ignorant11
04.07.05, 02:07
Sława!
Gazowe okrążenie Polski
Tygodnik "Wprost", Nr 1179 (10 lipca 2005)
www.wprost.pl/ar/?O=78242
Za niecałe pięć lat, w 2010 r., gdy po dnie Bałtyku będzie już biegł
omijający Polskę gazociąg z Rosji do Niemiec, mogą nas czekać "chwilowe
przerwy w dostawach gazu" i podwyżki cen ogrzewania oraz kosztów
funkcjonowania większości firm. Jeden po drugim zaczną wtedy upadać polskie
zakłady chemiczne, a rząd może stanąć przed dylematem: przystać na wymuszane
przez Rosję weto wobec członkostwa Ukrainy w NATO albo pogodzić się z groźbą
wystąpienia kryzysu energetycznego. Każdy z nas odczuje wówczas na własnej
skórze skutki zawartego niedawno gazowego paktu Putin - Schroeder. "Dlaczego
nie pracujemy nad planem N+R" - zapytali generałowie marszałka Piłsudskiego,
kiedy polski sztab generalny zakończył prace nad planami wojny na wypadek
napaści Niemiec (N) lub Związku Sowieckiego (R) na Polskę.
"Bo wtedy generalicja ma się bronić szablami na placu Saskim, życia żołnierzy
mi szkoda" - odpowiedział Piłsudski.
Jerzy Marek Nowakowski
Piotr Woźniak
N+R, ależ to nic groźnego - powiadają w odróżnieniu od Piłsudskiego przywódcy
rządzącej Polską lewicy. Mózg SLD-owskiej polityki zagranicznej, marszałek
Longin Pastusiak, wymyślił, że do trójkąta weimarskiego (Polska, Niemcy,
Francja), gdy powstawał, trzeba doprosić Rosjan. Na szczęście nie on wtedy
rządził. Teraz jednak polityka zagraniczna duetu Kwaśniewski - Cimoszewicz
doprowadziła do tego, że trójkąt - i owszem - pozostał trójkątem, ale Polski
już w nim nie ma. W Kalinigradzie 750-lecie miasta świętują bowiem Jacques
Chirac, Gerhard Schroeder i Władimir Putin. A Polska dowiaduje się o
kolejnych rosyjsko-niemieckich pomysłach, mających nas zepchnąć na margines
polityki europejskiej.
Zmora geopolityki
Sojusz wielkich sąsiadów od kilkuset lat był zmorą geopolityczną Polski.
Dlatego, że Moskwa i Berlin dogadywały się zazwyczaj kosztem naszych
interesów. Powodowało to w najlepszym wypadku marginalizację polityczną
Polski, jak po roku 1922, kiedy Niemcy porozumieli się w Rapallo z Sowietami.
Trzy lata później, zawierając traktat w Locarno, gwarantujący granice w
zachodniej Europie, nasi francuscy sojusznicy ani słowem nie zająknęli się o
granicach Polski. W kuluarach wyjaśniali, że to zbyt ryzykowne. Podobnie było
w początkach powstania styczniowego. Sprawa polska cieszyła się w Paryżu i
Londynie sympatią i poparciem do czasu podpisania tzw. konwencji
Alvenslebena. Z inicjatywy Bismarcka Niemcy otworzyły granice dla wojsk
rosyjskich tłumiących "polską ruchawkę" i zaoferowały pomoc wojskową. A na
Zachodzie wysłano noty protestacyjne i porzucono wszelkie pomysły wsparcia
Polaków. Historycznych analogii do współczesnego porozumienia Rosji i Niemiec
możemy znaleźć w ostatnich stuleciach dowolną liczbę. Podobnie jak do
pomysłu "eksterytorialnych korytarzy". Hitler żądał korytarza od Polski w
roku 1939, a Rosjanie zamierzali budować podobny z Grodna do Kaliningradu w
połowie lat 90. ubiegłego wieku. Takim korytarzem miał być również biegnący
przez Polskę gazociąg Jamalski. Gdy państwo polskie próbowało odzyskać nad
nim wpływy, nie zgadzając się m.in. na budowę gigantycznego światłowodu,
Rosjanie stracili entuzjazm do jego budowy, wymyślając nową rurę biegnącą pod
dnem Bałtyku bezpośrednio do Niemiec. Włodzimierz Cimoszewicz jeszcze jako
minister spraw zagranicznych zapewniał: "Doprowadzimy do tego, że to, co jest
ważne dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, musi być uznane za ważne dla
całej Unii Europejskiej". Udało się nadzwyczajnie.
Gaz polityczny
Gazociąg Północny (North Transgas) ma się zaczynać koło Primorska nad Zatoką
Fińską i kończyć w Greifswaldzie w Niemczech, nieopodal Szczecina. Ten długi
na 1189 km rurociąg jest konkurencyjny wobec drugiej nitki gazociągu
Jamalskiego, który też transportuje rosyjski gaz - lądem przez Białoruś i
Polskę do Niemiec. Ma mieć też podobną przepustowość - 55 mld m3 gazu
rocznie. I choć - wedle ostrożnych szacunków - gazociąg Północny będzie
kosztować 5,7 mld dolarów, czyli ponad 4 mld więcej niż rozbudowa Jamału,
Gazprom od kilku lat konsekwentnie forsuje tę inwestycję. W polityce
rosyjskiej spółki rachunek ekonomiczny gra drugorzędną rolę. Decyduje
rosyjska geopolityka. Gaz jest w niej bronią, sposobem na uciszanie
niepokornych. Gazociąg Północny wyłączy Polskę z energetycznej mapy
Europy. "Strategia energetyczna Rosji do roku 2020", oficjalny dokument
rządowy z 2003 r. w rozdziale VI stanowi, że strategicznym celem przemysłu
gazowego jest "zabezpieczenie politycznych interesów Rosji w Europie". W
innym ustępie zapisane jest, że przy transporcie surowców energetycznych
priorytetem ma być omijanie krajów ościennych i minimalizacja tranzytu. To
dlatego Gazprom, nie bacząc na koszty, forsuje projekt, który te wytyczne
spełnia. Popyt na gaz w Europie rośnie bardzo szybko. W zeszłym roku wynosił
ponad 480 mld m3. Prawie połowa surowca pochodzi z importu, głównie z Rosji.
Za piętnaście lat ten wskaźnik będzie wynosił 75 proc. Europejscy przywódcy
patrzą więc na Rosję jako gwaranta przyszłych dostaw. Z transportem gazu jest
jednak problem, gdyż dywersyfikacja jego dostaw jest związana z
infrastrukturą. Jeśli nie ma rurociągów zdolnych transportować surowiec,
szybkie zwiększenie dostaw jest niemożliwe.
Pełny tekst w najnowszym 1179 numerze tygodnika Wprost, w sprzedaży już od
poniedziałku 4 lipca
Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie