Dodaj do ulubionych

straciłam córeczke w 23 tyg.... co dalej?

24.10.06, 20:55
witam, czy ktoras z was tez miala problem z bakteriami?? u mnie w 21 tyg pekl
pecherz plodowy i przez dwa tygodnie saczyly sie wody. Najpierw wykryto u
mnie bakterie faecallis (czy jakos tak) a potem niestety ta druga,
grozniejsza - paleczke ropy blekitnej sad porod mialam wywolywany.
Niedlugo mja dwa tygodnie - nadal troche krwawie, choc bardzo skąpo. Moze
ktoras z was miala podobna sytuacje? chcialam sie dowiedziec jakie robilyscie
badania, kiedy mialyscie pierwsza @ i kiedy zaczelyscie znowu wspołzyc???

O traumie zwiazanej ze strata córeczki nie wspominam.... same wiecie jeak
jest sad
Obserwuj wątek
    • goska_anna Re: straciłam córeczke w 23 tyg.... co dalej? 24.10.06, 22:28
      witam, ja straciłam swoje Dziecko w 18 tc. półtora m-ca temu. Do tej pory nie
      mam miesiączki. Zalecenia jakie dostałam to nie kochać się do pierwszej
      miesiączki lub nie wcześniej niż 1 m-c.Dostałam skierowanie na posiew bakterii
      chlamydiii i zalecenie wykonania przez męża badania nasienia. Następne badania
      później.
      Coż daje nam współczucie innych - niewiele,ale takrze dobrze jest gdy ktoś jest
      obok.I także musimy się trzymać, chociażby nadziei że będzie lepiej, że
      będziemy miały Tę Osóbkę, o której najbadziej marzymy.
      Tego Tobie i sobie życzę. Pozdrawiam
    • gospie Re: straciłam córeczke w 23 tyg.... co dalej? 24.10.06, 23:56
      Witam Cię! Ja straciłam ciążę w 13 tc. Tez odeszły mi wody dzien po tym jak
      dowiedziłam sie ze mam wysokie zakażenie. Mam pytanie kiedy wykryto u Ciebie te
      bakterie faecallis i pałeczke ropy błękitnej? Ja w szpitalu miałam badane tylko
      rzęsistka(chyba) i wyszło że to nie to, nic wiecej nie sprawdzano. Nie znam
      więc przyczyny mojej straty- co spowodowało zakażenie. Plamiłam, krwawiłam
      przez 5 tygodni. @ jeszcze nie mam choć mineło 6,5 tygodnia. Badania zaczne
      robić po @. Trzymaj się...
      • magdamajewski Re: straciłam córeczke w 23 tyg.... co dalej? 25.10.06, 03:59
        ja stracilam blizniaki w 16.5 tygodnia, to bylo 2 tygodnie temu, troche plamie, czasami juz na brazowo. @ u mnie to wielka niewiadoma bo nigdy nie byl regularny. W poniedzilek mam nadzieje ze dowiem sie czegos wiecej. Tez podobno mialam jakas infekcje choc kurna nikt jej nie zauwazyl, 3 razy mocz i krew pobierali w przeciagu kilku godzinsad
        • channtall odp do gosbie 25.10.06, 13:28
          dzien przed tym jak odeszly mi wody bylam na kontroli u lekarza. Gin nic nie
          zauwazyla, tzn, patrzac na wyniki krwi i moczu - i nie badala mnie, tylko tetno
          dziecka sad moze gdyby mnie zbadala zauwazyla by rozwarcie....
          W szpitalu na izbie przyjec pobrali mi posiew z szyjki - i potem za pare dni
          byly wyniki ze to faeccalis. Po 10 dniach antybiotyku zrobili ponownie posiew i
          wyszla paleczka ropy blekitnej. Tego samego dnia lekarz wzial mnie na rozmowe i
          dowiedzialam sie najgorszego..... ze ta bakteria jest bardzo grozna i ze
          najlepiej wywolac porod, bo nieststy istnieje zagrozenie mojego zycia
          (zakazenie, sepsa) i oczywiscie ze dziecko po takiej bakterii jest chore. Pisze
          troche chaotycznie, ale lekarz powiedzial mi otwarcie - ze moga jeszcze pare
          tygodni ta ciagnac, ale wod jest tak mało i ta bakteria sieje takie
          spustoszenie w organizmie (zwlaszcza ze ma latwy dostep do dziecka przez
          pekniety pecherz) ze mała na pewno bedzie chora, i ze przedłuzanie tego moze
          spowodowac ze zakazenie zaatakuje macice i moge wogole nie miec dzieci sad
          tak mi smutno, tak mi źle
          • gospie Re: odp do gosbie 25.10.06, 20:55
            Witaj!
            Musisz sie jakoś trzymac, choc ja po 6 tyg jeszcze nie doszłam do siebiesad
            juz dni ze jest lepiej, ale jak mnie dopadna wspomnienia to..... W szpitalu i
            tak duzo tych badań Ci zlecili, bo mi jedno sprawdzili (pewnie żeby coś
            zrobić) - nie znaleźli i dali spokój. Szkoda, bo chciałabym wiedziec co było
            przyczyną zakażenia...
            • channtall odp do gospie 25.10.06, 21:15
              dzieki, staram sie trzymac, chco wiesz sama ze nie jest latwo. ja dzis nawet
              zapytalam sie mamy czy ja nie za wczesnie "doszlam do siebie"??? oczywiscie,
              nadal czuje duzy bol w sercu, ktory juz zawsze tam bedzie, ale zewnetrznie
              staram sie jakos zyc, probuje....
              co do badan - to w szpitalu sporo sie dowiedzialam od poloznej. powiedziala mi
              ze na przyszlosc w takich sytuacjach (ze byly bakterie) trzeba zrobic cytologie
              i posiew z szyjki macicy przed ciaza, potem posiew na poczatku ciazy i pod
              koniec. moze mam juz paranoje ale postanowlam ze posiew bede robic czesciej, bo
              mam juz schize na tym punkcie. nigdy nie spodziwalam sie ani nawet nie
              wiedzialam ze jakas bakteria moze mnie pozabawic wymarzonej córeczki sad

              jak byc chciala pogadac to na meila wysle ci moj gg.
              pozdrawiam
              • gospie Re: odp do gospie 25.10.06, 23:50
                ok mój mail gospie@poczta.onet.pl
    • jania22 Re: straciłam córeczke w 23 tyg.... co dalej? 25.10.06, 22:55
      Pod koniec wrzesnia w 17 tygodniu ciazy odeszly mi wody plodowe. Dzien
      wczesniej zglosilam sie do szpitala z plamieniami. Niestety w szpitalu nie
      znaleziono przyczyny lub nawet nie zawracano sobie glowy by jej szukac. Moja
      pani ginekolog zlecila badania na ktorych wynik czekam. Co do wspolzycia -
      zalecila czekac do pierwszej miesiaczki. W nastepna ciaze bede mogla zajsc po 4
      miesiacach. To byla moja druga ciaza. Pierwsza bezproblemowa. Pozdrawiam
      • gospie Re: straciłam córeczke w 23 tyg.... co dalej? 25.10.06, 23:44
        Witaj!
        Napisz proszę jakie badania Tobie zleciła? Czy robiłaś je przed miesiączką? Ja
        czekam na okres już 6 tyg i planuje po niej porobić, bo tak wyczytałam. To też
        moja druga ciąża. Pierwsza idealna. pozdrawiam.
        • kasia19812 Re: straciłam córeczke w 23 tyg.... co dalej? 27.10.06, 11:35
          Witajcie,
          Ja straciłam synka w 24 tc, po zabiegu amnioifuzji ( dolewania wód płodowych)
          wdało mi sie zakażenie wewnatrzmaciczne i musieli indukowac poród gdyż było
          zagrożenie moejego zycia, zkazenie to konsekwencja zabiegu, nie wiem do konca
          co i jak ale to pewne, nei wiem jaka miałam bakterie, wiem, że było zgrożenie
          mojego zycia, wiem że gdybym nie urodziła siłami natry maiłabym cc któe groziło
          by tym, że nie powtstrzymają krwotoku i straciłabym amcice, naszczeście
          urodziłam sn ale martwego dynkasad zakazenie go zabiło, okropieństwo, gdyby
          synek nie był chory na śmiertelną chorobę sądziłabym się ze szpitalem ale synek
          był chory miał policystyczne nerki stąd małowodzie bo nerki nie pracowały, ale
          mimo wszytsko mam żal bo gdyby nie zakazenie może synek urodziłby się żywy,
          może mogłabym się z nim pożegnac, zobaczyc pocałować.
          Mineło 6,5 mce od dnia porodu, ból w sercu jest ogromny....
          • channtall Re: do kasia19812 27.10.06, 13:48
            czesc Kasiu, widze ze przezyłas cos podobnego sad wyobrazam sobie jak sie
            czujesz, jaki jest bol, mnostwo pytan bez odpowiedzi i zal do lekarza....
            u mnie mija dzis dwa tygodnia od porodu i zarazem od śmierci mojej ukochanej
            córeczki. niby czuje sie juz lepiej, staram sie wrocic do "normalnego zycia"
            ale w sercu czuje ogromny bol, i juz chyba zawsze piatek bedzie dla mnie takim
            bolesnym dniem sad dla mojego męża również.
            Patrze na twoj nick i zastanwaiam sie czy 1981 to twoj rok urodzenia?? jesli
            tak to jestesmy w jednym wieku
            • kasia19812 Re: do kasia19812 27.10.06, 15:39
              móka data to 1982 czyli mam 24 lata.
              Ogromnie mi przykro że i ciebie spotkała taka tragedia i jeszcze bardziej mi
              przykro mi mówic ale z czasem bedzie jeszcze gorzej a nie lepiej bynajmniej u
              mnei było gorzej, 2 tyg po porodzie to, to wszystko do mnie jeszcze tak nie
              dochodziło, tym bardziej, że po porodzie zostałam sama, dopiero pózniej zaczeło
              bolec jeszcze bardziej, dzis żyje po tym co przeszłam nie raz ludzie mówią skąd
              biorę siłe- sama nie wiem, chyba pzyszłośc, wiara że będzie lepiej mi ja daje.
              Mój synek miał wadę genetyczną, co prawda zmarł przez zakażenie i poród był
              wywoływany bo wdało sie zakażenie ale synek prócz tego był smiertelnie chory.
              My z partnerem mamy 75% szansy na zdrowe dziecko - wiec to niewiele bo istnieje
              25% ryzyka ze sytuacja sie powtórzy.
              Dziś żyje, wstaje rano do pracy, przychodzę, sprzątam, piorę, chodze do
              znajomych, ktoś kto spojrzy na mnie z boku pomysli juz jej przeszło, już jest
              dobrze, sama nawet jak na siebei z boku spojrze to tak mogłabym pomyśleć, ale
              wcale tak nie jest, ból mam w sercu ogromny mimo iż zyje to jest bardzo cieżko.
              Powtarzam sobie musze/musimy być silne i nie dac się zyciu bo jeśłi poddamy się
              rozpaczy to życie nas pokona a wręcz zniszczy, musimy byc silne dla kolejnego
              maleństwasmile
              Channtall mam pytanie pochowałaś córeczkę??
              • channtall Re: do kasia19812 27.10.06, 20:43
                Kasiu, dziekuje za twoja odpowiedz. Ja jestem z 1981 roku, wiec roznica jest
                niewielka. moze pogadamy na gg? ale meilowo smile
                jak ci pisalam u mnie dzis mija dwa tygodnie, za pare minut o 20. 50 daw
                tygodnie temu urodzila sie moja wymarzona córeczka. codziennie zastanawiam sie
                jaka by byla - jakie by miala włoski, oczy... jak by sie smiala... tego sie juz
                nigdy nie dowiem - moge sobie tylko wyobrazac jakim jest slicznym aniolkiem i
                wierzyc ze patrzy na mnie i na meza z gory, i nad nami czuwa. ja podobnie jak
                ty wstaje rano, sprzatam, wychodze z domu, zaczynam powoli spotykac sie ze
                znajomymi i zastanawiam sie czy udaje sama przed soba czy powoli dochodze do
                siebie??? mowi sie ze czas leczy rany - nie, czas tylko nauczy nas jak z tym
                zyc i pozowli pogodzic sie z sytuacja, pozwoli zaakceptowac fakt ze nasze
                dzieci zmarły, ze Bóg wiedział co robi mimo iz skazał nas na takie cierpienie sad

                Kasiu pochowałam córeczkę.
              • justa75 Re: do kasia19812 27.10.06, 20:59
                Witam,
                Ja tez mialam podobne przezycia. Pierwszy raz mam odwage tu o tym
                napisac..Minelo juz pol roku od porodu..
                W 19 tyg gin przy badaniu zauwazyla rozwarcie, 4 tyg lezalam ludzac sie ze
                donosze a wlasciwie doleze ciaze.. Niestety w 23 tyg nastapilo zakazenie.
                Zaczelam plamic i po calej nocy prob powstrzymania skurczow urodzilam chlopca.
                Tez mialam podstawy by podac szpital a wlasciwie klinike do sadu...ale nie
                mielismy na to sily. Mija juz pol roku a boli coraz bardziej...Gdyby nie fakt
                ze jestem juz mama dwojki dzieci, byloby fatalnie. A tak to istnieje wlasnie
                dla nich.
                Wspolzyc zaczelam okolo 6 tyg po porodzie. Takie tez bylo zalecenie lekarza.
                Badnia zrobilam po pierwszej @ okolo 8 tyg po porodzie. Bylo to cale mnostwo
                badan m.inn chlamydia, mycoplasma,ureoplasma,Wykryto escherichia coli srednio
                obfite - dostalam antybiotyk. Teraz chyba posowaloby sie znowu pokazac u
                lekarza i sprawdzic czy wszystko zostalo wyleczone aczkolwiek juz nie myslimy o
                powiekszaniu naszej gromadki.
                Synek urodzil sie zywy, mialam Go przez chwilke na rekach, przytulilam ale caly
                czas wiem ze za malo, za slabo, ze moglam mocniej, dluzej ale nie mialam na to
                sily.... Wtedy... teraz wiem ze mialabym wiecej odwagi. Mam ogromny zal do
                siebie, to moja wina co sie stalo.
                Synka pochowalismy, spi z prababcia. Ogromnie boje sie pierwszego Swieta
                Zmarlych kiedy bede odwiedzala grob naszego malenstwa...
                • channtall Re: do kasia19812 27.10.06, 21:14
                  Przykro mi ze nas musialo to spotkac. czlowiek wie ze istnieje cos takiego jak
                  poronienie, ale dopoki nas samych to nie dotyczy omijamy temat.
                  mieszkam od urodzenia w legionowie i ani razu nie bylam tam na cmentarrzu (nie
                  mam tam nikogo) i ostatnio dotarlo do mnie ze teraz mam tam kogos
                  najwazniejszego - pochowane swoje dziecko, coreczke sad zycie jest brutalne
                  niestety. ale podobno kazde cierpienie poprzedza sczescie....
                  moze i do nas los sie usmiechnie... kiedys
                  • kasia19812 Re: do kasia19812 27.10.06, 21:35
                    mozemy porozmawiac n gg moje to 6726625, czesto bywam na niewidocznym, napewno
                    sie odezwe jak bede.
                    to smutne że musimy przez to przechodzic, stara, zakażenie ktore niesie ryzyko
                    zainfekowania macicy, eh...to okropne.
                    mam pytanie jaki wplyw miał szpital na to co sie stalo?
                    ja nie pochowalam synka, szpital nie wydal mi zadnych dokumentow dopiero gdy
                    sie dowiedzialam ze mam prawo poszlam po nie ale minely juz dwa mce, wysawlili
                    mi dokument zgloszenia urodzenia dziecka i sfalszowali date bo wstawli date z
                    produ czyli niby ze otrzymalama ten dokument 18 kwietnia a tak naprawde
                    wypisyali mi go i dali jakos w czerwcu, mowili ze cialko jest ale nie mielsimy
                    pewnosci czy to nasze, ehh laza sie w oku kreci, bol niesamowity...ze nie
                    pochowalam synka, oczywiscie uwazam ze to moja wina i obwiniac bede sie juz do
                    konca zycia, nie widzialam synka, nie pokazali mi go urodzilam raz dwa Go
                    owilenli i zabrali, nie zapytali a czy chce zobaczyc a ja nie powiedzialam czy
                    moge choc to paranoja powinni mi pokazac to bylo moje dziecko!!!!raz dwa mi
                    podali narkoze zasnelam oczyszcili mnie po wybudzeniu bylam na tyle
                    nieprzytomna ze mie zapytalam o dziecko, pózniej ktoś tak potwornie nakłamał,
                    ze nie pomyslała, nie pomyślałam o dzieckui, partner mnie zostawił, do konca
                    zycia nie pojem tego jak ludzi epotrafia byc okrutni i podli.
                    • justa75 Re: do kasia19812 27.10.06, 21:52
                      sad
                      Szpital...to cala historia. Opowiem w skrocie. Moja prywatna gin. na rutynowej
                      kontroli stwierdzila rozwarcie ujscia zew i wew na conajmniej 2 cm! Od razu
                      pojechalam do specjalistycznej kliniki w krakowie (jakies 5 min od gabinetu
                      lakarki) gdzie ponoc mieliby zajac sie mna fachowo i najlepiej jak tylko mozna.
                      Po 3 dniach obserwacji i stwierdzeniu ze jest w porzadku (zalecenia - oszczedny
                      tryb zycia) wypisali mnie. Ja zdziwiona pojechalam od razu do mojej gin, ktora
                      po badaniu stwierdzila ze jest jeszcze gorzej. Na drugi dzien poszlam do
                      jeszcze innego lekarza, on rowniez powiedzial ze nie jest dobrze... Male szanse
                      itp ale kazal walczyc. Wiec walczylam miesiac ale rozwarcie, wolna droga dla
                      bakterii i zakazenie nie pytalo czy moze tylko zaatakowalo. Wyladowalam w tejze
                      samej klinice, cala noc podawali mi fenoterol (smiem twierdzic ze czekali na
                      poranna zmiane..zeby nie miec tak trudnego porodu na dyzurze) po czym rano
                      podali mi oxytocyne, urodzilam w 10 minut...
                      Moglabym ich zaskarzyc ze wypisali mnie ze szpitala (za pierwszym razem)z
                      diagnoza OK a dwie inne rownolegle diagnozy wskazywaly na cos zupelnie
                      odmiennego...
                      Po prodzie opieka o niebo lepsza niz przed. Pielegniarka zapytala mnie czy
                      ochrzcic malego, czy chce go potrzymac... Pozniej spotkanie z lekarzem i
                      pytania czy chcemy pochowac... Wspolczucie w oczach tejze lekarki - juz nie
                      ginekolog a pediatry....
                      Oj cala historia...I moje oszukancze hormony szczescia kobiety ktora rodzi
                      dziecko! Smucic potrafilam sie dopiero jakis czas po, a teraz to juz zameczam
                      sie smutkiem...
                      • kasia19812 Re: do kasia19812 28.10.06, 10:59
                        justa25 wspólczuje, moja historia tez jesty okropna, ale nawet nie mam sily jej
                        opowiadac....
                        trzymaj sie cieplutko
                        • agulka1001 Re: do kasia19812 28.10.06, 16:07
                          przeczyatalm wszytsko...tez stracilam melanstwo,ale poronilam...
                          az mnie serce boli po tym,co przeczytalam,a wlasciwie po tym co przeszlyscie...
                          co przeszlysmy....ja nie rodzilam,ale tez cierpie bardzo...niby jest dobrze,ale
                          tak naprawde nigdy nie bedzie dobrze...nie wiem,czy chce sie dalej starac...
                          dzieją sie ze mną inne rzeczy,boje sie...
                • anula000 Do Justy75 04.11.06, 20:03
                  Justa, chcialam o cos zapytac bo mam bardzo podobne doswiadczenia. Tez niedawno
                  przezylam poronienie dosyc zaawansowanej ciazy. jest to juz trzecie poronienie
                  ale na szczescie mam dwojke dzieci. Przyczyna bezposrednią byla niewydolnosc
                  szyjki i w konsekwencji zakazenie. To sie stalo w 20 tyg. ciazy. Na pewno wiesz
                  co przezylam, bo chyba kazda z nas odczuwa podobnie. Teraz minely 3 miesiace,
                  po zabiegu krwawilam przez okolo 8 tygodni a w miedzyczasie mialam dwie
                  miesiaczki. Teraz niestety znowu zaczelam krwawic, w srodku cyklu. W USG
                  wykluczono pozostalosc lozyska. Czy mialas jekies prblemy tej natury? Lekarka
                  podejrzewa ze zakazenie ktore bylo przyczyna poronienia nie zostalo wyleczone.

                  Nie mozesz myslec ze to twoja wina, na pewno zrobilas wszystko co bylo mozliwe
                  zeby tak sie nie stalo.
                  • justa75 Re: Do Justy75 07.11.06, 09:57
                    Witam,
                    Bardzo mi przykro, ze takie przykre rzeczy spotyka tak wiele z nas...
                    Jezeli chodzi o pytanie, ktore zadajesz; ja nie mialam takich problemow.
                    Krwawilam krocej i nie mialam zadnych nawrotow. Po wielu badaniach na czystosc
                    itp dostalam antybiotyk. Czuje sie dobrze ale pewnie bede musiala sie wybrac na
                    powtorzenie badan.
                    pozdrawiam i zycze zdrowia.
                    justa
    • mmmmmm2 Re: straciłam córeczke w 23 tyg.... co dalej? 09.11.06, 09:32
      W 33 tygodniu miałam cc, urodziłam Julcię, która żyła tylko kilka godzin.
      Dostała wylewów w różnych miejscach. Lekarze stwierdzili że przyczyną tych
      wylewów które doprowadziły do śmierci Julci była bakteria. Nigdy jej jednak nie
      wyhodowali, chociaż malutka miala zrobioną sekcję zwłok.
      Cóż Ci mogę poradzić...
      Następna ciąża to schiza na punkcie bakterii. Posiew kosztuje ok 50 zł - a
      przynajmniej psychicznie daje ulgę, że sytuacja się nie powtórzy.
      Taki posiew możesz sobie zrobić co 2 m-ce, nawet co miesiąc - jeśli Ci to ulży.
      Jeśli będzie jakakolwiek bakteria, od razu wskazują jaki antybiotyk może ją
      zwalczyć. Oczywiście bierzesz go za zgodą gina.
      Najgorszy jest okres między odebraniem wyniku (gdzie np. wskazują że jest
      bakteria, piszą nazwę po łacinie, a Ty nie wiesz czy jest groźna czy nie) a
      wizytą u gina - ale dasz radę!!! WARTO!!!!
      Powodzenia!

      Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka