Dodaj do ulubionych

CZAS NA KAROLA MŁOTA!

17.11.05, 15:25
Bandy Arabów, Tuaregów, Murzynów Bantu, Aszanti, hordy z Algierii, Tunezji i
Maroka szturmują miasta nad Sekwaną. Płoną domy, osiedla, szkoły i kościoły.
Mieszkańcy kryją się pod domach, ratują dzieci i dobytek. Mężczyźni szykują
broń aby ratować cnotę małżonek i córek. Bezbronni ryglują drzwi. Wszyscy z
przerażeniem patrzą na łunę ognia na horyzoncie. Islam nadchodzi.

Nie, to nie opis najazdu Arabów na Francję w 732 roku pióra Grzegorza z
Tours, to opis Francji współczesnej. W książce Gustawa Fabera „Merowingowie i
Karolingowie” (Warszawa 1994, s. 125) możemy znaleźć utyskiwania autora –
sądząc po treści niezwykle „postępowego” – iż Karol Młot wygrał pod Poitiers.
Dlaczego? Ponieważ „w świecie arabsko-islamskim nie było ani inkwizycji, ani
polowań na czarownice, ani też prześladowań Żydów. W Kalifacie Kordoby, w
atmosferze wolności myśli mógł tworzyć swe dzieło tak eminentny
przedstawiciel żydowskiej umysłowości jak Majmonides. Wschód i Zachód byłby,
jak w starożytności, jednością, a chrześcijaństwo ograniczałoby się do
wschodniej Europy. Pod słońcem Allaha rozwój techniczny dokonałby się w
wolniejszym tempie i przyjąłby może bardziej humanitarne formy”. Nic dodać,
nic ująć. Fullwypas dla Żydów, nie byłoby krwiożerczego kapitalizmu. Gdyby
Karol Młot przegrał, to byśmy sobie siedzieli w meczetach, a po modlitwie
poszli na spotkanie ekumeniczne z żydami. Nie byłoby wstrętnego kapitalizmu,
wyzysku, ohydnych księży i klasztorów.

Właśnie tacy ludzie jak Gustaw Faber są winni temu, co się dzieje we Francji.
To ci, którzy uważają, że jakieś abstrakcyjne ideologie praw rzekomego
człowieka stoją ponad rzeczywistymi różnicami cywilizacyjnymi, wpuścili do
Europy miliony potomków tych, których Karol Młot spłaszczył w bitwie pod
Poitiers. Gustaw Faber zapewne powiedziałby, że islamska rewolta we Francji
nie ma przyczyn cywilizacyjnych. Zdaniem lewicowego intelektualisty, między
synami Juliusza Cezara i Karola Wielkiego, a synami Sema nie ma bariery
cywilizacyjnej. Wystarczy wzajemne stosunki ułożyć na podstawie Powszechnej
Deklaracji Praw Człowieka. Synom Sema trzeba dać do poczytania Woltera,
Freuda, „Gazetę Wyborczą” i wtedy przejrzą na oczy: zrozumieją, że nie ma ani
Europejczyków, ani Arabów; ani chrześcijan, ani islamistów, bowiem wszyscy
jesteśmy ludźmi i winniśmy sobie wzajemną tolerancję, a nade wszystko
przestrzeganie praw człowieka spisanych w dokumentach Rady Europy. Poślijcie
do Francji Prof. Bronisława Geremka. Niechaj przemówi to band Arabo-Murzyno-
Tuaregów, niechaj zacytuje jakiś programowy tekst Adama Michnika, a wtenczas
islamscy „ciemnogrodzianie” zrozumieją zasady społeczeństwa otwartego.

Ktoś powie, że kpię. Ale ja kpię z tego co banda lewaków zrobiła z Europą. Z
moją Europą, której zabrała i ukradła tożsamość. Demoliberał jest złodziejem
tradycji, jest złodziejem naszego Boga, Absolutu, wiecznych wartości.
Demoliberał w istocie niczym nie różni się od hord Tuaregów z przedmieść
francuskich miast. Cywilizacja łacińska, nasza europejska tożsamość jest mu
tak samo obca jak islamskim nomadom z przedmieść. Ci koczownicy we
współczesnym świecie zajęli miejsce słynnych sankiulotów z Przedmieścia św.
Antoniego. A co się stało z sankiulotami? Obsadzili ministerstwa, urzędy,
szkoły. Wykształcili się, zdobyli wiedzę, pozostając duchowymi sankiulotami.
Kto wierzy w ideologię praw człowieka, gdy bandy islamskich fellachów
pustoszą francuskie miasta? Jakby to stwierdził Oswald Spengler, „marksiści,
literaci i podludzie z wielkich miast”. Demoliberał, to – jak kiedyś napisał
genialnie Charles Maurras – „anarchista starannie zawiązujący krawat”.

Ci właśnie ludzie pozwolili aby ziemia europejska została zbrukana stopami
barbarzyńców z innego świata. Za Gibraltarem nie zaczyna się wszak inny
kontynent. Tam jest inny świat; tam mieszkają ludzie, których łączy z nami
jedynie budowa anatomiczna. Wszystkie ich wyobrażenia o świecie są różne od
naszych; ich wartości są nie do połączenia z naszymi. A demoliberalni nomadzi
wpuścili te bandy do środka europejskich równin. Barbarzyńcy mnożą się i
budują meczety. Bunt we Francji to przedsmak tego, co nas dopiero czeka. Oni
się nie zasymilują; przeciwnie, będą się mnożyć jak króliki i zachowywać
własną tożsamość, czyli to, czego nam Europejczykom tak bardzo brakuje. Nie
zasymilują się nie dlatego, że nie mają pracy – jak twierdzą lewicowi
intelektualiści – ale dlatego, że nie są takimi samymi ludźmi jak my. Oni są
zza morza, a w naukach o cywilizacjach to dokładnie tyle, jakby byli z innej
galaktyki.
Adam Wielomski

Obserwuj wątek
    • alex.4 Re: CZAS skończyć francuską nietolerancję... 17.11.05, 15:38
      Problemem Francji nie są imigranci, tylko nietolerancja która ich spotyka,
      wpycha ona kolorowych Francuzów do getta nie pozwala im je opuścić (kolorowi
      Francuzi maja kłopot ze znalezieniem mieszkania poza gettami kolorowych),
      dyskryminuje się ich przy znalezieniu pracy. Jeden z francuskich ministrów
      skarzy się, że osoby które go nie znają zawsze mylą go z jego sekretarzem.
      Sekretarz jest zwykłym Francuzem, a minister był półindianinem z Gujany
      • baltazarus Re: CZAS skończyć francuską nietolerancję... 18.11.05, 07:45
        Kolorowi przyjeżdżają do Francji po socjał i łatwe życie, a nie po pracę
        (której zresztą w kraju szalejącego socjału być nie może).
      • scand Re: CZAS skończyć francuską nietolerancję... 18.11.05, 12:45
        Problemem jest to że Islam nie jest jeszcze wiekszoscia we Francji wink
    • perunslaw Zapomniał wół 18.11.05, 22:14
      jak cielęciem bół...
      My (Ariowie)też tak robiliśmy po różnych częściach świata....
      I nie zapominajmy o Hitlerze i Stalinie...To też jest cywilizacja europejska...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka