Dodaj do ulubionych

złapałam go

28.07.04, 01:30
Jesteśmy małżeństwem 4 lata. Mamy po 28 lat. Nie mamy jeszcze dzieci. Od
jakiegoś czasu w naszym związku pachnie nudą. Niby się kochamy, ale jakoś tak
nie ciągnie nas do siebie. Nie ma tych rozmów co kiedyś, wyznań miłości, sex
od czasu do czasu i chyba bardziej z konieczności. Nie wiem czym to jest
spowodowane. Wszystko jest ok., a my uchodzimy za świetną parę, ale w moim
odczuciu chyba bardziej parę przyjaciół. Udaję namiętność. Za to nasze życie
towarzyskie zaczęło się na nowo rozkręcać i odkąd mieszka z nami moja mama
bardzo często gdzieś wychodzimy, a to dyskoteka, a to pub, czy impreza u
znajomych. Wczoraj właśnie była taka impreza. Byliśmy w pubie ze znajomymi,
popiliśmy troszkę. Potem przenieśliśmy się do innego lokalu, znowu popiliśmy.
Na koniec wylądowaliśmy w „grzybku” na dworze. Piliśmy, graliśmy w bilard i
lotki, świetnie się bawiliśmy. My z mężem i druga para. Po jakimś czasie
dołączyła do nas siostra kumpla, tego który bawił się z nami. Młoda
dziewczyna może 22 lata. Bardzo atrakcyjna, skąpo ubrana. Jakoś tak dziwnie
się dobrze bawiła z moim Adrianem, nachylała się, a Aduś był wobec niej
bardzo szarmancki. Jak skończyło się piwko, to właśnie mój mąż i ona poszli
do baru po drinki. Jak długo się nie pojawiali walnęłam znajomym ścieme że
musze iść do łazienki, a tak naprawdę miałam jakieś dziwne przeczucia i
poszłam do baru ich szukać. No i stało się złapałam go, własnego męża jak
trzymał tę małolatę za pupę, nachylał się nad nią i namiętnie całował ją w
szyję, a wszystko to w ustronnym miejscu za barem. SZOK! SZOK! SZOK!
Zamurowało mnie i nie zareagowałam. Jak otępiała wróciłam do znajomych i do
końca udawałam, że wszystko jest super. Mój mąż wrócił po jakiś 15 minutach
już bez tej dziewczyny. Powiedział, że ona źle się czuła, że wymiotowała i on
zamówił jej taksówkę i czekał aż ona odjedzie. Mąż do końca naszego
imprezowania, a bawiliśmy się w sumie do 2 był bardzo nachalny i
nadpobudliwy, a jak wsiedliśmy do taksówki, to był nawet agresywny i
powiedział mi, że ma ochotę mnie zerżnąć <wybaczcie określenie> On nigdy tak
się do mnie nie odezwał. W domu do niczego nie doszło, bo zasnął jak baranek.
Co o tym myślicie? Z jednej strony czuję wstręt, żal a nawet gniew za to co
zobaczyłam, a z drugiej strony nie wiem czemu nie zareagowałam jak go z nią
widziałam? Nie wiem nawet czy czegoś więcej nie było. Czy nie było jakiegoś
szybkiego numerka? Co mam teraz zrobić? Udawać, że nic nie wiem, nic nie
widziałam, czy zrobić mu awanturę? I powiedzieć, że jak następnym razem
będzie chciał kogoś rżn... to ma się zgłosić do Wojtka siostry, bo w barze
wyglądała na chętną?

Doradźcie coś. Może którąś z was była w takiej idiotycznej sytuacji. Wiecie
co, coś mnie boli w sercu, że on to zrobił, wiem, że był b. pijany, ale to i
tak boli, a z drugiej strony poczułam zazdrość, Aduś jest bardzo przystojny i
jakoś mnie to ruszyło.
Obserwuj wątek
    • lideczka_27 Re: złapałam go 28.07.04, 02:04
      Masz dziewczyno nerwy... Ja bym chyba zdzieliła go przez łeb, no ale mniejsza o
      większość... Trudna rozmowa Was nie minie. Ja powiedziałabym mu, co widziałam.
      I chciałabym, by mi to sensownie wytłumaczył. Wiadomo, że nie będzie umiał, kto
      wie, może nawet usłyszysz "pijany byłem - nie pamiętam". Wieje nudą - sama
      piszesz, więc go nosi. Ponadto to facet (wzrokowiec), trochę alko, atrakcyjna i
      prowokująca laska, dreszczyk, bo na palcu obrączka, żona nieopodal... Przykre,
      no cóż, ale zdarza się... Najważniejsze byś teraz mogła z nim to załatwić.
      Inaczej będzie Cię poczucie krzywdy zżerać. Prędzej czy później w ataku złości
      i tak mu to wykrzyczysz lub pogrążysz się w smutku i rozgoryczeniu - jedno i
      drugie jest złe. Zróbcie wspólny małżeński rachunek sumienia. Trzeba rozmawiać
      o przyczynach, uczuciach i odczuciach. Nie musisz tolerować tego co zrobił, ale
      spróbuj przynajmniej się dowiedzieć, dlaczego tak się stało, by wysądować czy
      między Wami nie zaczyna się totalnie rozklejać. On musi wiedzieć czego byłaś
      świadkiem i jak to przeżyłaś. Trudna rozmowa, pełna emocji i gniewu i łez. No
      ale konieczna, jeśli ma być dobrze.

      powodzenia
      lida
      • polak_alkoholik Re: złapałam go 28.07.04, 08:01
        przestan pic
      • maedel Re: złapałam go 28.07.04, 15:26
        lideczka_27 napisała:

        > Masz dziewczyno nerwy... Ja bym chyba zdzieliła go przez łeb, no ale mniejsza
        o
        >
        > większość... Trudna rozmowa Was nie minie. Ja powiedziałabym mu, co
        widziałam.
        > I chciałabym, by mi to sensownie wytłumaczył.

        Popieram. Na pewno nie potrafiłabym przemilczeć takiej sytuacji.
        Znając swój charakter to pewnie od razu bym im wygarnęła, a mężuś szukałby
        noclegu poza domem.
        Pogadaj z nim - i to na ostro, zrobił bardzo źle, zranił Cię, co z zaufaniem i
        wiernością?
        Współczuję Ci, bo domyślam się jak Cię to boli.
        Powodzenia!
    • dziewojka Re: złapałam go 28.07.04, 08:48
      I wytrzymujesz milcząc? Ojoj. Wszystko bym powiedziała, od razu, jak nie od
      razu (żeby nie zabić;) ) to następnego dnia. Jestem wynawczynią związków
      szczerych i otwartych, przeprowadzania choćby najtrudniejszych rozmów,
      niezależnie, jak bolesne i jak mogą się skończyć. Nie wyobrażam sobie
      życia 'po' zdradzie. Bo to zdrada. Zdrada zaczyna się w głowie i to jest chyba
      bardziej 'ogólna postawa' od chwili, kiedy to coś w głowie 'zaskoczy' niż jakiś
      czyn, wybryk.
      Radziłabym więc pogadać, wykrzyczeć się nawet, wypłakać i nie wpadac na
      pomysły 'to teraz ja mu pokażę'- a to modne ostatnimi czasy. Powodem zawierania
      małżeństwa jest miłość i o nią, w nawet najbardziej tragicznych momentach,
      WARTO walczyć.
      A za 'zerżnąć' mój mąż 'oberwałby' mocno :)
      Bądź silna i uważna, masz prawo nie być oszukiwana, masz prawo do tego, by mąż
      był względem Ciebie uczciwy i by Cię szanował.
      Ściskam,
      Dziewojka
      • zzzytkaaa ja bym go na zbity łeb wywaliła z domu 28.07.04, 09:26
        jw
        nie wybaczyłabym !!!
        miłość to miłość i dlamnie nie ma tam miejsca na zdradę i osoby trzecie
        zobaczyć coś takiego na własne oczy...okropne
        szczerze Ci współczuję
        trzymaj się dzielnie
        • bei już troszkę ochłonęłaś.... 28.07.04, 12:04
          porozmawiaj z nim....spokojnie....powiedz mu o tym- jak Ci jest
          przykro....zapytaj- co czulby na Twoim miejscu.... i nie wybaczaj- gdy się to
          powtórzy- alkohol nie może usprawiedliwiać- alkohol- obciaża! zyczę Ci
          spokoju....
          • angieblue26 Bei 28.07.04, 12:59
            Bei, o czym rozmawiac w takiej sytuacji ? Ja na miejscu tej dziwczyny
            spakowalabym walizki zanim on wroci z pracy i zostawila klucze pod wycieraczka.
            • ewacia2 Re:nina 28.07.04, 13:14
              Podziwiam Cie,ze przed znajomymi i mezem udawalas ze nic sie nie stalo-ja
              jestem z tych narwanych i pewnie pojechalabym szybko do domu. U mnie nie
              przeszloby to latwo-bylaby WIELKA awantura, wyszlabym gdzies sama(niech siedzi
              i mysli), a po takiej awanturze faceta rózne mysli nachodza-moze sie chce
              odegrac? i dobrze niech mysli. Ja mialam syt. inna-mój maz spotykal sie kilka
              razy z X, pisali do siebie sms-y i chociaz wiem ze do niczego nie doszlo
              zrobilam mu wielka awanture, lacznie z wyrzuceniem go z domu. Minelo troche
              czasu i dopiero wtedy stac mnie bylo na rozmowe-dopiero powiedzialam mu o tym
              jak sie czulam, jak to boli...Chyba zrozumial...mam nadzieje ze na 2raz sie
              zastanowi i nie bedzie chcial przechodzic przez podobne pieklo. Zycze Ci zeby
              wszystko bylo tak jak Ty chcesz-my mozemy Ci pisac co my zrobilysmy,
              przezylysmy, ale wiadomo kazdy jest inny, inaczej reaguje i trzeba byc w
              identycznej syt. zeby cos powiedziec. Trzymam kciuki, bo potrafie(chyba)sobie
              wyobrazic co czujesz.
            • bei wiem.... 28.07.04, 18:18
              tam gdzie chodzi o miłosc- nie ma miejsca niekiedy na rozsadek, na honor...n
              aambicje...jak nam zależy- zrobimy wszytsko- wydaje sie mi- ze jeżeli facet
              okaze skruchę..jeśli będzie sam przybity...i zatruty moralniakiem- to powinno
              się dać mu szansę....raz- może sie zdarzyc...ale już drugi- NIE.. ta dziewczyna
              na pewno go kocha- bo gdyby nie- to nie byłoby emcji- może to tylko jednorazowy
              wybryk.....może już nigdy sie nie powtórzy....chociaż- moze masz racje
              ANGIEBLUE- może powinna dać facetowi do zrozumienia- że nie będzie mial szans
              po takim zachowaniu- niech to teraz on- skamle i prosi o powrót......
      • 18lipiec Re: złapałam go 01.08.04, 09:18
        A za 'zerżnąć' mój mąż 'oberwałby' mocno :)


        Zartujesz, prawda?????
    • aphoper1 Re: złapałam go 28.07.04, 19:15
      Witaj,

      Napisz, co u Ciebie, jak sie czujesz i co zrobilas - jesli tylko chcesz.
      Trzymaj sie. Ja trzymam kciuki za wAS
    • pensjonarka Re: złapałam go 28.07.04, 19:47
      Może lepiej było od razu zareagowac? Jak ją obłapiał w tym barze? Podejść i
      stuknąc go w plecy?

      Niedawno sama byłam w sytuacji gdy przeczytałam smsa skierowanego do męża (mamy
      identyczne komórki i identyczne obudowy, leżą koło siebie bo każde z nas
      nastawia budzik na inną godzinę) od dziewczyny, bo pisała o sobie w rodzaju
      żeńskim, choć miał ją zapisana w telefonie pod imieniem i nazwiskiem jakiegoś
      chłopaka dla zmyłki. Pisała, że właśnie jest sama w domu bo jej współlokatorka
      wyszła i że na razie jakoś wytrzymuje.

      Ja jestem nerwus więc jak to przeczytałam to zamist zastanowić się, wysłac jej
      jakiegoś smsa to ja obudziłam M i zapytałam o co tu chodzi. Nawyzywał mnie że
      czytam cudze smsy, uderzył mnie pięścią w udo i powiedział, ze to jego sprawa.

      a jak mineło dzień czy dwa to pwoiedział, że to koelżanka jego kolegi której
      pożyczał testy na studia??? Przeciez M skończył studia trzy alta temu więc by
      jej było z jego testów sprzed 8 lat? Które notrabene ma u rodziców, nie w
      naszym mieszkaniu?

      Od tej pory chodzi wszędzie z komórą nawet pod prysznic a jak zostawia "na
      wierzchu" to wyłączoną.

      I co?

      I nic. Jak tylko poruszma temat to zaczyna strasznie krzyczeć i ja dla świętego
      spokoju milczę.

      Ale kotłuje sie we mnie.
      • sabina74 Re: złapałam go 28.07.04, 20:25
        Wiecie co dziewczyny, jak to czytam to mi się włosy na głowie jeżą. Nigdy nie
        byłam w podobnej sytuacji i obym nigdy nie była. Czytając to próbuję się wczuć
        w waszą sytuację. Ja jestem bardzo impulsywną osobą i na pewno bym zareagowała
        i to bardzo ostro. Mężowi zrobiłabym wstyd na cały lokal. Taka już jestem.
        A w przypadku pensjonarki to ja bym głośniej krzyczała niż on. Oj dziwię Ci
        się, ale ja bym od razu spisała numer tej panienki i bym do niej zadzwoniła,
        nie mówiąc nic mężowi, to od niej bym się dowiedziała prawdy a nie od niego, bo
        on kłamał i kłamie nadal. Dla mnie jest to nie do pomyślenia, żeby mój mąż
        chodził do łazienki z komórką. Przecież to śmierdzi na odległość.
        My z mężem nie mamy przed sobą żadnych tajemnic. Znamy wszystkie swoje piny,
        kody, loginy itd. Mamy wspólną pocztę w outlooku po prostu nie mamy nic do
        ukrycia przed sobą. Komórkę ma tylko mój mąż i jest rzeczą naturalną, że jak
        słyszymy że przychodzi sms, to zdarza się, że mój mąż mi mówi przeczytaj co
        przyszło.
        • dr_tusia Re: złapałam go 20.08.04, 17:19
          I ze wszystkim sie zgadzam- chcialam napisac posta, ale powtorzylabym Twojego:)
          Poza jednym- ja tez chodze do lazienki z komorka- jakos zawsze telefony
          rozdzwaniaja sie, jak wchodze do wanny... ;)
          A tak serio, to w milosci nie ma miejsca na niewiernosc. w tej sprawie nie ma
          kompromisow. Po cos przysiegamy, prawda?
    • pensjonarka Re: złapałam go 28.07.04, 21:04
      dziewczyny teraz to jest mi naprawdę smutno.
      M dostał znowu jakiegoś smsa, siadł do kompa żeby wysłac smsa z internetu i już
      go nie ma. Powiedział, że idzie do kina. Ja nie poszłam bo nie mam już forsy a
      nowej wypłaty jeszcze nie dostałam (mamy oddzielną kasę, pisałam o tym w
      którymś wątku).

      No i znowu będę siedzieć i czekać... O której wróci? W jakim stanie? I znowu mi
      nic nie powie.

      teraz wprost spytałam czy jego wyjście ma jakiś związek z tym smsem i odp że
      zazdrość jest zła w małżeństwie

      Mam wszystkiego dość i nie umiem się odkochać
      • sabina74 Re: złapałam go 28.07.04, 22:04
        Droga Pensjonarko!
        Wiem, że nie powinnam się wtrącać w Wasz związek, bo przecież każdy jest inny,
        każdy funkcjonuje na innych zasadach i każdy sobie go układa według swego
        uznania, ale coś mi tu nie gra. Mam wrażenie, że między Wami nie ma szczerości
        i zaufania. Czy jesteście dla siebie przyjaciółmi? Bo przecież małżonkowie
        powinni traktować się partnersko, być jednością. A Wy jesteście jakby obcy dla
        siebie. Każdy żyje własnym życiem. Oddzielne finanse, oddzielne wyjścia do kina
        itd. Tzn. że w lodówce stoją dwie margaryny i w chlebaku dwa chleby? Nie
        potrafię sobie tego wyobrazić. Dobre jest to, że zaczynasz zauważać, ze dzieje
        się coś nie tak. Mąż poszedł do kina? Sam, czy z przyjaciółką? Zacznij działać,
        jeśli zależy Ci na tym związku.
      • myszzz Re: złapałam go 13.08.04, 09:12
        wprost nie do pomyslenia co on z toba wyprawia!!! idzie do kina a ty zostajesz
        w domu bo nie masz kasy..bez komentarza. Ja bym nie wytrzymala ani minuty i nie
        pozwalala na zdrade bo niestety przykre to ale twoj maz ewidentnie ma cos za
        uszami. Jezeli nie chce rozmawiac, niczego tlumaczyc, a przy tym tak sie
        zachowuje spakowalabym jego walizki i KONIEC..
    • nina282 Re: złapałam go 28.07.04, 21:31
      Dziękuję dziewczyny za wszystkie odpowiedzi. Nie zareagowałam w lokalu ponieważ
      nie umiałam nic zrobić. Byłam jak sopel soli, czy jakoś tak. Troszkę podpita, w
      sumie chyba do mnie nie dotarło to co widziałam. Nie chciałam też robić wiochy
      na cały lokal. Pracuje w nim moja przyrodnia siostra i od razu by się rozeszło
      wszędzie, że mnie mąż zdradza, albo, że zachowuje się w miejscach publicznych
      jak jakaś wariatka. Wszystko dla podtrzymania pozorów. Niestety. Cały dzień
      biłam się z myślami. Wiem, że ostatnio nam się nie układało. Nasze małżeństwo
      zaczęło bardziej przypominać układ dwojga kumpli, niż związek kobiety i
      mężczyzny. Sex też był raczej niemrawy, wręcz nudny. Byłam tak zajęta na
      uczelni i w pracy, że przestałam dbać o oprawę naszego związku. A właściwie
      nawet o siebie. Przytyłam i się zapuściłam jeśli można tak powiedzieć. Wszystko
      sobie przemyślałam i wychodzi mi na to, że jestem współodpowiedzialna. Adrian
      zawsze budził zachwyt kobiet. Uroda południowa, wysportowana sylwetka,
      skończone studia i doktorat w drodze, wiem, ze to musi się podobać kobietą,
      szczególnie młodym siksą. Zapomniałam, że nic nie dostajemy na własność i że
      jak przestajemy o to dbać, to coś może się skończyć. W pracy stwierdziłam, że
      jak wrócę to porozmawiam z nim i powiem co widziałam. Wysłałam do niego smsa,
      żeby wracał jak najprędzej bo musze z nim pogadać. Usiedliśmy przy kolacji i
      powiedziałam, że nie wiem jak on, ale ja ostatnio czuje się coraz gorzej w
      naszym związku, że czuje, że to już nie to i w ogóle powiedziałam co czuje, ale
      nic nie wspomniałam o tym co widziałam. A on się rozpłakał, normalnie się
      rozpłakał. Podszedł do mnie do fotela, uklęknął i powiedział, że musi mi coś
      powiedzieć, no i powiedział prawdę o tym co było wczoraj w lokalu. Tłumaczył
      się, że to wszystko co się złego ostatnio między nami działo + duża ilości
      alkoholu + młoda atrakcyjna i chętna kobieta i stało się. Nic nie mówiłam.
      Powiedział, że się z nią całował, a potem ona wzięła go za rękę i poszli do
      łazienki. Całowali się i wszystko szło w wiadomym kierunku, ale jak ona chciała
      odpiąć mu pasek, to się wycofał i uciekł do towarzystwa z powrotem, a
      historyjkę o jej złym samopoczuciu wymyślił na miejscu, a tak naprawdę nie wie
      co się z nią dalej stało. Wtedy się rozpłakałam. Patrzyłam na niego i płakałam.
      Powiedziałam, żeby wyszedł z domu i nocował gdzieś indziej, bo ja musze to
      przemyśleć. Prosił mnie o wybaczenie i płakał, tłumaczył się, a im bardziej tym
      bardziej mnie bolało. Te wszystkie szczegóły, sama nie wiem, nie mogę teraz
      tego znieść, a obraz z lokalu wraca cały czas mi przed oczy. Co teraz, co o tym
      myślicie? Ja już nie mam siły, nie wiem co zrobić. Czy mu wybaczyć i
      usprawiedliwić go? Czy kazać się wynosić? Ktoś był w takiej sytuacji?

      Nina
      • magdaa4 Re: do nina282 28.07.04, 22:13
        Hey Nina wiesz to trudna sytuacja w ktorej sie znalazlas nie wiem co moge Ci
        poradzic bo nigdy nie bylam w takiej sytuacji ale wydaje mi sie ze powinnas
        jakis czas od meza odpoczac zobaczysz ze za pare dni wszystko jakos sie
        ulozy... zastanow sie czy wyobrazasz sobie zycie bez niego,wkoncu sam Ci sie
        przyznal do wszystkiego nie musialas mu o niczym mowic a to juz duzy plus...
        poczekaj i daj mu sie teraz wykazac...
        Trzymam kciuki i zycze pomyslnie ulozenia spraw.
        Trzymaj sie jutro bedzie lepiej...
        • eve.hq Re: do nina282 28.07.04, 22:58
          Skarbie to minie , wierz mi..to są właśnie takie kryzysy, o których mówią nasze
          babki i matki...takie próby związku ,że tak to ujmę przykre próby... pojawiają
          się one wtedy, gdy brak jest jakiegoś pieprzyku w związku...podziwiam Cię i
          bardzo współczuję ...wiem jednak ,że nie powinnaś się bardzo obwiniać ani też
          karać go za głupstwo...ważne ,że w porę się zreflektował i zrozumiał swo błąd,
          a to znaczy ,że choćby kidyś miał okazję zdradzić to tego nie zrobi, a wiesz
          dlaczego?... bo bardzo Cię kocha...słoneczko wiem ,że teraz płaczesz i cierpisz
          bardzo...chcę Ci powiedzieć,ze ten ból minie, musisz dać sobie wiecej czasu ,
          ale obiecaj mi jedno nie będziesz dalej płakać, uśmiechnij się:))) pomyśl o tym
          jak bardzo go kochasz , a on Ciebie...on już żałuje i uważa to za swą porażkę,
          mogę Ci powiedzieć ,że wiecej już tego nie zrobi , bo zobaczył jak bardzo
          cierpisz...mój mąż ilekroć płaczę często w stresowych lub błachych sytuacjach
          cierpi potworne katusze i mówi ,że wolałby dostać w twarz od kogokolwiek niż
          patrzeć na moje łzy ,jak coś sprawia mi przykrość...i Twojemu Adrianowi również
          jest przykro widząc Cię tak przybitą...Ninko skarbie postaraj się mu wybaczyć,
          przecież wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, nie usprawiedliwiam jego zachowania ale
          stoję z boku i dostrzegam pewne dobre okoliczności łagodzące...idź do
          fryzjera , zmień coś w ubiorze , kup sobie coś sexy w czym będziesz się dobrze
          czuć, zaskocz samą siebie i przy okazji jego odmianą , nawet nowy cień do
          powiek moze zdziałać cuda i wywoła jego zachwyt , zrób to dla siebie i dla
          niego , a potem napisz mi ,że się śmiejesz ,że jest wszystko dobrze , bo jestem
          pewna ,że tak będzie:)))buźka:D


          "Kiedy jesteś kochany stajesz się silny,
          kiedy ty sam kochasz, stajesz się odważny..."
          • dr_tusia Re: do nina282 20.08.04, 17:22
            sliczne to,eve...
      • millka26 Re: złapałam go 28.07.04, 22:46
        Wydaje mi sie, ze jesli zauwazasz w tej calej sytuacji troche swojej winy to
        nie powinnas Go odtracac, powinniscie razem stawic temu czola. Skoro byl z Toba
        szczery i uwazasz, ze naprawde zalowal tego co sie stalo daj mu szanse. Ja bym
        dala. Jak to sie mowi " nie placz nad rozlanym mlekiem" nie analizuj nie warto,
        wybacz i zapomnij jesli sie kochacie.
        Powodzenia.
      • carri Re: złapałam go 29.07.04, 09:48
        Wobec takiej postawy okazałabym wyrozumiałość. Możesz to traktować, jak
        chwilowe zapomnienie pod wpływem alkoholu i natrętnej dziewczyny. Niczego
        innego nie było. Skoro wykazuje taką skruchę, skoro sam się przyznał i wszystko
        Ci opowiedział, to właściwie nie masz powodów, żeby mu nie wierzyć. Jesteś
        teraz stroną, która dyktuje warunki, ale uważaj, żeby nie były zbyt ostre. Sama
        stwierdziłaś, że dostrzegasz swoją winę w tym wszystkim. To dobry moment, żeby
        się zastanowić nad związkiem i go uratować. Nie zmarnuj tej szansy. Ja jej nie
        dostałam :(
        • nina282 Re: złapałam go 29.07.04, 12:22
          Siedzę w pracy. Cała się trzęsę. Powiedziałam nawet szefowi, że nie usiedzę i
          czy mogę wyjść wcześniej. Zgodził się dopiero po 14. Jak ja mam tu wytrzymać?
          Muszę zjeść coś słodkiego, a nawet wypić lampkę wina, wszystko po to by
          zapomnieć, rozładować dzisiejszy poranek. Jak wychodziłam z pracy, na dole
          czekała na mnie TA DZIEWCZYNA. Zamurowało mnie, a agresja wzięła nade mną jakąś
          władze. Powiedziała, że z racji takiej, że przyjaźnie się z jej bratem ona
          czuje się odpowiedzialna powiedzieć mi, że MÓJ MĄŻ MNIE ZDRADZA. Opowiedziała
          mi swoją wersje wydarzeń, jak to Adrian całą noc ją podrywał, a potem poszli do
          łazienki i się namiętni kochali. Rozpłakałam się i ją uderzyłam. Wsiadłam w
          samochód, pojechałam prosto do pracy i siedzę tak już kilka godzin. Nie wiem co
          o tym myśleć. Raz zalewam się łzami, a raz planuje rewanż i zemstę. Czy ona
          mówi prawdę? A jak mówi :( Może on nie powiedział mi wszystkiego bo wiedział,
          że tego nie zniosę? Sex z inna kobietą kiedy ja, żona stoję parę naście metrów
          dalej byłby zbyt dużym ciosem nawet jak na to, że go kocham. Wiec może skłamał?
          POMÓŻCIE wariuje.

          Nina
          • jkatnik Re: złapałam go 29.07.04, 12:51
            Śledzę ten wątek od początku, ale jeszcze nic nie napisałam. Jednak po twoim
            ostatnim poście, postanowiłam też coś dodać.
            Bardzo ci współczuję. Musi ci być bardzo ciężko:( Chyba potrafię sobie wyobrazić
            co czujesz.
            Szkoda, że nie przerwałaś im wtedy gdy ich zobaczyłaś przy tym barze. Miałabyś
            przynajmniej pewność, że do niczego więcej nie doszło.
            Ja jednak myślę, że twój mąż mówi prawdę, a nie ta dziewczyna. Jeśli panna
            kokietuje żonatego mężczyznę na oczach jego żony, to nie świadczy dobrze o tej
            dziewczynie i jakoś trudno mi uwierzyć, że ona była z tobą szczera.
            Poza tym jest jeszcze coś co przemawia za jego wersją. Jakby uprawiał seks z tą
            dziewczyną to byłby zaspokojony i nie miałby już takiej ochoty kochać się z tobą
            tego wieczoru, a pisałaś, że był bardzo natarczywy. To moim zdaniem potwierdza
            wersję, że w porę uciekł od tamtej.
            Na twoim miejscu wybaczyłabym mężowi. Sam ci sie przyznał, okazał skruchę. To
            była tylko chwila zapomnienia. Był pod wpływem alkoholu, podrywała go atrakcyjna
            dziewczyna, pisałaś, że między wami ostatnio brakowało namiętności. To wszystko
            moim zdaniem, go trochę usprawiedliwia. To przecież ciebie kocha, z tobą chce
            się zestarzeć, dzielić życie. Wiem, że powinien być wierny i że zrobił bardzo
            źle, ale jak mu wybaczysz, to myślę że wszystko się może dobrze skończyć.
            Jeśli nigdy więcej to się nie powtórzy, to może nawet ten incydent umocni wasz
            związek.
            I dobrze zrobiłaś, że ją uderzyłaś! Jak można poderwać czyjegoś męża a później
            pójść opowiedzieć to jego żonie! Ja uważam, że to była jej wina!
            Trzymaj się Nina, jesteśmy z Tobą!
            • dagg Re: złapałam go 29.07.04, 14:48
              Mnie się wydaje, że ta smarkata specjalnie przyszła do Ciebie, żeby go
              oczernić, bo nie dostała tego co chciała. Powiedz mu o tym, ewentualnie możesz
              zażądać konfrontacji, ale po co? To, że wyznał sam swoją winę moim zdaniem
              świadczy na jego korzyść.
              Trzsymaj się!
              Dagmara

              • asia_22 Re: złapałam go 29.07.04, 15:33
                Mam dokładnie takie samo zdanie jak dagg..Fakt,że mąż się przyznał w niczym nie
                umniejsza krzywdy jaką Ci wyrządził ale powiedział Ci przecież dokładnie to co
                sama widziałaś,niczego nie ukrył więc sądzę,że miedzy nimi do niczego więcej nie
                doszło.
                • nina282 Re: złapałam go 29.07.04, 16:09
                  Dziękuje za słowa pocieszenia!!!

                  Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, myślałam, że pomimo tego że nam się nie
                  układa nie dojdzie do takiej sytuacji. Wy dajecie mi dobre rady i ja wam dam.
                  Nie dopuście do takiego zaniedbania jak ja.

                  Co do tej sytuacji, to juz mi troszeczke lepiej. Ona chyba rzeczywiscie chciała
                  go oczernić, ponieważ nie dostała tego co chciała i założyła, że Adrian mi nic
                  nie powiedział, wiec weźmie mnie z zaskoczenia. Adrian był u mnie w firmie,
                  powiedział, że musi ze mną porozmawiać. Odmówiłam, a on powiedział, że chce
                  żebym tylko coś przeczytała. Pokazał mi smsa od niej. Dostał go zaraz po tym
                  jak ja z nia rozmawiałam. Sms w stylu jestes spalony, bo wszystko jej
                  powiedziałam, moze nastepnym razem bedziesz wiedział, ze mi sie nie odmawia.
                  Wiec chyba jednak mówił prawde i do niczego nie doszło, a ona sie wsciekła i
                  chviała mi go obrzydzic, ze niby to zrobili. Co myslicie dziewczyny? Nie wiem
                  co o tym myslec. Boje sie mu wybaczyc i pozwolic mu wrocic, a jak wszystko
                  znowu kiedys sie powtorzy, bo bedziemy w jakims kryzysie. Czy ktoras z was była
                  w takiej sytuacji, jak to jest?

                  Nina
                  • eve.hq Re: złapałam go 29.07.04, 17:52
                    nina282 napisała:

                    > Dziękuje za słowa pocieszenia!!!
                    >
                    > Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, myślałam, że pomimo tego że nam się nie
                    > układa nie dojdzie do takiej sytuacji. Wy dajecie mi dobre rady i ja wam dam.
                    > Nie dopuście do takiego zaniedbania jak ja.
                    >
                    > Co do tej sytuacji, to juz mi troszeczke lepiej. Ona chyba rzeczywiscie
                    chciała
                    >
                    > go oczernić, ponieważ nie dostała tego co chciała i założyła, że Adrian mi
                    nic
                    > nie powiedział, wiec weźmie mnie z zaskoczenia. Adrian był u mnie w firmie,
                    > powiedział, że musi ze mną porozmawiać. Odmówiłam, a on powiedział, że chce
                    > żebym tylko coś przeczytała. Pokazał mi smsa od niej. Dostał go zaraz po tym
                    > jak ja z nia rozmawiałam. Sms w stylu jestes spalony, bo wszystko jej
                    > powiedziałam, moze nastepnym razem bedziesz wiedział, ze mi sie nie odmawia.
                    > Wiec chyba jednak mówił prawde i do niczego nie doszło, a ona sie wsciekła i
                    > chviała mi go obrzydzic, ze niby to zrobili. Co myslicie dziewczyny? Nie wiem
                    > co o tym myslec. Boje sie mu wybaczyc i pozwolic mu wrocic, a jak wszystko
                    > znowu kiedys sie powtorzy, bo bedziemy w jakims kryzysie. Czy ktoras z was
                    była
                    >
                    > w takiej sytuacji, jak to jest?
                    >
                    > Nina
                    Absolutnie nie możesz się teraz od niego odwrócić, zadzwoń do niego jak
                    najszybciej, przecież on cały czas na to czeka...a co Twoich obaw to masz prawo
                    je mieć ale zapewniam Cię ,że teraz bedzie się starał podwójnie i nie zawiedzie
                    Twego zaufania, jeśli w grę wchodzi prawdziwa miłość i przywiązanie nawet
                    chwilowy brak namiętności nie zburzy związku...wiem to z doświadczenie swej
                    kuzynki, choc ona bardzo żałowała,że kazała mężowi tak długo czekać, ale
                    wszystko sie dobrze skończyło:)))z Wami bedzie tak samo:))nie zwlekaj więc i
                    zrób pierwszy krok, on się teraz boi Twej reakcji, dlatego tak ważne jest ,byś
                    mu powiedziała ,że kochasz go nadal...a z tą sexy kiecką lub nową odmianą to
                    mówiłam wcześniej całkiem serio :)), zobaczysz jak na nowo oszaleje na Twym
                    punkcie:))) musisz teraz dołożyć drewienek do ogniska, zobaczysz jak zapłonie
                    na nowo:)) ten epizod był jakąś wskazówką jak macie chronić swą miłość i jak ją
                    pielęgnować, a trzeba to robić całe wspólne życie:):)napisz mi potem czy miałam
                    rację:)))

                    Ewa.
                  • dagg Re: złapałam go 29.07.04, 17:55
                    Z tego co piszesz mam wrażenie, że zależy Ci na nim, na Waszym związku. W
                    sumie, do niczego nie doszło i to Ty jesteś górą. Po pierwsze, jak myślisz,
                    dlaczego jej odmówił? Po drugie SAM przyznał się do błędu, pokazał Ci smsa-bo
                    chce być z Tobą, bo chce być szczery!!! Tak mi sie wydaje:)
                    Poza tym okazało się, że dobrze zrobiłaś nie reagując wtedy od zaraz. Moim
                    zdaniem mogłaś sie przekonać jak ważna jesteś dla niego. Owszem, zrobił źle
                    (nawet bardzo), ale przecież mógł "iść na całość", nic nie stało na
                    przeszkodzie, jednak tego nie zrobił.
                    Może potraktuj to jak zimny prysznic. Nieszczęście było blisko, teraz musicie
                    razem popracować nad Waszymi relacjami. Wybaczyć musisz, jeżeli chcesz z nim
                    być, ale nie musisz przecież tak szybko zapomnieć!

                    Masz rację, o związek trzeba dbać cały czas, tylko że tak łatwo o tym zapomnieć
                    gdy się jest razem... poprostu przyzwyczajamy się do takiego stanu.
                    Pozdrawiam
                    Dagma
            • eve.hq Re: złapałam go 29.07.04, 17:37
              całkowicie się zgadzam we wszystkim z przedmówczynią , pisałam to samo lecz
              komputer mi się zawiesił i straciłam to co napisałam:( ale podzielam zdanie i
              uważam ,ze młode dziewczyny często są bardzo aroganckie i mają wybujałą
              wyobraźnię, zwłaszcza jeśli chodzi o kontakty damsko-męskie, moja mama tyle lat
              uczyła w szkole ,ze nie raz była świadkiem tak wiarygodnych kłamstw i
              zmyśleń ,że wielu poważnych wydawać , by się mogło ludzi dawało im wiarę...a co
              do aspektu seksualnego to faktem niezbitym jest to ,że jeśliby stosunek miał w
              istocie miejsce to na pewno Adrian nie byłby ani chętny na seks Z Tobą ani tym
              bardziej nie byłby natarczywy,uwalnianie testosteronu następuje po każdym
              stosunku , stąd każdy meżczyzna juz po, jest potulny jak baranek...anatomii nie
              da się oszukać i choćby ten fakt i jego skrucha przemawiają za nim...przebacz
              mu Ninko, w końcu wszyscy błądzimy i nikt z nas nie jest doskonały, a już na
              pewno nie wtedy gdy alkohol we krwi buzuje...

              Ewa.
          • tomoe Re: złapałam go 01.08.04, 16:41
            pomysl logicznie!
            Po pierwsze: facet był poźniej całą noc nagrzany, czy tak się zachowuje gość po
            namiętnym seksie w kiblu? po drugie: czy jakbyś przespała z czyimś mężem,
            poleciałabyś potem do jego żony poinformowac ją po tym? myslę, ze ta panna to
            wyjątkowa małpa, i skoro jej nie wyszło to stara się teraz nabruździć. Stanowczo
            powinnaś porozmawiać na ten temat z męzem, a pannę olać! Nie warto nawet gadać z
            taką osobą. Moze przydałaby sie Wam jakaś terapia małżeńska?
      • myszzz Re: złapałam go 13.08.04, 09:27
        no to jestem pod duzym wrazeniem ze zdobyl sie na odwage i do wszystkiego
        przyznal, ale juz i tak sie stalo przekroczyl pewna granice...ja bym juz nie
        zaufala...
        • dr_tusia Re: złapałam go 20.08.04, 17:29
          Tez tak zawsze mowilam- i chociaz na szczescie nie bylam w podobnej sytuacji,
          to chyba faktycznie jest pare plusow...Przyznal sie, pokazal smsa- nie chcial
          zadnych podejrzen, niejasnosci itp. No i odmowil w pore... Nie wyobrazam sobie
          zycia bez mojego meza i chyba sprobowalabym walczyc...Ale o takie prawdziwe
          zaufanie byloby trudno. Tego nie sposob odbudowac, a w kazdym razie niepredko.
    • dagg Re: złapałam go 30.07.04, 22:11
      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,53302,2166708.html
      Dagmara

      Jeszcze się taaam żagiel bieli...
    • blanca31 Re: złapałam go 31.07.04, 19:23
      Wybacz mu, nie wypominaj mu tego na kazdym kroku. Skoro sie przyznał, płakał i
      wyraził skruchę wybacz mu. Wiem, że to nie łatwe, ale ta wredna "krowa" może
      właśnie tylko czeka na to żebyście się pokłócili.
      Swoja drogą jak mozna byc tak wrednym, przebiegłym, puszczalskim i bez poczucia
      własnej wartosci. Wierzyc mi sie nie chce.
    • ewelita Re: złapałam go 31.07.04, 22:59
      A skad miała jego numer telefonu aby wysłać mu smsa? To mnie zastanawia
    • tomoe nie słuchaj 01.08.04, 16:28
      Myslę, ze nie powninnas słuchać porad typu "dałabym w pysk i wywaliła z domu", a
      w żadnym wypadku nie powinnaś mu zalecać, zeby po rżnięcie zgłaszał się do
      Wojtka siostry, bo a nuz posłucha ;). Ale nie powinnas tez milczeć. Myślę, ze
      jedyna metoda to powazna rozmowa, i nie tylko o tym jednym incydencie, ale w
      ogóle o tym, co sie dzieje w Waszym małżeństwie. Najwyraźniej nie tylko Tobie
      czegoś w nim brakuje, pytanie - co się stało... skąd ta nuda? Czy to dotyczy
      tylko seksu, czy innych dziedzin życia? Często dzieje się tak, że po początkowej
      euforii przychodzi "normalizacja" ale są inne rzeczy, które małżeństwo daje
      zamiast gorązych nocy i wyznań miłości z okresu pierwszego zakochania. Poczucie
      bezpieczeństwa, ciepło, przyjaźń. Niestety, gorzej z goracym seksem. Ale to
      można próbować naprawić. Sądzę, że trochę "pieprzu" i "rżnięcia" wcale by Wam
      nie zaszkodziło - i sumie do dobry objaw, że mąż chciał to ostatecznie zrobić z
      Tobą, a nie jednak z jakąś inna panią. Jeżeli teraz się obruszysz, obrazisz i
      opancerzysz, zaczniesz mu się jawić jako zapięta pod szyję mniszka, albo typowe
      żonisko w podomce i faktycznie moze się po pociechę udac gdzie indziej. Moze
      spróbuj zabawić się w pikantniejszą grę, założyć jakieś pończochy i podwiązki,
      spróbować trochę ostrzejszego słownictwa w trakcie seksu (dla mnie "rżnięcie"
      jest zupełnie w porządku, jeżeli wyraźnie zaznacza się granicę: To jest sfera
      seksu, możemy poświntuszyć, ale to nie przechodzi do "zwyczajnego" zycia). Ale
      na seksie sie nie kończy, więc porozmawiajcie...
    • tomoe jeszcze 01.08.04, 16:35
      no, jeszcze doczytałam dalszy ciąg historii, i sądzę, że naprawdę Twój mąż nie
      jest żadnym draniem, ilu jest takich, którzy z zimna krwią zdradzają żony latami
      i nie poczuwają się do winy... To co się stało to stanowczo powód do rozmowy i
      analizy tego, co się dzieje między Wami, bo najwyraźniej coś jest nie tak, tylko
      u każdego z Was inaczej to się objawia: on się ogląda za siksami, a Ty
      zapuściłaś się i nie masz ochoty na nic. Więc to tak naprawdę Wasz wspólny
      problem, który moim zdaniem da się rozwiązać, bo wydaje mi się, że jest dobra
      wola z obu stron. paradoksalnie, czasami taka "wpadka" dobrze robi małżeństwu,
      które bez tego mogłoby latami trwać w zakłamaniu i maraźmie, każdy z własnymi
      problemami, a druga strona nic o nich nie wie. Wykarzystajcie te okazje nie do
      kłótni, lecz do odbudowy związku. Będzie dobrze. Pozdrawiam.
      • myszzz Re: jeszcze 13.08.04, 09:58
        po tym wszystkim co przeczytalam, po tym jak sie sprawy rozwinely jest duza
        szansa ze jezeli oboje bedziecie chcieli (a wydaje sie ze tak jest) to wszystko
        dobrze sie skonczy :) Powodzenia
    • pensjonarka Re: złapałam go 02.08.04, 19:54
      dziewczyny sory że się wtryniam do tego watku ale chwalę się wam że
      postanowiłam sama gdzies wyjechać. Skoro M ma mnie w nosie, smsmuje Bóg wie z
      kim, samotnie chodzi sobie do kina... Wzięłam urlop, własnie się pakuję i
      wyjeżdżam na wakacje.

      Ale zrobił mi awanturę przed chwilą!!!! Ale mam dosyć życia w strachu i
      podporządkowywania się jego planom. Skoro chce spędzać zcas z kolegami albo na
      smsowaniu to bardzo proszę. Droga wolna.

      Dzięki za wasze uwagi w tym i innym wątku
      Pa Trzymajcie kciuki
      PS. Boję się że nie wypuści mnie z domu jutro i nie zdążę na pociąg.
      Może niepotrzebnie mu powiedziałam? Moze trzeba było wyjechac i zostawić kartkę?
      • myszzz Re: złapałam go 13.08.04, 11:06
        pensjonarka masz nieciekawa sytuacje, nie mecz sie z nim. Wyjedz dlaczego niby
        ma Cie sila zatrzymac....co do powrotu zastanowila bym sie baaardzo powaznie,
        pozdrawiam
    • dagg Re: złapałam go 04.08.04, 13:24
      Nina, co u Ciebie? Mam nadzieję, że wszystko po Twojej myśli:)
      Dagmara

      Jeszcze się taaam żagiel bieli...
    • orvokki Re: złapałam go 04.08.04, 21:44
      Do Niny: słuchaj, przecież widać, że i jemu na Tobie wciąż zależy i Tobie na
      nim, skoro to tak przeżywasz. Walczcie o Wasze małżeństwo, nie warto palić od
      razu mostów. Zacznijcie od porządnej rozmowy - ale kto wie - może potrzebna Wam
      będzie fachowa pomoc. W każdym razie na pewno warto o to walczyć, a po tym
      kryzysie możecie być lepszym małżeństwem niż przed. Trzymam za Was kciuki.

      Do Pensjonarki: dobrze robisz! pokaż mu, że masz własne życie, własne plany i
      poradzisz sobie bez niego. On nie traktuje Cię w porządku, trzeba trochę nim
      wstrząsnąć, niestety myślę, że jest bardzo prawdopodobne, że kręci coś na
      boku :o( Przemyśl sobie, czy warto ciągnąć ten związek, jeśli dojdziesz do
      wniosku że tak, to zaciągnij męża na dywanik, zmuś do wyjaśnień i nie daj się
      zakrzyczeć!!!
      • kokosia1 Re: złapałam go 20.08.04, 20:12
        To prawda ,że trzeba walczyć o małzeństwo, najlepiej znasz swojego męża,
        jeżeli mówi prawdę i do niczego nie doszło, to może i wybaczyłabym jego
        karygodne zachowanie, tym bardziej ze sam sie do niego przyznał i żałuje. Z
        drugiej strony zadra w sercu w takich sytuacjach zostaje a i zaufanie do
        drugiej osoby bedzie trzeba odbudować, Oby Wam sie to udało,tego z całego serca
        Ci życzę.

        Do pensjonarki: Forumki mają racje, nie pozwól sie tak traktować!!!
    • syberia80 Re: złapałam go 05.08.04, 19:42
      Nina!

      Przytul męża i powiedz, że przejdziecie przez to razem. Szczerze mówiąc
      podziwiam faceta... - pijany, już mocno nagrzany, a potrafił się opanować.
      Wybrał najlepszy sposób - powrót do towarzystwa.

      A małolata naoglądała się za dużo filmów - wali tekstami żywcem z kiepskich
      romansów.

      Na 1000% do niczego między nimi nie doszło.

      Trzymaj się! Może "dzięki" tej historii coś się ruszy w Waszym związku? Może
      powróci namiętność? Choć cię nie znam, mam dziwne przeczucie, że zestarzejecie
      się wraz z Twoim mężem w szczęściu. Mówią, że nie ma tego złego, co by na dobre
      nie wyszło.

      Aha! I jeszcze jedno! Uważam, że bardzo mądrze „rozegrałaś całą sprawę. Może
      trochę przypadkiem, ale jednak świetnie. Gratuluję.

      Pozdrawiam.
      • ola Re: złapałam go 10.08.04, 09:50
        hej, i ode mnie...

        do niny:
        wydaje mi sie, ze maz jest "czysty". w gruncie rzeczy "ladnie" sie zachowal,
        kiedy przy waszej rozmowie rozplakal sie i przyznal od razu. znaczy, ze mial
        wyrzuty sumienia i bardzo mu na was zalezy. pogodzcie sie i potraktujcie to
        jako lekcje na przyszlosc. a ta gowniara? rany! suka (wybaczcie, ale to chyba
        adekwatne okreslenie) jak z najgorszego filmu! ale nam wyroslo pokolenie!
        frontem razem utrzyjcie jej nosa. niech wie, ze cudzy maz jest nietykalny

        do pensjonarki:
        bardzo dobrze robisz. od jakiegos czasu czytam Twoje maile i uwazam, ze twojemu
        mezowi nalezy sie ostre lanie. dluzej nie ciagnij tej sytuacji, zrob cos z tym,
        bo zaslugujesz na lepsze traktowanie! a historia z tymi smsami? wydaje mi sie
        to potwornie podejrzane. i to, ze nie chce o tym z taba rozmawiac. odwagi i
        powodzenia!!
    • pensjonarka Re: złapałam go 12.08.04, 23:13
      dziewczyny już wróciłam ale zmian w zachowaniu M nie ma.Przed sekunda wyszłam
      spod prysznica i słyszałam że coś szepce do telefonu.Stanełam i usłyszałam jak
      z nią rozmawia, tak tak dzowń do mnie jak tęsknisz, smsuj, wpadłam do pokoju
      ale siła zamknął mi drzwi przed nosem. Potem spytałam z kim i o czym rozmawiał.
      Powiedział że to była rozmowa służbowa.O 23.00 w nocy! Stwierdził, że jestem
      chorobliwie zazdrosna a on ma mnóstwo koleżanek i będzie je miec.A jedyne co go
      zmusi do siedzenia w domu to dziecko.

      Teraz siedzę i ryczę.

      Pa dziewczyny, muszę się opanować bo jutro idę do pracy
    • pensjonarka Re: złapałam go 13.08.04, 07:55
      dziewczny, mam numer telefonu tej dziewczyny. Tak jak sądziłam mieszka poza w-
      wą co by tłumaczyło częste wyjazdy M na Mauzry.

      Co robić? Zadzownić do niej? Nawet nie wiem jak ma na imię i nie będę wiedziała
      kogo poprosić do telefonu. I co jej powiem?
      • hika Re: złapałam go 13.08.04, 08:03
        witay Pensjonarko :)
        śledze Twoje losy i naprawde jestem przerażona,
        Twój facet to kawał drania!
        W tej sytuacji naprawde nie wiem co bym zrobiła.... nie wiem czy chciało by mi
        się jeszcze coś ratować
        Nie chce Cie oczywiście zniechęcać ale między wami padło to co najważniejsze -
        ZAUFANIE I POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA
        Trzymam mocno kciuki
        Możliwe że bym zadzowniła i uświadomiła tę paniusię że rozbija małżeństwo
        Jeśli to telefon do domu to powiedz że Twój mąż tu dzwoni i przypuszczasz że ma
        romans z kimś - czy mieszka tu jakaś młoda kobieta - niech i jej rodzina się
        dowie.
        Ale decyzja należy do Ciebie
        a najgorsze to jest chyba to , że nie możesz z nim normalnie porozmawiać
        pozdrawiam
      • woman-in-love Re: złapałam go 13.08.04, 08:54
        Nie dzwoń. Juz nic nie pomoże. Najlepiej, gdybyś gdzieś zniknęła bez uprzedzenia
        chc na kilka dni. To zreszta tez nie pomoże. Nie dzwoń tam. Zdenerwujesz się i
        nic więcej z tego nie wyniknie. Taką historię, jak ta przezywa wiele kobiet.
        Dziękuj Bogu, ze nie ma dzieci. Ja miałam dwoje małych i nawet nie mogłam odejśc
        w sina dal. Współczuję ci serdecznie. Za rok bedziesz wspominała jak zły sen.
        Jesli teraz mu odpuscisz, bedziesz miała jak w banku następne jego wybryki. Bądz
        twarda, on nie ma litości, a nawet kłamać nie umie.
      • lady_safira Re: złapałam go 13.08.04, 09:47
        postaraj sie dowiedziec czegoś o panience moze manarzeczonego lub męża. Znajdz
        adres, i imie i nazwisko.
        A jak juz znajdziesz to podtruj jej zycie.
        Spróbuj poskarzyc sie tesciom. Zrób z nigo drania, ale zachowaj umiar i godnosc
        przy tym.

        I głowa do góry- zaden facet nie jest wart naszych łez
    • myszzz Re: złapałam go 13.08.04, 08:39
      wspolczuje ci bardzo, napewno to boli. Zrobilas bardzo duzy blad udawajac ze
      tego nie widzisz, trzeba bylo od razu rozprawic sie z nim, powiedziec jego
      znajomym. Mozna byc pijanym ale to nie usprawiedliwia jego zachowania. Mnie
      zdazylo sie 2 razy ze bylam dosyc mocno "wstawiona" ale nawet na moment nie
      zapomnialam o tym ze mam meza...Nie chce cie w zaden sposob dolowac ale mysle
      ze gdyby naprawde Cie kochal nie robil by takich rzeczy. Porozmawiaj z nim
      szczerze, nie udawaj ze nic sie nie dzieje to najgorsze co mozesz zrobic.
      • anula36 do pensjonarki 13.08.04, 09:41
        Ja czytam twoje posty to zastanawiam sie jakie sa granice upodlenia
        kobiety,zeby wykazala jakas reakcje i zrozumiala ze facet wcale jej nie kocha,a
        wprost przeciwnie.
        Ja tam bym zadzwonila co oczywiscie niczego nei zmieni ale moze cipcie nauczyc
        trzymac sie z dala od cudzych mezow, a od swojego mezulka zwiala gdzie pieprz
        rosnie.
        Dziewczyno na co ty czekasz az sie zmieni??? Nie warto byc typem kobiety ktora
        jak facet tlucze to mysli,zeby sie biedaczek nie spocil. Zycie masz tylko
        jedno,pamietaj o tym.
        • woman-in-love Re: do pensjonarki 13.08.04, 12:08
          Ja tam bym zadzwonila co oczywiscie niczego nei zmieni ale moze cipcie nauczyc
          > trzymac sie z dala od cudzych mezow, a od swojego mezulka zwiala gdzie
          pieprz
          > rosnie.

          Anulo - w pierwszym nie zgadzam się: "cipcia" niczego sie nie oduczy, potem
          opowie Adriankowi, jak agresywna, bezczelna i zazdrosna jest jego żona. A on
          oczywiście to przyjmie za dobrą monetę. Co do drugiego - masz pełna rację:
          kierunek C A Ł A W S T E C Z !
          • anula36 Re: do pensjonarki 13.08.04, 15:49
            Oj Woman in love, pisze co ja bym sobie zrobila i co zrobilam zreszta w takiej
            sytuacji.Mnie osobiscie zbluzganie takiej panienki poprawiloby humor, a
            repertuar mam dosc spektakularny.
            No ale fakt,lepiej niech nie dzwoni, bo maz sie dowie i jescze sie zdenerwuje a
            to mu moze zaszkodzic,biedactwu. Dobra zona nigdy do tego nei dopuszcza.
    • pensjonarka Re: złapałam go 13.08.04, 15:44
      czytam i czytam wasze rady, niekiedy skrajne, ale postanowiłam, ze jeśli nie
      zabraknie mi odwagi to zadzwonię. Potem sprawa przyschnie na kilka dni i od
      nowa się zacznie... Muszę choć wiedzieć po głosie co to za osoba, młoda stara,
      miła, niesympatyczna. Będę sie męczyć dopóki nie sprawdzę. Dam wam znać.
      • anula36 Re: złapałam go 13.08.04, 15:55
        a jakie ma znaczenie co to za osoba?
        Poznanie jej nei pomoze ci w niczym.
        A jak jest mloda mila i ladna to co?
        I tak sie bedziesz meczyc i to na wlasne zyczenie.
      • sabina74 Re: złapałam go 13.08.04, 22:22
        Kobieto czego Ty się boisz? Mieszkasz z draniem pod jednym dachem, który Cię
        zastraszył i do tego boisz się jego kochanicy. Ona pewnie nawet nie wie, że on
        ma żonę. To podły kłamczuch. Nie macie dzieci, to pakuj się i jedź od niego jak
        najdalej. Układaj sobie życie od nowa. Rozejrzyj się wokoło ilu jest fajnych
        facetów, a tego zostaw na pożarcie siksom. Czy masz przyjaciół lub
        przyjaciółkę? Jacy są Twoi rodzice? Pogadaj z nimi, może będziesz mogła u nich
        tymczasowo zamieszkać. Otrząśnij się z tego, to jakiś koszmar, obudź się.
      • sabina74 Re: złapałam go 13.08.04, 22:26
        A do babki bym zadzwoniła, żeby otworzyć jej oczy i powiedzieć, żeby sobie go
        brała, bo Tobie już nie smakuje. Ale uważaj na niego, bo on mi jakoś śmierdzi
        zdaleka. Moze będzie chciał się zemścić. Na takiego mi typa wygląda.
    • pensjonarka Re: złapałam go 16.08.04, 08:09
      zadzwonilam jednak. Przedstawiłam się a ona aż zamilkła na chwilę. Wymyśliłam
      historyjkę o dziwnym numerze telefonu. Bardzo się platała w wyjaśnieniach i aż
      mo jej było skzoda. Nie wiedziała, że on ma żonę... A jednak...
      • sabina74 Re: złapałam go 16.08.04, 10:48
        Gratuluję odwagi. To nie ta pani powinna ponieść karę, bo przecież ona grała
        fair, ona nie wiedziała, ze Twój mąż ma żonę. Natomiast Twój mąż na solidną
        karę zasłużył, bo okłamywał i Ciebie i ją. Pozdrawiam
        • anula36 Re: złapałam go 16.08.04, 12:30
          Obowiazek edukacyjny spelniony:)
          Teraz czas pomyslec o wlasnym zyciu. Chyba ze zamierzasz wciaz scigac panienki
          meza i je odstraszac.
    • pensjonarka Re: złapałam go 16.08.04, 13:16
      Anula chciałabym mieć taką siłe i podejście jak Ty. Wiem że dobrze mi radzisz-
      wyjedź, zostaw go, zacznij nowe życie, ale ja nie wiem czy potrafię. Czuję się
      głupia i nieatrakcyjna i "zdeterminowana" obecnym związkiem. Boję się, jeśli
      odejdę będę już zawsze sama i pies z kulawą nogą na mnie nie spojrzy. Może fakt
      trwania przy M wynika z mieszanki dawngeo żarliwego romantycznego uczucia, zalu
      i strachu przed samotnością?
      • anula36 Re: złapałam go 16.08.04, 13:33
        tez tak mialam po 7 latach zwiazku z facetem,ktory migal sie od slubu i bycia
        razem,bo mu mamusia nei pozwalala.
        Mialam 27 lat spedzilam z nim 1/4 mojego owczesnego zycia. Nie zaluje tych
        7,ale ciesze sie,ze odeszlam i jestem teraz z kims innym i zyje innym, zyciem.
        Nie zamierzam udzielac ci rad- to twoje zycie- a pamietaj,ze mamy je tylko
        jedno i czy warto czekac az maz w koncu wystawi ci walizki za drzwi bo
        znajdzaie kolejna milosc swego zycia???
        • pensjonarka Re: złapałam go 16.08.04, 14:21
          no to moja obecna sytuacja jest prawie identyczna jak Twoja, ale nie umiem się
          oczyścić z tych uczuć. Jak znalazłaś siłę? Nie płakałaś? Nie wspominałas
          dobrych chwil? Nie oglądałas zdjęć? Jak można się odkochać? Wmawiam sobie, ze
          to co czuję to nie jest miłość, bo nie można być przeciez masochistką i
          wiecznie toletowac takiego olewactwa z jego strony a drugiej- wydaje mi się, że
          bez niego zniknę. mam pracę, mam kochanych rodziców, rodzeństwo, koleżanki i
          jedną przyjaciółkę ale się boję...
          Może znasz antidotum na miłość?
          PS Gdybym nie chciała rad nie pisałabym na tym forum:)))
          • woman-in-love Re: złapałam go 16.08.04, 14:30
            wiadomo, że rana musi sie zagoić...a czas leczy. A jak minie trochę czasu -
            otrząsniesz się i spojrzysz inaczej. Jeszcze wyjdzie słońce!
          • anula36 Re: złapałam go 16.08.04, 14:37
            Jak odnalazlam sile? Po prostu doszlam do wniosku,ze nei chce dluzej tak zyc a
            z tym konkretnym partnerem nie dalo sie zyc inaczej.
            Poza tym ja chyba jestem po prostu silna niezalezna kobieta i nie dam sie
            unieszczesliwiac. Nikomu.
            Przez pierwszy rok tesknilam i nie ogladalam zdjec,teraz po 3 latach
            ponad,3,juz w ogole nei tesknie,zdjecia ogladam bez sentymentu.
            Dla mnie bylo jedno zasadnicze antidotum na milosc-uswiadomienie sobie,ze nei
            mam tej milosci, no moze w deklaracjach a nei czynach,ze milosc do mamusi
            zawsze wygra,a ja jestem tylko takim malo istotnym dodatkiem do zycia i
            posiadaczem mieszkania w ktorym mozna sie przechowac.
            Po co byc z kims kto nie kjocha i rani,jakmozna z kims ktyo kocha i cholubi??
            To byl taki tok myslenia:)
            Czego bys nei zrobila to dobrze ze widzisz ze masz wsparcie w
            rodzicach ,rodzenstwie, przyjaciolce, to wazne. Ja nie mailam zadnego wsparcia
            w tym co robie od rodziny-wprost przeciwnie ciagle tylko truli ile czasu
            stracilam i ze zostane stara panna:)
            Biedacy nei przypuszczali ze wole zostac wesola star panna niz zestresowana
            mezatka:)
            • anula36 Re: złapałam go 16.08.04, 14:39
              a dzieki woman in love dochodze do wniosku ze to jedyna sluszna zyciowo
              postawa:)
              Dobrze wiedziec,ze ktos mysli podobnie jak ja:)
              • woman-in-love Re: złapałam go 16.08.04, 16:10
                anula36 napisała:

                > a dzieki woman in love dochodze do wniosku ze to jedyna sluszna zyciowo
                > postawa:)
                > Dobrze wiedziec,ze ktos mysli podobnie jak ja:)

                Duza bużka!
          • meresanch Re: złapałam go 17.08.04, 10:28
            wiesz
            wg mnie lepiej byc samemu ale wtedy nitk mnie nie będzie traktował jak śmiecia
            do 28 roku życia byłam sama bo nie zadowolało mnie jak facet mnie nie traktował
            jak należy i w końcu na takiego który mnie szanuje tak jak powinien i kocha

            jesteś wartościwa osoba ale musisz w to uwierzyc jesli tak sie nie czujesz inni
            własnie będą cie traktowac jak kogos nieatrakcyjego i niewartościowego
            muszisz uwierzyc w siebie
            to jest twoja decyzja ty decydujesz o swoim zyciu i jakie jest

            na twoi miejscu posżła do fryzjera zrobła dorga fryzuje i poszukała jakiegos
            ciekawego hobby by być miedzy ludzmi i miec tematy z nimi do rozmowy
            przestałabym sie tłumaczyć itp a na pewmo bym pomyslla o odejscu
            zajmij se tak czas byś nie miała czasu na myślenie o nim
            a wasz związek potrakuje jak lekcje - nauczyłas sie wiele o ludzikich ralacjach
            i wiesz czego nie chcesz taraz zacznij myślec o tym co chcesz i na tym sie
            skoncetruj
    • 44ewa44 Re: złapałam go 20.08.04, 16:21
      Nino282 - chciałabym się dowiedzieć czy udało się, czy między wami jest w
      porządku.
      Pensjonarka - zostaw go. Ja wiem, że jest ciężko ale to tylko na początku.
      Zobaczysz potem jak można poczuć się naprawdę wolnym.
      Mam 30 lat - od 8 lat jestem z jednym facetem - i różnie bywało.
      Kilka ładnych lat temu dowiedziałam się, że mieszka ze mną a spotyka się się ze
      swoją szefową /sama do mnie zadzwoniła/. Ten ich "związek" trwał trzy miesiące -
      dopóki doputy ona nie zadzwoniła do mnie. Mój facet zrobił jej awanturę /to
      delikatnie powiedziane/. Kazał jej się od siebie odczepić itd. /to w dużym
      skrócie/. Rety! czego to ja się wtedy nie dowiedziałam: a to że ona planowała
      ślub z nim, że wszystko jest w trakcie załatwiania, że jest z nim w
      ciąży /usunęła - okazało się że nie był jego/. Długa lista....wiadomości "z
      podwórka i jeszcze dalej"
      Cóż, stwierdził że się cieszy, że wreszcie się dowiedziałam.
      Po jego staraniach na odzyskanie mnie dałam mu szansę /sama też nie byłam
      święta w tym czasie - podejrzewałam, że coś "z nim" jest nie tak/.
      Wiem doskonale jak to boli i wiem też że nie da się tego wymazać z pamięci. Ale
      przez te lata starałam się nie wypominać /wiem że to nie jest wyjście/. Tej
      decyzji do dnia dzisiejszego nie żałuję. Nie poczułam się poniżona - wręcz
      przeciwnie dodało mi to sił./Za długa historia by ją opowiadać/.
      Miesiąc temu się rozstaliśmy - nie poszło o kobiety a o pracę i kolegów.
      Dzwoni, sms-uje, pisze wiersze, mówi o miłości, stara się.
      Nie wiem czy wrócę do niego - zobaczymy.
      Wiem ja bardzo boli kiedy facet ma kochankę - BÓG JEDEN WIE, ŻE WIEM.
      Ale to zależy, jaki jest dla was.
      Na twoim miejscu pensjonarko - zostawiłabym go lub wyrzuciła - zobaczymy jak
      zareaguje.
      Głowa do góry!! Wierz mi, nie jesteś beznadziejnym przypadkiem!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka