21mala21
20.09.10, 11:33
6 tygodni temu straciłam dziecko, chciane, dlugo oczekiwane i poza tym, że usłyszałam iż stała się tragedia, nikt nie powiedział mi dlaczego? Jednego dnia wypisano mnie ze Szpitala wraz z dzieckiem wstanie doskonałym, a drugiego przy personelu Szpitala w gabinecie zabiegowym urodziłam synka w 6 miesiącu ciąży sobie w ręce... Żył przez chwile... Ale wpisano martwo urodzony... Organizując pogrzeb synka, Pani w zakładzie pogrzebowym pokazała mi listę dzieci zmarłych na położnictwie... Przeraziłam się... Jeszcze bardziej faktem, że jedno z tych dzieci żyło ponad 2 godziny, a Szpital do aktu urodzenia podal USC - martwo urodzone. Przecież dla kobiety to zasadnicza różnica czy rodziny martwe czy żywe dziecko. Gdzie jest prawo? Dlaczego kobiety które stracą swoje dzieci w wyniku zaniedbań pseudo lekarzy nie mają szans na sprawiedliwość??? W moim przypadku Szpital stwierdził poronienie - chcociaż pękł mi pęcherz i odeszły wody płodowe, a mój synek urodził się 2 godziny później... Powód - tragedia. Dla mnie to żaden powód...
I CHOCIAŻ MOJE DZIECKO NIE ŻYJE, NIE PRZEMILCZE TEGO CO WIDZIŁAM PODCZAS MOJEGO POBYTU W SZPITALU. TRAGEDII KOBIET, KTÓR ZDANE W ZASADZIE SAME NA SIEBIE, TRACIŁY UPRAGNIONE DZIECI I FAKTU, ŻE ZE STRONY SZPITALA NIE MOGŁY LICZYĆ NA ŻADNE WSPARCIE, BO PERSONEL SZYBKO DAWAŁ DO PODPISU DOKUMENTY, ŻE GDYBY CO TO PACJENT DO NICH PRETENSJI NIE MA. Dlatego myślę, że na tym forum powinno powstać miejsce - wątek, gdzie dziewczyny mogą opisać to co im się przytrafiło polecić lub ostrzeć - przed lekarzem - Szpitalem, po to aby inne, których taka tragedia jeszcze nie spotkala, nie straciły swoich dzieci w bezsensowny sposób...