26.10.06, 00:23
Moze nie jestem mloda mezatka, bo juz 5 lat minelo, ale wlasnie w ostatnich miesiacach wszystko we mnie peka, zupelnie pogubilam sie we wlasnych uczuciach i zwiazku. Dzisiaj doszlo do tego, ze wyszlam z domu i wrocilam po 2 godzinach nie mowiac ani gdzie ide, ani kiedy wroce.
Nie wiem, czy moje malzenstwo ma sens, ja w kazdym razie go nie widze.
Przez pierwsze 2 lata bylo normalnie, potem zylismy na odleglosc, bo dostalam ciekawa oferte i tez jakos to przetrzymalismy.
Po powrocie dlugo szukalam pracy i mialam momenty zalamania. W koncu prace znalazlam. Moj maz zaoszczedzone pieniadze w zasadzie bez mojej zgody zainwestowal w watpliwy interes. Po moim powrocie poczul sie tez zwolniony ze wszelkich obowiazkow domowych, a mnie to dobija, pracuje wiecej i dluzej niz on i nie mam w nim zadnego wsparcia, przynajmniej ja to tak odczuwam.
Dostaje szalu jak go prosze o pomoc. Mielismy decydowac sie na dzieci, ale ja w obecnej sytuacji tego nie widze. Seks prawie przestal istniec miedzy nami to po pierwsze, a po drugie nie wyobrazam sobie wychowywania dzieci wiedzac, ze na meza liczyc nie moge, teraz nawet wyrzucenie smieci to dla niego trud.

Dzisiejszej nocy moze mam tak tragiczne przemyslenia, ze szkoda sie w nie zaglebiac, ale glownie mysle o tym, ze nigdy za nikogo nie powinnam była wychodzić za maz.
Obserwuj wątek
    • aniolek791 Re: KRYZYS 26.10.06, 00:28
      witam cie!
      ja tez mam za soba(?)podobny kryzys. moj maz jesz kochanym czlowiekiem i wiem,
      ze jestem dla niego najwazniejsza, ale facetowi nie mozna pokazywac za duzo
      uczucia! to jest niestety prawda. my mielismy krytyczne 3 miesiace, tragedia on
      sie staral, a ja mialam wszystko gdzies. doslownie tak bylo. mysle, ze jak mu
      pokazesz, ze mozesz i bez niego, to sie moze obudzi. czesciej wychodz sama i nie
      opowiadaj mu zbyt wiele, mi to pomoglo!
      • babka33 Re: KRYZYS 26.10.06, 11:08
        myslę, ze to może być jakis pomysł. Trudno, bedzie trochę mniej porzadku w domu
        przez jakis czas, ale chyba warto się poświęcić i spróbować. Zmień też coś w
        swoim wyglądzie - np fryzurę, oczywiście go nie uprzedzając.
    • judith79 Re: KRYZYS 26.10.06, 11:23
      rozmawiac, rozmawiac i jeszcze raz rozmawiac. nikt ci tu nie powie czy twoje
      malzenstwo ma sens bo to sami musicie stwierdzic. zmeczenie materialu
      przytrafia sie kazdemu ale zazwyczaj przechodzi:) btw nie zrozumialam pomyslu
      ze zmiana fryzury, moze jakies podpowiedzi?
      • nouille Re: KRYZYS 26.10.06, 11:55
        Dziękuję za te wszystkie słowa.
        Owszem próbuję coś zmieniać - ostatnio kolor włosów właśnie i to na życzenie
        męża zresztą.
        Właśnie chciałabym, żeby nastąpił jakiś wstrząs, żeby wyjść z marazmu takiego i
        okropnej codzienności.
    • cytrynka123 Re: KRYZYS 26.10.06, 13:55
      A mi sie wydaje, ze jezeli widzisz przyszlosc zwiazku i chcesz, to udajcie sie
      do terapeuty. Ktos uprawniony i z zewnatrz moze lepiej wam unaoczni problem i
      moze podsunie pomysl jak sie uporac. Choc normalnie to sami zainteresowani
      wiedza jak najlepiej rozwiazac problem, o ile zrozumieja na czym on polega.

      Odnosnie zmian w wygladzie. Kiedys czytalam jakas amerykanska ksiazke... Zwykle
      sa to glupawe poradniki, ta okazala sie fajna. Czasem dobrze jest cos zrobic
      inaczej: sol wstawic do lodowki, kupic nowa halke (czy chalke????? nie wiem, bo
      nie nosze), jedwabne majtki, fryzure zrobic sobie, tak jak tobie sie podoba,
      najlepiej diametralnie inna. Kupic wino i samej sie go napic.... Chodzi o
      pokazanie swojej autonomii.. nie jestes wlasnoscia meza i musi sie on o ciebie
      starac. Te pomysly moga zapalic lampke w glowie meza pt. "romans". Facet
      zagrozony lepiej reaguje na potrzebe zmian. Chce odzyskac kobiete. Ty nic zlego
      nie zrobilas, ale zagrozilas jego poczuciu wygodnej stabilizacji, wiec musi
      ruszyc zadek i do roboty. Facet musi byc od czasu do czasu zagrozony,a kobieta
      musi uznawac swoje prawo do odrebnosci.
    • aserath Re: KRYZYS 27.10.06, 11:16
      no widzisz - zmieniasz kolor wlosów ale na zyczenie męża - to zdanie bardzo duzo
      mówi o twojej sytuacji!!! Dziewczyny mają racje, pokaz swoją autonomię, niech on
      nie mysli ze bedziesz skakala kolo niego. JA przetrzymywalam, nawet i ponad
      tydzien brudne gary w zlewie kiedy byla jego kolej zmywaia i nie gotowalam
      obiadów bo nie bylo garów - od razu zaczął zmywać> Wiem ze ten przyklad to
      pierdoła, ale tak naprawde z takich drobnych pierdół składa się zycie. Niestety
      jak sie pokaze facetowi ze mozna cos zrobic za niego - to potem juz tak zostanie...
      • stokrocia79 Re: KRYZYS 27.10.06, 20:01
        Moja sytuacja jest podobna, 5 lat po ślubie. Wraca do domu z pracy jest zawsze
        zmęczony, nic w nim nie robi bo skoro ja nie pracuje to wszystko mam robić sama.
        Mam tego dość!Najgorsze jest to że chodząc na spacery mijam dużo starszego
        mężczyznę,, który niesamowicie mnie kręci (pomóżcie mi to pokonać, nie chce
        ranić męża bo go kocham.
        Trudno żyje mi się z mężem, ponieważ jest jedynakiem, a ja pochodzę z rodziny
        wielodzietnej. On obraża się o wszystko, lubi jak go przepraszam. Czasami czepia
        się jak baba o wszystko. Pomóżcie mi pokonać ten kryzys. Proszę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka