Dodaj do ulubionych

jak dalej?

16.05.08, 12:51
mam 32 dla lata, to mialo byc moje pierwsze dziecko
wyczekane, po 9 miesiacach staran
przez 8 tygodni bylam najszczesliwsza na swiecie
wczoraj wszystko sie skonczylo
nie ma juz nic
jak sobie poradzic z tym bolem?
jak przestac plakac, wstac z lozka i zyc?
jak wierzyc ze jeszcze kiedys moze byc dobrze?
jak wierzyc ze nastepnym razem sie uda?
jak przestac szukac w sobie winy?
jak dalej?
Obserwuj wątek
    • ankups Re: jak dalej? 16.05.08, 13:26
      To pytanie musiałam zadac sobie trzykrotnie. Tym mocniej Cię tulę do
      serca, bo ono teraz pęka...
      teraz nie ma nic... teraz. Ale każde nastepne "teraz" przyblizy Cię
      do granicy bólu - za nią jest nowy początek.
      Jak sobie radzić?... bardzo trudne pytanie - każda z nas pewnie
      radziła sobie inaczej. Pozwól sobie na płacz, pozwól na cierpienie,
      nie udawaj siły - to TY jestes teraz najwazniejsza. Płacz, jesli to
      ma Ci pomóc. Po wypłakaniu pierwszego, najdokliwszego cierpienia
      przychodzi kolejny etap żałoby. Musisz pprzejsc przez nie kolejno,
      aby móc odzyskać wiarę.
      Jak wstać i życ - przyjdzie na to czas, choć czasem trzeba się
      zmusić...aby płacz nie przerodziła się w rozpacz.
      Jak odzyskać wiarę? czas przyzwyczaja do bólu - nadziejedzie moment,
      kiedy uwierzysz. Strach bedzie Ci pewnie towarzyszył, ale znajdziesz
      w sobie siłę, o której istnieniu teraz nawet nie wiesz.
      Wina... która z nas się choc przez chwilę nie obwiniała? pewnie
      niewiele... I ja - jak Ty teraz. Ale ja teraz juz wiem, że na tak
      wczesnym etapie ciąży nie ma w tym naszej winy. To niemozliwe!
      Musiałabyś robic celowe... nawet nie wiem jak to nazwać. To nie jest
      mozliwe. Nie mogłaś mu zaszkodzić ani pomóc. Nasze Dzieci przychodza
      do nas na tak długo, jak mogą - Twoje Dziciątko musiało juz
      odejść.Tak jak moje Dzieci.
      Jak dalej? Bardzo powoli, dzien za dniem, nie tygodnie, ale dni.
      Wielokrotnie znów w morzu bolu i łez. Ale dalej jest i spokój duszy.
      Jesli pozwolisz i zechcesz, pojdźmy tam razem.

      Anna - Mama Aniołka i jego niebiańskiego rodzeństwa: Tosi i Mateuszka
      • grochalcia Re: jak dalej? 16.05.08, 14:07
        nie umiem tak pisać jak aniasmile))

        więc teraz prosto, po chłopsku od grochalci-musisz sobie znaleźć jakieś zajęcie.
        cos, co zajmie Ci umysl i mysli. zeby bylo malo czasu na płacz i
        rozpamietywanie!!!cokolwiek...sadz i ptrzesadzaj kawiaty na balkonie, uporządkuj
        szafy, poukladaj zdjecia w albumy. cokolwiek!!!!!
        dwa-nie czytaj wiadomosci o ciąży i dzieciach. nie wolno, nie ma sily-łzy beda
        leciały same...
        trzy-poszukaj jakies fora o stracie dzieci. obojetnie gdzie. wygadanie sie i
        wypłakanie bardzo Ci pomoże.
        cztery-zrób sobie podstawowe badania po poronieniu. żybys przy kolejnej ciazy
        byla spokojna, ze z Twoim zdrowkiem jest wszystko ok..
        pięć- nigdy, ale to przenigdy nie mozesz obwiniać siebie..nie wiem czemu tak
        jest, ze ludzie, ktorzy maja na swoim koncie ogromne przestepstwa-winy nie
        czuja,a Ci co nie zrobili nic zlego-ciagle sie o cos obwiniaja??? nie wolno!!!!!
        wiem co mowie, dwa razy przez to przeszłam...
        co Ci doradzic jeszcze? przygotuj sie na to, ze reakcje Twoich bliskich po
        twojej stracie moga byc różne..od ciekawosci do zupelnego unikania tematu.
        czasem nie wiadomo czy smiac sie z tago czy płakac...
        nie wiem jak jeszcze Ci pomoc..

        jak boli-to pisz!

        nas tez bolalo i co tam, minelo ponad 5 miesiecy a boli czasem nadal...
        Kasia i 2 aniołki
        • maja.the.bee Re: jak dalej? 16.05.08, 19:18
          potrzebne sa dni, a nie tygodnie...to jak balsam na moja dusze, chodz trudno w
          to teraz uwierzyc
          wzielam cos na uspokojenie i przespalam caly dzien...sen jest dobry bo pozwala
          zapomniec o bolu
          najcheniej przespalabym tydzien, i obudzila sie kiedy to wszystko bedzie za mna
          czuje sie jak zombi...wzielam prysznic, zjadlam jakiegos sucharka, newet juz nie
          placze, nie mysle, nic nie czuje..w srodku jestem pusta

          moja ginekolog, cudowna osoba, stwierdzila ze nie ma potrzeby robic zadnych
          badan...tu gdzie mieszkam poronienie w 8 tygodniu uwazane jest za naturalny
          sposob w jaki moje cialo skorygowalo jakis blad natury, a nie patologie..w
          poniedzialek ide tylko oznaczyc hormony, zeby wykluczyc ciaze pozamaciczna...wg
          niej jezeli udalo mi sie zajsc w ciaze, to dobry znak ze wszystko jeszcze bedzie
          dobrze
          potrzebuje to slyszec na okraglo

          jezeli zmusze sie jutro do umycia zebow, to pojade kupic farby i przemaluje
          werande...jest taka nudna, biala...a ja, zakochana w poludniowych wloszech, od
          jakiegos czasu wyobrazam ja sobie w oliwkowej zieleni i cieplych
          pomaranczach...przywiezione z toskanii aniolki z terakoty i akwarele z widokami,
          czekaja w szafie na swoje miejsce na scianie...moze to dobry sposob zeby znowu
          poczuc ze zyje
          • ankups Re: jak dalej? 16.05.08, 20:27
            tak, to, co powiedziała Twoja ginka, to dobry "znak" - jesteś
            płodna, to wiesz na 100%! masz teraz 100% na urodzenie zdrowego
            dziecka. Mnie trudno było zaakceptować ten fakt - poronienie
            zapowiedzią przyszłego macierzyństwa... ale zaczęłam w pewnym
            momencie rozumieć, że to prawda. Jedno poronienie to STATYSTYKA -
            wiem, brzmi obrzydliwie, ja zareagowałam płaczem na te słowa ginia,
            ale okzauje się , że co 3 ciąża niestety nie kończy się porodem. Ale
            pamiętaj - STATYSTYKA - nic więcej!
            Badania hormonalne to świetny pomysł!nie tylko pod kątem
            pozamacicznej - ogólnie - da ci to spokój.

            Zęby myte być nie musza, to nie żart! musisz tylko dotrzymac danej
            sobie obietnicy - "Przemaluje werandę" - to bedzie piekna zapowiedź
            nowych sił.
            Po stracie Matka tez przespałam pierwszy ból.
            Uczucie pustki towarzyszyło długo, ale wreszcie przyszedl dzien,
            kiedy pustka przerodziła się w nowe miejsce dla kolejnego
            Dziecka.Właśnie to przed Toba. Możesz mi nie wierzyc, mozesz mnie
            teraz wysmiac, bo ja juz przez to przeszłam - ale pamiętam ten ból,
            aż nazbyt dobrze. Tylko teraz aż nazbyt dobrze wiem, że wreszcie
            przychodzi nowy czas.
            Kochanie, całuję!

            p.s. Byłabym zachwycona kawałkiem nieba, a ten moge dostac od
            Ciebie, kiedy przeslesz zdjęcie werandy... włoskiej werandy.

            Anka
    • 1978anna Dziekuję 16.05.08, 16:21
      Dziękuje Wam Dziewczyny za te słowa
      Mamą Aniołka jestem od poniedziałku (12.05.2008), to był najgorszy
      dzień mojego 30-letniego życia
      A miało być tak pieknie. Pierwsza dzidzia, super mama i super tata
      Tak wierzylismy, że wszystko bedzie kolorowo
      A dziś co?????? PUSTKA PUSTKA ŻAL BÓL i WYRZUTY SUMIENIA może za
      mało się starałam, może za mało uważałam I DLACZEGO JA?????
      Dzięki temu forum wiem że takie pytanie zadaje sobie wiele osób Mam
      i Tatusiów Aniołków
      To dzięki WAM moge dzisiaj oddychać i ściskam kciuki za Was i za
      siebie też
      Ania Mama Aniołka (*) 12.05.2008
      • ankups Re: Dziekuję 16.05.08, 20:57
        O Nienarodzonych Dzieciach i cierpieniu Ich Rodziców mówi sie ZA
        MAŁO!
    • sofi75 Re: jak dalej? 16.05.08, 19:12

      Bol zakceptowac
      Plakac, jesli tego potrzebujesz
      Wiara przyjdzie sama
      Winy w sobie nie szukac - w medycynie uwaza sie ze samodzielne pobycie sie
      zdrowej ciazy 'niechcacy' jest praktycznie niemozliwe

      Jak dalej? Powoli, malymi kroczkami. Poszukaj czegos co da ci pewnosc i wiare w
      lepsze jutro - dla mnie czyms takim bylo upewnienie sie ze jestem w 100% i moje
      poronienia to byl przypadek - wiem ze dla swojego przyszlego dziecka zrobila
      wszystko co moglam - rezta w rekach losu.

      I ostatnia rzecz: ludzie beda roznie reagowac na to, co Ci sie zdarzylo, czasem
      beda Cie mocno ranic, choc nigdy nie celowo. Zajelo mi sporo czasu i chyba
      dzieki Ani powyzej sie tego nauczylam: chron siebie i pieprz konwenanse, jak
      trzeba to odpyskuj cieta riposta i wyrzuc z pamieci. Znajomy, ktory w takim
      momencie doklada ci ciezaru, nie jest godzien byc Twoim znajomym.

      Moze przykre, ale ja po swoich 2 poronieniach mam kilkoro znajomych mniej - jak
      mi z tym? Dobrze i lekko ... takie wydarzenia niestety weryfikuja nasze znajomosci.
      • maja.the.bee Re: jak dalej? 16.05.08, 21:00
        anka, dziewczyny - dziekuje, z calego serca

        wydaje mi sie ze nie potrafilabym rozmawiac o tym z kims, kto przez to nie przeszedl
        nie chce slyszec, ze "to straszne, bardzo ci wspolczuje, bedzie dobrze, wiesz co
        bylo przyczyna? moze nie potrzebnie zrobilas to czy tamto" od kogos, kto nie ma
        pojecia, jak to jest
        a jednak mam potrzebe rozmowy, musze wyrzucic z siebie ten bol i slyszec ze
        bedzie dobrze, nawet i 100 razy dziennie
        moze jestem niesprawiedliwa...ci nieliczni, ktorzy wiedzieli o mojej ciazy i
        cieszyli sie razem ze mna, wiedza juz o moim poronieniu...chociaz powiedzialam
        wyraznie ze nie chce o tym rozmawiac, dostalam duzo smsow, bardzo cieplych, z
        zyczeniami sily...na zaden jednak nie odpisalam
        rozmowa tu goi rane, tam na nowo ja otwiera
        • ankups Re: jak dalej? 16.05.08, 21:16
          Tak... wszytskie wiemy, dlaczego rozmowa z osobami 'z zewnątrz"
          jatrzy ranę, choc wielu z tych ludzi chce nam pomóc. Sama to
          napisałaś.
          Robisz milowy krok - rozmawiasz. Ja dłuugo po Matku czytałam to
          forum, zamiast rozmawiać. Jedyne co umiałam wyczytac, to rozpacz. a
          to nieprawda - cierpię bez moich Dzieci - zajebiście! Ale kiedy
          wreszcie zaczęłam gadać, dowiedziałam się, ze ta czy tamta forumka
          jest np.etap dalej. Czyli mozna nauczyć się zyc od nowa, choc dalej,
          od nowa, choc z bagażem z bolesnego wczoraj.
          Niesprawiedliwa?... to nie tak! rozumiem o co Ci chodzi - ale mamy
          prawo milczeć, kiedy pocieszaja, mamy prawo fukac, kiedy robia to
          źle ("moze nie potrzebnie zrobilas to czy tamto") - powiem więcej -
          opierdolić z góry na dół. Nie musisz nikogo ani nieczego tolerować i
          jak mi ktoś odpisze, że nie mam racji, to chyba wejde w pyskówkę! ja
          nie straciłam męża, ale koledze w moim wieku, ktorego żona rok temu
          zginęła jako jego pasażer nie powiedziałam: jestes młody, znajdziesz
          nową; pewnie nie powiedziałes jej, żeby zapięła pasy' a jak to
          dokładnie się stało? rozwaliło jej głowę?
          Nie trzeba przeżyć, żeby uszanowac czyjeś cierpienie - szacunkiem
          jest nie tylko myslanie przed mówieniem, ale także uszanowanie
          potrzeby ciszy i nieumiejętności wchodzenia w rozmowy o bólu.
          • maja.the.bee Re: jak dalej? 16.05.08, 21:49
            strasznie mi jestes bliska przez to co piszesz
            sciskam cie wirtualnie

            zawsze uwazalam ze powinno sie o tym mowic..kobiety ktore nie moga zajsc w
            ciaze, kobiety po poronieniu, kobiety po stracie dziecka powinny mowic o tym
            przez co przeszly...nie tylko w grupach wsparcia, na specjalistycznych forach,
            ale otwarcie w rozmowie z innymi...wielu innym, ktorym sie to przytrafi, byloby
            latwiej wiedzac ze nie sa same, ze to statystyki, ze nastepnym razem bedzie
            dobrze...a jednak teraz rozumiem, dlaczego tak trudno jest o tym mowic...nikogo
            nie potepiam, strasznie trudno jest okazac wsparcie nie dajac przy tym "dobrych
            rad", trudno jest okazac wspolczucie ktore nie zakrawa na litosc...boje sie
            spojrzen pelnych badawczego wspolczucia, boje sie tych ktore mnie beda unikac
            udajac ze nic sie nie stalo
            ale mam przogromna wiare w was, tutaj, na tym forum
            czuje ulge ze nie musze przepraszac za bol ktory z siebie wyrzucam...za to ze
            jest go tak duzo, albo ze byc moze bedzie mi towarzyszyl jeszcze dlugo
            dlatego z wdziecznoscia tu zostane
            • milena176 Re: jak dalej? 16.05.08, 22:18
              Kurcze czytam to co piszecie i płaczę jak bóbr... w sumie myślałam,
              że już mi przeszło - na co dzień staram się o tym nie mysleć - dwa
              poronienia - ostatnie pod koniec kwietnia tego roku... niedawno...
              ale drugie poronienie nie było tak straszne jak pierwsze, poza tym o
              ciąży wiedział tylko mąż i oczywiście lekarz, nie powiedzieliśmy
              nawet rodzicom i bardzo dobrze - jest mi łatwiej jak nikt nie wie...
              po pierwszym poronieniu nie chciałm mysleć o następnej ciaży a teraz
              chcę walczyć o kolejne maleństwo - mamy już dwuletniego synka.
              Postanowiłam podreperować swój organizm - piję pyłek kwiatowy,
              mleczko pszczele z żeńszeniem, Estrozin... zapisałam nas do
              genetyka, zmieniłam ginekologa, mam zamiar zrobić tyle badań ile się
              da i kiedy pan doktor da nam zielone światło będziemy starac się o
              kolejne maleństwo... boję się tylko tego, że jak znowu na teście
              zobaczę dwie kreski to będę się bardzo bać...
              • ankups Re: jak dalej? 17.05.08, 09:10
                chym... strategia, która sobie wyznaczyłas wywołała u mnie usmiech -
                bo bardzo się nią cieszę! badań nie tyle, ile sie da - jesli ginek
                dobry, tyle, ile potrzeba. Chroń sie przed spiralą badań, badań i
                jeszcze raz badań.
                Czy bedziesz się bała? ja proponuje wtedy jedna myśl, która odkryłam
                niestety dopiero po stracie Dziecka - nie czekać na jutro, na 12,
                20, 30 tc, ale cieszyc się dniem, który trwa! to daje siłę i pozwala
                trwać w radości!
            • ankups Re: jak dalej? 17.05.08, 09:07
              Zostań! ja na nowo tutaj uwierzyłam...
              Wiesz co, wczoraj mialam niesamowite wydarzenie - poszłam do sklepu,
              tam znajoma Pani - czemu mnie nie bylo tak dawno, pyta. ja na to ,
              że chorowalam. Od słowa do słowa, od choroby do choroby a ona da
              mnie, że ma troje dzieci - wiem o dwojgu - jedno w niebie...Chyba
              przychodzi taki czas, kiedy zaczynamy o tym mówic - otwarcie - ona
              teskni za tym dzieckiem, choc to było naście lat temu, ale nie
              udaje, ze go nie było. Ja dopiero sie tego uczę. Mojm uwaza chyba,
              ze to ekshibicjonizm, ale to nie tak. Wiesz o co chodzi.
              A kiedy straciłam trzecie Dziecko, Matiego, męczyłam jedna z gazet o
              założenie cyklu o stratach i czekaniu na nowa nadzieje... to gazeta
              dla ciężarnych... udało się - istniejemy tam. Tak fajnie, normalnie -
              z bólem, cierpieniem, czasem wyczytac mozna, że bardzo świerzym,
              czasem juz kilkuletnim, kilkumiesięcznym - ale normalnym! jak po
              stracie KAŻDEJ innej bliskiej osoby!!!!
              • grochalcia Re: jak dalej? 17.05.08, 10:11
                nasza skromna Aniasmile

                nie tylko wymęczyła ta gazete, ale jeszcze wydrukowali jej artykułsmile)))
                m jak Mama. gazetke szczerze polecamsmileartykul Ani tez oczywiściesmile
                • maja.the.bee Re: jak dalej? 17.05.08, 10:54
                  mysle, ze nie zdobede sie chwilowo na to zeby wziac te gazetke do reki

                  ale jestem absolutnie pewna ze Ania odwalila kawal dobrej roboty smile

                  samaja tu blogoslawie za jej posty

                  usciski dla was wszystkich
                  • kwiecienka1 Re: jak dalej? 17.05.08, 18:21
                    maju, ja kupilam te gazetke, przelecialam jak burza i znalazlam ten
                    list Ani - jest na przedostatniej, 96 stronie i mozna latwo do niego
                    dotrzec bez przegladnia calosci...

                    po prostu odwracasz gazetę okładką do dołu, otwierasz tylną okładkę,
                    przewracasz jedną stronę z ankietą i czytasz wspomniany list

                    jeśli masz gdzieś blisko np. Empik to może się udać

                    pozdrawiam
                    Kwiecienka ze Sposobem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka