stefan4
19.06.25, 20:30
Prezydentowi Trumpowi nie zależy na szczęściu ludzkości, ani na sprawiedliwości, ani na wielkości Usawic Zjednoczonych. Zależy mu wyłącznie na sobie, a dokładniej: na swoich zwycięstwach. Jest spragniony zwycięstwa i za zwycięstwo, albo choćby za jego pozory, odda wszystko. Wątpię, czy on zna choćby jedno słowo po rosyjsku, ale gdyby znał, to śpiewałby razem z Putinem:
,,и значит нам нужна одна победа,
одна на всех, мы за ценой ние постоим...''
Oczywiście bystrzejsi na umyśle znają tą jego przypadłość i ci, którzy nie mają skrupułów, wykorzystują biedaka bez skrupułów.
Pierwszy centro ruszył Putin i zaczął kozłować: pod niebo Trumpiłeczkę, i o ziemię, znowu pod niebo i znowu o ziemię, zaprowadzisz pokój na Ukrainie, ale musisz zniszczyć Zełeńskiego, i dostaniesz pokojowego Nobla, ale Krym nasz, Zaporoże nasze, Donbas nasz, a reszta Ukrainy bezbronna, pod niebo, i o ziemię, przystąpimy do negocjacji, ale nie przystąpimy. W końcu Trumpiłeczka znudziła się Putinowi i porzucił ją pod płotem.
Przechodził tamtędy Netanjahu i wystąpił z propozycją:
,,— Wiesz, pokojowego Nobla i tak nie dostaniesz, ale możesz za to odnieść
zwycięstwo na miarę Salomona, przy okazji likwidując zagrożenie nuklearne oraz
zamieniając w trupy milion ludzi. Ja już przecież od 30 lat wieszczę, że muzułmanie
zdobędą bombę atomową za kilka dni i wtedy zniszczą świat. Raz nawet w 2003
udało mi się namówić waszego prezydenta do buszewickiej napaści na Irak i na
wymordowanie miliona ludzi — ty możesz zdobyc podobną sławę, jak on, tylko
mnie wesprzyj w tej wojnie.''
Tak odbita Trumpiłeczka podskoczyła, wygłosiła swoje zwykłe:
,,— Nobody knows, what I will do, I may do this, and I may do that, and nobody
really knows, you do not know, he does not know, but I will do whatever I decide to do,
but nobody knows what I will do.''
i poturlała się wykonywać polecenia Netanjahu.
Jak się Netanjahu znudzi, to pewnie znowu odda Trumpiłeczkę Putinowi.
- Stefan