, to gdy
      dojdzie do sytuacji łóżkowej, a jej się nie spodoba twoje narzędzie, to możesz
      ją olać, bo wiesz, że możesz zacząć z inną, a potem następną i kolejną - aż do
      skutku, aż się którejś spodoba. Są kobiety, które lubią duże penisy, są takie
      co lubią średnie i są takie, co lubią małe. Wbrew pozorom najmniej jest takich,
      które rzeczywiście lubią duże, obojętnie co słyszysz w mediach i co czytasz na
      forach dyskusyjnych.
      • mindo Re: Łatwiej zmienić kobietę niż penisa ! 25.02.04, 13:45
        Ty masz obsesję na punkcie długości penisa. Co co to da że średnia jest taka a
        taka? Jak masz kompleksy to lecz sie u psychologa.

        Poza tym nieważna jest długość dłuta - ważna jest fantazja i talent mistrza co
        potrafi tym dłutem wyrzeźbić.
        • zadenrocco Anatomia obsesji 01.03.04, 11:11
          Wczuj się a zrozumiesz, dlaczego mężczyźni mają "tą" paranoję. Zamknij oczy i
          wyobraź sobie, że... Masz 14/15 lat i jesteś ładnym chłopcem, czujesz na sobie
          wzrok dziewczyn na szkolnych korytarzach i zaczynasz dochodzić do miłego
          wniosku, że raczej nie powinienneś mieć z "tym" problemów. W wieku 18 lat
          poznajesz swoją pierwszą dziewczynę, bardzo ci się podoba, chodzicie ze sobą
          przez jakiś czas, aż pewnego dnia niechybnie dochodzicie do sytuacji łóżkowej.
          Już po jednej, lub po dwóch, trzech takich przygodach ona cię rzuca, nie
          podając przyczyn, lub wciska jakiś niewinny kit, ale ty wiesz, że czegoś ci nie
          mówi. Jesteś zdruzgotany, bo to pierwsza miłość, a w tym wieku emocje są takie
          silne, wiadomo jak to jest. Zastanawiasz się, co było przyczyną, rozpatrujesz
          różne scenariusze, ale narazie o "tym zagadnieniu" nie myślisz, odsuwasz to
          przypuszczenie, z początku uważasz je za absurd (rozmowy ze starymi w stosownym
          wieku przecież wszystko wyjaśniły), ale coraz bardziej podświadomie się boisz.
          W końcu zagłębiasz się w internecie, wchodzisz na fora dyskusyjne związane z
          seksem i co czytasz? Coś diametralnie innego niż ci starzy kładli do głowy!
          Nieznana Weronika zdaje raport: "poznałam faceta, bardzo się lubiliśmy, był
          przystojny, bardzo się starał, ale miał małego... odeszłam", wtóruje jej
          Iwona: "tak, to ma duże znaczenie, obojętnie, co się na ten temat mówi",
          Agnieszka uzupełnia: "duże znaczenie?! ogromne! wręcz decydujące!" - i jeszcze
          ze 20 postów tego typu, w tym niektóre znacznie bardziej radykalne. Czujesz jak
          pięść zaciska ci się w brzuchu, a oczy wyłażą ci na wierzch. Wtedy następuje
          krytyczny kluczowy moment, kiedy bierzesz do ręki linijkę i dokonujesz pomiaru.
          Szybko szukasz w wyszukiwarce jakiejś strony z poradami seksuologicznymi,
          znajdujesz, okazuje się, że mieścisz się w średniej (chociaż to nie żadne
          porażające rozmiary), do tego pan doktor seksuolog ojcowskim tonem
          uspokaja: "wielkość penisa nie ma wpływu na jakość stosunku, ponieważ pochwa ma
          8-10 cm, jest rozciągliwa, dopasowuje się, bla bla bla bla...".
          Czujesz jak schodzi z ciebie powietrze, na moment się uspokajasz ("skoro
          specjalista tak pisze..."). Ale tylko na moment. Surfujesz dalej. Szybko
          okazuje się, że jedynymi osobami, które z taką kategorycznością twierdzą,
          że "to" nie ma znaczenia, są lekarze seksuologowie płci męskiej. Już kobiety
          seksuolożki są bardziej oszczędne w szafowaniu uspokajaniem cię - czytasz, co
          następuje: "rozmiary penisa nie są jedyną rzeczą, którą mężczyzna ma do
          zaoferowania, liczy się przede wszystkim czułość, uczucie bla bla bla bla... a
          dalej: pamiętaj, że masz jeszcze język i palce, seks nie polega wyłącznie na
          penetracji...". Tu już nie wytrzymujesz, krew cię zalewa. Dochodzisz do
          wniosku, że już wolisz brutalną szczerość dziewczyn piszących posty niż
          frajerskie metody dyplomatycznego pocieszania pani doktor, którą obowiązuje
          etyka zawodowa (primum non nocere), ale jest kobietą, ma swoje doświadczenia i
          elementarna uczciwość jej do ewidentnego kłamstwa (size doesn't matter) posunąć
          się nie pozwoli. Nie śpisz tej nocy, przez następny tydzień jesteś chory i
          zaczynasz dziwnie przyglądać się koleżankom ze szkoły lub z uczelni. Dawniej je
          lubiłeś i bezpośrednio potrafiłeś to okazywać, teraz masz wrażenie, że znajdują
          się jakby za szybą - one zauważają, że jesteś jakiś dziwny i pytają: "co ci
          jest?", ale ty nie chcesz z nimi gadać, widzisz w nich potencjalnych wrogów i
          jest to poza twoją kontrolą. Dziwnie przyglądasz się swojej matce - nigdy nie
          patrzyłeś nad nią pod tym kątem, zastanawiasz się: "a może ona w młodości też
          rzuciła faceta z "tego" powodu...", podświadomie zaczynasz być dla niej
          niemiły. W następnym tygodniu panna, która zawsze ci się podobała daje ci
          ewidentne sygnały, wiedząc, że już jesteś wolny. Ale jesteś ślepy, nie
          podejmujesz tej gry, choć miałbyś dziką ochotę - rdzeń kręgowy podaje
          informację, że zniesiesz wszystko, tylko nie "to" upokorzenie po raz kolejny.
          Przez następne miesiące nie myślisz już o niczym innym, popkultura atakuje cię
          seksem zewsząd, a ty się kulisz, nie chcesz widzieć ani słyszeć, bierzesz pod
          uwagę celibat dożywotni - ale przecież nie da się żyć normalnie bez "tego"!.
          Antycypujesz zmarnowane, samotne życie, w którym już nic nie dostarcza
          pozytywnych bodźców. Twoje pasje przestają cię pochłaniać, nic cię nie
          interesuje, dochodzisz do wniosku, że rozsypał się fundament całej twojej
          konstrukcji psychicznej, że seks zawsze był ukrytym motorem wszelkich twoich
          akywności, a gdy okazał się zadaniem nie dla ciebie, wszystkie inne
          przyjemności przestały być przyjemnościami. Nie możesz się już skupić na nauce,
          nauka przecież nie ma sensu, całe twoje życie nie ma sensu.
          Penis zaczyna ci lekko nabrzmiewać w gaciach i czujesz ścisk w okolicach
          miednicy - mały frajer domaga się masturbacji. Ale ty nawet nie rozpinasz
          spodni, nie chcesz go widzieć, nienawidzisz go. Zaczyna cię boleć, wiesz, że
          nie da ci zasnąć. W końcu bierzesz go do łapy, żeby odbębinić szybko jego
          potrzeby, myśląc o czym? Oczywiście o kobietach, którym w realu nie dałbyś
          rady. Ejakulacja, której towarzyszyło przyjemne uniesienie po którym tak miło
          było przytulić się do podusi i osunąć się w krainę snów, nie jest już niczym
          przyjemnym, właściwie nawet trochę boli. Rano mały nie wita cię już jak zwykle
          spontanicznym wzwodem i już nigdy tego nie zrobi, o spontanicznych erekcjach w
          ciągu dnia też możesz zapomnieć, czasem nawet ręką go nie postawisz, mimo że
          bolesne podniecenie seksualne, które przerodziło się w destrukcyjne natręctwo,
          wcale nie ma zamiaru zniknąć. Ty za to masz ochotę zniknąć, to życie jest już
          nie do pociągnięcia, siedzisz samotnie w swoim pokoju, a twój wzrok zatrzymuje
          się na żyletce, którą możesz się podciąć, na klamce, na której możesz sie
          powiesić, otwierasz okno i patrzysz w dół, z namysłem oceniając odległość i
          swoje szanse. Jeszcze jesteś za słaby. Zatem z nudów znów wchodzisz na forum
          dyskusyjne dotyczące seksu, co się już stało uzależnieniem, i czytasz jak jakaś
          kobieta w rozbrajającej bezradności nie może otrząsnąć się ze
          zdziwienia: "Kurczę, dlaczego faceci mają taką obsesję na puncie długości
          penisa?!".
          • magania Re: Anatomia obsesji 02.03.04, 22:26
            Wczulam sie i nadal nie rozumiem tej obsesji!Mysle,ze dziewczyny na forach
            pisza bez sensu.Jedna,(ktora byc moze faktycznie uwaza,ze dlugosc jest tak
            wazna)rzuca haslo,a reszta jak kwoki potakuje,dodaje swoje,zeby sobie
            pogadac,poczuc wyzszosc nad meska plcia,a w rzeczywistosci maja normalnych
            chlopakow z calkiem srednimi.Zreszta nie bede w to wnikac,nie chodzi mi o
            to,zeby cie pocieszac,tylko,zeby ci powiedziec jak jest naprawde.Jak chcialbys
            grac w pornolach,albo interesuja cie babki na jedna noc,to przyzanaje,ze
            dlugosc jest bardzo wazna.Jezeli chcesz poznac dziewczyne,zeby ja kochac i zeby
            ona kochala ciebie,to mozecie miec super sex niezaleznie od dlugosci twojego
            czlonka.W prawdziwym zwiazku sie rozmawia o wszystkim,o swoich potrzebach
            lozkowych tez.Jak poznasz taka osobe,nauczysz sie ja rozbudzac,bedziecie mieli
            naprawde dobry sex.Zobaczysz,ze wspomnisz kiedys moje slowa.Jak trafisz na
            swoja ukochana!
            • justina34 Re: Anatomia obsesji 03.03.04, 19:52
              Święte słowa!!! Dla wszystkich, którzy mierzą i sprawdzają w tabelach...
            • turbolover Re: Anatomia obsesji 06.03.04, 12:48
              A dlaczego dla "babek na jedną noc" długość miałaby być bardzo ważna, a dla
              ewentualnej partnerki już nie?
          • valdimatrix Re: Anatomia obsesji - bravo ten pan!!! 02.03.04, 23:39
            Już dawno się tak dobrze nie ubawiłem, jak teraz czytając ten tekst. Bravo!!!
            • magania Re: Anatomia obsesji - bravo ten pan!!! 07.03.04, 02:33
              Bawia cie problemy innych?Niezly z ciebie gosc.Jezeli tak sie ubawiles czytajac
              seksualne problemy innych osob,to wejdz na forum o cierpieniu-tam pewnie sie
              posikasz ze smiechu.Jak nie rozumiesz ludzi to po holere sie w ogole odzywasz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka