aaagniecha
08.11.01, 16:39
Rzecz wyglada tak: jeden parking, dwa bloki, przez wiele lat wszyscy zyli w
zgodzie. Ale od okolo pol roku w jednym z blokow znalazl sie wacpan, ktory
wyzywa innych (zwlaszcza kobiety), straszy, przebija opony, bo rzekomo ten
parking nalezy do jego bloku tylko i wylacznie. Policja owszem czasem
przyjedzie, pogada z panem i z nami, ale na tym sprawa sie konczy. Mamy wniesc
sprawe do kolegium. Ale czy to cos da? Czy musimy uzerac sie z "psycholem"?
Moze ktos cos doradzi? ;-) Rzecz ma miejsce na osiedlu w Zabrzu przy ulicy Nad
Kanalem.