Dodaj do ulubionych

zostawił mnie z dnia na dzień...

IP: *.dynamic.chello.pl 27.09.11, 17:03
Witam, mam taki problem. W dniu wczorajszym rzucił mnie chłopak. Z dnia na dzień poinformował mnie o tym, że już nie chce ze mną być (przez telefon), więc pytam ale dlaczego o co chodzi, powiedział że mnie nie kocha. Dodam że dzień wcześniej było wszystko ok. Spakowałam się, oddałam klucze, pierścionek i wyszłam.
Dzisiaj do niego napisałam, że nie mogę bez niego żyć. Powiedział że chce odpocząć, ale przemyśli to czy mamy jeszcze szanse. Byliśmy ze sobą 7 lat, bardzo wiele przeszliśmy i nie chce go stracić. Kocham go. Czy uważacie że źle robię że błagam żeby wrócił, jak mam sobie z tym poradzić?
Obserwuj wątek
    • Gość: ewa Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: *.metrolink.pl 27.09.11, 17:09
      zanim wykonasz jakikolwiek kolejny ruch w stylu smsa "nie moge bez ciebie zyc" przeczytaj sobie ksiazke "Dlaczego mezczyzni kochaja zołzy".
      • lled Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 27.09.11, 17:33
        Ta ksiazka to jest mit.
        • Gość: gosc Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: 212.180.168.* 27.09.11, 23:59
          Ta ksiazka to EWANGELIA.
          • Gość: m Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: 148.81.254.* 28.09.11, 09:50
            ewangelia kretynek , owszem
    • gazeta_mi_placi Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 27.09.11, 17:34
      Miej godność, pierwsza nie dzwoń, nie odpisuj na sms-y.
      • Gość: dora Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: *.dynamic.chello.pl 27.09.11, 19:37
        dzięki za info, ale ja już to zrobiłam. Czy wg was ma to sens?
        • zawsze_na_nie Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 27.09.11, 19:59
          kurcze.. po siedmiu latach zerwał przez telefon?
          nie, to nie ma sensu! jak zrozumiałam pierścionek, który oddałaś oznacza, ze byliście zaręczeni (?) tym bardziej tego nie rozumiem. przed chwila odpisywałam na post, w którym podziwiałam odwagę cywilną mężczyzny, który podczas SPOTKANIA powiedział, ze nie kocha aż tak mocno, żeby się wiązać... no ale trudno podziwiać, ba nawet tolerować trudno faceta, który po 7 latach zrywa przez telefon.
          jeśli możesz , to nie walcz o niego! nawet jeśli doprowadzisz do tego, że do siebie wrócicie, to za jakiś czas może stać się to samo...
          jedyne co zrobiłabym na twoim miejscu, to doprowadziłabym do spotkania podczas którego starałabym się dowiedzieć, jakie są faktyczne przyczyny jego postępowania... bo mnie coś tu śmierdzi....
        • gazeta_mi_placi Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 27.09.11, 19:59
          Błaganie o powrót i płaszczenie się przed facetem? A w życiu!
          Idź do kosmetyczki albo na masaż i wyluzuj, facet to nie koniec świata.
          Pół światu tego kwiatu.
          • Gość: dora Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: *.dynamic.chello.pl 27.09.11, 20:04
            pierścionek nie był zaręczynowy, ja wiem że łatwo powiedzieć że daj spokój, ale to nie jest takie proste. Ja go bardzo kocham i nie mogę sobie darować, że tak z dnia na dzień. To jest dla mnie szok. Myślicie że dam sobie z tym radę jeśli nawet nie wrócimy do siebie? Nigdy nie byłam w takiej sytuacji że po 7 latach, boom i koniec.
