Dodaj do ulubionych

590 albo śmierć!!

11.12.03, 09:35
590 albo śmierć!
(Patriotyzm gospodarczo-rynkowy).Artykuł z pierwszego numeru pisma Grom

Wstęp

Zapewne niejednokrotnie zastanawialiście się dlaczego tak często
bankrutują nasze rodzime przedsiębiorstwa, obcy kapitał zaś z taką łatwością
wdziera się na nasz rynek. Nieraz też pewnie myśleliście o tym, dlaczego
nikt nie walczy z tym że pieniądze wypływają z naszego kraju za granicę nie
wątłą strużką, lecz płyną szeroką strugą niczym wezbrana rzeka w czasie
powodzi. Wiele razy dało się już słyszeć głosy, iż to wszystko "żydowsko-
masoński spisek", iż to rząd wyprzedaje nas zachodowi, Niemcom, Żydom,
itd... Daleki jestem od stwierdzenia, że powyższe tezy są chybione, muszę
jednak z bólem przyznać że wina leży równo po obu stronach, to znaczy
zarówno po stronie rządzących, podejmujących kluczowe dla kraju decyzje, jak
i po naszej stronie, stronie zwykłego, szarego obywatela, po stronie całego
społeczeństwa. Główną winą elit rządzących jest oczywiście wyprzedaż majątku
narodowego, doprowadzanie rodzimych przedsiębiorstw do sytuacji zapaści
finansowej, by potem firmy będące na skraju bankructwa sprzedać za bezcen
zachodniemu kapitałowi, samemu zgarniając niemałe prowizje od tych
transakcji. Tak samo ponoszą oni winę za "owczy pęd" w kierunku Unii
Europejskiej za cenę tak zwanego "dostosowywania naszego prawodawstwa do
norm unijnych". W ten sposób skreślono karę śmierci dla bandytów całkowicie
odstępując od jej orzekania i wykonywania (szkoda tylko że nasi rodzimi
bandyc i "wspaniałomyślnie" nie zaprzestalli wykonywać wyroków śmierci na
członkach społeczeńsywa), zmieniono w sposób szkodliwy wiele ustaw, norm i
przepisów. Ale jednym z największych błędów, które doprowadzają nasze
przedsiębiorstwa do ruiny jest błąd, który popełniamy my sami, z elitami
rządzącymi mający tak naprawdę nieiele wspólnego. Tym błędem jest
bezmyślność. Nasza nezmyślność, kiedy idziemy do sklepu, lub co gorsza do
supermarketu, i bez jakiegokolwiek zastanowienia pakujemy do koszyka różnego
rodzaju produkty kierując się kryteriami cenowymi, atrakcyjnością opakowania
itd...W ten sposób kupujemy z reguły importowane produkty zachodich wytwórów
doprowadzając rodzimy przemysł, będący i tak w fatalnej już kondycji, na
skraj przepaści. Szczególnie dotyczy to rolnictwa i przemysłu spożywczego. A
wystarczyłoby tylko dobrze obejrzeć kilka podobnych produktów znajdujących
się obok siebie na półce i odrobinę pomyśleć...

590 albo śmierć!

Pierwsza rzecz jaką powinniśmy zrobić przed zakupem jakiegokolwiek
produktu to sprawdzenie znajdującego się na nim kodu kreskowego. Początkowo
służył on li tylko i wyłącznie do usprawnienia pracy w wielkich zachodnich
supermarketach, gdzie pracownikom przy kasie ciężko było zapamiętać ceny
wszystkich dostępnych towarów. Z czasem przyjął wiele innych funkcji i
zaczął przekazywać coraz więcej informacji dotyczących produktu. Dziś
zawiera m.in. informacje na temat producenta i kraju pochodzenia. I właśnie
ta informacja powinna być dla nas najistotniejsza. Polska otrzymała prefiks
590, oznacza to, że tylko towary, których kod kreskowy zaczyna się liczbą
590 zostały wyprodukowane w Polsce. W konsekwencji, zakup towaru z każdym
innym prefiksem w kodzie kreskowym to napychanie cudzej kieszeni
i "puszczanie z tobami" rodzimych przedsiębiorstw. Niemały szok przeżyłem
podczas studiów na Słowacji, gdzie w każdym z bloków akademika studenci sami
porozwieszali odezwy dotyczące zakupu rodzimych produktów. Mało tego, na
wielu drzwiach od komórek mieszkalnych znalazły się plakaty z olbrzymim
kodem kreskowym zaczynającym się na 858 i tekstem podobnym tekstowi tego
felietonu. Kilka razy doszło nawet do sytuacji, że przychodzący do mnie w
gości słowaccy studenci rozpoczynali wizytę w moim pokoju od obejrzenia
sobie przechowywanych przeze mnie (z reguły na balkonie, bo tam temperatura
w związku z porą roku, była idealnie zgodna z temperaturą w lodówce)
produktów spożywczych i sprawdzenia na nich kodów kreskowych. Pamiętam, jak
dziś, ich zadowolenie, że prawie wszystkie produkty miały kod "słowacki",
ewentualnie "czeski" lub "polski", nie było natomiast np.
kodu "węgierskiego". Podobny "szowinizm gospodarczy" powinien zapanować i u
nas. Uchroniłoby to niejedno polskie przedsiębiorstwo przed bankructwem,
bądź trudną sytuacją finansową. Efekt? Niejeden z nas, być może naszych
krewnych, w konsekwencji nie straci pracy lub otrzyma wypłatę albo premię na
czas. Pieniądze "nie uciekną" tym sposobem za granicę, zostaną w kraju.
Jeżeli chcecie wiedzieć dokąd do tej pory szły wasze pieniądze proponuję
przeprowadzić prosty eksperyment. Dołączony do felietonu wykaz zawiera
prefiksy kodów kreskowych znacznej większości krajów, w tym wszystkich
liczących się. Proponuję udać się na mały spacer po swoim domu (do kuchni,
do łazienki...) i sprawdzić czyj przemysł narodowy wspieracie wy, i wasze
rodziny. Czy aby na pewno polski (bądź innych krajów słowiańskich)? A może
zachodni, np. niemiecki? Im bardziej szokujący okaże się wynik tej
konfrontacji tym uważniej będziecie robić następne zakupy... Kiedyś
wprowadzając "nowy porządek" na Kubie Fidel Castro upowszechnił wśród
społeczeństwa hasło "Socjalizm albo śmierć!" a społeczństwo z ochotą
wykrzykiwało go z chorą ekstazą wypisaną na twarzach. Dziś pozostaje mi
sparafrazować to hasło i zaproponować: "590 albo śmierć!" Choć samo 590 to
jeszcze nie wszystko...

cudze choć swoje

Prefiks (czyli cyfry początkowe) kodu kreskowego zawiera informacje o
kraju wyprodukowania, nie zaś o kraju macierzystym danego wytwórcy. Tym
sposobem zakup niektórych produktów, mimo że "kreskowo poprawnych" i tak
będzie napychał cudze kieszenie. Ale po pierwsze: będą one przynajmniej
wytworzone w Polsce (podatek zostanie zawsze w naszym kraju), po drugie
zawsze można sprawdzić nazwę wytwórcy. Zdecydowana większyść towarów "typu
590" to produkty czysto polskie. Jeżeli mamy do czynienia z zachodnim (bądź
dalekowschodnim) kapitałem posiadającym w naszym kraju zakłady produkcyjne
(tam przynajmniej zatrudnieni są nasi obywatele) łatwo to odcyfrować z
informacji na temat wytwórcy. Z reguły świadczy o tym informacja że jest to
zagraniczna filia bądź oddział w Polsce lub firma nazywa się według
wzorów "American Business Poland" lub "Deutche Fabrik Polen". Takich
produktów, mimo iż są 590 kompatybilne, także należy unikać. Unikać także
należy jeszcze jednej rzeczy...

pośrednik też zarabia

A w zasadzie, w dzisiejszym świecie, pośrednik zarabia najwięcej. Stąd
np. tak fatalna sytuacja naszego rolnictwa, bo z pracy jednego
rolnika "wyżywić" (choć raczej trzeba by to określić pasożytnictwem) się
musi kilku pośredników. Skoro więc największe pieniądze zarabia pośrednik,
trzeba automatycznie zwracać uwagę gdzie kupujemy. Oczywiście najwygodniej
jest udać się do dużego supermarketu i kupić wszystko razem w jednym miejscu
(udając się po dokonaniu takich zakupów do znajdującego się w pobliżu
McDonalda). Problem tkwi w tym że gros z nich to zachodni kapitał...
Nieliczne polskie prywatne markety zrzeszone są w sieci Lewiatan (niech mi
będzie odpuszczona ta kryptoreklama, wszystko to w dobrej wierze) a jedyny
polski hipermarket ma w swoim logo hipopotama. Pozostałe to firmy niemieckie
(w przeważającej większości, niektóre z nich wcale się z tym nie kryją
eksponując to w swoich nazwach), francuskie czy angielskie. Aby nie być
posądzonym (lub co gorsza pozwanym do sądu) o antyreklamę nie wymienię tutaj
żadnych nazw, zaproponuję wam natomiast wnikliwą analizę wszystkich nazw
supermarketów i zastanowienie się: "skąd ta nazwa może pochodzić?". Zaręczam
że wasze domysły będą w dziewięćdziesięciu paru procentach trafne. Poza tym
zakupy w supermarketach to wyniszczanie rodzimych sklepikarzy. W
supermarkecie zawsze będzie taniej: kupuje on przecież hurtowe ilości danego
prod
Obserwuj wątek
    • witomir Re: 590 albo śmierć!! 11.12.03, 09:36


      A w zasadzie, w dzisiejszym świecie, pośrednik zarabia najwięcej. Stąd np.
      tak fatalna sytuacja naszego rolnictwa, bo z pracy jednego rolnika "wyżywić"
      (choć raczej trzeba by to określić pasożytnictwem) się musi kilku pośredników.
      Skoro więc największe pieniądze zarabia pośrednik, trzeba automatycznie
      zwracać uwagę gdzie kupujemy. Oczywiście najwygodniej jest udać się do dużego
      supermarketu i kupić wszystko razem w jednym miejscu (udając się po dokonaniu
      takich zakupów do znajdującego się w pobliżu McDonalda). Problem tkwi w tym że
      gros z nich to zachodni kapitał... Nieliczne polskie prywatne markety
      zrzeszone są w sieci Lewiatan (niech mi będzie odpuszczona ta kryptoreklama,
      wszystko to w dobrej wierze) a jedyny polski hipermarket ma w swoim logo
      hipopotama. Pozostałe to firmy niemieckie (w przeważającej większości,
      niektóre z nich wcale się z tym nie kryją eksponując to w swoich nazwach),
      francuskie czy angielskie. Aby nie być posądzonym (lub co gorsza pozwanym do
      sądu) o antyreklamę nie wymienię tutaj żadnych nazw, zaproponuję wam natomiast
      wnikliwą analizę wszystkich nazw supermarketów i zastanowienie się: "skąd ta
      nazwa może pochodzić?". Zaręczam że wasze domysły będą w dziewięćdziesięciu
      paru procentach trafne. Poza tym zakupy w supermarketach to wyniszczanie
      rodzimych sklepikarzy. W supermarkecie zawsze będzie taniej: kupuje on
      przecież hurtowe ilości danego produktu, nierzadko wytwarzanego na zamówienie
      takiego supermarketu, handluje na zasadzie ogólno dostępnej hurtowni, na dużej
      powierzchni, często poza miastem, ma nieskończoną ilośc produktów... Jak z nim
      mają konkurować osiedlowi sklepikarze płacący krocie za sklepik w centrum
      osiedla, kupujący produkty spożywcze w hurtowniach na potrzeby "zaledwie"
      kilkunastu bloków, bez upustów i rabatów z reguły za gotówkę, nie zaś na
      kredyt. Jak mają sprostać takiej konkurencji? Tymczasem jeden, jedyny
      supermarket jest w stanie wykończyć do kilkudziesięciu sklepikarzy
      zatrudniających z reguły po 2-3 osoby dając w zamian zatrudnienie tylko
      kilkunastu osobom. A potem nasze społeczeństwo płacze że mamy tak wysokie
      bezrobocie!

      kryteria wyboru

      Co jednak zrobić kiedy mamy ochotę na, dajmy na to orzeszki arachidowe, a
      na całym osiedlu nie ma takiego produktu z kodem zaczynającym się na 590?
      Oczywiście można sobie odmówić i zamiast tego zjeść np. prażoną kukurydzę,
      choć nie jest to rozwiązanie które wydaje się być najatrakcyjniejsze. Większy
      sens ma znalezienie sobie tychże orzeszków z kodem innego państwa
      słowiańskiego (np. Czechy lub Słowacja). Z dwojga złego lepiej już wspierać
      przemysł innych państw słowiańskich niż zachodni w szczególności zaś
      niemiecki. Na Słowacji, bądź co bądź kraju w którym zrodziła się idea
      Panslawizmu) zdziwiło mnie nie tylko to że z takim "obłędem w oczach" wszyscy
      tropili kody kreskowe ale także to, że większośc studentów wiedziała że 859 to
      produkt czeski a 590 polski! Przyznajmy się szczerze, kto z was wiedział
      wcześciej jak rozpoznać po kodzie kreskowym produkty czeskie lub słowackie,
      ba!, kto znał prefiks naszego kraju? Na pewno wszyscy?

      zamiast zakończenia

      Mam nadzieję że zaproponowana przeze mnie idea znajdzie na tyle wielu
      zwolenników że uchroni to przynajmniej część złotówek od zamiany w
      transferowego dolara czy markę a rodzimych wytwórców od przekwalifikowania się
      w pracowników najemnych będących tanią siłą roboczą dla zachodniego kapitału.
      Pamiętacie stary dowcip z czasów komunistycznych, opowiadający o wspaniałej
      współpracy polsko-radzieckiej polegającej na tym, że my dajemy "ruskim" tonę
      stali a oni w zamian za to zabierają od nas tonę cukru? Oby za parę lat Niemcy
      nie opowiadali o nas podobnych dowcipów, że w zamian za to że wykupują oni u
      nas nagminnie ziemię, my wykupujemy w sklepach ich (nierzadko szkodliwe lub
      przeterminowane) produkty. Z naszego punktu widzenia byłby to bardzo, bardzo
      smutny dowcip...

      artykuł pochodzi ze strony klub.chip.pl/wsd/pl/index.php?go=inne
    • borebitsy Warte poparcia 11.12.03, 10:38
      Oczywiście że powinniśmy głosować portfelem.

      Oprócz kodu kreskowego warto szczególnie zaopatrywać się lokalnie.
      Kiedy znamy z całą pewnością pochodzenie produktu szczególnie żywności.
      Jest przecież tradycja robienia zapasów, przetworów. Łatwość sklepowego
      zaopatrzenia niepowinna zawalniać odobowiązku pełnej spiżąrni. Lokalna
      wystarczalność jest także elementem szeroko pojętej obrony terytorialnej.
      Warto odświerzyć stare smakowite przepisy. Jak smakuje peklowane podsuszone
      mięso które może być przechowywane w przewiewny mmiejscu praktycznie
      nieograniczenie a im starsze tym lepsze. Kilkaset słoików z przetworami to nic
      na rok dla normalnej rodziny. W sezonie owoce warzywa są śmiesznietanie
      a "technologia" konserwacji prosta. Kasza może być przechowywana latami.
      Ziarno, nawetdziesiątki lat. Są przepisyna potrawy z całego napęczniałego
      ziarna, na gniecione żóry, stare jak swiat i zdrowe.

      Niezależność i suwerenność zaczyna się indywdualnie, na poziomie rodziny. Świat
      nigdy nie był na 100% pewny więć nie zaszkodzi rodzinny bastion.

      Dobrze też zaopatrzyć się albo przynajmej nauczyć posługiwać bronią. Cóż to za
      słowianin wojownik conie potrafi celniestrzelać czy domowym sposobem wytwarzać
      materiały wybuchowe. Oby nigdy nie były potrzebne, ale warto znać technologie.
      Zawsze lepiej pokazać dzieciom niż mieli by sami dochodzić, co jest
      niebezpieczne. Najbardziej niebezpieczne jest zaufanie w obcych izdanie się na
      opiekę wyimaginowanego a nieokreślonego patrona.

      Wkileckim każdy chłopak samodzielnie robi sobie nóż. Jest to pięknie zachowana
      starodawna tradycja której słady dymarek ziemia dzierży. Kto dziś wię jak
      zrobić rezonansowy łuk? Zabieramy rodzinę na wypoczynek, na łono natury, czyż
      toniepiękna okazja by potrenować żołnierskie zdolności. A grupowo ?

      Warto też starać się zmienić system wojska tak by poborowi z danego terenu
      cwiczyli się razem. Nic bardziej nie sprzyja w żołnierskim działaniu jak więź.
      Narody łączy więź i tylko budując serdeczną więż lokalnie jesteśmy silni.
      Atomizowane anonimowe społeczeństwo to mętna woda w której łatwo łapać ryby.
      Nawet jak jesteś grubą rybą pomyśl o rybaku!

      Owszem lepiejmieć kłarowną sytuację. Demokracja jaką nam zaserwowano wcale nie
      przeniosła władzy na naród. Jest nawet gorzej teraz niewiadomo gdzie jest wróg
      bo jest ślizki i polimorficzny. Jak będziemy silnizorganizowani to wszyskie
      tymczasowe błedne decyzje można zminić. Jest tylko jedna świętosć NASZA WOLA a
      ta powinna być mądra i dostosowywać się do zmieniającej rzeczywistości.
      Wysprzedaną Polskę można odebrać wystaczy NASZA WOLA a jak się będą burzyć
      poparta siłą. Bo przynależność do społeczności jest przywilejem i każda grupa
      ma prawo do samookreślenia i oczyszczenia. Co jest potrzebne? Organizacja i
      porozumienie nie obca a NASZA. 4D


    • ignorant11 Słuszny apel, ale... 12.12.03, 01:54
    • ignorant11 "niekoszerne" 590 14.12.03, 01:23

    • sztylet69 Re: 590 albo śmierć!! 16.12.03, 12:51
      Nie wiem czy ten "Grom" to wiarygodne zrodlo.. To wszystko ma sens,gdy kupujesz
      dobro niezbyt przetworzone, np nabial, inna spozywka, meble, mat. budowlane itp
      co tylko przyjdzie do glowy. Ale ze sprzetem RTV, autami itd to juz jest nieco
      inaczej. Dlatego w 100 procentach zgadazam sie z Ignorantem, ze trzeba troche
      rozsadku-przyklad z Johnem Deere dobry, nie wiedzialem o tym, dobre..
      Np butelka cocacoli- butelki zamawiaja w polskiej hucie szkla, coce robia w
      Srodzie Sl, cukier zamawiaja w polskich cukierniach, daja prace dolnioslaskiemu
      miasteczku i okolicy. A propos-niedawno jakas polska huta dostala licencje na
      robienie butelek do piwa Heineken (co podobno nie jest latwe,tam ksztalt musi
      byc zachowanym w mikronach).

      Z drugiej strony, nie patrzmy tylko na produkcje. Witomir slusznie zauwazyl ze
      posrednicy zarabiaja (w ogole na tym polega handel, przeciez to nie producenci
      sprzedaja nam swoje towary). Wiec kupujmy w polskich sklepach, w sieciach
      familijnych (np Lewiatan, Chata Polska, Dobry Sklep itp). Chcesz kupic niemiecki
      batonik? Ok, ale jesli juz, to u polskiego handlarza, niech i on na tym zarobi.
      Wiem,ze polskie sklepy maja jeszcze problem ze standartami: niski poziom
      obslugi, rzadko maja terminal do karty kredytowej co mnie zawsze wkrwia itd. Ale
      sadze ze to kwestia czasu i trzeba im ten czas dac.
      pozdr
      • ignorant11 Re: 590 albo śmierć!! 16.12.03, 13:06
        sztylet69 napisał:

        > Nie wiem czy ten "Grom" to wiarygodne zrodlo.. To wszystko ma sens,gdy
        kupujesz
        > dobro niezbyt przetworzone, np nabial, inna spozywka, meble, mat. budowlane
        itp
        > co tylko przyjdzie do glowy. Ale ze sprzetem RTV, autami itd to juz jest nieco
        > inaczej. Dlatego w 100 procentach zgadazam sie z Ignorantem, ze trzeba troche
        > rozsadku-przyklad z Johnem Deere dobry, nie wiedzialem o tym, dobre..
        > Np butelka cocacoli- butelki zamawiaja w polskiej hucie szkla, coce robia w
        > Srodzie Sl, cukier zamawiaja w polskich cukierniach, daja prace
        dolnioslaskiemu
        > miasteczku i okolicy. A propos-niedawno jakas polska huta dostala licencje na
        > robienie butelek do piwa Heineken (co podobno nie jest latwe,tam ksztalt musi
        > byc zachowanym w mikronach).
        >
        > Z drugiej strony, nie patrzmy tylko na produkcje. Witomir slusznie zauwazyl ze
        > posrednicy zarabiaja (w ogole na tym polega handel, przeciez to nie producenci
        > sprzedaja nam swoje towary). Wiec kupujmy w polskich sklepach, w sieciach
        > familijnych (np Lewiatan, Chata Polska, Dobry Sklep itp). Chcesz kupic
        niemieck
        > i
        > batonik? Ok, ale jesli juz, to u polskiego handlarza, niech i on na tym
        zarobi.
        > Wiem,ze polskie sklepy maja jeszcze problem ze standartami: niski poziom
        > obslugi, rzadko maja terminal do karty kredytowej co mnie zawsze wkrwia itd.
        Al
        > e
        > sadze ze to kwestia czasu i trzeba im ten czas dac.
        > pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka