Dodaj do ulubionych

Mąż odszedł a ja żyję nadzieją

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.11, 13:52
1,5 roku temu odszedł ode mnie mąż. Jestem mężatką z ponad 20 letnim stażem i wcześniej wiele razy odgrażał się, że to zrobi. Mąż nadużywał alkoholu, często wybuchały kłótnie, padały wyzwiska, i wtedy właśnie, gdy bałam się kolejnych rozrób, stan bycia w pojedynkę, wydawał mi się najlepszym rozwiązaniem.
Kiedy zostałam sama, cieszyłam się zaistniałą sytuacją przez parę miesięcy. Zaczęła mi jednak szybko doskwierać samotność, tęsknota za nim, zaczęłam schizować w pustym mieszkaniu (dzieci juz mam dorosłe). Gdy mąż przyjechał kiedyś, bo coś miał do załatwienia w naszym mieście, bardzo się cieszyłam, gdy go zobaczyłam. On też był uradowany. Zrobiłam kolację, kupił wino, pogadaliśmy. Powiedział, że dzierżawi dom na wsi, mieszka samotnie ale wróci do mnie, bo to przemyślał. Czułam, że go kocham nadal (on też mi to wyznał wtedy po wielu, wielu latach), byłam wzruszona, że po tylu zakrętach życiowych, odnaleźliśmy się. Na obietnicach się skończyło.... Ja odkryłam w internecie, że wcale nie mieszka sam, tylko z inną kobietą i zupełnie gdzie indziej, niż mówił. Nie byłam tym faktem zbytnio zaskoczona, gdyż wcześniej nigdy nie zaprosił mnie do siebie i wymyślał różne powody, dla których nie mogłam zobaczyć jego nowego locum. Gdy prawda o innej wyszła na jaw, powiedział, że pomylił się, że nie kocha tej kobiety, przestał z nią sypiać, że tylko ja się liczę. Że to zrozumiał, że wraca...Ja oczywiście byłam skłonna wszystko mu wybaczyć. I wraca tak już od paru miesięcy, chociaż święta wielkanocne spędziliśmy razem, teraz znowu milczy od dwóch tygodni, komórka popołudniami i wieczorami jest stale wyłączona. Jestem skołowana, tym bardziej, że przed świętami, wziął trzy dni urlopu i poświęcił go na malowanie w naszym mieszkaniu; nawet planował, jak przemebluje pokój. Parę dni temu napisałam maila do niego, że mam dość jego kłamstw, czczych obietnic, że go żegnam, gdyż mam swoją godność ale liczyłam raczej, że potrząsnę nim, obudzę w nim wyrzuty sumienia, ale nic takiego się nie stało - nie odpisuje i nie dzwoni. O co tu chodzi, czy mąż wróci ?
Obserwuj wątek
    • n.wataha Re: Mąż odszedł a ja żyję nadzieją 26.07.11, 14:09
      Mąż nadużywal alkoholu, a Ty na Wasze spotkanie kupiłaś wino. A czemu nie pół litra gorzały?
      Trzeba było iść na całość.

      Wiesz, nie ma nic gorszego niż alkoholizm. A każde picie bez umiaru to alkoholizm. Więc nie wiem czy Ty masz tak niską samoocenę, że uważasz, że warta jesteś tylko takiego, który nadużywa alkoholu? Może powinnaś pochadzać trochę do psychologa, który pomógłby Ci podbudować w Tobie własną wartość?

      Im jesteś starsza, tym powinnaś mieć większe życiowe doświadczenie by nie popełniać starych błędów. Również znalezienie sobie nowego partnera nie jest takie trudne, wystarczy tylko "wyjść między ludzi", bywać wśród nich. Daj sobie spokój ze starymi błędami. Bo problemy alkoholowe są jednymi z najtrudniejszych do wyleczenia, więc wątpię by Twój dawny facet ot tak sporządniał. Sporządniał na tyle by stwarzać wyłącznie pozory. Jak już osiągnie to co zamierza (czyli powrót do Ciebie) to wróci do swoich dawnych nawyków. Gwarantuję Ci to.
    • Gość: 36-latka Re: Mąż odszedł a ja żyję nadzieją IP: *.adsl2.static.versatel.nl 26.07.11, 14:31
      Ten wątek już się pojawił. Swoją drogą dziwię się Twojej postawie... Daj sobie z kimś takim spokój. To nie jedyny facet na świecie, byś musiała swoje życie od niego uzależniać. Pozdrawiam.
      • Gość: Janeczka Do: 36 latka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.11, 14:41
        Tak, wątek odświeżyłam, gdyż w czasie gdy go pisałam, Pani Ewa Żeromska zawiesiła działalność na forum. Obecnie powróciła i cieszę się, że mi odpisała. Tobie również bardzo dziękuję za odpowiedź - dzięki opinii innych patrzę z innej strony na mój problem.
    • ewa.zeromska Re: Mąż odszedł a ja żyję nadzieją 26.07.11, 14:32
      .Mam nadzieję, że nie obrazisz się na mnie, ale nie będę ci wspólczuć. Pozbyłaś się beznadziejnego faceta (chociaz to nie była twoja decyzja, ale efekt się liczy) i cieszyłas się.
      Słusznie!
      Problem w tym, że nie zagospodarowałaś tej wolności. Nie masz pomysłu na własne życie, brak ci odwagi. Żyjesz z głową odwróconą wstecz i czas zaciera złe wspomnienia. To groźne, bo zatracasz ostrość widzenia.
      Zamknij ten rozdział, bo nic dobrego od tego człowieka cię nie spotka!
      Myśl o sobie i o swoim życiu. Wypełnij je czymś. Pracą, życiem rodzinnym, towarzyskim, przyjemnościami, czymkolwiek.
      Zasłużyłas na to!
      Czas ucieka, a ty tęsknisz za jakąś ułudą. Nie musisz szukać kolejnego związku. Nie o to chodzi. Chodzi o to, zebyś miała własny cel, tylko twój! Tylko od ciebie zależy, czy twoje życie będzie nudne i puste, czy przeciwnie!
      Zatem nie trać czasu na użalanie się nad sobą. Dostałaś od życia SZANSĘ, WIĘC JĄ WYKORZYSTAJ.
      NAPRAWDĘ CHCESZ ZNOWU BYĆ Z TYM FACETEM? Nie wierzę, nie wierzę........
      • Gość: Janeczka Do Pani Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.11, 14:55
        Bardzo dziękuję Pani za konstruktywną odpowiedź. Ma Pani całkowitą rację radząc mi zagospodarowanie czasu i rozpoczęcie życia "od nowa". Na razie brak mi sił na cokolwiek, czuję się przegrana życiowo Mąż jednak wybrał kogoś innego a nie mnie; sądzę, że nawet mógł porzucić picie w hołdzie dla tamtej kobiety. Ja czuję sie nic nie warta, mimo iż zawsze bardzo dbałam o dom i "walczyłam" z nałogiem męża. Zostałam po prostu porzucona. Mam nadzieję, że czas zagoi rany - może 1,5 roku to jeszcze za mało dla mnie aby się z tym uporać ?? Ma Pani rację, muszę zmusić się do jakiejkolwiek aktywności ( poza pracą zawodową ), tylko jak komuś zaufać w przyszłości ?
        • Gość: 36-latka Re: Do Pani Ewy IP: *.adsl2.static.versatel.nl 26.07.11, 15:02
          No i dobrze, że odszedł. Czasem miłość nie wystarczy, by z kimś być. Uwolniłaś się od niego. Możesz wieść spokojne życie, pełne pozytywnych emocji - tak na to spójrz. On Cię porzucił? I co z tego? Nieważne, kto kogo i nieważne, czy on dla tamtej kobiety skończył z piciem. Teraz ważna jesteś TY. Teraz kolej na Twoje szczęście. Bez niego. To jest możliwe! Życzę uśmiechu:)
    • katikatja Re: Mąż odszedł a ja żyję nadzieją 26.07.11, 14:48
      napisałam ma
      > ila do niego, że mam dość jego kłamstw, czczych obietnic, że go żegnam, gdyż ma
      > m swoją godność ale liczyłam raczej, że potrząsnę nim, obudzę w nim wyrzuty sum
      > ienia, ale nic takiego się nie stało - nie odpisuje i nie dzwoni.

      Może zrozumiał "żegnam" jako "żegnam", to raczej nie byłoby dziwne.

      Nie umiesz się z nim rozstać, niż on z Tobą. On rozstał się dawno, a to, że od przypadku do przypadku trafia do Twojego życia, to jakieś chore zabawy z jego strony, i jak sama widzisz, nic dobrego dla Ciebie z tego nie wynika. Przychodzi, jak mu "po drodze" i wygodnie, jak taki ma akurat nastrój. Ty masz z tego jakieś nadzieje, z czego jedno wynika na pewno: coraz bardziej Cię to rozwala emocjonalnie. Smutne to, nie wolno tak bawić się czyimś kosztem, a to właśnie ten pan robi. Opowiedz sobie sama, czy rzeczywiście aż tak chcesz być z kimś tak nieprzewidywalnym, niedookreślonym i chwiejnym, kto działa na zasadzie chwilowych kaprysów, w systemie: przywidziało mi się/odwidziało mi się? Widzisz tu uczucie do Ciebie, uczciwość i szacunek? Niszczy Cię ta sytuacja, nie chciej tego dla siebie, nie masz wrażenia, że bez niego jesteś silniejsza, spokojniejsza, że możesz zacząć inne, lepsze życie - czego życzę:)

    • Gość: 36-latka Janeczko, do przodu! IP: *.adsl2.static.versatel.nl 26.07.11, 14:58
      Kobietko, dość już oglądania się za siebie! Dość męczenia samej siebie, wróci - nie wróci, zadzwoni - nie zadzwoni, kocha mnie - nie kocha, jest z kimś - nie jest. To bujanie się na huśtawce emocjonalnej. Chcesz tego dla siebie? Dla samej siebie spójrz na życie nie przez pryzmat byłego. Wydaje mi się, że rozumiem, co czujesz, bo byłam w podobnej sytuacji i wiem, że potrzeba czasu, by przestać się łudzić i unieszczęśliwiać samą sobie. Idź do przodu! Ruszaj dla siebie! A ten pan niech sobie układa życie po swojemu. Ty musisz zadbać o siebie. Pozdrawiam.
      • klaudynianka Re: Janeczko, do przodu! 29.07.11, 17:41
        Spróbuj magii tylko u Szeptuchy Wiery lub tej z www.okulta.com.pl. Powiem Ci, że może wrócić do ciebie , do mniej wrócił. Wprawdzie nie mąż ale chłopak dopiero lecz jednak. I ja kiedyś nawet nie dzwonił czuje to teraz jest całkowita odmiana. A jeżeli nie wierzysz w magię lub afirmację którą sama możesz robić w końcu to najlepiej nie oglądaj się za siebie bo nie warto.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka