ignorant11
02.05.10, 12:04
Sława!
Strona polska nie starała się o samodzielne przeprowadzenie sekcji zwłok,
cedując to prawo na stronę rosyjską
Rodziny ofiar pytają
www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100430&typ=po&id=po61.txt
Rodziny ofiar katastrofy pod Katyniem pytają, dlaczego nie poinformowano
ich, nie mówiąc już o wyrażeniu zgody, o sekcji zwłok ich najbliższych.
Jak powiedział nam Andrzej Melak, brat śp. Stefana, strona rosyjska nie
pytała członków rodzin o zgodę na przeprowadzenie sekcji zwłok. Rodziny
były też zaskoczone faktem, że rosyjscy śledczy zadawali im pytania
dotyczące pozostałych, żyjących członków rodzin. - Po przybyciu do Moskwy
zapytano mnie o moje dane personalne, jeśli chodzi o zmarłego brata - o
charakterystykę postaci. Ale pytano mnie też o moich braci, ilu ich jest,
czym się zajmują. Nie wytłumaczono mi, dlaczego o to się mnie pyta.
Odpowiedziałem wprost, że to nie jest ważne i że nie dotyczy to tej
sytuacji - tłumaczy Andrzej Melak.
Tej kwestii Naczelna Prokuratura Wojskowa nie chce komentować. - Ciężko mi
się do tego odnieść. Nie mam takiej informacji - twierdzi prokurator
Zbigniew Rzepa. Przypomina, że w polskim prawie (kodeks postępowania
karnego) nie jest wymagana zgoda rodziny na przeprowadzenie sekcji zwłok,
rosyjskie przepisy są w tej kwestii bardzo zbliżone do polskich - dodaje.
- Indagowanie krewnych o relacje rodzinne, o zajęcia tych osób, to są
rzeczy niewystępujące w kulturze prawnej cywilizacji rzymskiej. Niestety,
jak widać w Rosji niewiele się zmieniło od czasów bolszewickich. Tam nadal
człowiek jest własnością państwa. Nie szanuje się jego godności ani
prywatności - mówi Stanisław Pięta (PiS), członek sejmowej Komisji
Ustawodawczej. Jego zdaniem, rosyjscy śledczy powinni wystąpić do rodzin o
zgodę na przeprowadzenie sekcji zwłok ze względu na wyjątkowy tragizm tego
wydarzenia.
Rodziny narzekają też na bałagan organizacyjny w Moskwie. - Listy osób,
które przyleciały z Polski rozpoznawać ciała bliskich, były pisane z
błędami. Mylono nazwiska. Powtarzało się to przez całe pięć dni -
relacjonuje Andrzej Melak. Organizacją pobytu rodzin w Moskwie zajmowało
się Centrum Informacyjne Rządu. CIR nie chciał komentować tej sprawy.
Dlaczego strona polska nie przeprowadziła własnej sekcji? Naczelna
Prokuratura Wojskowa, która prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie,
oraz Prokuratura Generalna twierdzą, iż otwarcie zwłok powinno być
przeprowadzone przez państwo, na terytorium którego zdarzyła się
katastrofa. Sekcje wszystkich osób, które zginęły 10 kwietnia w
katastrofie pod Smoleńskiem, wykonano w moskiewskim Biurze Ekspertyz
Sądowych.
Jak zapewnia płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej
prowadzącej polskie dochodzenie w sprawie katastrofy, o tym, że sekcja
zwłok powinna być przeprowadzona przez państwo, na terytorium którego
zdarzyła się katastrofa, stanowią przepisy prawne tegoż państwa. -
Prokuratura rosyjska działa na podstawie kodeksu postępowania karnego
swojego państwa. I wszelkich innych przepisów, które regulują tok
postępowania karnego. Łącznie z przepisami, które regulują tok oględzin i
procesowego otwarcia zwłok - tłumaczy Rzepa. Jak z kolei podkreśla
prokurator Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej, wynika to
także z tzw. zasady terytorialności. - Śledztwo oraz wszystkie czynności z
tym związane prowadzi kraj, na terenie którego doszło do zdarzenia - mówi
Martyniuk. Do kwestii przeprowadzenia sekcji polskich obywateli w Moskwie
nie odniosło się natomiast Ministerstwo Zdrowia. Resort nie potrafił
odpowiedzieć na pytanie, czy minister Kopacz wiedziała o tym, iż sekcje
będą przeprowadzone, ani czy strona polska powinna była zabiegać o
przeprowadzenie ponownej sekcji na terenie kraju. Jak zapewnił Rzepa,
takiej konieczności nie było, ponieważ sekcja przeprowadzona w Moskwie
została wykonana pod kontrolą polskich patomorfologów działających pod
nadzorem polskich prokuratorów. Podstawą obecności polskich prokuratorów
przy wykonywaniu czynności realizowanych przez Prokuraturę Federacji
Rosyjskiej była Europejska Konwencja o pomocy prawnej w sprawach karnych z
1959 roku.
W momencie kiedy polski prokurator uczestniczył w tych czynnościach na
obszarze innego państwa, nie było takiej konieczności. W tej sytuacji nie
ma potrzeby ponownego przeprowadzania sekcji na terenie kraju - tłumaczy
mecenas Małgorzata Kożuch. Jej zdaniem, taka opcja mogłaby być rozważana,
gdyby zachodziło podejrzenie popełnienia przestępstwa. Zgodnie z art. 210
kodeksu postępowania karnego "w celu dokonania oględzin lub otwarcia zwłok
prokurator albo sąd może zarządzić wyjęcie zwłok z grobu".
- Jeżeli dochodzi do nagłych wypadków w przypadku obywateli polskich
sekcja zwłok powinna być przeprowadzona przez prokuraturę polską. Musi o
tym orzec polski organ. Rosja może mieć własne przepisy, o które się tu
opiera, ale jak na razie Polska nie jest Rosją. Mamy tu do czynienia z
wojskowym statkiem powietrznym podlegającym jurysdykcji kraju, z którego
pochodzi, czyli Polski. Wynika to z prawa międzynarodowego - zaznacza
Antoni Macierewicz, były wiceminister obrony.
Zdaniem dr. Ireneusza Kamińskiego z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej
Akademii Nauk, można tu mówić o eksterytorialności statku powietrznego,
ale - jego zdaniem - ta zasada ma zastosowanie do czynów, do których
doszło na pokładzie samolotu. Natomiast nie dotyczy przypadku
szczególnego, jakim jest katastrofa. - Czy powinny tu decydować jakieś
szczególne reguły związane z wyjątkowością tego właśnie zdarzenia? Być
może powinna tu decydować kwestia tzw. dobrego obyczaju i sekcja winna być
przeprowadzona w Polsce? - zastanawia się Kamiński.
Jak informuje Naczelna Prokuratura Wojskowa, tuż po katastrofie krajowa
Prokuratura Generalna zwróciła się do rosyjskiej prokuratury o pobranie od
ofiar fragmentów tkanek, które będą potrzebne do badań toksykologicznych. -
Pobieranie takich próbek jest naturalną, rutynową sprawą przy każdej
sekcji zwłok. Kiedy zwłoki zostały przewiezione do Moskwy i poddane
oględzinom oraz otwarciu, polscy przedstawiciele zwrócili się o to, by to
zrobić [pobrać próbki - przyp. red]. Nie było tu żadnego problemu -
przekonuje prokurator Rzepa.
Jak zauważa dr Karol Karski, poseł PiS specjalizujący się w prawie
międzynarodowym, trudności prawne mogą wynikać z faktu, iż rządy Polski i
Rosji nie są zgodne co do statusu samolotu rządowego, na którego pokładzie
znajdował się prezydent Lech Kaczyński i członkowie jego delegacji.
Premier Donald Tusk stwierdził, że dla strony polskiej jest to samolot
wojskowy, dla rosyjskiej - cywilny.
- Minister Bogdan Klich przyznał też niedawno w jednym z wywiadów
telewizyjnych, że strona rosyjska zmieniała swoje zdanie w tej kwestii. Do
13 kwietnia postępowanie to prowadziły rosyjskie władze wojskowe, teraz
prowadzą je instytucje cywilne, co potwierdza, iż Moskwa uznaje obecnie
ten samolot za statek cywilny. Strona polska przystosowuje się zaś do
zmieniających się działań i oświadczeń strony rosyjskiej - relacjonuje.
W przypadku gdy się przyjmie, iż samolot prezydencki był statkiem
cywilnym, obowiązuje konwencja chicagowska. Zwierzchnictwo terytorialne
Rosji pozostaje, ale strona polska może wystąpić o przekazanie jej tego
postępowania w całości lub części (czyli np. badanie sekcji zwłok czy
zawartości czarnych skrzynek). Sprawy nie przekreślałoby też i to, gdyby
samolot uznano za wojskowy - wówczas stosuje się tzw. reguły ogólne
dotyczące statusu obcych sił zbrojnych, które legalnie znalazły się na
terytorium innego kraju, a kiedy wyjaśnienia sprawy nie podejmuje się
państwo, na terytorium którego doszło do wypadku. Przykładem jest choćby
sprawa białoruskiego samolotu MIG-29, który w roku