msciwoj24
04.11.03, 13:37
Nowa rewolucja październikowa - ktoś powiedział a propos afery
Chodorkowskiego. Przesada. To raczej początek, z dużym wyprzedzeniem,
drugiego mandatu obecnego prezydenta. Bruksela ma już hasło: gambit Putina.
Trzy ruchy na otwarcie. Najpierw Chodorkowski. Najpotężniejszy z oligarchów
jest sam sobie winien: zachciało mu się polityki, finansował opozycję, i to
na kilka tygodni przed wyborami. Nawet w zachodniej demokracji byłaby to
operacja podejrzana. No a w Rosji Putina?!
Potem holding naftowy niebezpiecznie rosnący w potęgę i niezależność. Fuzja
Jukosa z Sibnieftem i wizja powstania giganta na skalę światową, atrakcyjna
dla inwestorów zachodnich, jest niebezpieczna dla Kremla. Tutaj mało kto się
dziwi: Rosja, państwo na dorobku, chce, choć nieszlachetnymi sposobami,
utrzymać kontrolę nad swoim głównym źródłem dochodów.
I wreszcie koniec "Rodziny" Jelcyna. To, w politycznym sensie, walka pokoleń.
Odejście Wołoszyna oraz, zapewne niedługo premiera Kasjanowa, krytycznych
wobec "presji" na Chodorkowskiego, oznacza odsunięcie ludzi "tamtej" epoki od
wpływu na politykę i interesy.
Na Kremlu jest zgoda co do gambitu i parametrów strategii: gospodarka
rynkowa, ale monopol władzy, polityczna neutralizacja oligarchów,
redystrybucja części ich majątku, państwowa kontrola inwestycji
zagranicznych, ograniczenie lub zduszenie wolności słowa, rozbrojenie
opozycji. I w konsekwencji mocne państwo, w razie potrzeby autorytarne. W
wielkim skrócie - rosyjska wersja modelu chińskiego.
Poprzeczka jest więc ustawiona bardzo wysoko. Pozostają dwa pytania.
Pierwsze, poważne: jak długo wytrzyma dziwny sojusz dwóch niepasujących do
siebie grup aktualnie sprawujących władzę z nadania Putina i przez niego
sprowadzonych - lojalnych technokratów z Petersburga i rosnących w potęgę
oficerów byłego KGB ? Dzisiaj mają wspólny interes. Ale jutro?
I drugie, raczej retoryczne: jak się zachowa zagranica? Nie ma paniki, ale
jest niepokój. W optyce zachodu z zapowiedzianej przez Putina "dyktatury
prawa" znika prawo, zostaje dyktatura. Tak widziany gambit Putina
(aresztowanie Chodorkowskiego i sekwestr akcji Jukosa, powrót do samowoli
KGB) to gwałt na podstawowych regułach gry wolnorynkowej i państwa
prawa. "Sinizacja" reżimu stanowiłaby ostry zwrot w polityce Putina. Pytanie,
czy utrudniłaby wchodzenie Rosji na orbitę nowoczesnego świata? Nie.
Putin zna naturalnie lęki zachodnie. Stara się ograniczyć negatywny wpływ
zamachu na Chodorkowskiego na obraz Rosji w opinii światowej. W
rzeczywistości Putin się nie przejmuje, wie, że ryzyko nie jest poważne. Wie,
że handel świata z Chinami kwitnie. Że nikt nie zrezygnuje z interesów z
Rosją. Nikt w USA z powodu Chodorkowskiego nie zechce zrezygnować z roli i
udziału Rosji w wojnie z terroryzmem; nikt we Francji czy Niemczech nie
zechce osłabić z powodu konfiskaty części akcji Jukosa "osi pokoju". Tak jak
w sprawie Czeczenii, tak i w sprawie Chodorkowskiego czy oligarchów w ogóle
(nikt ich tu nie lubi) zachód zamknie oczy, da Putinowi wolną rękę i już za
kilka dni na szczycie rosyjsko-europejskim w Rzymie serdecznie uściśnie mu
dłoń i podpisze nowe umowy. Polityka jest polityką, business is business.
www1.gazeta.pl/swiat/1,34181,1757165.html