bagnowska
09.07.07, 14:46
Kłania się Wrocław, Basia i Grzegorz!Zaczynamy próbę leczenia zaawansowanej
chyba neuroboreliozy (czas okaże...)Mąż od 10 lat ma stwierdzone (ale tak
niekoniecznie) SM.Przebieg jest właściwie bezrzutowy, to taka równia
pochyła.W roku 1996 zaczęły się problemy zdrowotne Grzegorza. Najpierw
ogromna męczliwość, częste infekcje, zawroty głowy, potem problemy z
chodzeniem. Szpital - badanie płynu mózgowo-rdzeniowego, MRI i kilka
stereotypowych badań i diagnoza NEUROINFEKCJA, później SM. Skierowanie do
poradni SM i zakwalifikowanie dożywotne: sm bez możliwości jakichkolwiek
wątpliwości z naszej strony. A od początku było ich wiele.Przeszliśmy wiele
etapów, od akceptacji do ponownych zwątpień, a ja nie przestałam poszukiwać.W
międzyczasie słowa energoterapeuty: pan nie ma sm, pan ma jakieś bakterie.
Zrobiliśmy ogólnodostępne testy na helikobacter, nikt z lekarzy nie
zainteresował się problemem.Testy nic nie wykazały. Doszły inne
dolegliwości, nietrzymanie moczu,zmiany skórne,od czasu do czasu problemy z
mową, łykaniem, neuralgie nerwu trójdzielnego, wreszcie wózek. 2 lata temu
przestaliśmy korzystać z tzw. pomocy poradni sm.Wtedy starszy syn złapał
kleszcza i zaczełam drążyć temat.U syna był rumień, w sumie 6-tygodniowa
kuracja antybiotykowa i jest pod kontrolą (dzięki mnie, bo już miałam
świadomość zagrożenia).Wtedy przypomniało się nam, że na początku naszej
wspólnej drogi, kiedy to łaziliśmy sporo po górach, lasach, Grzegorz złapał
chyba 2 kleszcze (nie pamiętam ilości, ale kleszcze były z całą pewnością,
brzydziłam się ich okropnie i nie wiem, jak mąż się ich pozbył, ale nie przy
pomocy lekarza).Wżarły mu się w okolicach lędźwi.Tyle pomiętam, nie widziałam
rumienia, bo nie wiedziałam (lata 80-te), że może być! No i poszłam tym
tropem, trafiłam na Forum, na Was i nieocenioną Panią Beatę.Nie muszę
dodawać, że western blot był negatywny. Jesteśmy po wizycie w Krakowie i
zaczynamy leczenie.Dzisiaj jestem umówiona z lekarzem rodzinnym i zobaczymy,
jak zorganizuje nam się ta kuracja (leki już wykupiłam, biorąc pożyczkę, ale
co tam...). Dzisiaj ta relacja długa ale chciałam, żebyście znali
całokształt, bo może to coś komuś pomoże, otworzy.Bedę zdawać relację z
leczenia Grzesia, myslę, że się nam wszystkim przyda.Trzymajcie kciuki!Basia