Dodaj do ulubionych

po jakim czasie zareczyny???

11.12.04, 17:49
chciałabym sie dowiedzieć jak długo spotykałyscie się ze swoimi facetami
zanim zdecydowaliście sie na zaręczyny i po ile lat mieliście?
ja mam 24 lata, mój chłopak 25. spotykamy sie 1,5 roku i na razie, niestety,
nic nie zapowiada zareczyn. moim zdaniem jest to odpowiednia pora żeby
pomysleć o przyszłości i podjąć jakieś kroki.
co o tym sądzicie?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: po jakim czasie zareczyny??? 11.12.04, 18:05
      mysle ze zareczyny maja sens jesli od razu zaczyna sie planowac slub.
      Z pierwszym facetem zareczylam sie jak mielismy po 22 lata ( po 2 latach
      zwiazku) ale do slubu nie doszlo. Ostanio po 3 latach - i po nowym roku
      zastartujemy pewnie z przygotowaniami.
      Mysle,ze koniec studiow to dobra pora na zareczyny i slub.
    • yahannah Re: po jakim czasie zareczyny??? 11.12.04, 18:08
      Ja po pół roku :) Ale u nas sprawy sie przyspieszyły ze względu na zawirowania
      losu (od razu wyjaśnię, że nie chodzi o ciążę).
      Do tegpo mój facet jest typem wrażliwca i romantyka i myślał już o tym chyba
      miesiąc po poznaniu mnie.

      Ja kiedyś myślałam, że ślub to najgorsze, co może mi się zdarzyć, życie
      zrewidowało ten pogląd :(. Myślałam, ze nie będę chciała szybko).
      Aha - mam 21, mój facet 25 lat.

      pozdrawiam
    • vinca Re: po jakim czasie zareczyny??? 11.12.04, 18:33
      Też mam 24 lata, jestesmy razem prawie 8 lat i włos mi się jeży na głowie gdy
      pomyślę ze juz teraz mielibyśmy brac ślub. Jesteśmy na etapie kupowania tyciego
      mieszkanka, ale zamieszkamy w nim dopiero za rok, póki co mamy frajdę z
      jeżdżenia na budowę, wyobrażania sobie jak to nasze mieszkanko będzie wygladało
      i powiem po cichu że czuję sie z tym naprawde szczęśliwa. Jak zaczynam mysleć o
      ślubie mam jakiś odruch wymiotny, a że masochistką nie jestem, czuje ze ze
      ślubem poczekamy jeszcze minimum 2 lata.
      Twój chłopak jest tylko rok starszy od Ciebie ( i ode mnie) więc absolutnie mu
      się nie dziwię że niespecjalnie myśli o slubie. No i te 1,5 roku... Naprawdę
      myślisz że to tak dużo? Daj na razie spokój skoro on nie zaczyna tematu, pewnie
      jesteś już po studiach wiec rób na co tylko masz ochotę - teraz czas na to;-))
      • yahannah vinca: 11.12.04, 18:40
        a nie sądzisz, że to sprawa szalenie indywidualna? Że nie można powiedzieć: ok,
        masz 24, 25 lat to nie myślisz o ślubie. To chyba kwestia pewności co do drugiej
        osoby.

        Moim zdaniem nie ma granicy, która jest wyznacznikiem "gotowości naślub".
        • anula36 Re: vinca: 11.12.04, 18:42
          tez tak uwazam.
          I mysle tez ze nie warto czekac za dlugo:)
          • maja45 Re: vinca: 11.12.04, 19:19
            A ja zgadzam sie z poglądem, że takie szybkie parcie na ślub moze tylko
            wystraszyć druga strone. Zdarzaja sie wyjatkowo dojrzali 21 latkowie i
            dziecinni 30 latkowie. Jednak , wsrod moich znajomych nie było nikigo, kto brał
            slub przed 26 rokiem życia.
            24 letni facet ( i kobieta równiez) maja prawo chcieć się jeszcze bawić ,
            podróżować, robić karierę solo a nie w duecie.
            A co do zaręczyn, to jestem zdziwiona , że gdzieś sie to jeszce praktykuje.
            Pozdrawiam.
            Marta
            • martyna1985 Re: vinca: 11.12.04, 22:23
              A ja mam 19 lat, moj chlopak 21, jestesmy ze soba 4 lata, mieszkamy 2 m-ce(
              dopiero) i juz planujemy zareczyny i slub...Na co mamy czekac, skoro jestesmy
              siebie pewni?? Na dziecko? I pozniej z brzuchem pod oltarz? nie, to nie dla
              mnie!! pozdrawiam
            • a_weasley Re: vinca: 15.12.04, 22:59
              maja45 napisała:

              > A co do zaręczyn, to jestem zdziwiona , że gdzieś sie to jeszce praktykuje.

              Cóż, z różnych ciał niebieskich ludzie się urywają. Polecam forum "ślub i
              wesele" forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=619, tam tematów kręcących się
              koło zaręczyn jest od choinki i ciut.
        • vinca Re: vinca: 12.12.04, 14:44
          > a nie sądzisz, że to sprawa szalenie indywidualna?

          Sądzę. Ale ponieważ to jest forum, a dziewczyna pisze, ze jej chłopak wyraźnie
          nie ma ochoty na ślub to domniemuję dlaczego moze tak być. Owszem, mogłabym
          napisać że skoro jeszcze jej sie nie oswiadczył to na pewno jej nie kocha, ale
          ponieważ nie myślę takimi kategoriami, napiszę to co wedlug mnie jest
          najbardziej prawdopodobne.

          Że nie można powiedzieć: ok,
          > masz 24, 25 lat to nie myślisz o ślubie.

          Ja mogę tak powiedzieć ponieważ moim zdaniem to jest normalne że w tym wieku
          ślub to strata czasu.

          To chyba kwestia pewności co do drugie
          > j
          > osoby.

          Rozwiń proszę.


          > Moim zdaniem nie ma granicy, która jest wyznacznikiem "gotowości naślub".

          OK to Twoje zdanie. Ale według mnie na wszystko jest czas i miejsce. A taka
          decyzję trzeba nieźle przemyśleć, a nie zastanawiać sie czy 8 miesiecy
          wystarcza.

          Pozdrawiam
          • ewcia1980 Re: vinca: 14.12.04, 20:20
            do Vinci:
            witam Cie bardzo serdecznie i dziekuje za odpowiedz, mimo, że nie ze wszystkim
            sie zgadzam :)

            "No i te 1,5 roku. Naprawde myslisz, że to tak dużo."
            Wydaje mi sie, że przez ten czas mogłam sie zorientowac, czy chce z nim spedzic
            reszte zycia. dla niego zostawiłam chłopaka, z którym byłam 3,5 roku. czy
            sadzisz, ze tyle czasu starczy na podjecie decyzji? ja w tamtym przypadku
            ciagle odwlekałam zareczyny, bo najwidoczniej czułam, że to jeszcze nie to.
            teraz jestem pewna na 100% i mój chłopak też.

            "dziewczyna pisze, ze jej chłopak wyraźnie nie ma ochoty na ślub"
            wydaje mi sie, ze to jest inna kwestia. ja jestem jego pierwsza powazniejsza
            dziewczyną (co mnie dziwi, bo dziewczyny zawsze nie dawały mu spokoju, ale
            tłumacze to sobie, ze czekał na mnie:) i prawdopodobnie sam jest zaskoczony, ze
            czuje do mnie cos wiecej, bo dla niego słowo MIŁOSC to czysta abstrakcja.
            niestety nie został nauczony w domu mówic o niej. poza tym wszyscy jego znajomi
            spotykali sie latami zanim zdecydowali sie na zareczyny, ale poznawali jeszcze
            w szkole sredniej, czy na poczatku studiów, a nie na 4 roku jak my.

            akurat dobrze trafiłas, że pewnie dopiero jestesmy po studiach :)
            oboje zaczelismy pracowac i to zajmuje nam duzo czasu. i pewnie nie myslałabym
            o slubie, gdyby nie to, ze mieszkamy od siebie 25 km i widujemy sie nie tak
            czesto jak bym chciała. wolałabym wracać do domku, gdzie czeka na mnie maż, a
            nie komputer i mikrofon przez który rozmawiamy. na razie wszystko jest fajnie,
            rodzice jeszcze naprawde sporo mnie sponsorują, o nic sie nie musze martwić,
            ale czuje, że jestem w takiej próżni. własnie dlatego uważam, że powoli
            powinnismy myslec o przyszłosci i na cos sie zdecydowac.
            a przecież po zareczynach nie od razy trzeba brac slub. narzeczenstwo moze
            troche trwac.

            a moje pytanie to czysta ankieta jakie jest wasze zdanie na ten temat, bo moja
            koleżanka ze studiów zareczyła sie z chłopakiem po 3 miesiacach znajomości, a
            zamieszkała u niego i jego rodziców po 5 m-ach. to jest dopiero expresowe tempo.
            pozdrawiam
            • jenny1 Re: vinca: 14.12.04, 21:51
              Tu nie ilość lat ma znaczenie jak juz pisałam wcześniej tylko jakość:) a poza
              tym to wśród moich znajomych przeważają związki zalegalizowane po dość krótkim
              czasie od momentu poznania i dodam (przeciętnie niecały rok stażu
              narzeczeńskiego),że bardzo udane i trwałe:) gdy kończyłam studia , a było to
              juz parę lat temu tylko jedna para na roku brała ślub, która znała się od
              Szkoły Podstawowej, a reszta w tym ja pobrała się później po studiach i co
              ciekawe po nieudanych innych czesto dłuższych związkach:) czasem tak jest ,ze
              chodzimy z kimś lat parę , by potem odkryć ,ze to nie to...często osoba nam
              przeznaczona będąca nasza wielką miłością pojawia się się nagle w naszym życiu
              i pragniemy jej z wzajemnością tak mocno ,że nie tracąc chwili, chcąc widywać
              się każdego dnia i każdej nocy postanawiamy się pobrać:)tak tez było i ze
              mną:) dodam ,że mieliśmy krótki staż narzeczeński, znaliśmy się krótko ,
              zaręczyny były po miesiącu i od początku wiedziałam ,że to jest włąśnie TA
              MIŁOŚĆ:)dodam,ze pobierając się swoje latka już mieliśmy:D dlatego tym bardziej
              wydawało nam się bezsensowne czekac ze ślubem tylko po to by sobie
              staż "wyrobić, a plus jest tego taki ,ze się sobą nie nudzimy i nie mamy
              dylematów o jakich często czytam na tym forum:) "przechodzone" wolne związki
              mają często to do siebie ,że po kilku latach trzeba się w nich zdecydować wóz
              albo przewóz i stąd albo się rozpadają albo zapada decyzja o ślubie, niestety
              dookoła siebie obserwuję to pierwsze , nawet teraz pocieszam znajomą , której 6
              letni związek rozpadł się z ogromnym hukiem, a jak sama o sobie mówi boli ją
              najbardziej to ,ze szanse na poznanie kogoś po 30tce są marne ...życzę Ci abyś
              była szcześliwa i nie zastanawiaj się długo , gdy Twój luby poprosi Cię o
              rękę , ważne jest to co czujecie do siebie, a nie ilośc dni razem spędzonych,
              wszystkiego najlepszego:)
              • vinca Re: vinca: 15.12.04, 18:39
                A ja kiedys przeczytałam gdzieś coś bardzo mądrego na temat częstego rozpadania
                sie związków zawiązanych np. w szkole średniej. Tu nie chodzi o przechodzenie -
                to argument bez sensu - mam wychodzić za mąż tylko po to by czegoś nie
                przechodzić? Jeśli istniałoby coś takiego jak przechodzenie, małżeństwo też by
                się "przechodziło", bo czym tak naprawdę rózni się od związku partnerskiego?
                Niczym prawie;-)
                Otóż pary zaczynające być ze sobą wcześnie narażone są na to, że w trakcie
                dojrzewania ich poglądy na życie zmienią sie tak bardzo, że nie będą w stanie w
                życiu dorosłym już być ze sobą. Mając 25 lat jesteś jednak kimś zgoła innym niz
                mając lat 15. Myślisz innymi kategoriami, co innego jest dla Ciebie ważne.
                Dysproporcja jest ogromna.
                Na szczęście nasze poglądy na życie się nie rozeszły, i razem nadal idziemy w
                jedną stronę.

                Piszesz Jenny że masz swoje lata - nie wiem co to dokładnie znaczy, ale tak jak
                pisałam juz wcześniej - moim zdaniem na wszystko jest czas.

                Poza tym wóz albo przewóz to wcale nie oznacza - ślub albo rozstanie;-)
            • vinca Re: vinca: 15.12.04, 18:29
              Cześć Ewcia;-)
              Nie wiem czy już pisałam, że jestem z moim P. prawie 8 lat. Kiedys wydawało mi
              się, że znam go na wylot, ale kiedy po 3 latach odstawił mi naprawdę niezły
              numer o który NIGDY wcześniej bym go nie podejrzewała, uznałam ze nie ma
              człowieka którego znało by się do końca. Kilka razy później zresztą tez robił
              rzeczy o które nigdy w życiu bym go nie podejrzewała. 1,5 roku to nie jest
              dużo, zresztą 8 to też niewiele zwłaszcza jesli się z kimś nie mieszka pod
              jednym dachem. Oczywiście wierzę, że paryktóre znają się kilka miesięcy też
              mogą stworzyć udany związek, ale ryzyko jest o wiele większe niż gdy znasz kogś
              ładnych parę lat.

              bo dla niego słowo MIŁOSC to czysta abstrakcja.
              > niestety nie został nauczony w domu mówic o niej.

              Znam ja to bardzo dobrze;-) Mój P. na poczatku nie miał nawet odruchu
              przytulania się, czy głaskania. Ale sie nauczył i teraz jest z niego
              niesamowity przytulak;-) Słowo "kocham" jednak nadal trudno mu przechodzi przez
              gardło, mówi to baaaardzo rzadko, ale za to jak już sie zdecyduje to zachowuje
              sie jak 16-latek który to mówi pierwszy raz w życiu;-)

              > oboje zaczelismy pracowac i to zajmuje nam duzo czasu. i pewnie nie
              myslałabym
              > o slubie, gdyby nie to, ze mieszkamy od siebie 25 km i widujemy sie nie tak
              > czesto jak bym chciała. wolałabym wracać do domku, gdzie czeka na mnie maż, a
              > nie komputer i mikrofon przez który rozmawiamy.

              Ech, znam ja ten ból dojazdów. Kiedyś liczyliśmy ile wydaliśmy na paliwo i
              telefony; przez te 8 lat mielibyśmy już prawie uzbierane na kawalerkę;-)))

              Jeśli jest tak jak mówisz ze oboje czujecie że to jest to, to myślę że nie masz
              sie czego obawiać.
              A próbowałaś z nim rozmawiać na temat ślubu? Jaka była jego reakcja?

              Pozdrawiam gorąco
              • ewcia1980 Re: vinca: 16.12.04, 13:39
                do VINCI:
                Witam serdecznie!
                Pytasz czy rozmawiamy o slubie.
                wiesz to dziwne, ale to on pierwszy pare razy zaczał ten tema. ja nie należe do
                osób które cos wymuszają i po sto razy dziennie pytają: "kochasz mnie?" dlatego
                chciałam aby to wyszło od niego. i wyszło, tylko niestety usłyszałam, że nie
                mamy swojego mieszkania i czy to nie zawczesnie.
                tu własnie jest ten problem z jego znajomymi, którzy spotykaja sie ze soba
                latami. ich zwiazki sie nie porozpadały, wrecz przeciwnie legalizuje je. ale po
                4-5 latach znajomosci, a nie po 1,5. wiec on z obserwacji stwierdził że z nami
                to zawczesnie :)
                ja wiem, że my napewno bedziemy razem, ale chciałabym miec jakis cel do którego
                zmierzam. ok, ustalmy, ze za rok czy za dwa. a nie: jak bedziemy miec
                mieszkanie czy odłozymy na konto taka, czy taka kwote. to dla mnie bez sensu,
                bo w pewnym momencie człowiek cały czas przesuwa ta granice.

                widze, ze twój męzczyzna tez ma problemy z wyrażaniem uczuc :) dla mojego
                powiedziec Kocham Cie, to graniczy z cudem. raczej słysze : "chyba cie kocham"
                lub "wiesz co do ciebie czuje" ale mi to wystarcza, bo wiem jak jest. wole zeby
                mi to okazywał, niż tylko mówił, a nic nie robił zebym to czuła.

                poza tym po zareczynach ja musze miec odpowiednio dużo czasu na zorganizowanie
                takiego slubu jakbym chciała, bo wymagania mam duze :) poza tym z tego co
                liczylismy to bedzie wesele na ponad 200 osób wiec bedzie sporo roboty :)
                pozdrawiam

                • elfi2 Re: vinca: 17.12.04, 09:34
                  a ja od wczoraj nie mogę spać!!!
                  mam 24l. a on 20. znamy się od 5 miesięcy, widzieliśmy się 2 razy po kilka dni,
                  dzieli nas 400km. dzwonimy i smsujemy codziennie. Telefon siada kompletnie a my
                  bankrutujemy. Ja wiem że to jest on, dla niego (a właściwie też dla siebie)
                  skończyłam swój prawie 6 letni związek. To była szybka, męska :) decycyzja, na
                  drugi dzień po tym jak go poznałam, już wiedziałam że to jest to, nadal to wiem.
                  On bardzo poważnie myśli o naszym związku i właśnie wczoraj rozmawialiśmy o
                  tym. Jego rodzice mają gospodarstwo, które zostanie przepisane na niego, więc
                  dopóki oni żyją będzie tam pracował. A ja miałabym się tam przeprowadzić i
                  zasadniczo nawet mi to nie przeszkadza. TYLKO ŻE, on powiedział mi wczoraj że
                  jeśli ja się nie przeprowadzę to będziemy musieli się rozstać bo on zawieść
                  rodziców nie może..............................................................
                  • ankatr Re: vinca: 29.12.04, 13:42
                    Śpieszę pocieszyć drogą elfi2,śpij spokojnie i niech ci się śni Twój
                    ukochany.ja mojego męża poznałam 26 grudnia2001r. spotkaliśmy się kilka razy i
                    pojechałam do włoch na 3 mc-e,póżniej byłam znów tydzień w Polsce-7 spotkań,po
                    kolejnych 3 mc-ach postnowiłam wrócić na stałe.po tygodniu od mojego powrotu
                    zaręczyliśmy się(w lipcu),wtedy mieliśmy za sobą 14 spotkań(nie licząc sms-
                    ów).W październiku wzielismy ślub i teraz po 2 latach niczego nie żałuje,to co,
                    że szybko,że było daleko, skoro to ten jedyny to zrób wszystko żebyście byli
                    razem.dodam,że mamy ślicznego bobaska.pozdrawiam
                    Anka
    • jenny1 po miesiącu:D 12.12.04, 00:18
      Dokładnie znaliśmy się 8 miesiecy przed ślubem, a mąż poprosił mnie o rekę
      dokładnie po miesiącu od naszego poznania się :D jesteśmy juz prawie dwa lata
      po slubie i czuję ,ze znalazłam swój szcześliwy, bezpieczny port w życiu i nie
      potrzebuję już wychodzić na często niespokojne morze:D w związku nie liczy się
      ilość przeżytych razem dni ,ale ich jakość:D podobne upodobania, uzupełnianie
      się charakterów i wzajemna atrakcyjność:D jesli spotykamy na swej drodze TĘ
      osobę to po co czekać ze ślubem?:D jestem dowodem na to ,że nawet życiowe burze
      i solidne kopniaki od życia nie złamią wiary w drugiego człowieka i nie odbiorą
      mu wiary w cud, bo dla mnie poznanie męża i ślub w tym samym roku były cudem:D
      widać takie cuda się jednak zdarzają:D
    • koszatka1 Re: po jakim czasie zareczyny??? 12.12.04, 11:44
      ja mam 21 lat,moj facet 29,mieszkamy razem od 2 lat i jak na razie nie zanosi
      sie na slub...Jak zaczynalismy mieszkac razem to planowalismy slub na 3 roku
      moich studiow-wydawalo mi sie to wtedy tak daleko...A teraz jestem na 3 roku i
      nie czuje sie jeszcze na slub gotowa,chociaz bardzo sie kochamy. Tak sobie
      mysle,ze tym co pozwala spokojnie na slub czekac jest pewnosc co do uczuc
      swoich i partnera.Ja wiem ze ten slub predzej czy pozniej nastapi i nie czuje
      zadnej potrzeby zeby to przyspieszac.Ale gdybym czula ze moj partner zwleka z
      decyzja ze wzgledu na jakies watpliwosci,to pewnie chcialabym jakiejs
      deklaracji z jego strony...
      • owiesia24 Re: po jakim czasie zareczyny??? 12.12.04, 15:06
        Ja moje zaręczyny juz zawsze będe pamietac jako jeden z najpiekniejszych dni w
        moim zyciu.Moje Kochanie poprosiło mnie o rękę po 4 latach bycia razem-slub
        weźmiemy w 5 rocznice.Wszystko było idealne-nieźle sie moj Luby nad tym
        wszystkim napracował:)Ja od pewnego czasu oczekiwalam na pierscionek i troszke
        bylam smutna ze sie nie pojawiał- a okazalo sie ze moje Słonce caly czas
        planowalo jak to zrobic zeby bylo najpiekniej-no i warto bylo czekac!!Wiec nie
        ma co poganiac faceta! Mamy po 24 lata, kochamy sie nad zycie i niedługo
        bedziemy małżeństwem!!Pozdrawiam wszystkie szczesliwe narzeczone!!
        • blondi81 Re: po jakim czasie zareczyny??? 13.12.04, 10:21
          U nas zaręczyny były dokładnie po 1,5 roku znajomości, a ślub 5 miesięcy po
          zaręczynach :) Aha, ja mam 23 lata a mój mąż 25.
          Pozdrawiam
      • babycakes Re: po jakim czasie zareczyny??? 13.12.04, 15:57
        przepraszam Koszatka jeśli zbyt prywatne pytanie: a na jakiej zasadzie
        mieszkacie razem?Twoj chłopak Cię utrzymuje?
        mam podobna sytaucje i jestem ciekawa...
        pozdrawaim
        • koszatka1 Re: po jakim czasie zareczyny??? 13.12.04, 16:09
          Nie, nie utrzymuje mnie, nigdy bym nie poszla na taki uklad...On pracuje, ja
          studiuje dziennie, ale studia malo absorbujace, wiec dorabiam. A moje glowne
          zrodlo utrzymania to renta rodzinna. Troche pomaga mi ojciec ale niewiele, bo
          byl bardzo przeciwny mojej decyzji o zamieszkaniu z chlopakiem...
    • izzunia Re: po jakim czasie zareczyny??? 13.12.04, 12:06
      on 28 (no juz 29 i 1 dzien:) ), ja 26.
      poznalismy sie przez irca 4 lata temu, pol roku tylko rozmow on-line, potem rok spotkan przez kilka dni w miesiacu, potem przeprowadzilam sie do niego i mniej wiecej rok pozniej, po rozmowie o "legalizacji nas" (rodzinka nas meczyla :)) jakos 2 tyg pozniej oswiadczylam sie (ale on kupil pierscionek :)) pol roku pozniej slub i jestesmy 4 miesiace po slubie:)

      Iza
      • wiki24 Re: po jakim czasie zareczyny??? 15.12.04, 01:11
        naprawde wam zazdroszcze dziewczyny ,ze jestescie szczęśliwymi mężatkami lub
        narzeczonymi.Bo u mnie sytuacja wygląda tak: ja mam 23 lata[w styczniu 24] a
        mój chłopak 25.Jesteśmy ze sobą 4 lata i mimo częstych kłótni myslę że już ze
        soba pozostaniemy.W końcu się kochamy-ale to taki burzliwy zwiazek ze czasem
        mam dość.Czuję że czas by było coś postanowic ale jakos nie mamy odwagi
        podejmowac radykalnych decyzji,gdyz to się wiąże przecież z wyprowadzką z
        domu.A ja po prostu jeszcze nie jestem gotowa opuścic rodziców.Poza tym
        własciwie to musze poczekac az bede zarabiać.Mój chłopak w ogóle jeszcze nie
        mysli o tym poważnie.Nawet sobie tego nie wyobraza,a ja przecież nie moge go
        nagabywać.W sumie to czuje sie jakbym była w sytuacji podbramkowej,z jednej
        strony chciałabym z nim już mieszkac z drugiej widze że to jest niemożliwe
    • ada831 Re: po jakim czasie zareczyny??? 15.12.04, 20:53
      mojego męża znałam 3 miesiące i sie zareczylismy. tak oficjalnie przed
      rodzicami. a w lutym byl slub. i nie zaluje tej decyzji
    • malylos Re: po jakim czasie zareczyny??? 17.12.04, 09:43
      Hejka
      My mieliśmy zaręczyny po 3.5 roku chodzenia, rok po zaręczynach ślub, który
      braliśmy w wieku ja 28 i mąż 27.
    • martaglowacka Re: po jakim czasie zareczyny??? 17.12.04, 10:36
      Ja ze swoim obecnym Mężem spotykałam się przed zaręczynami 8 lat ;) Fakt, że
      zaczęliśmy "ze sobą", gdy miałam 13 :)
    • yariska Re: po jakim czasie zareczyny??? 28.12.04, 13:44
      Witam !!! Tak bardzo chciałam się tu wpisać i zakomunikować jak to było u
      mnie...i teraz już mogę :) Mój ukochany oświadczył mi się 24 grudnia, czyli w
      wigilię... maleńkie pudełeczko ukazało się moim oczom przy wigilijnym stole,
      oniemiałam z wrażenia :)) Cudna chwila, cudny pierścionek i cudowny
      narzeczony!!! Bardzo sie ciesze, czekałam na to całe 10 m-cy, bo dokładnie 24
      lutego się poznaliśmy, a ja juz wtedy wiedziałam, że to TEN.. ;)

      Pozdrawiam wszystkich narzeczonych obecnych i przyszłych, na pewno przyjdzie
      taki dzień..

      pozdrawiam ciepło

      szczęśliwa yariska-narzeczona

      Ślub najprawdopodobniej w sierpniu 2005 :))
    • dziewojka Re: po jakim czasie zareczyny??? 28.12.04, 18:59
      O ślubie mój ukochany mówił od pierwszego miesiąca trwania naszej miłości :) Ja się bałam, wreszcie się 'nakręciłam' i zapragnęłam ślubu tak mocno jak on, wtedy on się wystraszył :))) jakiś czs czekaliśmy, aż dwoje będzie chciało naraz, bo w tym cały tkwi ambaras ;)
      Ostatecznie- jesteśmy razem dwa lata, o zaręczynach rozmawiamy od początku (ostatnio mniej, pewnie dlatego, żebym się mniej spodziewała ;))) w tym roku chcemy wziąć ślub, najdalej- w przyszłym, tak przynajmniej w marzeniach to wygląda- i w planach finansowych uwzględnione już.
      Mamy po 22 lata, oboje studiujemy- i jesteśmy gotowi. Może dlatego, że nie umiemy pojąć co to znaczy 'wyszaleć się przed ślubem' i nie sądzimy, żeby ślub zmienił nas w pantoflarzy i papużki wiecznie nierozłączki. Dzięki temu nie potrzebujemy czekać do 25. rż czy później, bo wierność nie będzie nigdy większa ani mniejsza, a 'szaleć' razem umiemy i lubimy. Miłość jest podstawą naszej decyzji. I coraz większa niezależnośc finansowa, rzecz- dla mnie- jasna :)
      Pozdrawiam ciepło!
    • aisog3 Re: po jakim czasie zareczyny??? 31.12.04, 21:50
      No wieć..
      POznalismy się w styczniu, zamieszkalismy razem w lutym, zaręczylismy sie w
      kwietniu, pobraliśmy sie w sierpniu. pozdr
    • jenny1 Re: po jakim czasie zareczyny??? 17.02.05, 18:27
      up
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka