Gość: Mike
IP: 212.106.128.*
07.10.05, 16:03
Omijajcie wielkim łukiem "fachowców" w zabrzańskim Norauto. Wczoraj byłem na
bezpłatnym przeglądzie sezonowym moim samochodem...Taki oto przed zimą-
pomyslałem-przyda się! Wiedziałem co jest nie tak w aucie-oświetlenie tablicy
nie świeciło, temp. płynu w chłodnicy za niska...hamulce były OK. Na umówioną
godzinę podszedłem odebrac auto...ale widze przez szybę, ze koło mego
samochodu jakieś zebranie mechaników i panów z obsługi. Hmmm...Auto na
podnośniku w górze, koła pościągane. Zaniepokoiło mnie to! Zapytałem co sie
stało! Zaprosili mnie szanowni panowie na warsztat i pokazali mi pęknięty
bęben hamulcowy! Jest to bardzo dziwne...pęknięcie było świeżutkie-od młotka!
też mu to powiedziałem...tłumaczył się, ze hamulec ręczny nie działał i
szczęki poszły w bębnie...a peknięcie-no jest i chyba było! Wcale nie było!
Oczywiście auta nie cheili mi wydac...już zamawiali bęben dla mnie, ale
oczywiscie szczęki też wg nich były do wymiany (nie rozbierając bębna).
Hola...hola. Powiedziałem...autko na dół i wyjeżdzam stąd!!! Nie udowodnię
mechanikowi że on mi "załatwił" ten bęben...aczkolwiek widziałem przez szybę
jak walił młotem i to silnie! Wg niego hamulec ręzny sie zaiekł! Niemożliwe,
bo uzywam go x razy dziennie i był w 100% sprawny. Tak oto ściągają klientów
do swego serwisu. Mógłbym się z nimi sadzić...ale nic im nie udowodnię! Mieli
wielki opór by wydac mi niesparwne auto...kazano mi podpisac jakiś papier, że
biorę je na własna odpowiedzialnośc, że jest to niebezpieczne i w ogóle!
Wystraszyłem się troszkę...nie powiem! Ostraożnie pojechałem na zakupy do
taniego sklepu moto w Zabrzu (gdzie za 2 bębny zapłaciłem tyle co u nich 1
kosztuje), powiedzieli mi, ze szczeki do wymiany...takze kupiłem. jak sie
okazało u mechanika...dobrego fachowca. Obejrzał on bebęn -oczywiscie
stuknięty był młotem godzine wcześniej-widać było, że świeże
pęknięcie...szczęki nie były najgorsze, ale wymienić była pora. Taką oto
miałem przygodę z zabrzańskim Norauto! Omijajcie ten serwis z daleka...To sa
oszuści, których nie mozna spóścić z oka! Owszem mozna iść tam kupić żarówkę
czy radio...ale nic poza tym! Nie dajcie sie nabrac na darmowe przeglądy u
nich...szkoda samochodu, bo to co dobre (moje bębny miały 40 tys km...wg mnie
troszkę mało-gdyby nie pęknięcie moznaby pojeździć jeszcze drugie tyle)
zniszczą i naciągną na koszty! Tak oto zdobywa SZANOWNE ZABRZAŃSKIE NORAUTO
KLIENTÓW! Uważajcie na serwis! Pozdrawiam :)