Dodaj do ulubionych

Nie nasza sprawa

18.04.07, 12:29

Sława!

Nie nasza sprawa
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/druga_strona_070418/druga_strona_a_3.html
Skoro już rządzący Hiszpanią socjaliści byli tak uprzejmi, żeby zwrócić moją
uwagę na kwestię tzw. dąbrowszczaków, to chciałbym zadać publicznie pytanie,
za co właściwie moje państwo płaci im pieniądze?


Rafał Ziemkiewicz
I dlaczego jeszcze czuje się w obowiązku zapewniać na arenie międzynarodowej,
że wcale nie zamierzało im tych pieniędzy odbierać, i tłumaczyć, że mowa o
pozbawieniu emerytur byłych ubeków?

Co zresztą, obawiam się, nikogo nie przekona, bo przecież dla europejskich
salonów czekiści byli i pozostaną takimi samymi bohaterami jak i czerwoni
kondotierzy od generała Waltera. Jeśli jednak, jak czytam, hiszpańscy
dziennikarze nie posiadają się z oburzenia, a politycy zapowiadają skarżenie
Polski do jakichś eurotrybunałów, to niech mi z łaski swojej wyjaśnią, na
jakiej to niby podstawie prawnej Polska ma ich zdaniem obowiązki finansowe
wobec obywateli, którzy przed laty uczestniczyli w zupełnie Polski
niedotyczącej zagranicznej awanturze?

Czy jeśli obywatel Hiszpanii służył, powiedzmy, we francuskiej Legii
Cudzoziemskiej, to Hiszpania wypłaca mu z tego tytułu emeryturę? Naprawdę? A
jeśli za parę lat zgłosi się tam obywatel, który na ochotnika pojechał do
Afganistanu, żeby po stronie talibów walczyć przeciwko Amerykanom, to też
dostanie za to świadczenia?

Albo w ogóle, jeśli pojechał na ochotnika gdziekolwiek, postrzelać sobie za
jakąkolwiek sprawę, to rząd hiszpański uważa za swój obowiązek zapłacić mu za
to? Nie wierzę. Więc dlaczego niby Polska ma mieć takie obowiązki?

Państwo polskie nie wysyłało do Hiszpanii nikogo poza dziennikarzami.
Komuniści jechali tam z miłości do Stalina; fakt, że niedobitkom Polska do
dziś za to płaci, to po części niedopatrzenie, a po części łaska. Proszę
bardzo, niech im płaci dzisiejsza czerwona Hiszpania, jeśli się poczuwa, albo
Rosja jako sukcesor ZSRR. Ale żądać tego od Polski, i to jeszcze w tak
agresywnym tonie, to po prostu zwyczajna bezczelność.

Rafał Ziemkiewicz




Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek
    • eliot Re: Nie nasza sprawa 18.04.07, 15:59
      Fundamentalistyczne lewactwo rządzące aktualnie w Hiszpanii jest wyjatkowo
      bezczelne i prymitywne. Wiele szkód jakie już wyrządziło będzie się Hiszpanii i
      Hiszpanom odbijało czkawką przez dziesięciolecia.
      • ignorant11 Re: Nie nasza sprawa 18.04.07, 16:09
        eliot napisał:

        > Fundamentalistyczne lewactwo rządzące aktualnie w Hiszpanii jest wyjatkowo
        > bezczelne i prymitywne. Wiele szkód jakie już wyrządziło będzie się Hiszpanii
        i
        >
        > Hiszpanom odbijało czkawką przez dziesięciolecia.


        Sława!

        Ta lewizna jak widac próbuje exportowac swoja obłedna rewolucje...

        Forum Słowiańskie
        gg 1728585
        • eliot Re: Nie nasza sprawa 18.04.07, 17:00
          ignorant11 napisał:

          >
          > Sława!
          >
          > Ta lewizna jak widac próbuje exportowac swoja obłedna rewolucje...
          >
          >
          A jak już tak strasznie pokochali gen. Waltera i jego "bojowników o wolność i
          demokrację" to niech im sami przyznaja uprawnienia kombatanckie i wypłacają
          renty i apanażę. Za Polskę ci panowie (przepraszam: towarzysze!) akurat NIE
          walczyli...
          • bolek5 Re: Nie nasza sprawa 18.04.07, 20:14
            Witam!

            eliot napisał:

            > (...) Za Polskę ci panowie (przepraszam: towarzysze!) akurat NIE
            > walczyli...

            Za Polskę pewnie nie. Ale przeciwko faszyzmowi, który nieco później spalił całą
            Europę, w tym i nasz dom - na pewno tak. Dziś łatwo nam się mądrzyć, bo znamy
            historię kolejnych 70-ciu lat. Tamci ludzie nie mieli nawet pełnej wiedzy o
            tym, co się współcześnie działo w ZSRR. Po prostu próbowali na swoją miarę
            zaradzić złu, które zalewało wówczas Europę. Narażali życie w walce z naszym
            wspólnym wrogiem, nawet jeżeli nie za naszą, polską sprawę. A reakcja Hiszpanów
            jest całkiem zrozumiała: mieliśmy inną historię niż oni. U nas najważniejszy
            jest stosunek do komunizmu. U nich bardziej chyba liczy się stosunek do
            faszyzmu.
            • ignorant11 Re: Nie nasza sprawa 18.04.07, 20:20
              bolek5 napisał:

              > Witam!
              >
              > eliot napisał:
              >
              > > (...) Za Polskę ci panowie (przepraszam: towarzysze!) akurat NIE
              > > walczyli...
              >
              > Za Polskę pewnie nie. Ale przeciwko faszyzmowi, który nieco później spalił
              całą
              >
              > Europę, w tym i nasz dom - na pewno tak. Dziś łatwo nam się mądrzyć, bo znamy
              > historię kolejnych 70-ciu lat. Tamci ludzie nie mieli nawet pełnej wiedzy o
              > tym, co się współcześnie działo w ZSRR. Po prostu próbowali na swoją miarę
              > zaradzić złu, które zalewało wówczas Europę. Narażali życie w walce z naszym
              > wspólnym wrogiem, nawet jeżeli nie za naszą, polską sprawę. A reakcja
              Hiszpanów
              >
              > jest całkiem zrozumiała: mieliśmy inną historię niż oni. U nas najważniejszy
              > jest stosunek do komunizmu. U nich bardziej chyba liczy się stosunek do
              > faszyzmu.
              >


              Sława!

              Frankizm nie jest moim wymarzonym ustrojem, ale mniejsze zło wobec komunizmu
              jest jak najbardziej do zaakceptowania.

              I przede wszystkim frankizm ustrój autorytary ale nie miał wiele wspolnego z
              faszyzmem.

              A raczej bardzo niewiele.

              Prypominam,że umierajacy Franco przekazała władze królowi i zachował demokracje.

              Gdyby zdarzylo mi sie byc wtedy w Hiszpanii to raczej przystałbym do frankistów
              niz komunistów.


              Forum Słowiańskie
              gg 1728585
              • bolek5 Re: Nie nasza sprawa 18.04.07, 20:41
                Witam!

                ignorant11 napisał:

                > Frankizm nie jest moim wymarzonym ustrojem, ale mniejsze zło wobec komunizmu
                > jest jak najbardziej do zaakceptowania.

                Sorki, ale to było przeganianie diabła szatanem. Jeżeli chodzi o stosunek do
                praw człowieka - frankistowska Hiszpania w niczym nie ustępowała państwom
                realnego socjalizmu, a niektóre z nich może nawet przewyższała wink) Ekonomia
                była - w gruncie rzeczy - tak samo spętana, jak w realnym socjaliźmie.
                Hiszpańska gospodarka poszybowała w górę dopiero w UE.

                > I przede wszystkim frankizm ustrój autorytary ale nie miał wiele wspolnego z
                > faszyzmem.

                Temat do dyskusji.

                > Prypominam,że umierajacy Franco przekazała władze królowi i zachował
                demokracje

                Zachował? Z całym szacunkiem - zachować można tylko coś, co jest. Choćby w
                szczątkowej formie. We frankistowskiej Hiszpanii nie było demokracji. Z punktu
                widzenia Franco powierzenie rządów Juanowi Carlosowi było błędem, bo nowy król
                zdemontował ustrojowe podstawy frankizmu. Nawiasem: rzekomo pokojowa ewolucja
                Hiszpanii ku demokracji pochłonęła więcej ofiar śmiertelnych, niż nagłośniona,
                zbrojna "rewolucja goździków" w ościennej Posrtugalii.


                > Gdyby zdarzylo mi sie byc wtedy w Hiszpanii to raczej przystałbym do
                frankistów niz komunistów.

                Z dzisiejszej perspektywy ta decyzja może nawet i jest racjonalna. Ale wtedy
                stanąłbyś w jednym szeregu z Hitlerem i Mussolinim. Nie doskwiera Ci takie
                towarzystwo?
                • ignorant11 Re: Nie nasza sprawa 19.04.07, 00:15
                  bolek5 napisał:

                  > Witam!
                  >
                  > ignorant11 napisał:
                  >
                  > > Frankizm nie jest moim wymarzonym ustrojem, ale mniejsze zło wobec komuni
                  > zmu
                  > > jest jak najbardziej do zaakceptowania.
                  >
                  > Sorki, ale to było przeganianie diabła szatanem. Jeżeli chodzi o stosunek do
                  > praw człowieka - frankistowska Hiszpania w niczym nie ustępowała państwom
                  > realnego socjalizmu, a niektóre z nich może nawet przewyższała wink) Ekonomia
                  > była - w gruncie rzeczy - tak samo spętana, jak w realnym socjaliźmie.
                  > Hiszpańska gospodarka poszybowała w górę dopiero w UE.

                  +++NO nie przesadzaj, bo wąłsnosc prywatna została zachowana. I jak wyglada
                  dzisiejsza Hiszpania i dzisiejsza Polska? A w 1936 były to kraje na tym samym
                  poziomie.

                  >
                  > > I przede wszystkim frankizm ustrój autorytary ale nie miał wiele wspolneg
                  > o z
                  > > faszyzmem.
                  >
                  > Temat do dyskusji.
                  ++Jak kazdy...

                  >
                  > > Prypominam,że umierajacy Franco przekazała władze królowi i zachował
                  > demokracje
                  >
                  > Zachował? Z całym szacunkiem - zachować można tylko coś, co jest. Choćby w
                  > szczątkowej formie. We frankistowskiej Hiszpanii nie było demokracji. Z
                  punktu
                  > widzenia Franco powierzenie rządów Juanowi Carlosowi było błędem, bo nowy
                  król
                  > zdemontował ustrojowe podstawy frankizmu.
                  +++Franco uwazał Frankizm za prowizorium i swiadomie przekazał władze królowi.

                  Nawiasem: rzekomo pokojowa ewolucja
                  > Hiszpanii ku demokracji pochłonęła więcej ofiar śmiertelnych, niż
                  nagłośniona,
                  > zbrojna "rewolucja goździków" w ościennej Posrtugalii.

                  +++???????????????? to jakies nowosci...
                  smile)


                  >
                  >
                  > > Gdyby zdarzylo mi sie byc wtedy w Hiszpanii to raczej przystałbym do
                  > frankistów niz komunistów.
                  >
                  > Z dzisiejszej perspektywy ta decyzja może nawet i jest racjonalna. Ale wtedy
                  > stanąłbyś w jednym szeregu z Hitlerem i Mussolinim. Nie doskwiera Ci takie
                  > towarzystwo?

                  +++Wtedy była jeszcze bardziej racjonalna, bo M i H byli niewiadomymi, choc
                  antypatycznymi dziwakami, a Stalin juz miał na sumieniu miliony...



                  Sława!

                  Swoja droga to mozna Franco uwazac za najwybitnijszego polityka europejskiego
                  XXW.

                  Przypomne zasługi:

                  1. Uratował HIszpanie przed komunizmem
                  2. Uratowal Hiszpanie przed IIWS po stronie Hitlera
                  3. Uratował Hiszpanie przed udziałem w IIWS po stronie Aliantów


                  Forum Słowiańskie
                  gg 1728585
                  • bolek5 Re: Nie nasza sprawa 20.04.07, 13:40
                    Witam!

                    ignorant11 napisał:

                    > I jak wyglada
                    > dzisiejsza Hiszpania i dzisiejsza Polska? A w 1936 były to kraje na tym samym
                    > poziomie.

                    Sęk w tym, że nasze kraje można było porównywać jeszcze w momencie śmierci
                    Franco. Z tego, co czytałem Hiszpania i Portugalia "odleciały" nam dopiero po
                    wstąpieniu do UE.

                    > +++Franco uwazał Frankizm za prowizorium i swiadomie przekazał władze królowi.

                    Może i prawda. Problem w tym, ku czemu - w intencji Franco - miało prowadzić to
                    prowizorium. Gdyby Caudillo wstał z grobu i zobaczył hiszpańską demokrację,
                    chyba ruszyłby znowu na Madryt wink

                    > +++???????????????? to jakies nowosci...

                    Też mnie to zdziwiło, kiedy o tym czytałem. Chyba w "Forum" jakiś rok temu.

                    > +++Wtedy była jeszcze bardziej racjonalna, bo M i H byli niewiadomymi, choc
                    > antypatycznymi dziwakami, a Stalin juz miał na sumieniu miliony...

                    Miał, ale mało kto na świecie zdawał sobie z tego sprawę. Szczelne granice i
                    polityka informacyjna z jednej strony a międzynarodowa propaganda z drugiej -
                    robiły swoje. Faktem jest, że decyzja o tym, po której stronie opowiedzieć się
                    w wojnie hiszpańskiej to była prawdziwie diabelska alternatywa. Ale w tamtych
                    czasach klimat intelektualny działał na korzyść Stalina. Przecież nie tylko
                    komuniści opowiadali się po stronie Republiki, co zresztą zaowocowało "małą"
                    wojną domową wśród jej zwolenników. Samych Dąbrowszczaków też z Hiszpanii
                    wyproszono, ale z jakiego pwoodu, to już nie pamiętam.

                    > Swoja droga to mozna Franco uwazac za najwybitnijszego polityka europejskiego
                    > XXW.

                    Bardzo nie sądzę, ale jak rozumiem - w tej sprawie raczej nie dojdziemy do
                    porozumienia, więc nie będę kontynuował wątku wink
            • eliot Re: Nie nasza sprawa 20.04.07, 13:48
              bolek5 napisał:

              >. A reakcja Hiszpanów
              >
              > jest całkiem zrozumiała: mieliśmy inną historię niż oni. U nas najważniejszy
              > jest stosunek do komunizmu. U nich bardziej chyba liczy się stosunek do
              > faszyzmu.
              >
              Utożsamianie autorytarnego frankizmu z faszyzmem, choć powszechne wśród
              lewactwa, jest tylko pokłosiem stalinowskiej propagandy z lat 30. Z
              rzeczywistością ma tyle wspólnego co powszechne jeszcze i dziś (choćby w
              historiografi rosyjskiej), a również wywodzące się z tych lat i tej propagandy,
              nazywanie faszystą Piłsudskiego.
              • ignorant11 Re: Nie nasza sprawa 20.04.07, 13:58
                eliot napisał:

                > bolek5 napisał:
                >
                > >. A reakcja Hiszpanów
                > >
                > > jest całkiem zrozumiała: mieliśmy inną historię niż oni. U nas najważniej
                > szy
                > > jest stosunek do komunizmu. U nich bardziej chyba liczy się stosunek do
                > > faszyzmu.
                > >
                > Utożsamianie autorytarnego frankizmu z faszyzmem, choć powszechne wśród
                > lewactwa, jest tylko pokłosiem stalinowskiej propagandy z lat 30. Z
                > rzeczywistością ma tyle wspólnego co powszechne jeszcze i dziś (choćby w
                > historiografi rosyjskiej), a również wywodzące się z tych lat i tej
                propagandy,
                >
                > nazywanie faszystą Piłsudskiego.
                >


                Sława!

                Skomunizowani Moskale nawet dzisiaj mnie nazywaja faszysta...
                smile)

                Forum Słowiańskie
                gg 1728585
                • ignorant11 Re: Nie nasza sprawa 20.04.07, 14:01
                  ignorant11 napisał:


                  > Sława!
                  >
                  > Skomunizowani Moskale nawet dzisiaj mnie nazywaja faszysta...
                  > smile)
                  >
                  > Forum Słowiańskie
                  > gg 1728585



                  Sława!

                  Dla tych zaczadzonych putinizmem-leninizmem faszyta jest kazdy, kto nie
                  zachwyac sie bezkrytycznie Rasija i Putinem.

                  Równie z kazdy, kto kwestionuje moskiewskie prawo do strefy wpływów i
                  odbudowania impeium zła, o czym roja w Moskwie...

                  jak równiez kazdy, który cieszy sie z przemian na swiecie i ESW.., ze
                  zwyciestwa wolnosci nad zbrodnia i niewola moskiewska i z upadku niesławnego i
                  zbrodniczego zsrr...

                  Forum Słowiańskie
                  gg 1728585
                  • eliot Re: Nie nasza sprawa 20.04.07, 14:22
                    ignorant11 napisał:

                    > ignorant11 napisał:
                    >
                    >
                    > > Sława!
                    > >
                    > > Skomunizowani Moskale nawet dzisiaj mnie nazywaja faszysta...
                    > > smile)
                    >
                    > Sława!
                    >
                    > Dla tych zaczadzonych putinizmem-leninizmem faszyta jest kazdy, kto nie
                    > zachwyac sie bezkrytycznie Rasija i Putinem.
                    >
                    > Równie z kazdy, kto kwestionuje moskiewskie prawo do strefy wpływów i
                    > odbudowania impeium zła, o czym roja w Moskwie...
                    >
                    > jak równiez kazdy, który cieszy sie z przemian na swiecie i ESW.., ze
                    > zwyciestwa wolnosci nad zbrodnia i niewola moskiewska i z upadku niesławnego
                    i
                    > zbrodniczego zsrr...

                    Zło zaczęło się już od czasu kiedy po najeździe mongolskim Święta Ruś nie
                    odrodziła się sama czy też przy pomocy Litwy lub Rzeczypospolitej a została
                    podbita przez tą moskiewsko-mongolską dzicz, która doprowadziła do zniszczenia
                    i upadku Rusi.
                    Późniejszy carat i sowietyzm był tylko "logiczną" emanacją tej "politycznej
                    kultury" owej dziczy. Jeśli Rusi uda się wyrwać spod tej azjatyckie despotii to
                    z czasem dołączy do cywilizacji spod której została tak brutalnie wyrwana i
                    przez stulecia poddawana krwawej fizycznej i ludobójczej likwidacji.
                    Człowiek zrodzony i ukształtowany w tej dziczy nienawidzi wolności, kultury i
                    cywilizacji, tylko najlepsze i najszlachetniejsze jednostki rozumieją cały
                    tragizm tej sytuacji. Jednostki te są nienawidzone i pogardzane przez ową
                    dzicz, która zawsze będzie wielbić i korzyć się przed tyranem i tyranią swą
                    nędzę moralną, intelektualną, cywilizacyjną rekompensując sobie potęgą
                    niszczenia i strachu jaką ta dzicz wokół rozsiewa. Niewolnik jest dumny ze swej
                    nikczemności i ze swego pana, a duma ta tym większa im więcej razów otrzyma...
                    • ignorant11 Re: Nie nasza sprawa 20.04.07, 22:40
                      eliot napisał:


                      > Zło zaczęło się już od czasu kiedy po najeździe mongolskim Święta Ruś nie
                      > odrodziła się sama czy też przy pomocy Litwy lub Rzeczypospolitej a została
                      > podbita przez tą moskiewsko-mongolską dzicz, która doprowadziła do
                      zniszczenia
                      > i upadku Rusi.
                      > Późniejszy carat i sowietyzm był tylko "logiczną" emanacją tej "politycznej
                      > kultury" owej dziczy. Jeśli Rusi uda się wyrwać spod tej azjatyckie despotii
                      to
                      >
                      > z czasem dołączy do cywilizacji spod której została tak brutalnie wyrwana i
                      > przez stulecia poddawana krwawej fizycznej i ludobójczej likwidacji.
                      > Człowiek zrodzony i ukształtowany w tej dziczy nienawidzi wolności, kultury i
                      > cywilizacji, tylko najlepsze i najszlachetniejsze jednostki rozumieją cały
                      > tragizm tej sytuacji. Jednostki te są nienawidzone i pogardzane przez ową
                      > dzicz, która zawsze będzie wielbić i korzyć się przed tyranem i tyranią swą
                      > nędzę moralną, intelektualną, cywilizacyjną rekompensując sobie potęgą
                      > niszczenia i strachu jaką ta dzicz wokół rozsiewa. Niewolnik jest dumny ze
                      swej
                      >
                      > nikczemności i ze swego pana, a duma ta tym większa im więcej razów otrzyma...
                      >

                      Sława!

                      Wlasnie!

                      Gdyby hegemonem Rusi została wspaniala cywilizacja Nowogrodu Wielkiego, to
                      mielibysmy inna cywilizowana Rosje.

                      Ale niestety Nowogrod upadł pod naporem litewskim i moskiewskim.

                      I stało sie tak,ze hegemonem zostało najbardziej barbarzyńskie miasto - Moskwa,
                      której ksiazeta calkowicie zasluguja n amiano królów przekletych...

                      Albo psychopaci, albo psychopaci i ludobójcy...


                      Forum Słowiańskie
                      gg 1728585
              • bolek5 Re: Nie nasza sprawa 20.04.07, 14:14
                Witam!

                eliot napisał:

                > Utożsamianie autorytarnego frankizmu z faszyzmem, choć powszechne wśród
                > lewactwa, jest tylko pokłosiem stalinowskiej propagandy z lat 30. Z
                > rzeczywistością ma tyle wspólnego co powszechne jeszcze i dziś (choćby w
                > historiografi rosyjskiej), a również wywodzące się z tych lat i tej
                propagandy,
                >
                > nazywanie faszystą Piłsudskiego.

                Nikt rozumny nie nazwie Piłsudskiego faszystą. A co do charakterystyki
                frankizmu. Czy mógłbyś wskazać jakieś istotne cechy praktyki politycznej i
                konstrukcji ustrojowej, różniące ówczesne Włochy i Hiszpanię? Na serio jestem
                ciekaw Twojej opinii. Ocena "państwo autorytarne ale nie faszystowskie"
                bardziej chyba pasuje do Portugalii Salazara. I czy mógłbyś tym razem spróbować
                powstrzymać się od epitetów w rodzaju "lewactwo"?
                • eliot Re: Nie nasza sprawa 20.04.07, 14:37
                  bolek5 napisał:

                  > Witam!
                  >>
                  > Nikt rozumny nie nazwie Piłsudskiego faszystą. A co do charakterystyki
                  > frankizmu. Czy mógłbyś wskazać jakieś istotne cechy praktyki politycznej i
                  > konstrukcji ustrojowej, różniące ówczesne Włochy i Hiszpanię? Na serio jestem
                  > ciekaw Twojej opinii. Ocena "państwo autorytarne ale nie faszystowskie"
                  > bardziej chyba pasuje do Portugalii Salazara. I czy mógłbyś tym razem
                  spróbować
                  >
                  > powstrzymać się od epitetów w rodzaju "lewactwo"?
                  >
                  Lewactwo nie jest epitetem tylko stwierdzeniem faktu.
                  Nikt rozumny nie nazwie Piłsudskiego faszystą i nikt rozumny nie nazwie tak
                  Franko.
                  Podobieństwo o które pytasz w rónym stopniu obejmuje i Polske od konstytucji
                  1935 r. To sobie sam odpowiedz jak to z tym faszyzmem było? Łatwo szermować
                  wbitymi do głowy lewackimi hasłami: Franco - faszysta, Piłsudski - faszysta,
                  Salazar - faszysta. Nie jestem wielbicielem państwa autorytarnego ani też np.
                  gen. Franco. Ze smutkiem tylko konstatuję jak ogromne spustoszenie, nawet wśród
                  ludzi zdawałoby się rozumnych, poczyniła komunistyczna propaganda z
                  uwielbieniem wręcz podtrzymywana przez politycznie poprawną grupę
                  lewicowych "intelektualistów" wychowanych jeszcze na Sartre i
                  lewactwie "pokolenia 68". Zawsze więc znajdą się obrońcy np. Jaruzela, bo
                  postawienie go przed polskim sądem to "odwet, zemsta" itp. Natomiast obrona
                  kraju przed komunistycznymi hordami to zbrodnia i faszyzm...
                  Ukłony.
                  • ignorant11 Re: Nie nasza sprawa 20.04.07, 22:43

                    Sława!

                    NB sowiecka propaganda nazywała równiez Pinocheta faszysta, a nawet Reagana i
                    Tatcher...
                    smile)

                    Forum Słowiańskie
                    gg 1728585
                  • bolek5 Re: Nie nasza sprawa 21.04.07, 11:42
                    Witam!

                    eliot napisał:

                    > Podobieństwo o które pytasz w rónym stopniu obejmuje i Polske od konstytucji
                    > 1935 r.

                    Nie wiem. Może to kwestia wyobraźni a może emocji ale o Polsce, nawet po 1935
                    nie potrafię myśleć jako o kraju faszyzującym, a o Hiszpanii tak. U nas
                    faszyzowała raczej endecja, niż sanacja a ta była w opozycji.

                    > Ukłony.

                    Również. Dzięki za rozmowę.
                    • ignorant11 Re: Nie nasza sprawa 21.04.07, 11:49
                      bolek5 napisał:

                      > Witam!
                      >
                      > eliot napisał:
                      >
                      > > Podobieństwo o które pytasz w rónym stopniu obejmuje i Polske od konstytu
                      > cji
                      > > 1935 r.
                      >
                      > Nie wiem. Może to kwestia wyobraźni a może emocji ale o Polsce, nawet po 1935
                      > nie potrafię myśleć jako o kraju faszyzującym, a o Hiszpanii tak.
                      +++A dlaczego? Wynik prania mózgu propaganda komunistyczna?

                      U nas
                      > faszyzowała raczej endecja, niż sanacja a ta była w opozycji.
                      +++I tylko częśc endecji i tylko czasami.
                      Dmowski juz w 1928 krytykowął model włoski jako zły model przwrotu
                      nacjonalistycznego.

                      Zreszta faszystom zawsze DUUUUZO blizej do socjalistów niz do konserwatystów, a
                      Franco to raczej konserwatysta, bo napewno nie socjalista.

                      Programy społeczne były identyczne wsórd faszytów i socjalistów. A
                      Przypominam,że nazim to narodowy SOCJALIZM.

                      Autorytaryzm z całą pewnoscia nie zbliza do faszyzmu.
                      >
                      > > Ukłony.
                      >
                      > Również. Dzięki za rozmowę.
                      >
                      • bolek5 Re: Nie nasza sprawa 21.04.07, 16:10
                        Witam!

                        ignorant11 napisał:

                        > +++A dlaczego? Wynik prania mózgu propaganda komunistyczna?

                        Hmmm... Uważasz, że odmowa uznania sanacyjnej Polski za kraj faszystowski czy
                        faszyzujący to efekt prania mózgu propagandą komunistyczną? Mój Boże, tego się
                        po Tobie nie spodziewałem ;DD

                        > Zreszta faszystom zawsze DUUUUZO blizej do socjalistów niz do konserwatystów,
                        a
                        >
                        > Franco to raczej konserwatysta, bo napewno nie socjalista.

                        Na Franco patrzy się często przez pryzmat drugiej poł. jego rządów. Wtedy nowe
                        otoczenie polityczne wymusiło także zmianę polityki wewnętrznej, głównie
                        gospodarczej. Ale do lat 50-tych, czyli do nawiązania silniejszych związków z
                        USA, ten kraj trochę przypominał Włochy Mussoliniego. Były tam jakieś elementy
                        korporacjonizmu, była silna Falanga, centralizm i nacjonalizm. Może Hiszpania
                        tamtych czasów nie była krajem faszystowskim sensu stricte, ale napewno
                        faszyzującym.
                        • ignorant11 Re: Nie nasza sprawa 22.04.07, 15:11
                          bolek5 napisał:

                          > Witam!
                          >
                          > ignorant11 napisał:
                          >
                          > > +++A dlaczego? Wynik prania mózgu propaganda komunistyczna?
                          >
                          > Hmmm... Uważasz, że odmowa uznania sanacyjnej Polski za kraj faszystowski czy
                          > faszyzujący to efekt prania mózgu propagandą komunistyczną? Mój Boże, tego
                          się
                          > po Tobie nie spodziewałem ;DD

                          +++???????

                          Miedzy dowolnymi ustrojami znajdziesz jakies elementy wspolne, ale przeciez to
                          za mało aby je odrazu utozasamiac...

                          >
                          > > Zreszta faszystom zawsze DUUUUZO blizej do socjalistów niz do konserwatys
                          > tów,
                          > a
                          > >
                          > > Franco to raczej konserwatysta, bo napewno nie socjalista.
                          >
                          > Na Franco patrzy się często przez pryzmat drugiej poł. jego rządów. Wtedy
                          nowe
                          > otoczenie polityczne wymusiło także zmianę polityki wewnętrznej, głównie
                          > gospodarczej. Ale do lat 50-tych, czyli do nawiązania silniejszych związków z
                          > USA, ten kraj trochę przypominał Włochy Mussoliniego. Były tam jakieś
                          elementy
                          > korporacjonizmu, była silna Falanga, centralizm i nacjonalizm. Może Hiszpania
                          > tamtych czasów nie była krajem faszystowskim sensu stricte, ale napewno
                          > faszyzującym.
                          >
                          +++Francje czy Szwecje nie mozna nazwac krajem komunistycznym, ale
                          komunizujacym...
                          smile))
                          • bolek5 Re: Nie nasza sprawa 22.04.07, 19:37
                            Witam!

                            ignorant11 napisał:

                            > +++???????

                            No ja napisałem, że nie umiem nazwać Polski krajem faszyzującym, a Hiszpanię
                            tak. Na to Ty zapytałeś, czy to aby nie efekt komunistycznej propagandy. Coś
                            nie tak z moją odpowiedzią?

                            > Miedzy dowolnymi ustrojami znajdziesz jakies elementy wspolne, ale przeciez
                            to
                            > za mało aby je odrazu utozasamiac...

                            Ale do stworzenia typologii pewne podobieństwa wystarczą

                            > +++Francje czy Szwecje nie mozna nazwac krajem komunistycznym, ale
                            > komunizujacym...

                            Trochę przesadziłeś wink Powiedziałbym raczej, że Szwecja to kraj socjalistyczny
                            a Francja - socjalizujący wink
                    • eliot Re: Nie nasza sprawa 23.04.07, 13:59
                      bolek5 napisał:

                      > Witam!
                      >
                      > eliot napisał:
                      >>
                      > Nie wiem. Może to kwestia wyobraźni a może emocji ale o Polsce, nawet po 1935
                      > nie potrafię myśleć jako o kraju faszyzującym, a o Hiszpanii tak. U nas
                      > faszyzowała raczej endecja, niż sanacja a ta była w opozycji.
                      >
                      Może to nie tyle braki w wyobraźni czy nadmiar emocji, ale brak rzetelnej a
                      dostępnej wiedzy a nadmiar pokutujących propagandowych stereotypów.
                      To dośc powszechnie pokutujące mniemanie, że obrońcy republiki bronili
                      woloności i demokracji... co niestety w niewielkim tylko stopniu miało coś
                      wspólnego z rzeczywistościa. Powszechnością były mordy, egzekucje, ludobójstwo,
                      szwadrony smierci.Nie bronię Franco, bo tam i w tamtej sytuacji nie było "tych
                      dobrych" i "tych złych". Ale potępianie "faszysty" Franco a chwalenie
                      kierowanych przez NKWD dokonujących rzezi szwadronów śmierci jako "obrońców"
                      demokracji i wolności jest głęboką niestosownością.
                      • bolek5 Re: Nie nasza sprawa 23.04.07, 15:30
                        Witam!

                        eliot napisał:

                        > To dośc powszechnie pokutujące mniemanie, że obrońcy republiki bronili
                        > woloności i demokracji...

                        Spokojnie. Ja jestem dużym chłopcem i w bajki nie wierzę wink)

                        > (...) chwalenie
                        > kierowanych przez NKWD dokonujących rzezi szwadronów śmierci jako "obrońców"
                        > demokracji i wolności jest głęboką niestosownością.

                        Ja nie chwalę szwadronów śmierci dokonujących rzezi pod kierownictwem NKWD. Ja
                        po prostu stwierdzam, że odbieranie Dąbrowszczakom uprawnień kombatanckich to
                        zły pomysł. To trochę tak, jakby współczesny, socjalistyczny rząd Hiszpanii
                        próbował odbierać uprawnienia kombatanckie weteranom Błękitnego Legionu, bo żle
                        ocenia wybór polityczny, jakiego tamci dokonali w zupełnie innych czasach.
                        • eliot Re: Nie nasza sprawa 23.04.07, 15:53
                          bolek5 napisał:

                          > Witam!
                          >
                          > eliot napisał:
                          >>
                          > Spokojnie. Ja jestem dużym chłopcem i w bajki nie wierzę wink)
                          >
                          Cieszę się!
                          wink))

                          >
                          > Ja nie chwalę szwadronów śmierci dokonujących rzezi pod kierownictwem NKWD.
                          Ja
                          > po prostu stwierdzam, że odbieranie Dąbrowszczakom uprawnień kombatanckich to
                          > zły pomysł. To trochę tak, jakby współczesny, socjalistyczny rząd Hiszpanii
                          > próbował odbierać uprawnienia kombatanckie weteranom Błękitnego Legionu, bo
                          żle
                          >
                          > ocenia wybór polityczny, jakiego tamci dokonali w zupełnie innych czasach.
                          >
                          Nikt im uprawnień nie odbiera. Projekt przewiduje odebranie uprawnień tym,
                          którzy przeszli do aparatu terroru w PRL. Czyli tym, którzy po powrocie do
                          Polski w 1945 roku stali się pracownikami UB lub Informacji wojskowej i wzięli
                          udział w represjach na patriotach polskich..
                          Pozdr.
                          • bolek5 Re: Nie nasza sprawa 23.04.07, 16:20
                            Witam!

                            eliot napisał:

                            > Nikt im uprawnień nie odbiera.

                            A to przepraszam. Widocznie czegoś nie zrozumiałem, ale ja blondyn jestem wink
                            • eliot Re: Nie nasza sprawa 24.04.07, 08:15
                              bolek5 napisał:

                              > Witam!
                              >
                              > eliot napisał:
                              >
                              > > Nikt im uprawnień nie odbiera.
                              >
                              > A to przepraszam. Widocznie czegoś nie zrozumiałem, ale ja blondyn jestem wink
                              >


                              Ja kiedyś też...
                              wink))))))))
                              Pozdr.
                              • listyznod Re: Nie nasza sprawa 26.04.07, 12:04
                                no to posłuchajcie prawicowe kmiotki, "dąbroszczaków" w polsce żyje jeszcze
                                dokładnie... jeden!, ma już ponad 90 lat bo wojna przeciwko faszystom
                                hiszpańskim była, pacany, w 1936! 70 lat temu. Ale jak widać emerytura dla
                                jednej osoby to ponad siły wolnej, demokratycznej IVRP. Ale za to nie żal im
                                czasu i pieniędzy na płodzenie ustawy dla tej jednej osoby, pieniędzy
                                podatników i to dużo większych jak emerytura jednego człowieka. I nie pieprzcie
                                o dobrym gen.Franko, bo to ten zbrodniarz z pomocą Luftwaffe wymordował setki
                                tysięcy cywilów.
                                • eliot Re: Nie nasza sprawa 26.04.07, 13:27
                                  listyznod napisał:

                                  > no to posłuchajcie prawicowe kmiotki, "dąbroszczaków" w polsce żyje jeszcze
                                  > dokładnie... jeden!, ma już ponad 90 lat bo wojna przeciwko faszystom
                                  > hiszpańskim była, pacany, w 1936! 70 lat temu. Ale jak widać emerytura dla
                                  > jednej osoby to ponad siły wolnej, demokratycznej IVRP. Ale za to nie żal im
                                  > czasu i pieniędzy na płodzenie ustawy dla tej jednej osoby, pieniędzy
                                  > podatników i to dużo większych jak emerytura jednego człowieka. I nie
                                  pieprzcie
                                  >
                                  > o dobrym gen.Franko, bo to ten zbrodniarz z pomocą Luftwaffe wymordował setki
                                  > tysięcy cywilów.

                                  "Dobra" lewica przy pomocy kałasza i NKWD również. To jak będziemy
                                  mierzyć "słuszność" tych trupów? Na sztuki? Na kilogramy?
                                • eliot Dabrowszczacy - post scriptum 27.04.07, 09:29
                                  listyznod napisał:

                                  > no to posłuchajcie prawicowe kmiotki, "dąbroszczaków" w polsce żyje jeszcze
                                  > dokładnie... jeden!, ma już ponad 90 lat bo wojna przeciwko faszystom
                                  > hiszpańskim była, pacany, w 1936! 70 lat temu. Ale jak widać emerytura dla
                                  > jednej osoby to ponad siły wolnej, demokratycznej IVRP. Ale za to nie żal im
                                  > czasu i pieniędzy na płodzenie ustawy dla tej jednej osoby, pieniędzy
                                  > podatników i to dużo większych jak emerytura jednego człowieka. I nie
                                  pieprzcie
                                  >
                                  > o dobrym gen.Franko, bo to ten zbrodniarz z pomocą Luftwaffe wymordował setki
                                  > tysięcy cywilów.


                                  '''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
                                  www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070427/opinie_a_1.html

                                  Rafał A. Ziemkiewicz

                                  Dąbrowszczacy - żołnierze niesłusznej sprawy


                                  Zbrodnie na jeńcach, eksterminacja duchownych, rozstrzeliwania nauczycieli,
                                  prawników, urzędników państwowych i innych "burżujów" - takie w rewolucyjnej
                                  Hiszpanii były bohaterskie czyny ludzi, których autorzy apelu w "Gazecie
                                  Wyborczej" usiłują przedstawić jako godnych naśladowania bojowników o
                                  szlachetną sprawę. Nic dziwnego, że w Peerelu uważano ich za najlepszy materiał
                                  na oficerów bezpieki - pisze publicysta "Rzeczpospolitej".


                                  Dąbrowszczacy walczyli pod dowództwem Karola Świerczewskiego "Waltera" (z lewej
                                  obok Dolores Ibarruri)
                                  ADM/CAF

                                  Rafał A. Ziemkiewicz
                                  Trudno jednym słowem nazwać uczucia, jakich doznaje rozsądny człowiek nad
                                  lekturą "Apelu Antygony" - zamieszczonego w "Gazecie Wyborczej" listu w obronie
                                  tzw. dąbrowszczaków. Z jednej strony list ten śmieszy patetycznym, trącącym o
                                  grafomanię stylem. Z drugiej - irytuje dezynwolturą w traktowaniu faktów
                                  historycznych oraz demagogią. Przede wszystkim jednak przeraża, pokazując, co
                                  naprawdę kryje się w głowach ludzi, których chciało się kiedyś szanować.

                                  Nie nasza tradycja
                                  Zacznijmy od tego, że wydarzenie, do którego apel nawiązuje, jest "faktem
                                  prasowym". Nikt nie próbuje niedobitkom komunistycznych brygad międzynarodowych
                                  uczestniczących w wojnie hiszpańskiej odbierać świadczeń, które otrzymują od
                                  państwa polskiego.

                                  Cokolwiek myśleć o zasadności ich wypłacania, odebranie świadczeń uniemożliwia
                                  konstytucyjna ochrona praw nabytych. Można je odebrać jedynie osobom, którym
                                  zostanie udowodniony na przykład udział w zbrodniach stalinowskich. Ale nie
                                  będzie to miało nic wspólnego z ich udziałem w rewolucji hiszpańskiej.

                                  Usunięcie nazwiska członka brygad międzynarodowych z listy uprawniającej do
                                  statusu kombatanta praktyczne znaczenie ma tylko dla tych dąbrowszczaków,
                                  którzy ewentualnie chcieliby się o niego dopiero ubiegać. Wątpliwe, by się tacy
                                  znaleźli.

                                  Sygnatariusze apelu powinni zadać sobie trud sprawdzenia, jakie są fakty -
                                  zresztą pewne partie tekstu wskazują na to, że doskonale zdają sobie z nich
                                  sprawę. Mimo to nie wahają się grać na nucie współczucia dla
                                  dziewięćdziesięcioletnich staruszków, których ktoś jakoby chce pozbawić środków
                                  do życia. Coś to o nich mówi.

                                  W istocie sprawa ma wyłącznie znaczenie symboliczne. Władze państwa polskiego
                                  postanowiły zerwać z jednym z elementów komunistycznej indoktrynacji -
                                  oficjalnym zaliczaniem "brygad międzynarodowych" do tradycji oręża polskiego.
                                  Umieszczaniem ich w jednym rzędzie z kampanią wiedeńskąSobieskiego czy bitwą o
                                  Monte Cassino, pod wspólnym, absurdalnym szyldem "tradycji walk o wyzwolenie
                                  narodowe i społeczne".

                                  Zbrodnie na swoich...
                                  Sprawa wydaje się oczywista. Członkowie brygad międzynarodowychmiędzynarodowych
                                  jechali walczyć nie o demokrację, ale o komunizm. O demokratyczny socjalizm
                                  walczyli w Hiszpanii lewicowcy spod innych znaków, między innymi z POUM,
                                  których z polecenia Stalina bezlitośnie eksterminowano jako rzekomych szpiegów
                                  i "zdrajców republiki". Dziś wiadomo już, że w tych morderstwach uczestniczyli
                                  także ochotnicy z brygad międzynarodowych.

                                  W "Czarnej księdze komunizmu" Stephane Courtois i Jean-Louis Panne poświęcili
                                  tym zbrodniom osobny rozdział. Co charakterystyczne, wymieniane są tutaj
                                  wyłącznie zbrodnie popełniane na "swoich" - na lewicowcachlewicowcach
                                  nieuznających władzy kominternu oraz samych członkach brygad, które od początku
                                  swego istnienia były przez hiszpańską mutację "czeki" oraz własnych komisarzy
                                  politycznych systematycznie "czyszczone" z "elementów niepewnych".

                                  Według historyków cytowanych w "Czarnej księdze" tylko delegat kominternu przy
                                  brygadach, francuski komunista Andre Marty, wydał około 500 wyroków śmierci na
                                  żołnierzy tychże brygad uznanych za "politycznie niepewnych".

                                  ... oraz na obcych
                                  Ci, których prawomyślność nie wzbudzała podejrzeń dowódców i rewolucyjnej
                                  bezpieki, udowadniali ją brakiem oporów w mordowaniu "wrogów ludu".

                                  Zbrodnie na jeńcach, eksterminacja duchownych (wymordowano około 7 tysięcy
                                  księży i zakonnic), rozstrzeliwania na zajętych terenach, zgodnie ze stałą
                                  komunistyczną praktyką, nauczycieli, prawników, urzędników państwowych i
                                  innychinnych "burżujów" - takie były bohaterskie czyny ludzi, których autorzy
                                  histerycznego w tonie apelu usiłują przedstawić jako godnych naśladowania
                                  bojowników o szlachetną sprawę. Nic dziwnego, że w Peerelu uważano ich za
                                  najlepszy materiał na oficerów bezpieki.

                                  Nawet życzliwy rewolucjonistom Ernest Hemingway nie zaprzeczał ich zbrodniom,
                                  choć je relatywizował - co i tak było nie do przyjęcia dla europejskiej lewicy
                                  latami pielęgnującej legendę "szlachetnej walki" o demokrację, przeciwko
                                  faszyzmowi.

                                  Dziś z tej legendy nie zostało nic. Żaden historyk nie kwestionuje faktów
                                  opisanych choćby przez Pio Moa w "Mitach wojny domowej", a u nas przez Marka
                                  Jana Chodakiewicza. Podobnie jak w wielu innych wypadkach jednak historiografia
                                  swoje, a politycznie poprawna legenda, upowszechniana wbrew wszelkim faktom,
                                  swoje.

                                  Namiętna obrona komunistycznych symboli
                                  Tam, gdzie brak argumentów, trzeba się odwoływać do emocji. I obrońcy
                                  dąbrowszczaków tak właśnie robią, sięgając szczytów demagogii. Powiedzmy jasno:
                                  owszem, wielu z dąbrowszczaków wierzyło, że faszyzm jest najstraszniejszym
                                  zagrożeniem dla ludzkości, wiedziało, co się dzieje w narodowosocjalistycznych
                                  Niemczech Hitlera, a nie znało prawdy o stalinizmie. Wielu ożywiał romantyczny
                                  duch iwiara w szlachetność sprawy. Tylko że to samo można by powiedzieć o
                                  licznych ochotnikach Waffen SS, ze wszystkich europejskich krajów, którzy
                                  podążyli na front wschodni walczyć z zalewem bolszewickiego barbarzyństwa, w
                                  obronie Europy, godząc się na ogromne udręki i ofiary.

                                  Nic innego niż idealizm nie zaprowadziło tam Leona Degrelle'a albo prostego
                                  Francuza Guy Sayera, którego wstrząsające pamiętniki "Zapomniany żołnierz"
                                  wydano niedawno po polsku. Czy to zmienia naszą ocenę SS jako formacji?!

                                  Kiedy ojciec Rydzyk wypomniał w telewizji Jackowi Kuroniowi stalinowskie
                                  zaangażowanie, lewicowy salon nie posiadał się z oburzenia. Oburzony był
                                  również, kiedy Jarosław Kaczyński wypomniał tej samej formacji umysłowej
                                  rodzinne korzenie w KPP. A teraz oto to samo środowisko występuje z
                                  listem "potomków dąbrowszczaków oraz byłych harcerzy Jacka Kuronia z drużyn
                                  walterowskich" - namiętną obroną dobrego imienia swoich zaangażowanych w
                                  zbrodniczą ideologię dziadków i mentorów. Niech nikt nie śmie nam wypominać
                                  naszych komunistycznych korzeni, krzyczą, ale jeśli ktoś ośmieli się ugodzić w
                                  komunistyczne symbole, to właśnie oni czują się w obowiązku zabrać głos w
                                  obronie głoszonej przez dziesięciolecia czerwonej propagandy.

                                  Trudno o fakt bardziej wymowny.

                                  Rafał A. Ziemkiewicz
                                  • listyznod Re: Dabrowszczacy - post scriptum 27.04.07, 12:17
                                    Tyle mówi propaganda i jej tuba Rafał A. Ziemkiewicz (autorytet na pensji) oraz
                                    historycy nowego chowu. A prawda jest taka, że w Hiszpanii walczyli nie tylko
                                    komuniści ale nawet ANARCHIŚCI, bo walczyli nie za komunizm tylko w obronie
                                    demokratycznie wybranego rządu Hiszpanii a przeciwko faszystom którzy dokonali
                                    puczu wojskowego i wywołali wojnę domową. Gorzej jak Mussolini czy Hitler, bo
                                    ci faszyści władzę w swoich krajach zdobyli legalnie.
                                    A swoją drogą to szkoda, że brygady nie powywieszały czarnuchów, zorro w
                                    koloratkach, nim zdążyli poświęcić samoloty startujące do nalotów na Barcelonę
                                    czy Madryt.
                                    Jeżeli emerytury nie przysługują dąbroszczakowi to jakim prawem Polska wypłaca
                                    żołd okupantom Iraku, koalcjantom zbrodniarzy z Haditha i An-Najaf?
                                    • eliot Re: Dabrowszczacy - post scriptum 27.04.07, 13:56
                                      listyznod napisał:

                                      > Tyle mówi propaganda i jej tuba Rafał A. Ziemkiewicz (autorytet na pensji)
                                      oraz
                                      >
                                      > historycy nowego chowu. A prawda jest taka, że w Hiszpanii walczyli nie tylko
                                      > komuniści ale nawet ANARCHIŚCI, bo walczyli nie za komunizm tylko w obronie
                                      > demokratycznie wybranego rządu Hiszpanii a przeciwko faszystom którzy
                                      dokonali
                                      > puczu wojskowego i wywołali wojnę domową. Gorzej jak Mussolini czy Hitler, bo
                                      > ci faszyści władzę w swoich krajach zdobyli legalnie.
                                      > A swoją drogą to szkoda, że brygady nie powywieszały czarnuchów, zorro w
                                      > koloratkach, nim zdążyli poświęcić samoloty startujące do nalotów na
                                      Barcelonę
                                      > czy Madryt.
                                      > Jeżeli emerytury nie przysługują dąbroszczakowi to jakim prawem Polska
                                      wypłaca
                                      > żołd okupantom Iraku, koalcjantom zbrodniarzy z Haditha i An-Najaf?
                                      >
                                      ---
                                      Anarchiści w swej głupocie walczyli, ale ginęli głównie nie w walce z wojskami
                                      Franco tylko wyrzynani przez oddziały "demokratyucznie wybranych władz"
                                      Republiki, Dąbrowszczaków, NKWD, itp. "obrońców".

                                      Historycy "starego chowu to ci od stalinowskiej propagandy, którą tu tak gracko
                                      prezentujesz?

                                      Żołd żołnierzom Iraku wypłaca się z tej prostej przyczyny, że żołnierze ci są
                                      żołnierzami zawodowymi. Wysłało ich państwo polskie. Nie jest znany fakt
                                      wysyłania przez polskie państwo Dąbrowszczaków. Byli wysyłani, jak sądzę wiesz
                                      o tym, przez międzynarodówkę komunistyczna zwaną Kominternem. Polska nie jest
                                      prawnym dziedzicem Kominternu o ile mi wiadomo. Nikomu też nie zabrała i nie ma
                                      zamiaru zabierać żadnych uprawnień o ile nie popełnił zbrodni komunistycznej
                                      czyli nie brał udziału w mordowaniu Polaków za działalność niepodległościową a
                                      zbrodnia ta nie jest potwierdzona wyrokiem sądu.

                                      Jesteś z komuszego miotu, że taką rządzą mordu dyszysz?
                                  • bolek5 Re: Dabrowszczacy - post scriptum 27.04.07, 19:39
                                    Witam!

                                    eliot napisał:

                                    > Rafał A. Ziemkiewicz
                                    >
                                    > Dąbrowszczacy - żołnierze niesłusznej sprawy

                                    Sorki, ale Ziemkiewicz to przede wszystkim pisarz. Jego eseje to przede
                                    wszystkim dobra literatura - perfekcyjna forma, ale nie wolno uczyć się z niej
                                    historii. "Polactwo" Ziemkiewicza świetnie się czyta, podobnie jak "Krzyżaków"
                                    Sienkiewicza, ale jest tam dokładnie tyle prawdy o kraju w którym żyję, co i
                                    w "Krzyżakach" o XIV-wiecznej Polsce.


                                    Pozdrawiam

                                    Bolek

    • eliot Żołnierze Stalina... 1. 14.05.07, 08:31
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070512/plus_minus_a_2.html?k=on;t=2007051220070512

      Dąbrowszczacy - żołnierze Stalina


      Do ulubionych argumentów obrońców Brygad Międzynarodowych należy twierdzenie,
      że ich członkowie stanęli do walki z zagrażającym Europie faszystowskim
      totalizmem. Ale problemem chyba nie jest to z kim, tylko o co walczyli i co
      sobą reprezentowali


      Medal "Za waszą wolność i naszą" z podobizną gen. Świerczewskiego ustanowiony w
      1956 r. dla żołnierzy Brygad Międzynarodowych

      Grzegorz Korczyński
      ADM

      Wacław Komar
      ADM

      Uroczystość przekazania sztandaru Szkole Podstawowej im. Dąbrowszczaków w
      Warszawie (1967 r.). Z lewej wicepremier Eugeniusz Szyr, żołnierz Brygad
      Międzynarodowych
      PAP
      W ostatnich tygodniach przez łamy polskiej prasy przelała się fala artykułów,
      oświadczeń i listów protestacyjnych w obronie dobrego imienia i przywilejów
      członków komunistycznych Brygad Międzynarodowych walczących w czasie wojny
      domowej w Hiszpanii. Metod, jakimi wypaczano w tych tekstach historię, nie
      widziano w Polsce co najmniej od czasów Władysława Gomułki.


      O co naprawdę walczyli?

      Do ulubionych argumentów obrońców Brygad Międzynarodowych należy twierdzenie,
      że ich członkowie ochotniczo stanęli do walki z zagrażającym Europie
      faszystowskim totalizmem. Ale problemem chyba nie jest to z kim, tylko o co
      walczyli i co sobą reprezentowali. Wiek XX był bowiem epoką dwóch zbrodniczych
      ideologii, które pochłonęły miliony ofiar. W latach 30. komunistów różniła od
      ich brunatnych pobratymców przede wszystkim zwartość szeregów w skali
      międzynarodowej i sprytniejsze metody działania, których pomysłodawcą był Józef
      Stalin. Z jego polecenia na VII Kongresie Kominternu (1935 r.) zakazano
      otwartego głoszenia hasła "zniszczenia burżuazyjnego świata" i zastosowano
      taktykę frontu ludowego. Tworzony wspólnie z innymi partiami i organizacjami
      klasycznej lewicy pod hasłami walki z faszyzmem i obrony demokracji miał
      radykalizować nastroje społeczne i krok za krokiem przybliżać komunistyczną
      rewolucję.

      Hasła obrony wolności i demokracji wysuwane przez komunistów były więc tylko
      oszustwem: ani swobody obywatelskie, ani demokracja nie miały dla nich żadnego
      znaczenia. Rezolucja Kominternu z 21 lipca 1935 r. nazywała rzeczy po
      imieniu: "Walka przeciwko faszyzmowi tylko w obronie demokracji nie wyrywa zła
      z korzeniami, nie zagradza drogi do nowego rozwinięcia w kierunku faszyzmu.
      (...) Tylko władza sowiecka jest dla ludzkości gwarancją zabezpieczającą od
      kolejnego powrotu barbarzyństwa, jakim jest reżim faszystowskiej przemocy.
      Tylko władza Sowietów usunie z drogi zgniłą burżuazję, otwierając przed
      ludzkością wrota do królestwa wolności".

      Podobnie swoją walkę z faszyzmem pojmowali członkowie Brygad Międzynarodowych w
      Hiszpanii. Byli wiernymi żołnierzami Stalina gotowymi wykonać wszystkie jego
      rozkazy. W lutym 1939 r. Inicjatywna Grupa do spraw Polskich przy Kominternie
      kierowana przez byłego dowódcę XIII Brygady Międzynarodowej Bolesława Mołojca
      wydała "Biuletyn Informacyjny", w którym powielała wszystkie frazesy sowieckiej
      propagandy. Nawet rozwiązanie KPP i masowe wyniszczenie jej przywódców
      określali jako cios zadany faszyzmowi. W kwestii swego światopoglądu jasno
      deklarowali: "Nie mamy partii w kraju, ale jesteśmy żołnierzami Wszechświatowej
      Komunistycznej Partii, na czele której stoi nasz wielki, nieugięty Dymitrow i z
      nami Stalin - epokowa postać, najwierniejszy nauczyciel marksizmu-leninizmu,
      mistrzowski budowniczy socjalizmu ZSRR, ostoja komunistycznego ruchu całego
      świata".

      Żołnierze Brygad Międzynarodowych nie byli obrońcami hiszpańskiego
      republikanizmu. Został on bowiem zniszczony przez lewicowy radykalizm gwałtami,
      mordami i bezprecedensowymi w tej części Europy prześladowaniami religijnymi,
      przeciwko którym wybuchł bunt prawicy. Dąbrowszczacy nie bronili też niczyjej
      wolności. Byli jeźdźcami komunistycznej apokalipsy.

      Z perspektywy doświadczeń XX w. wydaje się, że powinniśmy w równy sposób
      traktować oba zbrodnicze totalitaryzmy - i komunizm, i faszyzm. Zwolennicy
      sowieckich łagrów nie zasługują na wiele więcej szacunku niż miłośnicy
      hitlerowskich obozów koncentracyjnych.
      • eliot Re: Żołnierze Stalina... 2. 14.05.07, 08:32
        Patrioci"

        Jeden z opublikowanych niedawno apeli w obronie dąbrowszczaków wprost odwołuje
        się do polskiego patriotyzmu i hasła "Za wolność waszą i naszą". Kłopot w tym,
        że komunistów w żaden sposób nie daje się powiązać z polskimi tradycjami
        niepodległościowymi. Wręcz przeciwnie: niemal przez całe 20-lecie nie ukrywali
        zdecydowanie wrogiego stosunku do II Rzeczypospolitej. Była ona dla nich
        kontrrewolucyjnym, sztucznym tworem traktatu wersalskiego, który należy
        zniszczyć wszelkimi dostępnymi metodami.

        Komunistyczna Partia Polski żądała oddania Kresów Wschodnich Rosji Sowieckiej,
        a Śląska, Pomorza i Wielkopolski - Niemcom. W 1933 r. KPP-owski "Nowy Przegląd"
        pisał: "Komunistyczna Partia Polski oświadcza obecnie po 11 latach okupacji
        polskiej na Górnym Śląsku wobec ludu górnośląskiego, wobec narodu całej Polski
        i Niemiec, wobec narodów całego świata? zwycięski proletariat polski po
        obaleniu panowania klasowego imperialistycznej burżuazji polskiej przekreśli
        wszystkie orzeczenia traktatu wersalskiego w stosunku do Górnego Śląska i do
        korytarza pomorskiego i zapewni ludności tych ziem prawo do samookreślenia aż
        do oderwania się od Polski".

        Dokumenty zachowane w archiwach polskich i rosyjskich wskazują, że w latach
        hiszpańskiej wojny domowej znaczna część środowiska komunistycznego pałała
        nienawiścią do Polski. W sprawozdaniu dla Kominternu z wiosny 1940 r. Romana
        Szykier-Toruńczyk pisała o komitecie, który zajmował się przerzutem ochotników
        z Francjido Hiszpanii: "Uderzającą rzeczą w pracach komitetu hiszpańskiego było
        antymarksistowskie, szkodliwe, niemal szowinistyczne ujęcie spraw narodowych.
        (...) Zwłaszcza na odcinku żydowskim szowinizm narodowościowy przeszedł
        wszelkie granice. Wprowadzono jakieś rasistowskie normy w podejściu do ludzi.
        Na przykład ja nie miałam prawa pracować w polskim komitecie, ponieważ moi
        rodzice figurują w księgach wyznania mojżeszowego. (...) Kierownictwo
        żydowskiego komitetu hiszpańskiego, które w dużej części rekrutowało się z
        kierownictwa żydowskiej roboty [komunistycznej] w ogóle, krzewiło jakąś
        fizyczną wprost nienawiść do wszystkiego, co polskie. Język polski był
        znienawidzony i tępiony".

        Nie inaczej pisał do Moskwy Bolesław Mołojec: "U żydowskich towarzyszy jest
        bałagan, który niechybnie wyjdzie na korzyść naszym wrogom (...) był na
        przykład prowadzony ordynarny bojkot tych żydowskich komunistów, którzy
        zupełnie nie znali języka żydowskiego i musieli zwracać się to towarzyszy po
        polsku".

        Jeden z najbardziej znanych "hiszpanów" - Wacław Komar "Kucyk" - był w KPP
        specjalistą od wyroków partyjnych. O swej niezbyt skomplikowanej działalności
        politycznej pisał we wspomnieniach dla KC PZPR: "27 lipca 1926 wspólnie z
        Felkiem Dziobatym i Pikusiem zabiłem prowokatora Bednarza (...) 18 października
        1926 zabiłem prowokatora Kostka. (...) W listopadzie 1926 r. tow. [Alfred]
        Lampe wysłał mnie z ramienia partii dla organizacji zabójstwa prowokatora w
        Zagłębiu Dąbrowskim (...) 10 maja zabiłem prowokatora Niewiarowskiego".

        Po dokonaniu wspomnianych zabójstw "Kucyk" został przerzucony do ZSRR. Tu
        przeszedł stosowne przeszkolenie w Armii Czerwonej i OGPU/NKWD. Na początku lat
        30. został przerzucony na robotę wojskową - czyli szpiegowską - do Niemiec i
        Polski. Dopiero potem trafił do Hiszpanii, a następnie do komunistycznego
        aparatu bezpieczeństwa, w którym należał do grona najbardziej wpływowych i
        wyjątkowo nieciekawych postaci. Dziś "Gazeta Wyborcza" przedstawia "Kucyka" i
        jego współtowarzyszy jako godnych naśladowania bohaterów. Natomiast "Tygodnik
        Powszechny" staje w obronie przywilejów dla dąbrowszczaków, choć socjaliści i
        komuniści dokonali totalnego zniszczenia hiszpańskiego Kościoła, dewastując
        świątynie i eksterminując duchowieństwo.
        • eliot Re: Żołnierze Stalina... 3. 14.05.07, 08:33
          Idealiści i maruderzy

          Wielu spośród dąbrowszczaków z pewnością było zdyscyplinowanymi, ideowymi
          żołnierzami komunistycznej rewolucji. Ale byli i tacy, którzy do Hiszpanii
          trafili raczej przypadkiem, nie mogąc znaleźć miejsca w normalnym
          społeczeństwie, jak słynny po latach Stefan Kilanowicz vel Grzegorz Korczyński,
          który, popadając w ciągłe konflikty, nie mógł zagrzać miejsca w żadnej pracy.

          Kominternowcy brali do brygad kogo się dało i wszelkimi dostępnymi metodami. W
          1940 r. wspomniana już Romana Szykier-Toruńczyk pisała: "Cały system werbunku
          Polaków do Hiszpanii polegał na ilościowym i efekciarskim mnożeniu liczby
          ochotników. Brano każdego, kto podszedł? podstępem i okłamywaniem, czczą
          obietnicą i argumentem pieniężnym usiłowano ściągać do Hiszpanii kandydatów na
          dąbrowszczaków. Werbowano przypadkowych ludzi pod polskim konsulatem. (...) w
          naszym wydawnictwie polskim "Dzienniku Ludowym" było ogłoszenie, że jest praca
          rolna dla Polaków. W lokalu dowiadywali się dopiero o tym, że tu nie o pracę, a
          o wyjazd do Hiszpanii chodzi. Sama byłam świadkiem tego jak Beger - aktywista w
          komitecie hiszpańskim, chwalił się jak to w genialny sposób namówił na wyjazd
          dwóch nierozłącznych przyjaciół. Oto w ostatniej chwili przed odjazdem pociągu
          poszedł do każdego z nich z wiadomością o tym, że drugi jedzie do
          Hiszpanii. "Jak ci nie wstyd, on jedzie, a ty nie? Nie wierzysz? Chodź na
          dworzec, a zobaczysz go". No i za pomocą takich argumentów udało mu się
          zmobilizować nowych ochotników (...) niemal wyłączną zasługą polskiego komitetu
          hiszpańskiego było przedostawanie się do brygady elementów nieświadomych,
          lumpowskich, często wrogich, co jak wiadomo przysłużyło niemało szkód w
          Hiszpanii".

          Andre Marty, jeden z twórców Brygad Międzynarodowych, także zgłaszał rozmaite
          zastrzeżenia: "do Hiszpanii obok wspaniałych bojowników - komunistów,
          socjalistów, antyfaszystów (...) zgłosiło się też wiele setek międzynarodowych
          kryminalistów. Niektórzy zajęli się tylko używaniem życia, nic nie robiąc ani
          nie walcząc, inni natomiast rozpoczęli od pierwszych dni okropną serię
          przestępstw? zniewoleń, gwałtów, zabójstw z czystego upodobania do perwersji,
          kradzieży, porwań itp.".

          Były dąbrowszczak Artur Kowalski też nie wystawił Brygadom Międzynarodowym
          przesadnie budującego świadectwa: "Można tam było nabyć maszynki do golenia,
          mydło, słoiki z powidłami, lampki elektryczne, bieliznę pościelową, butelki
          wina, obrączki ślubne i bieliznę damską. (...) Skąd się wzięły wszystkie te
          cuda w okopach ochotników Brygady im. Jarosława Dąbrowskiego? Odpowiedź
          jestprosta? były to rzeczy wyszabrowane z ewakuowanych domów przyfrontowych
          miejscowości".

          Brygady znane były z ekscesów, pełnego buty i pogardy stosunku do żołnierzy
          hiszpańskiej armii republikańskiej i ludności cywilnej. Pod tym względem
          znacznie lepszą opinię mieli ochotnicy z faszystowskich Włoch walczący po
          stronie gen. Franco.
          • eliot Re: Żołnierze Stalina... 4. 14.05.07, 08:34
            W obliczu wojny

            Po podpisaniu paktu z Hitlerem w 1939 r. Stalin nakazał odrzucenie
            niepotrzebnej już antyfaszystowskiej i demokratycznej propagandowej linii
            Kominternu. Nim jednak to nastąpiło, na wieść o ataku Niemiec na Polskę
            komuniści chcieli, jak wcześniej w Hiszpanii, powołać do walki z faszyzmem
            Brygady Międzynarodowe. Ale kilka dni późniejMoskwa ogłosiła, że wojna "jest
            obustronnie niesprawiedliwa" i o tworzeniu w Polsce oddziałów ochotników mowy
            być nie może.

            Środowisko pozostających w Paryżu dąbrowszczaków w pełni popierało agresje
            dokonywane przez Związek Sowiecki w latach 1939 - 1940, w tym także inwazję na
            Polskę. Były dowódca XIII Brygady Międzynarodowej Bolesław Mołojec
            pisał: "Widzieliśmy już jasno (...), że nowa powinna być taktyka Kominternu i
            nowa pojawia się dzisiaj rola ZSRR, a szczególnie Armii Czerwonej jako broni
            międzynarodowej rewolucji. (...) Szczęście, że ponad jedna trzecia ludności
            państwa polskiego zrzuciła władzę kapitalistów i obszarników; szczęście, że
            wspólnie z Ukraińcami i Białorusinami wyzwolono półtora lub dwa miliony
            Polaków. Dlaczego, psiakrew, tylko dwa miliony?".

            Żałowano w tym środowisku, że w chwili ataku Niemiec na Polskę w 1939 r.
            komuniści wysunęli hasło obrony kraju, zamiast rozpętać proletariacką
            rewolucję. Mołojec pisał: "Należało od samego początku stać nie na stanowisku
            obrony Polski, tylko na stanowisku obalenia rządu (...) To była milcząca i
            niewypowiedziana wiara w piłsudczyznę w chwili, kiedy mały poryw oburzenia mógł
            ją obalić. To była wiara w anglo-francuską demokrację, której znaczenie dla
            obrony Polski widzieliśmy w fantastycznych barwach, jednocześnie bojąc się
            słowa Sowiety, żeby nikogo nie odepchnąć".

            Zgodnie z nową linią polityczną Moskwy w 1940 r. grupa Mołojca wydała w imieniu
            dąbrowszczaków odezwę atakującą władze polskie na uchodźstwie. Dokument
            ten "ostro występował przeciwko polskiemu "rządowi" i armii, demaskując ich
            prawdziwe oblicze i zadania, jako broni w rękach anglo-francuskiego
            imperializmu, jako antysowieckiej broni w rękach tych państw".
            • eliot Re: Żołnierze Stalina... 5. 14.05.07, 08:35
              Ku nowej Polsce

              Dąbrowszczacy: Bolesław Mołojec, Grzegorz Korczyński, Jakub Aleksandrowicz,
              Antoni Grabowski należeli do czołowych organizatorów Gwardii Ludowej, zbrojnego
              ramienia PPR działającej w interesie Moskwy oraz na szkodę Polski i bardziej
              przypominającej grupę przestępczą niż organizację typowo polityczną.

              Na Lubelszczyźnie działania GL zainicjowali latem 1942 r. dwaj byli
              dąbrowszczacy, Stefan Kilanowicz vel Grzegorz Korczyński "Grzegorz" oraz brat
              Bolesława Mołojca, Zygmunt ps. Anton, atakiem na polski majątek ziemski pod
              Gościeradowem. Dokonano tam brutalnego rabunku i zgwałcono właścicielkę. Potem
              Korczyński stworzył oddział, opierając się na okolicznych grupach rabunkowych.
              Kiedy jego ekscesy, morderstwa i grabieże wywołały sprzeciw części ludności i
              członków GL pochodzenia żydowskiego, Korczyński wydał rozkaz wymordowania ich,
              a także wszystkich ukrywających się w okolicy Żydów.

              Uczestnik tych wydarzeń Jan Wojtaszek opowiadał: "Z bunkrów wyszło dziewięć
              względnie dziesięć osób. Krótko z nimi rozmawiał "Grzegorz", następnie polecił
              im rozebrać się do bielizny. (...) Do rozebranych kazał "Grzegorz" strzelać.
              (...) chciałbym zaznaczyć, że rozebranym kazaliśmy stawać przed wejściem do
              bunkru tak, że po strzale ciała wpadały do środka, tam też je zostawiliśmy, nie
              grzebiąc ich. Garderobę zabitych z polecenia "Grzegorza" zabrał oddział. Ja
              wówczas dostałem płaszcz wojskowy, "Iwan" zaś otrzymał buty z cholewami". W
              taki sposób GL-owcy dowodzeni przez Korczyńskiego wymordowali ponad 100
              ukrywających się Żydów.

              Korczyński jak wielu innych dąbrowszczaków stał się po wojnie jednym z filarów
              komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Został szefem MO na Lubelszczyźnie,
              potem przeniesiono go do Gdańska. Tam zasłynął pomysłem rozprawienia się z
              resztkami ludności niemieckiej za pomocą pieców krematoryjnych. Latem 1945 r.
              powrócił na Lubelszczyznę, gdzie prowadził brutalne pacyfikacje tamtejszych
              wiosek. W 1946 r. "Grzegorz" został wiceministrem bezpieczeństwa publicznego,
              potem pełnił wiele kluczowych stanowisk partyjno-państwowych. Polityczną
              karierę zakończył rzezią robotników na Wybrzeżu w 1970 r.

              Inny dąbrowszczak Franciszek Księżarczyk kierował Wojewódzkim Urzędem
              Bezpieczeństwa w Krakowie, a Roman Grossem vel Orłowski utrwalał władzę ludową
              jako komendant wojewódzki MO w Rzeszowie. Bezpiekę organizował tam Mieczysław
              Broniatowski, czynny w resorcie spraw wewnętrznych do 1964 r. Juliusz Hibner
              stał na czele Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czyli polskich wojsk
              wewnętrznych wzorowanych na NKWD. Wacław Komar stał na czele Zarządu II Sztabu
              Generalnego WP, który zajmował się niszczeniem polskich środowisk politycznych
              na wychodźstwie. Także inni znani dąbrowszczacy byli filarami zbrodniczego
              systemu.

              Dziś obrońcy komunistycznych Brygad Międzynarodowych przedstawiają
              dąbrowszczaków jako ludzi godnych szacunku i niemal bohaterów. Nie ukrywają
              powiązań rodzinnych z nimi i faktu wywodzenia się z tego samego środowiska
              politycznego. W jednym z apeli opublikowanym w " Gazecie Wyborczej" byłych
              dąbrowszczaków przedstawiono nawet jako... ofiary
              totalitaryzmu: "Międzynarodowi ochotnicy na frontach wojny domowej pierwsi
              doświadczyli okrutnej lekcji XX wieku w całej jej olbrzymiej skali". W ten
              sposób do ciężko doświadczonych totalitaryzmem można zaliczyć Ławrientija
              Berię. Ale podobne głosy z pewnością nie będą miały wpływu na wyniki badań
              naukowych. Tu przy ocenie miejsca i roli dąbrowszczaków w historii Polski
              liczyć się będą fakty, a nie mity polityczne.

              Piotr Gontarczyk
              Autor jest historykiem, pracuje w IPN jako zastępca dyrektora Biura
              udostępniania i archiwizacji dokumentów, opublikował m.in. książkę "PPR. Droga
              do władzy"

              --------------------------------------------------------------------------------

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka