Dodaj do ulubionych

Słowianie na emigracji

26.07.03, 18:12
Sława!

Czy ktoś ma jakiekolwiek materiały na temat emigracji innych Narodów
Słowiańskich..?

Dochodziły mnie słuchy, że np. Ukrańcy w USA sa równie liczni jak Polacy,
podobno nawet sa pomiędzy nimi dobre stosunki...

Może możliwa była współpraca, lobby na rzecz Europy Środkowej..?

A np. w Niemczech wspólne z Jugosłowianami lobbowanie na rzecz wymuszenia na
RFN zadbania o szkolnictwo słowiańskie..?

Jak to wygląda w innych krajach?

Np. Polacy z Kazachstanu chcą wrócić do Polski, ale może część z nich byłaby
dobrymi ambasadorami wzajemnych stosunków..?

Jakie są stosunki z Rosjanami i Ukraińcami, ale też z innymi słowiańskimi
mniejszośćiami?

Pozdrawiam!

Ignorant
+++
Obserwuj wątek
    • ignorant11 Łużyczanie w Texasie link 27.07.03, 22:09
      www.texasescapes.com/CentralTexasTownsSouth/SerbinTexas/SerbinTexasWends.htm
      • ignorant11 Polacy na Bukowinie Rumuńskiej 04.08.03, 00:46
        www.zakorzenienie.most.org.pl/za9/index.htm
    • ignorant11 Re: Słowianie na emigracji Good bye, Jackowo! 05.10.03, 02:10
      Good bye, Jackowo!
      Tygodnik "Wprost", Nr 1088 (05 października 2003)


      Spełniony Polish dream w Chicago

      Stolica Midwestu, "metropolia nowego amerykanizmu, gdzie niegdyś spec od
      zabijania, gangster Capone, robił interesy ze specem od zabijania konkurencji,
      biznesmenem Insullem" - jak pisał o Chicago Marshall McLuhan - staje się
      światową stolicą Rzeczypospolitej. Polacy, Szkoci i Chińczycy to trzy
      najbogatsze grupy narodowościowe w tym mieście - wynika z badań tamtejszego
      urzędu skarbowego. Wśród chicagowskiej Polonii jest pięciokrotnie więcej
      milionerów niż średnio wśród Amerykanów. Prawie połowa budynków czynszowych i
      ponad jedna trzecia firm transportowych w mieście należy do Polaków. Firmy
      metalowe naszych rodaków wyparły z rynku Niemców, od dawna liderów tej gałęzi
      przemysłu. Sieć supermarketów buduje tam Franciszek Bobak, góral spod
      Gubałówki, a zakłady garmażeryjne Katarzyny Bober wygrały przetarg m.in. na
      dostawy dla United Airlines.
      Największym klubem żeglarskim Chicago jest - zarządzany przez Polaków -
      Jachtklub im. Józefa Korzeniowskiego. Działa też polski aeroklub, kilka klubów
      piłkarskich i narciarskich oraz polska orkiestra symfoniczna. Wychodzą trzy
      polskie dzienniki, kilkanaście periodyków, nadają trzy polskie całodobowe
      stacje radiowe i dwie polskojęzyczne stacje telewizyjne. Polacy stają się
      potentatami w branży ekskluzywnych nieruchomości. Skojarzenie amerykańskiego
      Polaka z siermiężnym Jackowem przestaje mieć rację bytu. - Polacy zaczęli
      myśleć i działać po amerykańsku. Polish dream to dziś American dream -
      mówi "Wprost" historyk Norman Davies.

      Na początku był trójkąt
      Masowy napływ polskich emigrantów do Chicago nastąpił na przełomie XIX i XX
      wieku. Osiedlali się oni w ponad 50 parafiach, tworząc getta. Największym z
      nich, a zarazem najstarszym centrum polskości, stał się tzw. trójkąt polonijny -
      dzielnica u zbiegu alei Milwaukee, Division i Ashland. Zamieszkiwało ją ponad
      100 tys. emigrantów. Tam powstały pierwsze polskie organizacje, tzw. bratniaki,
      na przykład Zjednoczenie Polskie Rzymsko-Katolickie, kluby, firmy, restauracje,
      teatry, a nawet hotel, w którym zatrzymywali się m. in. Ignacy Paderewski i
      Roman Dmowski.
      Położony w pobliżu centrum miasta trójkąt stał się obiektem zakusów radnych
      miejskich, którzy - nie ma co ukrywać - nie darzyli naszych rodaków sympatią.
      Polonusi trzymali się dzielnie aż do końca lat 50., kiedy burmistrz Richard
      Daley (notabene ojciec obecnego burmistrza) postanowił wbić klin w dzielnicę,
      przeprowadzając przez nią autostradę nr 94. Ostatecznie wybudowany w sercu
      trójkąta wieżowiec komunalny dla ubogich "wbił sztylet w polskość Chicago" (jak
      mawiał nieżyjący już Feliks Konarski, autor m.in. "Czerwonych maków na Monte
      Cassino"). Ceny nieruchomości gwałtownie spadły, zatem Polacy wynieśli się na
      północny wschód, osiedlając się w rejonie parafii św. Jacka, zwanej dziś
      Jackowem. To właśnie tutaj utrwalił się stereotyp Polaka, ciężko pracującego
      ciułacza bez większych ambicji, często nie znającego podstaw angielszczyzny. -
      To nasze Chicago nadal istnieje, ale to już margines polskiej rzeczywistości -
      mówi Franciszek Bobak, chicagowski Walton z polską metryką.

