Dodaj do ulubionych

niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymacie?

23.03.10, 16:23
Za tydzień miało się urodzić nasze pierwsze dziecko. Termin wypadał dokładnie
na niedzielę palmową. Im bliżej tej niedzieli tym bardziej się jej boję.
Generalnie marzec jest dla mnie dużo trudniejszy niż np. styczeń czy luty.
Chce mi się płakać jak tylko widzę kobietę w ciąży czy słyszę rozmowy o
dzieciach. Wkurzają mnie teksty w stylu "kiedy wy?".
Czy ktoś też tak ma? Mam nadzieję, że w kwietniu będzie lepiej. No i może
wreszcie uda nam się ponownie począć dziecko.
Obserwuj wątek
    • mag1982 Re: niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymaci 23.03.10, 16:47
      Ja co prawda jestem niedoszłą kwietniówką 2010 ale zauważyłam że im bliżej
      terminu porodu tym mi trudniej. Tym bardziej, że w zeszłym tygodniu urodziło się
      dziecko znajomych a nasze miało być 6 tyg. młodsze. Też zauważyłam, że marzec
      jest dla mnie trudniejszy a kwiecień pewnie będzie jeszcze gorszysad Pociesza
      mnie tylko to, że w kwietniu może w końcu moja kondycja poprawi się i będziemy
      mogli zacząć starania.
      • igalo Re: niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymaci 23.03.10, 17:00
        my starania już zaczęliśmy, ale nic z nich nie wychodzi. W sumie trwa to już 5
        cykli. A pierwsze dziecko udało się począć po 2.
        U moich znajomych też się urodziło teraz dziecko - 8 dni przed naszym terminem.
        A moja przyjaciółka jest w ciąży z drugim dzieckiem i też się boję z nią
        spotkać, że zacznę płakać z żalu po jej wyjściu (ostatnio płakaliśmy razem z
        mężem po wizycie 3 dzieci).
        Wydaje mi się, że tylko ja jedna tak długo pragnę dziecka i go nie dostaję sad
        • adrianka124 Re: niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymaci 23.03.10, 18:26
          Ja straciłam dziecko na początku grudnia - 16tc. Grudzień i styczeń
          był dla mnie koszmarem, potem zaczęłam funkcjonować w miarę
          normalnie. Teraz znowu jest gorzej, bo miałam rodzić na początku
          maja. Chyba po raz pierwszy w życiu przygnębia mnie ta wiosna.
    • agnieszka_z-d Re: niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymaci 23.03.10, 18:33
      Miałam termin na 18 marca...
      Dokładnie zaplanowałam sobie ten dzień - od rana do wieczora, żeby nie mieć
      czasu myśleć. A i tak tego dnia dowiedziałam się mocno średnich informacji na
      temat obecnej ciąży. Więc podwójnie było mi źlesad
      Ale faktycznie jak data minie robi się lepiej.
      • areola82 Re: niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymaci 23.03.10, 19:54
        Na szczęście nie macie takiej sytuacji jak moja. Koleżanka z pracy - siedzimy w
        jednym pokoju - zaszła w ciążę 3 tyg po mnie. Ja poroniłam, u mojej kumpeli
        wszystko ok i życzę jej jak najlepiej ale strasznie mi ciężko... Każdego dnia
        przez 8 godz. obserwuję jej rosnący brzuch, zdjęcia usg itd.. A przecież też o
        tej porze roku miałam wyglądać jak ona.. Zastanawiam się czy się nie zwolnić bo
        nie wiem jak długo dam radę..
        • monika.j.76 Re: niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymaci 23.03.10, 20:38
          U mnie kaszana emocjonalana. Z trzecią ciążą miałam termin na 20
          marca...Przeżywałam to już od 23 lutego,wtedy urodziła moja
          siostra...ja miałam rodzić miesiąc po niej...
          Termin czwartej ciąży miałam na 20 lipca 2010,więc...szkoda
          słów...cztery ciążę,zero dzieci...
          Wiem jedno,czas nie leczy ran...
          • igalo Re: niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymaci 23.03.10, 21:06
            myślę, że rany leczy kolejne dziecko. Taką mam nadzieję, choć od 28.08.2009 nie
            dostałam tego kolejnego sad
            Jakie to wszystko jest niesprawiedliwe... jak się słucha o tych utopionych
            dzieciach, pobitych etc.
            Byle przetrwać dzień porodu.
            • glizda2000 Re: niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymaci 24.03.10, 20:55
              Dziewczyny głowy do góry !!!
              Jeszcze do każdej los się uśmiechnie, w końcu po burzy musi wyjść słońce.
              Ja miałam termin na początek maja - niestety tak jak Wy poroniłam.
              Teraz mam na październik i wierzę, że tym razem się uda.
              Trzymam kciuki i za Was.
              • slinshine Re: niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymaci 26.03.10, 20:00
                ja mialam termin na najblizszy weekend,urodzilam w grudniu czyli o 3
                mc za wczesnie.Moje dzieciatko zylo 1 mc.To straszne przezyc smierc
                wlasnego dziecka.
              • monika.j.76 Re: niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymaci 26.03.10, 21:53
                Ja cztery razy wierzyłam,żebędzie dobrze,widocznie wiara to mało...
                Nie gniewaj się,ale skąd wiesz,że do każdej z nas los się
                uśmiechnie? Chciałabym mieć taką wiedzę...
                Cieszę się,że jesteś w ciąży i mam nadzieję,że donosisz ją do
                szczęśliwie do konca 9 miesiącasmile
    • igalo Re: niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymaci 27.03.10, 12:22
      mnie się wydaje, że łatwiej jest przejść przez dzień planowanego porodu, gdy się
      już spodziewa kolejnego dziecka. Przynajmniej są ogromne szanse na bycie mamą.
      Kiedy czas mija a ciąży brak jest dużo trudniej. Jutro niedziela palmowa. Na
      pewno cały dzień będę myślała o dziecku, ale mam też wielką nadzieję, że Bóg
      przewidział dla nas COŚ wspaniałego.
      Oby nam dziewczyny tej nadziei nigdy nie zabrakło!!!
      • mysia1103 Re: niedoszłe marcowe mamy 2010- jak się trzymaci 05.04.10, 13:49
        ja miałam termin na 4 kwietnia, poroniłam w 14 tyg , w dzień przed moimi
        urodzinami... to był najgorszy dzień w moim życiu, roniłam w domu na
        toalecie... patrzałam i czułam jak moje maleństwo ze mnie wychodzi..., obok w
        pokoju siedział mój mąż z synkiem( 3,5letni ) bo nie mógł patrzeć jak cierpie...
        a ja leżałam na kanapie , z workiem pod tylkiem żeby nie zabrudzić kanapy krwią,
        zwijałam sie z bólu i czułam jak ucieka ze mnie życie..
        teraz kiedy jest termin porodu wszystko wrocilo, na dodatek wczoraj sie
        dowiedzialam ze moja szwagierka jest w ciązy... powinnam sie cieszyc .. ale tak
        naprawde w glebi duszy nie zycze jej najlepiej.. moze jestem zla , pewnie
        zazdrosc przeze mnie przemawia ale nie potrafie inaczej... ona nosi w sobie
        dziecko, a ja swoje stracilam..
        wszyscy mysla ze ze mna wszystko ok,a od srodka rozrywa mnie rozpacz...

        • monika.j.76 mysia1103 05.04.10, 15:08
          Hej.
          Napisałaś;
          >dowiedzialam ze moja szwagierka jest w ciązy... powinnam sie
          cieszyc .. ale tak
          naprawde w glebi duszy nie zycze jej najlepiej..

          Jesteś pewna,że nie życzysz jej najlepiej? Chciałabyś,żeby poroniła
          tak jak my tu wszystkie na tym forum??? Życzysz jej takiego bólu
          jaki nam zafundował los? Czułabyś się wtedy lepiej? Czy
          chciałabyś,żeby ktoś tak Tobie życzył? Nikt nie powiedział,że masz
          się cieszyć,że ktoś jest w ciąży,ale życzyć komuś źle z tego
          powodu...Nie napisałaś czy szwagierka ma już dziecko,może ona też
          chce mieć synka... tak jak Ty masz...

          Ja nie mam dziecka,straciłam cztery ciąże,ale żadnej kobiecie w
          ciąży nie życzę "nienajlepiej"...


          Może lepiej przytulić synka i ucałować w ciężkich chwilach, i
          cieszyć się,że dane Tobie było i jest być mamą. Wiem,że każda strata
          boli,nawet jak ma się dziecko(bo chce się drugie,trzecie czy
          czwarte ),ale nie można(czytaj nie powinno) mimo bólu,życzyć komuś
          źle,bo nam jest źle...

          Życzę Ci,żebyś miała jeszcze drugie dziecko i żeby nikt Ci wtedy nie
          życzył "nienajlepiej"...
          Wybacz jeśli coś Cię zabolało(starałam się pisać bardzo
          delikatnie,bo znam Twój ból),ale mnie zabolało co przeczytałam,bo
          nie chciałabym ,żeby ktoś życzył mi tak,jak Ty szwagierce...
          Pozdrawiam.

          ps. Nie jesteś zła,ale postaraj się nie życzyć komuś tego co Tobie
          niemiłe. A wiesz jakie to "niemiłe" uczucie stracić dziecko...

          Spokojnych Świąt.
          • mysia1103 Re: mysia1103 05.04.10, 15:33
            masz racje, nie wiem co sie ze mna dzieje, ze tak mysle .. ale drazni mnie to ze
            ona jest szczesliwa , ze bedzie miala dziecko, pierwsze dziecko, a ja swoje
            drugie stracilam, z biegiem czasu sie z tym oswoje ale na ten czas sprawa jest
            swieza i nie mysle rozsadnie ani racjonalnie.
            dzisiaj zostalismy przez nia zaproszeni na obiad ,pojechal mąż z synem a ja
            zostalam w domu, sama nie wiem dlaczego.... nie mam ochoty patrzec jak ona sie
            lapie za brzuch i sie mnie pyta o rozne rzeczy zwiazane z ciaza
            • monika.j.76 Re: mysia1103 05.04.10, 15:57
              Wiem,że Cię "drażni" jej szczęście,ale nie wiesz jak potoczy się jej
              ciąża...Nikt nie wie co komu pisane...
              Życzę Ci dużo wiary i spoku duch!

              ps. Jak jesteś sama w domu to skorzystaj,napuść wannę ciepłej
              wody,wlej ulubiony zapach,włącz ulubioną muzykę i odpłyń...myśl w
              tym czasie o wszystkim co najlepsze Cię spotkało w życiu...a jak żłe
              myśli bedą wracały,to odgoń je i dalej myśl o tych dobrych...bo w
              życiu piękne są tylko chwile...

              Pozdrawiam.
            • agaa66 Re: mysia1103 07.04.10, 13:22
              Hej,
              myślałam, że tylko ja jestem taka bezduszna, bez serca i w ogóle.
              Bo wiesz, mnie też drażni szczęście moich koleżanek, które są w ciąży, i w
              niewielkich odstępach czasu miałyśmy rodzić. Spotkania z nimi są dla mnie
              obłędem. Niby mózg mi mówi, że to okrutne, złe ale ja nie potrafię inaczej! I
              tak bardzo mi z tym źle. Co robić?????????
              • mysia1103 Re: mysia1103 07.04.10, 13:32
                wczoraj cały dzień biłam się z myślami co zrobić , jak się zachowywać, co mówić,
                i zrozumiałam ... w końcu... że potrzeba na to czasu, zaczęłam myśleć pozytywnie
                o ciąży szwagierki, że będzie mały dzidziuś, że będę ciocią, że ona bedzie się
                mnie radziła w równych sprawach ciążowych pożniej związanych z dzieckiem a ja
                będę mogła jej pomóc i pochwalić się tym co wiem, co powinna zrobić a co nie.
                Mam nadzieje że z czasem przywykne do jej ciązy, ale czeka mnie jeszcze
                konfrontacja z nią samą, bo od kilku dni konsekwentnie ją unikam, muszę ją
                przeprosić za to że tak myślalam , i że nie ucieszyłam sie z ciązy. Myśle że ona
                sie domysliła że coś jes nie tak ze mna, bo to sie czuje, i można było wyczuć.
                A poza tym chce powiedzieć dzisiaj meżowi że chce zacząć starania o dzidziusia ,
                zobaczymy co powie.. smile
                • monika.j.76 Re: mysia1103 07.04.10, 14:19
                  Super,bardzo się cieszę! Rozmowa bardzo Ci pomoże i szwagiercesmile
                  Wiem jak ciężko jest konfrontacja z ciężarnymi i ich dziećmi. Moja
                  pierwasza ciąża była równoległa z dwiema ciążami żon najlepszych
                  kumpli mojego męża. Soptkaliśmy się wszyscy na początku
                  ciąży,terminy miałyśmy tydzień po sobie. One urodził, a ja nie.
                  Patrząc na zdjęcia ich dzieci wiem jak by wyglądało moje. Nie miałam
                  odwagi na spotkanie na żywo,całe szczęście,że dzieli nas 200km,więc
                  mam zawsze wymówkę.
                  Trzecią ciążę miałam termin miesiąc po mojej siostrze. Ona urodziła
                  23 lutego,ja miałam termin na 20 marca. To był koszmar emocjonalny
                  jak urodziła. Najpierw się uceszyłam,poleciałam do nieba ze
                  szczęścia,a potem spadłam z hukiem na twardą podłogę. Wyłam 2 dni i
                  noce,wyglądałam jak "idź stąd". Miałyśmy być u siebie mamami
                  chrzestnymi. Długo zastanawiałam się jak ja to przeżyję,trzymać do
                  chrztu jej dziecko...Ale po zobaczeni małej,wiedziałam,że tylko ja
                  mogę być mamą chrzestną! Boli mnie nadal jak przysyła mi zdjęcia
                  małych stópek,ale tak się cieszę jej szczęściem...To była czwarta
                  ciąża mojej siostry,ale dopiero teraz może się cieszyć
                  macierzyństwem...
                  I liczę na to,że może kiedyś ja...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka