Dodaj do ulubionych

PIENIĄDZE....

03.12.04, 10:43
Jak wyglada u Was sprawa pieniedzy?chodzi mi o malzenstwa lub pary ktore
mieszkaja razem i w ktorych oboje zarabiaja.Czy macie osobne konta?Czy
staracie sie dzielic wydatki po rowno? U nas kazde ma swoje konto i swoje
pieniadze(nie jestesmy jescze malzenstwem,mieszkamy razem 2 lata)Staramy
wydawac na zycie (oplaty,zakupy do domu itd)mniej wiecej tyle samo,ale to
chyba nie zawsze sie tak udaje...w tym miesiacu postanowilismy zapisywac kto
ile wydaje na dom.To byl w sumie moj pomysl a teraz sie zastanawiam czy to
dobrze ze sie tak liczymy...A jak to wyglada u Was?
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 12:19
      oboje pracujemy, oboje zarabiamy, mamy osobne konta (nie chciało nam się tego
      zmieniać), mój mąż jest tradycjonalistą i uważa, że od utrzymania rodziny jest
      on, a swoją pensję to powinnam wydawać na swoje potrzeby. Mi ten układ
      specjalnie nie przeszkadza:))
      • martita79 PIENIĄDZE.... 03.12.04, 12:27
        Jestem mężatką od 4 m-cy. Na razie mamy osobne konta, ale niedługo planujemy
        mieć jedno wspólne. Niestety moje zarobki są niższe od męża, więc na razie
        (jesteśmy w stadium "dorabiania się") moją pensję odkładamy (oboje jeszcze
        studiujemy zaocznie), a żyjemy z pensji męża, więc logicznie już wychodzi, że
        wszelkie wydatki na utrzymanie ponosi mąż. A jak to jest u Was? Pozdrawiam.
    • rosanne Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 13:03
      A u nas są 3 konta: moje, jego i wspolne. Oboje pracujemy. Pensje wplywaja na
      nasze osobiste konta. Tam zostawiamy sobie trochę pieniądzy na wydatki osobiste
      (kosmetyki, książki, itd), a reszta wpływa na wspolne konto. I wszyscy są
      zadowoleni :-)
      • winogroneczka rosanne... i reszta.... 03.12.04, 14:01
        a nie latwiej byloby miec jedno wspolne konto i z niego kupowac rzeczy
        osobiste? Po co ten podzial, nie rozumiem. Ja co prawda jestem jeszcze 'mloda i
        naiwna' ale nie wyobrazam sobie ze mialabym osobne konto z moim [przyszlym]
        mezem. Czy to nie swiadczy o braku zaufania? a moze braku zaangazowania? no
        sama nie wiem :)
        • anula36 Re: rosanne... i reszta.... 03.12.04, 14:06
          a moze po prostu o niczym nie swiadczy oprocz tego jesni lubia miec wspolne
          konto a inni nie?
          Malzenstwo powinno byc radoscia nei przymusem - tak ze do wspolnego konta jesli
          nei czuje sie takiej potrzeby.
          • winogroneczka anula36... 03.12.04, 14:17
            ale chyba z jakiegos powodu jedni wola wspolne konta a inni osobne? Czy uwazasz
            ze to czysty przypadek?
            • anula36 Re: anula36... 03.12.04, 14:23
              nie,nie uwazam.
              Ostrzegam przed pochopnym wyciaganiem wnioskow.
              Mysle,ze wlasne zostawiaja sobie osoby samodzielne przyzwyczajone do tego ze
              same zarabiaja i gospodaruja pieniedzmi,mieszkaly samodzaielnie przed
              malzenstwem. Ktore jednoczesnie maja duze zaufanei do partnera i nie czuja
              potzreby sprawowania kontroli.
              Nie bardzo rozumiem dlaczego po 13 latach wlasnego konta i zarabiania pieniedzy
              musialabym miec konto wspolne?
              Na pewno chialabym miec nad nim jakas kontrole - chocby przejrzenie wyciagow a
              naprawde wole nie wiedziec ile moj ukochany wydaje na swoje ukochane plyty
            • anusia29 Re: anula36... 03.12.04, 14:24
              Nie, nie przypadek. Zanim się poznalismy, każde zyło na własny rachunek. I
              teraz, około i po 30. trudno zmieniac finansowe przyzwyczajenia. Każde ma swoje
              konto, ale na większe wydatki się składmy (nie zawsze po polowie) a tak to jdno
              opłaca opłaty, druie robi wieksze zakupy, mniejsze - zalezy od tego kto
              przechodzi koło sklepu. I jest super!
              Osobne konta mają tę zaletę, że dostaję prezenty od mojego męża, a nie
              częsciowo od siebie :))) I tak samo, daję Mu prezenty "z moich" pieniędzy.
              pozdr.
              a.
            • burza4 Re: anula36... 03.12.04, 14:28
              u nas to wynika wyłącznie z niechęci do formalności - mielismy te konta na
              dlugo przedtem zanim się związaliśmy. Nie chce mi się teraz tego odkręcać,
              zmieniać itd. Po co?

              jedno konto mąż utrzymuje np. dlatego, ze ma tam wysokie dostepne saldo
              kredytowe z niskim oprocentowaniem, za to nie opłaca się tam trzymać kasy, bo
              mają kiepskie warunki lokat (stąd on ma dwa konta). Nie da się zrobić z niego
              konta wspólnego - trzeba byłoby je zlikwidowac i otworzyć nowe od poczatku, co
              oznaczałoby utratę dotychczasowych warunków. Każde z nas ma na swoich kontach
              porobione jakies zlecenia stałe, lokaty itd, trzeba by to było poodkręcać... Po
              cóż dokładać sobie spraw do załatwienia? Mamy upowaznienia do swoich kont.

              Nawiasem mówiąc jest jedno ryzyko związane z osobnymi kontami - mianowicie w
              razie nieszczęścia teoretycznie zawartość takiego konta stanowi masę spadkową i
              podlega opodatkowaniu. Upowaznienie nie daje prawa współwłasności.
              • anula36 Re: anula36... 03.12.04, 14:31
                tak to prawda co piszesz, ale czy osoba upowazniona nie moze po prostu nim
                wiesci o smierci wlasciciela konta dotra do banku podjac jeszcze pieniedzy?
                Mysle ze wspolne konto przydaje sie tez przy posiadaniu dziecka, no bo jak
                inaczej je rozliczyc?:) KAzda paczka pampersow na spole?
                • burza4 Re: anula36... 03.12.04, 14:58
                  > tak to prawda co piszesz, ale czy osoba upowazniona nie moze po prostu nim
                  > wiesci o smierci wlasciciela konta dotra do banku podjac jeszcze pieniedzy?

                  teoretycznie moze, ale też nie powinna (bo de facto jest to spadek - a wiec
                  formalnie nalezaloby przedstawić orzeczenie sądu o jego nabyciu i zapłacić
                  podatek)- jeśli są np. inni spadkobiercy, to mogą rościć pretensje że
                  przywłaszczyła sobie pieniądze.

                  > Mysle ze wspolne konto przydaje sie tez przy posiadaniu dziecka, no bo jak
                  > inaczej je rozliczyc?:) KAzda paczka pampersow na spole?

                  Wiesz, dla mnie stosowanie "rozliczeń" między małżonkami jest co najmniej
                  dziwne. Mąż chce za wszystko płacić sam - proszę bardzo. Wzorzec rodziców mam
                  taki, że ojciec oddaje pensję matce, a ona zarządza kasą. U nas jest lekko
                  zmodyfikowany, ale nie narzekam:))
    • anula36 Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 14:08
      Ciekawa jestem czemu wpadlas na taki pomysl zeby liczyc wydatki dopiero po 2
      latach wspolnego mieszkania. Poprzedni system nie sprawdzil sie,czujesz sie
      wykorzystywana? czy po prostu chialas sprobowac?
      My tez mieszkamy razem,nie jestsmy malzenstwem,mamy osobne konta, po rowno
      zrzucamy sie na opalty,jedzenei i reszte kupujemy na zmiane- przyjemnosci,hobby
      ciuchy,kosmetyki- kazdy za swoje.
      Wakacje funduje mi moj facet bo on wiecej zarabia na fuchach - podstawowe
      pensje mamy prawie takie same.
      Odpowiada mi ten uklad.
      • koszatka1 Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 15:54
        anula36 napisała:

        > Ciekawa jestem czemu wpadlas na taki pomysl zeby liczyc wydatki dopiero po 2
        > latach wspolnego mieszkania.Poprzedni system nie sprawdzil sie,czujesz sie
        > wykorzystywana? czy po prostu chialas sprobowac?

        Nie moge powiedziec ze system sie nie sprawdzil-uwazam ze w naszej sytuacji
        (wolny zwiazek bez dzieci) jest najlepszy.Zdenerwowalo mnie po prostu ze moj
        facet ostatnio stwierdzil,ze on wiecej wydaje na dom,podczas gdy mi sie wydaje
        ze wydatki sa rozlozone po rowno.No i postanowilam sprawdzic...A jesli chodzi o
        osobne konta,to najbardziej cenie sobie w tym poczucie niezaleznosci.To
        zapewnia mi komfort psychiczny. Chociaz mieszkamy razem od 2 lat, to nie czuje
        sie jescze gotowa na podejmowanie zobowiazan typu slub,wspolne konto itd...To
        nie znaczy ze chce sie wycofac ze zwiazku.Po prostu czuje sie jeszcze za mloda
        na takie powazne zobowiazania.

        • anula36 Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 17:23
          Nawet jesli wydaje wiecej? Coz z tego> Nie widzi ze jest to dlugofalowa
          inwestycja w wasz zwiazek?
          I pomyslec ze kiedys faceci utrzymywali zony i rodziny i odczuwali dume z tego
          powodu.
          • koszatka1 Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 18:54
            anula36 napisała:

            > Nawet jesli wydaje wiecej? Coz z tego> Nie widzi ze jest to dlugofalowa
            > inwestycja w wasz zwiazek?
            > I pomyslec ze kiedys faceci utrzymywali zony i rodziny i odczuwali dume z tego
            >
            > powodu.


            Chodzi o to,ze na poczatku wspolnego mieszkania ustalilismy ze wydajemy po
            rowno.I to ja nawet bardziej na to nalegalam,bo nie chcialabym zeby mi kiedys
            facet wypomnial ze mnie utrzymuje...
            • anula36 Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 21:27
              a gdybys stracila prace i dochody? Wtedy tez byc nie chiala zeby cie utrzymywal
              i wspomagal jak jestes w biedzie?
              • koszatka1 Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 22:07
                anula36 napisała:

                > a gdybys stracila prace i dochody? Wtedy tez byc nie chiala zeby cie
                utrzymywal
                >
                > i wspomagal jak jestes w biedzie?

                To byloby zupelnie co innego oczywiscie:)Mysle ze sytuacja zmieni sie kiedy
                bedziemy chcieli miec dziecko-wtedy bedziemy RODZINA i wtedy chyba rzeczywiscie
                kasa powinna byc wspolna.Ale na razie jestesmy para niezaleznych ludzi, z
                ktorych kazde jest w stanie zyc osobno. Jestesmy razem bo tego CHCEMY a nie bo
                MUSIMY, dlatego ze nie potrafimy inaczej... Ale w sytuacji np choroby czy
                straty pracy oczywiscie wspieralibysmy sie.

                • anula36 Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 22:12
                  Tak cie drecze pytaniami, bo ciekawa jestem toku myslenia;)
                  Tez jestem bardzo niezalezna ale uwazam,ze jesli sie zyje wspolnie z wlasnej i
                  nieprzymuszonej woli to takie zagrywki"bo ja wiecej wydaje" albo "musi byc po
                  rowno" dzialja tylko na niekorzysc- prowadza do obsesyjnego myslenia - a kto
                  ile wydal na poranne bulki na sniadanei i czy druga strona o 50 gr wiecej
                  czasem.
                  Trudno sie nauczyc bezinteresownego wspierania partnera w trudnej sytuacji -
                  jesli wczesniej liczylo sie kazdy grosz. tak mi sie wydaje.
                  Ale kazdy zyje wedlug wlasnych wyborow i to tylko moje zdanie.
                  • koszatka1 Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 23:34
                    anula36 napisała:

                    > Tak cie drecze pytaniami, bo ciekawa jestem toku myslenia;)

                    Wcale nie dreczysz,na tym polega dyskusja:)Masz racje,ze takie liczenie chyba
                    do niczego dobrego nie prowadzi-ale po prostu wkurzalo mnie ze facet mowi ze
                    wiecej wydaje na dom.Mam nadzieje ze w tym miesiacu policzymy jak jest i
                    skoncza sie takie rozmowy.A tak naprawde to glownym problemem chyba nie jest
                    podzial pieniedzy tylko ich ilosc;(
                    • anula36 Re: PIENIĄDZE.... 04.12.04, 00:06
                      wlasnie niestety mysle,ze sie nei skoncza tylko dopiero zaczna.
                      My tez tak obsesyjnie liczylismy - ile na oplaty-srodki czystosci-jedzenie - i
                      ile kto wydal,zawsze bylo jakies ale.W koncu powiedzialam ze skoro ma ochote
                      tak sie liczyc jak w kasie spolki to chyba nei ma to sensu.
                      Teraz tylko na oplaty wrzucamy po rownej kwocie do puszki po herbacie. Odkad
                      przestalismy tak obsesyjnie mysle kto, ile i za coskonczyly sie idiotyczne
                      dyskusje- "bo ja daje wiecej".
                      Powiem szczerze- odetchnelam z ulga.
                      Oczywiscie ze fajnie miec duzo kasy i nie musiec w ogole o niej myslec:)Ale to
                      dane jest nielicznym.
    • moboj Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 14:34
      nie jesteśmy małżeństwem, ale od czasu jak ze sobą zamieszkaliśmy, czyli ponad
      7 lat temu kasa stała się wspólna. mamy wspólne konto, na które spływaja nasze
      pensje. na początku miesiąca opłacamy mieszkanie, robimy wielkie spożywcze
      zakupy, kupujemy takie podstawowe rzeczy jak bilety MPK czy karty do telefonu.
      większe wydatki zawsze uzgadniamy wspólnie. na te drobne każde bierze z konta,
      ile potrzebuje.
      dodam, że nigdy nam się nie zdarzyły jakies konflikty na tle finansowym.
    • malgra Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 16:11
      ja mam swoje pieniądze a mąż swoje.Moja kasa jest na jakieś drobne codzienne
      zakupy i na przyjemności dla mnie i dziecka, jego kasa jest na resztę większych
      wydatków.Oprócz tego mam karte i dostęp do Jego konta więc mogę z niego też
      korzystać.Taki podział był odkąd się zamieszkaliśmy razem.
    • jenny1 a u mnie jest trochę nietypowo:D 03.12.04, 18:03
      U nas kasę i budżet trzymam ja:D mąż założył mi osobne konto na które
      dobrowolnie i z radością wpłaca pieniądze:D a ja się nie buntuję tylko
      korzystam:)i starcza mi i na przyjemnosci i na zakupy do domu:D mamy też
      oczywiscie dwa wspólne konta,dodam,że przy moich zarobkach nigdy nie byłoby
      mnie stać na posiadanie konta w banku , gdzie trzeba posiadać naprawdę sporo
      pieniązków i sporo zarabiać , by móc je założyć:D mąz zarabia dużo powyżej
      średniej krajowej , a ja grosze i dlatego jest równowaga:D ostatnio mój kochany
      męzulek proponuje mi jeszcze jedno konto oczywiscie takie, by sobie tam
      pieniążki lezały na procencie, jako posag dla naszych przyszłych pociech:D i
      to jest pomysł:D bo za tych lat parę szkoły wszystkie będą płatne, o studiach
      nie wspominawszy:( takie racjonalne podejście mamy po rodzicach , którzy w
      granicach swych finansowych możliwości wiele rzeczy robili z myślą o naszej
      przyszłości i chwała im za to:D
    • sol_bianca Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 18:40
      Mieszkamy razem, mamy osobne konta, wydatki na dom dzielimy po połowie. Ale:
      jeżeli któreś potrzebuje w danym momencie pieniędzy, to drugie się dzieli.
      Zdarza się np. że idąc dostaję Jego kartę do bankomatu "na wszelki wypadek"
      gdyby mi zabrakło kasy. A po ślubie (już niedługo :))) będziemy mieć wspólne
      konto, bo to wygodniejsze...
      • indianka81 Re: PIENIĄDZE.... 03.12.04, 20:52
        My znamy sie z moim meżem 4 lata.Od trzech lat pieniażki trzymamy razem.Nie ma
        moje twoje są tylko nasze.Od 25.09.2004 jesteśmy małzeństwem i nie ma mowy o
        osobnych kontach.Jest nam bardzo dobrze w tym układzie.Od trzech lat mieszkania
        razem trzymanie pienązków na jednym wsólnym koncie sprawdziło sie.Wydatki sa
        konsultowane, opłatami zajmuje sie ja i wszystko swietnie sie sprawdza.Kazdy
        powinien kierować sie własnym poczuciem wygody i praktyczności czy trzymać
        pieniażki razem czy osobno.Wybór jest indywidualny.U nas sie to sprawdza a u
        innej pary nie musi.Pozdrawiam
        • nineczkas dzielenie na pol 03.12.04, 23:40
          zastanawiam sie jak Wy to robicie? jak dzielicie Wasze wydatki na pol? Jak to wyglada? Ty
          placisz pol za swiatlo i ja za pol, ja place pol za mieszkanie i ty tez placisz za pol. a co jak jedna
          osoba zarabia wiecej niz druga, czy to sie nie liczy? A co jesli ktos doklada wiecej niz ta druga
          osoba? Kto to wylicza i jak? Dla mnie to brzmi strasznie choc uwazam, ze kazdy robi tak jak lubi
          ale ja bym tak nie potrafila. A co jesli jedna osoba je wiecej niz druga? czy jest to uczciwe aby
          kazdy dokladal sie po polowie?
          • anula36 Re: dzielenie na pol 04.12.04, 00:19
            po prostu dzielacy na pol nie zadaja sobei takich pytan:)
            NA oplaty wrzucamy na kupke po 50% zakupy,bilety na wyjazdy do kina itp srednio
            co drugi raz.
            Reszte- kazdy za swoje.
            Nie rozdrabniamy szczegolow;)
    • axy23 Re: PIENIĄDZE.... 04.12.04, 19:07
      u nas nie ma "wspólnej sielanki" bo mamy różne podejście do wydawania pieniędzy
      oboje jeszcze studiujemy
      mąż przed ślubem wydawał rentę po ojcu i to co dorabiał na swoje kosztowne
      hobby i przyjemności mieszkając dalej u mamy
      ja mając do dyspozycji ok. połowy tego co on (alimenty od ojca, stypendia,
      dorabinie) przez pewnien czas mieszkałam sama wynajmując pokój, a jak
      mieszkałam u któregoś z rodziców to kasę zbierałam głównie na kursy językowe,
      zagraniczne wakacje
      dlatego wiedząc przed ślubem, że mąż rozpieprzy każde pieniądze jakie dostanie
      do ręki, zażądałam żeby jego renta(nasz główny dochód) szła na moje konto
      renta idzie na dom, dziecko i wszystkie wspólne wydatki
      oprócz tego ja mam swoje konto na moje wydatki i dokładam z niego jeśli nam
      brakuje na życie w danym miesiącu, a mąż ma swoje

      kożyści z tego układu takie: nie kłócimy się o pieniądze (nie wiem dokładnie
      ile mąż sobie dorabia, więc dzięki temu nie wiem ile wydaje na zbędne wg mnie
      rzeczy, np. fajki i paliwo)

      niestety renta niedługo się kończy więc bedziemy musieli zmodyfikować nasz
      układ...
    • oxygen100 Re: PIENIĄDZE.... 04.12.04, 21:41
      My mamy oddzielne konta. To znaczy ja mam teoretycznie dostep dojego konta ale
      rzadko korzystam. Taki uklad funkcjonuje od 7 lat i dziala. Na szczescie nie
      klocimy sie o kase. Slubny niezle zarabia wiec on glownie pokrywa wiekszosc
      kosztow. I bardzo dobrze
    • xapur Re: PIENIĄDZE.... 05.12.04, 07:50
      Póki co mamy niewielki staż mieszkania wspólnie i stąd może wynikać, iż w
      zasadzie nie mamy wspólnych pieniędzy lecz "moje i twoje". Tyle, że planujemy
      wydatki razem (tylko większe). Generalnie jest tak, że gdy kończy mi się kasa
      idę do lubej po wsparcie i na odwrót. Próbowaliśmy też zapisywać wydatki (bo
      coś ta forsa za szybko się upłynniała i nie mogłem pojąć na co to poszło), ale
      zabrakło nam wytrwałości.
    • capa_negra Re: PIENIĄDZE.... 05.12.04, 18:49
      Długo przed ślubem zamieszkaliśmy u mnie.
      Od paru lat miałam porobione stale zlecenia na wszystkie płatności typu czynsz,
      energia, telefon etc.
      I tak jest do tej pory.
      W zasadzie stosunki finansowe ustaliły sie między nami zanim zostaliśmy
      małżeństwem
      Z mojego konta ida wszystkie stałe płatności - pozostałe płatności typu OC/AC,
      i inne ubezpieczenia/zobowiązania ponosi mąz.
      Większe zakupy przeważnie również finansuje mąż.
      Czasami zdarza nam sie "przeinwestowac" w rózne dobra, wiec wtedy albo siegam
      po portfel, albo po kartę.
      Zdarza się, że mąz ma 1-2 dniowy " zator finasowy" prowadzi działalnośc wiec
      róznie to bywa z wpływami i wydatkami - nie mam problemu siegam do swojego
      konta i też po sprawie.
      Obojętnie na którym koncie czy w której kieszeni znajduja sie pieniądze sa one
      nasze i to sie liczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka