mmala6
03.02.09, 16:31
dzisiaj okazało się, że mój dzidziuś nie żyje. Nagle zaczęłam
krwawić, pojechałam do szpitala i tam okazało się, że nie ma tętna
dziecka i umarło w 8tc (obecne 10/11tc).
Wiecie tak sobie myślę, że chyba to przeczuwałam....jak miałam
pierwsze usg w 7tc i widać było tętno dziecka to wydawało mi się, że
serduszko bije jakoś za wolno. Pamiętam jak szybko biło serce mojego
syna, obecnie czterolatka. Nic nie powiedziałam, bo pomyślałam że
może mi się wydaje a przecież lekarz coś by powiedział....No i
musiało umrzeć krótko po tym usg.
Boję się zabiegu, boję się następnych ciąż. Boję się tego, że muszę
wielu ludziom powiedzieć, że dziecka nie ma....
Lekarze, o dziwo, wykazali dużo ciepła i zrozumienia. A może miałam
szczęście?
Przeczytałm już listę badań jakie muszę zrobić 'po', mam nadzieję, że
mój lekarz nie będzie robił problemów.
Wiem, że Pan Bóg tak chciał i zabrał moją Oleńkę....ale tak strasznie
mi smutno i tak strasznie mi źle i....mam nadzieję, że ją nie
bolało...