och_tato
21.02.11, 22:17
Co jest grane z tymi żonami-matkami?Mój problem opisywałem już na Forum ale w innej kategorii(forum.gazeta.pl/forum/f,15128,_Brak_Seks_u_w_malzenstwie.html) ale tu chcę zapytać o zdanie specjalisty.
Jak można spokojnie tkwić w związku w którym żona z biegiem lat zaczęła mi stwierdzać że seks ją przestał interesować a mi testosteron nie daje spać po nocach.
Na początku zwiazku też go nie było za wiele,też nie był jakiś odlotowy ale z woli obu stron jakiś tam był.
Z mojej obserwacji zaczęło się pogarszać po urodzeniu drugiego,ostatniego dziecka.
Wiele się naczytałem różnych komentarzy na forum i wyciągając wnioski mogę się zgodzić że seks u kobiety rodzi się w głowie a nie kroczu-tylko dlaczego ta głowa nie umie albo nie chce odpowiednio przetwarzać sygnałów i bodźcow z mojej strony skoro np.dobra materialne są zapewnione,jest wzajemna pomoc w otoczeniu domowym,jest spokój,jest wspólne rodzinne spędzanie wolnego czasu,są rozmowy na temat problemu a także nie brakuje mi pomysłów z mojej strony na wprowadzenie jakiegoś przedintymnego nastroju.
Prezenciki,kwiatki itp.czy polecanie jakiś fachowych artykułów do przeczytania-też już przerabiałem.
Dodam że w naszych rozmowach na temat problemu o jakieś terapi czy hormonalnych wspomagaczach nie chce słyszeć-twierdzi że ona może życ bez seksu.
Dlaczego większość(zwłaszcza kobiet)próbuje winnić tylko męska strone za taki stan rzeczy,za za małe zaangażowanie w uczucia kobiety skoro u mnie to zaangazowanie jakieś tam jest a nikt nie zapyta wprost
-co te kobiety robią żeby to zmienić.
Dlaczego tylko my faceci mamy skakać wokół kobiet zabiegając o ich względy,może teraz przesadzę ale jest przecież jakieś równouprawnienie.
A może niezależność finansowa niektórych kobiet pozwala im igrać ze swoimi mężami?
Wielu radziło że bez względu na małoletność dzieci-rozwieść się.Tak trochę trudna decyzja w przypadku gdy się ma porządny dom na który dorabiano się latami i nie ma się żadnej gwarancji że tafi się ktoś konkretniejszy.Zmiana partnera to przecież nie zmiana skarpetek.
Myślałem że to może jakaś wczesna menopauza ale jakiś typowych objawów nie zauwazam,chyba że sa takie o których nie wiem(Jesteśmy obaj krótko po 40-stce)
Dlaczego nie powie mi wprost że seks ją nie interesuje tylko że mną,albo co robię nie tak-gdy ją pytam na spokojno o to.Wtedy rozmowa sie urywa,czasem ucieka sobie to wypłakać,
nastają 2 ciche dni po czym wszystko wraca do normy(oprócz seksu).
A może jestem za uczciwy wobec niej i dobrze jej z tym i to wykorzystuje?
Kończąc może czegoś nie dopisałem,może ma Pani jakieś propozycje czy rady na pozytywne rozwiązanie problemu bez większego skutku ubocznego dla któreś ze stron.