Gość: yyyyy
IP: *.opera-mini.net
09.11.12, 11:43
niezalezna.pl/34639-jacek-swiat-pisze-do-brzezinskiego
" Nieco starsi
Polacy
pamiętają
zapewne
Zbigniewa
Brzezińskiego.
W latach 70.
jakże byliśmy
dumni, że oto
Polak
urodzony w
Warszawie
został głównym doradcą prezydenta USA,
Cartera. Wierzyliśmy, że polskie doświadczenia
Brzezińskiego pomogą zrozumieć Ameryce, czym
jest komunizm i jak z nim walczyć.
Rzeczywistość okazała się mniej różowa.
Oto prezydent Carter okazał się jednym z
najgorszych prezydentów. Zostawił po sobie
katastrofę społeczną i gospodarczą, a wobec
Związku Sowieckiego okazał się bezradny i
naiwny jak niemowlę. Przed kompletną katastrofą
uratowała nas wszystkich zasada kadencyjności.
Następca nieszczęsnego Cartera, Ronald Reagan,
okazał się na szczęście jednym z
najwybitniejszych prezydentów i przywódców
wolnego świata. Postawił USA na nogi pod
względem gospodarczym i przyczynił się walnie
do upadku imperium zła, czyli ZSRR. Dziś
musimy ze smutkiem powiedzieć, że nasz rodak
Brzeziński był głównym winowajcą klęski polityki
Cartera . I niestety powinniśmy się wstydzić, że
jest naszym rodakiem.
Wracam do przeszłości, którą - taką miałem
nadzieję - przykrył kurz historii. Niestety sędziwy
Brzeziński postanowił jeszcze raz zabrać głos.
Tym razem w sprawie katastrofy smoleńskiej. Na
wstępie zauważył trzeźwo, że Rosjanie
przetrzymują wrak samolotu, by nakręcać w
Polsce emocje i rozgrywać wewnętrzne polskie
sprawy. Tyle że wnioski, jakie z tego wyciąga,
budzą najgłębsze zdumienie. Oto ogłasza
Brzeziński, że Polacy powinni siedzieć cicho, nie
drażnić Rosji, nie dopytywać o przyczyny i
przebieg katastrofy . Powinni stać murem za
rządem Tuska i z pokorą przyjmować oficjalne
wersje wydarzeń. Słowem, należy trzymać się
zasad realpolitik. Dla mojej generacji wynurzenia
Brzezińskiego są powtórzeniem postawy Zachodu
wobec zbrodni katyńskiej. Siedzieć cicho i nie
drażnić wujka Jóżefa Wissarionowicza, bo się go
boimy. Dziś Brzeziński mówi nam, byśmy nie
dociekali prawdy, byśmy nie drażnili wujków
Władimira i Michaiła. Byśmy w imię relpolitik
poświęcili naszego prezydenta, pamięć o gronie
wybitnych Polaków - choćby Ryszarda
Kaczorowskiego czy Anny Walentynowicz -
byśmy poświęcili godność rzekomo niepodległej
Polski.
Brzeziński nie poprzestał na tym. Ludzi, którzy
nie chcą przyjąć tej cynicznej i lokajskiej wizji
świata obrzucił obelgami i wyzwiskami. Podłość,
choroba, szaleństwo - oto jego język .
Brzezińskiego nie bulwersuje to, że polski rząd
oddaje Rosjanom śledztwo, wbrew polskiej racji
stanu, wbrew rozsądkowi, a nawet wbrew
obowiązującemu prawu. Nie porusza go to, że
oficjalna wersja wydarzeń jest jednym wielkim
kłamstwem . Że polskie władze patronują całemu
przemysłowi kłamstwa i pogardy. Brzezińskiego
bulwersuje to, że ktoś domaga się prawdy, że
głośno mówi n.p. o hipotezie zamachu.
Brzeziński jest starym człowiekiem i może nie
zauważył, że żyjemy w innym świecie. W świecie,
który potrafi wyciągnąć wnioski z epoki
totalitaryzmów. Przede wszystkim wniosek taki,
że prawda, godność nie mają ceny, że prawda i
godność są jedyną zaporą dla tyranii i
totalitaryzmu.
Nie wiem, co się stało w Smoleńsku. Czekam na
twarde procesowe dowody. Mam natomiast
twarde procesowe dowody, że oficjalna wersja
wydarzeń jest kłamstwem. I wiem, że szukanie
prawdy jest moim obowiązkiem wobec mojej
Żony. I dlatego mam odwagę oświadczyć: Ja,
skromny poseł RP, oświadczam, że profesor
Zbigniew Brzeziński, fetowany i odznaczany,
utytułowany i uszanowany swoją wypowiedzią
przekroczył wszelkie granice głupoty, a co
gorsze - granice zbydlęcenia!"