Dodaj do ulubionych

Rodzice a seksualnosc

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.08.01, 19:33
Jestem prawie 30-letnia kobieta. Moim problemem jest
to, ze nie potrafie odnalezc sie w kontakach z moja
matka. Ona nie jest tego swiadoma (chyba). Nasze
stosunki wygladaja poprawnie, ja naprawde szczerze ja
kocham, ale jest cos, czego nie moge jej wybaczyc. Ona
nigdy nie potrafila zaakceptowac faktu, ze jestem
dorosla kobieta i mam potrzeby seksualne. Mialam je (i
mam) zreszta dosc spore, jako dziewczynka masturbowalam
sie, jako 16-latka zaczelam "z sukcesami" uprawiac
petting z moim pierwszym chlopakiem. Jakiekolwiek
podejrzenia, ze masturbuje sie lub uprawiam kontakty
erotyczne byly dla mojej matki szokujace i zawsze
odkrycie tego konczylo sie awantura. W efekcie staralam
sie jak najszybciej wyprowadzic z domu, zeby nie czuc
na sobie potepiajacych spojrzen... Tak samo zle moja
matka reagowala na wszelkie przejawy mojej dbalosci o
atrakcyjnosc zewnetrzna, np. ladny ubior czy makijaz.
Dodam, ze jestem osoba z natury wierna, laczaca seks z
uczuciami i jako nastolatka nie zachowywalam sie nigdy
w sposob "rozwiazly" czy nieodpowiedzialny,
zabezpieczalam sie itd. Z perspektywy czasu, juz jako
osoba dojrzala widze, ze nie moge sobie nic zarzucic
pod tym wzgledem, i ze dreczace mnie czasami
nieokreslone poczucie winy bylo absolutnie
nieuzasadnione. Dodam, ze moj dom byl ateistyczny i
zadne wzgledy religijne nie wchodzily w gre. Wydaje mi
sie, ze gdybym zrozumiala przyczyne zachowania mojej
matki, byloby mi latwiej to zaakceptowac i wybaczyc, i
poprostu zapomniec. Dlaczego moja matka tak bala sie
kobiety we mnie? Czemu musialam odejsc z domu, zeby sie
nia stawac spokojnie i w pelni? Czy np. jesli bede
miala corke, moge powtorzyc bledy mojej matki? Jakie
moze byc ich zrodlo?
Obserwuj wątek
    • Gość: Gregor Re: Rodzicielka... IP: 212.244.106.* 12.09.01, 12:39
      Spróbuj kiedyś szczerze porozmawiać z mamą, może uda Ci się dowiedzieć, jakie
      podłoże ma jej niecodzienne (i, powiedzmy szczerze, nieodpowiedzialne)
      podejście do najbardziej naturalnej i normalnej sprawy, jaką jest seks.
      A może jej sprzeciw wobec seksu jest jedynie przykrywką dla np. niechęci do
      mężczyzn (jak układają się lub układały się stosunki między Twoimi rodzicami?)
      lub dla nadopiekuńczości i zazdrości o Ciebie, względnie strachu przed
      osamotnieniem (jeśli matka wychowywała Cię samotnie). Przybliż.
    • Gość: lucki Re: Rodzice a seksualnosc IP: *.*.*.* 12.09.01, 14:36
      Krotkie pytanie: a w jakim wieku Cie poczela?
    • Gość: aneta Re: Rodzice a seksualnosc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.10.01, 20:39
      No prosze, znalazlam na forum list pod ktorym moglabym
      sie podpisac. To jest prawie jak o mnie, nawet
      sformulowan podobnych uzylam (w temacie "onanizm
      dzieciecy"). Brak akceptacji kobiecosci, seksualnosci
      przez matke. Falarko bardzo Ci wspolczuje. Wracam
      czasem myslami do okresu dojrzewania i tez nie moge
      pozbyc sie zalu do mojej mamy, ktora zamiast wprowadzac
      mnie w swiat kobiecosci i seksu starala sie mnie od
      tych wszystkich pieknych rzeczy oderwac. I pojawia sie
      mysl, a wlasciwie odczucie: czy ona naprawde mnie
      kocha, jesli chciala mi tego wszystkiego zabronic? Ten
      temat pewnie ma wiecej wspolnego z psychologia niz
      seksuologia, dlatego Pan Doktor nie wypowiedzial sie
      dotad. Choc troche szkoda, ze rzadko siega sie na tym
      forum do jadra problemow... A w przypadku kobiet
      wychowanie jest bardzo istotnym zrodlem problemow z
      seksem w pozniejszym zyciu. Mam taka prywatna teorie,
      ze ozieblosc czy nierozbudzenie seksualne kobiety w
      duzym stopniu dziedzicza po matkach - nie genetycznie,
      ale wlasnie przez wychowanie. Jesli matka nie ma
      pozytywnych doswiadczen seksualnych badz tez kiedys
      miala je, ale juz o nich zapomniala - w wychowaniu
      bedzie podkreslala negatywne aspekty seksu, jak
      niepozadana ciaza, a o tych wszystkich pieknych
      pozytywach bedzie cisza. Zastanawiam sie, czy nie
      powinnam przypadkiem swojej mamie wspolczuc... Panie
      Doktorze, czy zadaje Pan czasem pacjentkom pytanie: jak
      Pani matka traktowala seks, jak reagowala na Pani
      budzaca sie kobiecosc? Zazdroszcze naszym kochanym
      facetom, ze nie miewaja tego typu problemow: ich nikt
      seksem ani ciazami nie straszy (chyba?) i wchodza w
      swiat seksu z czystym kontem i bez obciazen. Panie
      Doktorze, czy rzeczywiscie tak jest, czy rzeczywiscie
      tylko kobiety cierpia przez swoje mamuski? :-) Prosimy
      o wypowiedz!
      • Gość: fnoll Re: seksualnosc chłopca IP: *.ds.uj.edu.pl 04.11.01, 01:46
        Gość portalu: aneta napisał(a):

        > Zazdroszcze naszym kochanym
        > facetom, ze nie miewaja tego typu problemow: ich nikt
        > seksem ani ciazami nie straszy (chyba?) i wchodza w
        > swiat seksu z czystym kontem i bez obciazen.

        nie jest tak różowo - niestety

        wiem, że jest taki mit, że kobiety to ciężko mają, a facetom to niewiele do
        szczęścia trzeba - ale jest on bardzo krzywdzący dla męskiej populacji

        mężczyznom "nie wypada" mówić o tym co ich boli, ich sposób radzenia sobie
        z cierpieniem to często skrywanie go za maską buty, arogancji, agresywności

        sfrustrowany chłopak bije, dziewczynka - może płakać

        a oziębła i "aseksualna" matka ma równie fatalny wpływ na chłopca jak i
        na dziewczynkę

        i co z tego, że i tak możemy mieć wytrysk, a impotencji nabawimy się najwyżej w dalszej
        perspektywie - zawdzięczamy to swojej konstrukcji, a nie przyrodzonemu komfortowi

        a dobry seks, to nie tylko umiejętność odbycia stosunku z ejakulacją

        brak wrażliwości własnego ciała, empatii, ciepła i czułości wyniesiony z "aseksualnego"
        i zimnego domu jest równie niewesoły dla mężczyzny jak i dla kobiety

        no tak, ale my nie musimy być aż tak znowu czuli itp. - to nie jest nadrzędna męska cecha... :(

        tyle się mówi teraz o różnych problemach kobiet - a ja myślę, że mężczyźni mają ich nie mniej

        tylko że u nich te problemy "wychodzą na wierzch" często nieco za późno, gdy zostają impotentami,
        albo umierają na zawał

        także - droga aneto - nie zazdrośćmy sobie, tylko zobaczmy, jak to jest w istocie, poszukajmy lepszego
        i wychowajmy szczęśliwsze od nas dzieci

        czego sobie i wam życzę :-)

        fnoll
        • kanet Re: seksualnosc chłopca 04.11.01, 20:23
          Gość portalu: fnoll napisał(a):

          > Gość portalu: aneta napisał(a):
          >
          > > Zazdroszcze naszym kochanym
          > > facetom, ze nie miewaja tego typu problemow: ich nikt
          > > seksem ani ciazami nie straszy (chyba?) i wchodza w
          > > swiat seksu z czystym kontem i bez obciazen.
          >
          > nie jest tak różowo - niestety

          Dobrze wiem, ze wcale nie jest rozowo byc mezczyzna i
          jestem daleka od licytowania sie, komu jest gorzej :-)

          Wszyscy mamy wieksze lub mniejsze problemy z roznymi
          rzeczami. Wydaje mi sie jednak, ze niektore z tych
          problemow jednak roznia sie jakosciowo lub ilosciowo
          miedzy plciami. Chodzi nam w tym miejscu glownie o
          problemy seksualne, a w szczegolnosci - z nauka wlasnej
          seksualnosci tlumiona przez dom. Wydaje mi sie, ze tu
          kobietom jednak bardziej sie dostaje (?). I mysle, ze
          warto, zebysmy wszyscy - i kobiety, i mezczyzni - byli
          tego zjawiska swiadomi i nauczyli sie sobie z nim radzic
          i wspierali w tym siebie nawzajem...Zamiast obwiniac, jak
          to sie niekiedy dzieje... (w obie strony oczywiscie)

          [...]
          > mężczyznom "nie wypada" mówić o tym co ich boli, ich
          > sposób radzenia sobie
          > z cierpieniem to często skrywanie go za maską buty,
          > arogancji, agresywności

          Tak, to jest bardzo niedobre zjawisko.

          > sfrustrowany chłopak bije, dziewczynka - może płakać

          Popatrz na to takze z innej strony: sfrustrowany chlopak
          moze przylozyc, dziewczynka moze tylko plakac i isc na
          skarge, czyli uciec pod czyjas opieke. Jest od poczatku
          zalezna od protekcji silnych. To wcale nie taka fajna
          sytuacja :(

          > a oziębła i "aseksualna" matka ma równie fatalny wpływ
          > na chłopca jak i na dziewczynkę

          Dotykasz tutaj i nizej bardzo ciekawego dla mnie
          problemu. Chcialabym sie wiecej dowiedziec na temat
          wlasnie wplywu rodzinnego domu na seksualnosc mezczyzny,
          jaki on moze byc, jak daleko siega... Czy to nie temu
          zawdzieczamy brak czulosci u niektorych mezczyzn, niechec
          do fizycznego kontaktu innego niz kontakt stricte
          seksualny. Jak to jest? Jedno jest wg mnie prawie pewne:
          panowie maja wielkie szczescie, ze nie wynosza z domu
          nastawienia "seks jest be, musisz sie przed nim bronic,
          bo grozi ci mnostwo niebezpieczenstw, nie podkreslaj
          swojej seksualnosci, bo ktos to wykorzysta przeciwko
          tobie". Sporo kobiet, w tym ja niestety rowniez,
          doswiadczylo traktowania pierwszych partnerow przez
          rodzicow jako potencjalnych sprawcow niechcianych ciaz (i
          w ogole samych nieszczesc). Zamiast pomoc nam wejsc w ten
          swiat w bezpieczny i spokojny sposob, zaczeto od
          straszenia niestety :(

          A jak to jest z facetami? Czy odczuwaja oni jakies
          zagrozenia w zwiazku z inicjacja seksualna?

          > a dobry seks, to nie tylko umiejętność odbycia stosunku
          > z ejakulacją

          To jest niesamowicie wazne zdanie i bardzo sie ciesze, ze
          padlo i to z ust faceta :-) Wiekszosc ludzi, jak mi sie
          wydaje, ma inne wyobrazenie o potrzebach mezczyzn. Czy to
          nie jest tak, ze charakter tych potrzeb jest takze
          narzucony kulturowo, z zewnatrz? Ze mezczyzni czasem nie
          sluchaja samych siebie, tylko przystosowuja sie do wzorca
          (moge zawsze, mysle tylko o jednym, ejakulacja/orgazm
          jest najwazniejsza itp). Jakie sa potrzeby mezczyzn? :-)

          > no tak, ale my nie musimy być aż tak znowu czuli itp. -
          > to nie jest nadrzędna męska cecha... :(

          No i bardzo szkoda! Szkoda tez dla kobiet, ktorym czulosc
          mezczyzny jest bardzo potrzebna...

          > tyle się mówi teraz o różnych problemach kobiet - a ja
          > myślę, że mężczyźni mają ich nie mniej
          >
          > tylko że u nich te problemy "wychodzą na wierzch"
          > często nieco za późno, gdy zo
          > stają impotentami, albo umierają na zawał

          To widac na prostym przykladzie: naklonienie faceta do
          powiedzenia "co go gryzie" graniczy czasem z cudem.
          Mezczyzni czesto po prostu nie pozwalaja sobie pomoc :(

          > także - droga aneto - nie zazdrośćmy sobie, tylko
          > zobaczmy, jak to jest w istocie, poszukajmy lepszego
          > i wychowajmy szczęśliwsze od nas dzieci

          Pozostaje mi tylko sie pod tym podpisac. Nie zazdroscmy
          sobie tylko poznajmy sie nawzajem i pomagajmy sobie. Taki
          cel mi przyswieca i wlasnie dlatego zadaje tyle pytan :-)

          Dziekuje za bardzo ciekawa wypowiedz i mam nadzieje na
          kontynuacje dyskusji.
          • Gość: fnoll do kanet - pare komentarzy i refleksji IP: *.ds.uj.edu.pl 05.11.01, 12:08
            kanet napisał(a):

            > Chodzi nam w tym miejscu glownie o
            > problemy seksualne, a w szczegolnosci - z nauka wlasnej
            > seksualnosci tlumiona przez dom. Wydaje mi sie, ze tu
            > kobietom jednak bardziej sie dostaje (?).

            ej, mielismy sie nie licytowac! :)
            kobietom "dostaje" sie inaczej - i na tym poprzestanmy

            > > sfrustrowany chłopak bije, dziewczynka - może płakać
            >
            > Popatrz na to takze z innej strony: sfrustrowany chlopak
            > moze przylozyc, dziewczynka moze tylko plakac i isc na
            > skarge, czyli uciec pod czyjas opieke. Jest od poczatku
            > zalezna od protekcji silnych. To wcale nie taka fajna
            > sytuacja :(

            pewnie - kobiety sa "zagrozone" zbytnia ulegloscia, ktora uniemozliwia
            im wchodzenie w zwiazki partnerskie
            a mezczyzni - zbytnia agresywnoscia, ktora takze uniemozliwia wchodzenie
            w zwiazki partnerskie

            slowem - jaskrawy podzial rol, faktyczna izolacja plci - nie robi dobrze, by
            nawiazac bliskie relacje z kobieta - mezczyzna musi odkryc kobiete w sobie,
            i tak samo kobieta musi odkryc w sobie mezczyzne

            a kazdy z nas ma w sobie aspekty zarowno kobiece jak i meskie

            to jest podstawa empatii - jestesmy w stanie wczuc sie w kogos tylko wtedy, gdy
            mamy w sobie mozliwosc doswiadczania tak jak on, w przyblizeniu

            > Chcialabym sie wiecej dowiedziec na temat
            > wlasnie wplywu rodzinnego domu na seksualnosc mezczyzny,
            > jaki on moze byc, jak daleko siega... Czy to nie temu
            > zawdzieczamy brak czulosci u niektorych mezczyzn, niechec
            > do fizycznego kontaktu innego niz kontakt stricte
            > seksualny.

            dokladnie - mozna swobodnie rozwijac swoj warsztat seksualny,
            stajac sie nawet calkiem niezlym kochankiem, bez wchodzenia w
            bliska relacje - to wymaga innych umiejetnosci, przede wszystkim
            empatii emocjonalnej - ktorej uczymy sie od rodzicow, gdy czujemy,
            ze oni czuja to co my czujemy (sory za to maslo maslane ;) ) i mamy
            okazje doswiadczyc, ze jest do dobre i pozadane

            takie wychowanie rozwija tez w nas swiadomosc wlasnych uczuc, umiejetnosc
            ich wyrazania i odbierania

            wychowanie chlopcow czesto jest nakierowane na dzialanie, rywalizacje, a nie
            na wspolodczuwanie - dostaja niezla szkole tlumienia wlasnych emocji

            no ale rozmawiamy tu o pewnych ekstremach - w zyciu jest tak, ze ktos tej
            empatii nauczyl sie mniej lub wiecej, nie tylko od rodzicow

            ze swojego doswiadczenia wiem, ze czegos tak prostego jak przytulanie, uczymy
            sie od rodzicow - wyszedlwszy z chlodnego domu mialem wieksze klopoty z
            przytulaniem (choc jednoczesnie bardzo mi brakowalo ciepla) niz z podjeciem
            praktyk seksualnych

            mezczyzna, jako historycznie (siegajac do naszech przodkow sprzed tysiacleci)
            strona aktywna w seksie ma jakby bardziej niezalezny od reszty osobowosci, a
            zatem mniej podatny na zaklocenia "aparat" seksualny (w mozgu) - ma to proste
            darwinowskie uzasadnienie - dla przetrwania gatunku istotne jest, by mezczyzna
            mogl "zawsze i wszedzie" obyc stosunek z ejakulacja, to musi dzialac bez zarzutu,
            natomiast satysfakcja kobiety jest rzecza drugorzedna, bardziej dla niej istotne
            jest zabezpieczenie ze strony partnera/opiekuna jej oraz ich potomstwa - stad
            fakt, ze wiele kobiet "leci" na mezczyzn z pozycja i kasa (lub wygladajacych na
            takich, co to zdobeda) ma swoje gleboko "genetyczne" uzasadnienie

            inna sprawa, ze regularny seks i wiazace sie z nim zaspokojenie w historii
            gatunku ludzkiego zaczely odgrywac role jednego z utrwalaczy stalych relacji - w
            tym sensie przyjemnosc z seksu, zarowno u mezczyzn jak i u kobiet, ale
            szczegolnie u kobiet, ma swoje zrodlo nie w samym rozladowaniu napiecia
            seksualnego ale... we wzajemnych pieszczotach! takich jak glaskanie, iskanie,
            lizanie - ktore sa wyrazem bliskich zwiazkow emocjonalnych

            dlatego tez dobry seks, to nie tylko rozladowanie napiecia seksualnego, ale takze
            jedna z pieszczot (najbardziej przyjemna) sluzaca okazaniu sobie nawzajem
            przywiazania emocjonalnego, budujaca trwale relacje

            dlatego klocilbym sie z teza seksuologow, ze mezczyzni nie maja orgazmu - raczej
            mezczyzni maja takie same klopoty z osiagnieciem orgazmu jak kobiety, czyli z
            osiagnieciem umiejetnosci przetworzenia seksu na empatyczna pieszczote

            ***

            innym problemem dzisiejszych czasow jest "kryzys ojcowstwa" - zarowno dziewczynka
            jak i chlopiec bardzo potrzebuja wiezi z tata - ktory we wspolczesnych rodzinach
            czesto bywa nieobecny (nawet jak jest obecny fizycznie)

            dla dziewczynki relacje z ojcem sa matryca dla pozniejszych kontaktow z
            mezczyznami, dla chlopca - wskazowka w tworzeniu wlasnej tozsamosci

            > Jedno jest wg mnie prawie pewne:
            > panowie maja wielkie szczescie, ze nie wynosza z domu
            > nastawienia "seks jest be, musisz sie przed nim bronic,
            > bo grozi ci mnostwo niebezpieczenstw, nie podkreslaj
            > swojej seksualnosci, bo ktos to wykorzysta przeciwko
            > tobie".

            z drugiej strony - seksualnosc chlopca bywa pozostawiona samej sobie, a
            jesli nie sa rozwinieci emocjonalnie, to moga miec klopoty z jej zintegrowaniem z
            reszta osobowosci - i uczynienieniem z niej sposobu komunikacji z kochana osoba

            poza tym leki dotyczace seksu moga odziedziczyc w rownym stopniu co kobiety

            > A jak to jest z facetami? Czy odczuwaja oni jakies
            > zagrozenia w zwiazku z inicjacja seksualna?

            jesli padna ofiara wychowania nastawionego na osiagniecia, zaniedbujacego
            sztuke bycia z kims dla samego bycia - i przyloza takie nastawienie do
            seksu (z braku innych modeli myslowych) - to moga miec niezly klopot

            > Czy to
            > nie jest tak, ze charakter tych potrzeb [mezczyzn] jest takze
            > narzucony kulturowo, z zewnatrz? Ze mezczyzni czasem nie
            > sluchaja samych siebie, tylko przystosowuja sie do wzorca
            > (moge zawsze, mysle tylko o jednym, ejakulacja/orgazm
            > jest najwazniejsza itp). Jakie sa potrzeby mezczyzn? :-)

            mysle, ze takie jak kobiet - tylko w wychowaniu inaczej rozklada sie
            akcenty, przez co inaczej je sobie hierarchizujemy

            kobiety dajmy na to czesto zaniedbuja swoja potrzebe osiagniec i samorealizacji,
            tak jak mezczyzni potrzebe bliskiego kontaktu

            > > no tak, ale my nie musimy być aż tak znowu czuli itp. -
            > > to nie jest nadrzędna męska cecha... :(
            >
            > No i bardzo szkoda! Szkoda tez dla kobiet, ktorym czulosc
            > mezczyzny jest bardzo potrzebna...

            jak pisalem - mezczyznom tez potrzebna jest czulosc, ale nauczono ich
            sobie jej nie cenic

            > Mezczyzni czesto po prostu nie pozwalaja sobie pomoc :(

            to nie jest wynik decyzji podejmowanych na bierzaco, przyjmowanie
            pomocy takze jest umiejetnoscia ktorej trzeba sie nauczyc

            pozdrawiam!

            fnoll
    • Gość: pola Re: Rodzice a seksualnosc IP: 212.244.24.* 26.10.01, 09:16
      Ja niestety zostałam wychowana w rodzinie w której nigdy nie mówiło sie o
      uczuciach, miłości o seksie tym bardziej. Nigdy nie miałam dobrych relacji z
      moją matką (nie mam ich do dnia dzisiejszego zresztą, z tym, ze teraz nie jest
      mi to aż tak bardzo potrzebne jak kiedyś). Nigdy nie powiedziała mi słowa na
      temat swoich doświadczeń z facetami. Każda próba porozmawiania kończyła sie
      wybuchem złości z jej strony. Bardzo dziwne zachowanie i nie trzeba być
      psychologiem aby wysnuć takie oto wnioski: nie była szczęśliwa i nic sie tu
      chyba do dnia dzisiejszego nie zmieniło. Nic dziwnego, ze ja dorastając miałam
      olbrzymie problemy z własną seksualnością. Nierozbudzenie seksualne wręcz
      oziębłośc takie były konsekwencje mojego wychowania. Kilka lat minęło zanim
      zaczęłam odczuwac satysfakcję ze wsółżycia z moim partnerem. Nie wyniosłam
      dobrych wzorców z domu i niestety musiało minąć trochę czasu abym zrozumiała
      dlaczego jestem taka a nie inna. Cieszę sie tylko z jednego, ze nie powieliłam
      tychże "wzorców" wyniesionych z domu i udało mi sie stworzyć prawdziwy dom w
      którym uczucia , emocje a także i sex nie są tematami wstydliwymi wrecz
      odwrotnie mówi sie o nich często i chętnie. Rozmowa jest fundamentem.
      Pozdrawiam. Pola
      • Gość: aneta Re: Rodzice a seksualnosc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.10.01, 12:46
        Pola, dziekuje za wypowiedz, niestety potwierdzajaca
        moje smutne teorie... Prawdopodobnie obie odebralysmy
        od naszych rodzin przekaz typu "ONI mysla TYLKO o
        jednym" (tak jakby to jedno bylo czyms z natury zlym, a
        oni szatanskim pomiotem)... Ciekawa jestem, jaki
        procent kobiet ma podobny problem, ile musi walczyc o
        swoja kobiecosc, ilu sie to udaje, a ilu nie. Mam
        nadzieje, ze na to forum zagladaja czasem jacys
        rodzice.
        To naprawde smutne, ze osoby nam najblizsze, ktorych
        powolaniem jest nas przygotowac do szczesliwego zycia,
        zamykaja nam droge.
        • Gość: Maur Re: Rodzice a seksualnosc IP: *.chello.pl 01.11.01, 01:56
          >>>"Oni mysla tylko o jednym"

          Moja matka miala powazny problem, bo jak miala przekazac mi jakimi to swiniami
          sa mezczyzni ;))) No dobrze, troche jej sie udalo, biorac pod uwage moja
          identyfikacje z wlasna plcia. (nie mowie o orientacji, jestem 100% hetero)
          Ale szkoda, ze doktor nic nie napisal...

          A jesli chodzi o te matki... macie szczescie, ze ominela was anoreksja/bulimia.
          Podobne zachowanie matek, nieakceptowanie kobiecosci corki, zazdrosc (o
          mlodosc, urode) itp.
    • Gość: gia Re: Rodzice a seksualnosc IP: 212.160.78.* 26.10.01, 09:42
      mialam szczescie wychowac sie w rodzinie, gdzie wszysto moglo byc tematem
      rozmowy. i jestem wdzieczna losowi, mimo ze kiedys mialam wrazenie jak w
      reklamie danon fantazja "Moi rodzice sq tacy dziwni..." :)

      i nie mowmy ze trzeba powtarzac bledy rodzicow - w koncu mozemy robic to co
      dobre, nawet jesli wychowano nas inaczej ...
      • Gość: barabasz Re: do gia IP: *.bund.de 26.10.01, 10:20
        jestes silna dziewczyna, gia, masz osobowosc. ale - jak sama piszesz: mialasc
        tez szczescie.
        osobie, ktora to szczescie miala, latwo jest mowic: nie musimy powtarzac
        bledow. zgadza sie, nie musimy. ja rowniez twierdze, ze mojego syna wychowuje
        diametralnie roznie, anizeli robil to moj ojciec, o ile z jego strony w ogole
        mozna bylo mowic o wychowaniu.
        smutna rzeczywistosc jest jednak taka, ze znecaja sie nad wlasnymi dziecmi
        ludzie, nad ktorymi sie znecano, ze pija na umor ci, ktorzy wyrosli w domach
        alkoholikow, dystans, niepewnosc i zagubienie w sprawach seksu zas jest
        udzialem tych, w ktorych domach rodzinnych seks byl tabu lub "be": powielanie
        zachowan jest, neistety, nagminne.
        trzeba byc naprawde silna jednostka, aby z tego zakletego kregu wyjsc...

        pozdrawiam Cie serdecznie

        -b.
        • kanet Sprzecznosci 02.11.01, 19:56
          Zobaczcie co na ten temat napisal fnoll w innym watku,
          bardzo dobrze to oddaje istote problemow okresu
          dojrzewania, moim zdaniem:

          "[...] reakcja rodzicow na dojrzewanie dziecka - w tym
          wieku rodzice moga starac sie zaprzeczyc, ze ich
          dziecko staje sie w pelni seksualna istota, gotowa
          fizycznie do podjecia wspolzycia - co moze sie odbic o
          tyle negatywnie na dziecku, ze jego wlasne
          doswiadczenia samego siebie stoja w sprzecznosci z
          traktowaniem go przez rodzicow, dla niektorych moze byc
          to trudne"

          no wlasnie, a jak do tej sprzecznosci jeszcze dojdzie
          negacja (np. matka _nie chce_ przyjac do wiadomosci, ze
          corka jest juz kobieta) to juz mamy problem gotowy.

          "inna kwestia sa gwaltowne zmiany
          ciala - ktore w kazdym dziecku budza pewien niepokoj,
          [...] to okres w ktorym jestesmy szczegolnie
          wrazliwi na uwagi dotyczace naszego ciala - niestety
          wielu rodzicow czy w ogole doroslych bagatelizuje
          sprawe komentujac zlosliwie ksztalty dojrzewajacej
          dziewczyny czy chlopca, co dla nich jest tylko
          niewinnym zartem, ale dla mlodej osoby moze stac sie
          podlozem do przyszlych kompleksow [...]"

          No wiec zdefiniowalismy problem, otwarta pozostaje
          kwestia, jak sie z takich kompleksow i sprzecznosci
          wydobyc. I tu pytanie do Pana Doktora (mam nadzieje, ze
          nie opuscil Pan nas calkiem?): jesli komus te problemy
          zostaja i zle wplywaja na zycie seksualne
          (nierozbudzenie itd.), i sam nie potrafi sobie z tym
          poradzic, to do kogo wlasciwie powinien sie udac: do
          seksuologa, psychoterapeuty czy moze obydwu?

          p.s. kanet=aneta
          • Gość: Bona Re: Sprzecznosci IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.11.01, 21:24
            kanet napisał(a):

            > Zobaczcie co na ten temat napisal fnoll w innym watku,
            > bardzo dobrze to oddaje istote problemow okresu
            > dojrzewania, moim zdaniem:
            >
            > "[...] reakcja rodzicow na dojrzewanie dziecka - w tym
            > wieku rodzice moga starac sie zaprzeczyc, ze ich
            > dziecko staje sie w pelni seksualna istota, gotowa
            > fizycznie do podjecia wspolzycia - co moze sie odbic o
            > tyle negatywnie na dziecku, ze jego wlasne
            > doswiadczenia samego siebie stoja w sprzecznosci z
            > traktowaniem go przez rodzicow, dla niektorych moze byc
            > to trudne"
            ---Trudne! Nad wyraz delikatnie powiedziane!
            Co sie dzieje, gdy rodzice z powodów religijnych , lub tzw. tradycyjnego
            wychowania (niekoniecznie religijnego) traktują seks jako temat tabu. Jesli jedno
            z drugim się wzajemnie komplementuje, to nie jest trudne. To jest bardzo trudne i
            rzutuje na jakość kontaktów z rodzicami. Na każdej płaszczyżnie - i mało kto
            zdaje sobie sprawę od razu, od czego to pochodzi.
            >
            > no wlasnie, a jak do tej sprzecznosci jeszcze dojdzie
            > negacja (np. matka _nie chce_ przyjac do wiadomosci, ze
            > corka jest juz kobieta) to juz mamy problem gotowy.
            >
            > "inna kwestia sa gwaltowne zmiany
            > ciala - ktore w kazdym dziecku budza pewien niepokoj,
            > [...] to okres w ktorym jestesmy szczegolnie
            > wrazliwi na uwagi dotyczace naszego ciala - niestety
            > wielu rodzicow czy w ogole doroslych bagatelizuje
            > sprawe komentujac zlosliwie ksztalty dojrzewajacej
            > dziewczyny czy chlopca, co dla nich jest tylko
            > niewinnym zartem, ale dla mlodej osoby moze stac sie
            > podlozem do przyszlych kompleksow [...]"
            ---Niewinnym żartem jest wtedy, gdy rodzice starają się problem zbagatelizować.
            To jeszcze pół biedy i do kompleksów prowadzic nie musi. A gdy robią z tego
            kolejne tabu i nawet niewinne objawy dorastania rozpatrują w kategoriach
            grzechu?...
            Sądzicie, że nadmiernie koloryzuję teoretyczny przypadek? Nie, to jest bardzo
            skrócony i złagodzony opis autentycznego przypadku.
            Jak sądzicie - jak to się skończyło?
            • Gość: Maur Re: Sprzecznosci IP: *.chello.pl 02.11.01, 22:37
              Gość portalu: Bona napisał(a):

              > Sądzicie, że nadmiernie koloryzuję teoretyczny przypadek? Nie, to jest bardzo
              > skrócony i złagodzony opis autentycznego przypadku.
              > Jak sądzicie - jak to się skończyło?

              ????
              Co masz na mysli?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka