sand_witch Re: Nawyki naszych mężów 31.08.05, 17:52 Mojego mamusia dobrze porządku nauczyła. Aż za dobrze, miejscami :) Ale za to zwykle przed wyjściem z domu - czy wychodzi do pracy, czy razem gdzieś wychodzimy wieczorem po południu, zasiada "na chwilkę" do komputera, żeby coś przeskanować antyvirem, albo coś "szybciuitko zainstaluję, to potrwa max.10 minut". Oczywiście, wcale, kuźwa, nie trwa. Odpowiedz Link
kaatrin Re: Nawyki naszych mężów 01.09.05, 18:28 J. zostawia swoja brudna bielizne wszedzie - ostatnio idac do lazienki zrzuca ubranie w przedpokoju. Przychodzi z pracy ubranie zostawia tam gdzie stoi. Wrzuca szczoteczki do zebow i grzebienie do toalety - nie wiem jak, bo do toalety od umywalki, gdzie leza, nie jest blisko... W tym miesiacu stracilam dwie szczoteczki. Idac do lazienki, zapomina recznika (reczniki nie wisza w lazience). Wylatuje golusienki, mokrusiwenki i biega taki po calym mieszkaniu. Mokre reczniki zostawia zwiniete w kulke w... lozku. Idzie do pracy wczesniej niz ja , zdarza sie, ze sie budze kolo takiej "kulki" brrr... Bez przerwy zmienia ubranie. Gory prania niemozliwe. Budzik stawia 3 m od lozka - zeby musiec wstac, aby go wylaczyc. Tylko,ze po mojej stronie lozka, wiec to ja musze wstac. Strony nie zmieni, bo woli pod sciana. Poza tym jest najukochanszy na swiecie i kazdej zycze takiego faceta! Odpowiedz Link
asia.2611 Re: Nawyki naszych mężów 02.09.05, 12:05 kaatrin apropos budzika który nastawia na 5 rano to samo jest u mnie stawia po mojej stronie ja wyłączam i go budzę i spanie od ściany to samo dupskiem do mnie bo tak mu wygodnie jak to mówi w pozycji embrionalnej szkoda że tym dupskiem do mnie a z ręcznikiem po kąpieli to samo tylko nie lata golusieńki bo pewno wstydzi się gapiącej się na niego córki ale najlepiej jak swoje przyrodzenie chce zakryć małym ręczniczkiem ale to nic że dupsko całe gole a Misia woła "O Tata golas" mówię wam boki można zrywać pozdrawiam Asia Odpowiedz Link
anulaaa Re: Nawyki naszych mężów 02.09.05, 13:38 czytam,co jakiś cxas dopisuje i jestem w szku,że nasi faceci są tak do siebie podobni:D z tym budiekiem..no cóż...kładie z mojej strony i ja go potem muszę budzić bo dziad sam nie wstanie:/ Odpowiedz Link
sylwiq Genialne pomysly:) 02.09.05, 13:51 Moj wspanialy maz potrafi doprowadzic mnie do szewskiej pasji swoimi genialnymi pomyslami.Skad je bierze? Nawet on nie potrafi tego wytlumaczyc. Np. Chrzest naszej coreczki.Ja wstalam o 6:00 rano, zeby zrobic zakupy, ugotowac obiad,zrobic nocujacym u nas gosciom sniadanie. A moj aniolek wstal laskawie o godz 11:00 ( gdzie o 11:30 mial odebrac chrzestna z dworca, a o 12:00 mial byc chrzest) i w godzinach szczytu lazienkowego(czyli wtedy kiedy ustawila sie kolejka do prysznicowania i innych zabiegow kosmetycznych) wzial sie za sprzatanie lazienki. No wyobrazcie sobie: wszyscy stoja w kolejce, jedni juz nie wytrzymali napiecia,poszli siku do sasiada, a moj aniolek (wczesniej juz wyprysznicowany)pogwizdujac sobie pod nosem szoruje wanne, pucuje lustro, poleruje podloge...No szlag jasny mnie wtedy trafil... Aniolek w ogole lubi wszystko robic "za pięć dwunasta".Wychodzac do pracy nagle sobie przypomina, ze mial wziac jakas plytke. Szukajac na wszystkich polkach (oprocz tej na ktorej leza plytki),trzaskajac drzwiczkami,glosno wola: znowu cos tu poprzestawialas! nic nie moge znalezc! (dodam tylko, ze dzien wczesniej NA JEGO PROSBE zrobilam porzadek w plytach-to znaczy powkladalam kazda plytke do jej pudelka,ladnie i szczegolowo opisalam zawartosc itp.)Wiec podnosze sie z lozka na wpol zaspana( mamy mala coreczke i musze w nocy wstawac),podchodze do poleczki z plytami,przy pierwszym podejsciu wyciagam plytke o ktora chodzilo i podaje aniolkowi, a on na to: tylko bez nerwow, ja to wszystko robie dla ciebie:)) Aniolek lubi tez czesto najpierw pomyslec o sobie a pozniej o nas (o mnie i coreczce). Np.Wracamy z wieczornego spaceru. Ja w glowie ukladam sobie plan co zrobie najpierw,to znaczy: wykapac Wiki,dac jej jesc i polozyc spac, pozniej naczynia do umycia, pozniej pranie do powieszenia, i tak kolo godz 24:00 prysznic i lulu. Przystepujac do realizacji rozkladam recznik dla Wiki i zaczynam ja rozbierac. Na co moj aniolek z predkoscia swiatla wyskakuje ze swoich ubran i leci szybko pod prysznic. Kapie sie pol godziny.Po tym czasie Wiki placze w nieboglosy, bo jest glodna, a tu jeszcze kapanie,oliwkowanie itp...Nastepnie wykapany siada w fotelu i mowi: oj, tak strasznie boli mnie kark , nie wymasowalabys mnie? A ja , wizja:wiki placze, mnóstwo rzeczy do zrobienia, swojego ciala juz dawno nie czuje, bo tak jestem urobiona, a aniolkowi sie jeszcze masazy zachciewa. Nie wytrzymalam, dostal kapciem w glowe.Teraz dwa razy pomysli zanim mi powie o swoim genialnym pomysle... P.S. Kocham cie Aniolku:))) Odpowiedz Link
kaatrin Re: Nawyki naszych mężów 03.09.05, 00:17 Moj J. strasznie sie obawia jesc duzo soli, bo przeciez niezdrowa. Z przerazeniem patrzy jak dosalam swoje potrawy... co nie przeszkadza absolutnie jest orzeszkow solonych popcornu i czipsow w nieprzyzwoitych ilosciach. Poza tym standard: Boli mnie brzuch.... A co wlasnie masz w buzi? Orzeszki.... Odpowiedz Link
wojtow Re: Nawyki naszych mężów 03.09.05, 15:22 Mój mąż kocha samochody i komputer. któregoś dnia wracam do domu i co widzę ? Aż mnie zamurowało ! Na naszym dywanie w kolorze ecru leży rozciągnięty mąż i cała sterta śrubek i śrubeczek.....a on je czyści.... zawał ok Mam taki zwyczaj, ze nie zmywam szklanek które stoją koło jego komputera, po całym tygodniu może być nawet 5 - a mąż tylko ciężko wzdycha.... :) :( przyzwyczaiłam się Zamiast jeść na stole je na parapecie w kuchni - bo musi widzieć co się dzieje :) Pod parapetem okruchy.... a to tyle w telegraficznych skrócie Odpowiedz Link
alasz7 Re: Nawyki naszych mężów 05.09.05, 12:00 Gdy mówię że chyba bierze mnie grypa -on zaraz ma katar gdy boli mnie głowa - jego też od rana tak jakoś łupie żle spałam i boli mnie kręgosłup- jego też zastanawiam się kiedy dostanie razem ze mną okres... Nigdy nie chwali potraw które przygotowałam nawet tych najbardziej wykwintnych. Gdy sama pytam jak mu smakuje mówi że dobre, ale... za mało słone , za dużo słone za gorące, za zimne (a wsuwa aż mu się uszy trzęsą) Najlepsze było gdy moje kochanie stwierdziło ze obiad jest dobry ale ten kalafior za bardzo śmierdzi... kalafiorem Odpowiedz Link
loorien Re: Nawyki naszych mężów 06.09.05, 00:00 Uśmiałam się nieziemsko jak czytałam wasze posty. Mój narzeczony się właśnie do mnie wprowadza za miesiac ślub a ja za chwilę oszaleję. w moim zawsze wysprzątanym M3 nagle pojawiają się ciuchy, skarpetki, slipki, gazety, dokumety płyty szklanki kubki talerze, papierki buty rozrzucone dokładnie wszędzie. Po weekendzie spedzonym z nim pół poniedziałku spędzam na sprzątaniu po nim. Cały czas odkrywam nowe nawyki, nie mycie po sobie zlewu po goleniu, nie scielenie łóżka, widoczne oznaki każdej działalności w kuchni. Ale jeden nawyk będzie oryginalny: zawsze wszysko zostawia otwarte: szafy szuflady, a jak uda mu się przymknąć to zawsze coś z nich wystaje. Matko Boska ja niewiem jak się przyzwyczję.... Odpowiedz Link
lizard29 Re: Nawyki naszych mężów 09.09.05, 12:46 forum wybitne. mam wrazenie ze czytam o moim mężu, którego mam od ponad roku... skarpetki, okruszki, karteluszki, gazety,... Wszystko jakby o nim. taki kwiatek z mojego ogródka: po pracy on wypoczywa. Ja trochę sprzątam, gotujE, itd. Gdy mąż widzi, ze myje naczynia, odczeka pewien czas i gdy jestem przy ostatnim kubeczku, on przychodzi i mówi " kochanie, zostaw te gary- ja skonczę... Pozdrawiam wszystkie forumowiczki. Kochajcie swoich mężów. Zawsze można było trafić gorzej! Odpowiedz Link
asia_k123 Re: Nawyki naszych mężów 07.09.05, 20:16 Pocieszyłyście mnie! Myślałam dziś, że zwariuję - ciągle zbieram wykałaczki po całym mieszkaniu, sprzątam okruszki ze stołu (mąż jest chwilowo w domu (zwolnionko) a ja wracam z pracy i jak wchodzę do kuchni, którą rano zostawiłam wypieszczoną a widzę wszędzie bałagan to mi się coś gotuje w środku), naczynia po jego śniadanku leżą na sąsiadującym z PUSTYM zlewem blacie, na stole otwarta i pusta cukierniczka (po co dosypać cukier skoro ja jak wrócę i zobaczę pustą cukierniczkę to zrobię to za niego?), jego narzędzia są ciągle nie tam gdzie powinny - najczęściej w kuchni albo gdzieś na podłodze. Gdy ma kupić cukier waniliowy do ciasta to przynosi mi cukier puder. Gdy poproszę żeby odkurzył mieszkanie (jedyna rzecz jaką miał zrobić w ciągu całego dnia) to z rozbrajającym uśmiechem mówi, że wyleciało mu z głowy. Skarpetki owszem zanosi do łazienki ale zawsze są ze sobą połączone w kuleczkę.... Żelazka boi ię jak ognia, a jeśli chodzi o pralkę to wie tylko gdzie się ją wyłącza. Gdy ja idę spać a on chce oglądać telewizję to wg niego wszystko jest ok i nie rozumie o co ja mam pretensje przecież zciszył tv... ale gdy to on chce spać a ja włączę tv to jest już obraza majestatu. Nawet nie mogę kompa włączyć bo mu przeszkadza stukanie na klawiaturze. Ciągle narzeka, że włoski naszego psa (dalmatyńczyk) wbijają mu się w stopy co dla mnie nigdy nie będzie pojęte. No i oczywiście nie mogę wyrzucić nawet jednej zardzewiałej śrubki bo "może się przydać" :-) Najbardziej to mnie chyba denerwuje jak razem wracamy z pracy - ja nawet nie wiem co toj jest fotel i jak wygodnie się w nim siedzi - od razu idę do kuchni: obiadek, mycie garów, potem jakieś ciasto albo zaprawy (zależnie od sezonu) czasem pranie innym razem sprzątanie czy prasowanie i tak zleci czas do 23.00 gdy padnięta idę spać. A on przychodzi z pracy, wyjdzie z psem, i usiądzie w fotelu, weźmie pilocika do ręki i wtedy przełącza z tvn turbo na eurosport. I tak do 23.00 kiedy to dziwi się że ja zasypiam zaraz po przyłożeniu głowy do poduszki :-) Ale tak jak Wy wszystkie kocham go i tylko czasem muszę się wyżalić i nabrać dystansu do tych jego nawyków.... Odpowiedz Link
nube Re: Nawyki naszych mężów 07.09.05, 22:47 Jak wygląda codzienność z moim niemężem: - brudne skarpetki poupychane po kątach, - zestaw talerzy i szklanek na biurku (ale trzeba mu przyznać, że to co zbierze przez cały dzień, czasami odnosi rano, przed wyjściem do pracy), - wrzucanie odpadków / śmieci do zlewu, zamiast do kosza (kosz jest pod zlewem), - sterta ciuchów czystych i brudnych wala się w kącie pokoju, - obcina paznokcie, a to co obetnie, jest rozrzucone po podłodze, - z łazienki próbuje zrobić skład makulatury - kiedy idzie do łazienki "przemyśleć" parę spraw, zawsze bierze ze sobą coś do czytania, a poźniej zostawia w łazience, - kiedy bierze karton mleka z lodówki, oczywiście zostawia otwarty na blacie, - a jego standardowa odpowiedź na moje prośby o zrobienie czegoś: "zaraz", - zmywanie naczyń w jego wykonaniu to święto, - jego pobyt w kuchni jest nierozerwalnie związany z totalnym bałaganem, który oczywiście najczęściej sprzątam ja, - prawie codziennie rano urządza mi seans łaskotania - swoją drogą, bardzo dobra gimnastyka ;-), - kiedy mówi, że zrobi herbatę, jego działalność najczęściej ogranicza się do włączenia czajnika (reszta powinna zrobić się sama?). Na razie to tyle. Co ja mam z tym moim niemężem, długo by opowiadać, ale i tak go kocham. Zresztą, czy mam inne wyjście? ;-) -- Sprawdź co lubisz czytać! www.biblioNETka.pl Odpowiedz Link
nube Re: Nawyki naszych mężów 07.09.05, 23:03 MĄŻ NUBE tak sobie czytam co o mnie napisała moja zona i muszę stwierdzić ze w duzej mierze to bajki. na przykałd dzisiaj sam pozmywałem naczynia. więc chyba nie jest tak żle. co do ubrań w kącie to żona sama je tam składuje po praniu a potem ma pretensje że leżą tam przez tydzień. jak gdyby nie mogła ich od razu schować do szafki. z paznokciami to totalna bzdura bo zawsze robie to przy wannie. kolejny temat to kuchnia - doskonale wie ze nie jest to moje ulubione miejsce ale oczywiscie nie wpadnie na pomysł ze mozna mi przygotowac sniadanie gdyż woli ponarzekać ze zostawiłem rano bałagan. a tak na marginesie to cały dzień ta moja zona siedzi w domu wiec musze jej zapewnic troszke ruchu. Prawda? I tak sobie czasmi mysle, ze szybciej by było gdyby wyniosła za mnie te naczynia z biurka do zlewu niz godzinami mi truc ze one tam stoją. No i jest z niej straszna sadystka, nawet teraz mnie lekko przydusza. wiec to ja mam z nią jednak duzo gorzej bo ona ma ze mna raj na ziemi (i nie tylko ...) Odpowiedz Link
anulaaa Re: Nawyki naszych mężów 07.09.05, 23:14 własnie:D mój J.też sie tłumaczy...hahahha zawsze wiem(nawet jak nie cuzć;P) ze mój był w kiblu dłużej po tym jak widzę gazetę otworzoną na stronie z krzyżówką i leżacym długopisem na blacie koło zlewu:/ posprztałam(pomimo ciązy) jego pokoik(komp.) ,weszłam atam ostatnio i co widze? zaczyna znowu zarastać:/ echhh Odpowiedz Link
stangy Re: Nawyki naszych mężów 08.09.05, 08:32 rety, to mi się naprawdę trafiło... Mam męża porządnickiego. Zmywa, odkurza, myje podłogi, sprząta łazienkę. SAM Z SIEBIE! Znaczy się potrafi rozpoznać, że już czas posprzątać i ROBI TO. Nie prasuje i nie ściera kurzy - całe szczęście, bo bym myślała, że mi jakiś artificial man się trafił... (całe szczęście, że ja też lubię porządek, bo inaczej bym z nim nie wytrzymała ;-)) Odpowiedz Link
pantera22 Re: Nawyki naszych mężów 08.09.05, 10:38 Yhmm ja chyba tez mam ten problem...tzn moj mezczyzna od kiedy mieszkamy razem: - zmywa naczynai po obiedzie i nie pozostaje po zmywaniu jezioro - sprzatamy razem, obowiazuje podzial obowiazkow - ubrania chowa i nie powstaja piramidki bo wynajmujemy male mieszkanie wiec jakby ktos przyszdl to obciach - brudna bielizna wrzuca do kosza - potrafi odnalezc jedzenie gdy jest glodny i je odgrzac - jeszcze nie gotuje sam ale jest na "przyuczeniu" do zawodu hihi - po prysznicu wyciera mokra podloge i jak na razie jest OK...jedyne co mnie denerwuje to to ze spi przed telewizorem i za nic nie da sie zagonic do lozka zeby zasnac jak czlowiek..swoje musi odlezec na sofie..hehe..mimo to bardzo go kocham... Odpowiedz Link
id_jot_ka Re: Nawyki naszych mężów 08.09.05, 11:06 No to mnie tez się trafił nie najgorszy egzemplarz, bo chociaz o wszystkim trzeba mu mówić co najmniej kilka razy, to jednak nie uchyla się nagminnie od obowiązków :) Czesem tylko wkurzają mnie nawyki, które wyniósł z domu, np. umyte naczynia rozstawia na ściereczkach po całej kuchni, brudne zreszta też, bo on uważa, że powinien być dostęp do zlewu...no dobra, może ma to sens :) Ostatnio wkurza mnie porannym wstawaniem! Jak wychodze z psem (a ambitnie rano z nim biegam) to budzę małżonka i mówię, że my wychodzimy,co powinno byc dla niego sygnałem, że ma teraz łazienkę dla siebie. On jednak wstaje dopiero, jak słyszy nasz powrót i wtedy musi koniecznie wysikać się, ogolić, wykapać, wyprasować, a ja mogę poczekać!!! Tak samo idę do pracy, jak on i tak samo się spieszę! I często się kłócimy rano, bo mnie to strasznie wkurza. Ale przyznaję się bez bicia, że to raczej ja jestem większą bałaganiarą :) Mój mąż za to ma straszną awersję do wynoszenia śmieci :))) Odpowiedz Link
id_jot_ka Aaaa...zapomniałam! 08.09.05, 11:10 To chyba cecha wszystkich facetów, bo i mój ojciec i brat robią tak samo, a i tutaj tak pisałyście! Woła np. moje szczęście: Kochanie, naprawiłem Ci kontakt w kuchni (zauważcie: Ci naprawiłem!!!!) i już dupka przed telewizor, a teraz ja posprzatam młoteczek, śrubkowkręcik, ścinki z kabelka,, tynk itp... Ale ma chłopak przerąbane, bo on lubi spokój, a ja....hmmmmm...jestem mistrzynią w robieniu awantur :))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
nikka00 Re: Nawyki naszych mężów 08.09.05, 12:52 HA HA !!! "ręcę częsły" !!!!! Rzeczywiście zabawny wątek albo tak "Żeczywiśćie zabafny wontek"!!! Odpowiedz Link
asia.2611 Re: Nawyki naszych mężów 11.09.05, 12:21 liczy sie takt kobiecy którego Ty nie posiadasz zaraz krytykując no chyba że jesteś bez wad, ale jeszcze jedna rada nie wchodź na linki które4 Ciebie osobiście nie dotyczą jak masz zaraz krytykować i pokazywać swoje głupie mądrości Odpowiedz Link
iwonka2402 Re: Nawyki naszych mężów 08.09.05, 14:04 Jejku - super te posty !!!!! Ale się usmiałam Odpowiedz Link
abie76 gleich znaczy zaraz 08.09.05, 14:41 jest to najbardziej znienawidzone przez mnie slowo w jezyku mojego meza! Zawsze gdy o cos prosze, lub wolam w kryzysie z brudnymi rekami/spadajac z krzesla/rozbijajac talerz(bo wyslizga sie wlasnie z moich objec) slysze GLEICH. Kiedys skonczy sie to prawdziwa katastrofa, powaznie! Poza tym zastanawiam sie jak mozliwym jest to, ze jemy to samo na sniadanie, moja czesc stolu pozostaje w stanie z przed posilku, natomiast strona mojego meza pelna jest okruszkow, czasem mazi dzwemowo - maslowej, cukru? Posuwam sie do tego, ze obserwuje go z nad mojej czesci gazety (brzydki zwyczaj, ale co rano czytamy przy sniadaniu) i dalej nie kapuje jak dochodzi do takiego posniadaniowego chaosu. I jeszcze jedno pozostanie dla mnie wielka tajemnica: ja biore prysznic dlugo, myje wlosy, gole nogi, nakladam na wlosy odzywke i mimo hektolitrow wody udaje mi sie zachowac ja w obrebie brodzika prysznicu, moj moa natomiast potrzebuje polowe tego czasu co ja(on nie musi nakladac odrzywki;-)) i mam warzenie, ze on kapie sie poza brodzikiem, choc stoi w srodku. Mezczyna jest wielka zagadka! pozdrawiam, P.S. Aneta, dzieki za link, tego formu nie znalam! Odpowiedz Link
anulaaa Re: gleich znaczy zaraz 08.09.05, 15:22 ja zauważyłam ostatnio nową cechę mojego:)) przy obiedzie kłądę talerze na podkłądkach bambusowych-zwijanych w rulonik po posiłku...tylko,że moj J.jedząc np.kanapki zwija te podkładkę rozsypując okruszki na podłogę:) jakoś mu do głowy nie przychodzi nigdy żeby ją wcześniej "wytrzepać":P aha-resztki obiadu przyklejone do niej też są zwijane:D hihhhihi może zapasy robi?:D Odpowiedz Link
anulaaa Jeszcze jedno:D 08.09.05, 15:23 mój idąc z kubkiem kawy-jak mu się trochę wyleje i kapie to nawet jak mu pokazuje ślady kawy na podłodze prowadzące do jego królestwa do którego nie wchodzę to potrafi się wyprzeć ze to nie on:D Odpowiedz Link
maria25.30 Re: nawyki naszych mężów 08.09.05, 20:37 Oj było tego!!! Jak tak pomyśleć, to mój mąż chyba nie ma złych nawyków...albo jeszcze nie odkryłam(małżeństwo od 2 lat).Nie zostawia okruszek,do łazienki po nim mogę spokojnie wejść, wie gdzie jest pralka, nie rozrzuca zbytnio ciuchów.I sam bierze sie za odkurzanie.Jednym słowem złoty chłopak....a i tak czasem na niego narzekam... Odpowiedz Link
asica_81 Re: nawyki naszych mężów 09.09.05, 21:39 Temat fprum super!Oj mają te nasze pieszczochy sporo dziwnych nawyków.Ja dopisze kila mojego pieszczocha: - pływalnia w łazience po kąpieli - standard, - skarpetki, koszulki, puszki i butelki zostają tam gdzie były ostatni raz używane - ale te akcesoria ja umieszczam w pieszczocha pufce ze skapretkami więc z rana jest zmuszony to wszystko powynosić ;-) .jedyne co to majciorki wrzuca do kosza z brudą bielizną' - talerzyki, kubeczki, łyżeczki itp zostają na ławie - żona wstanie wyniesie, na to jeszcze sposobu nie znalazłam, - mycie raczej z rana bo wieczorem nie ma siły - no chyba że stane nad piszczochem i wygonie na siłe, - uwielbia spać na fotelu, tam usypia a na łóżko przyczłapuje około 2 lub 3, - oczywiście telewizor musi być włączony, a jak go wyłączam masa krzyku "jak moge skoro ogląda" - oczywiście od dłuższego czasu śpi i nie wie co się dzieje, - jak śpi chrapie, mówi i czasem zgrzyta ząbkami... koncert przez całą noc, - potrafi się pogniewać kilka razy dziennie, choć sam potem nie pamięta o co, - czasem pomaga w kuchni ale po skończonej pracy bałagan do sprzątnięcia pozostawia dla mnie, - jak chodzi pralka - czarna magia, - odkurzacz w ręce był tylko kilka razy tuż po ślubie. To by było tyle u mojego pieszczocha. Ale fafik bije wszystkich. Pozdrowionka. Odpowiedz Link
myszka785 Re: Nawyki naszych mężów 13.09.05, 17:52 Wątek - tylko pogratulować pomysłu... Mój "misio-rysio" nie odbiega za bardzo od Waszych wybranków ze swoimi nawykami czyli zostawia okruszki po śniadaniu, skarpetki rozrzucone w różnych miejscach, ubrania ściąga z siebie i zostawia na krześle lub fotelu, a ja chodzę za nim i muszę to wszystko po nim sprzątać... Jak go upomnę to robi wymowne miny ale i tak nie sprzątnie... Jeżeli chodzi o zmywanie naczyń to muszę przyznać, że czasem zdarza mu się umyć, choć nie często, ale za to kiedy ja zmywam to nie omieszka zwrócić mi uwagi, że powinnam dokładnie oczyścić talerze z resztek jedzenia przed ich umyciem bo mogę zatkać zlew i kto to potem bedzie przepychał?... Zasypia przed telewizorem albo komputerem a jak go budzę i mówię mu, żeby poszedł spać do łóżka to się na mnie oburza, że on wcale nie śpi tylko chce sobie trochę odpocząć z zamkniętymi oczkami... Kiedy wypije parę piwek za dużo, następny dzień ma wycięty z życia, pałęta się po całym domu i niczego nie można od niego wymagać bo się żle czuje, cięzko mu się wtedy skupić na czymkolwiek...-śmiejemy się, że on "szuka zasięgu"!!!... Mamy małą córeczkę - po wieczornej kąpieli małej proszę go żeby wyniosł wanienkę z wodą z pokoju i wylał wodę, mówi "OK-zaraz" ale najczęściej muszę to zrobić sama, bo ileż można czekać i łazić koło tej wanienki (15min, pól godziny)?, wtedy oburza się na mnie, że nie poczekałam i że przecież powiedział ze wyniesie... Dodatkowo robi mi szkolenie BHP, że w nieprawidłowy sposób dżwigam ciężkie rzeczy i że powinnam zginać kolana a nie schylać się, i że nadwyrężam niepotrzebnie kręgosłup!!!... Jeżeli chodzi o pranie jego ubrań to muszę przyznać, że nie mam za dużo roboty, gdyż rzadko pozwala mi je prać - twierdzi, że w praniu ubrania się niszczą!!!... Ale i tak jest wspaniałym facetem, kocham go z całego serca i wiem, że z nikim na świecie nie byłoby mi tak dobrze jak z nim!!! Poza tym potrafi zrobić wiele rzeczy, o których ja nie mam zielonego pojecia i tak uzupełniamy się na wzajem, tworząc całkiem fajną parę!!! Córeczka jest, oczywiście, "córeczką tatusia", uwielbia go!!!, choć to ja karmię ją z cycusia, kąpię, przewijam i jestem z nią cały dzień gdy tatuś jest w pracy... Pozdrawiam wszystkie żony, nieżony, mamy i te które jeszcze nie mają dzieci... 3-majcie się!!! i kochajcie swoich facetów!!!... Odpowiedz Link
weronikarb Re: Nawyki naszych mężów 15.09.05, 10:08 Patrze w ekran i smieje się sama do siebie - dobrze że szef tego nei widzi bo w białym kaftanie chyba bym wyladowała. No cóż mój małżonek nie dobiega od normy wiekszości tu wymienionych :-) Rano wychodze do pracy - jest posprzatane. Jak wracam w drzwiach zabijam sie o buty (wszystkie mozliwe leżą przed szafą), gdy dotre do pokoju to wiem co mąż i synek mieli w ciągu dnia ubrane (wszystko na wierzchu), oczwiście co jejdli i pili to wiem, rzuciwszy kątem oka na ławę. Wejście do kuchni to na ogół już mam wszystkiego dość. Po niej widać jak było jedzenie robione i co było używane. Łazienke po sobie sprząta - musi bo mamy wspolną. No ale skarpety i bielizne to naprawde znajduje w różnych niewiarygodnych miejscach. Żadnych ubrańnie śmiem wywalić bo awantura by była niezla - raz próbowałam. Nie bo stare koszulki sie przydaja do naprawy auta/remontu/budowy domu itp. oczywiście nie spełniaja tej roli tylko na ogól bierze nowe, które po użytkowaniu nadaja sie na szmaty. Jak już gotuje (zreszta bardzo dobrze) to koszulka w ktorej to robil nadaje sie na smietnik, a wejscie do kuchni graniczy z cudem - zzas ja ja sprzatam i wtedy czesto sie zastanawiam po co karze mu gotować skoro sprzatanie po tym zajmuje mi wiecej czasu anizeli samo ugotowanie. Jak on gotuje niema: czystego garnka, kubka i wieksza polowa talerzy jest brudna o stosie sztućców nie wspone. Jego ulubione slowa ktore doprowadzaja mnie do furii "już", "zaraz" "za moment" "chwileczkę" "już robie" - czego one dotycza to zapewne wiadome :-) Jeśli chodzi o narzędzia, śrubki itd. itp. to ma cały garaż (auto sie nei miesci) malo tego mam sporo tego w 2 pokojach i kuchni - to mu nie starcza w korytarzu, w szafie na buty i w wielu, wielu innych miejscach - ale spróbuj znaleść młotek - awykonalne. Sprzatanie po naprawie czegokolwiek (co na ogół zrobi po pół rocznym marudzeniu że trzeba zrobić) t o juz ja robię. Ozcywiście nigdy nie wie gdzie co ma - o wszystko pyta sie mnie. Twierdzi ze jak ja posprzatam to on nigdy znaleść nie potrafi - ubrania już 3 lata leżą na tych samych półkach, dokumenty tylko w 2 segregatorach posegregowane. Odpowiedz Link
anna.belle Re: Nawyki naszych mężów 15.09.05, 12:18 nie będę pisać o męskich standardach takich jak okruszki na blatach, kubki przy komputerze, pusta rolka po papierze toaletowym, gdy skończy korzystać, itd. ale są jeszcze inne rzeczy. mój za_15_dni_mąż: - nigdy nie wie gdzie są jego klucze od mieszkania, smaochodu. może rozwiązaniem byłaby tylko JEDNA kieszeń przy każdym ubranku, wtedy nie byłoby przeszukiwania wszystkich, gdy klucz jest potrzebny. - nie jest świadom przeróżnych czynności, które sam wykonuje i stąd potem pytania "czy ja zamknąłem drzwi od mieszkania?" ostatnio tracę cierpliwość i zamiast powiedzieć mu, że zamknął wysyłam go na górę na 5 piętro (chyba, że naprawdę bardzo się spieszymy), żeby sam sprawdził i następnym razem robił to świadomie. - naczynia zmywa dopiero gdy "opłaca się" to zrobić, tzn. wtedy gdy jest ich bardzo bardzo dużo ;) - no i coś, z czego zawsze się śmieję - bije rekordy w ustawianiu umytych naczyń na suszarce. czasem, gdy wyschną nie wiadomo jak je zdjąć, żeby się wszystko nie potłukło :) i wtedy już jego w tym głowa. - nie wsiądzie na rower bez swoich 'super' rowerowych rękawiczek. są dość zużyte i chciałam mu kupić nowe, ale oczywiście te stare są najlepsze ;) - uwielbia banany i potrafi kupić 6 dziennie, 2 zjeść bez niczego, z dwóch zrobic koktajl i wypić od razu, a pozostałe trzymać blisko siebie, gdyby się za nimi stęsknił i poczuł na nie ochotę :)) kocham Go i dzielnie to do tej pory znosiłam, serwując mu bury tylko od czasu do czasu ;) zobaczymy co będzie teraz, gdy razem zamieszkamy... pozdrawiam Was :) (super wątek) Odpowiedz Link
wojtow Re: Nawyki naszych mężów 18.09.05, 08:05 Nowość: Jak przyjeżdża jego mama nie zmywa po sobie ! Cycek :) Odpowiedz Link
juta33 Re: Nawyki naszych mężów 03.10.05, 15:31 Ok. Dobra podpucha, tyle błędów można zrobić tylko świadomie, aby wywołać lawinę. Gratuluję UDAŁO SIĘ!!!! Odpowiedz Link
ania027 Re: Nawyki naszych mężów 05.10.05, 22:41 Mój nigdy niczego znaleźć nie może, zwłaszcza kluczyków do samochodu, portfela, telefonu. Muszę szukać ja!! Nigdy nie zamyka drzwiczek od kuchennych szafek, szaf itp., jak z nich coś wyjmie!! Nigdy nie chowa ubrań tylko obwiesza nimi co tylko się da!! Nigdy niczego po sobie nie sprząta (standard), ręce opadają :-) Odpowiedz Link
lulu20 Re: Nawyki naszych mężów 06.10.05, 12:06 Moj robi zakupy. A co kupuje? czipsy, kole, kilka jogurtów , duzo ciastek i czasem chleb. Wyda 70 zl, a w lodowce puskti. I uwielbia zywic sie w Mc Donaldzie, chociaz coraz czsesciej sprawdzam mu samochod, czy nie ma tam resztek ;) a jak robi pranie, to wiesza tak, ze nic tylko wlacznie z majtkami powinnam wszystko prasowac ;) I wyznaje teroie, ze wszystkie koszule, bez wzgledu na kolor, musza sie prac razem, a welniane swetry- w 40stopniach. Ech, wesolo jest Odpowiedz Link
ewawyszkowska Re: Nawyki naszych mężów 06.10.05, 12:39 Zdecydowanie nie jestem mężatką, chwilowo nawet jestem sama ale opowiem o moim niedoszłym narzeczonym. 2 lata mieszkaliśmy razem. Jesli myślicie, że skarpetki za łożkiem i nie chowanie rzeczy do pojemnika jest problemem to uwierzcie mi na słowo nie ma nic gorszego niż facet pedant. Mój niedoszły miał cały zestaw gąbek, ścierek, śiereczek i Bóg wie czego jeszcze (w sklepie nie przepuszczał żadnej nowości czyszczącej): Oddzielne gąbki do mycia szklanek, sztućców, blatów, tależy - zawsze ułożone obok zlewu w porządku. Użycie gąbki przeznaczonej do sztuców do wytarcia kropelek ze zwleu po zmywaniu zabronione pod karą śmierci. Do tego 3 odkurzacze różnej wielkości (od takiego do okruszków po taki naprawdę wielki). No normalnie zaje..... się było można. Poza tym bez zarzutu (przystojny, inteligenty, dowcipny, wykształcony) ale przez te jego pipszone gąbki się rozstaliśmy. Poznałam jego nową narzeczoną, też już powoli wymięka :)))) Odpowiedz Link
prawie.normalny.facet Re: Nawyki naszych mężów 06.10.05, 18:37 No to chyba dobrze zrobilas, ze powiedzialas mu "papa". A swoja droga to facet ma po prostu ostra fobie i wedlug mnie powinien isc do lekarza. Nie wiem na ile znasz jego nowa narzeczona i czy zalezy Ci na ich udanym pozyciu ale jesli tak, to moze zasugeruj jej, zeby kolesia wyslala do specjalisy bo wydaje mi sie, ze z tego da sie jednak leczyc. Moze u niego wzielo sie to sie z okresu dziecinstwa (moze karaluch wpadl mu do kszki mannej albo cos w tym stylu i od tego czasu boi sie panicznie wszelkich oznak brudu) i tylko specjalista moze mu pomoc poradzic sobie z tym traumatycznym przezyciem. :) Odpowiedz Link
typson Re: Nawyki naszych mężów 06.10.05, 18:45 trzeba go wyslac na jakis porzadny survival to sie chlop otrzaska z potem i brudem ;) Odpowiedz Link
karla0 Re: Nawyki naszych mężów 07.10.05, 10:20 Super wątek. Po przeczytaniu waszych postów stwierdzam, ze mój mąż niewiele się różni od całej reszty meskiego swiata:) Też rozrzuca swoje rzeczy i strasznie ciężko mu je sprzatnać. Ja wtedy albo sprzątam bez słowa, albo go opierdzielam, albo zostawiam. Niech sam sie nauczy sprzątać. Kiedyś nie opuszcał deski od klozetu- ale już go nauczyłam:) Nadal cieżko mu odnieść brudne rzeczy do zlewu. Przecież mozna je położyć na stole. To tylko pół metra od zlewu. Przecież przy myciu naczyń łatwo sie sięga. I to nic, ze przy okazji wszystko się zachlapuje. Gdy robi sobie lub nam coś do jedzenia zazwyczaj noze , deski i stół są brudne, i po skończeniu jedzenia nie sprzata okruszków. ciągle tocze o to wojne. Łazienka jest nawet czysta po kąpieli, ale lustro wiecznie zachlapane. Tragedia- ale jeszcze go nauczę porządku. Ale przede wszystkim, ja również nie wyobrazam sobie innego meżczyzny w moim życiu. Sama go sobie wybrałam, z jego wadami ale także zaletami i zawsze o nich pamiętam(o zaletach). Ale wiele co dziewczyny - my wcale nie jesteśmy lepsze od facetów. Mnie też się zdarzy nie sprzątnąć czy zostawić swoje rzeczy, albo wylać na siebie pól flakopnika perfum (smród jest wtedy nieziemski- nawet ja to wiem). I on też sie czasem o to czepia. Zresztą uważam, ze jesteśmy siebie warci- i nieważne jacy jesteśmy- grunt to sie dogadać i przede wszystkim wzajemnie kochać i szanować. Cieplutko pozdrawiam. Pa Odpowiedz Link
happi Re: Nawyki naszych mężów 07.10.05, 13:10 Fajowy wątek. Zaśmiewam sie do łez i też Wam coś napiszę. Co robi mój ukochany: - kiedy prosze go o poodkurzanie/posprzatanie/przykrecenie/wykrecenie... (whatever) zawsze pyta: TERAZ??? i odpowiada: ZARAZ... - śmieci predzej wyjda same do śmietnika niz wyrzuci je mój Misiek, ale to nie problem bo mieszkamy na parterze i sama zazwyczaj wyrzucam. Nie wiem, jak to się dzieje, ale on ich chyba nie widzi zupełnie choć stoja sobie w worku przygotowane pod drzwiami... Czasem je nawet tymi drzwiami odsuwa, kiedy wychodzi... ma jakis filtr czy co? ;) - nigdy nie zdejmuje rolki z dozownika, kiedy skończy sie papier i uwielbia zostawiac zapalniczki na koszu na bieliznę (oczywiście wszystko spada za pralke, kiedy chce coś do tego kosza wrzucic) - skarpetki i gatki zostawia tam, gdzie się akurat rozbiera (przy drzwiach wejsciowych tez - why not? Leża sobie tam czasem razem ze spodniami i butami, bo Misiek sie szybko musial przebrać ;) - dokladnie wiem, co jadl na sniadanie, bo wszystko jest rozwalone na szafce, kiedy wieczorem wracam z pracy... a tak ładnie wczoraj kuchnie posprzątałam... - w ogole wiem dokladnie co i w którym miejscu mieszkania robił, bo wszystko zostawia dokładnie tak jak skonczył. Kiedy np. wierci dziure w ścianie, po wywierceniu zostawia brudna sciane, tynk, wiertarke, rozbebeszone pudło z narzedziami pod scianą. I jeszcze się oburza, że nie podziwiam jego wysiłku... No właśnie, bo zeby zrobic cokolwiek, trzeba to zrobic ze mna - a przynajmniej ja musze patrzec, podziwiac i chwalic jaki to on jest dzielny i pracowity ;) - Po jednej rozmowie w stylu: "ja sie chyba wyprowadze..." obiecal, ze bedzie rano robił zakupy, jezeli tylko przygotuje mu listę. Wysłałam mu ją mailem z pracy, spytałam na gg, czy przeczytał - przeczytał. O zakupach zapomniał. Nastepnego dnia lodówka znów pusta. Na pytanie, czemu nie zrobił znowu zakupów powiedział, ze do głowy by mu nie przyszło, ze ta lista ze wczoraj jest jeszcze aktualna... :):):):):) Dlaczego ja tak kocham tego Miśka mojego? :) Odpowiedz Link
apoloniaa Re: Nawyki naszych mężów 07.10.05, 22:53 Mój to niemały śmierdziuch. Mieszkamy jeszcze z moimi rodzicami,a że panowie mają podobne skarpetki, umówiliśmy się, że będziemy je prać osobno. Mąż ma swój pojemnik na brudy i kiedy zdarzy mi się nie przyuważyć, że kończy mu się czysta seria gaci i skarpet,wyciąga te brudne, wąchając je przy tym stwierdza" Te pociągną jeszcze ze 2 tury"...:))))) Odpowiedz Link
pandora_ Re: Nawyki naszych mężów 09.10.05, 22:09 Teraz mam wenę, to piszę po kolei: - to odwieczne "już, teraz, natychmiast" - sprzątanie, maniackie wszystkiego, co lezy na wierzchu - a ja potem nic nie umiem znaleźć (jestem w domu sama cały tydzień, TŻ ma napady szału sprzątającego w weekendy) - zostawianie mokrej podłogi w łazience (filozofia pt. "samo wyschnie") - spanie w tej samej koszulce kilka dni, a potem obracanie jej na lewa stronę i spanie w niej dalej... brr, nie umiem tego zwalczyć, więc podstępnie piorę - jedzenie z garnka (nie trzeba będzie zmywac talerza...) - wypijanie reszty zupy wprost z talerza (działa na mnie jak płachta na byka) - zostawianie herbacianych szczurków do następnej herbaty, brr... - głośne bekanie, niby jako dowód uznania za posiłek... ale ja mam wychowanie zachodnie, nie wschodnie, więc mnie to mierzi - niezłomna wiara w to, że w domu okna myją się same, podobnie podłogi, pranie się samo wiesza, składa i wkłada do szafy - i te ciągłe pretensje, że coś tam lezy na wierzchu, a jak ja mogłam nie mieć czasu tego schować - obsesyjne porządkowanie w kółko wszystkiego, ale porządki te zasadzają się na UKŁADANIU. Czyszczenie z kurzu, mycie itp. to już nie łaska. Odpowiedz Link
amdziata Re: Nawyki naszych mężów 11.10.05, 02:15 Ależ się uśmiałam z tego co tu przeczytałam. O zgrozo! Moje (jeszcze nie mąż) Słonko też ma swoje zabawne nawyki. Jeszcze nie mieszkamy razem (aż boję się co to będzie jak kiedyś zamieszkamy!), ale czasem muszę po nim sprzatać... -Pewnego pięknego dnia jadł sobie chipsy, a co zrobił z pustym opakowaniem? Rzucił obok łóżka. Potem był batonik... Gdzie wylądowało opakowanie? Obok łóżka! Butelka po coli? Obok łóżka! I tak jak uzbiera się trochę tego, zaczyna to wszystko zbierać. Qrcze, jak to widze, to placze ze smiechu. Probowalam nawet tego jego sposobu, ale to sumienie dręczy... -Zwykle pozamiata w swoim pokoju, ale tam gdzie już nie dociera światełko (pod biurkiem, pod łóżkiem, za telewizorem itp) tam także nie dociera miotełka... -Czasem zanim się za coś zabierze, minie trochę czasu -Szkalnki, kubki, talerzyki zmywa dopiero kiedy uzbiera sie ich spora gromadka na stoliku, wokół komputera itd. Ale ogólnie sprząta po sobie... w soboty ;-) Obiecuje, że jak zamieszkamy razem, to razem wszystko będziemy w domu robić, no ale zobaczymy ;-) Jego nawyki czasem tak mnie bawią, że płaczę ze śmiechu z miotłą w ręku. Ech... ale co ja bym bez niego zrobiła. Kochaniutki jest z tymi swoimi nawykami. Kocham Go strrrrrrrraaaaaasznie. Swietny pomysl na temat forum! Naprawde momentami plakalam ze smiechu. Pozdrawiam wszystkie forumowiczki i rzadko wpadających tu forumowiczów (pewnie są bardzo zajęci sprzataniem, dlatego tak rzadko tu bywają)! :-D Buziaki!!!!! Odpowiedz Link
eustoma25 Re: Nawyki naszych mężów 11.10.05, 10:05 Dziewczyny kamień mi spadł z serca jak przeczytałam wszystkie wypowiedzi- sądziłam, że to tylko mi jakiś wypaczony egzemplarz się trafił. Jedyne co robi mój mąż w domu to: wynoszenie śmieci, mysie wanny i okien, ale co do tego też mam pewne zastrzeżenia, bo... robię porządki w czwartek i tego dnia proszę go o umycie wanny a M na to, że zaraz to zrobi, mija czwartek, piątek, sobota- mówi, że jak się wykąpie to umyje wannę, bo wcześniej bez sensu, okazuje się, że gdzieś wychodzimy i nie ma czasu na porządki :) i szlak mnie trafia i sama wieczorem ją myję, bo przecież on już stęsknił się za swoim największym przyjacielem- telewizorem. Myjemy okna- strasznie były zasyfione- dzielimy się on-myje szyby, ja ramy okien, dodam, że podział ja sama ustaliłam...i wyszło na to że 2x dłużej mi zajęło to niż mojemu M :), mam nauczkę na następny raz. Najbardziej mnie wkurza jak ja odkurzam a on do mnie żebym szybciej się z tym uporała, bo nie może już dłużej znieść dźwięku tego urządzenia. Rany ręce mi opadają, ale cóż i tak dobrze wiem, że sama wszystko najlepiej zrobię...i zdaje się, że to jest gwóźdź to trumny :) pozdrawiam serdecznie wszystkie żony :) Odpowiedz Link
moniola Re: Nawyki naszych mężów 16.10.05, 23:05 a mój posmaruje dziób po goleniu - a potem się kąpie.....hmmm...ja bym to zrobiła odwrotnie...ale to w końcu nie mój dziób ...:) Odpowiedz Link