kuhan35
11.03.24, 11:45
Cześć ; )
Jakiś czas temu, wraz z zona zdecydowaliśmy się na wprowadzenie małżeństwa w związek otwarty. Bardzo dużo rozmawialiśmy o plusach/minusach takich relacji, skutkach dla nas i na zewnątrz. Jesteśmy 8 lat po ślubie, dwojka dzieci. Poza tym, bardzo dużo rozmawiamy, nie mamy tajemnic wobec siebie. Kochamy się bardzo mocno wzajemnie. Nigdy nie myślałem o szukaniu opcji na boku.
Nie dawno, żona miała możliwość wykorzystania sytuacji i wyjechała do naszego znajomego i jej rodziny na weekend ( on wynajmuje mieszkanie u teściowej). Oczywiście była zabawa itp. Mimo, że byłem spokojny, wiedziałem ze coś może sie dziać chodziłem struty, głowa imaginowała mi co oni tam mogą robić, jak gdzie itp. Dopiero jak zadzwoniła, bo zorientowała się w jakim stanie jestem, emocje trochę odpuściły ( poznała po moim glosie, ja nie dzwoniłem, żeby jej nie przeszkadzać, zeby odpoczęła itp). Po powrocie przegadałem z nią masę godzin o tej sytuacji, jej wpływie na codzienność (myśli w głowie), o tym jak relacji jej i jego bd wyglądać ( zona miała to ułożone w głowie, dla niej seks nie jest najważniejszy, w tym przypadku chodziło nutkę ekscytacji, odsapnięcia od domu i dzieci - rutyny ).
Mimo, że byłem spokojny wcześniej, sam byłem zaskoczony swoim zachowaniem. Mamy jechać do niego na święta itp. Ich relacje na ogol są przyjacielskie, żadne nie ma zamiaru tworzyć nowego związku, każdy wraca do siebie po wszystkim. Żona chciałaby to kontynuować, wyjazdy miała by w zależności od sytuacji, zazwyczaj raz na miesiąc.
Poszukuje odpowiedzi na pytania, jak sobie radzić w takim związku, wymazać zazdrość, zaborczość, myślenie o tym temacie, ścisku w brzuchu jak usłyszę ze napisał do niej (dociekanie co napisał, nie szpieguje, pytam). Na co dzień raczej nie rozmawiają, jakieś krótkie wiadomości itp. Pokazywała mi rozmowy, nie było tam jakiś uczuć związkowych, tęsknot, deklaracji czy namiętności. Wiem, ze wróci, ze zawsze będę na jej pierwszym miejscu a ona na moim. Nasz seks jest bardzo udany, mimo braku orgazmu pochwowego - jest łechtaczkowy. Chce dla niej wszystkiego najlepszego, stawiam ja na pierwszym miejscu. Nie myślę o rozwodzie w żaden sposób.
Ps. Żona lekko nalega, żebym znalazł sb kogoś, nawet profesjonalistkę, żeby samemu się zabawić - nie jest to zgoda jednostronna. Moze faktycznie po tym mi jakos odpusci.