Dodaj do ulubionych

tez chce byc normalna!

05.11.04, 21:16
kochane!
od paru dni czytam to forum i zdecydowalam sie napisac...
obawiam sie ze mam tez sam problem co wy - choc nie zdawalam sobie sprawy z
tego, ze tak wielu osobom to sie przydarza.
pisze teraz czujac sie fatalnie, po calym dniu obzerstwa ,boli mnie wszystko
fizycznie i psychicznie.
czasem mam sile przestac, zwlaszcza jesli w moim zyciu cos sie dzieje
ciekawego, kiedy mnie cos pochlania, ale niestety nigdy nie trwa to dluzej
niz dwa tygodnie... potem znowu wpadam w bledne kolo.
nigdy nie mialam anoreksji ani bulimii ale to co sie teraz ze mna dzieje mnie
przaraza. zaczelam sie tak idiotycznie zachowywac w zeszlym roku, troche z
nudow troche z samotnosci. lubilam spedzac czas jedzac wiec robilam to
godzina za godzina w miedzyczasie czytajac przepisy...
juz mam gdziej wszystkie diety i to czy wreszcie schudne ale chce tak jak
wiekszosc nas chyba tutaj byc normalna, czasem pozwalac sobie moze i na
szalenstwa ale nie pociagajace za soba napadow obzarstwa!
w zeszlym roku opowiadalam o moim problemie mamie, ktora chyba nie uwierzyla.
przyjechala do mnie i spedzilysmy tydzien razem przez caly prawie czas. przy
kims nie mam napadow, lub takie mniejsze, wiec doszla do wnosku ze cos sobie
urollam. a ja sie boje!
przykro mi, ze tez macie te problemy ale moze razem wymyslimy jakis sposob
walki z tym beznadziejnym zachowaniem! nie chce cale zycie myslec o jedzeniu!
nie obsesyjnie w kazdym razie!
pozdrawiam, z wielka nadzieja, ze nastepnym razem jak tu przyjde bede dumna
i 'czysta'
buziaki,
m.
Obserwuj wątek
    • chmurka813 Re: tez chce byc normalna! 05.11.04, 21:52
      Witaj!!!! Ja rowniez niedawno sie ujawnilam... Byc zdrowa, nie myslec
      obsesyjnie o jedzeniu - to nasze marzenie... Ale ja wierze, ze ono sie spelni,
      to tylko kwestia czasu... Po drodze czeka nas pewnie wiele przeszkod, nie jeden
      raz upadniemy... Ale w koncu dopniemy swego!!!!!!!!!!! Tak bedzie, musi byc...
      Innej mozliwosci nie widze:)
      Pozdrawim Cie goraco!!! Trzymaj sie cieplutko!!!
      • mniam-pl Re: tez chce byc normalna! 05.11.04, 22:33
        dzieki za odpowiedz :)
        moze bedziemy pisac kazdego dnia czy nam sie udalo? ja dzis niestety nie moge
        tego powiedziec (zrzucam wine na mamy imieniny, ciasta, serki, salatki... eh)
        ale mam nadzieje ze juz wkrotve :) jak chodze na uczelnie to jest troche
        lepiej, bo mnie ma mnie... choc ostatnio kupila4 kitkaty pod rzad :(
        dobranoc i milych now!
        PS: Kiedy u was sie to zaczelo? wiecie czemu?
        • chmurka813 Re: tez chce byc normalna! 06.11.04, 11:46
          Ja wlasnie tak robie: postanowilam opisywac na forum kazdy dzien "mojej drogi"
          do zdrowia:) Wczoraj zaczelam... Mam zamiar opisywac kazdy dzien, zarowno
          ten "dobry" jak i "zly" - oby tych drugich bylo jak najmniej... Jesli chcesz
          mozemy sie wzajemnie wspierac, dopingowac siebie w tej walce... To bardzo
          pomaga, swiadomosc, ze nie jest sie sama, ze ktos nas rozumie...
          Bardzo dobrze wiem jak sie czulas wczoraj... ja zwykle mam tak samo: jak jest w
          domu jaks impreza... to konczy sie na tym, ze napycham sie wszytkim, co zostalo
          naszykowane:( Choc czasem zdarzalo sie, ze udalo mi sie powstrzymac...
          Ale pomysl sobie: dzis jest nowy dzien... masz czysta kartke i tylko id Ciebie
          zalezy jak ja zapiszesz... Wierze, ze dzis uda Ci sie pokonac swoje slabosci!!!
          Trzymam za Ciebie kciuki!!!!
          Wiesz ze mna jest podobnie... jak ide na uczelnie, to latwiej mi zapanowac nad
          tym wszystkim...
          A jesli chodzi o moje poczatki: zaczelo sie od odchudzania... chyba moja dieta
          byla zbyt rygrystyczna i pozniej organizm domagal sie niemalze wszytkiego...
          poczatkowo napad zdarzal mi sie raz na jakis czas (a na drugi dzien po nim nic
          nie jadlam, jedynie pilam)...potem czesciej... Ja nawet nie zdawalam sobie
          sprawy, ze to jest choroba, sadzilam, ze poprostu mam slaba wole, nadmierny
          aptetyt... Dzis wiem, ze to nie jest normalne... Ze jedzenie nie moze byc
          lekiem na cale zlo... Ale powoli ucze sie panowac nad tym... staram sie
          uniezaleznic od jedzenia... przeciez "nie zyje sie po to, aby jesc... ale je
          sie aby zyc"... szkoda, ze tak latwo jest o tym mowic, a tak tudno wprowadzic
          to w zycie... Ale uda nam sie, zobaczysz...
          Pisz jak Ci idzie, razem bedzie nam razniej.
          Pozdrawiam i zycze wytrwalosci!!!!!!!!!!
    • abacosun Re: tez chce byc normalna! 06.11.04, 13:58
      Tak naprawdę potrzeba tylko dobrej woli i szczyty wsparcia :). Wsparcie na
      pewno znajdziesz tutaj, a dobrą silną wolę musisz poszukać w sobie... wiem
      jakie to ciężkie sama przez to przechodzę, ale najgorzej jest zacząć...
      piszesz, że jak byłaś czym zaabsorbowana to wtedy nie dosięgały cię napady...
      to właśnie może tu tkwi problem,.. może warto znaleśc sobie jakies zajecie,
      zapisać sie na jakis aerobik, silownie, albo zacząc cos bardziej artystyczniego
      jak malowanie, pisanie wierszy itp. talenty w nas drzenmią trzeba je tylko
      odkryć :)

      Zazwyczaj zwalamy winą na samotność - coś w tym jest. ja kiedyś też tak to
      sobie tłumaczyłam... ale pudło - teraz mam kochającego mężczyznę, a mimo to
      dopadaję mnie napady, nie przyznam mu sie do tego bo sie tego wstydzę.. za
      każdym razem kiedy zaczynam walkę mam nadzieję, że się uda... teraz rowniez mam
      taką nadzieję i tobie życzę tego samego... pozdraiwam i zyczę powodzenia!!
    • kasiolda Re: tez chce byc normalna! 08.11.04, 12:59
      witaj..fajnie ze nas znalazlas i ze zdecydowalas sie napisac..
      > czasem mam sile przestac, zwlaszcza jesli w moim zyciu cos sie dzieje
      > ciekawego, kiedy mnie cos pochlania, ale niestety nigdy nie trwa to dluzej
      > niz dwa tygodnie... potem znowu wpadam w bledne kolo.
      to normalne..to znaczy nie normalne ale typowe dla osoby cierpiacej na
      bed..coz..trzeba sie starac zeby cos sie dzialo caly czas w naszym
      zyciu..przelamywac sie..wychodzic do ludzi..zapisac sie na kurs jakis..
      > w zeszlym roku opowiadalam o moim problemie mamie, ktora chyba nie uwierzyla.
      > przyjechala do mnie i spedzilysmy tydzien razem przez caly prawie czas. przy
      > kims nie mam napadow, lub takie mniejsze, wiec doszla do wnosku ze cos sobie
      > urollam. a ja sie boje!
      hmm wiesz ja nic nie powiedzialam rodzicom..boje sie..ale musze
      powiedziec..powiem tylko mamie..ciekawe czy zrozumie..troche przykro gdy ktos
      bliski ci nie wierzy,nie rozumie cie..ale coz..o bed sie nie mowi...nie wszyscy
      wiedza co to jest..o anoreksji bulimii owszem..moze za pare lat..moze wtedy
      ludzie zrozumieja ze to problem z psychika..ze nie jemy bo mamy duzy apetyt,bo
      jestesmy glodne..hmm sluchaj a myslalas o wizycie u psychologa..od nas na pewno
      otrzymasz wsparcie..ale psycholog to dobre wyjscie..osoba ktora sie zna na tym,
      ktora ci poradzi co robic..czasem uswiadomi ci cos o czym dobrze wiedzialas ale
      jakos nie moglo to do ciebie dotrzec..rozmawiajac z nia/nim poznasz lepiej
      siebie..zrozumiesz dlaczego jest tak a nie inaczej..bedziesz miala sie komu
      wyzalic..
      > pozdrawiam, z wielka nadzieja, ze nastepnym razem jak tu przyjde bede dumna
      > i 'czysta'
      zycze ci tego z calego serca..nie poddawaj sie
    • bvx3 Re: tez chce byc normalna! 08.11.04, 15:14
      Silna wola - podstawa. Im dłużej ta "choroba" trwa tym ciężej przychodzi ta
      silna wola.
      Oprócz silnej woli potrzebny jest sposób na kompulsy. Ja chodzę na terapię i
      stosuję się do zasady, która - przyznaję na poczatku lecznia przynosiła
      niesamowite rezultaty. Teraz kiedy miewam ataki , również ta metoda pozawala mi
      z nich wyjść.
      Mianowicie : O co chodzi?
      Banalne : Ustalona dzienna ilość kalorii (z tolerancja do 300 , żeby nie miec
      wyrzutów "jakby co") i jedzenie co trzy godziny. Nie co 2,5 i nie co 4 ale
      własnie co 3. Początki są ciężkie - poczatki - baaaa nawet teraz (a trwam w tym
      kołowrocie i trwam) jest ciężko. Czasami , kiedy staram sie sobie wmówić że mam
      silną wolę, zaraz po sniadaniu wychodzę i snuje się po mieście te cholerne trzy
      godziny , bez piędzy z słuchawkami w uszach - nie widzę ludzi , nie widzę nic
      tylko czas , ważny jest tylko czas i punktualnie trzy godziny Po zjawiam się w
      kuchni na kolejny posiłek.
      Tak na prawdę wychodznie z kompulsów to ciężka praca z samym sobą i nawet kiedy
      zdaje się że już wszytsko "gra" to jeszcze długo długo jedzenie rządzi twoim
      zyciem.
      Trzeba sobie dawać radę nie załamywać się , innego wyjścia nie ma. Przynajmniej
      ja od kilku dni żyję w przekonaniu , że przegram z jedzeniem. Czego i Wam życzę.
      • bvx3 Re: tez chce byc normalna! 08.11.04, 15:17
        ... ŻE NIE(!!!) PRZEGRAM Z JEDZENIEM !!! Czego i wam życzę.

        Na litość boską czyżbym w to nie wierzyła???
        • kasiolda Re: tez chce byc normalna! 08.11.04, 15:27
          witaj bvx3!!widze ze u ciebie juz lepiej..ciesze sie..aczkolwiek nie jestem
          przekonana co do twojej metody..liczenie kalorii i jedzenie co trzy godziny..to
          nadal uzalezniania cie od jedzenia..jedzenie decyduje o twoim zyciu..caly czas
          sie nad tym skupiasz..a nie o to chodzi..a co jesli chcesz gdzies wyjsc,cos sie
          przedluzylo..a akurta musisz cos zjesc?czy wtedy sie nie zloscisz?a potem z
          tego wszystkiego ze sie nie udalo..ze jestes glodna i nie potrafisz o niczym
          innym myslec jak tylko zeby w koncu cos zjesc nie masz napadu?nie wiem..moze
          tobie to pomaga..ale nie czujesz czasami ze nie jestes wolna,ze wszystko kreci
          sie wokol jedzenia?
          ... ŻE NIE(!!!) PRZEGRAM Z JEDZENIEM !!! Czego i wam życzę.
          >
          > Na litość boską czyżbym w to nie wierzyła???
          a to tylko drobne przejezyczenie..nie przejmuj sie..zycze tobie rowniez
          tego..pozdrawiam
          • kitlak Re: tez chce byc normalna! 08.11.04, 16:11
            Generalnie chodzi o to , żebym nie przechodziła machinalnie z kompulsów w
            anoreksję i żebym nie miała ataków. Jeśli jestem czymś zajęta i nie głodna to
            mogę odpuscić jedzenie pod warunkiem, że kolejny posiłek nie przekroczy
            ilości "przyzwoitej".
            Należę do tych osób które w towarzystwie drugiej osoby jedzą jak przysłowiowy
            wróbelek ... za to kiedy są same pochłaniają pokłady jedzenia.
            Dlatego zasada "co 3 godziny" wydaje mi się dosyć dobra kiedy zdarzaja mi sie
            samotne , ciężkie dni.
            Zresztą pomysły terapeuty przyjmuję bezkrytycznie ... a nóż którys na mnie
            podziała.
            • bvx3 Re: tez chce byc normalna! 08.11.04, 16:15
              oczywiście bvx3 ... poprzedni post napisałam z konta siostry.
              swoją drogą ona tez mam problemy z jedzeniem - genetyczne to u nas - matka
              ledwo co wyszła z anoreksji. powielamy .. powielamy. ktos to musi przerwać!
              może ja???
              • kasiolda Re: tez chce byc normalna! 08.11.04, 16:39
                mam wrazenie ze moja mama tez ma problemy z jedzeniem..moze nie tak
                zaawansowane jak moje..moze bardziej sie z tym kryje..nie wiem jak jej
                pomoc..staram sie byc przy niej..rozmawiac..interesowac sie..ale czasem to dla
                mnie za duzo..nie dzwigam tego..sama mam problemy ze soba a tu jeszcze druga
                osoba..
                nie moze ja?? tylko na pewno ty..uda sie..uwierz w to..pozdrawiam
          • mostena Re: tez chce byc normalna! 08.11.04, 16:13
            Kasiolda - nic nie mowie, ale ja tak przeciez robilam! Masz to w moim watku,
            tym pierwszym. Od tego zaczelam i to byl genialny pomysl. Faktycznie myslalam o
            jedzeniu nadal, ale - ale nie mialam napadow przeciez, prawda? Tylko, ze ja
            jadlam akurat co 2 godziny - bo o 10, 12, 14, 16 i 18 - zeby bylo piec
            posilkow. Teraz kolacje jem do 19, czasem nie jem podwieczorku, bo jem za pozno
            obiad itede - nie zloszcze sie wcale, to zupelnie inaczej wyglada, niz Ci sie
            wydaje. A na poczatku to byla jedyna metoda - nie rzucanie sie na jedzenie,
            tylko czekanie 'o tej i o tej'. I ilosc kcal mialam ustalona, a jakze.
            To byl POCZATEK. Co dal - ano, oslawiona przemiana materii sie poprawila,
            organizm mnie nie zmusza juz do jedzenie non stop, bo mu nie potrzeba, zoladek
            mi sie skurczyl bardzo, przyzwyczailam sie do jedzenia warzyw (!!!ja!) i
            sredniosmacznych rzeczy 'z rozsadku' (teraz sredniosmaczne wywalilam z
            jadlospisu, bo juz jem wieciej kcal, a warzywa za to pokochalam). No i uwaga -
            schudlam, co dla mnie bylo bardzo wazne, bo przestalam miec cisnienie na
            glodowki w celu schudniecia dwadziescia-kilo-juz-teraz-na-wczoraj-pierrr...a-
            slonico. Oczywiscie nadal jest jakas tam walka, ale teraz weszlam na wyzszy
            etap swiadomosci;) Czyli zrozumienie siebie, co mi kaze jesc w tym momencie,
            skoro nie jestm glodna, co zrobic, zeby nie miec 'napadu' (w cudzyslowie, bo u
            mnie w tym momencie to oznacza, co zrobic, zeby nie zjesc podwieczorkowej
            galaretki na obiad, albo dwoch kostek wiecej czekolady, albo kcal do 1800
            zamiast 1400) i tak dalej, i tak dalej. Ale teraz schudnac musze raptem o: 3 kg
            dla lepszego samopoczucia; 5 kg dla lepszego wygladu; jakies 8-10 do bycia
            szczuplutka Mostena, jaka zawsze chcialam byc.
            • mostena Re: tez chce byc normalna! 08.11.04, 16:28
              No taka uwaga: nie wiem ile z was ma cos takiego, ale mnie jest trudno PRZERWAC
              jedzenie. Rowniez dlatego (nie tylko ten przeklety cukier) moglam przez tydzien
              jesc 400 kcal, a nie moglam przec caly dzien zjesc normalnych 2000. Bo kiedy
              zjadlam obiad, zupe, ziemniaki, sos, etc., chcialam jesc jeszcze. Wiec jadlam -
              bo po takim obiedzie, to co to za roznica... chociaz pekalam - jadlam.
              A teraz sobie wzielam z szafki 3 zelki (normalne Haribo), i zjadlam, a
              wczesniej cukierka bez cukru. Bo chora jestem, przeziebiona i mi mdlo, a kwasne
              pomaga. A od napadu jestem daleka jak Syberia od Riwiery.
            • kasiolda Re: tez chce byc normalna! 08.11.04, 16:34
              nawet jesli tak robilas..to nic nie zmienia..coz..nie kaze nikomu zeby robil
              tak jak ja..po prostu mowie (pisze) co o tym mysle..mam watpliwosci..ale tak
              jak wczesniej pisalam jesli to pomaga to czemu nie..pozdrawiam
    • un_papillon_de_nuit Re: tez chce byc normalna! 09.11.04, 09:08
      Tak sobie pomyślałam...Takie podejście do jedzenia niektórym pomaga, innym nie –
      czyli po prostu każda z Was ma rację. Ja na jedzeniu 4 posiłków co 3 godziny
      przetrwałam kiedyś pół roku i wtedy nie myślałam aż tak obsesyjnie o jedzeniu
      jak teraz. Wtedy też chudłam sobie powolutku, systematycznie, do czasu aż coś
      mnie podkusiło, żeby jeść jeszcze mniej, bo przecież ciągle wyglądałam nie tak,
      jak sobie wymarzyłam, bo usłyszałam, że ciągle jestem taką „bardziej okrągłą
      dziewczyną” (a ważyłam wtedy 54 przy wzroście 165) – bo w końcu uwierzyłam
      wtedy w słowa tej osoby. Potem zaczęły się różne kombinacje żywieniowe, mój
      organizm już tego nie wytrzymał i kompulsy, które kiedyś pojawiały się
      sporadycznie stały się już nieodłącznym elementem mojego życia. W jakimś więc
      stopniu można powiedzieć, że ten mechanizm zawiódł. Jednak zazwyczaj w
      okresie „normalnego” odżywiania powracam do żelaznych zasad – posiłki co 3-4
      godziny, nie podjadać, spróbować nie jeść po 19, nie popijać w trakcie posiłku,
      ale wypić szklankę wody co najmniej na pół godziny przed – czyli najprostszy
      standard dobrego odżywania. Po tych wszystkich latach widzę z własnego
      doświadczenia, ze najważniejsze to nie dać się omamić tym 3 godzinom – po
      prostu trzeba czymś się zająć, skupić się na czymś i przez jakiś czas owszem
      jeść co 3 – 3,5 godziny nawet, gdy się nie czuje aż tak wielkiego głodu. A
      potem organizm się już sam przystosowuje, że co jakiś czas dostaje nieduże
      porcje i wtedy sam już daje znać – trzeba tylko nauczyć się wypełniać sobie
      czymś czas miedzy jednym posiłkiem a drugim. Nie dać się wpędzić w machinę, że
      patrzę na zegarek i mówię sobie „O, za godzinę już mogę jeść”. Jestem
      przeciwniczką takiego bardzo ścisłego trzymania się tych 3 godzin ale tylko w
      jedną stronę – jak będzie trochę więcej, to nic się nie stanie, najwyżej będą
      trzy a nie cztery posiłki w ciągu dnia, byleby nauczyć się nie wypełniać sobie
      czasu jedzeniem.

      I powiem Wam jeszcze, ze te proste zasady przejął mój Tata:) i od dwóch lat ( z
      odstępstwami typu Święta albo zjazd rodzinny – ale też nie bez przesady, bo
      twierdzi – skąd żołądek ma wiedzieć, że dzisiaj akurat są Święta:) ) się do
      nich stosuje i trzyma wagę:)

      Wiem, ze w sumie nie powinnam była pisać tak pod kątem odchudzania, bo to nie
      odchudzanie powinno być dla nas najważniejsze, ale szanowanie swojego zdrowia.

      Ściskam Was mocno i trzymam kciuki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka