w niedziele pojechałam na IP z niewielkim plamienie, ale jednak, zostawili mnie na oddziale, sprawdzili bete, USG, i o dziwo wyszło ze pecherzyk jest pusty, jak na taka bete i wiek ciązy to juz powinno byc widac płod i serduszko a tu nic, we wtorek powtorzyli bete kotra wzrosła juz do 34tys a na usg dalej nic, wypuscili do domu, zero krwawienia, plamienia nic, dali luteine i no-spe, w piatek zgłosic sie na uSG , nadziei niedawaja, zasugerowali łyzeczkowanie, boje sie strasznie ze to juz w piatek sie wydarzy, tak bardzo mi smutno, mam jeszcze opcje (chyba ) poronienie farmakologiczne ale nie wiem czy psychicznie to zniose, przy zabiegu przynajmniej mnie uspia, nie bede tego widzie, pisze i rycze, nie wiem na co sie przygotowac