      Polskie Kol(eld)orado
      - Jestem Wilczyński - zaczął się przedstawiać na początku lat 80. Dan Wilson,
      emerytowany architekt, sława Chicago. Wcześniej polskie pochodzenie skrzętnie
      ukrywał. - Dawniej ludzie ambitni i wartościowi - tłumaczy "Wprost" - wstydzili
      się polskości. O tym, że aktorka Stephanie Powers czy Raymund Kroć, założyciel
      sieci McDonald's, byli z pochodzenia Polakami, dowiedzieliśmy się w latach 80.
      Jackowski stereotyp zmienił się po wyborze papieża Polaka i po sierpniu 1980
      r., gdy nasz kraj znalazł się na czołówkach gazet. Polonia zaczęła wychodzić z
      getta.
      Po latach ciułania i noszenia pieniędzy do banków w latach 80. Polacy zajęli
      się bardziej dochodowym handlem nieruchomościami. Walter Kędziora zaczął
      lokować pieniądze w okolicy Wicker Park, a Bogdan Sokołowski we włoskiej
      wówczas dzielnicy Harwood Heights. Stella Bańdura przyjechała do Chicago w
      latach 70. ze wsi Maniowy w Pieninach, gdy władze podjęły decyzję o zalaniu jej
      wioski w związku z budową zapory czorsztyńskiej. Po opłaceniu kosztów podróży
      jej, męża i czworga dzieci zostało im w kieszeni kilkaset dolarów. Ona
      sprzątała, on był stróżem. Po dwóch latach dzięki pomocy rodziny kupili dom,
      zamieszkali w piwnicy, a piętro i parter wynajmowali. Z czynszu spłacali
      pożyczkę. Potem był drugi dom, trzeci, wreszcie dwudziestomieszkaniowa
      kamienica. Dziś, po 30 latach, Bańdurowie mają prawie 20 domów czynszowych,
      łącznie ponad 130 mieszkań, które przynoszą prawie pół miliona dolarów dochodu
      rocznie. Milionowych majątków dzięki nieruchomościom dorobili się Walter
      Kędziora, Wiktor Lemanek, Maria Kruk i setki innych polskich emigrantów, którzy
      przed 20-30 laty wylądowali na lotnisku O'Hare bez centa w kieszeni.
      W północno-zachodniej, najdroższej części Chicago, prawie dwie trzecie
      apartamentowców należy do Polonusów. Hanna Dąbek, która jeszcze 10 lat temu
      sprzątała domy w Highland Park, dziś jest właścicielką jednego z tych budynków.
      Marek Nowacki kupił okazały dom w Barrington Hills, wokół którego osiem lat
      temu budował ogrodzenie. Właścicielami 90 spośród 105 hoteli i moteli w
      najsłynniejszym podchicagowskim kurorcie Wisconsin Dells są Polacy. Ponad 70
      proc. moteli w Kolorado znajduje się w rękach górali z Podhala. Praca,
      wytrwałość i pragnienie sukcesu uczyniły wielu polskich mieszkańców Chicago
      ludźmi zamożnymi i niezależnymi.

      Świat się wali
      Praca najemna przy sprzątaniu biurowców, drobne prace budowlane, opieka nad
      dziećmi albo praca przy obrabiarce w jednej z tysięcy niewielkich fabryk
      metalowych - takie były początki karier, mówiąc szumnie, większości polskich
      emigrantów. Teraz sytuacja się zmienia. Współwłaściciel Marina City,
      najbardziej chyba charakterystycznej budowli Chicago, nieżyjący już polski Żyd
      Maurycy Swibel, był zaskoczony, gdy dziesięć lat temu do przetargu na remont
      instalacji elektrycznej w jego wieżowcach przystąpiło osiem firm, w tym siedem
      polskich (potem żona zwycięzcy tego przetargu za zarobione przez męża pieniądze
      odkupiła od Swibla sklep jubilerski). Z dzieciństwa spędzonego w Wolbromiu
      Swibel pamiętał, że Polacy raczej nie byli przedsiębiorcami. - Świat się wali -
      mawiał i coraz chętniej robił duże interesy z przybyszami z Polski.
      Jan i Krzysztof Czuptowie, bracia z Chabówki, przyjechali do USA 21 lat temu.
      Najęli się jako mechanicy w koncernie pocztowym UPS, remontowali tiry i
      ciągniki. - Praca była znośna, nieźle płatna, ale brygadzista nami pomiatał -
      wspomina Jan Czupta. Któregoś dnia nie wytrzymali i odeszli z firmy. Założyli
      własną, konkurencyjną. Tak powstał Quality Truck and Trailer, jeden z
      największych w stanie Illinois zakładów remontujących ciężki sprzęt
      transportowy. Kilka lat później bracia Czuptowie stworzyli firmę transportową
      Quality Logistic, a ostatnio sieć parkingów Quality Properties, działającą w
      pięciu stanach Ameryki. Czuptowie, Jan Kucharski (15. na liście najbogatszych
      emigrantów z Polski przygotowanej przez "Wprost") czy Tad Styrczula, góral z
      Witowa, właściciel Fleet Equipment, jednej z największych firm kontenerowych w
      Illinois, oraz dziesiątki innych polskich emigrantów wtargnęli z impetem na
      rynek zdominowany dotychczas przez amerykańskie korporacje. Dzisiaj Polacy są w
      transporcie drogowym USA potęgą - w stanie Illinois obsługują ponad jedną
      trzecią przewozów.
      Polskie przedsiębiorstwa istniały w Chicago od dawna, ale przed laty większość
      ich klientów stanowili Polacy. Teraz są to już firmy prawdziwie amerykańskie.
      Przykład dali wytwórcy wędlin. Franciszek Bobak miał niegdyś sklep na Jackowie.
      Za namową synów, wykształconych już w Ameryce, wyszedł poza getto i zaczął
      dostarczać swe wyroby do amer

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka