Dodaj do ulubionych

watek kulinarny/przez stoly swiata

04.08.09, 12:25
Brela (Makarska Riviera)

https://img442.imageshack.us/img442/9536/dscn0411.jpg

https://img193.imageshack.us/img193/6967/dscn0090y.jpg

https://img517.imageshack.us/img517/9868/dscn0414.jpg

https://img132.imageshack.us/img132/931/dscn0746i.jpg

https://img25.imageshack.us/img25/9059/dscn0747j.jpg
Obserwuj wątek
      • janou Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 04.08.09, 14:42
        Bouillabaisse; a ze nie umiem opisac podaje link z boullabaisse z
        Marseille,moja byla w restauracji w Rayol Canadel link tez.
        www.cote.azur.fr/recette_la-bouillabaisse_18.htm
        www.maurin-des-maures.com/bouillabaisse-peche-restaurant.html
        i moje fotki z czerwca;
        https://img265.imageshack.us/img265/1797/p1120193.jpg
        **********
        https://img401.imageshack.us/img401/470/p1120194.jpg
        **********
        https://img522.imageshack.us/img522/3561/p1120201.jpg
        *****************
        https://img34.imageshack.us/img34/3926/p1120205w.jpg
        • felinecaline Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 06.08.09, 23:21
          Dzis na moim stole byla Bretania, a dokladnie placki z maki gryczanej z farszem
          z lososia i coquilles St Jacques. Na szczescie w odstatnim
          momenciezreflektowalam sie i nie kupilam slimakow (glownie dlatego, ze upal i
          niewskazane wlaczac piekarnik, po przyjezdzie nastepnego "turnusu" moich gosci
          okazalo sie, ze jedna z dam mialaby zdecydowana cofke w przypadku propozycji
          konsumpcji tych sympatycznych zwierzatek.
          Byly tez meloniki z Charentes "Rouge gorge" z porto, serki i lody i owoce na
          deser no i mnooostwo musujacych napitkow, wszystko przekazane w ramach
          "wideokonferencji" przez Skypa rodzicom naszych "poslubnych podroznikow" mamie
          Pani Mlodej.
          Przepraszam za pobiezna relacje, ale nie mam dzis sil na szczegoly.
          Po wyjezdzie Mlodej Pary dorzuce slow pare.
          • tralalumpek Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 07.08.09, 08:14
            Byla kiedys taka knajpka w Wiedniu, niedaleko katedry. W waziutkiej
            brukowanej uliczce, urzadzona w stylu bohemy.
            Mala franzuska knajpka. Tam chodziliosmy przez pare lat na slimaki z
            moim malzonkiem, slimaki zapiekane w masle ziolowym
            MNIAM!
            Knajpke ktos dwa lata temu kupil, rok remontowal i powstala ...
            gruzinska. Bylismy pare razy ale niestety, oczekiwania a
            rzeczywistosc rozmijaly sie w progu. Kotleta to ja moge zjesc w
            kazdej innej , niekoniecznie w gruzinskiej.

            Uwielbiam tez sery, czerwone wino....czyli w zasadzie moglabym
            uwielbiac Francje. Ale...nie bylam jeszcze tak dluzej w tym kraju,
            nie zwiedzalam. Kraj z reportazy ladny ale...
          • metodiw Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 07.08.09, 11:03
            Przypomniało mi się coś a propos placków.
            Będąc na wspomnianej przeze mnie wycieczce po Normandii i Bretanii, jadłam w
            jakimś bretońskim mieście właśnie coś naleśnikowatego z farszem (było ich dużo
            do wyboru, my chyba miałyśmy tam pieczarki i jeszcze inne składniki). Nasz
            przewodnik mówił, że to sa lokalne specjały i rzeczywiście nam smakowały smile
            Te naleśniki/placki robiło się bezpośrednio na rozgrzanym blacie. Córkę,
            gotującą dużo lepiej i ciekawiej niż ja, zainteresował przepis na te placki i tu
            przewodnik nie był już pewien swego.
            Napisałaś, Feline, o mące gryczanej, a ja kojarzę, że on mówił, że to była
            żytnia... I to był pewnie błąd, bo po powrocie córka chciała zrobić te placki,
            kupiłysmy mąkę żytnią i nic z tego nie wyszło sad
            Nie wiem nawet, czy u nas można kupić mąkę gryczaną, ale gdybyś mogła, Feline,
            to podaj przepis! smile Córka lubi przygotować coś dobrego do jedzenia.
            • felinecaline Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 07.08.09, 13:07
              witajcie, moje internacjonalistyczne lakomczuchy! Meto, maka ma koniecznie bytc
              gryczana, bywa juz lokjalnejj polskiej produkcji, ale w sieciach francuskich
              supersamcow napewno znajdziesz swietna autentycznie bretonska make TREBLAC.
              Oryginalna i dokladna recepturewedlug jasnoeoswieconego Kicyura podam Ci wieczorem.
              Farsz to juz kwestia osobistych upodoban i fantazji, ja zrobilam co dla ,mnie
              najszybsze i najlatwiejsze, ale rodakom znad Odryiwisly sie podobalo, nawet
              mlodemu zonkosiowi, ktory sam jest restauratorem z miedzynarodowym stazem
              (Francja, Guernsay).
              Tralka, ja tez niedawno stracilam ulubiona restauracyjke w pobliskiej zabytkowo
              - bajkowej miejscowosci, gdzie szef na powitanie wlaczal mi plyte z nagraniami
              Brassensa a do kolacji przygrywal osobiscie ;-D
              Niedstety, co najlepsze szybko (zbyt) sie konczy, koncze wiec i ja, moze post
              zostanie przez "moce jasno oswiecone" zakwalifikowany do nienajlepszych, ale
              przynajmniej "nienajgorszych".
              A to Wam pa do wieczora.
              • felinecaline Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 07.08.09, 19:02
                Bretonskie placki(nalesniki) gryczane:
                Na 4 osoby:
                Maka gryczana (polska albo francuska "Triblak")- okolo 300g
                sol (moze byc "gruba, szara" sol morska jak kto lubi)
                woda (letnia) najpierw niewiele, rozrabiamy ciasto do konzystencji "pastowatej",
                dopiero potem rozcienczamy wieksza iloscia wody, by bylo nieco razadsze niz
                slodka smietana.
                NIE odstawiamy na "odpoczynek" (w przeciwienstwie do maki z innych/podstawowych
                zboz gryczana nie zawiera glutenu, nie ma sie wiec co rozklejac i
                peczniec.Odstawiamy ciasto na zwykle nalesniki na 2-3 godziny.
                Dobrze nagrzewamy patelnie (najlepiej jest miec specjalna pateelenke o niskich
                brzegach, specjalnie do smazenia tych plackow i klasycznych nalesnikow, do
                ziemniaczanych tez sie baaaardzo przydaje ulatwiajac odwracanie.
                Smarujemy rzeczona patelnie niewielka iloscia oleju.
                Nie ma prawa zostac oleju na dnie, to nie frytura!
                Rozlac na patelni lyzke stolowa ciasta, rozprowadzic jak najciensza warstwa po
                calej powierzchni patelni, podgrzewac na nieco zmniejszonym grzaniu az spod
                zbrazowieje, odwrocic i jeszcze minutke grzac po drugiej stronie.
                Placuszek staje sie suchy, porowaty i UWAGA! BARDZO KRUCHY (bo nie ma glutenu)
                wiec odwracac bardzo ostroznie i zdejmowac z patelni tez.

                Farsz - beleco, co kto lubi byle nie slodko.
                Wersja klasyczna:maslo (cieeeeniutko z obu stron, szynka + jajko sadzone
                ("jajko - lusterko" takie ledwo - ledwiutko sciete, ale jeszcze polplynne zoltko
                i delikatnie zbielone bialko.
                Placuszek skladamy " w koperte" na kwadrat lub czworobok zostawiajac "oko" jajka
                nie przykryte.
                Przyprawic do smaku (sol, pieprz i co kto lubi.

                Inna wersja: z lososiem wedzonym i szparazkami lub pomidorem i sardynka , z
                zeszklona cebulka i malzami (tymi "zwyklymi" (omulkami" albo jak moje wczorajsze.
                Byl juz temat o malzach swietego Jakuba" w Galerii potraw.
                Jadlam nawet z plasterkami ...bulczanki" no i z wszelka wedlina mozna, swietne z
                hiszpanska chorizo.
                Smacznego ;-D




    • a74-7 Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 27.08.09, 20:18
      Co prawda nie zyjemy zeby jesc , wprost odwrotnie
      ale nie ominiemy sympatycznego BBQ w Polandii z przyjaciolmi ,
      nawet tego prostego o jakim napisala kiedys metodiw smile))
      towarzystwo ,atmosfera i zapach rozpalanego wegla tudziez
      odpowiedni drink zrobi atmosfere smile))
      A w domu nieformalne, po pracy w ciagu tygodnia czy weekendu,bbq
      rowniez rozpalamy czesto od pierwszych dni dobrej pogody

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/yxTdgT7aNaaPeMrJVB.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/zBW8rhAN4RyRwGfDqX.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/7ksz9okX3EFafvq55X.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/db2ujXJnoIffO16AAX.jpg
        • felinecaline Re: A teraz idziemy na jednego :-D 03.10.09, 20:42
          Ja z "rybkami" osluchalam sie nie na weselach a na wycieczkach organizowanych
          przez przedsiebiorstwo gdzie pracowal moj Tato.
          Wyjezdzalo sie odkrytymi ciezarowami (plandeka byla przygotowana na wypadek,
          gdyby lunelo).
          Brac pracownicza zaopatrzona w przekaski i nie tylko, zawsze trafial sie jakis
          zapiewajlo, zeby zaintonowac "rybki" czy inszy przeboj no i towarzystwo
          spiewalo, miejsc na lawkach przybywalo, bo ludziska sie bratali, brali pod
          ramiona i nie tylko, potem sie robila "fala" - cudem jakims nikt nigdy nie
          spadl na zakrecie czy na wybojach.
          A dzis: kontrola stranu technicznego i trzezwosci kierowcy przed wyjazdem, w
          autokarze obowiazkowo klima, tylko spiwac komu ni ma...biedne rybki w jeziorze....
            • janou Re: A teraz idziemy na jednego :-D 03.10.09, 21:54
              Merci,wiedzialam ze bedzie w TV i ogladalismy z mezem,i tez dlatego
              ze bylismy w 2003 w Krakowie,w Wieliczce i tez niestety w Auschwitzsad

              Feline,tymi ciezarowkami ja tez jezdzilam z rodzicami na majowke,to
              byly czasy.....pozniej moj tata kupil moto nawet pamietam co to
              bylo; BMW450,jezdzilismy tym BMW na grzyby i ryby,ale wspomnienia...
                • janou Re: A teraz idziemy na jednego :-D 04.10.09, 10:50

                  felinecaline napisała:

                  > Tak sie przejelam tym programem, ze nawet do Ciebie dzwonilam na
                  gwalt, ale byl
                  > tylko reponder a ja nie lubie.
                  ---------------
                  o ktorej godzinie i na komorke czy na "normalny"?
                  Bo wylaczam telefon po poludniu na sieste(nie mojasmile i wieczorem bo
                  jeszcze faksy sluzbowe nam wysylaja mimo ze maz na emeryturze jest
                  od poltora roku,a jezeli chodzi o komorke to zmienie w tym miesiacu
                  numer,wtedy dam znacwink
                  bizzzzzzzzzzzzzzz
                    • felinecaline Re: A teraz idziemy na jednego :-D 04.10.09, 11:03
                      Dzwonilam na komorke, nawet nie pamietam czy mam Twoj pocztowy.
                      Przy okazji znalazlam caly adres i bede mogla odrobic pewne zaleglosci ;-D
                      Teraz sie waham, czy isc na kolejne "pchle targi", jedne z najwiekszych w
                      sezonie, w bardzo urokliwym sasiednim miasteczku.I chyba znowu sie "zlamie".
                      • felinecaline Obiad mi sie dogotowuje, winko "chambruje" 04.10.09, 12:08
                        aperitifki rozlane mile draznia powonienie
                        a w telewizorze za chwilke Jasio-Wilczek MalyLis (jean-loup Petitrenaud
                        francuski odpowiednik Maklowicza bedzie gawedzil o regionalnym zarciuszku.
                        Uwielbiam te programy i wlasciwie ogladajac je najadam sie samym widokiem
                        roznych potraw.
                        Drugi aspekt jest ten, ze prezenter ma dar gadania o zarciu i dobierania sobie
                        ciekawych typow na rozmowcow i wspolautorow.
                        Dzis jestesmy w Saint Tropez.
                        Nie wiem, kiedy program byl krecony, pogoda jeszcze lepsza niz w Anjou.
                        Klomat miedzyludzki tez odpowiednio cieply a wyglad targowiska powoduje skurcze
                        glodowe zoladka.
                        TF5 oczywiscie
                        "Les escapades gourmandes".
                        • janou Re: Obiad mi sie dogotowuje, winko "chambruje" 04.10.09, 13:27
                          Tak jest na komorke,bo sprawdzilam,mam slaba baterie wiec otwieram
                          tylko jak dzwonie do kogos a teraz mniej dzwonie komorkowym bo mam
                          tel za darmo przez netwink
                          A propos Petitrenaud,wspominal on o Sim'ie a Sim zmarl 6 wrzesniasad
                          Wnioskuje ze ten program napewno byl z drugiego tygodnia wrzesnia,bo
                          3 tygodnia pogoda byla tak okropna ze znajomi ktorzy maja apartament
                          w Les Issambres i spedzaja tam od maja do wrzesnia co miesiac 2 tyg
                          na Lazurowym,wrocili do Owernii,tak bylo zle, i wiem tez ze
                          Petitrenaud ma conajmniej 3 a 4 tyg programow "en avance"
                          dowiedzialam sie w zeszlym roku kiedy krecil program w moim
                          miasteczku u ziecia przyjaciolki,bylam nawet zaproszona na
                          figurantke,ale nie mialam ochoty widziec mojej "bobine" w TVsmile
                          • felinecaline Re: Obiad mi sie dogotowuje, winko "chambruje" 04.10.09, 17:05
                            O, szkoda! Bysmy sobie chetnie z K Was poogladali.
                            Wlasnie wrocilam z "vide greniers", mocno zawiedziona, bo bylo to raczej "vide
                            l'armoire" - ludziska nagminnie wyprzedaja uzywana odziez, zabawki, stary chlam.
                            Coraz trudniej jest wylowic z jego powodzi jakis rzeczywiscie ciekawy przedmiot,
                            nastawialismy sie na starodruki i stare plyty jeszcze ebonitowe, takie, do
                            patefonu na korbke.
                            Mam taki z kawalerskich lat Taty, czasami dla checy na imprezach puszczamy jedna
                            czy dwie takie antyczne, ochryple plyty.

    • a74-7 Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 03.10.09, 23:55
      No i nie koniecznie po jednym Merlocie dociagnelismy sie do
      chalupki...
      Przedstawiam polska restauracje w zachodnim Londynie - Knaypa ,
      stosunkowo nowy lokal, zdaje sie od 2007 roku otwarta, straasznie
      dramatycznie i ciemno w srodku, ponoc romantycznie surprised
      Piers kaczuszki skopsali zupelnie sad((, ale winko bylo niezle ;for
      easy drinking smileMam nadzieje ze malzonek zadowolony z dzisiejszej
      kolacji ( pochlonal golonke surprisedO,)i jutro juz nie musze leciec do
      restauracji
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/z1ClcuW0oh9UINOtiX.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/k4SQ2rsD5SVxmXeqHX.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/K7D1OeYp1N74Y3LFJX.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/SUEbbvg4qwDBpYPT7X.jpg

      Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia
      • kwiatek_leona Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 05.10.09, 09:20
        A bylas kiedys w "Cafe Wanda" na Clapham High Street? Wlascicielka
        jest moja kolezanka z liceum, tytulowa Wandzia. Osobiscie nie mialam
        okazji, nogi na Wyspach nie postawiwszy poza Heathrow. Moze kiedys
        na emeryturze ale pewnie do tego czasu Wandzi tez juz bokiem wyjdzie
        lepienie pierogow i zwijanie golabkow. Zreszta po prawdzie nie wiem,
        czy ona sie osobiscie para gotowaniem, czy tez kogos w tym celu
        wynajmuje.

        • a74-7 Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 05.10.09, 10:37

          www.viewlondon.co.uk/upload/venues/img_cafewandaSW14_300.jpg
          Osobiscie nie bylam , nie jestem pewna czy nie mialam przyjemnosci
          poznac p.Wandeczki przez moich panow, jako ze oni bawili wiecej w
          Polskim klubie na Balham ( po sasiedzku z Clapham gdzie miesci sie
          jej restauracja ).Ale popytam napewno winkJa i brat malzonka to
          emigracja z lat 70 tych , wiec jest szansa smile, Polonia tu byla
          wtedy o wiele mniejsza.
          Ja rezyduje w zachodnim Londku , a w Clapham zeby zjesc kolacje -
          trzeba przehakac traffic przez pol miasta ;-(
          moze bedzie okazja , napewno wroce do tematu .



          Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia
      • zettrzy Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 05.10.09, 19:04
        w Londynie nie bylam w polskiej knajpie, natomiast przeszlam kolo
        takowej, w drodze do butiku Nicolai - knajpa Vodka nieomalze na
        przeciwko w Victoria Grove, South Kensington - mialam zamiar wejsc i
        cos przegryzc ale byli zamknieci na przerwe przedkolacyjna, a potem
        nie mialam czasu
        ladna okolica wink
        a najbardziej mnie rozlozyli miejscowi, bez przerwy pytajac o
        wskazowki jak gdzies dojsc albo - jeszcze lepiej - dojechac;
        zupelnie wystarczy ze bylam nietutejsza, wszystkie ulice sa w
        niejasne ktorym kierunku, to jeszcze ten ruch lewoskretny, normalnie
        wylam wewnetrznie ze smiechu tlumaczac im ze latwiej mi bedzie
        wytlumaczyc jak na piechote big_grin
    • tralalumpek obiad domowy... 04.10.09, 17:39
      ...dzisiejszy, w zasadzie czesciowy
      wczorajszy obiad wychodny jakos mi nie podszedl
      dzisiaj serwowal tralalumpek
      pierwsze danie: rosol z makaronem smile)))))
      drugie danie: kaczka w sosie tralalumpkowym....w dodatku cala w
      buraczkach, taka to byla dziwaczka

      zdjecie zgwalcil moj maz, dlatego bez wina czerwonego , ktore w
      kuchni powietrze lapalo zanim dotarlo na stol do obiadu
      teraz mnie meczy zeby przepis spisac i opowiedzial mi, smakujac
      kaczke dziwaczke ze, obrazy znanych malarzy .... sa wspaniale ale je
      zawsze mozna w muzeum zobaczyc a moje dziela kulinarne sa ulotne,
      boskie i niepowtarzalne i to dopiero jest sztukaQ!



      https://img169.imageshack.us/img169/2489/dscn6728.jpg


      https://img209.imageshack.us/img209/8875/dscn6730.jpg
                • tralalumpek Re: ryba w wydaniu tralalumpka 05.10.09, 17:55


                  tu przyklad z produktow tego sklepu, zawsze masz podane skad sie cos
                  wzielo


                  Kabeljau
                  *Filet*
                  400-800g
                  ohne Haut gef. im N/O Atlantik, Norwegen
                  Kabeljau
                  *Loins*
                  180-200g
                  ohne Haut gef. im N/O Atlantik, Norwegen
                  Seelachs
                  *Filet*
                  450-900g
                  ohne Haut gef. in der Nordsee, Deutschland
                  Schollen
                  *Filet*
                  120-180g
                  ohne Schwarze Haut gef. in der Nordsee, Deutschland
                  Rotzungen
                  *Filet*
                  70-120g
                  ohne Haut gef. im N/O Atlantik, Holland
                  Seezungen
                  *Filet*
                  80-120g
                  Viertelfilet ohne Grätenkranz gef. in der Nordsee, Deutschland
                  Seezungen
                  *Küchenfertig*
                  225-275g
                  ohne Haut, ohne Kopf gef. in der Nordsee, Deutschland
                  Tilapia
                  *Filet*
                  120-170g
                  ohne Haut Aquakultur Ostasien
                  Red Snapper
                  *Filet*
                  500-800g
                  mit Haut gef. im Pazif, Ozean. Thailand
                  Meerbarben
                  *Filet*
                  60-110g
                  mit Haut gef. im Pazif. Ozean, Thailand
                  Butterfisch
                  *Filet*
                  2-5kg
                  ohne Haut gef. im Ind. Ozean, Indonesien
                  Thunfisch
                  *Filet*
                  2,5kg+
                  Sushi Qualität gef. im Pazif. O., Philippinen
                  Thunfisch
                  *Saku*
                  220-500g
                  Sushi Qualität gef. im Pazif. O., Philippinen
                  Schwertfisch
                  *Filet*
                  2,5kg+
                  Sushi Qualität gef. im Ind. Ozean, Indonesien
                  Schwertfisch
                  *Steak*
                  175-200g
                  Sushi Qualität gef. im Ind. Ozean, Indonesien
                  Marlin
                  *Filet*
                  2,5kg+
                  Sushi Qualität gef. im Ind. Ozean, Indonesien
                  Zander
                  *Filet*
                  div. Größen
                  mit Haut Binnenfischerei Russland
                  Karpfen
                  *Filet*
                  400-600g
                  geschröpft, mit Haut Aquakultur Österreich
                  Viktoriabarsch
                  *Filet*
                  200-500g
                  ohne Haut Binnenfischerei Tansania
                  Pangasius
                  *Filet*
                  120-170g
                  Bocourti, ohne Haut Binnenfischerei Vietnam
    • a74-7 Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 06.10.09, 17:43
      Przedstawiam Spitfire kolejna polska restauracje ,ktora bardzo
      dobrze karmi . Nostalgiczna, poswiecona w czesci historii i
      pamieci polskich lotnikow walczacych o Anglie.Wlasciciel pan Witek -
      chetnie przedyskutuje z goscmi historie emigrantow w UK od czasow
      wojny poczawszy ,poda kilka swietnych przepisow a co najwazniejsze
      swietnie ugotuje zamowiona potrawe.
      Na szczescie nie mam problemow z celullitem i nie
      musze "odpracowac" dobrego obiadu na rowerku big_grin
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/4AqGCnYcTLpAoOBzDB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/nBI3taoGO4tA2AawrB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/ybfOrbEGt8HjBEIypB.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/2LvyqOnrdsYB7OtewB.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ue/ka/ax5j/IlmMCGL0JVFaGB5dtB.jpg

      Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia
      • zettrzy Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 06.10.09, 20:53
        eee, ja wysiadam... moje polskie restauracje z NYC obecnie to tylko
        Lomzynianka na Greenpoincie ($6.50 najdrozsze danie, czyli sznycel
        po wiedensku), oraz Christine's w East Village, kiedys bylo ich ze
        trzy czy cztery, ale te bardziej uptown zamknely podwoje
        w Christine's mozna niezle zjesc juz za dyche, no wiec piec gwiazdek
        to to nie jest wink

        dwa lata temu byly jeszcze Wierchy ($3.50 za kazde, dowolnie wybrane
        danie, kompot i mizeria gratis), ale niestety na ich miejscu jakis
        deweloper zbudowal budynek mieszkalny na ktory obecnie nie ma
        amatorow wink

        polskie restauracje w hameryce to autentyczny folklor, z nazwy
        polskie, kuchnia wlasciwie amerykanski dajner z dodatkiem kaszy i
        flakow oraz pierogow, i ten zapach srodkow do mycia podlog,
        nieodlaczny od tego rodzaju zakladow... nie to co te angielskie
        salonowe HESTAUHACJE przez wielkie R, gdzie czlowiek bez majordomusa
        czuje sie jak bez reki...

        bedzie mi tego zal, bo restauracje w Warszawie i okolicach, jak
        sobie przypominam z ostatniej wizyty, nie smierdza fenolem...
        • felinecaline Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 18.10.09, 12:31
          Dzis JL Petitrenaud prezentuje specyjaly okolicy oddalonej od nas "o rzut
          beretem" ("les Mauges" - pomiedzy Cholet i Nantes.
          Akcja m.in..dzieje sie na farmie gdzie ucza sie i pracuja mlodzi ludzie
          cierpiacy na pewna rzadka chorobe genetyczna.
          Mimo niewatpliwego uposledzenia zdolni sa do wytwarzania nader smakowitych rzeczy.
          • felinecaline Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 18.10.09, 12:45
            A na nasz niedzielny stol szykuje sie kaczka a wlasciwie kacze udka duszona, z
            kasztanami (dlatego chocby lubie jesien, ze dostarcza na stol kasztany).
            W piekarniku "siedzi" kolejny jablecznik, dzis nie tam zadnej "Panny Tatin"
            tylko "panci Elci-felci", z migdalami i cynamonem.
              • metodiw Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 18.10.09, 17:31
                big_grin
                Mam się wyspowiadać z dzisiejszego obiadu? Proszę bardzo:
                barszcz czerwony z fasolą, schabowy smażony w ziołach, kasza gryczana i sałatka z pomidorów smile
                Fasola się krzynę przypaliła, kiedy zajęłam się pracą crying

                Wracam do roboty, obowiązki wzywają sad
                • zettrzy Re: watek kulinarny/przez stoly swiata 18.10.09, 19:29
                  ja tez mialam dzisiaj fajny wczesny obiad:
                  trzy nektarynki i dwie pajdy pumpernikla

                  wieczorem moze zniszcze jakiegos hamburgera albo chinska zupe slodko-
                  kwasna, albo zetne w plasterki pare pomidorow... bo w lodowce mam
                  wlasnie dokladnie to: reszte bochna pumernikla, nektarynki, pomidory
                  i troche jezyn

                  za to wczoraj urzadzilam sobie obiad w brazylijskiej knajpce, byly
                  kurze serca z grilla i kajpirinia, a nawet dwie, ole ole!
                  • felinecaline uroki rekonwalescencji 06.11.09, 12:01
                    Wstalam sobie o ...10.00, schrupalam moje sakramentalne 2 croissanty na cieplo
                    ;-D (Kicurek mial chlubna inicjatywe wlozenia ich do piekarnika zanim zwleklam
                    odwlok z lozeczkai i wycisniecia soku z grapefruite'a). W rewanzu ruszylam glowa
                    i wymyslilam menuji obiadowe: krabowe "paluszki" i krewetki "royales" saute na
                    oliwie z oliwek z cebulka i czosnkiem i ...polskie, jesienne ziemniaki w stylu
                    tych, co to sie w kociolku pod darnia "dusi" w Zaglebiu i Malopolszcze ;-D -
                    Metodiw z pewnoscia to zna.
                    Ja zrobilam troche "podfauszowane", bo bez wedliny i nie pod darnia a na
                    patelni.Kosztowalo mnie to ogromnie duzo wysilku - obranie 4 "megazuiemniakow" ;-p
                    • marguyu Re: uroki rekonwalescencji 06.11.09, 12:56
                      Krewetki? Alez bardzo prosze, jako skladnik typowego tahitanskiego
                      dania o wdziecznej nazwie fafaru.
                      Nalezy zaczac od marynaty, ktora sklada sie z morskiej wody i kilku
                      krewetek. Wode i krewetki umieszczone w sporym sloju odstawic na dwa
                      dni. Niech sie maceruja w temperaturze pokojowej (na Tahiti srednia
                      dzienna to 27°C). Po dwoch dniach odwiltrowac.
                      Bardzo swieza rybe, moze byc tunczyk, dorsz czy inna 'biala' ryba,
                      pokroic w kostki, zalac zaprawa i odstawic na 2 do 8 godzin.

                      Danie jesc z apetytem i... zatkanym nosem, bo odor jest nieziemski,
                      za to smak boski.

                      Oto fafaru w calej krasie:

                      [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/ub/gf/klp5/knZ64EaSRqI7PNSMeX.jpg[/img]


                      ps. nie polecam wody z Baltyku ani Morza Srodziemnego. Z Polnocnego
                      tez mam watpliwosci wink
                      • felinecaline Re: uroki rekonwalescencji 17.11.09, 13:06
                        Dzis bez jakiejkolwiek krztyny egzotyki:
                        kapucha nasza patriotyczna, nawet kiszona, bo swieze byly za wielkie na nasze
                        potrzeby.
                        Golonko peklowane odsolone w nocy,2 kielbaski typu "slaska", ciecierzyca z
                        puszki, sliwki suszonej cebula, czosnek, sol, pieprz, angielskie ziele, listek
                        bobkowy, troche miodu.
                        Pitrasi sie toto spokojnie od 3 godzin, w kuchni zaczyna mimo otwartego balkonu
                        wionac zapaszkiem kapuscianym.
                        A na balkonie wilgotno, tez dzis popadal "kapusniaczek" z nieba ;-P
                        • metodiw Re: uroki rekonwalescencji 17.11.09, 16:45
                          Golonki używam tylko do galarety, a i to wyrzucam większość tłuszczu sad Kapusty
                          nie lubię sad

                          A jako, że dziś trochę biegałam po mieście, na obiad było szybkie spaghetti z
                          sosem z torebki Knorra smile
                          • felinecaline Re: uroki rekonwalescencji 17.11.09, 17:03
                            Francuskie wieprze sa bardzo chudonogie i trudno sie w ich golonkach doszukac
                            tluszczu - po prostu sie on wytapia, zostaje samo miesko, pyyyyszna klajstrowata
                            skorka i oczywiscie kosci.Te ostatnie wedruja na smietnik a reszta goloneczki to
                            pysznosci.
                            Galarety nie robilam chyba z 25 lat tzn raz! jeden, jedyny sprobowalam zrobic i
                            wyszedl mi klajster, wlasnie dlatego, ze przecenilam tlustosc i miesnosc
                            francuskiej trzody chlewnej.
                            Kicur spozyl co prawda, nawet chwalil, ale kuuudy temu bylo do naszej rodzimej
                            "galarety z nozek"?...
                                    • felinecaline Re: uroki rekonwalescencji 29.11.09, 12:35
                                      Meto, sprowokowalas mnie do podniesienia tego watku.
                                      Co dzis pitrasicie, dziewczyny? U mnie "dochodzi" kacze udko.
                                      Tak, jedno - jest tak duze i miesiste, ze wystarczy nam na 2 zoladki i suplement
                                      dla Pitki.
                                      Ona zje samo miesko, my bedziemy mieli do tego po ziemniaczku sauté, troche
                                      duszonej cebulki, czosnek w mundurku, suszone sliwki i purée z buraczkow.
                                      Do tego wino - czerwone oczywiscie, ale narazie nie wiem jakie.
                                      A propos: wczoraj Kicur stlukl MI antyczny kieliszek (Napoleon III), recznie
                                      dmuchany, pelen babelkow, odpowiednio krzywy i asymetryczny....bede teraz miala
                                      cel w lataniu po handlarzach starociami.
                                      • metodiw Re: uroki rekonwalescencji 29.11.09, 12:51
                                        U mnie po polsku i tradycyjnie smile
                                        Coś się tam powoli pichci w kuchni, ale córka wczoraj w nocy wróciła z "weselnym" ciastem, więc na razie nie myślę jeszcze o obiedzie wink

                                        A tak na marginesie, Feline - odbierasz pocztę czy znowu coś nie doszło ode mnie? Bo wysłałam Ci wczoraj wiadomość ze zdjęciem.
                                      • jolix Re: Pitraszenie weekendowe 29.11.09, 13:56
                                        Wynikiem porządków w lodówce i sięgania do wypełnionej zamrażarki -
                                        zima nadeszła, choć jej nie ma, więc mogę - są weekendowe obiady
                                        sałatkowe smile
                                        Sobota: grillowana pierś kurczaka + kukurydza + czarne oliwki +
                                        zielone szparagi + ser pleśniowy
                                        Niedziela: grillowana pierś kurczaka + kapusta pekińska + groszek
                                        konserwowy + zielone szparagi + sos serowy (pleśniowo-parmezanowy)

                                        A teraz czekam na deser i kawę ...
                                        • felinecaline Re: Pitraszenie weekendowe 30.12.09, 20:12
                                          Majac dzis legalne wagaryoddalam sie rozkoszom kucharzenia i popelnilam piernika
                                          na nastepny tydzien (jestem uzalezniona, w okresie swiatecznym zyje niemal
                                          wylacznie ryba i piernikiem z odrobina makowca)
                                          Wyszedl cudowny, taki, jakiego ongis piekl ze starego przepisu moj Autor.
                                          Pierwsza osoba, ktora degustowala i docenila byla "babcia" sasiadow, nad ktora
                                          mamy piecze, podczas, gdy Oni wyjechali do drugiej latorosli Starszej Damy (94
                                          latka).
                                          Piernik nie zagrozi uzebieniu Babuni,bo jest mieciutki, przelozony poskimi
                                          powidlami sliwkowymi (miod tez byl patriotyczny, choc niepatriotycznie powiem
                                          niezbyt dobry, chyba sosnowy).
                                          Drugim arcydzielem byla kolacyjna tarta z porami, choc ja bylam tylko
                                          "konsultantem" a fizycznym wykonawca Kicur.
                                          Wyszla poezja, wykonawca pozarl 47,5%
                                              • janou Re: Pitraszenie weekendowe 30.12.09, 23:10
                                                A wiec dlatego...bo mielismy ogrod ktorym zajmowali sie dziadek i
                                                babcia,byly rozne warzywa i drzewa owocne a o porach zadnego
                                                wspomnienia,myslalam ze to moze za zimno na Podlasiu na takie cossmile
                                                • felinecaline Re: Pitraszenie weekendowe 30.12.09, 23:23
                                                  Jesli pozwolisz: drzewa owocowe.
                                                  Owocna (efficace) moze byc np praca.

                                                  W tamtym okresie pory w prywatnym ogrodku bylyby fanaberia, z troche pozniej
                                                  pamietam ogrod warzywny u naszych kuzynow na Mazowszu (w "raju mojego
                                                  dziecinstwa"): rarytasem byla laitue, natomiast byl gaszcz ogorkow, szczypiorku
                                                  (ciboulette), fasolki szparagowej, byly dynie zwane tez zabawnie "baniami",
                                                  hordy kapusty, troche truskawek i to chyba wszystko.
                                                  Po szczaw (oseille) chodzilo sie do sklepu bio (na lake nad rzeka ;-D.
                                                  Po pomidory z wspanialej odmiany "malinowej" jezdzilismy 20 km do Skierniewic do
                                                  Instytutu Pomologicznego, w zyciu nie jadlam lepszych... smakiem blizsze owocom,
                                                  wlasnie malinom niz pomidorom jakiejkolwiek innej odmiany.
                                                  I byly niezapomniane jablka, bardzo wczesne, dojrzewajace w polowie sierpnia
                                                  papierowki, juz dzis chyba nie hodowane.
                                                  Jak nie byly dosc dojrzale to z dzieciakami z wioski zrywalismy te najbielsze i
                                                  ...obtlukiwalismy o...kolano, stawaly sie miekkie i tryskaly sokiem.
                                                  A jesienia jak juz bylam spowrotem w miescie dziadek przyjezdzal z ogromnym
                                                  torbiszczem dzikich gruszek, nie bez racji nazywanyxch popularnie (pardon)
                                                  "pierdziolkami".
                                                  Grusze, dajace te owoce rosly w moim raju na miedzach (haies) miedzy polami.
                                                  Naprawde to byl raj...chociaz bez porow.
                                                  ...ale zeby oddac sprawiedliwosc jadalam tam masowo ...szparagi, traktowane jako
                                                  uciazliwe "zielsko".
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka