Dodaj do ulubionych

Półprodukty

26.05.18, 14:38
Wypada, czy nie wypada stosować skróty i ułatwiać sobie życie półproduktami różnej maści? Obrusy nieplamiące, bluzki niegniotące się, zupa z paczki, krokiety z garmażerki, krem do ciasta z proszku. O, albo cappuccino, kiedyś takie proszkowe było bardzo modne.
Innymi słowy - obrazicie się, jak dostaniecie taki półprodukt w skądinąd eleganckim otoczeniu?
Obserwuj wątek
    • znana.jako.ggigus Re: Półprodukty 26.05.18, 16:12
      Czy wypada? Dziwne pytanie. Chyba tak, skoro takie produkty są dostępne legalnie.
      Ale tu lepsi specjaliści od sv i protokołu.
      Ja się nie obrażę, jeśli mi ktoś, ubrany w niegniotącą się tkaninę, poda krokiet na obrusie nieplamiącym. Czemu miałabym. Każdemu wg potrzeb i możliwości.
      Cappucino odmówię, bo mi nie smakuje.
      Mokate, capucinko mokate, jak to mawiała pani w moim sklepie. Stare czasy.
      Obrażają się tylko służące, jak to mówi powiedzenie.
    • aqua48 Re: Półprodukty 26.05.18, 17:21
      Półproduktów nie używam, obrażać się nie myślę. Ale jeśli na proszonym obiedzie dostałabym zupę z torebki, pierogi z pierogarni oraz lody z pudełka z bitą śmietaną w spraju, to byłabym jednak zdziwiona.
        • aqua48 Re: Półprodukty 26.05.18, 19:21
          positronium napisała:

          > Prawda? Niby można, ale jakoś tak... Jakby gospodarz się nie postarał.

          Z drugiej strony gdyby koleżanka nieoczekiwanie zaprosiła mnie na obiad po wspólnie spędzonym pracowicie przedpołudniu mówiąc że ma niezłe kupne pierogi to dlaczego miałabym się obrażać, czy uznawać takie nieformalne zaproszenie za coś poniżej mojej godności? Pewnie byłabym jej wdzięczna i dołożyłabym od siebie pudełko lodów smile

        • znana.jako.ggigus Re: Półprodukty 26.05.18, 19:30
          Kontekst sytuacyjny. Empatia..?
          Gospodarz zaprosił mnie tydzień temu, w międzyczasie miał kłopoty/nie miał czasu na przygotowanie/to, co przygotował, nie wyszło/ inne i podaje dania gotowe.
          Wszystko, no może ni ale wiele - zależy od intencji.


          positronium napisała:

          . Jakby gospodarz się nie postarał.
          >
        • mim_maior Re: Półprodukty 28.05.18, 12:24
          Lody w pudełku sprzedają w sklepach i takich lodów właśnie nie jadam i nie podaję gościom. Nie smakują mi. Jeżdżę do dobrej lodziarni i tam kupuję lody. Jeśli kupuję większą ilość, np. na imprezę, to lodziarnia sama mi dostarcza.
          Lody - moim zdaniem - powinny być możliwie najlepsze, bo to nie jest artykuł konieczny do przeżycia. Dlatego na nich nie oszczędzam, jeśli już kupuję.
          • matylda1001 Re: Półprodukty 28.05.18, 12:32
            Dla mnie (łasucha) to przerost formy nad treścią smile Lody maja być po prostu dobrej jakości i smaczne (w żadnym razie nie waniliowe, brrr!) a czy one ze sklepu czy z cukierni, czy z pudełka czy z termosu to już wszystko jedno.
              • positronium Re: Półprodukty 30.05.18, 14:59
                dokładnie. Jeśli w pobliżu jest rzemieślnik robiący lody perfekcyjnie, to świetnie. Jeśli go nie ma, to jednak kręcone samodzielnie zazwyczaj są smaczniejsze, niż kupne. Może dlatego, że są często mniej słodkie?
                Chociaż, ja to za lodami nie przepadam, więc pewnie mam zakrzywione postrzeganie tego rarytasu. wink
    • mim_maior Re: Półprodukty 26.05.18, 19:01
      Produktów wspomnianych w założycielskim wpisie nie wypada używać na okazje oficjalne, formalne. Gorzej wyglądają/smakują. Są w pewnym sensie gorszymi wersjami tradycyjnych produktów, a uroczyste okazje staramy się zwykle podkreślać wyjątkową oprawą. Jeśli tego nie robimy, to dajemy wyraz albo naszej niewiedzy, albo abnegacji. Jednakowo niedobrze. Ale mnie by nie "obraził" poliestrowy obrus ani zupa z proszku na oficjalnej kolacji. Najwyżej mocno by mnie zastanowiło, co gospodarz miał na myśli...
      • verdana Re: Półprodukty 26.05.18, 21:19
        I podajemy wyłącznie robione w domu lody i robiony w domu tort. Do sałatki domowy majonez. Serio?
        Rozumiem, ze zupa z proszku raczej nie. Ale obrusy nieplamiące - naprawdę?
        Owszem, na oficjalnym bankiecie w ambasadzie pewne rzeczy nie przejdą. Ale na kolacji dla znajomych? Nawet na przyjęciu dla znajomych, a nie oficjalnym?
        • mim_maior Re: Półprodukty 26.05.18, 22:19
          Kwestia przyjętych standardów. U mnie lody z pudełka nie trafiłyby na stół. A na kolacji z przyjaciółmi prędzej byłby goły, drewniany stół niż poliestry udające adamaszki. Nie uznaję podróbek.
          • matylda1001 Re: Półprodukty 28.05.18, 12:06
            mim_maior napisała:

            > Kwestia przyjętych standardów. U mnie lody z pudełka nie trafiłyby na stół. <

            Na forum 'Kuchnia" są takie damessy co brzydzą się groszkiem konserwowym a na widok ananasa z puszki dostają furii smile No ale co one jadają naprawdę to tylko dobry Bóg raczy wiedzieć...


            • aqua48 Re: Półprodukty 28.05.18, 12:47
              matylda1001 napisała:

              > Na forum 'Kuchnia" są takie damessy co brzydzą się groszkiem konserwowym a na w
              > idok ananasa z puszki dostają furii smile No ale co one jadają naprawdę to tylko d
              > obry Bóg raczy wiedzieć...

              Groszek mrożony lub świeży i świeży ananas? Są dużo lepsze...
              • matylda1001 Re: Półprodukty 28.05.18, 14:20
                To zależy do czego, Aquo. Swieżego ananasa to ja lubie zjeść samego ale do sałatki pasuje mi tylko z puszki i potrzebuje tego syropu. Ty bywasz przeciez na forum "kuchnia" na pewno pamiętasz wątek pod tytułem "co dziś gotujecie" czy jakos tak. Forumowiczki zaczęły pisać tak, jakby były co najmniej gosposiami u ambasadorów, miały cały dzień na przygotowanie obiadu z trzech dań z deserem i nieograniczone środki na zakup najdroższych produktów o egzotycznych nazwach a ich chlebodawcy strusie żołądki wink a prawda jest taka, że najbardziej to im nie brakowało... fantazji smile
                • aqua48 Re: Półprodukty 28.05.18, 14:45
                  matylda1001 napisała:

                  > To zależy do czego, Aquo. Swieżego ananasa to ja lubie zjeść samego ale do sała
                  > tki pasuje mi tylko z puszki i potrzebuje tego syropu.

                  Dla mnie z kolei ten syrop jest za słodki, wypić się nie da, wylać żal, ale zawsze kaleczę dłonie obierając ananasa więc idę na kompromis z puszką smile


                  Ty bywasz przeciez na fo
                  > rum "kuchnia" na pewno pamiętasz wątek pod tytułem "co dziś gotujecie" czy jako
                  > s tak. Forumowiczki zaczęły pisać tak, jakby były co najmniej gosposiami u amba
                  > sadorów, miały cały dzień na przygotowanie obiadu z trzech dań z deserem i nieo
                  > graniczone środki na zakup najdroższych produktów o egzotycznych nazwach a ich
                  > chlebodawcy strusie żołądki wink a prawda jest taka, że najbardziej to im nie bra
                  > kowało... fantazji smile

                  Wiesz ja nie oceniam tego tak, bo sama czasami gotuję jak u ambasadora, a innym razem robię makaron z serem. Czasem jest jedno danie, czasem cztery. Zależy kto jest na obiedzie. Znam osoby w ogóle nie gotujące oraz takie gotujące wystawnie, tanio i kosztownie. Ktoś kto łowi ryby lub zbiera grzyby lub ma taką osobę w rodzinie może mieć zamrażalnik borowików lub kurek albo węgorzy za friko. Dla kogoś innego to będzie spory wydatek poza sezonem. Egzotyczne produkty poza tym można już u nas kupić nie tak drogo przez internet.
                  • matylda1001 Re: Półprodukty 28.05.18, 23:39
                    aqua48 napisała:

                    >Wiesz ja nie oceniam tego tak, bo sama czasami gotuję jak u ambasadora, a innym razem robię makaron z serem. Czasem jest jedno danie, czasem cztery. Zależy kto jest na obiedzie.<

                    Ja też tak gotuję i tak gotują wszyscy, których znam ale tam chodziło o zwyczajne obiady dla domowników, takie codzienne, bez gości. Naprawdę nie wierzę, że nawet jak ktoś nie pracuje zawodowo to chce mu się wystawać godzinami przy garach a rodzinka wraca do domu o tej samej godzinie i celebrują obiadek do samej kolacji. Zjedzenie trzech dań z deserem zajmuje trochę czasu. No i jakoś nie było wśród tych potraw szybkiej, polskiej klasyki - poczciwego mielonego/schabowego z ziemniaczkami i mizerią, wszystko "po zagranicznemu" dla szpanu smile
                    • positronium Re: Półprodukty 30.05.18, 15:03
                      matylda1001 napisała:
                      > No i jakoś nie było
                      > wśród tych potraw szybkiej, polskiej klasyki - poczciwego mielonego/schabowego
                      > z ziemniaczkami i mizerią, wszystko "po zagranicznemu" dla szpanu smile

                      Ale co to znaczy "po zagranicznemu - dla szpanu"? XD
                      Makaron z sepią? Sushi? Jeżowce? Stek ze strusia?
        • aqua48 Re: Półprodukty 27.05.18, 07:18
          verdana napisała:

          > I podajemy wyłącznie robione w domu lody i robiony w domu tort. Do sałatki domo
          > wy majonez. Serio?
          > Rozumiem, ze zupa z proszku raczej nie. Ale obrusy nieplamiące - naprawdę?

          Serio. Jak zapraszam na obiad czy kolację, to podaję wyłącznie robione w domu potrawy i desery. Nie używam i nawet do głowy mi nigdy nie przyszło by kupować nieplamiące obrusy. To dziwne?
          • positronium Re: Półprodukty 27.05.18, 08:46
            Mam podobnie jak Aqua.
            Chociaż, chleba nie piekę, a masło też kupuję gotowe, mimo że wiem jak je zrobić. wink
            Ten nieplamiący obrus to taki symbol dla mnie; one są zawsze z takiego sztywnego, nieprzyjemnego materiału, bardzo sztucznego w dotyku. U babci zawsze była cerata na stole kuchennym, taka w owoce, ale jak kiedyś przypadkiem się przypaliła dostaliśmy kanapki przy gołym blacie. I dopiero wtedy, po ośmiu latach jadania przy tym stole odkryłam, że jest przepiękny.
            Na niedzielę siadaliśmy w salonie, a tam był błyszczący jak lustro dostojny stół z ciemnego drewna. Babcia zawsze kładła na niego biały obrus, taki z bardzo grubej bawełny. Albo lnu, teraz w sumie nie wiem, pamiętam tylko mięsistą fakturę materiału między palcami.
            Więc trochę stąd mi się wzięło, że wszystkie ersatze są na co dzień, na szybkie zwykłe posiłki i nieprzewidziane sytuacje. Ale dla gości musi już być rzecz z prawdziwego zdarzenia, ta, która jest wzorcem dla każdego skrótu.
              • positronium Re: Półprodukty 27.05.18, 10:06
                A to niestety nie spotkałam się ani z takim obrusem, ani z milanezem.
                Przyszło mi do głowy, że teraz można obrusy uodpornić potraktowaniem jakimś środkiem hydrofobowym. Ciekawe, jak to wpływa na materiał...
                  • matylda1001 Re: Półprodukty 28.05.18, 12:26
                    No właśnie zastanawiałam się o co chodzi z tymi odpornymi na plamy obrusami. Nie tak dawno wymieniłam stół na dłuższy po rozłożeniu niż poprzedni i kupiłam taki własnie obrus ale delikatny, miękki i elegancki. Kupię sobie jeszcze mniejszy, taki na stół złożony bo jest bardzo wygodny. Adamaszkowe trzeba prasować a ja nienawidzę żelazka i szkoda mi czasu na pierdoły zwane prasowaniem wink
                      • matylda1001 Re: Półprodukty 28.05.18, 23:53
                        A co to jest magiel? wink Żartuję, oczywiście wiem, nawet o nim kiedyś rozmawiałyśmy ale teraz nawet nie mam pojęcia czy jest jakiś w mojej okolicy. Bieliznę pościelową mam taką, która nie wymaga wielkiego prasowania, wystarczy przeciągnąć żelazkiem 'dla zasady' ściereczki prasuję ale mam może z 10 sztuk bo reszty się pozbyłam i w kuchni głównie używam takich z mikrofibry - wspaniale chłoną wodę i pięknie polerują. No a obrusy to największe wyzwanie bo muszą wyglądać idealnie a to wymaga trochę pracy.
                          • positronium Re: Półprodukty 30.05.18, 15:05
                            Dzieckiem będąc przesiadywałam w maglu prowadzonym przez ciocię. wink Ale jakbym teraz miała znaleźć jakiś zakład koło siebie to nie wiem, jak. W internetach nie ma informacji... Reina, Ty to cudo obfotografuj dla potomnych!
                            Mam właśnie problem z prasowaniem podkładek na stół, magiel by go rozwiązał...
            • aqua48 Re: Półprodukty 27.05.18, 17:03
              positronium napisała:

              >wszystkie ersatze są na co dzień, na szybki
              > e zwykłe posiłki i nieprzewidziane sytuacje. Ale dla gości musi już być rzecz z
              > prawdziwego zdarzenia, ta, która jest wzorcem dla każdego skrótu.

              A u mnie zawsze na stole był lniany obrus, często ręcznie haftowany, bo moje wszystkie ciotki haftowały. Dla mnie to przyjemna codzienność zwykłego posiłku, który też lubię celebrować i czerpać z tej celebracji radość życia. Ersatzom mówię zdecydowane nie.
          • mim_maior Re: Półprodukty 27.05.18, 09:16
            Ja się jednak nie upieram przy wyrobach robionych w domu - lody czy tort zwykle zamawiam u sprawdzonych rzemieślników. Ale już np. zrobienie majonezu to chwila i nie wymaga żadnego talentu.
          • baba67 Re: Półprodukty 27.05.18, 09:50
            No wiesz...jak by tu powiedzieć. Juz teraz dziwne. Może trochę szkoda, w sumie dobrze że takie osoby jak Ty istnieją jeszcze.
            Pewnie że są granice tych półproduktów. Zupy z proszku - nie,kotlety z garmażerii- yuck, ale dobre lody-jak najbardziej, z tych droższych, tort z dobrej cukierni robiony na zamówienie, dlaczego nie, elegancki obrus z domieszka poliestru -świetny pomysł , wystarczy mi gotowanie koszulek męża-ciućki rekordowej, nie mam możliwości gotowania obrusu.
              • verdana Re: Półprodukty 27.05.18, 12:23
                Cóż, standardy nie są koniecznie związane z dobrym wychowaniem. Dobrze wychowana pani domu może chcieć spotkać sie z przyjaciółmi niekoniecznie poświęcając wiele godzin na kręcenie majonezu ii robienie domowych lodów. Przyjaciele mogą nie zwracać uwagi na materiał obrusu, bo przyszli pogadać i nie oczekują przyjęcia na poziomie ambasady. Przyznam szczerze, ze raz poszłam na obiad do bliskiej przyjaciółki - obiad wprawdzie podany w kuchni - jak dla mnie bardzo OK, znamy się od lat, ale niezwykle wystawny. Pięć dań, wszystkie ozdobne i pracochłonne.
                Nie zrewanżowałam się - nie mam ani czasu ani ochoty na gotowanie pięciodniowych obiadów dla kilku osób. Wystawny obiad zatem przeszkodził w odwiedzaniu się wzajemnym, a nie pomógł.
                • baba67 Re: Półprodukty 27.05.18, 12:38
                  Standardy są związane z osobowością goszczącego oraz jego towarzystwa, są jakimś komunikatem.W żadnym razie nie wyznacznikiem kto jest lepiej wychowany. Mamy oceniać po obrusach i domowych majonezach? Jakieś punkciki za domowe lody?
                  Co najwyżej punkty ujemne za konkretny brud i bałagan w domu kiedy przyjmujemy kogoś-no to o dobrych obyczajach nie świadczy.
                • mim_maior Re: Półprodukty 27.05.18, 16:06
                  Widzę pewien chaos w Twoim rozumowaniu. Nie ma przecież potrzeby przeciwstawiać elegancji i estetyki przyjaznym relacjom między ludźmi. To się naprawdę nie wyklucza nawzajem, a reszta to już, jak wspomniałam, kwestia przyjętych standardów. I priorytetów - dodam dla jasności. Jeśli przyjmujesz inne standardy i priorytety, to nic mi do tego, o ile mnie nie reprezentujesz.
                • aqua48 Re: Półprodukty 27.05.18, 17:12
                  verdana napisała:

                  > Nie zrewanżowałam się - nie mam ani czasu ani ochoty na gotowanie pięciodniowyc
                  > h obiadów dla kilku osób. Wystawny obiad zatem przeszkodził w odwiedzaniu się w
                  > zajemnym, a nie pomógł.

                  Szkoda, że tak podeszłaś do sprawy. Mnie w przyjaźni raczej nie przeszkadza niemożność podjęcia podobnie uroczystym posiłkiem, przez kogoś kto do gotowania ma ewidentnie dwie lewe ręce. Mam koleżanki które gotują przepysznie i chodzi się do nich na excusez le mot wyżerkę w kuchni na gołym blacie, prosto z blachy (choć gotuję i piekę całkiem nieźle, ale nie na takich wyżynach smakowitości) i takie, którym kawa na atłasie nie wychodzi, ale za to lubimy się spotykać i gadać nawet przy kupnych ptiberach.
                  • verdana Re: Półprodukty 27.05.18, 19:03
                    Akurat w tym wypadku wiem, ze oczekiwano takiego samego rewanżu. To była "bardzo dobrze wychowana" osoba, co wielokrotnie podkreślała i ona "nigdy by nie dała gościowi byle czego".
                    Tak więc okazałam sie źle wychowana i uznałam, ze nie mam zamiaru włączać się do licytacji.
                    W żadnym innym wypadku nie miałam oporów przed daniem gościowi tego, co akurat było w lodówce, czy jedzenia zupy u przyjaciółki chochlą, bo łyżek zabrakło.
                    • positronium Re: Półprodukty 27.05.18, 20:47
                      Akurat jestem jedną z tych osób, do których chodzi się "na wyżerkę." Lubię gotować, lubię przyjmować, nie mam dziwnego podejścia, że musi być zawsze rewanż 1:1.
                      Ale jak kolejny raz odwiedzam kogoś, a jedyne jedzenie na stole to to, co ja przyniosłam, albo pizza prosto z kartonu, to trochę nie chce mi się ustalać kolejnego terminu kolacji u mnie.
                      Jeśli wpadam na luzie na piwo w ciągu tygodnia, to spoko, jest na luzie. Ale jak przychodzę na zaproszenie i znowu ratuję gospodarzy, którzy nie wpadli na to, że poza pizzą można coś zjeść na kolację... Ehh, odechciewa się wszystkiego.
                      To nie jest kwestia licytacji, tylko wysiłku i szacunku do osoby, która Cię podejmuje.
                      • aqua48 Re: Półprodukty 28.05.18, 08:06
                        positronium napisała:

                        > Jeśli wpadam na luzie na piwo w ciągu tygodnia, to spoko, jest na luzie. Ale ja
                        > k przychodzę na zaproszenie i znowu ratuję gospodarzy, którzy nie wpadli na to,
                        > że poza pizzą można coś zjeść na kolację... Ehh, odechciewa się wszystkiego.

                        O tak, znam to uczucie...
                      • baba67 Re: Półprodukty 28.05.18, 11:23
                        Jeśli dysproporcja wysiłków jest znaczna to rzeczywiście należałoby przejść na bardziej wyrównany sposób podejmowania się wzajemnie. Może poza domem. Ja nie odniosłam wrażenia że Verdana chciała przyjąć tę zapaloną kucharkę jakąś kupna garmażerką, nie miała chęci na super hiper wystawny obiad (nie oczekiwała takiego) a oczekiwanie licytacji było. Te dwie panie sa z innych światów po prostu.
                    • aqua48 Re: Półprodukty 28.05.18, 09:58
                      verdana napisała:

                      > Tak więc okazałam sie źle wychowana i uznałam, ze nie mam zamiaru włączać się d
                      > o licytacji.

                      A może po prostu nie wyszła Ci znajomość z osobą mającą inne standardy gościnności? Bywa.
                      • baba67 Re: Półprodukty 28.05.18, 11:17
                        Standardy gościnności w zdrowej relacji nie powinny być przeszkodą.U Ciebie nie są, nie obrażasz sie na jedzenie w kuchni prosto z brytfanki, Twoje kumpele to wiedzą. Tu sytuacja jakaś dziwna.
    • parawany Re: Półprodukty 28.05.18, 09:20
      Jeśli idę do kogoś i ten ktoś ma na sobie niegniotącą się bluzkę a herbatę pijemy na nieplamiącym się obrusie obrażam się, bo to znaczy, że ten ktoś mnie nie szanuje.
    • kora3 Re: Półprodukty 28.05.18, 11:57
      Na pewno nie byłabym zachwycona, gdyby mi takie coś zaserwowano w restauracji, albo zaproszonym przeze mnie tam gościom podczas gdy miało być co innego.
      Natomiast u kogoś "w gościach" - nie, nie obraziłabym się, a w każdym razie na pewno nawet nie zmiesmaczyła, gdybym wiedziala, że ta osoba sama to je zwykle i zwykle takie coś serwuje innym. Tak, wiem, nie macie takich znajomych i nawet samotnie mieszkający starzy kawalerowie są mistrzami w kuchni - wśród Waszych znajomych rzecz jasna smile
      Inna rzecz, że ja tam ciastek, ani lodów nie jadam isama też nie robię w domu, rzeczy gotowych w sensie krokiety czy pierogi też nie jadam to i nie kupuję, na obrus zwracam średnią uwagę, cappuccino nie pijam. W kwestii kawy ma tę preferencję, że pijam i serwuję świeżo zmieloną, ale jak ktoś mi zaserwuje taką kupioną zmieloną już, to nie padam trupem smile Generalnie - nie lubie domowych imprez, wolę lokalowe, a tam to już się każdy z obslugą dogada smile
    • matylda1001 Re: Półprodukty 28.05.18, 14:01
      Wszyscy używamy półproduktów w kuchni. Nawet gdy pieczemy domowe ciasto bo mąka, jajka, masło i inne dodatki to własnie półprodukty. Kotlet schabowy albo krokiet kupiony w sklepie to nie półprodukt ale produkt gotowy, wystarczy podgrzać. Nawet zupa z torebki nie jest półproduktem skoro jest gotowa do spożycia. Półproduktów to do jej przygotowania użyto w fabryce i one są wypisane na opakowaniu. Bluzki niegniotące się i obrusy nie przyjmujące plam to znak naszych czasów. Pamiętam jak moja babcia (która miała gosposie do pomocy) wspominała prasowanie popelinowych koszul dziadka, podobno katorga smile Ja z kolei wiem na czym polega prasowanie adamaszkowych obrusów bo mam wiekszość takich. Całe szczęście, że świat się zmienia, cos fajnego wymyślą, wyprodukują i sprzedadzą bo inaczej w dalszym ciągu ubieralibyśmy się w naturalne, jak chłopi pańszczyźniani smile
    • positronium Skąd w ogóle ten temat 28.05.18, 15:47
      Wątek powstał po tym, jak wpadłam na taki komentarz na blogu, który regularnie czytam:
      Szanowna Pani! Szanowni Państwo! Czytam i oczy mnie chyba zwodzą. Na początku wpisu rzecz o elegancji, wszystko comme il faut i correct, a następnie zderzenie z produktem z paczki. Nie chciałbym być uznany za nienawistnika, ale proszę zrozumieć, że zasada decorum tak została tutaj zaburzona marketingiem, że kulinarny amfiteatr legł w gruzach. "Skrzydełko czy nóżka?"

      Jeśli się komuś nie chce czytać o co chodzi - rzecz w tym, że blogerka użyła do zrobienia bezy pomocy w proszku.

      Spodziewałam się oczywiście kąśliwych odpowiedzi, w myśl starego żartu „Mamo, ale dobry Ci ten majonez wyszedł, smakuje prawie jak ten prawdziwy - ze sklepu.” smile

      Ale widzę, że okazja czyni złodzieja i kilka osób nie mogło się powstrzymać przed prześmiewczymi i złośliwymi uwagami. No cóż, wolny kraj. Dzięki, za pokazanie dokładnie i bez żadnych wątpliwości, jakie jesteście. smile

      Ze swojej strony pragnę tylko zwrócić uwagę na taką drobnostkę – a nie przyszło Wam do głowy, że kogoś urazicie, wyśmiewając czyjeś preferencje jedzeniowe? Przecież w wątku obok toczycie bój, aby każdy mógł robić, co tylko chce. To skąd tu nagle oceny tak surowe, tak kwaśne komentarze?

      Hipokrytki.
      • kora3 Re: Skąd w ogóle ten temat 28.05.18, 17:00
        Hmmm nie wiem czy odebrałaś moją wypowiedź jako wypowiedź hipokrytki Posti, ale jesli pozwolisz przestawić moje wrazenia z tego watku ...Otóż mam trochę takie, jak Matylda - większośc ludzi na co dzień, w tym nawet mistrzowsich w kuchni pań - emerytek - i nie napisałam tego z przekąsem bynajmniej używa gotowych produktów ...Uprzedzając - nie zaraz zup w proszku, czy sosów z torebki, ale np. gotowych makaronów, czy masła klarowanego, czy majonezu. Nie jest też tak wiele osób, które same pieką w domu chleb , czy robią same masło, choć jak wszyscy wiemy - da się.

        Naprawdę wierze, ze sa ludzie, którzy zawsze wszystko od a do zet do jedzenia robią sami, ale nie jest to bynajmniej standard...Mało też jest osob samodzioelnie robiących odym, chyba ze ma się amatorów na to w domu stale i w dodatku - umie sie to robić. Ja nie umiem i nie robiłabym - przyznaję. Tak samo nie umiem piec ciast czy tortów i jesli mam zamiar serwować takie rzeczy, to zamawiam u pewnej pani na rzeczy sie znającej - jest to domowy wyrób, fakt - ale nie mój.
        Jak widzę nie jestem odosobniona w tym smile - mało kto chyba lubi i kupuje np. pierogi takie ze sklepu, ale już z knajp, gdzie są one robione tam ręcznie przez kucharki - owszem jak widzę calkiem spora rzesza i nie tylko samotnych panówsmile ale też mam dzieciom i zon meżom smile - na obiad, na swieta, na przyjecie - to jest domowe, ale nie własnego wyrobu. Wielu ludzi też jak widzę kupuje na zieleniakach np. barszcz kiszony, choć podobno nader łatwo taki zrobić ...
        Niespecjalnie powiem Ci podoba mi się takie podkreślanie tych STANDARDÓW, przez tych, którzy wszystko robią sami i z najwyższej klasy produktów - to pierwsze nie każdy potraf, na to drugie nie każdego stać. Nie wypada wg mnie podkreślać, ze się jest bardziej utalentowanym od kogoś, czy lepiej sytuowanym - także w zakamuflowany sposób.
        • aqua48 Re: Skąd w ogóle ten temat 28.05.18, 18:17
          kora3 napisała:

          > Naprawdę wierze, ze sa ludzie, którzy zawsze wszystko od a do zet do jedzenia r
          > obią sami, ale nie jest to bynajmniej standard...

          Ale pytanie było inne: "obrazicie się, jak dostaniecie taki półprodukt w skądinąd eleganckim otoczeniu?"
          Oczywiście że każdy stosuje jakieś półprodukty żywnościowe - gotowe makarony, czy śmietanę choćby. Nikt nie jedzie do Grecji po oliwki i nie wyciska z nich oliwy, nie dajmy się zwariować.
          Ja zrozumiałam pytanie czy wypada zapraszać na poczęstunek złożony wyłącznie z gotowców. I uważam że lepiej w takiej sytuacji gdy się do gotowania ma dwie lewe ręce zaprosić do lokalu.
          • kora3 Re: Skąd w ogóle ten temat 28.05.18, 18:56
            A ja zrozumiałam jak zostało zadane: czy obrazicie się jeśli zostaniecie podjęci jakimś gotowcem ...
            Makarony - no można zrobić wszak samemu, żadna sztuka poniekąd, ze smietaną - gorzej, ale mozna użyc takiej z marketu, a można takiej swojskiej i tak mozna smile ze wszystkim w zasadzie - mozna barszcz ukisić samemu, mozna kupić taki swojski, można taki z marketu w plastiku, można taki z torebki w proszku ...Rożnica jednak - jest ...
            Ja się tylko ze tak powiem żachnęłam o to zdanie, ze należy wszystko zrobić samemu - w sensie - co sie da...Da sie niemal wszystko, tylko ze nie każdy potrafi, można więc kupić od kogoś, kto potrafi... Nie sądzę, byś się domyśliła, ze serwowane przeze mnie ciasto wyrobu pani Krysi nie zostało upieczone przeze mnie, gdybym Ci nie powiedziała, ze nie piekę ciast - w sensie, że podejrzewałabyś iż jest z marketu, czy nawet cukierni smile
            Sama wolę goscić ludzi w lokalach i byc goszczona w tychże, ale bedąc u kogoś w domu na przyjęciu nie oczekuję Bóg wie czego - niechże zrobi co umie, albo zamówi skądś, byle było smaczne.
        • positronium Re: Skąd w ogóle ten temat 29.05.18, 18:04
          kora3 napisała:

          > Hmmm nie wiem czy odebrałaś moją wypowiedź jako wypowiedź hipokrytki [...]

          Nie. smile
          Miałam na myśli Parawany i Ggigus, które tak ochoczo walczą w wątku o stosownym ubiorze, o to aby ludzie mogli dokonywać niczym nieskrępowanych wyborów, bez ryzyka oceny przez postronnych.

          Ad meritum - ja też korzystam z półproduktów, albo ersatzów jak się na nie mówiło u mnie w domu. Pp prostu chciałam rozważyć, ile takich "skrótów" jest ok, a jaka ich ilość sprawia złe wrażenie.

          Ciekawe, jak wiele osób broni swojego postępowania przez ośmieszanie innych.
          • kora3 Re: Skąd w ogóle ten temat 29.05.18, 18:50
            Wiesz, ja myslę, że ważna jest nie liczba takich produktów, a że tak powiem ich rodzaj Np. makaron domowy dość łatwo i szybko się robi, ale mimo to mało kto jednak robi i nikt się pewnie nie czułby urazony takim sklepowym w dobrym gatunku. Ale już zupa w proszku byłaby nieok - nawet nie dlatego moze, ze jest to danie szybkie i tanie, ale dlatego, ze jest to autentycznie ohyda. Pierogi z dobrej pierogarni/knajpy gdzie są robione na bieżąco z dobrych produktów, czy też robione przez prywatną osobę znającą się na rzeczy na zamówienie- jesli ktoś nie jadł wcześniej tych roboty pani/pana domu są nie do odróżnienia, bo one de facto - sa domowe tylko z innego domu smile Każda inna potrawa tak "pozyskana" - również. Ale już takie gotowce z marketu to naprawdę paskudztwo i moim zdaniem nie, nie wypada kogoś tym podjąć na przyjęciu, choćby sie samemu to jadło na co dzień. Mowa o ptzyjęciu bo jesli ktoś wpadł nieoczekiwanie z przyjaciół i włąsnie szykowało się jedzenie, a szykowało się to, to zaproponować wypada, a gościowi wszak wypada też odmówić jesli nie ma ochoty....
            • positronium Re: Skąd w ogóle ten temat 29.05.18, 22:21
              No tak, jedzenie z marketu itp jest dość powszechnie uważane za niskiej jakości, niezależnie od tego czy tak faktycznie jest.
              Ale to w takim razie kolacja w domu znajomych przygotowana od a do z przez restaurację - jest w porządku wg ciebie?
              Nie chcę powiedzieć, że dla mnie nie jest, żebyśmy nie miały nieporozumienia.

              Często teraz idziemy na skróty; jezykowo ubożejemy, jeśli chodzi o ubrania, to zatracamy wyczucie niuansów i stosowności stroju, nawet w zachowaniu często widać prostolinijność niż wyrafinowanie.
              Kuchnia i jedzenie wydawała mi się bastionem tradycyjnych wartości, bo nawet kiedy ktoś gotuje super-hiper nowocześnie, to najczęściej robi to, aby przypodobać się innym. Aby komuś sprawić przyjemność. Podobnie tradycjonaliści, gotują tak, by było smacznie, sycąco, po domowemu. Jednym słowem - przyjaźnie.

              Więc, kiedy odwiedzam znajomych, a ich przyjaźń do mnie jest wyrażona przez pizzę na wynos, to mi trochę przykro. Szczególnie, kiedy ci sami znajomi chętnie wpraszają się do mnie na posiłki. No, proporcje są nieprawidłowe, stąd też staram się poznać opinie innych na ten temat.
                              • positronium Re: Skąd w ogóle ten temat 30.05.18, 15:11
                                @Jolanta
                                Dokładnie, wystarczy jakiś znak, że się chciało.
                                Myślę sobie o tym i myślę, i zdałam sobie sprawę, że takie zachowanie przeszkadza mi u osób, które mówią wprost: mnie by się nie chciało. Stanie przy garach to strata czasu. mam lepsze rzeczy w życiu.
                                A z drugiej strony te same osoby chętnie wcinają, co tam przygotuję, bo nie ma to jak domowe "żarełko."
                                Więc to podejście - mnie się nie chce postarać dla ciebie, ale skorzystam, jak ty postarasz się dla mnie - mi przeszkadza.
                                • baba67 Re: Skąd w ogóle ten temat 31.05.18, 09:36
                                  No o to właśnie chodzi. Nie staraj się dla nich specjalnie , przestanie Cię uwierać brak równowagi w relacjach.
                                  Dla mnie zrobienie sosu bolonskiego czy szpinaku z kuskusem (genialne) jest mniej kłopotliwe niż zamówienie pizzy a znacznie tańsze.
                                  • positronium Re: Skąd w ogóle ten temat 31.05.18, 09:39
                                    baba67 napisała:

                                    > No o to właśnie chodzi. Nie staraj się dla nich specjalnie , przestanie Cię uwi
                                    > erać brak równowagi w relacjach.

                                    Łatwo powiedzieć. wink
                                    Nie przestanę się ładnie ubierać dlatego, że większość ludzi ubiera się niedbale; podobnie tu - nie przestanę się jednak starać dla moich gości.
                                    Spróbuję zmienić moje nastawienie do ich braku starań.

                                    > Dla mnie zrobienie sosu bolonskiego czy szpinaku z kuskusem (genialne) jest mni
                                    > ej kłopotliwe niż zamówienie pizzy a znacznie tańsze.

                                    Mam tak samo. smile
                                    • baba67 Re: Skąd w ogóle ten temat 31.05.18, 10:55
                                      Ale naprawdę musisz się aż tak bardzo starać? Nie chodzi o to żebyś w ogóle się nie starała tylko starała się mniej robiąc proste potrawy. Jednak w jaki sposób poradzisz sobie z brakiem równowagi w relacji gastronomicznej to Twój wybór. Porównanie z ubieraniem -dla mnie nietrafione-nie odnosi się do równowagi, ubieramy się dla własnego samopoczucia, jeśli osoba z która się mam spotkać ubierze się po prostu w całe i czyste rzeczy a ja się ubiorę starannie to mi to nie przeszkadza.
                                      • positronium Re: Skąd w ogóle ten temat 31.05.18, 11:50
                                        Babo, ale kto powiedział, że ja robię jakieś wyszukane dania? No nie robię, same zwykle i proste gotuję, jak robię coś wyjątkowego to na rodzinne spotkania, bo to faktycznie wiąże się z poświęceniem sporej ilości czasu.
                                        Ostatnio robiłam to małe spotkanie dla znajomych i faktycznie poświęciłam trochę więcej czasu, niż początkowo obliczyłam, na przygotowania. Głównie dlatego, że dokładnie sprzątam mieszkanie przed przyjściem gości.
                                        • baba67 Re: Skąd w ogóle ten temat 31.05.18, 12:16
                                          No ale to sprzątanie zostaje dla Ciebie. Skoro nie robisz wymyślnych dań to skąd to poczucie niesprawiedliwości? Robisz proste danie domowe=zbierasz zachwyty, oszczędzasz kasę, ktoś zamawia pizzę=musi wybrać, zadzwonić, tanie to nie jest. Dla mnie deal, kocham pizzę, mogłabym jeść codziennie, dybym miaa obo pizzerie tobym pewnie była juz klinicznie otyła. Może masz żal że nie biora pod uwagę Twoich gustów, może użyć aparatu mowy i grzecznie coś zasugerować?
                                          • positronium Re: Skąd w ogóle ten temat 31.05.18, 12:30
                                            baba67 napisała:

                                            > No ale to sprzątanie zostaje dla Ciebie. Skoro nie robisz wymyślnych dań to ską
                                            > d to poczucie niesprawiedliwości?

                                            Bo właśnie skręcenie sałatki, przygotowanie kilku serów i pieczywa, czy zrobienie koreczków, albo ugotowanie zupy - to nie są angażujące zajęcia. A ja też chętnie pomagam, uczę, oferuję pomoc.

                                            Aparat gębowy sprawny, używany, serwisowany
                                            wink

                                            Jeśli chodzi o koszty, to domowe jedzenie może być tańsze niż zamawiane, ale nie musi. Składniki dobrej jakości kosztują sporo, przynajmniej w większości wypadków. Bazarki są bardzo drogie w porównaniu do dyskontów!
                                            • baba67 Re: Skąd w ogóle ten temat 31.05.18, 12:50
                                              Przyznam że nie czuję problemu. Może dlatego że kocham pizzę obsesyjnie a poza względami kalorycznymi nieczęsto nas na nią stać. Myślałam że przygotowujesz na pułk wojska,stoisz przy garach cały dzień ,finansowo i czasowo jesteś mega zaangażowana a tu...zoonk- pizza. Jeśli uważasz że za dużo wydajesz na produkty wybieraj tańsze potrawy. ja bym była super zadowolona gdybym mogła podjąć kogoś sosem z kluchami a ktoś by dla mnie pizzę zamawiał.
                                              • positronium Re: Skąd w ogóle ten temat 31.05.18, 13:01
                                                Ależ wybieram proste potrawy - dzisiaj na obiad mam szparagi w sosie holenderskim - prościutkie. Tylko szparagi z gospodarstwa, które je uprawia kosztują swoje, podobnie swojskie masło. Cytryny też tanie nie są.
                                                Mogłabym pewnie zrobić kluski i mięso za te same pieniądze, wyszło by więcej...
                                                Co do pizzy - dla mnie to nie jest duży wydatek. Dużą można dostać za 20-30zl. Wczoraj Luby kupił gotowy spód, do tego pieczarki, szynka, ser - koszt znikomy. Można ciasto ukręcić własnoręcznie za grosze, ale kosztem czasu.
                                                Faktycznie różnica między zamówieniem a zrobieniem pizzy to ok 15 min czasu - cały ten mityczny wkład własny, na który wielu ludzi nie stać.
                                                • baba67 Re: Skąd w ogóle ten temat 31.05.18, 20:04
                                                  Prościutkie jak kabelek od ładowareczki.Sosik przy którym trzeba stać pół godziny przy kuchni a i tak nieodmiennie się warzy.Jeśli takie prościutkie potrawy gościom serwujesz to wcale się nie dziwię frustracji.
                                                • kora3 Re: Skąd w ogóle ten temat 01.06.18, 08:52
                                                  Hmmm jakby tu rzec, zeby cię nie urazić ....ty masz swoje podejście zaróno d jedzenia jako takiego, jak i do gości, a inni ludzie mają swoje. Oczywiscie - wg mnie ład w domu przed podjęciem gosci to absolutny standard, tylko ze dla mnie standardem jest w ogóle lad, więc nie, nie sprzątam mieszkania przed przyjściem gosci. Dla mnie sprawa jest prosta - nie wypada podejmowac gosci w nieladzie i interesuje mnie TYLKO ład - czy ktoś sprzątał na moją wiz\yte po 3 latach nierobienia nic, czy wcale specjalnie nie sprzątał, ale jest czysto - jego sprawa.
                                                  To samo tyczy się jedzenia - sam zrobił, nie sam - grunt, ze jest smaczne i tyle. Taki ma obrus, śmaki - tez jego sprawa - grunt, ze czysty. To, ze ktoś serwuje u siebie tylko własnoręcznie zrobione dania w zabytkowej porcelanie i na rodowych pamiątkach w postaci obrusów, to także jest jego sprawa - tak lubi, tak czuje, tak uwaza i jego najswietsze prawo.