być czy mieć...

27.05.06, 10:39
Zacznę od tego, że mam 22 lata. Jestem zaręczona, ale data ślubu jeszcze nie
wyznaczyliśmy.(mieszkamy razem - wynajmujemy) Gin podejrzewa u mnie
endometriozę i w lipcu mam mięć laparoskopię. Jeśli diagnoza się potwierdzi
powinnam jak najszybciej zacząć starać się o dziecko.(później może być za
późno...) Problem polega na tym, że kończę w tym roku licencjat, chciałabym
pójść na magisterskie. Nie pracuję. Narzeczony nie zarabia rewelacyjnie. Jeśli
chciałabym pójść na studia to musiałabym starać się o kredyt studencki. Nie
wiem co mam robić. Urodzić dziecko (o którym marzę) i martwić się o każdy
grosz czy czekać, dorobić się i myśleć, że za parę lat uda mi się zajść w
ciążę? Proszę o rady...
    • annajustyna Re: być czy mieć... 27.05.06, 11:40
      Coz, przede wszystkim nie mozesz podjac tej decyzji sama - musisz ustalic dalsze
      dzialanie z narzeczonym...CZy laparoskopia jest na pewno konieczna? Mozesz
      skonsultowac to z innym lekarzem? Moze wystarczylyby hormony??? Niektorzy
      lekarze od razu kieruja na tzw. skrobanke (brrr...), a niektorzy podchodza
      bardziej spokojnie...Podobno jak sie raz zrobi taki zabieg, to moze sie zdarzyc,
      ze trzeba go powtarzac. Przemysl te decyzje...
      • biszkopcio Re: być czy mieć... 27.05.06, 12:15
        Knsultowałam to już z innym lekarzem i obaj twierdzą, że ta torbiel się nie
        wchłonie podczas kuracji hormonami. Narzeczony chciałby mieć już dziecko, ale ma
        te same obawy co ja - finanse...
        • annajustyna Re: być czy mieć... 27.05.06, 13:05
          Kurcze, to straszny pech, bo generalnie w tak mlodziutkim wieku hormony
          pomagaja...Moge wypowiedziec sie tylko z walsnej püerspektywy: b. ciezko jest
          zdecydowac sie na dziecko na studiach (egzaminy, brak zabezpieczenia
          finansowego, brak dosw. zawodowego, a kiedys trzeba przeciez zaczac pracowac, a
          dziecko bedzie utrudnieniem...). Wszystko piekne, tylko, ze pozniej...bedzie
          tylko gorzej...Jka pomysle, ze teraz mialabym prawie 8-letnie, odchowane
          dziecko...Ty przynajmniej spotkalas juz swoja druga polowke...
    • mooncia Re: być czy mieć... 27.05.06, 13:43
      czesc!!!!! mam 23 lata i tez jakis czas temu mialam taki problem...ale juz nie
      mam.. urodzilam corke i uwiez mi jest to najlepsza decyzja jaka podjelam w
      zyciu,a mgr tak zrobie i tak..nie zastanawiaj sie bedziesz w 7
      niebie,,powodzenia
    • daria_nowak Re: być czy mieć... 27.05.06, 14:30
      Ja bym się nie zdecydowała. Mam juz mgr i wiem, że wbrew pozorom nie było tak
      prosto. Rozumiem obawy zdrowotne. Sama kilka klat temu wylądowałam w szpitalu w
      związku z policystycznoscią jajników. Trudno mi cokolwiek radzic, ale na Twoim
      miejscu nie podjęłabym tak odważnej decyzji.
    • channtall Re: być czy mieć... 27.05.06, 18:32
      ja jednak bym sie zdecydowala, bo potem nigdy nie wiadomo....
      a jezeli moge spytac - nie mozecie liczyc na rodzicow? moze wam pomoga
      • biszkopcio Re: być czy mieć... 27.05.06, 21:58
        Jesli chodzi o rodziców to mamy tylko moją mamę i tatę narzeczonego. Sami
        zaciskają pasa, więc wolelibyśmy ich nie prosić.
        • annajustyna Re: być czy mieć... 27.05.06, 22:55
          Radze porozmawiac z Mama. W koncu na pewno wie, o Twoich problemach, ajako
          matka na pewno Cie zrozumie i da dobra rade...Pzdr!
    • poiuytrewq22 Re: być czy mieć... 31.05.06, 19:32
      witam
      Zastanow sie co jest dla ciebie wazne i czy chcesz miec dziecko ?
      piszesz ze o nim marzysz
      Ja wlasnie zostawilam studia zeby zarobic na in vitro
      ( ja podkresle to bo kazdy ma swoje zdanie)
      Nie umiala bym zyc w przekonaniu ze wybralam studia zamiast dziecka
      a jesli nie bedziesz mogła go miec to moga cie dopasc takie wadpliwosci
      Na magisterke jeszcze przyjdzie czas jests mloda
      pozdrawiam
      i zycze podjecuia decyzji ktorej nie bedziesz nigdy zalowac
    • justyna_p_k Re: być czy mieć... 31.05.06, 20:22
      ja wybrałabym dziecko:) studia nie uciekna bedzie ci trudniej napewno tobie i t
      wojemu narzeczonemu ale czy nie bedzie wam trudniej za 2 lata po magistrze kiedy
      np.okaze sie ze nie mozecie miec dzidzi???TYm bardziej ze mówisz ze marzysz o
      dziecku.....a mówie ci z kasą sie jakoś ułoży lepiej lub gorzej ale sie ułoży
      :)życzę powodzenia :)
    • paula.anna Re: być czy mieć... 01.06.06, 13:49
      ja zasadniczo zwykle odpowiadam "być".
      w tej sytuacji... nie jesteś już nastolatką, wiek na rodzenie dzieci odpowiedni
      już właściwie osiągnęłaś... jeśli oboje tego chcecie i nie wyobrażacie sobie
      życia bez dzieci (w przyszłości, gdybyście jednak potem nie mogli ich mieć),
      jeśli możecie liczyć na jakąkolwiek pomoc "w razie czego". przecież pracy
      narzeczony może poszukać lepiej płatnej, Ty może możesz jakoś zarabiać w domu,
      nie wiem, korepetycje, tłumaczenia (takie rzeczy przychodzą mi do głowy z
      mojego doświadczenia). na studia nigdy nie jest za późno, natomiast dla wielu
      osób na dziecko ciągle "nie ma właściwego momentu", bo albo za małe mieszkanie,
      albo za mało kasy...
      nie znam wszystkich szczegółów, ale myślę, że powinno Wam się udać. a tak na
      marginesie, słyszałam, że najbardziej żałuje się w życiu rzeczy, których się
      nie zrobiło...
      życzę powodzenia
    • gusia40 Re: być czy mieć... 05.06.06, 02:59
      Na dorobienie się masz całe zycie .Na urodzenie czas ograniczony.Tesciowie może
      chociaż trochę pomogą opiekując się wnukiem.
      • anka12311 Re: być czy mieć... 06.06.06, 13:49
        Hmm... Ja urodziłam dziecko w wieku 15 lat. Teraz synek ma 6 lat, we wrześniu
        pójdzie do zerówki. Byliśmy bardzo młodymi rodzicami ja 15, tata 18. Na
        poczatku (przez dwa lata) mieszkałam z teściami. Pokończyliśmy w tym czasie
        szkoły. On średnią, ja jestem na drugim roku studiów zaocznych. Oboje
        pracyjemy, synek chodzi do przedszkola. Dziadkowie czesto opiekują sie naszym
        dzieckiem gdy jesteśmy w pracy lub cgcemy pojechać do kina. Dwa lata temu
        miałam torbiela na jajniku, przeszłam laparoskopie. Być może niebede mogła mieć
        już dzieci...
        My daliśmy RADE!!!
        I wam też tego życze z całego serca!!!
        Pozdrawiam.
    • katia221 Re: być czy mieć... 06.06.06, 15:02
      Ja bym się decydowała - zwłaszcza, że oboje tego chcecie :-) - a co do
      pieniędzy to powiem ci tak - wszystko może się zmienić i to na lepsze - ja
      jeszcze w zeszłym roku zarabiałam słabo - mąż jeszcze mniej - a w tym roku w
      styczniu mąż zmienił pracę - zarabia 3 razy więcej - ja w marcu dostałam
      podwyżkę - nawet nam to się nie śniło - wcześniej nie marzyliśmy nawet o
      mieszkaniu a dziś zaczynamy budowę domu ;-) więc uszy do góry! i uwierz, że
      będzie dobrze a tak na pewno się stanie!!! życzę wam wiele szczęćia. Pozdrówka.
      Kasia
    • marvel_maid Re: być czy mieć... 06.06.06, 15:39
      Ja uważam, że dziecko to nie zabawka. Wychowanie pochłania bardzo dużo
      pieniędzy, im jest starsze tym więcej. Samą miłością dziecka nie wychowasz,
      dlatego warto być zabezpieczonym finasowo (nie mówię, żebyś przez 10 lat się
      dorabiała, ale jeśli teraz macie niedużo pieniędzy, to napewno po urodzeniu
      dziecka ich nie przybędzie).
      Nie można sobie myśleć, "jakoś to będzie". Jeżeli bardzo chcesz tego dziecka to
      prędzej czy później napewno będziesz je miała. Ja na Twoim miejscu skończyłabym
      studia i znalazła stabilną pracę, bo uważam, że miarą dojrzałości człowieka
      jest myślenie zanim podejmie się decyzje, a nie kierownie się uczuciami.
      • anka12311 Re: być czy mieć... 06.06.06, 18:43
        marvel_maid napisała:
        > a nie kierownie się uczuciami.

        A czym sie Pani kieruje?!
        Pesymistyczne podejście do życia:((( Osobiście niezazdroszcze:(((

        > Nie można sobie myśleć, "jakoś to będzie". Jeżeli bardzo chcesz tego dziecka
        to
        > prędzej czy później napewno będziesz je miała.

        Dajesz do myślenia, że bedzie miała pieniądze na in vitro? tak? Dziewczyna
        naprawde może niemieć dzieci i dlatego tu napisała...

        >Jeżeli bardzo chcesz tego dziecka to
        > prędzej czy później napewno będziesz je miała.

        Jakbym czytała horoskop:(((Wróżko...

        Ja jestem 100% optymistką, biore z życia wszystko i jest mi bardzo dobrze, a
        nie tylko to co można kupić za pieniądze!!!

        Pozdrawiam.
        • marvel_maid Re: być czy mieć... 07.06.06, 08:59
          anka12311 napisała:

          > A czym sie Pani kieruje?!
          > Pesymistyczne podejście do życia:((( Osobiście niezazdroszcze:(((

          I bardzo dobrze. Zazdrość to wstrętna cecha:( Ale mnie chodziło raczej o
          kierowanie się rozsądkiem, bo wtedy wszystkie uczucia (również miłość) są
          zdrowe i dojrzałe. Po to właśnie człowiek dostał rozum. Szkoda, że tego nie
          rozumiesz.

          > Dajesz do myślenia, że bedzie miała pieniądze na in vitro? tak? Dziewczyna
          > naprawde może niemieć dzieci i dlatego tu napisała...

          Nie raz przekonałam się, że jeżeli czegoś bardzo pragniemy to możemy to
          osiągnąć, choć czasami pod trochę inną postacią. Urodzenie dziecka to nie
          jedyna alternatywa, adopcja to również wspaniała szansa, kto wie czy nie
          wspanialsza, a napewno (moim zdaniem) szlachetniejsza (absolutnie nie mam
          zamiaru ubliżać matkom, które wolą mieć własne dzieci). Nie ma nic
          nadzwyczajnego w pokochaniu dziecka, które się urodziło, ale pokochanie
          adoptowanego to trudniejsza, a za co tym idzie bardziej wartościowa sprawa.

          > Ja jestem 100% optymistką, biore z życia wszystko i jest mi bardzo dobrze, a
          > nie tylko to co można kupić za pieniądze!!!

          Ja też jestem optymistką, ale to nie znaczy, że rzucam się na ślepo pod
          tramwaj, bo optymistycznie wierzę, że nic złego mi się nie stanie (nie bierz
          tego zbyt dosłownie:) A mój rozsądek nie jest równoznaczny z tym, że liczą się
          dla mnie tylko pieniądze. Poprostu uważam, że decydowanie się na dziecko, kiedy
          kogoś na nie nie stać, jest egoizmem. Podkreślam, że to moje zdanie, nikt nie
          musi się ze mną zgadzać.
          • anka12311 Re: być czy mieć... 07.06.06, 12:32
            marvel_maid napisała:

            > Szkoda, że tego nie
            > rozumiesz.

            Rozumiem lecz moje zdanie na ten temat jest inne.
            Możemy dyskutować w nieskończoność ale po co?...

            > Nie raz przekonałam się, że jeżeli czegoś bardzo pragniemy to możemy to
            > osiągnąć, choć czasami pod trochę inną postacią.

            Możemy to osiągnąć? Naprawde? Wbrew swojej natury i fizjologi też?!
            Spodziewałam sie podjecia tematu adopcji...


            Urodzenie dziecka to nie
            > jedyna alternatywa, adopcja to również wspaniała szansa, kto wie czy nie
            > wspanialsza, a napewno (moim zdaniem) szlachetniejsza (absolutnie nie mam
            > zamiaru ubliżać matkom, które wolą mieć własne dzieci).


            Większym cudem i darem jest urodzić niż adoptować!
            Wiem to z własnego doświadczenia.
            Moje dziecko ma moją krew... czułam jego ruchy...
            Każda matka zna to uczucie...

            > Ja też jestem optymistką, ale to nie znaczy, że rzucam się na ślepo pod
            > tramwaj, bo optymistycznie wierzę, że nic złego mi się nie stanie (nie bierz
            > tego zbyt dosłownie:) A mój rozsądek nie jest równoznaczny z tym, że liczą
            się
            > dla mnie tylko pieniądze. Poprostu uważam, że decydowanie się na dziecko,
            kiedy
            >
            > kogoś na nie nie stać, jest egoizmem.


            A co zrobi kobieta która "wpadnie"? Ma usunąć ciąże dlatego, że niema pekatego
            konta w banku?! To było by śmieszne a raczej tragiczne!!! Wiesz ile rodzi sie
            dzieci nieplanowanych? Wiesz co by było gdyby wszystkie kobiety myślały w ten
            sposób?! Kobieta która poddaje sie aborcji jest nietylko egostką...Wrakiem
            ludzkich uczuć...

            Totalny zjazd z tematu ale mi o to niechodziło.


            I takie jest moje zdanie.

            Pozdrawiam:)))
            B.O.
            • marvel_maid Re: być czy mieć... 07.06.06, 13:26
              anka12311 napisała:

              > Możemy to osiągnąć? Naprawde? Wbrew swojej natury i fizjologi też?!
              > Spodziewałam sie podjecia tematu adopcji...

              Przecież napisałam o adopcji, a nie o pokonywaniu "błędów natury", choć wierz
              mi znam przypadki, kiedy ludzie, którym lekarze nie dawali szans na przeżycie,
              wyzdrowieli. Cuda naprawdę czasmi się zdarzają. Ale wracając do tematu
              to jeżeli ktoś naprawdę chce mieć dziecko ma kilka możliwości, nie trzeba
              odrazu decydować się na natychmiastową ciążę, "bo będzie za późno".

              > Większym cudem i darem jest urodzić niż adoptować!
              > Wiem to z własnego doświadczenia.
              > Moje dziecko ma moją krew... czułam jego ruchy...
              > Każda matka zna to uczucie...

              Ja uważam, że dla ludzi marzących o posiadaiu dzieci największym darem jest
              właśnie to, że je mogą mieć, a nie to kto je urodził. Rozumiem, że Ty nie
              potrafiłabyś pokochać nie Twojego dziecka. Zastanów się jednak ile ma wspólnego
              z prawdziwą miłością takie stawianie warunków "dziecko ma być moje". Nie
              krytykuję Cię, ale mam odmienne zdanie w tej sprawie.

              > A co zrobi kobieta która "wpadnie"? Ma usunąć ciąże dlatego, że niema pekatego
              >
              > konta w banku?!

              Nie pisałam o wpadce, a tym bardziej o aborcji. Nie o to również pytała autorka
              wątku. Mówimy o planowaniu dziecka. Uważam, że bardzo dobrze, że ktoś w takiej
              sytaucji zastanawia się, a nie myśli tylko o sobie. Postawa w stylu "chcę mieć
              dziecko, więc nie ważne czy mam za co je wychować, byle tylko spełnić swoją
              zachciankę" dla mnie oznacza egoizm.
    • biszkopcio Re: być czy mieć... 07.06.06, 16:39
      Dziękuje Wszystkim za rady. Jeszcze nie podjęliśmy żadnej decyzji dotyczącej
      dziecka. Narazie skupiłam się na studiach i obronie pracy licencjackiej. W lipcu
      po laparoskopii dowiem się na pewno jakie są rokowania. Jeśli lekarze bedą
      doradzać ciążę, zdecydujemy się od razu. Jeśli okarze się, że to jednak nie
      endometrioza, wtedy przemyślimy wszystko jeszcze raz i bez pośpiechu podejmiemy
      jakąś decyzję. Chciałabym dać mojemu dziecku wszystko czego tylko bedzie
      potrzebować, dlatego uważam, że nie można bagatelizować problemu braku
      pieniędzy. Na studia bede zdawać. Da mi to szansę na znalezienie dobrze płatnej
      pracy w przyszłości. A tak na marginesie, to pochwalę się, że w przyszłym
      tygodniu idziemy wyznaczyć datę ślubu. Chcielibyśmy na 9 września... :-)
Pełna wersja