Gość: zauważ
IP: *.adsl.inetia.pl
25.09.08, 01:57
W pon. wieczorem przechodziłam po drugiej stronie ulicy i widziałam
grupę nastolatków: dwóch trzymało trzeciego za ręce i nogi, kołysali
nim i rzucili o ziemię. Chłopak upadł, leżał nieruchomo i krzyczał.
Podniósł się dopiero, kiedy ruszyłam w ich kierunku. Działo się to
naprzeciwko okien domu wychowawczego boromeuszek i wyglądało
jak "kara" wykonana na czyjeś polecenie. Robiłam zdjęcia, niestety
postacie wyszły bardzo niewyraźnie.