            • zawsze_na_nie Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 27.09.11, 22:37
              Nie ma mowy żebyś dała sobie radę, tak natychmiast, będziesz cierpiała może rok, może dwa, może dziesięć ! rozumiem to, że go kochasz, rozumiem, że nie potrafisz sobie życia bez niego... Wiem, ze świat załamał Ci się w jednej chwili... myślisz pewnie nawet, ze nie chcesz żyć ...
              ale ... Miłość to piękne uczucie ... pod warunkiem, że jest odwzajemniona !
    • izawawa Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 27.09.11, 20:25
      Jak stracić szacunek zarówno czyjś jak i samemu do siebie? Prosić kogoś żeby cię kochał i nie zostawiał.
      A kończenie znajomości przez telefon jest poniżej jakiegokolwiek poziomu klasy i kultury, poza wszelkim komentarzem. Naprawdę, nie ma po kim płakać. A następnym razem wyżej ustaw poprzeczkę. Dużo wyżej.
    • w.klucz Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 27.09.11, 20:45
      "Błagać faceta - nigdy". Ale rada !
      Miłość to potęga ! Musisz się z nim spotkać i to koniecznie ! Ustalić dlaczego ?
    • nova34 Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 27.09.11, 21:12
      Potraktował cię gorzej niż psa. Taki sposób rozstania świadczy o nim jak najgorzej, nawet gdyby wrócił po twoich błaganiach i prośbach to i tak zrobi to znowu na 99% Jedyna szansa dla ciebie to odciąć się od niego, przestać się zadręczać, tęsknić, myśleć ciągle o nim, czekać na maila lub telefon. Olej leszcza, zapomnij, zajmij się sobą, swoim hobby, wyjdź do ludzi - kwestia czasu kiedy trafisz na kogoś znacznie bardziej wartościowego. Za jakiś czas będziesz wdzięczna losowi, że nie dopuścił byś związała się na stałe z takim gnojkiem.
    • Gość: ika Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: *.dynamic.chello.pl 28.09.11, 00:04
      Mnie też mąż zostawił z dnia na dzień. Rano była szczęśliwą mężatką, a w noc spędziłam już sama. Nigdy w życiu nie czułam takiego bólu i takiej rozpaczy. A jednak ani razu nie poprosiłam go by został, lub wrócił do mnie. Odszedł do innej po 3 miesiącach znajomości z nią.

      Minęły prawie 4 miesiące, z czego 2 przepłakałam. Jednak od razu postawiłam na siebie. Nie poddałam się. Odnowiłam stare znajomości, przyjaźnie. Nie bałam się prosić o pomoc, bo wiedziałam, że najgorsze co mogę zrobić to zamknąć się na świat. I chociaż jeszcze niedawno wydawało mi się, że bez niego nie mogłabym istnieć, oddychać i w ogóle żyć, dziś czuję się dobrze. Zrozumiałam, że swojego szczęścia nie można warunkować obecnością drugiego człowieka. Trzeba poczuć się dobrze samemu we własnej skórze. Wiem. Mi udało się dość szybko. Zadziwiające jest to nawet dla mnie. Ale zaraz po jego odejściu byłam rozwalona na 100 kawałków. Nie wierzyłam w powrót do normalności. A jednak. Żyję, oddycham i z nadzieją patrzę w przyszłość. To naprawdę możliwe.
      Nie proś go o nic. Może jedynie o wytłumaczenie tej decyzji. Ono Ci się należy. I uwierz w siebie. Życzę szybkiego dojścia do siebie!
      • Gość: dora Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: *.dynamic.chello.pl 28.09.11, 07:26
        dzięki za wszystkie słowa, wychodzi na to że jestem beznadziejna że go proszę o powrót abyśmy spróbowali naprawić ten związek i aby dał szanse dwóm stronom na podjęcie decyzji. Moi rodzice byli ze sobą 30 lat, nie zawsze było kolorowo, a wręcz czasami dramatycznie, ale dawali radę, więc nie wierzę że to tak poprostu może się skończyć. Nie wierze że można przestać kochać kogoś z dnia na dzień, nie wierze.
        • n.wataha Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 28.09.11, 08:58
          Błaganie by druga osoba została/wróciła zawsze przynosi odwrotny skutek od zamierzonego - pokazuje słabość błagającego i utwierdza raczej w decyzji drugą stronę.

          Właśnie robienie czegoś całkowicie nieprzewidzianego może spowodować zachwianie decyzji u osoby podejmującej ją. Proszenie, błaganie, próba wykorzystywania litości zawsze jest jak lanie benzyny na ogień - jedynie go podsyca.
          • max-tax Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 20.12.11, 15:09
            NOWY FACEBOOK O ZABARWIENIU EROTYCZNYM ----> WWW.SEXYCITY.PL/POLECAM/1872
        • Gość: ika Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: *.dynamic.chello.pl 28.09.11, 14:05
          Wcale nie jesteś beznadziejna! Niby dlaczego? Bo kochasz? Bo cierpisz? Bo pragniesz by powrócił? Masz absolutne prawo do tych wszystkich emocji. One świadczą o Twoim człowieczeństwie. To, ze poprosiłaś go by nie odchodził wynikało z Twojej słabości, do której też masz prawo. Podobnie jak do złości i do żądania wyjaśnień
          Najgorsze, co możesz teraz zrobić, to zacząć wątpić w swoją wartość i kobiecość. Zacznij dbać o siebie jeszcze bardziej niż dotychczas. Powtarzaj sobie przed lustrem, że jesteś piękna i kobieca, nawet jeśli teraz w to nie wierzysz. Wiem jak bardzo to trudne. Ja płakałam wszędzie i niemal nieustannie. I na to też sobie pozwól. Nie blokuj swojego cierpienia. Ono musi z Ciebie wypłynąć. Tak jak wypłynęło ze mnie. Nie przestałam kochać swojego męża. Jeszcze nie. Ale widzę, jak ta miłość się zmienia. Dziś wiem, że już go nie potrzebuję. Jeśli chcesz pogadać, lub nawet spotkać się (jeśli jesteś z Warszawy) napisz. Pomogę jak tylko będę mogła, bo wiem, co czujesz. (spamenio@gmail.com)
          • Gość: dora Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: *.dynamic.chello.pl 28.09.11, 16:17
            no i stało się, zostawił mnie na 100%, ale coś się dziwnego stało. Odrazu jak dostałam po twierdzenie tego zaczełam myśleć o: kupnie mieszkania, zapisania się na jogę, na siłownie. Oczywiście nadal jest mi smutno i pewnie długo będzie ale postanowiłam ten czas intensywnie wykorzystać dla siebie. Dziękuję za pomoc wszytskim i faktycznie skończenie związku przez telefon jest słabe i dziecinne.
    • ewa.zeromska Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 28.09.11, 09:36
      Facet postąpił paskudnie i tchórzliwie. Po 7 latach nie załatwia się takiej sprawy przez telefon, to szczyt chamstwa.
      Ale niestety, nic nie stało się z dnia na dzień, tylko ty nie zauważyłaś, albo nie chciałaś zauważać, że coś się psuje.
      Wiem, że jesteś zszokowana, że cierpisz, że potrzebujesz rozmowy, której on, ze strachu, unika.
      Mimo wszystko, nie błagaj, żeby wrócił. Nic na siłę.
      Jednego, czego masz prawo się domagać, to konkretnej rozmowy, wyjaśnienia. Musisz wiedzieć, co nim powoduje. Znudził się, przestał kochać, zainteresował się kimś innym?
      Musisz wiedzieć, bo inaczej własne myśli, domysły zadręczą cię.
      Nie chcę cię dobijać, ale z mojego doświadczenia wynika, że faceci najczęściej tak postępuję ( zresztą nie tylko faceci), kiedy serce wyrywa się do kogoś innego.

      Teraz chcesz tylko jednego, żeby wrócił, żeby zmienił zdanie i wydaje ci się, że znowu będziesz szczęśliwa. Nie do końca. Facet cię zawiódł, zachował się szczeniacko, nieodpowiedzialnie, egoistycznie, zranił cię. I co, to miałoby przejść bez echa, wystarczy, żeby wrócił?
      Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wiesz mi, to powiedzonko, choć banalne, sprawdza się jak mało które.
      Pozdrawiam, nie daj się!
      • ewa.zeromska Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 28.09.11, 09:40
        Sorrry, za literówkę i w efekcie błąd ortograficzny w słowie "wierz". To z pośpiechu.
    • margie89 Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 28.09.11, 10:15
      Nie łam się, mnie też facet zostawił z dnia na dzień, stwierdził że uczucie się w nim wypaliło. Wtedy też sobie po nim popłakałam, ale wiedziałam, że nic na siłę i go nie prosiłam o powrót. Na trzeciej imprezie klubowej z cyklu odreagowania go poznałam obecnego partnera (pewnie myślicie, że klub to nie miejsce na poznanie wartościowej osoby. Ja też tak myślałam ;) Podszedł do mnie popatrzył głęboko w oczyska i poprosił do tańca. a jakby mnie zmacał to by dostał w pysk nie szansę. Teraz w duchu ex dziękuję, że mnie wtedy zostawił. Więc się nie dołuj tylko rusz z domu i zmień go na lepszy model ;)
      • Gość: ja_czyli_on Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: 212.160.172.* 28.09.11, 12:29
        Moje długoletnie doswiadczenie małżeńskie mówi mi, że prawdziwe uczucie nie pojawia się znikąd i nie znika znienacka. Jeśli ktoś zostawia drugą osobę z dnia na dzień, bo dowód, że tego prawdziwego uczucia u niego nie było.
    • ona85ona85 Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 28.09.11, 19:12
      Wydaje mi się, że chęć zwrócenia na siebie jego uwagi, odratowania związku i podtrzymania kontaktu jest w tym momencie naturalna. I pewnie nie unikniesz paru wpadek typu: niepotrzebny sms, telefon z wyrazami tęsknoty, pytanie, co słychać.
      Najważniejsze, żebyś jak najmocniej się pod tym względem ograniczała. Po prostu kontaktuj się z nim jak najmniej. Tak trzeba.

      Z czasem naprawdę z tego wyjdziesz. Po paru dniach, tygodniach, miesiącach pewnie będzie Ci się wydawało, że to już minęło i wróciłaś do równowagi. Zaczniesz myśleć o tym bez rozpaczy, coraz częściej zastanawiając się, co się TAK NAPRAWDĘ wydarzyło i jaki był w tym Twój udział. To jeszcze nie moment, w którym wrócisz do równowagi, ale już będziesz blisko.

      Naprawdę z tego wyjdziesz, kiedy zorientujesz się, że przeżyłaś dzień bez ani jednej myśli na jego temat. Kilka dni później znów nadejdzie taki dzień, potem parę dni z rzędu, tygodnie, miesiące. Na pewno wtedy ocenisz ten związek z zupełnie innej perspektywy. Nabierzesz dystansu i zrozumiesz, że chłopak odchodził od Ciebie powoli, od dłuższego czasu. Zresztą, kto wie, czy on nie będzie chciał się jeszcze z Tobą zobaczyć, żeby przeprosić i wytłumaczyć, co się naprawdę stało. Ale czy to będzie mieć znaczenie? Okazał by Ci w ten sposób szacunek i jakieś ludzkie, zwyczajne zrozumienie.

      • Gość: dora Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: *.dynamic.chello.pl 28.09.11, 19:19
        bardzo wam dziękuję, jak to czytam to faktycznie mam nadzieje że będzie dobrze :) bardzo dzięki
        • Gość: aga Re:Do Dora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.11, 15:42
          czytając twoją historię wróciły wspomnienia. Kilka lat temu byłam z chłopakiem, który wtedy wydawał mi się jedynym na świecie. byliśmy ze sobą tylko 1,5 roku, ale dla mnie było to mega długo. Wtedy wydawało mi się, że to ten jedyny, że to on będzie mężem i ojcem moich dzieci. W planach widziałam długie, szczęśliwe lata aż po grób. Tym bardziej, że on tez deklarował miłość na zawsze. Niestety któregoś pięknego wiosennego dnia, on powiedział, że to już koniec. Wtedy też wydawało mi się, że jeszcze wczoraj było ok. Ale po przekalkulowaniu ostatnich tygodni, zauważyłam te "znaki". Myślałam wtedy, że z rozpaczy oszaleje, że życie moje bez niego nie może istnieć. Dniami i nocami tylko on był w głowie. I tak jak ty, błagałam go aby wrócił, aby dał nam szanse. Cierpiałam tak prawie ponad rok, wciąż łudziłam się, że on wróci jeszcze do mnie, aż przyszły wakacje i wyjazd nad jezioro. Tam zapomniałam o tym co mnie spotkało rok wcześniej, bo poznałam kogoś innego. Życie znowu stało się wspaniałe i kolorowe....a przeszłość odeszła daleko w niepamięć. I gdy tak, ja wyleczyłam się z tej miłości, On (ex) przypomniał sobie o mnie po wakacjach. Była chyba połowa września jak dostałam tel. Jakby nigdy nic zadzwonił...oczywiście nie spodziewałam się, że to może być on i zapytałam do słuchawki -Kto mówi?? przedstawił się, a ja jakby nigdy nic, zapytałam co chce?? słyszałam w jego głosie zdziwienie...jak to mogłam nie czekać na jego telefon??? Spytał czy chciałabym się spotkać, oczywiście zgodziłam się, ale tylko z czystej ciekawości. Podczas spotkania widziałam, że chciałby coś więcej, buziak na powitanie, komplementy, dwuznaczne gesty z jego strony. Ale na mnie jego urok osobisty juz nie działał. Wiem, że gdyby to spotkanie miało miejsce kilka miesięcy wcześniej, to na jedno pstryknięcie wróciłabym do niego, a później znowu cierpiała. Teraz z biegiem lat dziękuje, że tak to się skończyło. Pozostało mi tylko współczuć jego żonie, która jest zdradzana i okłamywana. A ja? no cóż, jestem szczęśliwą kobietą u boku wspaniałego faceta. I tobie tez tego życzę.
          Uff ale się rozpisałam, ale chyba chciałam Ci to opowiedzieć.
          • Gość: dora Re:Do Dora IP: *.dynamic.chello.pl 02.10.11, 14:28
            Bardzo serdecznie Wam dziękuję za te wszystkie wpisy, radzę sobie jakoś i żyję - jednak się da. Czekam na kolejną piękną miłość, która była.....chociaż nie wyobrażam sobie tego, jednak jest za wcześnie, ale będzie dobrze :)
            • Gość: smutna Re:Do Dora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.11, 17:30
              Dora jak sobie radzisz? Jestem w podobnej sytuacji... byliśmy razem ponad 7 lat, zaczęło się psuć, aż wreszcie chciał przerwy. Ten stan trwa już ponad miesiąc i nie wiem jak żyć. Myślę, że poprostu to się już skończy. Spotkałam go któregoś dnia, a on na moje pytanie czy tęsknił choć trochę odpowiedział że nie:(. Dla mnie to oznacza, że już chyba się to nie ułoży. Od kilku dni już nie mam nadzieji, ale tez nie mam życia. Tak strasznie tęsknie, myślałam, że na zawsze będziemy razem. Czuję się jakbym umrała. Moje serce pękło na tysiąc kawałków, a ja nie potrafię go pozbierać :(. Zadzwoniłam dzisiaj do niego chwilę pogadać, ale nawet nie odebrał :(. Proszę powiedzcie co mam zrobić , żeby tak strasznie nie cierpieć.... Cały czas czekam, że może się odezwie, i czuję się taka samotna. Mam 25 lat i myślałam, o małżeństwier, dzieciach a teraz nie mam nic :(
              • dora_1983 Re:Do Dora 20.11.11, 17:58
                Od mojego rozstania minęły dwa miesiące i powiem szczerze że radzę sobie nieźle, byłam już na dwóch randkach, kupiłam mieszkanie i myślę o przyszłości....nie zamartwiaj się, tak miało być i już. Napewno wszystko się ułoży :) Trzymam kciuki
                • Gość: smutna Re:Do Dora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.11, 21:11
                  Dora tak strasznie mi źle. Ja nie wiem jak mam żyć. Boję się każdego nadchodzącego dnia :(. Kocham go i nienawidze za to, że mnie tak zostawił. Nawet nie wiem jak miałabym kogoś poznać,,,, gdzie???? Nie umiem, tylko on się liczy :(. Powiedź mi jak sobie poradziłaś, ja o niczym nie marzę jak tylko o tym, żeby się odezwał :((((. Mam wrażenie że umieraM :(. Zadzwoniłam do niego, ale nie odebrał, nieodzzwonił :(
                  • ona85ona85 Re:Do Dora 20.11.11, 21:44
                    Jesteś pod wpływem silnych emocji. Wiele z nas tutaj ma za sobą tak trudne rozstania, ale też wiele z nas układało sobie potem życie na nowo i to o wiele szczęśliwiej, niż przedtem.

                    Wieczorami, w weekendy, w święta... zawsze, kiedy będziesz przemęczona i będziesz miała dużo czasu, emocje będą silniejsze. Może Ci się wydawać, że są nie do zniesienia i tak będzie już zawsze.
                    Ale to minie. Tylko potrzeba czasu i cierpliwości. To, że Cię boli, to znaczy, że zaczął się proces leczenia, początkowo idzie opornie, ale z tygodnia na tydzień i z miesiąca na miesiąc będzie lepiej! Musisz wziąć to na przeczekanie, a w międzyczasie nie popełniać błędu polegającego na zamykaniu się w domu i odcięciu od ludzi lub na zaniedbywaniu obowiązków.
                    Pracuj, spotykaj się z przyjaciółmi, czytaj gazety, oglądaj filmy/tv, słuchaj radia... Jeśli tylko masz szansę, podróżuj.
                    Spokój i zainteresowanie innymi ludźmi, nowe możliwości same przyjdą, nie zauważysz kiedy.

                    Cierpisz po rozstaniu i kompletnie nie widzisz przed sobą nic. Za to za sobą widzisz szczęście i sens życia, jedyną prawdziwą miłość, dosłownie wszystko. Ale po tygodniach miną gwałtowne emocje i chęć dzwonienia do byłego chłopaka. Po miesiącach naprawdę przestaniesz siedzieć w domu i ryczeć nocami w poduszkę i naprawdę przestaniesz dzwonić. A po ok. roku zakochasz się na nowo.To się da przeżyć i nie ma powodów, dla których miałoby być inaczej. Naprawdę dasz radę! Trzymam kciuki, pozdrawiam!
                    • Gość: smutna Re:Do Dora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.11, 22:11
                      Tak strasznie chciałabym zamknąć oczy i otworzyć je za rok kiedy ból minie :(. Przed chwilą gadałam z nim chwilę na gg, ale to było dosłownie minutę, on nie chce nawet posłuchac co u mnie. Chciałam pogadać nie o nas lecz o tym co u mnie, Zawsze dzieliłam z nim wszystko, a teraz on mi mówi, że go męczę i że innym razem. Jak możena być tak okrutnym. Chciałabym wykasowac go z mojego źycia,. Wyprowadzić się gdzieś dlaeko, żeby go nie widzeić.... To wszystko trwa już ponad miesiąc a ja nadal nie umiem, zebrać tegow całość. Staram sie czymś zajmować, spotykać z ludzmi, ale każdy ma swoje życie i nie ma czasu, więc często siędzie sama i płaczę. Czasem aż sie zanoszę jak dziecko, Boże gdybym wiedziała, że tak to się skończy nigdy bym tego nie zaczynala :(
                      • Gość: ona37 Re:Do Dora IP: *.play-internet.pl 20.11.11, 22:37
                        Przede wszystkim - nie dzwoń, nie pisz, bo w ten sposób ranisz tylko siebie. Mówię to z własnego doświadczenia, podobnego bardzo. Na początek wykasuj jego tel z komórki, nr gg - nie będzie kusić. Nie myśl jak bardzo Ci źle (choć tak jest zapewne), ale pomyśl, że to on jest dupkiem niewartym Ciebie, To on stracił więcej niż Ty, stracił Ciebie. Idź do przodu i nie oglądaj się wstecz. On nie jest tego wart, skoro to zostawił. Niech żyje swoim życiem, a Ty mu na złość pokaż, że będziesz szczęśliwa i że możesz i umiesz żyć bez niego. W końcu tak naprawdę - doskonale poradzisz sobie bez niego. Radziłaś sobie przecież wcześniej bez niego. Wiem, że to banał, ale naprawdę "tego kwiata pół świata";p Nos do góry, pierś do przodu i zdobywaj świat! W końcu znajdziesz tego wartościowego faceta, na punkcie którego zwariujesz kolejny raz :) Buziaki! :*
                      • Gość: Altro Re:Do Dora IP: 178.73.48.* 20.11.11, 23:47
                        to są tylko endorfiny w twoim organizmie . Wyluzuj - jest kilkanaście milionów młodych Polaków do wzięcia.
                      • Gość: dora_1983 Re:Do Dora IP: 193.111.166.* 21.11.11, 12:34
                        Już pewnie słyszałaś rady innych dziewczyn, ale ja np. nie skasowałam numeru telefonu - ćwiczę dzięki temu swoją silną wolę, jestem z siebie dumna, minęły dwa miesiace i nie dzwonię do niego..naprawdę dasz radę....rób wszystko dla siebie....nie myśl o nim, wiem że to ciężko, ale naprawdę dasz radę :)

          • Gość: ona37 Moja historia jest prawie taka sama... IP: *.play-internet.pl 20.11.11, 22:30
            Tak jakoś czytając to, co napisałaś, odniosłam nieodparte wrażenie, że o mnie piszesz...;) Z tym, że ja przez ten rok się z nim spotykałam (on był już z inną), po roku chciał wrócić i prosił o drugą szansę, bo nie mógł beze mnie żyć i inne ceregiele, zakończyłam znajomość. Choć wtedy dla niego się rozwiodłam (i tak małżeństwo szło innym torem), a on niby dla mnie też dużo wcześniej, dziś nie żałuję - od kilku miesięcy jestem znów szczęśliwą mężatką. Nie warto zastanawiać się, czemu ktoś to zrobił. Poznanie przyczyny i tak niczego nie zmieni. Gdyby ta historia przydarzyłyby mi się dzisiaj, postąpiłabym inaczej - zerwałabym kontakt od razu - szybciej goją się rany. Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: Altro Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: 178.73.48.* 20.11.11, 22:54
      siedem lat to zboczenie; małżeństwa tyle nie wytrzymują; ciesz się że jesteś wolna bo to jest najważniejsze w życiu
      • Gość: smutna Re: zostawił mnie z dnia na dzień... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.11, 22:30
        Spotkałam go jak wracałam z pracy. Chwilę pogadalismy, ale zaraz poszedł w swoją stronę. Powiedziałam mu, że przykro mi że tak się zachwouje. Tak strasznie jest usłyszeć od ukochanej osoby, pogadamy kiedy idziej... a ja nie chciałam gadać o nas tylko chciałam powiedzieć co u mnie. On był tak długo najważniejsza osobąna świecie, brakuje mi go strasznie a on mówi takie rzeczy i znika. Napisał potem, że nie chce rozmawiać bo jest za wcześnie i że wie, że nawet jak zaczniemy gadac o niczym to skonczy sie na rozmowie o nas poza tym nie chce zebym robiła sobie nadzieje. Bo nie wie jak bedzie, ale narazie nie chce spotkan ani rozmow. Najgorsze jest to ze ja robie sobie nadzieje własnie przez to ze napisał. Chciał wyjasnic czemu sie tak zachował, a ja głupia juz mysle ze moze sie uda, a potem znowu bede umierała z bólu jak powie to definitywnie koniec :(. Nie potrafie ogarnac własnych mysli. Jak go widziałam to byłam zła ze mnie tak traktuje, ale potem jak napisał był znowu taki jak kiedys, a ja sie na to łapie i znowu bede czekała, ze sie odezw ie ze sie uda :(. A potem co znowu rozczarowanie i płacz:(. Jak ja mam ogarnąć samą siebie i wreszcie nie łudzić sie :(??????
        • dora_1983 Re: zostawił mnie z dnia na dzień... 22.11.11, 21:06
          Rozumiem Cię, że robisz sobie nadzieje...ja też tak miałam, każdy sms, telefon sądziłam, że to On, musisz się zastanowić czy chcesz w to brnąć dalej czy wolisz w spokoju żyć bez niego i z czasem kogoś poznać....
    • Gość: asd A.Einstein IP: 95.108.99.* 22.11.11, 05:43
      Kto chce być szczęśliwy musi związać się z jakimś celem, a nie z ludźmi czy z rzeczami
      • Gość: gosc Re: A.Einstein IP: *.adsl.inetia.pl 10.02.12, 15:13
        Wiem, że brzmi to mało realnie ale z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Nikt nie jest niezastąpiony i też to kiedyś zrozumiesz. Ja też przeżyłam taki szok najpierw rozmowy o przyszłości aż nagle z dnia na dzień buuuum bez wyjaśnień po szczeniacku. Myślalalm, że zwariuje, że nic już nie ma sensu, poniżałam się dzwoniłam, pisalam, jezdziłam do niego błagajac żeby wrócił, ale na szczeście szybko sobie uświadomiłam, że to nie ma sensu. Później jakiś czas to jeszcze bardzo przeżywałam, ale już nie dawałam mu tego po sobie poznać. Oczywiście każdy ma prawo wyboru zarówno mój jak i Twój mężczyzna też ale jednocześnie ja i Ty mamy prawo do szacunku, wyjaśnień itd Faceci i kobiety w sumie też są takie, że jak zaczynają rozumieć co zrobili jak rzeczywiście poczują co stracili bo jak ma Cie ciągle na wyciągnięcie reki i wie ze w kazdym momencie pstryknie palcem a Ty wrocisz to nie zdąży nawet zatęsknić. Jak pokażesz mu że dalej żyjesz że sobie radzisz może on zmieni zdanie a wtedy już tylko od Ciebie będzie zależało co z tym zrobisz. Czy zaufasz ponownie komuś kto tak z dnia na dzień zostawił Cie bez wyjaśnień. Bez wzgledu na to jak sie rozwinie sytuacja musisz zająć się teraz sobą, nauczyć się żyć bez niego i czerpać radość z innych rzeczy, nie czekaj na jego krok bo wykończysz się psychicznie. Za jakiś czas przyznasz nam racje chociaż teraz wydaje Ci się to niemożliwe, czas leczy rany i z dnia na dzień będzie tylko lepiej o ile zmienisz swoje podjście. Dobrze robi odrobina złości nie rozpamietuj pieknych chwil tylko to jak Cie potraktował na sam koniec wtedy latwiej przetrwac najtrudniiejsze dni..pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka