Dodaj do ulubionych

Trzecia wojna z Niemcami

12.05.04, 14:40
Zawierając pokój w Merseburgu obie strony raczej były przymuszone
okolicznościami niż szczerą wolą zawarcia pokoju. Bolek śpieszył się na Ruś
ratować zięcia i córkę, Heńkowi śpieszno było do Rzymu, gdzie zaświtała
pomyślniejsza dla niego gwiazdka i możliwość cesarskiej koronacji...
Bolek, trzeba było przyznać nie zachowywał się tym razem lojalnie...
Jeszcze w 1012, a może 1013 roku papież Benedykt VIII zwrócił się do Bolka z
żadaniem czynszu (Swiętopietrza?), który jeszcze Mieszko paieżowi obiecał
płacić. Bolesław odpowiedział, że nie może przesłać czynszu z powodu zasadzek
Henryka. List ten albo się dostał w ręce Henka, albo co bardziej
prawdopodobne został Henrykowi pokazany przez samego Benedykta z prośbą o
wyjaśnienie. Nie muszę dodawać jak Heniek przyjął taką wiadomość...
Dodatkowo Bolesław wysłał do Włoch swoich posłów, którzy w czasie wyprawy
Henryka do Włoch informował tamtejszych władców o słabości Henryka w samych
Niemczech... Chyba odniósł tu znaczący sukces bo powodzenie Henryka w tej
wyprawie trudno uznać za sukces...
Benedykt, co prawda koronował go na cesarza (w końcu lutego) ale w samym
Rzymie Heniek nie zabawił nawet miesiąca. W Rzymie szybko wybuchł bunt i
Heniek jak niepyszny salwował się ucieczką, myląc pogoń Arduina i innego
możnego rodu Olbertynów. Na Wielkanoc dotarł do Pawii, a stąd na Zielone
Świątki (13 czerwca 1014 r.) był już w Bambergu. I Henryk i Benedykt
osiągneli swoje cele. Koronacja umocniła (mimo haniebnej ucieczki z Włoch)
pozycję Henryka w Niemczech (co cesarz to jednak cesarz), a Benedykt był już
pewny swojej tiary, gdyż koronując cesarza pozbawił znaczenia i poparcia
antypapieża.
Władza Henryka we Włoszech była jednak tylko symboliczna i faktycznie żadna.
Zresztą nie miał czasu myśleć o Włoszech bo po chwili odpoczynku w Bawarii
musiał gnać do niespokojnej jak zwykle Lotaryngii gdzie znowu buntowali się
Henrykowi szwagrowie... prawdopodobnie nie bez zachęty Bolesława... i jego
nowej rodziny, czyli teścia Mieszka Bolesławowica... Ezzo (Herenfrieda)...
Do Lotaryngi przybył też wysłąnnik Bolesława, który miał wyjaśnić zaistniałe
nieporozumienia pomiędzy Henrykiem a Bolesławem, Stoigniew.
Znamy jego imię, nie znamy jego pozycji, pochodzenia itd. Był niewątpliwie
Słowianinem, nie był duchownym gdyż inaczej Thietmar podałby jego pozycje w
tej hierarchi. Można przyjąć, że był to pierwszy polski dyplomata... wink
Mozna też snuć spekulacje kim był, bo osoba tuzinkową z pewnością nie. Może
był przyrodnim bratem Bolesława z którejś z pogańskich żon Mieszka I ?
Może bratankiem, np. synem Czcibora (Cidebur) z którejś z jego żon???
Nie dowiemy się tego pewnie nigdy, chyba, że gdzieś jakimś cudem odnajdą się
jakieś nowe źródła. Stoigniew przybywając do Lotaryngii miał jednak jak się
wydaje nie tyle usunąć nieporozumienia, co było jego misją oficjalną, ile
podtrzymać buntujących się w oporze...
Henryk jednak nie dał się nabrać, zapewne szpiedzy donieśli mu działaniach
Stoigniewa więc zatrzymał i przetrzymał go na którymś z zamków. Po zdławieniu
oporu szwagrów sprowadził Stoigniewa na swój dwór by był świadkiem sceny jak
kończą buntownicy...
Bracia królowej boso i na kolanach błagali Henryka o przebaczenie...
Po tej scenie Henryk uwolnił Stoigniew i przekazując posłanie (niestety
ustne, więc go nie znamy) do Blesłąwa odesłał do Polski. Stoigniew, wedle
Thietmara był zacietym wrogiem Henryka i przekazał Bolesławowi nieprawdziwe,
sprzeczne z tym co usłyszał od Henryka, przesłanie...
Poselstwo to jak można przypuszczać nie przyniosło uspokojenia napiętej
sytuacji... Sprawa ta będzie jeszcze miała dalsze konsekwencje, ale na razie
Bolesław podjął nową akcję dyplomatyczno-polityczna. Jej celem były Czechy
Udalryka...
c.d.n.
Obserwuj wątek
    • eliot Drugą wojnę z Niemcami znajdziesz... 12.05.04, 14:44
      tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12217&w=12395305&a=12395305
    • oleg3 Był u Bunscha 12.05.04, 15:30
      > Stoigniew.Znamy jego imię, nie znamy jego pozycji, pochodzenia itd


      Karol Bunsch pożyczył sobie imię ?

      Pozdrawiam
      • eliot Re: Był u Bunscha 12.05.04, 16:50
        oleg3 napisał:

        > > Stoigniew.Znamy jego imię, nie znamy jego pozycji, pochodzenia itd
        >
        >
        > Karol Bunsch pożyczył sobie imię ?
        >
        > Pozdrawiam


        Wykorzystał postać historyczną. Stoigniew wystepuje u Thietmara. Bunsch, jesli
        dobrze pamietam, zrobił z niego syna Czcibora.
        Pozdr.
        • oleg3 Re: Był u Bunscha 12.05.04, 17:06
          eliot napisał:

          > Wykorzystał postać historyczną. Stoigniew wystepuje u Thietmara. Bunsch,
          jesli
          > dobrze pamietam, zrobił z niego syna Czcibora.

          Dobrze pamiętasz! U Bunscha był starszy od Bolesława, rozpoczął publiczną
          działalność zaraz po śmierci swego ojca Czcibora, kiedy Bolko jescze nosił
          pieluchy (?).

          Ukłony
          • eliot Re: Był u Bunscha 13.05.04, 11:24
            oleg3 napisał:

            > eliot napisał:
            >
            > > Wykorzystał postać historyczną. Stoigniew wystepuje u Thietmara. Bunsch,
            > jesli
            > > dobrze pamietam, zrobił z niego syna Czcibora.
            >
            > Dobrze pamiętasz! U Bunscha był starszy od Bolesława, rozpoczął publiczną
            > działalność zaraz po śmierci swego ojca Czcibora, kiedy Bolko jescze nosił
            > pieluchy (?).
            >
            > Ukłony

            No właśnie! Co nosił wówczas Bolko???
            W ciągu dnia pół biedy, bo gołkiem latał od dziecka świadcząc o swej męskości,
            ale na noc? W co bidulę opatulano?
            wink
    • eliot Re: Trzecia wojna z Niemcami (2) 13.05.04, 12:21
      To jedno z ciekawszych wydarzeń w histori polsko-czeskich związków owego okresu
      (początek 1014 r.)i jedno z dziwniejszych. Otóż jak nietrudno zauważyć polsko-
      czeskie stosunki nie należały do najlepszych i zmiana na czeskim tronie tego
      nie zmieniła. Udalryk zwolniony z polskiej niewoli nie okazał się bardziej
      Bolesławowi przychylny niż Jaromir. Fakt, że nie wziął faktycznie udzialu w
      porzedniej wojnie tego nie zmieni. Zresztą przyczyny tego były raczej
      wewnętrzne.
      Dodatkowo Wrszowcy, którzy po rzezi jaką im urządził ledwie co Jaromir
      schronili się zapewne w Polsce i dla Bolesława stanowili dogodne narzędzie
      nacisku również na Udalryka. Z Czechami różniła też Bolesława sprawa Moraw,
      które wiernie przy Bolku stały. Przed spodziewaną kolejną wojną z Niemcami
      Bolesław obawiał się też ponownego ataku ze strony węgierskiego szwagra
      Henryka, czyli Stefana. Bolesław postanowił jakoś rozwiązać tą sprawę i dla
      podkreślenia wagi jaką do niej przywiązuje wysłał do Udalryka poselstwo na
      czele którego stanął syn i następca czyli Mieszko. Celem tego poselstwa było
      zawarcie pokoju i zwrócenie wspólnych sił przeciw wrogom a szczególnie przeciw
      Henrykowi...
      Wszelkie znaki na niebie i ziemi świadczą, że porozumienie zostało zawarte i
      gdyby zostało dotrzymane inaczej pewnie potoczyłyby się losy Zachodniej
      Słowiańszczyzny... Po zawarciu pokoju i porozumienia Mieszko wraz z orszakiem
      odjechali. Po odjeździe treści tego porozumienia dotarły do praskiego biskupa i
      niemieckich doradców Udalryka. Ci zaś zaczęli go przekonywać i ostatecznie
      przekonali, że Bolesław żadnego pokoju nie pragnie a jego celem było
      skompromitowanie Udalryka przed cesarzem i może przejęcie (za zgoda Henryka)
      czeskiego lenna przez Bolesława. Przerażony Udalryk uwierzył i wysłał za
      Mieszkiem pogoń, która dopadła Mieszkowy orszak już w polskich granicach. W
      walce, która się wywiązała padł kwiat młodego rycerstwa z otoczenia Mieszka.
      Sam Mieszko został wzięty do niewoli, sprowadzony do Czech i tu osadzony, wraz
      z ocalałą częścia swojego orszaku, w więzieniu.
      Tu zaczyna się następny akt dramatu, bardzo charakterystyczny dla
      sredniowiecznej obyczajowości. Otóż cesarz Henryk II dowiedziawszy się o całym
      zajściu, wysłał do Udalryka kapelana Dytryka (był to siostrzeniec
      Thietmara...), z poleceniem oddania wasala cesarskiego i zakazem czynienia
      Mieszkowi krzywdy lub też karania go śmiercią. Udalryk miast odesłać Mieszka
      przesłał Henrykowi taką oto odpowiedź (znamy ja oczywiście dzieki Thietmarowi,
      a ten usłyszał ja od siostrzeńca):
      "Obowiązkiem moim jest wykonywać polecenia pana mego we wszystkim według
      możności i chęci. Wszechpotężny Bóg wyrwał niedawno mnie niegodnego z paszczy
      lwa (czyli Bolesława...), a kocię jego (czyli Mieszko...) wysłane na moją
      zgubę, oddał w mą władzę. Jeśli je wolno puszczę, będę miał pewnych wrogów w
      ojcu i synu; jeśli go zatrzymam, spodziewam się osiągnąć stąd jakąkolwiek
      korzyść. Niech mój pan zważy to wszystko, a co się jemu spodoba, a mnie będzie
      pożytecznym, posłusznie wypełnię."

      Henryk jednak wysłał do Pragi nowego gońca z kategorycznym poleceniem odesłania
      Mieszka Henrykowi. Udalryk niechętnie spełnił tym razem to żądanie. Bolesław
      przesłał Henrykowi podziękowanie i wdzięczność za uwolnienie syna. Na dworze
      Henryka zaś zastanawiano się co zrobić z tym "prezentem"...
      Arcybiskup magdeburski Gero zalecał szybkie odesłanie Miszka do domu, jednak
      reszta rady była w swoim zdaniu podzielona i Henryk zdecydował na razie
      przetrzymać Mieszka a Bolesławowi odpowiedzieć po zjeździe w Merseburgu w
      listopadzie 1914 roku. Henryk wyraźnie starał się zrobić z uwolnienia Mieszka
      przedmiot jakiegoś przetargu politycznego. W listopadzie rzecz stała się
      obiektem ponownych narad. Bolesław nieźle już wku..iony jasno przekazywał, że
      Mieszko jako lennik cesarza dawno powinien być zwolniony na słowo, że stawi się
      na każde wezwanie. Podobnie rzecz przedkładał swojemu suwerenowi sam Mieszko.
      Bolesław sięgnął do swojej najskuteczniejszej broni, czyli woreczka ze złotem i
      rada cesarska zgodziła się w większości z jego stanowiskiem... chociaż
      arcybiskup magdeburski Gero zdanie zmienił i był przeciwny wypuszczeniu
      Mieszka, może dostał zbyt mało...
      Ostatecznie Mieszka wypuszczono i to bez żadnej poręki. Całą więc sytuacje, z
      punktu widzenia interesów Henryka, zmarnowano... bo nie osiągnięto żadnego celu
      politycznego, wywołano niechęć i rozgoryczenie Bolesława (formalnie przecież
      sojusznika) i Mieszka, a sam Henryk haniebnie uchybił zwyczajom rycerskim, co
      było ciężką obrazą...
      Postępowanie Henryka było o tyle dziwne i niezrozumiałe, że już wówczas (w
      listopadzie 1014 r.) myślał o nowej wyprawie na Polskę i wojnie z Bolesławem...
      Ale o tym później.
      c.d.n.
    • zorianx Re: Trzecia wojna z Niemcami 14.05.04, 10:00
      eliot napisał:
      >P.S.
      >Tu jeszcze raz mapa dla tego okresu naszych dziejów
      piastowie.kei.pl/piast/mapy/2.htm

      ... a może jakiś komentarz do tej mapy do stausu prowincji Wołyńsko-Chorwckiej której ta mapka nie przypisuje politycznie ani Rusi, ani Polsce, ani Czechom, czyli terra incognita;-(
      • eliot Re: Trzecia wojna z Niemcami 14.05.04, 11:03
        zorianx napisał:

        > eliot napisał:
        > >P.S.
        > >Tu jeszcze raz mapa dla tego okresu naszych dziejów
        > piastowie.kei.pl/piast/mapy/2.htm
        >
        > ... a może jakiś komentarz do tej mapy do stausu prowincji Wołyńsko-
        Chorwckiej
        > której ta mapka nie przypisuje politycznie ani Rusi, ani Polsce, ani Czechom,
        c
        > zyli terra incognita;-(
        >
        >
        >
        Latopis Nestora (nie mam pod reką więc nie podam dokładnie miejsca) podaje
        wyprawę Włodzimierza na Chorwatóe na rok 992. Mozna z tego wysnuc nastepujące
        wnioski: albo był to kraj-obszar w miarę samodzielny z powodu rywalizacji
        trzech sąsiednich państw (Polska, Czechy, Ruś), albo był w jakiejś formie
        zależny (jak do 981 r. Grody Czerwieńskie) od Mieszka i jego smierć w tymże 992
        roku należy wiązać z wyprawą Włodzimierza by te obszary Polsce odebrać.

        Pozdr.
        • eliot Re: Trzecia wojna z Niemcami 14.05.04, 11:11
          eliot napisał:

          > zorianx napisał:
          >
          > piastowie.kei.pl/piast/mapy/2.htm
          > > ... a może jakiś komentarz do tej mapy do stausu prowincji Wołyńsko-
          > Chorwckiej
          > > której ta mapka nie przypisuje politycznie ani Rusi, ani Polsce, ani Czech
          > om,
          > c
          > > zyli terra incognita;-(
          > >
          > >
          > >
          > Latopis Nestora (nie mam pod reką więc nie podam dokładnie miejsca) podaje
          > wyprawę Włodzimierza na Chorwatóe na rok 992. Mozna z tego wysnuc nastepujące
          > wnioski: albo był to kraj-obszar w miarę samodzielny z powodu rywalizacji
          > trzech sąsiednich państw (Polska, Czechy, Ruś), albo był w jakiejś formie
          > zależny (jak do 981 r. Grody Czerwieńskie) od Mieszka i jego smierć w tymże
          992
          >
          > roku należy wiązać z wyprawą Włodzimierza by te obszary Polsce odebrać.
          >
          > Pozdr.


          W uzupełnieniu tylko dodam, że przedwojenna polska historiografia w sposób
          oczywisty umieszczala te obszary w obrębie państwa polskiego. Po wojnie nie
          było takiej mozkiwości politycznej, chociaż we wspominanej przez Olega książce
          Karola Bunscha "Ojciec i Syn" w wydaniu z początku lat 60-tych była taka
          właśnie mapka Polski, która ziemie zaznaczone obecnie jako Chorwacja (Biała
          Chorwacja) przypisywała własnie Polsce. Była to kopia (jeśli chodzi o granice)
          jakiejś mapy z okresu miedzywojennego.
        • zorianx Re: Trzecia wojna z Niemcami 14.05.04, 11:42
          > eliot napisał:
          Latopis Nestora (nie mam pod reką więc nie podam dokładnie miejsca) podaje
          > wyprawę Włodzimierza na Chorwatóe na rok 992. Mozna z tego wysnuc nastepujące
          > wnioski: albo był to kraj-obszar w miarę samodzielny z powodu rywalizacji
          > trzech sąsiednich państw (Polska, Czechy, Ruś), albo był w jakiejś formie
          > zależny (jak do 981 r. Grody Czerwieńskie) od Mieszka i jego smierć w tymże 992
          > roku należy wiązać z wyprawą Włodzimierza by te obszary Polsce odebrać.
          > Pozdr.
          Mam wydanie Kronik Staroruskich PIWu 1987 roku str 78, jest to krótka wzmianka pod rokiem 992(6500)Poszedł Włodzimierz na Chorwatów. A gdy przyszedł z wojny chorwackiej, oto Pieczyngowie przyszli od onej strony od Suły... i dalej o pojedynku młodziana ruskiego z wiekim i strasznym Pieczyngiem zamiast bitwywink
          ... byli to Chorwaci znad Dniestru ale skoro Włodzimierz panował nad Przemyślem już od 981, to jakim sposobem położeni na wschód od Przmysla Chorwaci z nim wojowali 992, data jest podbna może pomylono się o dzięsięć(11) lat może rok 992to rok prawdziwy a 981 to pmyłka czyli wojna z Lachami w 981 i wojna z Chorwatami w 992 to ta sama wojna, tylko że oni liczyli lata inaczej 6500(992), a może wojan z Lachami-chorwatami była tylko grodów wówczas nie zajął, a dopiero załjął je w 992... inna sprawa Charoboe(charwoje-charwacja) to jedna z prowincji Pieczyngów, Podobnie jak Gila(siedmiogród), tak namarginesie czy Prokuj o którym gdzieś wczeńsiej wspomiałeś za czasów Chrobrego to Węgier czy Pieczyng?
          Czyli czy walka z Pieczyngami to spóźniona odsiecz Pieczyngów dla ich prowincji Charoboe(Chorwacji)... no bo trochę tak wygląda ...
          • eliot Re: Trzecia wojna z Niemcami 14.05.04, 12:58
            zorianx napisał:

            > > eliot napisał:
            > Latopis Nestora (nie mam pod reką więc nie podam dokładnie miejsca) podaje
            > > wyprawę Włodzimierza na Chorwatóe na rok 992. Mozna z tego wysnuc nastepuj
            > ące
            > > wnioski: albo był to kraj-obszar w miarę samodzielny z powodu rywalizacji
            > > trzech sąsiednich państw (Polska, Czechy, Ruś), albo był w jakiejś formie
            > > zależny (jak do 981 r. Grody Czerwieńskie) od Mieszka i jego smierć w tymż
            > e 992
            > > roku należy wiązać z wyprawą Włodzimierza by te obszary Polsce odebrać.
            > > Pozdr.
            > Mam wydanie Kronik Staroruskich PIWu 1987 roku str 78, jest to krótka
            wzmianka
            > pod rokiem 992(6500)Poszedł Włodzimierz na Chorwatów. A gdy przyszedł z wojny
            c
            > horwackiej, oto Pieczyngowie przyszli od onej strony od Suły... i dalej o
            pojed
            > ynku młodziana ruskiego z wiekim i strasznym Pieczyngiem zamiast bitwywink
            > ... byli to Chorwaci znad Dniestru ale skoro Włodzimierz panował nad
            Przemyślem
            > już od 981, to jakim sposobem położeni na wschód od Przmysla Chorwaci z nim
            wo
            > jowali 992, data jest podbna może pomylono się o dzięsięć(11) lat może rok
            992t
            > o rok prawdziwy a 981 to pmyłka czyli wojna z Lachami w 981 i wojna z
            Chorwatam
            > i w 992 to ta sama wojna, tylko że oni liczyli lata inaczej 6500(992), a może
            w
            > ojan z Lachami-chorwatami była tylko grodów wówczas nie zajął, a dopiero
            załjął
            > je w 992... inna sprawa Charoboe(charwoje-charwacja) to jedna z prowincji
            Piec
            > zyngów, Podobnie jak Gila(siedmiogród), tak namarginesie czy Prokuj o którym
            gd
            > zieś wczeńsiej wspomiałeś za czasów Chrobrego to Węgier czy Pieczyng?
            > Czyli czy walka z Pieczyngami to spóźniona odsiecz Pieczyngów dla ich
            prowincji
            > Charoboe(Chorwacji)... no bo trochę tak wygląda ...


            To co piszesz jest bardzo możliwe. Inna sprawa, że dawniej odrózniano w naszej
            historiografii Grody Czerwieńskie i obszar zamieszkały przez Bialych Chorwatów.
            Czy słusznie nie wiem. Prokuj był Węgrem. Konkretnie był to Gyula wuj Stefana.
            Panował nad Siedmiogrodem. Pokonany w 1002 roku przez Stefana schronił się u
            Chrobrego, Stefan łaskawie odesłał mu do Polski rodzinę. Od Chrobrego dostałą
            nieznany z imienia gród na południu, który miał chronić polska południowa
            granice. W czasie drugiej wojny z Niemcami Wegrzy uderzyli na ten gród i po
            bardzo zaciętej walce pokonali Prokuja i gród zdobyli, ale po zdobyciu wycofali
            sie do siebie więc nie stanowiło to dla Chrobrego śmiertelnego zagrożenia.
            • zorianx ...jeszcze parę uwag o Prokuju i Gilu ;-) 15.05.04, 13:16
              eliot napisał:
              > Czy słusznie nie wiem. Prokuj był Węgrem.Konkretnie był to Gyula wuj Stefana.
              > Panował nad Siedmiogrodem. Pokonany w 1002 roku przez Stefana schronił się u
              > Chrobrego, Stefan łaskawie odesłał mu do Polski rodzinę.

              Tylko, że Gila-Gilan to nazwa pieczyngska siedmiogrodu, do dziś jest taka prowincja w Iranie, w tamtych czasach małżeństwa dynastów wewnątrz własnego ludu raczej nie były częste, Pro'kuj wygląda na imię indoeuropejskie a nawet słowiańskie (Pro'kop, Pro'kosz) co prawda imię Sar'olta(dziś Szarlota?) matki Stefka nie jest jasne, a co do Gyla - Gila to miało to stałe imię władców Pieczyngów władających tą prowincją też w mutacji Gil-Gir i od imienia nazwa tej prowincji ...
              • bolko_turan Kto wie? 15.05.04, 14:45
                Nie na temat:

                Czy to Kostrzewski kiedys cos o ekspansji Slowian czy Praslowian na polwyspe
                Vendssysel pisal?
                • zorianx Re: Kto wie? 15.05.04, 23:02
                  bolko_turan napisał:
                  > Nie na temat:
                  > Czy to Kostrzewski kiedys cos o ekspansji Slowian czy Praslowian na polwyspe
                  > Vendssysel pisal?

                  ... gdzieś o tym coś czytałem, ale chodziło o ekspansję kultury przeworskiej na półwyspie jutlandzkim na jego północy jeśli dobrze kojarzęwink sobie nazwę Vendssysel.
                  • bolko_turan Re: Kto wie? 18.05.04, 12:43
                    zorianx napisał:

                    > ... gdzieś o tym coś czytałem, ale chodziło o ekspansję kultury przeworskiej
                    na półwyspie jutlandzkim na jego północy jeśli dobrze kojarzęwink sobie nazwę
                    Vendssysel.


                    Gdzie pisal Kostrzewski o ekspansji kultury przeworskiej do Jutlandii? Moze
                    znasz jeszcze kogos innego ktory sie tym zajmowal?
              • eliot Re: ...jeszcze parę uwag o Prokuju i Gilu ;-) 17.05.04, 08:46
                zorianx napisał:

                > eliot napisał:
                > > Czy słusznie nie wiem. Prokuj był Węgrem.Konkretnie był to Gyula wuj Stefa
                > na.
                > > Panował nad Siedmiogrodem. Pokonany w 1002 roku przez Stefana schronił się
                > u
                > > Chrobrego, Stefan łaskawie odesłał mu do Polski rodzinę.
                >
                > Tylko, że Gila-Gilan to nazwa pieczyngska siedmiogrodu, do dziś jest taka
                prowi
                > ncja w Iranie, w tamtych czasach małżeństwa dynastów wewnątrz własnego ludu
                rac
                > zej nie były częste, Pro'kuj wygląda na imię indoeuropejskie a nawet
                słowiański
                > e (Pro'kop, Pro'kosz) co prawda imię Sar'olta(dziś Szarlota?) matki Stefka
                nie
                > jest jasne, a co do Gyla - Gila to miało to stałe imię władców Pieczyngów
                wład
                > ających tą prowincją też w mutacji Gil-Gir i od imienia nazwa tej
                prowincji ...
                >
                Nie wnikając w zawiłości Twoich językoznawczych wink wywodów można dodać, że z
                Pieczyngami mogło być coś na rzeczy. Siedmiogrodcy Szeklerzy według dość
                powszechnego mniemania swój rodowód wiodą w znacznej, jeśli nie przeważającej,
                mierze od Pieczyngów właśnie...
    • eliot Re: Trzecia wojna z Niemcami (3) 14.05.04, 13:43
      Początek nowego zatargu wynikał z działań samego Chrobrego oraz Stoigniewa.
      Henryk II zwrócił się do książat saskich by ci wezwali Chrobrego do stawienia
      się i wytłumaczenia z działań w czasie wyprawy włoskiej Henryka oraz z działań
      Stoigniewa w Lotaryngii. Książęta wysłali do Chrobrego, tradycyjnie już, jego
      zięcia Hermana. Chrobry, nieco złośliwie zapewne, przetrzymał zięcia do
      Wielkanocy roku 1015 i panowie sascy zaczęli się już obawiać, że zatrzyma go na
      stałe, rewanżując się za postępowanie Henryka z Mieszkiem. Jednak po Wielkiej
      Nocy Chrobry Hermana wypuścił dodając mu Stoigniewa by ten się przed Henrykiem
      i saskimi książętami wytłumaczył. Henryk i panowie tumaczeń wysłuchali ale (jak
      podaje Thietmar) uznali je za kłamliwe. Ponowiono żądania by przed cesarzem i
      panami stawił się sam Chrobry. Ten jednak żądania takie odrzucił. Zaproponował
      jedynie by przybyło niemieckie poselstwo i razem z Chrobrym i jego dostojnikami
      wspólnie oceniło postępowanie Stoigniewa opierając się na tym co mu niemieckie
      poselstwo sprawozda z merseburskich obrad i osądów nad Stoigniewem.
      Jak nietrudno się domyśleć Henryk nie przyjął warunków Bolesława. Zaczęły się
      przygotowywania do nowej wyprawy. W poczatkach lipca przybył Henryk na wschód
      do Magdeburga, 8 lipca był już w miejscowości znanej ze źródeł jako
      Sclancisvordi (nad Łabą). Stąd już prosto do Merseburga, gdzie oczekiwała go
      królowa Kunegunda wraz z towarzyszącym jej Thietmarem. Jako miejsce pełnej
      koncentracji wyznaczono terytorium Dziadoszan, gdzie miał przybyć Henryk z
      głównymi siłami, osobno od północy miał przybyć książe saski Bernard wraz z
      Lutykami, od południa (zapewne przez Kłodzko)miał nadejśc Udalryk ze swoimi
      Czechami oraz Bawarzy. Cesarz ruszył tradycyjnie szlakiem przez Łużyce, już pod
      Sciciami zatakowała jego oddziały polska wycieczka z tego grodu, ale
      zaskoczenie się nie udało i polski oddział został rozbity. Znamy też imię
      jednego z rycerzy biorących udział w tej "wycieczce" był to niemiecki rycerz w
      służbie Bolesława: Eryk Pyszny. W Niemczech był ścigany z powodu zabójstwa,
      zbiegł więc do Bolesława i tu służył w jego druzynie. Znamy nawet (dzięki
      Thietmarowi oczywiście)dalsze jego losy. Otóż nie tylko, że nic mu się nie
      stało z powodu popełnionej zbrodni ale z cała pewnościa został uwolniony, a
      służba u Bolesława tak mu się spodobała, że w 1018 roku pociągnął z Bolkiem na
      Kijów... A zresztą to czy mozna mu się dziwić. Ówczesny Kijów to jedno z
      najbogatszych miast tamtego świata...
      Dalej Henryk podążył swoim tracycyjnym szlakiem na Krosno nad Odrą, tu
      przeprawy bronił Mieszko, Bolesław zaś, bardziej na północ, osłaniał go przed
      idącym od pólnocy właśnie Bernardem i przed Lutykami.
      Teraz wysłał Henryk do Mieszka poselstwo, które przypomniało mu iż złożył
      przysięge lenniczą i by stawił się przed cesarzem. Mieszko odrzekł że stoi tu
      (pod Krosnem) pod władza ojca (tzn., że Chrobry dowodzi, a on mu podlega) więc
      nie może opuścić oddanego mu do dowodzenia wojska, zresztą rycerze z jego
      otoczenia do tego by nie dopuścili. Będzie więc bronił ojczyzny aż do przybycia
      ojca, którego (po przybyciu) będzie namawiał do zgody z cesarzem. Taką
      odpowiedź zawieźli Henrykowi posłowie. Henryk po wysłuchaniu wydał rozkaz
      sforsowania Odry. Zaczęła się trzecia wojna...
      c.d.n.
      • eliot Re: Trzecia wojna z Niemcami (4) 17.05.04, 13:36
        Wywiązała się zacięta walka o bród na Odrze pod Krosnem. Mieszkowi nie udało
        się go utrzymać i Henryk sforsował Odrę. Między innymi dlatego, że Bolesław
        nie mógł mu przyjść z pomocą. Jednocześnie bowiem nastąpił atak Bernarda z jego
        Sasami i idących z nimi Lutyków. Bernard nie mogąc sforsować Odry zastosował
        fortel. Załadował oddziały na łodzie i płynął nimi w dół rzeki szukając brodu.
        Bolesław chcąc nie chcąc gnał po swoim brzegu za nimi...
        Po paru dniach takiej gonitwy w te i nazad. Bernard popłynął w dół przez cały
        boży dzień... Bolek nie dał rady za nim nadążyć... Bernard Odrę przeszedł i
        podpalił okoliczną puszczę. Bolesław musiał się cofnąć. Bernard jednak ataku na
        Bolesława nawet nie próbował i do połączenia sił Henryka i Bernarda nie
        doszło... Bernard zadowolony z sukcesu... wrócił do domu... (mam dziwne
        przeczucie, że złoto Bolesława cenniejszym mu było od rycerskiej sławy...).
        Henryk znalazł się w głupiej sytuacji. Nie mógł iść drogą na Zbąszyń ku
        Poznaniowi (jak w 1005 r.) bo znalazłby się w potrzasku mając od zachodu
        Bolesława a od wschodu Mieszka. Co gorsza nie nadszedł Udalryk oraz Bawarzy.
        Otóż rycerstwo morawskie przygotowało atak na Marchie Wschodnią (czyli
        późniejszą Austrię). Głowna siła tych oddziałów wyszła z grodu, który znamy jako
        Businc. Atak na Marchię jednak się nie powiódł i oddział poniósł porażkę,
        dodatkowo korzystając z osłabienia Udalryk zaatakował Businc i zdobył go.
        Uprowadził ponad 1000 obrońców, oraz kobiety i dzieci. Mimo klęski Morawian,
        cała ta akcja uniemożliwiła połączenie Bawarów i Czechów i marsz na Śląsk z
        pomocą Henrykowi. Może być i tak, że Udalryk szczególnie się tam nie pchał...
        Henryk niedoczechawszy się ani Bernarda z jego Sasami, ani Udalryka, ani
        Bawarów, znalazł się w niebezpiecznej sytuacji, groziło mu bowiem osaczenie
        przez wojska Bolesława i Mieszka. Postanowił więć wracać. Przeszedł z powrotem
        Odrę, którą ledwie co sforsował ze znacznymi stratami i szedł krajem Dziadoszan.
        Nie wybrał jednak drogi na Łużyce, którą przyszedł ale z nieznanych przyczyn
        poszedł bardziej na południe i szedł prawdopodobnie na Budziszyn. Nieznając
        zbyt dobrze terenu Niemcy wpakowali się w wąską droge między bagnami. By
        przejść musieli stawiać mosty. Tymczasem Bolesław szedł za nim krok w krok...
        Bolesław widząc położenie Niemców wysłał do nich opata międzyrzeckiego Tuniego.
        Ci jednak zatrzymali go i wykorzystując zwłokę Henryk uciekł... dalsze
        dowodzenie zlecając arcybiskupowi magdeburskiemu Geronowi i palatynowi
        Burchardowi...
        Nie doczekawszy się odpowiedzi Bolesława rozpoczął atak. Burchard raniony
        uciekł razem z arcybiskupem magdeburskim... Pogrom niemieckiego rycerstwa był
        straszliwy. Henryk dowiedziawszy się o tym od uciekinierów odegrał scenę
        bohaterską, że on teraz wróci do swoich rycerzy... (mógł, tchórz jeden, nie
        uciekać...). Łatwo jednak dał się przekonać by tego nie robić... a uciekając
        dalej do Merseburga nie pozwolił Hermanowi odejść mimo, że Mieszko następował
        na Miśnię. Dopiero bezpieczny w Merseburgu pozwolił Hermanowi gnać do Miśni by
        jej przed Mieszkowymi oddziałami bronić. Na pobojowisko Henryk wysłał biskupa
        Miśni, by poległych pochował. Bolesław przyjął go godnie, pozwolił na
        pogrzebanie zwłok, czego zreszta dokonali polscy rycerze... i wspólnie
        pochowanych opłakiwali...
        Mieszko, jak już wspomniałem, z marszu ruszył na Miśnię. Walka była zażarta,
        dochodziło do tego (jak pisał Thietmar), że Herman wezwał na wały kobiety by
        ciskały na szturmujących kamienie i gasiły pożary (gaszono mawet miodem!!!).
        Mieszko spalił przedmieścia Misni ale samą Miśnie ocalił wylew Łaby. Mieszko
        musiał się cofnąć. Miśnię odbudowano i umocniono a udział w tym wzieli: biskup
        halbersztacki, arcybiskup Gero (Magdeburg) oraz sam Thietmar... znamy więc to z
        pierwszej ręki....
        Klęska Henryka była zupełna. Pycha, upór i chęć odwetu Henryka powodowały
        jednak, że jeszcze nie zaświtała w tym zakutym teutońskim łbie myśl o pokoju.
        Dla niego Bolesław ciągle jeszcze jawił się jak jakieś pograniczne słowiańskie
        książątko...
        To zaś znaczy, że dalszy ciąg nastąpi...
        wink
        • eliot Re: Trzecia wojna z Niemcami (5) 18.05.04, 13:15
          Cały niemal rok 1016 spędził Henryk na zachodzie Niemiec. Tym razem zaplątał
          się w sprawę Burgundii. W skrócie było to tak: Król Burgundii Rudolf zwrócił
          się do naszego Henia z prośbą o pomoc przeciw królowi Francji Robertowi.
          Konkretnie chodziło mu o to by wyposażył i zabezpieczył lenno synom jego
          (Rudolfa) żony, a on w zamian zrzeknie się faktycznej władzy w Burgundii i
          przekaże ją Heniowi, zatrzymując tylko honorowy tytuł króla... Heniek poszedł
          na ten układ i może by co z tego wyszło gdyby nie dowiedział sie o tym
          najpotężniejszy z lenników Rudolfa, Wilhelm hrabia Szampanii. Jak się tylko
          dowiedział to przeszedł na stronę Roberta, króla francuskiego. Henio wziął w
          dupę i jak niepyszny musiał się wycofać.
          Żeby było jasne, cała ta sprawa z Burgundią nie przeszkodziła Henrykowi myśleć
          o Bolku i kombinować jak koń pod górkę. Bolesław wysyłal zaś Heńkowi posłańców
          z propozyjami pokoju. Wreszcie po jakimś posłaniu z początku stycznia 1017 roku
          Henryk wysłał w kierunku Polski (w końcu stycznia) wielkie poselstwo. Weszli w
          jego skład: arcybiskup magdeburski, arcybiskup moguncki (uważany był za
          pierwszego dostojnika po królu Niemiec), biskup Arnulf, i dwóch margrafów.
          Poselstwo to zatrzymało się ma łużycka Mołdawą, miast udać się do Bolesława, i
          stąd zażadało od niego przybycia i stawienia się na zjazd. Bolek, co oczywiste
          odmówił, wobec tego poselstwo podeszło pod polsko-niemiecką granicę nad Czarną
          Elsterę i znowu wezwało Chrobrego. Bolek, z lekka już wkurzony, odrzekł: "nie
          rusze się przez most" (czyli na niemiecka stronę). Dygnitarze niemieccy, którzy
          stracili na te duperele już ze dwa tygodnie, strasznie się oburzyli. Jak to to
          oni poszli na ustępstwa, narazili się na niedogodności stając w tych dzikich
          chaszczach, a tu jakiś słowiański królik ich olewa! No to się wzięli i
          obrazili, co Heniek od początku miał na względzie... Podzielił ich oburzenie,
          przyznał rację i wydał polecenie: żadnych układów z Bolesławem! Na lato zaś
          zwołał wyprawę na Bolka...
          Tym razem pomny wszystkich ostatnich batów jakie wziął na wschodzie i zachodzie
          postanowił solidnie przygotować się do wyprawy by nie spieprzać haniebnie,
          zostawiwszy swoich rycerzy, jak ostanio...
          Szczęśliwym trafem przybył do Henia wysłannik ruskiego Jarosława, który ledwie
          co objął władzę w Kijowie i obiecał Henrykowi atak na Polskę jak tylko Niemcy
          się ruszą. Podobne zapewnienie uzyskał od szwagra, czyli Stefana węgierskiego.
          Mając już taką koalicje Henryk wziął się do solidnej roboty w samych Niemczech.
          Tu też wezwał swoich lenników. 31 marca 1017 roku do Miśni z pomocą zjechał sam
          Thietmar. 6 kwietnia Henryk przybył do Goslaru by wraz z panami saskimi ułożyć
          plan ataku na Polskę. Ogłoszono mobilizację oddziałów biskupich w większej
          częsci Niemiec i to nie tylko ze wschodu. Zapewniono sobie pomoc Lutyków.
          Zobowiązano Udalryka by stawił się z Czechami i pierwszy raz w zmaganiach z
          Bolesławem zobowiązano do wzięcia udziału w wyprawie obotryckiego księcia
          Mściwoja. 8 lipca 1017 r. Henryk był już w Magdeburgu, skąd udał sie do
          pobliskiej Licykawy (8 lipca, Leitzkau). Tu wystawił (11 lipca) dokument, w
          którym są wymienieni uczestnicy wyprawy, w tym aż czterech arcybiskupów
          (moguncki Erkanbald, trewirski Poppo, magdeburski Gero, bremeński Unwan),
          dziewięciu biskupów, panowie sascy itd. Z Leitzkau wróciła do Magdeburga żona
          Henryka, Kunegunda. Do Bolesława wysłano jej brata Henryka (dawnego księcia
          bawarskiego)z wypowiedzeniem wojny. Ten wrócił przywożąc posłów od Bolesława z
          jakimiś nowymi propozycjami. Jednak te ostanie próby pokojowe zakończyły się
          niepowodzeniem. Mogło to być spowodowane tym, że Jarosław, zgodnie z
          zapowiedzią uderzył od wschodu na Polskę i zaczął oblegać Brześć. Szczęśliwie
          dla Bolesława oblężenie to zakonczyło sie niepowodzeniem, ale Henryk nie miał
          na ten temat wiadomości przez cały okres wojny (komórek wówczas nie było więc
          Jarek nie zadzwonił, ani SMS-a Heńkowi nie wysłał).
          Również drugi koalicjant, czyli Stefan, chociaż miał więcej szczęscia niewiele
          Henrykowi pomógł. Węgrzy zaatakowali Polske od południa ich atak skoncentrował
          się na nieznanym nam z nazwy grodzie gdzie jeszcze w 1002 roku Bolesław osadził
          Prokuja czyli Gyula siedmiogrodzkiego, wuja Stefana, przezeń pokonanego i
          wygnanego. Węgrzy gród zdobyli, ale też i na tym ich atak się skończył. Po
          zdobyciu grodu wycofali się do siebie. Dla zmagań polsko-niemieckich atak ten
          nie miał więc większego znaczenia. Prawdziwe zmagania zaczęły się jeszcze w
          czerwcu 1017 roku na Morawach.
          c.d.n.
          • eliot Re: Trzecia wojna z Niemcami (6) 19.05.04, 15:09
            Tak więc Morawianie zaczęli już w czerwcu 1017 roku uderzając na Marchię
            Południowo-Wschodnią (austriacką)i znosząc znaczny oddział Bawarów
            (Austria "pączkowała" z Bawarii). Pokrzepieni tym sukcesem w lipcu zaatakowali
            Czechów i tu zdobyli znaczny, acz nieznany z imienia gród oraz wielkie ponoć
            łupy. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie margraf austriacki Henryk, który
            niespodzianie na wracających Morawian napadł, jeńców uwolnił a łupy odebrał...
            Możemy z tego wywnioskować, że nastapił podział ról pomiędzy Czechami a
            Bawarami. Czesi pociągneli na wyprawę wraz z cesarzem Bawarzy zaś strzegli
            własnego kraju oraz Czech.
            Cesarz zaś ruszył utartym szlakiem (jak w 1005 r.) i pod Dobrym Ługiem połączył
            się z Czechami i z częscią Lutyków, dalej maszerując na Krosno ku Głogowowi.
            Bolesław czekał na Henryka właśnie w Głogowie. Henryk na razie przeprawy nie
            próbował czekając na wieści od Lutyków, którzy razem z Obotrytami mieli
            zaatakować Bolesława pomiędzy Lubuszem a Kostrzyniem. Tymczasem nie spoczywała
            na laurach dyplomacja Bolesława. Otóż atak od Lubusza zależał od nadejscia
            Lutykom z pomocą obotryckiego Msciwoja. Zapewne dotarło do niego pierwsze złoto
            Bolesława... i to odwiodło go od uczestniczenia w tej wojnie zupełnie...
            Wieleci czekając zaczęli oblegać jakiś polski gród graniczny jednak zupełnie
            bez powodzenia. Musieli więc oblężenia zaniechać straciwszy dodatkowo ponad stu
            ludzi. Henryk dowiedziawszy się o zaistniałej sytuacji postanowił Odry nie
            forsować tylko skupić się na kraju Dziadoszan i Śląsku jako takim. Opanowanie
            go dałoby możliwość zaatakowania Łużyc i Milska od tyłu i zniesienia
            tamtejszych polskich załóg i grodów. Zapewne realizacji tego planu miało służyć
            oblężenie Niemczy. Dodatkowo Niemcza panowała nad drogą do Wrocławia i dalej
            przez Kłodzko do Czech, co dla Henryka miało znaczenie pierwszorzędne, a i
            pamięć niedawnwj haniebnej ucieczki miała tu pewnie też znaczenie. Wolał mieć
            zapewnioną drogę odwrotu także na Czechy. Bolesław pozostał w Głogowie oblegany
            przez Henryka, który wydzielił część swoich wojsk (10-12 sierpnia) do oblężenia
            Niemczy.
            W tym czasie Mieszko wykorzystał sytuacje i przez dwa dni pustoszył Czechy
            uprowdzając też ludność w niewolę. 13 sierpnia rycerstwo łużyckie zaatakowało
            Białą Górę (Belogori) próbując gród zdobyć, akcja ta jednak skończyła się
            niepowodzeniem.
            Jednak sama akcja Henryka pod Głogowem i Niemczą też nie przebiegała pomyślnie.
            Sam Henryk został z głównymi siłami pod Głogowem. Wojska oblegające Niemczę
            okazały się zbyt słabe i samo oblężenie przebiegało niemrawo. Bolesław od
            samego początku bez problemu wprowadził do Niemczy posiłki. W rezultacie trzy
            dni później pod Niemczę ruszył sam Henryk. W tej sytuacji Bolesław wprowadził
            do Niemczy kolejne posiłki dając jej rzeczywiście mocna obsadę a sam przeniósł
            się z Głogowa do Wrocławia. Rozpoczęło się słynne, trwające miesiąc oblężenie
            Niemczy. Sam Thietmar tak Bolesławowi nieprzychylny i stronniczy w swych
            ocenach podnosił wysokie morale obrońców: nie cieszyli się głośno z sukcesów,
            nie załamywali niepowodzeniami. Co więcej stosowali swoistą broń
            psychologiczną. Od strony, którą oblegali Lutycy wystawiali wielkie krzyże.
            Ataki kierowane na te krzyże przez pogan wywoływały wielkie oburzenie
            szczególnie wśród zachodniego, nieprzyzwyczajonego do tutejszych warunków,
            rycerstwa.
            Ciekawe też jest, że obznajomieni ze zdobywaniem potężnych kamiennych warowni w
            Niemczech i Włoszech Niemcy nie potrafili sobie dać rady z ziemno-drewnianymi
            umocnieniami Niemczy. Henryk na początek września wyznaczył szturm. Wybudowano
            ruchome wieże oblężnicze, przygotowano się starannie. Kazdy miał "swoją" stronę
            do ataku. Tak więc Lutycy mieli swoja, Czesi swoją itd. Obrońcy Niemczy
            odczekali cierpliwie gdy wieże były dość blisko, ale jeszcze nie umożliwiały
            ataku i zaatakowali je płonącymi strzałami. Wieże stanęły w płomieniach i cały
            atak załamał się.
            W oblegających wojskach wybuchały choroby, narastały konflikty pomiędzy
            Wieletami a chrześcijanskim rycerstwem. Któryś z rycerzy Hermana rzucił
            kamieniem w słowiańskiego bożka na wieleckiej chorągwii. Aby zapobiec rozruchom
            Henryk zapłacił 12 talentów odszkodowania Lutykom. To zaś wywoływało oburzenie
            wśród rycerstwa niemieckiego. Lutyce obrażeni odeszli. Również podczas
            przeprawy przez Muldę pod Wurcinem (Wurzen) stracili innego bożka i to wraz z
            chroniącym go 50-cio osobowym oddziałem, który utonął w rzece. Nastroje wśród
            Lutyków od początku były więc złe. Henryk pozostał sam tylko z Czechami, ze
            wzburzonym i zniechęconym do walki rycerstwem. By nie powtórzyć klęski sprzed
            dwóch lat zarządził odwrót. Wybrał droge przez Czechy.
            Atakowany przez polskie podjazdy odwrót zmieniał się w klęske. Kraj pomiędzy
            Łabą a Muldą już wcześniej był pustoszony przez polskie oddziały, 19 września
            po spaleniu okolicy uprodzono ponad 1000 ludzi w niewolę. Chociaż, Henrykowi
            udało sie znieść jeden z takich oddziałów to poniósł straty większe niż podczas
            walk na Śląsku...
            Dopiero 1 października Henryk dotarł do Merseburga. Już 6-go dotarł do niego
            poseł Bolesława z propozycją wymiany jeńców. W polskiej niewoli było wielu
            znamienitych rycerzy wziętych do niewoli w 1015 roku w pamiętnej a haniebnej
            dla Henryka bitwie... Poseł ten przyniósł też Henrykowi wiadomość o nieudanym
            oblężeniu Brześcia i najeździe na Polske przez Jarosława...
            Przyniósł też od Bolesława propozycje pokoju i przysłania do Polski posła
            cesarskiego dla rokowań pokojowych...
            Henryk, twardo naciskany przez otoczenie, które już dość miało jego polskich
            awantur, ostatecznie zgodził się z propozycjami Bolesława. Listopad 1017 roku
            przyniósł też wolność osadzonemu w Bambergu od ośmiu lat Guncelinowi.
            Listopad i grudzień trwały rokowania.
            Nadchodził pokój!
            c.d.n.
            • oleg3 Guncelin doczekał 20.05.04, 09:53
              A wiesz może w jakich warunkach siedział? Ciemny loch czy tylko areszt domowy?

              Pozdrowienia
              • eliot Re: Guncelin doczekał 20.05.04, 15:29
                oleg3 napisał:

                > A wiesz może w jakich warunkach siedział? Ciemny loch czy tylko areszt
                domowy?
                >
                > Pozdrowienia


                Ponoć w łańcuchach i okowach, nie były to wczasy... Henryk bywał mściwy a
                Guncelina miał za zdrajcę...
                Pozdr.
            • eliot Re: Trzecia wojna z Niemcami (7) 21.05.04, 15:00
              Rokowania ciągnęły się przez listopad i grudzień, bo Bolek prowadził
              równocześnie rokowania z ruskim Jarosławem. Te jednak skończyły się
              niepowodzeniem co oznaczało, że Bolka czeka wyprawa na Kijów...
              Zrobił się więc bardziej wyrozumiały dla Henryka...
              Musiał mieć też jakiś pokój ze Stefanem wegierskim, henrykowym szwagrem...
              Heniek też miał kłopoty i swoje kombinacje. Przede wszystkim postanowił ukarać
              Mściwoja obotryckiego, za nieposłuszeństwo i podejrzewane przez Henia kontakty
              i kontrakty z Bolkiem. Heniek takie sprawy lubił załatwiać cudzymi rekami.
              Napuścił więc na Mściwoja Wieletów. Ci skorzystali z okazji i atak na Obotrytów
              wtrącił to panstwo w chaos. Spowodował upadek chrześcijaństwa i reakcję
              pogańską. Powstało z tego chaosu państwo pogańskie, atakujące podobnie jak
              Zwiąek Wielecki swoich sąsiadów i żyjące z tych rabunków. Była to również
              klęska dla Sasów i ich polityki. Korzyści z tego głupiego pomysłu Henryka nie
              odniósł właściwie nikt. Dla wschodnich Niemiec przyniósł drugie obok
              wieleckiego zagrożenie, wznowił też penetracje na tym terenie Duńczyków. Zwrot
              ku poganstwu spowodował też zmianę saskiej polityki wobec zachodniej
              Słowiańszczyzny i powrót do polityki sprzed 983 roku, tzn. nie umacniania
              słowiańskich państw i państewek chrześcijanskich i chrześcijańskich władców,
              ale podboju. Dla Słowian skończył się czas kiedy mogli umocnić swoją
              panstwowość i zakorzenić się w średniowiecznym systemie politycznym.
              Następnym problemem był znowu Rudolf Burgundzki (prywatnie wuj Henryka), który
              błagał o interwencję ofiarowując Henrykowi swoje królestwo wraz koroną...
              W Rzymie ponownie zaczęły wzrastać wpływy Krescencjuszy, a na południu Włoch
              zaczął ponosić klęski książę longobardzki Melus w walce z Bizancjum, które
              przysłało tam posiłki wśród których niemałą rolę odgrywały oddziały ruskie...
              Tak w przybliżeniu wyglądała sytuacja obu adwersarzy kiedy przystępowali do
              rokowań.
              Ostatecznie w styczniu 1018 roku Henryk wysłał do Polski poselstwo upoważnione
              do zamknięcia rokowań i zawarcia pokoju. Skład poselstwa wskazuje, ze sprawy
              wzieli w swoje ręce sascy zwolennicy pokoju z Bolesławem.
              Szefem całości został arcybiskup magdeburski Gero, z ramienia cesarza był tylko
              jego komornik Fryderyk. Był jeszcze biskup halbersztacki Arnulf, zięć Bolesława
              czyli margrabia Miśni Herman i rzecz ciekawa graf Dytryk czyli siostrzeniec
              Ody, żony Mieszka I a Bolesława macochy...
              Dytryk jak można przypuszczać miał bronić interesów swego rodu przed zakusami
              Bolesława, Herman zaś swego, gdyż wypuszczenie Guncelina zawisło nad Hermanem
              jak miecz... Odciągnięcie Bolesława od popierania Guncelina mogło stanowić dla
              Hermana być albo nie...
              Poselstwo przybyło do Budziszyna, czyli na polską ziemia jak sobie tego życzył
              Bolesław i co stanowiło ledwie 3 lata wcześniej (1015 r.) kamień obrazy dla
              ówczesnej niemieckiej delegacji...
              30 stycznia 1018 roku pokój budziszynski został zawarty. Pokój został
              zaprzysiężony sakramentami: obie strony wyspowiadały się, przyjęły komunię i
              zaprzysięgły pokój. Jak smętnie i zgryźliwie zauważył Thietmar: "nie taki jak
              się godziło, lecz jaki się dało zawrzeć".
              Bolesław zachował wszystkie swoje zdobycze: Milsko, Łużyce, również Morawy
              pozostały przy Bolesławie. Czeski Udalryk musiał obejśc się smakiem. Nie został
              uwzgldniony w pokoju i nic nie otrzymał. O Morawy musiał w przyszłości walczyć.
              Wymieniono jeńców. Swoje uzyskał za to Herman. Została ta ugoda
              przypieczętowana ślubem. Czwartą (i ostanią) żona Bolesława została Oda,
              rodzona siostra Hermana. Ślub odbył się w granicznym grodzie broniącym
              zachodnich rubieży wspomnianym już kilkakrotnie Sciciani na Łużycach(w źródłach
              występuje również jako Czicziani, Ciciani - może niemieckie Zitzen?). Pannę
              młodą prowadził młodszy z synów Bolesława i Emnildy Otto. Przybycie odbyło się
              bardzo widowiskowo w nocy przy pochodniach, tłumy witające były ponoć ogromne.
              Thietmar nie byłby jednak sobą gdbyby złośliwie nie dodał, że: "ślub odbył się
              już po rozpoczęciu dziewięciotygodniowego postu, bez zezwolenia kanonicznego;
              aOda miała żyć dotąd wbrew zwyczajom matron i zaledwie była godna tak wielkiego
              honoru".
              Niemcy, podobnie jak w 1013 roku zobowiązali się do udzielenia Bolesławowi
              pomocy w szykowanej wyprawie na Ruś. Chetnych nie brakowało. Kijów był jednym z
              najbogatszych miast ówczesnej Europy a zwycięski Bolesław gwarantował łupy...
              Zawarcie Pokoju Budziszyńskiego zakończyło ciągnący się 16 lat cykl wojen
              pomiedzy Niemcami a rodzącą się Polską. Polska wyrosła w nich na czynnik
              decydujący w znacznej mierze w tej części Europy i we wschodnich krainach
              Cesarstwa...
              Radość z powodu zawarcia pokoju odnotowały wszystkie niemal roczniki wschodnich
              Niemiec...
              Zawarto też, chociaż nie znamy jego treści ani miejsca ani terminu, pokój z
              Węgrami. Wnosimy to z tego, że Bolesław wyprawiając się na Kijów wiódł oprócz
              swej drużyny: 300 Niemców, 1000 Pieczyngów, 500 Węgrów...
              Dla Polski następuje też czas spokojniejszy. Wyprawa kijowska przynosi ogromne
              łupy i bogactwa (wozy z łupami jechały ponoć nieprzerwanie przez całe 10
              miesięcy...)oraz powrót Grodów Czerwieńskich. Utrata Moraw (po 1018, a przed
              1021 r.)kończy epokę wielkich bojów Bolesława.
              Kiedy Bolesław obejmował i przejmował władzę po Mieszku w 992 roku miał 26 lat
              (przyjmuję 966 rok, jako rok jego narodzin ). Kiedy zaczynał się w roku 1002
              cykl wojen z Henrykiem miał już 36 lat. Kiedy je kończył w 1018 roku był jak na
              ówczesne czasy człowiekiem niemłodym miał 52 lata (cholera był młodszy niż
              ja...). Umierając w 1025 roku miał z naszego punktu widzenia zaledwie 59 lat...
              Dzisiaj często w tym wieku zaczyna się swoją działalność polityczną!
              Jeśli nasi przodkowie przestali się czuć jedynie Słowianami i mieszkańcami
              Słowiańszczyzny ale również poczuli się mieszkańcami Polski, Polakami to te 33
              lata jego panowania miało dla tego procesu znaczenie fundamentalne!
              Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka