Gość: Stanisław Sidor
IP: 157.25.152.*
07.03.03, 14:13
Wchłonęło mnie nowe wydarzenie.
W bitwie w Magdalence brał udział członek mojej rodziny, który odbywa służbę
wojskową w Biurze Ochrony Rządu. Rozmiary tragedii przedstawiane przez
uczestników tej gangsterskiej wojny są o wiele większe, niż ujawnione w
mediach.
Nie to jednak mnie tak absorbuje - jest wojna, muszą być ofiary. Na tym
polega tragizm każdej wojny. Postanowiłem natomiast wyjaśnić, czy użycie
wojska do walk z bandytami jest naruszeniem prawa. Według mojej wiedzy do
tych celów służą jednostki zmilitaryzowane policji. Nie muszę chyba dodawać,
ze w przypadku bezprawnego wysyłania młodych ludzi na śmierć mamy prawo
domagać się postawienia winnych w stan oskarżenia.
Na pytanie czy lepiej zginąć w Magdalence czy w Iraku odpowiadam, że być może
ofiary są nieuniknione na wszystkich frontach. Dlatego bardzo na czasie jest
domaganie się rozwiania wszelkich wątpliwości, kogo i kto może posyłać na
śmierć. Współczuję jednym i drugim ale nie chciałbym, żeby decydenci, którzy
powinni odpowiadać karnie przed sądem za bezprawne szafowanie ludzkim życiem,
byli uważani za naszych obrońców.