Gość: Moniq
IP: 10.1.4.*
17.12.01, 10:51
Panie Doktorze, Drodzy "Formunowicze"
Jesteśmy małżeństwem 14 lat. Bardzo się kochamy, jesteśmy ze sobą bardzo
blisko, dużo rozmawiamy na różne tematy (również związane z seksem). Można
pokusić się o stwierdzenie, że jesteśmy przyjaciółmi. Nasze życie seksualne po
tylu latach spędzonych razem nadal jest udane. Ja jestem w miarę otwartą osobą
w tym zakresie, natomiast mój mąż ma bardzo rozwiniętą wyobraźnię. Za sprawą
tego doświadczyliśmy seksu w trójkącie (zarówno z drugą kobietą - średnio udany
stosunek, jak również z drugim mężczyzną - w miarę udany). Po każdym z tych
doświadczeń czuliśmy się jeszcze bardziej związani ze sobą. Muszę przyznać, że
doświadczenia z seksem w trójkącie nie były pojedynczym incydentem. Od czasu do
czasu (raz na kilka miesięcy) mąż deklaruje chęć powtórzenia tego. Twierdzi, że
te doświadczenia ożywiają nasz związek. Ja nie mam nic przeciwko temu, bo
faktycznie stajemy się sobie coraz bardziej bliscy. Piszę to wszystko, aby
pokazać w pełni naszą "seksualną sytuację", a problem z którym się zwracam jest
trochę inny (choć może nie do końca). Otóż ostatnio rozmawialiśmy z mężem
bardzo szczerze na temat zdrady małżeńskiej (wierzę w słowa męża, że nigdy mnie
nie zdradził). Mąż stwierdził, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, nigdy nie
przyszło mu do głowy, aby mnie zostawić, ale chciałby kiedyś spróbować seksu z
inną kobietą (na zasadzie, że jeżeli całe życie je się chleb chciałoby się
spróbować bułki). Zaczęłam się zastanawiać, czy jak głosi obiegowa opinia mój
mąż przeżywa "kryzys czterdziestolatka" (ma 37 lat), chęć sprawdzenia się, czy
dla innej też byłbym atrakcyjny, też mógłbym ją zaspokoić?
Panie Doktorze! Czy na każdego faceta przychodzi coś takiego ? A może powinnam
się zacząć obawiać o stan naszego małżeństwa, swoją atrakcyjność dla męża?
Może ktoś miał podobne doświadczenia.