Dodaj do ulubionych

gruszki na wieżbie

25.08.03, 20:05
Ostatnio udało mi się wśród etnograficznych skansenów opoda rzeki Wisconsin
przeprowadzić ciekawą rozmowę. (izolowane gatunki zachowują się jak np
Heterie koło New Zeland, ostatni krewniak dinozaura)

Otoż co ustliłem.(pisze w czsie terźnijszym aczkolwiek mowa było w różnych)
Nie je się serc. Ze zwierząt wyjmuje się serce (i co sie z nim robi ???).
Jak człowiek zje serce i potem ugryźie innego to rana się nie goji i trzeba
brać zastrzyki.

Gruszki z wierzby są cierpkie bo można wieżbę zaszczepić.
A jabłka to nie wiem.
Kiedyś może tylko starzy ludzie tak gadali.

Na weselu sypie się sól. A tak z pół kilograma na ziemię z torby z papieru. A
to się papier tak zwija jak do tortu. (czyli zwija sie w róg, sól ziemi z
rogu obfitości)

Na weselu stoi pusty zasłany białym obrusem stół panna młoda bieże każdego
gościa za rękę i prowadza dookoła stołu. Tak długo bedzie go prowadzić aż
przyśpiewo jej a potem może coś na stół położyć (gdzie przyśpiewo jej brzmi
jak peży_spiewo jej!) Potem zasiadają do dań. (spiewanie przed porcją
pieczysteg przy barbarica barbacue)( a zapomniałem zapytać w którą stronę
oprowadza, wiem ze kierunek jest ważny np jak się uciera krem)

Panna młoda tak to się mówi na nią lilyja ale nie lili nie nie wolno dawać.
(aczkolwiek z weselem należy poczekać aż lilie zakwitną czerwiec a nie maj)

Lylia ma zasłonięte salem oczy. To może być z cieniutkiego lnu. Ano kręciło
się powrozy. Teraz to konopi nie wolno siać a to dobrze robctwo odpędza. I
się wkoło zagonu sianło i stonki nie było i lich. A nitki ze lnu to
cieniuśkie i mozna pojednej poprzeplatać jak pajęczynki. Już będzie widzieć i
dobro i zło gdy zdejmie z oczu pajęczy sal czujna jak wadera. A nie żal (sal)
urody co szybko przemija bo cerdce drugie ma.

A wilki to u nas były trzy. Młode z lasu z ojcem wzieliśmy. Mowił szybko
chodu bo jak matka wróci to i konia może zagryżć. Pilnowły a jak koś
podhodził to wyły. Jeden zimą poszedł do lasu. Jak usłyszał jak się nawołują
na gody uszu nastawił i poszedł. Latem wrócił. A tak chodził ze spuszczoną
głową dokoła zabudowń pare razy a w końcu przyszedł. Już był troche inny.
Jednak go nie zagryzły a psa by zagryżły odrazu żeby im krwi nie psował.

Ojciec miał rogi na ścianach. Orzeł był wypchany. Sakąś go dostali a może
padł sam bo orła u nas by nie zabili.

Nie o czajce to nie słyszałem. Co inna wieś to inna pieśń. (a ja słyszałem
kiedyś na spacerze przez łaki moja mama mi powiedziała widzisz czajkę ona tak
spiewa "czajka gdzie masz jajaka w peżu na tależu" i tak słyszałem jak
krązyła nad nami)

Nie o zeszłorocznych sniegach nie to nic nie słyszałem.

A ja sobie myślę ze może jeszcze żyje ktoś kto opowiemi też i o
zeszłorocznych snigach tak jak żyje ledwo pamięć w mowie o czsach sprzed 12
tysięcy lat.
Bo czemu zeszłoroczny snieg?


aści róze słowa

_.._ _o_ _i_ _v_

może to siekomuś wydać temat jak zeszłoroczne śniegi iliż gruszki na wierzbie
dla mnie to istotne do lepszego rozumienia pism których nikt nie czytał od
wielu stuleci i o których tu na tym forum wspominam.

Dziwnie bez żadnego odzwięku albo w połowie...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka