Dodaj do ulubionych

Ostatnie zdanie...

07.01.05, 08:08
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=1031&news_id=55239
Prawda,że urocze jest to ostatnie zdanie? To co? Mam iść na promocję do
supermarketu,na pokaz mody czy do teatru Le Madame?...
A mnie się nie znudziła scena pudełkowa.
Obserwuj wątek
    • axur Re: Ostatnie zdanie... 07.01.05, 09:47
      ... i jest jeszcze sporo teatrów w Warszawie, które także uważają (nie zawsze
      słusznie), że scena pudełkowa nie jest nudna. Więc nie musisz "bywać" w LeM.
      Nie musisz "się dowiadywać", "zasięgać języka", "dostąpić wtajemniczenia".

      Najważniejsze to nie dać się uwieść, jeżeli się nie chce być uwiedzionym. A
      może dla kogoś dziewictwo jest cenne?
      • jasiek_natolin Re: Ostatnie zdanie... 08.01.05, 10:45
        No właśnie,ciekawe ,co jest cenniejsze:dziewictwo czy rozpasanie?

        Scena pudełkowa...chyba ważne jest nie to,jak ukształtowana jest przestrzeń,ale
        to,kto w tej przestrzeni się porusza,kto ją tworzy.Jeżeli ten ktoś dąży przede
        wszystkim do prowokacji,to w diewięciu przypadkach na dziesięć wyjdzie z tego
        jedno wielkie nic,którym tylko modnisie bedą się zachwycać.Przecież to
        historia,która przynajmniej od stu kilku lat powtarza się z przygnębiającą
        regularnością.I co z tego wynikało? Zawsze to samo.
        • Gość: * Re: Ostatnie zdanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 22:46
          Upiorni jesteście z tą swoją zasadniczością i osądami... Przecież wiadomo że na
          początku coś muszą powiedzieć, jakoś się nazwać, jakoś określić... A na
          rozliczenia i oceny czas niech przyjdzie jak już coś pokażą. A przecież
          przed "pudełkiem" i tak nie da się uciec, bo całe to nasze życie to jakieś
          pudełko, w które nas zamknęli, zapakowali, opisali, okleili. W całości możemy
          je tylko przeżyć, a pokazać, tak jak w teatrze, zawsze tylko w kawałku. Więc po
          prostu poczekajcie i zobaczcie co pokażą.
      • Gość: NEOspasmin mundra! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 08.01.05, 22:53
        End...Ymione ma racje.Wazne zeby byc jakims.Czyms sie roznic od reszty.
        To pozwoli im przyciagnac ludozerke.I wlasnie z tej publiki powstanie teatr.Na
        niej bedzie sie mozna oprzec zastanawiajac sie nad tym dokad dalej.
        Zobacz, te pudelkowej sceny teatry tez pewnie chcialyby pokazac swoja
        szczeglnosc,cechy jakimi sie wyrozniaja z tlumu innych.Klopot w tym ze oprocz
        nazwisk pracujacych tam ludzi trudno przeprowadzic takie wyroznienia.
        A ci "madamcy", mimo ze na poczatku,a moze wlasnie dlatego ze na poczatku,
        wyraznie ,wrecz ostentacyjnie podkreslaja roznice.
        Dla mnie to naturalne.
        Chcialbym misc satysfakcje tego ze ich ideowe deklaracje przystaja do ich
        realizacji.
        m
        • voytashek Re: mundra! 09.01.05, 13:32
          Są takie chwile, dosyć rzadko, ale jednak są, kiedy w zupełności zgadzam się z
          jaśkiem_natolinem. I właśnie ta chwila nadeszła. Zgadzam się z tym, co tutaj
          napisał w 100% Nie chcę, żeby mnie ktoś rozdziewiczał i uważam, że scena
          pudełkowa jest OK, wystarczy tylko, żeby spektakle robili na niej mądrzy ludzie
          z dobrymi pomysłami.
      • jasiek_natolin Re: Ostatnie zdanie... 09.01.05, 23:01
        Krakowianko,ja - choć niby warszawiak - też nie wiem.
        Gościu,masz niby rację,ale mnie właśnie o ten wojowniczo-naiwny język
        najbardziej chodzi,o to określanie - tak naiwne,że aż śmieszne.Nie wiem,co to
        będzie za teatr,życzę im,żeby był przede wszystkim ciekawy,a nie na siłę
        kontrowersyjny,w końcu każdy debil może powiesić krzyż na genitaliach.I co z
        tego ma wynikać? Pusty śmiech najwyżej.
        No i Voytashek - do tego momentu pewnie się zgadzamy,ale podejrzewam,że
        gdybyśmy mieli wskazać tych mądrych ludzi,którzy potrafiliby ożywić to
        sceniczne pudełko,pewnie nasza zgoda okazałaby się dość pokraczna,nie?
        • voytashek Re: Ostatnie zdanie... 10.01.05, 08:17
          Oczywiście znowu masz rację, już w tym miejscu doszłoby do kłótni, ale to, że
          zgadzamy się chociaż w jednym punkcie jest już dla mnie bardzo ważnym
          wydarzeniem w historii tego forum :-)
      • axur Re: Ostatnie zdanie... 10.01.05, 09:33
        oczywiście Le, bo cała zabawa na tym polega, że LE, czego szpanujący bywalcy
        chyba nie dostrzegli, bo wciąż słychać LA.

        Taki sposób reklamowania sę - miejscem, założeniami, chyba jednak nie działa,
        może lepsze byłoby promowanie gotowego już produktu
        Wczoraj byłam w Teatrze Nowym Praga - miejscu, które promuje sie w podobny
        sposób (nie chodzi o tzw. linię repertuarową). I cały ambaras na nic. Nie
        rozumiem, po co dyrektor mnie (jako widza) tam zaprasza, co mi oferuje?
        Dlaczego nic nie wynika z przedstawienia; nuda i złe aktorstwo - mamy to
        w "starych" miejscach, w nowym oczekuję, ze coś, choćby na początku sie zmieni.

        Wniosek mi sie nasuwa następujący: jest wiele pomysłów na nowe miejsca
        teatralno-kulturalne w Warszawie, ale jakby nie było ich czym wypełnić... (vide
        wątek paw teatralny 2004 --> uwagi o TR Warszawa)
        • Gość: NEOspasmin menu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 10:14
          czesc Axur,
          czy nie dusi cie prawie ciagla przykrosc ogladania srednich textow w srednich
          inscenizacjach?
          Nie czujesz potrzeby by samemu cos zaproponowac? Wystawic?

          Nie wierze bys byla nastawiona wylacznie recenzencko.
          Jesli to nazbyt krepujace miejsce na takie deklaracje to moj adres mailowy
          znasz.
          pozdroovka
          m
        • jasiek_natolin Re: Ostatnie zdanie... 10.01.05, 23:54
          O,Axur,mogliśmy sobie wzajemnie nadepnąć na odcisk w teatrze,szkoda takiej
          okazji!Podsypialiśmy na tym samym przedstawieniu!Oby ten teatr odszedł od
          pokazywania takich sztuczydeł. Mimo wszystko jednak z przyjemnością tam
          poszedłem,i pewnie z jeszcze większą wrócę.
          Po takim teatrze trzeba jednak się jakoś odtruć.
    • Gość: krakowianka Re: Ostatnie zdanie... IP: *.76.classcom.pl 11.01.05, 10:37
      Wyjaśnienie pedantyczne a propos Le Madame ( pardon ! . Skoro już wiem, że to
      nazwa teatru.
      La Madame byłoby niepoprawne gdyż przed madame nigdy nie dajemy rodzajnika -
      gdyż to słowo składa się z dwóch słów; ma i dame czyli en polonais: moja pani.
      Le Madame jest poprawne jeżeli w domyśle to jest "le theatre Madame".
      • Gość: brokatisdead Re: Ostatnie zdanie... IP: *.chello.pl 11.01.05, 21:16
        te krakowianka juz sie nie madruj

        i le i madame jest na miejscu
        tym bardziej ze le madame to klub a nie teatr

        to se teraz pomysl co autor mial na mysli jak se wykaprysil le madame
        i domyslisz sie czy nie, daj pokoj lingwistycznym wygibasom


        jasku, a Ty sie mily tak nie zaperzaj
        tylko najpierw obejrz
        w tym sparcialym kraju kazda rewolucja jest fajna
        nawet na papierze
        a jak teatr sie jeszcze zobaczy wiec nie ma co
        • axur Re: Ostatnie zdanie... 12.01.05, 09:45
          Odtrułam się jeszcze tego samego wieczoru przy pomocy nowego filmu Emira
          Kusturicy.

          Neos. nie mam potrzeby robienia teatru, bo nie wiem, co miałabym przez ten
          teatr mówić. Moze kiedyś się dowiem, wtedy będę robić teatr. Albo i nie.

          W Le Madame czy na Pradze, gdziekolwiek, niech powstają po prostu DOBRE
          PRZEDSTAWEIENIA, a marketing nie będzie główną dzialalnością tych miejsc.
            • jasiek_natolin Re: Ostatnie zdanie... 16.01.05, 08:59
              Pojawia się pytanie,czy przedstawienie pod patronatem Akademii Teatralnej może
              być nie tyle może udane,ile zaskakuące,świeże.Słyszałem,że kiedy Konieczna
              zrobiła tam coś,co przekracza szkolną rutynę,grono pedagogiczne dostało
              apopleksji.
              Może więc działa tam stara,dobra zasada:chcesz skończyć studia,rób
              przedstawienia grzeczne,nijakie i nudne.
              • Gość: NEOspasmin Nie zadaj,prosze,od p.Szczepkowskiej by grala nago IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 16.01.05, 10:49
                Wiesz, to jest tak ze jesli ktos sie wybiera do chinskiej knajpki to trudno
                zeby mial pretensjie kiedy w karcie nie bedzie krupniku czy kebabu.Gdy ktos
                wybiera sie na AT to spodziewa sie,a przynajmniej powinien,ze wyksztalca go tam
                w kierunku solidnego mieszczanskiego,dziewietnastowi ecznego europejskiego
                teatru.
                Bo tacy tam ludzie wykladaja i wlasnie efekty takiego wykladu egzekwowac beda
                na egzaminach.Bo na tym sie znaja.I to wlasnie oferuja studentom.Nic w tym
                szczegolnego,boo gdy szukasz czegos innego to mozesz wybrac studia w
                Pontenderze,Gardzienicach,Julin ku,Julliard czy gdziekolwiek indziej.
                Wazne by nie czuc sie pozniej zaskoczonym ze studia nie przystaja do
                oczekiwan.Boo wszystko wlasnie w programie jest zapisane.A jesli nie w
                programie to choc w realizacjach tamtejszych wykladowcow.
                W moim wyobrazeniu AT jest taka zasadnicza szkola zawodowa o specjalnosci aktor
                dramatyczny.Szkola ktora daje warsztat dla dalszego rozwoju.
                I jesli student ma charakter, to wezmie z programu to co mu sie przyda,a na
                pewno szkola go nie stlamsi.
                A jesli nie ma charakteru to ukonczy studia z tytulem magistra sztuki i tez
                bedzie oki.
                Z takiego tez wynikaja moje oczekiwania gdy ogladam dyplomy AT.
                m.
                    • Gość: gość z daleka prowincja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 16:06
                      dobrze Was obserwowac z daleka.
                      wasze prowincjonalne sprzeczki, klotnie rodem z xix wieku.
                      prosze tylko nie narzekajcie ze polska jest taka zacofana.
                      sami z niej takową tworzycie.
                      zadufaną w sobie zatopioną w martylorogii, artystowsko-inteligencką damę.
                      dlaczego czytajac Was mam odczucie ze wasza swiadomosc w odbieraniu sztuki
                      konczy sie na latach 70?
                      broncie sceny pudelkowej do krwi, broncie przed performancem, cyber
                      czlowiekiem, penisami na krzyzu, broncie dziewictwa, niewinnosci i naklejcie
                      plakat na le madame "scena nie przyjazna teatralnym artystom rezyserom" i
                      czytajcie panowie rezyserzy biblie od tylu. pasjonujacaaaaa lektura.
                      heiner muller odpowiedzial kiedys na zapytanie rezolutnej dzienikarki co? i
                      gdzie by chcial to wystawic?
                      HEINER MULLER; chcialbym wystawic mojego makbeta na szczycie WTC. publicznosc
                      usadowilbym w helikopterach krazacymi nad twin tower.
                      pozdrawiam
                      • Gość: endimione Re: prowincja IP: *.acn.waw.pl 16.01.05, 16:28
                        gość z daleka czyli z prowincji? Ta Twoja światowość podszyta jest akurat
                        głębokim kompleksem prowincji. Dla Ciebie wszystko co nowe - musi być dobre. A
                        jak nowe się zestarzeje - to co wtedy? Jeszcze nowsze? Zyjesz kolego na
                        ruchomych piaskach....Przeczytaj zadufku sam siebie jescze raz - jeśli umiesz
                        analizować wypowiedzi na piśmie - i zawyjesz "co to za prowincjusz naskrobał!"
                        PS. A jakby już usadził tych ludzi w helikopterach - to o czym byłby ten
                        "Makbet"? To pomoże jakoś w zrozumieniu sztuki, mądralo?
                        • Gość: gosc z daleka Re: prowincja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 17:15
                          o czym byłby Makbet, to juz pytanie listowne, do nieba do Heinera Mullera.
                          po Twoim emocjonalnym wystąpieniu widać kolejny grzech polskości: wszystko musi
                          być zrozumiałe.
                          forma musi tłumaczyć treść, treść formę. tekst sztuki powinien być określony,
                          wytłumaczony za pomocą aktora, kostiumów, scenografii, muzyki. Dlaczego Wy
                          zawsze odbieracie sztukę emocjonalnie? Dlaczego nie stawiacie na intelekt?
                          Nie dziwię się,że Jerzy Grzegorzewski ma z Wami tak ciężki żywot.

                          "Dla Ciebie wszystko co nowe - musi być dobre. A
                          jak nowe się zestarzeje - to co wtedy? Jeszcze nowsze? Zyjesz kolego na
                          ruchomych piaskach...."

                          odp: "Zbuduj fortecę i podpal ją" J.M.Basquit

                          • Gość: NEOspasmin grzesze polskoscia choc czasem czym innym.... IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 16.01.05, 17:40
                            Jesli twoje Prowincjuszu wpisy nie byly emocjonalne,emocjonalnie agresywne to
                            nie wiem co takim jest.
                            Trudno jest zadac intelektualnego odbioru sztuki z zalozeniem ze nie wszystko
                            jest zrozumiale.Inaczej wychodzi belkot.Niezaleznie czy po angielsku,anielsku
                            czy po kurpiowsku.
                            Zupelnie nie rozumiem glebi cytatu z Basquiata.Jesli bylbys tak mily to
                            wytlumacz mi jego wyzszosc nad "Coke!Great new taste!".
                            Jesli chodzi o preformance to podlega on takiej samej ocenie jak XIX wieczny
                            teatr mieszczanski.Nie jest wartoscia sama w sobie.
                            Co do cyberczlowieka to, szczerze mowiac,jesli nie chodzi ci o prezydenta
                            Busha,to nie wiem o kogo ci chodzi.
                            • Gość: NEOspasmin Re: grzesze polskoscia choc czasem czym innym.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 21:25
                              odsylam Cię Mlody Czlowieku do "Manifestu cyborgów" Donny Haraway. Tekst
                              dostępny jest także po kurpiewsku.

                              >Zupelnie nie rozumiem glebi cytatu z Basquiata.Jesli bylbys tak mily to
                              wytlumacz mi jego wyzszosc nad "Coke!Great new taste!".<
                              Kolejny grzech Polski: wszystko musi być wyższe od czegoś, wszystko musi mieć
                              głębię należytą.

                              Czy przygotowałeś już nalot na Le Madame?

                              Entartete Kunst wciąż obecna. Twoi poprzednicy byliby z Ciebie dumni.

                              Serdecznie Pozdrawiam
                              Performatywna Helena Modrzejewska
                          • Gość: endimione Re: prowincja IP: *.acn.waw.pl 16.01.05, 23:48
                            "Dlaczego nie stawiacie na intelekt?"
                            Stawiamy , dlatego lubimy w tym grajdole jak coś do czegoś prowadzi.
                            Jak coś jest zrozumiełae - to jest grzech? Koleś - Ty sie z choinki na tej
                            prowincji urwałeś? Co za jakaś szarlotka pojęciowa w tej płowej główce!
                            A ile jeszcze masz tych grzechów polskości w zanadrzu? Nie wytrzymam, buahahaha!
                                • axur prowincja 17.01.05, 09:55
                                  A ja nie chcę, żeby mnie ktoś rozdziewiczał wbrew mojej woli.

                                  I co gościu z daleka? Chyba zbyt dużo wagi przykładasz do swojego, zaznaczonego
                                  w nicku, dystansu. Zapewne chodzi ci o dwuznaczność, ukrytą w tej, jakże
                                  przymyślnej, zbitce. Niestety, z daleka nie zawsze widac dostatecznie wyraźnie.

                                  Podchodzimy do tetru, do sztuki w ogóle emocjonalnie, bo rzadko tkto w tym
                                  rkaju innego podejścia uczy. Dopóki będziemy uczeni przeżywać a nie analizowac,
                                  dopóty będzie emocjonalnie i intelektualnie. Pamiętacie rysunek Raczkowskiego w
                                  Przekroju - w szkolnej sali gimnastycznej obchody roku gombrowiczowskiego,
                                  obecne grono pedagogiczne, przyedstawiciele rady gminy, ksiadz proboszcz dzieci
                                  an białogranatowo śpiewają czy recytują ku czci. A jeden z widzów przytomnie
                                  zauważa: Tego nawet Mrożek by nie wymyślił.
                                  Dotąd się zapewne zgadzamy. Ale trudno potępiać tak wykształconych,
                                  potencjalnych odbiorców sztuki. Należy dążyć do tego, żeby wreszcie zmienić
                                  system edukacyjny, a nie opluwać widzów, którym od najmłodszych lat każą się
                                  zachwycać Słowackim, ale nikt nie pomoże zrozumieć, czemu ten fircyk z
                                  paskudnym wąsikiem jest uznany za wielkiego poetę.
                                  • Gość: fellini defloracja IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 17.01.05, 16:48
                                    Raz tylko Szustoff powiedziała słowo defloracja i zaraz wszysyc zastrzegają
                                    sie, że nie chca być rozdziewiczani.

                                    Czy kotś czytał co Szu powiedziała: d? jak defloracja, bo będą tu debiutować
                                    najmłodsi twórcy.

                                    Więc niech nikt się nie boi o swą cnotę. Jak nie będzie chciał to nie pójdzie.
                                    Deflorowani będą jedynie zgłaszający się debiutanci.

                                    Co to jest "teatr, który jest zrozumiały". Gdzie sie ten rodzaj teatru zaczyna,
                                    gdzie kończy. Znaczy Glińska jest zrozumiała, a Warlikowski nie. To chyba NEO o
                                    zrozumiałym teatrze pisał, więc go wywołuję do zdefiniowania.

                                    Do: Szustoff i Gościa z daleka -
                                    I tak wyjdzie na wasze. Prędzej czy później. Taka jest konstrukcja naszej
                                    kultury, coby ciągle czymś nowym zaskoczyć. Złamać kolejne bariery. Znaleźć
                                    nowe formy.
                                    Zobaczcie jak rozkosznie będzie realizować te projekty w Polsce rządzonej przez
                                    Giertycha, Rokitę czy Kaczorów. Faszyzm, faszym, faszyzm... A w teatrze będzie
                                    pisał pan Mościcki, który przyznał sie w radiu, że mu odpowiadałaby tak rola
                                    krytyki, jak w XVII w. we Francji - gdy wiadomo było co jest sztuką,(podług
                                    jasnych reguł klasycyzmu).
                                    Tylko sobie myślę, jak pan Tomasz zareagowałby, gdyby za jedyną formę sztuki
                                    uznano to, co robi się w TR, a zamknięto np. Teatr Polski.
                                    Takiego obrotu sprawy chyba nie przewiduje.






                                    • Gość: T. Mościcki Re: defloracja IP: *.acn.waw.pl 17.01.05, 21:47
                                      Rzadko zabieram tu głos, ale tym razem muszę. Bardzo proszę, by nie
                                      identyfikować mnie z;
                                      Ligą Polskich Rodzin
                                      PiSem
                                      SLD, PO
                                      UW
                                      Kółkiem Rózańcowym
                                      Stowarzyszeniem Neutrum
                                      Sodalicja Mariańską
                                      Samoobroną i czym jeszcze Państwo tylko chcą
                                      ani jakąkolwiek inną partią polityczną, bo ja nie piszę o polityce ani sprawach
                                      obyczajowych - te mnie głęboko nie obchodzą, a włażenie z buciorami w intymne
                                      sprawy ludzi budzi mój sprzeciw i oburzenie. Innymi słowy - wypraszam to sobie.
                                      Czemu nikt z Was nie protestuje w wątku" czy Jarzyna ma dziewczynę", albo co
                                      woli Żebrowski?
                                      Proszę łaskawie poczytać - ale uważniej - to, co piszę. Co do LPRu i Pisu-
                                      wolałbym by nie przeszły progu wyborczego, podobnie jak i ta partia, która teraz
                                      kończy swój polityczny byt i na końcówkę zrobiła sie bardzo przyzwalająca
                                      kokietując tych, których sama inwigilowała i szantażowała w latach 80. Akcja
                                      "Hiacynt", o tym głośno ostatnio, może ktoś słyszał? Jak wyzwoleni daja się
                                      teraz na taki lep - bardzo im współczuję. Inna sprawa - dzis łatwo być
                                      wyzwolonym. Wtedy inwigilowano i szantażowano. Nie chciałbym widzieć Państwa
                                      wyzwolonej w tamtych latach, bo większość ze strachu siedziałaby cicho i
                                      chodziła do kościółka albo robiła karierki w ZSMP.
                                      Co do naszej pogaduszki w Dwójce - serdecznie dziekuję za uwagę, ale myślę, że
                                      Miły Słuchacz wziął nasze antenowe żarty za dobrą i zbyt poważną monetę.
                                      Chwytanie ironii to oznaka lotności umysłu! Ja wcale nie pragnę, by istniał
                                      jedyny wzorzec, choć uważam, że jakiś wzorzec, jakiś punkt odniesienia by sie
                                      przydał. Wzorzec pozytywny, jakość zawodowa, do której odnosić musiałby się
                                      każdy. Nawet jesli miałby inny pomysł na sztukę. Kantor był odległy od Axera,
                                      ale nie sądzę, by Axer uważał teatr Kantora za bezwartościowy śmieć. I
                                      odwrotnie. Widzi Pan Panie fellini - dobry krój i materiał widać nawet w
                                      ekstrawaganckiej czy niemodnej odzieży. To się widzi po prostu. Od razu mówię -
                                      nie uważam ani Ateneum ani Polskiego za takie wzorce, w ostatnich latach słabość
                                      literackiego teatru uznano za oznakę wymierania całej tej artystycznej formacji,
                                      a to jest nieprawda. Kto widział Steina w Toruniu czy krakowie, albo Piccolo -
                                      wie o czym mówię.
                                      Jak bym zareagował na ustalanie jako jedynego wzorca TR Warszawa? Właśnie
                                      reaguję jak trzeba. Walczę o wielość w kulturze. Bo ostatnimi laty wszystko co
                                      wyprodukuje TR uznaje się za jedyny obowiązujący model i jedyny punkt
                                      odniesienia. I jest to silna ideologiczna presja. Oponenci nazywani są od razu
                                      oszołomami albo nawet faszystami. Co odbiega od tego (dość moim zdaniem
                                      niefortunnego) pomysłu na kulturę, co nie wchodzi pod tę sztancę - jest
                                      bezmyślnie wyrzucane na śmietnik albo obśmiewanem jako ciemnogród, albo (to już
                                      akt łaski)jako starzyzna. I ja wcale nie uważam Agnieszki Glińskiej za wybitną
                                      reżyserkę, wręcz przeciwnie - od początku jej wielkość wydawała mi sie
                                      przesadzona, mimo że Agnieszkę znam od lat, jeszcze z czasów PWST. Nie stosuję
                                      jednak ulgowych taryf, bo uważam, że robi b. średni tetr krojony pod tzw. "stary
                                      model". Tylko gdzież temu do finezji poprzedników! Ja bym bardzo chciał, żeby
                                      np. Jarzynie częściej wychodziły "Uroczystości", mimo iż nie jest to mój
                                      ulubiony teatralny język, ale on jest jakiś, dobry, sprawny i wydolny
                                      scenicznie. Co ja jednak i paru jeszcze poradzimy, że J. nam szans nie daje? A
                                      szkoda, bo to byłaby rzeczywiście szansa na nawiązanie dialogu między róznymi
                                      artystycznymi opcjami, między pokoleniami. Co do Warlikowskiego zaś - zdania nie
                                      zmieniam. To jest hucpiarz. Zobaczycie, za parę lat, gdy minie ta moda - tego
                                      nazwiska juz nikt nie będzie pamiętał. Ja pamiętam różnych Kordzińskich,
                                      Babickich, Bradeckich, Wiśniewskich, Dziuków i te peany na ich cześć - wierzcie
                                      Państwo - równe siła dzisiejszym hymnom i aktom strzelistym do Warlikowskiego,
                                      Jarzyny, Augustynowicz, Cieplaka, Klaty, Olsten i innych. I co? Kto to dziś
                                      pamięta? Minęło. Tak minie i ta moda. Sami Państwo będą sobie po latach
                                      przypominać - "jak sie nazywał ten od takiego "Dybuka" z gorzelni?"...
                                      Proszę jeszcze raz feliniego, by nie wyzywał mnie od faszystów, bo pomijając
                                      fakt, że to jest zniesławienie karane sądownie - to jest jeszcze nietrafne.
                                      Wyznaję inny niż Pan/i/światopogląd artystyczny. Nie wolno mi? jeszcze mi za to
                                      płacą. Rozkoszna sytuacja! A w nim mieszczą się rzeczy bardzo, powiedzmy
                                      ryzykowne obyczajowo. Tylko jakoś ich w wykonaniu Waszych idoli
                                      "niefaszystkowskich nie oglądam". Kiedy ostatnio widzieliście w wykonaniu
                                      Waszych faworytów od nowoczesności Passoliniego, coś z obyczajowego kręgu
                                      "Affabulazione" (ja to widziałem z Łomnickim 20 lat temu - to było naprawdę
                                      szokujące ale i oczyszczające, od tego czasu ziewam na tych nowomodnych pożal
                                      się Panie Boże prowokacjach, bo Wy naprawdę nie wiecie, co to jest skandal
                                      prawdziwy, karmi się Was jakimiś ersatzami odwagi...), albo któryś z dramatów
                                      Geneta? Nie widzieliście. I nie zobaczycie. A powiedzieć dlaczego? Bo Wasi idole
                                      po prostu nie umieją robić takiej dramaturgii, rzeczy wymagających ogromnej
                                      artystycznej odwagi, ale i jubilerskiej roboty w psychologii. A z kim to mają
                                      robić? Z Poniedziałkiem, któremu za cale aktorstwo wystarczają okazywane często
                                      wątpliwej jakości dary natury? Z Kalitą, co nie umie grać? Z nawiedzoną, albo
                                      raczej sprytną Austriaczką, co dopiero w Polsce, tuż przed emeryturą zaznała
                                      rozkoszy sukcesu - i to bez wysiłku? Popatrzcie jak ona gra, jak mówi, jaka jest
                                      śmieszna, jaka nieporadna w tym co robi. Popatrzcie na to towarzystwo. Ale
                                      uważnie, bez tego wewnętrznego nacisku "to ma sie nam podobać, bądź trendy albo
                                      giń!". Popatrzcie - ten król czyli nowy polski teatr naprawdę jest nagi. A ten
                                      tors nie jest atletyczny. Raczej cherlawy. Nie Herkules to, tylko starszy
                                      magazynier Albin Krupka z Gminnej Spółdzielni.
                                      Bardzo łatwo jest w Polsce rzucic na kogoś kalumnie, nazwać go
                                      ciemnogrodzianienm, faszystą czy kimkolwiek. Przeglądałem to forum, bo długo tu
                                      mnie nie było (i będę nieprędko), ktoś tu ostatnio napisał o polskich cechach
                                      narodowych. Ja bym dodał do tej listy jeszcze jedną: tzw. myślenie potoczne.
                                      Niewolnicze uleganie powszechnym schematom. W tym myśleniu człowiek, który
                                      widzi, że modny w naszym kraju teatr jest zwyczajnie słaby artystycznie
                                      (obejrzyjcie sobie "Makbeta" Kruszczyńskiego, a sami się o tym przekonancie,
                                      wszak to sama kwintesencja nowoczesności!) - od razu staje się faszystą,
                                      bigotem, czy czym tam jeszcze Państwo chcą. W innych środowiskach człowiek
                                      głoszący niepopularne poglądy jest od razu Żydem albo masonem. Taki jest w
                                      naszym kraju styl publicznej debaty i to forum w niczym od niego nie odbiega.
                                      Napisałem o tym ostatnio w "Notatniku Teatralnym", nie będę sie powtarzał, ale
                                      mam jedna zasadę - jestem wierny swoim poglądom. I nie zmieniam ich w zależności
                                      od bieżących mód, grup i grupeczek je kreujących. Więc mają Państwo przynajmniej
                                      jedną gwarancję - choć nie lubicie tego, co piszę, ale za kilka lat przeczytacie
                                      u mnie dokładnie to samo. Nie "transgresja i katharsis" aktora, ten ohydny
                                      sceniczny onanizm, psychodramy miernot, które Wy bierzecie za objawienia
                                      artystyczne, nie reżyseria pod hasłem "biorę tekst i zobaczę co mi wyjdzie",
                                      ktorych się wstydzę, gdy je oglądam - tylko solidna rzemieślnicza praca w dobrym
                                      materiale tworzą sztukę. I to każdą. Teatr nie jest tu wyjątkiem, choć jest
                                      ulotny. Po naszych poprzednikach pozostały wspaniałe budowle, rzeźby,
                                      niepłowiejące obrazy i wspaniała literatura oraz muzyka, również pamięć wielkich
                                      przedstawień. Pewnie to jest sztuka faszystowska wedle felliniego z forum, bo
                                      jeszcze tworzona wedle pewnych kanonów, czasem sie im sprzeciwiająca, lecz w tym
                                      sprzeciwie wobec nich była świadomośc, że są tuż obok i zawsze mozna do nich
                                      wrócić. A co pozostawią po sobie nasi "niefaszystowscy" artyści? Taśmę video z
                                      gumowym kutasem w łaźni, kilka rzeźb, co się rozsypią za 20 lat, bo są tak
                                      liche, kilka obyczajowych anegdotek i kilka durnych sztuczek zagranyych na
                                      strychu, w d
                                      • Gość: T. Mościcki Re: defloracja IP: *.acn.waw.pl 17.01.05, 21:58
                                        przepraszam nie zmieściło się. Oto ciąg dalszy:
                                        czyli spektakle na strychach w drukarniach, na dworcach, w klubach. przecież to
                                        jest smieszne! Podobnie jak śmieszny jest pomysł na "Makbeta" na WTC - teraz
                                        pewnie na Pteronas Tower. A jakie światy odśłoni taki "Makbet"? Że będzie
                                        jajcarsko i znów trendy? Żal, żal po prostu. Jeśli Państwo lubią siedzienie na
                                        śmietnisku - proszę bardzo. Lubcie sobie. Tylko nie nazywajcie z łaski swojej
                                        tych, co tego nie lubią faszystami. My mówimy "ten zapach nam nie odpowiada".
                                        Nie wolno nam? A co to ma wspólnego z faszyzmem? To wąchajcie sobie do woli, ale
                                        pozwólcie nazywać fetor śmietniska fetorem a nie perfumą Chanel No5. Bo to jest
                                        zakłamanie.
                                        Co ciekawe - ci, którzy zarzucają innym faszyzm - sami wykazują faszystowskie
                                        ciągotki "Ein Theater, Ein kunst, Ein Fuhrer" Tym fuhrerem jest akurat modny
                                        człowiek. Ja tego nie lubię. I tyle.
                                        Kłaniam się Państwu i pozostaję z szacunkiem.
                                        Tomasz Mościcki
                                        • Gość: Cloe Re: defloracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 23:44
                                          Dziękuję panu bardzo za tę wypowiedź. Ja jeszczę wierze w TEATR, w sens, w
                                          spójność wizji artystycznej. Jestem, jak to niektórzy mówią "skażona klasyką",
                                          ale wcale nie jest mi wstyd....najbliżej mi do smutku, gdy dowiaduję się, że
                                          dobry dramat (fabyła, akcja, słowo, wyrafinowanie) to nikogo nie obchodzące
                                          bzdury...Dziś na piedestale stoją (pożal się Boże) specjaliści (od cyt:
                                          papierkowego Moliera, nudnej klasyki), którzy są ubóstwiani przez środowisko za
                                          swoją świeżość, cudowną ignorancję...teraz w nich się widzi
                                          ratunek...hahahaha......Chcę tylko napisać, że jestem cichym głosem większej
                                          grupy "młodych".
                                          POZDRAWIAM SERDECZNIE
                                          • jasiek_natolin Re: defloracja 18.01.05, 00:21
                                            Telewizja publiczna zaserwowała taki ciekawy wieczór,a na forum pan Mościcki do
                                            znudzenia powtarza to,co już z takim samozaparciem dowodził w Notatniku...
                                            Ciekawe jest ,że to ów "obóz zwyciężonych" klasyków zapatrzonych w etos
                                            inteligencji zachowuje się nierzadko jak stado wygłodniałych lwów,chcących
                                            natychmiast pożreć wszystkich,którzy ośmielają się nie być tak inteligentni i
                                            mają inne zdanie,a w dodatku zamiast tracić czas na toczenie piany z
                                            ust,próbują po prostu robić coś w teatrze.
                                            Czy tylko Zapasiewicza stać na niezaślepione furią spojrzenie?
                                            • Gość: T. Mościcki Re: defloracja IP: *.acn.waw.pl 18.01.05, 00:30
                                              A Pan doprawdy przekonany, że mam spojrzenie zaślepione furią? Przecież ja
                                              spokojnie argumentuję. Nie trafia Panu do przekonania - grozić ani przekupywać
                                              nie będę. Czemu Pan sądzi, że chcę Pana pożreć niczym lew? Poza tym - czemu ja
                                              mam coś robić w teatrze? Ja nie jestem od tego, uprawiam inną dziedzinę sztuki,
                                              więc po co Pan chce ze mnie zrobić artystę teatru? Mało ma Pan złych na naszych
                                              scenach? Chciałby Pan jescze jednego? W swojej sztuce czuję się lepiej. Poza tym
                                              - chyba mnie Pan pomylił z kim innym. Jak toczę pianę z pyska - zawsze
                                              przykrywam go chusteczką. Jestem raczej dyskretny. A z innej beczki - widział
                                              Pan już Kruszczyńskiego? Tym razem bez szczypanek i złośliwości - jestem ciekaw
                                              Pańskiego zdania.
                                              Ukłony
                                              tm
                                              • jasiek_natolin Re: defloracja 18.01.05, 00:38
                                                Jak by na to nie spojrzeć pisanie o teatrze zawsze było istotną częścią
                                                teatralnego światka.Nie trzeba przecież przypominać absolwentowi tetrologii o
                                                roli roli,jaką potrafili ( potrafią) spełniać krytycy w kreowaniu pozycji
                                                artystów.
                                                Makbeta Kruszczyńskiego nie widziałem,nie należę do grona premierowej
                                                widowni,zobaczę pod koniec miesiąca,chociaż z tego,co czytałem domyślam się,że
                                                nie będę zachwycony.
                                                Tylko co ma do rzeczy nieudany (?) spektakl z tematem tej całej awantury?
                                                Tak,tak...domyślam się,że to ma byś sztandar współczesnej wrażliwości?
                                                • Gość: T.Mościcki Re: defloracja IP: *.acn.waw.pl 18.01.05, 00:49
                                                  O kreowaniu pozycji coś wiem. To znaczy sam nie zaliczam się do kreatorów,
                                                  inaczej pojmuję swoja funkcje, ale wiem, o co Panu chodzi.
                                                  Żadnej awantury nie ma, ciekaw jestem tylko. Bo jam szczęśliwy, że już mam to za
                                                  sobą. Panu współczuję, bo wszystko przed Panem. Ale -jak napisał poeta "Kto z
                                                  brzydką grzeszy - nie grzeszy wcale, bo grzesząc pokutę odprawia".
                                                  Ukłony
                                                  tm
                                                  PS. Wie Pan, chyba miał być, ale ten sztandar taki jak i ta )kreowana sprytnie)
                                                  współczesna wrażliwość. Z wrażliwością współezesną jest jak z demokracja
                                                  socjalistyczną czyli krzesłem elektrycznym. Nie ma to nic wspólnego z
                                                  wrażliwością, jaka to drugie z demokracją, a trzecie - z krzesłem.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka