Dodaj do ulubionych

GDZIE jest granica?

IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.05.12, 10:17
W trakcie jednej z rozmow z moim mezczyzna dowiedzialam sie, ze faceci maja "inne" podejscie do zwiazkow niz my - kobiety.
Kiedys, zupelnie na poczatku zwiazku zwrocilam mu uwage jak w zartach klepnal w tylek kolezanke. Niby nic takiego, przyjaznili sie wczesniej, przy wyglupach mu sie zdarzylo. Jednak ja sie zdenerwowalam i pozniej dosc... Dosadnie mu to powiedzialam.
Taki maly przyklad ;) Co do samej rozmowy: Przechodzilismy kryzys. Jego ex zaczela mieszac sie w nasz zwiazek. Przyznal, ze kilka(nascie) razy widzial sie z nia bez mojej wiedzy, bo lubi jej towarzystwo - do niczego nie doszlo. Powiedzial tez, ze ONA proponowala mu seks, ale sie NIE zgodzil.
Przy tym opadla mi szczeka. Mowie - jak to i nic jej nie powiedziales? Pozniej znowu "zwyczajnie" ja widziales???
Tak, bo "faceci maja inne podejscie".
Pytam - o co chodzi?
"Wiesz, wiele razy mialem okazje zeby Cie zdradzic, ale nigdy tego nie zrobilem."
"Daj przyklad".
"Chocby moja ex proponujaca seks. Nie zgodzilem sie. Innym razem siedziala u mnie w domu dziewczyna kumpla, czekalismy na niego, powiedziala ze bedzie niedlugo, a zaczela sie przystawiac do mnie. Przystopowalem ja. Do niczego nie doszlo"
"Ze co slucham? I pozniej NORMALNIE z ta dziewczyna rozmawiales, nawet w mojej obecnosci?? Widywalismy sie z nimi pubie a Ty mi NIC nie powiedziales?!"
"Faceci MAJA INNE PODEJSCIE DO TEGO. Co z tego ze ktoras sie przystawiala? Ja mowie nie, ale dlaczego mam przestac zupelnie z nimi rozmawiac czy sie widywac?"

Szczeka mi opadla. Dalej powiedzial, ze bylo iles tam innych sytuacji, kiedy faktycznie jakies dziewczyny na imprezach sie zblizaly do niego. Mowie mu - nie jestes bez winy, pewnie sam je w jakis sposob prowokujesz, nie przesadzajmy, ze nagle sie wszystkie rzucaja na Ciebie.

On swojej winy nie widzi. Po prostu "inne podejscie".
No dobrze, raz, dwa czy 5 mogl odmowic, ale za X razem, jesli sie poklocimy niekoniecznie musi tak byc.
On mowi ze do niczego nie dojdzie, bo faceci maja inne podejscie do tych spraw. Ze na poczatku faktycznie przesada bylo klepniecie w tylek, teraz tak nie robi. Ale nie rozumie dlaczego mi przeszkadza to, ze on sie kontaktuje z dziewczynami, z ktorymi spal zanim bylismy razem lub z takimi ktore sie "przystawialy".

Co myslicie? Gdzie jest granica?
Obserwuj wątek
    • Gość: ... Re: GDZIE jest granica? IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.12, 14:23
      > Ale nie rozumie dlaczego mi przeszkadza to, ze on sie kontaktuje z dziewczyna
      > mi, z ktorymi spal zanim bylismy razem lub z takimi ktore sie "przystawialy".

      A może w ogóle zabroń mu kontaktu z innymi kobietami? Niech nie patrzy, nie rozmawia, nie pracuje z nimi. Na wszelki wypadek - jak Ty będziesz jedyna w jego świecie, to na pewno Cię nie zdradzi. No chyba że z kolegą. Ale jak zaczną Cię niepokoić koledzy, to przeniesiecie się na bezludną wyspę.

      Masz lojalnego faceta, uczciwego i wiernego. Czego Ty od niego chcesz?
      • Gość: MrsNice Re: GDZIE jest granica? IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.05.12, 14:35
        Takie sytuacje sie nie biora z niczego. Jesli sie pokazuje innym ludziom granice, oni jej nie przekraczaja. Cos musi robic, bo dziewczyny z niczego by sie nie "przystawialy".

        I co w tym dziwnego, ze nie chce zeby sie kontaktowal z tymi, ktore sie przystawiaja? Albo z ex, ktora proponowala mu seks? Przeciez to nie jest normalne.
        • kag73 Re: GDZIE jest granica? 25.05.12, 16:25
          To Wasz zwiazek i Wy wspolnie ustalacie zasady gry, uwzgledniajac potrzeby/zyczenia/uczucia drugiej osoby.
          Skoro facet taki luzak, proponuje zachowywac sie tak jak on, rowne prawa dla wszystkich. Kto wie moze nie bedzie mial nic przeciwko a moze jednak tak. Trza sprawdzic. Jakby co "kobiety tak maja", albo "tak potrafia".
    • Gość: ziggi Re: GDZIE jest granica? IP: 123.151.144.* 25.05.12, 17:13
      Opowiem Ci sytuację ze swojego życia wziętą. Jestem facetem. Po pięciu latach związku i dwóch latach wspólnego mieszkania zdecydowaliśmy się na ślub. Oczywiście miałem wieczór kawalerski. Wieczór ten odbył się podczas delegacji, w dalekim kraju. Wypiliśmy trochę wódeczki i poszliśmy do tzw. night clubu. Tam koledzy zapłacili za prostytutkę dla mnie i praktycznie wepchnęli mnie z nią do pokoju. Byłem z półnagą, seksowną dziewczyną sam na sam. W dodatku ona, wiedząc co to za wieczór podpuszczała mnie, żeby ja puknąć. Konkretnie rzecz biorąc - ustawiała się przede mną jak do pozycji na pieska, kręciła swoim seksownym tyłeczkiem i w jęz. angelskim "marudziła" żebym ją przeleciał, bo to ostatni raz kiedy mogę itd.. I wiesz co? Nie zrobiłem tego, pomimo tego, że poza domem byłem już trzy tygodnie i miałem olbrzymią ochotę na seks. Po prostu mam szacunek do swojej żony i do samego siebie. Kazałem dziwce potańczyć trochę przede mną i na tym zakończyliśmy. Może też masz takiego faceta. Ciesz się i nie narzekaj. Sporo podróżuję po świecie, na kilkutygodniowe delegacje jeżdżę często wspólnie z kolegami i żal mi ich i ich żon, jak widzę co oni wyprawiają. Jak psy spuszczone ze smyczy.
      • lonely.stoner Re: GDZIE jest granica? 25.05.12, 22:25
        Kazałem dziwce potańczyć trochę przede mną i na tym z
        > akończyliśmy. Może też masz takiego faceta. Ciesz się i nie narzekaj.

        ja pierdziele, no na serio- ty i ta twoja kompania to nic tylko zazdroscic ze tacy 'uczciwi' wobec swoim zon czy tam dziewczyn. Jak dla mnie to bylby istotny powod do zerwania.
        Nie chcialabym chyba miec tez akich znajomych.

        A co do autorki- ja mysle ze ten twoj facet jakis dziwadlo jest, moze podpusc go kidys jak on zareaguje jak mu powiesz ze o ten kolega sie do mnie dostawial no ale go splawilam. A teraz sobie z nim na kawke chodzisz - sam na sam, tak jak on ze swoja eks. Jestem pewna ze gosciowi odwali z zazdrosci. Najlepiej zebys sama sie przekonala teraz o tej hipokryzji niz zebys sobie dala nawijac makaron na uszy.
        Tez mialam chlopaka co to mial milion kolezanek i 'nie rozumial' o co mi chodzi jak sie wkurzalam, wiec na koniec po prostu sama mialam nagle paru bardzo bliskich kumpli- ktorzy do mnie non stop pisali, zagadywali, chodzilam sobie z nimi na lunche w pracy i mu potem o tym opowiadalam (tak jak on mi), no i po prostu go strzelalo hahaha. A potem z nim zerwalam :D bo z kims takim sie po prostu nie da zyc.
    • miskawiska Re: GDZIE jest granica? 30.05.12, 10:36
      Nie daj się zwariować. On przekroczył granicę i to nielegalnie, to z nim coś jest nie tak, nie z Tobą. walcz o swoje!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka