witomir
15.06.04, 18:15
Kiedy Roman Dmowski, w ramach swoich starań o poparcie dla sprawy polskiej w
krajach Europy zachodniej, chciał jesienią 1919 r. Rozmawiać na ten temat z
papieżem Benedyktem XV, najwyżsi dostojnicy watykańscy odradzali mu
poruszanie tej kwestii. Papiestwo nie było zainteresowane odrodzeniem się
Polski w jej historycznych granicach. Świadczy o tym relacja z rozmowy R.
Dmowskiego z ówczesnym sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej, kardynałem
Piętro Gasparim. "Sądzę, że Polska może pozostawać pod obcymi rządami dopóki
jest podzielona" powiedział Dmowski. "Gdy będzie zjednoczona, będzie
niepodległa". Kardynał wybuchnął śmiechem i odparł: "Polska niepodległa?!
Ależ to marzenie, to cel nieziszczalny... Wasza przyszłość jest z Austrią".(1)
Z dwóch istniejących w obozie państw centralnych koncepcji rozwiązania sprawy
polskiej Watykan popierał austriacką, postulującą połączenie Galicji i ziem
zaboru rosyjskiego w odrębne królestwo pod berłem Habsburgów. Przebieg wojny
wykazał jednak słabość i niestabilność Austro-Wegier i praktycznie idea ta
upadla. Wówczas papiestwo poparło plany niemieckie, optując za utworzeniem
państwa polskiego mocno powiązanego z monarchią niemiecką i ograniczonego
terytorialnie do obszaru byłego zaboru rosyjskiego, czyli według .
niemieckiej wizji tzw. Królestwa Polskiego. Watykan nie widział powodów, dla
których miałby osłabiać swoich niemieckojęzycznych sojuszników, a zarazem
zaborców Polski: Austrię i Prusy.
Stosunek Stolicy Apostolskiej do sprawy polskiej odzwierciedlał podstawowe
założenia polityki papiestwa, w szczególności jego postawę wobec państw
zaborczych. Z kurii rzymskiej wielokrotnie kierowano do narodu polskiego
apele o dochowanie wierności i posłuszeństwa prawowitej władzy, propagując
zasadę trójlojalizmu, czyli bezwzględnej uległości wobec zaborców.
W latach 1881-1885 Watykan zawarł konkordaty z trzema zaborcami Polski:
Austrią, Rosją i Prusami. Te właśnie konkordaty złożyły się na wspomnianą
zasadę trój lojalności Polaków: "Poddani winni panującym okazywać cześć i
wierność jak Bogu", nauczał Namiestnik Chrystusa. Posłuszeństwo władcom
obejmowało, oczywiście, służbę w ich armiach, a więc także wzajemne zabijanie
się Polaków.
Uderzająca jest zgodność polityki kolejnych papieży wobec Polski. W 1903 roku
papież Leon XIII, ściskając i błogosławiąc cesarza Wilhelma II,
deklarował: "Przyrzekam Waszej Cesarskiej Mości imieniem wszystkich jego
poddanych katolickiego wyznania, wszystkich szczepów i wszystkich stanów, iż
będą zawsze wiernymi poddanymi cesarza niemieckiego i króla pruskiego..."(2)
Wcześniej, 19 marca 1894 roku, papież Leon XIII w encyklice Charitatis
providentiaeque, adresowanej do biskupów polskich, przypomniał im o obowiązku
posłuszeństwa Polaków (w tym przypadku - rzecz jasna - wobec wszystkich
trzech zaborców): "Poddani winni panującym okazywać cześć i wierność, tudzież
jako Bogu przez ludzi królującemu, uległość nie tylko dla gniewu, ale też dla
sumienia. (...) Poddani powinni się stosować święcie do przepisów państwa
(...) W wierze świętej czerpiąc podnietę do wierności względem państwa i
monarchów (...) Wy, co rosyjskiemu podlegacie berłu, nie przestańcie wytężać
usiłowań nad utrwalaniem wśród kleru i ogółu poszanowania dla zwierzchności i
przestrzegania karności publicznej (...) Wy, którzy podlegacie przesławnemu
domowi Habsburgskiemu, miejcie na baczeniu, ile zawdzięczacie Dostojnemu
Cesarzowi w najwyższym stopniu do wiary przodków przywiązanemu. Udowodnijcie
tedy z każdym dniem jawniej swoją względem Niego wierność i pełną
wdzięczności, uległość (...) Warn, którzy zamieszkujecie prowincje poznańską
i gnieźnieńską, zalecamy ufność w wielkoduszną sprawiedliwość Cesarza, o Jego
bowiem względem was przychylności i życzliwym usposobieniu, osobiście od
Niego samego powzięliśmy wiadomość."(3)
Wezwania Leona XIII do umierania w interesie zaborców Polski (Niemiec i
Austrii) ponowił papież Pius X w encyklice z 3 grudnia 1905 roku, powtarzając
za swoim poprzednikiem, że "poddanych obowiązuje cześć i wierność swoim
książętom tak jak Bogu."(4)
Pozyskali papieże do wysługiwania się zaborcom niektórych najwyższych
hierarchów polskiego Kościoła rzymskokatolickiego: abpa (od 1913 r.,
kardynała) Aleksandra Krakowskiego, Edwarda Likowskiego, Józefa Bilczewskiego
i wielu innych. Purpurata Ledóchowskiego nie uchroniło to przed więzieniem,
co upamiętniono wystawieniem mu pomnika w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie był
więziony.
Spory odłam katolików polskich pozostawał głuchy i obojętny na papieskie
wezwania do "pełnej wdzięczności i uległości" wobec zaborców. Także część
kleru nie była posłuszna zaleceniom hierarchów. Ale dostojnicy Kościoła
w "swoich" zaborach modlili się za pomyślność władców.
W Warszawie abp Aleksander Kakowski odprawia dziękczynne nabożeństwo za
zwycięstwo rosyjskiego oręża, a 23 października 1914 roku posyła carowi
depeszę: "Do Jego Cesarskiej Mości Najjaśniejszego Pana z ocalonej przy
pomocy Bożej i z woli Waszej Cesarskiej Mości od najścia wroga Warszawy.
Odprawiwszy uroczyste nabożeństwo dziękczynne, ośmielam się złożyć u stóp
Waszej Cesarskiej Mości, w imieniu swoim i swojej owczarni, uczucia
najgłębszej wdzięczności i wiernopoddańczego oddania. Rzymskokatolicki
Arcybiskup warszawski Aleksander Kakowski."(5)
W Krakowie biskup Adam Sapieha modli się do tego samego Boga o zupełnie inny
bieg wydarzeń - o klęskę i niepowodzenie Rosji: "Winniśmy bezustannie wysyłać
przed tron Wszechmocnego Pana Zastępów błagalne nasze prośby o zwycięstwo nad
wrogiem."(6) 9 stycznia 1915r. biskup Sapieha bierze udział w deputacji pod
przewodnictwem marszałka kraju, Stanisława Niezabitowskiego, która w
Schonbrunn składa cesarzowi Franciszkowi Józefowi deklarację: "Nasza
wdzięczność dla W Ces. Mości przetrwa więc wieki i nigdy nie ustanie. Tej
wdzięczności też odpowiada nasza nieograniczona wierność. Racz więc, W Ces.
Mość, zezwolić, abyśmy w czasie ciężkich walk i trudów powtórzyli często
składane ślubowanie i połączyli z niem nasze najgorętsze życzenia
szczęśliwego zakończenia tych walk przez ostateczne zwycięstwo naszej o
sprawiedliwą sprawę walczącej armii. Z temi życzeniami i nadziejami wznawiamy
u stóp najwyższego tronu nasze starodawne ślubowanie: przy Tobie,
Najjaśniejszy Panie, stoimy i zawsze stać chcemy!"(7)
W Poznaniu, w sierpniu 1914 roku, abp Edward Likowski ogłasza list pasterski
nawołujący do wierności wobec cesarza Wilhelma i apeluje w nim do
wiernych: "Mężowie, bracia! Synowie Wasi wezwani pod broń walczyć będą
przeciwko sprzymierzonym wrogom cesarstwa niemieckiego i austriackiego, a w
szczególności przeciw Rosji. W tej walce niejeden z nich złoży swe życie w
ofierze. Niech Warn to jednak będzie pocieszeniem, że jakkolwiek Warn
przyjdzie ponieść większe czy mniejsze ofiary, złożycie je za sprawiedliwą
sprawę. (...) Wiem, że nigdy nie wymarło w nim (społeczeństwie - przyp. B.M.)
poczucie obowiązku posłuszeństwa wobec władzy z woli Bożej nad nim
postanowionej."(8) Wiernopoddańczą przysięgę złożył Wilhelmowi (kontynuując
linię postępowania zmarłego abpa Likowskiego), 12 września 1915 roku, abp
Edmund Dalbor.(9) W następnym roku Dalbor wysłał dziękczynny telegram do
cesarza Wilhelma po ogłoszeniu przezeń tzw. Królestwa Polskiego z ziem
odebranych Rosji.
Przytoczone tu fakty to tylko nieliczne przykłady permanentnej kolaboracji z
zaborcami, prowadzonej przez hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce, ślepo
posłusznych woli i dyrektywom Watykanu. Działania tego rodzaju miały wszelkie
cechy zdrady narodowej.
1 R. Dmowski: Polityka polska i odbudowa państwa, Warszawa 1989, t. l, s. 248.
2 A. Nowicki: Papieże przeciwko Polsce; Warszawa 1949,s. 55.
3 J. Górecki: Rzym a Polska walcząca;. Warszawa 1949,s. 60-61.
4 Tamże... s. 62
5 E. Chwalewik i S. Waroszewska: Księga tęczowa Polaków. Zbiór dokumentów
niedyplomat