Dodaj do ulubionych

Pusty pęcherzyk

    • ewetka Re: Pusty pęcherzyk 03.03.05, 22:57
      Witam dziewczyny.
      Wczoraj w 13 tygdoniu ciąży na USG dowiedziałam się, ze nie ma ciąży, jest
      pusty pęcherzyk ciążowy.
      Czy któraś z Was miała taką sytuację.
      MAcica podobno powiększała się, jedyną oznaką, ze coś jest nie tak było
      plamienie, które zaczęło się tydzień temu, dotałam leki i pełna nadziei poszłam
      na badanie fałdu karkowego. Nie musze Wam mówić, ze przeżyłam szok. Mój gin
      kazał mi czekać aż się samo wszystko oczyści. Odstawiłam leki i czekamsad
      Ja jeszcze teraz nie moge w to uwierzyć, ze mój organizm mnie oszukiwał przez
      tyle tygodni. Czy ktoś może mi wyjaśnić jak to się dzieje, ze pęcherzyk ciążowy
      jest pusty.
      Dziękuję.
      • ziz4 Re: Pusty pęcherzyk 04.03.05, 00:30
        hej!
        bardzo ci wspólczuję... dziś wyszłam ze szpiala, wczoraj miałam zabieg
        (wyłyżeczkowanie jamy macicy) - tydzień 9, pusty pęcherzyk ciążowy, poronienie
        zaczęło się samoistnie... w rozpoznaniu mam: missed abortion (ciąża
        zatrzymana). prawdopodobnie ciąża przestaje się rozwijać w początkowym etapie
        jej trwania, a pęcherzyk ciążowy rośnie dzięki hormonom wytwarzanym przez
        ciałko żółte, które pozostaje w macicy przez pierwsze tygodnie.
        pozdrawiam gorąco...
      • lidek0 Re: Pusty pęcherzyk 11.03.05, 08:06
        Dla mnie to trochę dziwne, że gin wysyła na usg dopiero w 12 tygodniu, nigdy
        nie spotkałam się z takim przypadkiem, już w 8 tygodniu można zobaczyć zarodek
        i wiedziec jak rozwija się ciąża. Poza tym nie wiem jak duzy byl ten pęcherzyk,
        ale żeby przez tyle czasu nie było żadnych niepokojących objaów to dziwne. U
        mnie przyczyną pustego jaja była bakteria w nasieniu, cytomegalia i nieomoga
        lutealna.
    • rzasia Re: Pusty pęcherzyk 04.03.05, 08:37
      Witaj.
      Przeszłam przez to we wrześniu.
      Bardzo długo analizowałam każdy dzień tej ciąży. Objawy miałam typowo ciążowe:
      mdłości, powiększone piersi, podwyższona temperatura. USG pokazało piękny
      pęcherzyk w 5-6 tc ( mam to zdjęcie). Nie było jednak echa serca płodu. Tym się
      nie martwiłam, bo wiedziałam, że może być to ciąża nieco późniejsza (tak też
      mówił lekarz). Gdy poszłam pełna radości na badanie w 9 tc okazało się, że to
      puste jajo płodowe. Od razu szpital i łyżeczkowanie. Potem z dnia na dzień
      skończyły się mdłości i zmniejszyły piersi.
      Bardzo Ci współczuję, bowiem przez co przeszłaś. Tym bardziej, że u Ciebie
      wszystko było później. I na pewno zdążyłaś już zakochać się w swoim Maleństwie.
      Ja mam schowany nawet test ciążowy swojego "pustaczka".
      Po prostu natura z nas zakpiła. Była to taka naturalna selekcja.
      Na pocieszenie Ci powiem, że jak tylko dojdzesz do siebie - możesz zaczynać
      następne starania.
      • rzasia Re: Pusty pęcherzyk 04.03.05, 08:40
        Dodam jeszcze, że były przypadki (znam dwa, ok. 15 lat temu), że kobiety szły
        na salę porodową z pustym pęcherzem płodowym.
    • ewetka Re: Pusty pęcherzyk 04.03.05, 14:13
      Dzięki dziewczyny!
      Mam jeszcze obiekcje co do tego samodzielnego oczyszczania. I lekarz robiący
      USG i mój gin powiedzieli, ze lepiej to zostawić i poczekać aż macica sama się
      oczyści. Kurcze mam jednak obawy czy to dobry pomysł. Ciąża co prawda mogła być
      młodsza, bo miałam długie cykle, ale z drugiej strony już kilka tygodni noszę
      moje słoneczko w sobie. Dzisiaj po 2 dobach od odstawienia leków zaczęłam
      powoli krwawić. Z jednej strony mam bardzo duże zaufanie do swojego lekarza, a
      z drugiej boje sie ewentualnych komplikacji.
      I jestem w kropce.
      • agrafka1974 Re: Pusty pęcherzyk 04.03.05, 14:43
        Ewetka, rozumiem, że się boisz, ja też strasznie się bałam, gdy miałam
        zalecenie poronić sama w domu, mój mąż wziął w tym celu nawet urlop, by być ze
        mną.Mam porównanie, bo po pierwszym poronieniu miałam łyżeczkowanie, długo
        czułam się źle fizycznie i psychicznie, to drugie w domu zniosłam dużo
        lepiej.Pytałam się kilku gin,wszyscy mówili, że jeśli mi się uda, to lepiej, to
        zawsze mniejsze szanse na powikłania, właśnie bez łyżek. Oczywiście jedynie
        przy wczesnej ciąży, czy pustym jaju można podjąć taką decyzję.Jeśli będziesz
        miała jakieś wątpliwości, to napisz na priv. (agrafka1974@gazeta.pl)
        Trzymaj się. Ewa
      • ziz4 Re: Pusty pęcherzyk 04.03.05, 14:49
        mi lekarze w szpitalu nie pozwolili, aby wszystko stało się samo. miałam
        straszliwe bóle, a po zabiegu wszystko minęło. dziś już prawie nie mam
        krwawienia (zabieg był w środę). poza tym za 2 tygodnie mam odebrać wynik
        badania histopatologicznego. więc tak chyba lepiej. zabieg wprawdzie boli
        pomimo znieczulenia, ale ten ból naprawdę szybko mija. i wiadomo, że macica
        jest czysta. pozdrawiam i doradzam konsultację z lekarzem, nawet swoim, tak dla
        pewności. bez zabiegu to może potrwać kilka dni. powodzenia.
        • margonik Re: Pusty pęcherzyk 05.03.05, 16:38
          Nie musi boleć. Ja miałam łyżeczkowanie pod znieczuleniem ogólnym (mała
          narkoza) i nic nie czułam - ani w trakcie, ani po.

          Nie wiem, czy lepiej wyczyścić szpitalnie czy czekać na naturalne
          wyczyszczenie, ale gdybym mogła wybierać, wolałabym nie mieć łyżeczkowania.
          Fizycznie ok, ale psychicznie źle zniosłam ten zabieg (pomijając sam fakt
          straty dziecka, którego w rzeczywistości nie było, bo też miałam pusty
          pęcherzyk). W każdym razie łyżeczkowanie źle mi się kojarzy, z wiadomych
          względów, a ponadto odebrałam je jako bardzo silną ingerencję w mój organizm.
          Wołałabym poczekać, aż macica sama się oczyści (zaczęłam właśnie krwawić) a
          później skontrolować na USG czy wszystko w porządku i dopiero wówczas, gdyby
          były do tego podstawy, ewentualnie zrobić łyżeczkowanie. Ale mi wyboru nie
          dano. Po prostu od razu trafiłam do szpitala, a tam, wiadomo, nastawieni są
          tylko na jedno.

          Nie mogę Ci udzielić konkretnej rady - łyżeczkować, czy nie - bo nie jestem
          lekarzem i nie potrafię ocenić ewentualnych zagrożeń i skutków. Ale jeśli dano
          Ci wybór, popytaj lekarzy (może masz kogoś znajomego, albo po prostu idź na
          jakąś dodatkową konsultację) i sama oceń, co wolisz.

          Ja byłam w 12 tygodniu.
    • p.magdalenka Ewetka chyba jestes z Września? 04.03.05, 15:55
      mój dzidziuś umarł w 9 tc a nosiłam go do 11tc i w środe miałam zabieg
      przeprowadzony w pełnym znieczuleniu. nie miałam zadnych objawów tylko cholerny
      sen ktory to przepowiedział. to nic nie boli tylko psychika troszke. dzis juz
      nie ma znaku po plamieniu i odpoczywam i czekam na @ i za 3mc próbuje dalej.
      nie ma co sie załamywac. głupie to co powiem ale cieszmy sie ze nie stało sie
      to póżniej. pozdrawiam i współczuje bo wiem co to znaczy i ze w lato znowu
      spotkamy sie na forum. pozdrawiam
      M i Aniołek
      • ewetka Re: Ewetka chyba jestes z Września? 04.03.05, 20:15
        Cześć MAdziu, tak pamiętam Cię z z forum wrześniowego. Jak to wszystko się
        skończy mam właśnie zamiar rozpocząć "pracę" za 3 miesiące.
        Moja Kruszynka musiała umrzeć dużo wcześniej, bo w 9 tygodniu masz już dzidzię
        a u mnie tylko pęcherzyk. Ja w Sylwestra złapałam jakiegoś obrzydliwego wirusa
        i myślę, ze on mógł zaszkodzić Kruszynie. Strasznie za nią tęsknię. A mój 15
        miesięczny synek chyba czuje, ze mama jest bardzo smutna bo ciągle chodzi
        tulić się i całuje mnie. Tak bardzo chciałam tej dzidzi.
        • margonik Re: Ewetka chyba jestes z Września? 05.03.05, 16:42
          Na pocieszenie powiem Ci, że mój lekarz, gdy dowiedział się, że miałam pusty
          pęcherzyk, pocieszył mnie, że w swojej karierze nie spotkał jeszcze w życiu
          pacjentki, która by poroniła dwukrotnie z taką diagnozą, i że nie ma żadnych
          podstaw by sądzić , że to się powtórzy. Także za trzy miesiące czas starać się
          od nowa smile
    • beta755 Re: Pusty pęcherzyk 05.03.05, 18:32
      Drogie dziweczyny, tak bardzo wam współczuję... ja poroniłam jedno z ciąży
      bliźnieczej i tak się zastanawiam... bardzo się boje bo ta ciąża jest zagrożona
      poronieniem a lekarz nawet nie dał mi zadnych leków... byłyscie już w 2,3
      miesiącu czyjak chodziłyście szybciej do gin to widziałyście malenstwa,
      słyszałyscie bicie serduszek i póxniej nagle wszystko sie skomnczyło czy
      pierwsza wizyta i od razu taki szok uncertain przepraszam nie chce was bardziej
      dołować tylko poznać fakty sad
      • ewetka Re: Pusty pęcherzyk 06.03.05, 11:21
        Mój gin nie robi USG na każdej wizycie, przez całą ciążę USG zleca 3 razy:
        w 12 tygodniu- badanie przezierności karkowej,
        24-26 tydzień kolejne badanie
        i ostatnie 34-36 tydzień.
        U mnie macica stale się powiększała, więc gin nie widział powodów, żeby wysyłać
        mnie na dodatkowe USG.
        W połowie 12 tygodnia zaczęłam plamić, ale wiązałam to z tym, ze dźwignęłam
        wózek z synkiem w środku i to mogło mi zaszkodzić.
        W połowie 13 tygodnia poszłam na USG żeby zbadac przezierność karkową i
        przeżyłam szok.
        Pierwszą ciążę miałam bez problemów, poród tak samo, połóg rewelacja_ nigdy w
        życiu nie spodziewałam się jakichkolweik komplikacji przy kolejnej ciąży.
        Odtsawiłam leki, po 2 dobach zaczęłam lekko krwawić, wczoraj miałąm taki mini
        poród, dzisiaj też już delkatne krwawienie. Organizm sam sie oczyścił.
        Mimo, że mam ogromne zaufanie do swojego lekarza przy następnej ciąży chyba
        poszukam takiego, który ma USG w gabinecie. Będę chyba spokojniejsza.
        Pozdrawiam
        • michelle74 Re: Pusty pęcherzyk 06.03.05, 11:48
          Pozdrawiam wszystkie dziewczyny cieplutko.Zaglądam na to forum od dawna, ale
          poraz pierwszy piszę.Czytam wszystko, co tylko się da na temat poronień, bo
          również przez to przechodziłam we wrześniu 2004 roku.Moja diagnoza również
          brzmiała "brak echa zarodka".
          A piszę specjalnie do MARGONIK - moja droga nawet nie wiesz, jak to co
          napisałaś dodało mi skrzydeł!Że w karierze Twojego ginekologa takie sytuacje
          się nie powtarzały.Ja cały czas mam nadzieję, że to był jednorazowy incydent, a
          po Twoim poście jeszcze bardziej uczepiłam się tej nadziei, że teraz będzie
          dobrze (starania zaczęliśmy w grudniu, po tych 3 zalecanych, magicznych
          miesiącach).Musi być dobrze.
          Pozdrawiam.
          • margonik Re: Pusty pęcherzyk 08.03.05, 01:33
            Mnie to też uskrzydliło smile

            • ziz4 Re: Pusty pęcherzyk 08.03.05, 11:35
              a ja chyba będę się bała...
              • margonik Re: Pusty pęcherzyk 09.03.05, 00:34
                Myślę, że prawie każda z nas będzie się bała. Nie koniecznie tego, że powtórzy
                sie poronienie z taką samą diagnozą, ale że wogóle się powtórzy. Skoro raz to
                przeżyłyśmy, mamy świadomość, że może to się stać po raz drugi oraz świadomość,
                że to boli. Pierwsze tygodnie ciąży nie będą już nigdy radosne, ale pełne
                strachu, że i tym razem przejedziemy się na swojej nadziei.

                A mi na dodatek minął pierwszy entuzjazm (że będę sie starać po trzech
                miesiącach) i pojawił się strach przed dzieckiem w ogóle. Bardzo chciałam mieć
                dziecko i cała moja świadomość zaczęła się na nie nastawiać, a teraz... Mam
                takie zwykłe strachy, że może lepiej jeszcze nie, że jak ja sobie poradzę itd.
                Takie dziecko jest przestawieniem życia o 180% i o ile za pierwszym razem
                podeszłam do tego z euforią, to teraz się boję. Jestem osobą, która dużo
                pracuje i jednocześnie często (niestety) zaniedbuje swój dom. I nie mam
                pojęcia, jak znajdę w swoim życiu miejsce dla dziecka. A jeszcze trzy miesiące
                temu, gdy wyobrażałam sobie, jak bije we mnie jego serduszko, zupełnie nie
                miałam takich dylematów!

                A wszystko jeszcze pogarsza fakt, że mój mąż jest bardzo nastawiony na dziecko.
                Już nawet wymyślił sobie termin i okoliczności w jakich je zrobimy. I nie mam
                pojęcia, jak mu powiedzieć: "słuchaj, ale może jeszcze nie teraz?". Mam
                wrażenie, że gdybym powiedziała mu o swoich rozterkach, to bym go tym strasznie
                przybiła. On nawet teraz, gdy używamy prezerwatyw, nie bardzo chce się ze mną
                kochać! Owszem, robimy to, ale widzę, jak go to odrzuca i cały czas się
                dopytuje, czy nie można by już teraz normalnie, z myślą o tym, bym zaszła w
                ciążę. Może właśnie dlatego, że jakby nie zostawia mi sie wyboru, mam wobec
                tych powtórnych starań takie mieszane uczucia.

                • hanna26 Re: Pusty pęcherzyk 09.03.05, 01:42
                  Ewetko, pamiętam cię z forum wrześniówek i nie muszę chyba dodawać, jak mi jest
                  przykro. U mnie było podobnie jak u ziz4 - w 9. tygodniu wykryto puste jajo
                  płodowe. Prawopodobnie przyczyną było zapalenie piersi (jeszcze wtedy karmiłam)
                  i bardzo wysoka gorączko w okresie spodziewanej miesiączki. Mnie moja lekarka
                  od razu kazała jechać do szpitala i tam przez pewien czas podawano mi leki
                  na "samoistne poronienie". Krwawiłam, ale poronienie nie następowało, co
                  zostało sprawdzone na usg. W związku z tym po kilku dniach miałam
                  łyżeczkowanie, pod znieczuleniem ogólnym (narkoza). Nic nie bolało, płóźniej
                  też nie miałam żadnych dolegliwości.
                  Myślałam że to koniec, że nie będziemy mieli więcej dzieci, tym bardziej, że
                  dwa miesiące później wykryto u mnie krwiaka wewnątrzmacicznego. Krwawiłam chyba
                  ze trzy tygonie, myslałam, że to się nigdy nie skończy...
                  Ale po pięciu miesiącach od zabiegu znowu zaszłam w ciążę! Na początku byłam
                  pewna, że to znowu puste jajo płodowe, mówiłam mężowi, żebysmy nikomu nie
                  wspominali, po co znowu martwić rodziców. Na pierwszym usg omal nie umarłam, bo
                  pani zepsul sie głośnik i znou - tak jak wtedy - słyszałam tylko głuchą ciszę.
                  Dopiero po pewnym czasie powiedziała mi, że serce bije.
                  Dzisiaj jestem w czwartym miesiącu, drugie usg miałam niedawno, jak na razie
                  wszystko ok. Wierzę, że i u mnie, i u was będzie dobrze, że wszystkie doczekamy
                  sie szczęśliwie naszych dzieciaczków. Chociaż o tamtym przeżyciu rzeczywiście
                  bardzo trudno jest zapomnieć.
                  Pozdrawiam cieplutko,
                  hania.
    • rzasia Re: Pusty pęcherzyk 09.03.05, 09:14
      Dziewczynki, pocieszyłyście mnie. Słyszałam, że te puste jajeczka się zdarzają,
      ale właśnie nie wiem jak z ich "powtórkami" u tych samych kobiet.
      Musimy żyć nadzieją, że nas już to nie spotka. Puste jajo to zupełnie coś
      innego niż poronienie nawykowe, Bo to nie "wchodzi w nawyk".
      Bardzo pragnę, ale też się boję.
    • ewetka Re: Pusty pęcherzyk 09.03.05, 09:31
      Ja mam czarne wizje.
      Do tej pory dwa razy udało mi się szybko zajść w ciążę. Pierwsza ciąża wzorowa,
      no nic mi nie było, poród szybki, synek zdrowy, karmiłam piersią, szybko
      schudłam- rewelacja. Teraz ciach w pierwszym cyklu, myślałam, ze będzie jak
      przy MAćku, a tu taka niespodzianka sad
      Teraz boję się, ze zaczną się schody, no bo ile można miec takiego farta jak
      ja, a może nie bedę mogła zajść w ciąże, albo cos się bedzie działo z ciązami i
      zamiast małej różnicy wieku będzie ogromna przepaść, albo wcale. Doła mam
      okrutnego, może za kilka dni kiedy krwawienie się skończy dojdę jakoś do
      siebie, ale na razie jest ciężko. Zwłaszcza, ze jestem sama, bo mąż wyjechał. A
      w samotności człowieka zawsze głupie myśli nachodzą.
      Pozdrawiam
      • p.magdalenka Re: Pusty pęcherzyk 09.03.05, 10:20
        Ewetka nie martw sie tak. Juz masz synka i to jest wazne, sa kobiety jak ja
        które nie maja jeszcze dzieci i juz poroniły. to dopiero mozna posufitowac i
        obarczac sie czarnymi myslami typu nie zajscia juz w ciaze i schooodami.
        przykro mi ze tak sie stało ze jestes teraz sama bo wiem jak potrzebna jest
        bliskosc drugiego człowieka i cheć pitulenia sie. ale głowa do góry! jeszcze
        tylko tesciki i badanka i za trzy miesiace znowu bedziemy sie uskarzac na
        mdlosci.
        Kochana Badz Dobrej Myśli
        Pozdrawiam
        M i Aniołek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka