Dodaj do ulubionych

pocieszenie

22.09.03, 23:21
gdy miałam 21 lat przesunął mi sie okres o 6 dni a miałam co do dnia i
myslałam że jestem w ciązy. Niestety nie byłam i tu zaczęła sie moja obsesja
na punkcie ciązy,ale minął jeden rok drugi trzeci i ciągle nic . Zapisywałam
jak głupia dni płodne mierzyłam temperature codziennie a tu ciagle nic .w
końcu po 5 latach udało się myslałam że ze szczęścia oszaleję lecz stało się
tragedia w 6 tygodniu poleciało lekarze mnie pocieszali ze to dobrze bo coś
było nie tak jakas wada i organiżm sam sie pozbył że jeszcze nie jedno będe
miała łatwo mówić przeżyłam to bardzo. Ale długo znowu nie było nic aż w
końcu po dwóch latach udało się czułam się świetnie zaczął mi się lecitko
zaokrąglać brzuch w życiu bym nie przypuszczała że stracę to dziecko i to
dokładnie 5 dni po wizycie u ginekologa który powiedział że ciąża rozwija się
idealnie także gdy rano wstałam i zobaczyłm plamy krwi na majtkach nogi mi
sie ugieły szybko do szpitala a tam ... nie mogłam uwierzyć obumarcie, były
skończone 3 miesiące myślałam że się zabiję na dodatek było to 12 grudnia
przed samymi świętami których nigdy nie zapomnę cały czas płakałam życie
straciło prawie dla mnie sens miałam jakoś 28 lat i myślałam że już tego
dziecka nigdy nie bedę mieć do tego doszła endometrioza miałam specjalnie
załatwiane zastrzyki, które bardzo pomagają w tym schorzeniu, bo nie stać
mnie na nie było jeden taki kosztuje w granicach 1000 zł a potrzebne było ich
6 ponoć to była główna przyczyna miałam też non stop torbiele leżałam w
klinice w Poznaniu niestety tam profesor bardzo nieładnie mnie potraktował
ponieważ z narażeniem życia puścił mnie do żielonej Góry no i ten torbiel
spowodował skręt jajnika i tu wzięto mnie od razu na stół operacyjny parę
godzin i by mnie nie było bo juz szło zapalenie otrzewnej ale sie udało
czemu to wszystko piszę ? Bo bardzo duzo przeszłam to jest tak skrótowo i w
końcu teraz mając 31 lat mam cudowna córeczkę ma 10 miesięcy i chciałam aby
wszystkie kobiety wierzyły że im się uda które staciły dziecko ja też
przeżyłam tamte i prawie chciałam sie "zabić " byłam tak nieszczęśliwa
pozdrowienia dla wszystkich które przeżywają tragedię ale nie załamujcie się
Obserwuj wątek
    • yousta1 Re: pocieszenie 22.09.03, 23:27
      Kochana Rany
      Bardzo się cieszę, że Twoja w prawdzie na początku smutna historia zakończyła
      sie szczęśliwie!
      Oto właśnie jest przykład, że się udaje. Może czasem załamuje nas czas, który
      się strasznie wlecze ale jak czytam takie posty jak Twój to aż mi się chce
      przeżywać każdy dzień podwójnie.
      Dziękuję, że zechciałaś podzielić się z nami swoim słoneczkiem...
      Pozdrawiam cieplutko
      Justa (adju)
      • beata5555 Re: pocieszenie 26.09.03, 22:58
        Takie historie są budujące myślę że każdej się uda wcześniej czy później.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka