Dodaj do ulubionych

Moj maz-moja mama

22.05.07, 18:56
Poruszalyscie problem tesciowych,a ja mam klopot z wlasna matka...
Przede wszystkim moja mama i moj maz maja rownie zadziorne charaktery. I ja
jestem po srodku... Bardzo lubie jak moja mama nas odwiedza,ale ile mnie
kosztuje rozladowywnie atmosfery w domu...
Niestety moja mama potrafi np. przestawiac garnki w kuchni, krytykowac
ustawienie mebli w naszej sypialni itp. Ja po wielu latach cwiczen i morzu
cierpliwosci umiem taktownie,ale zdecydowanie postawic na swoim,ale moj maz
od razu sie jezy i dyplomacji mu brak... Awantura gotowa-tym bardziej,ze moja
mama jest osoba bardzo latwo sie gniewajaca i urazic ja moze nawet nie taki
ton glosu mojego meza...
Juz pomijam fakt,ze moja mama chyba nadal nie akceptuje mojego meza (ona dla
mnie ksiecia z bajki widziala,a tu przyplatal sie taki zwykly facet), draznia
ja wady mojego meza,ktore mi zwyczajnie zwisaja (nikt nie jest idealem,a
akurat te wady mi zupelnie nie przeszkadzaja),wiec kazda wizyta konczy sie
krytyka,ze R. jest taki i owaki,a najlepiej bym sie z nim rozwidola i
znalazla kogos mnie odpowiedniego... I za kazdym razem od poczatku musze jej
tlumaczyc,ze kocham mojego meza i jest mi z nim naprawde dobrze (od slubu
minelo 4 lata!)...
Wiem,ze nikt nie poradzi mi nic madrego,ale chcialam sie choc wygadac...
Przeciez ja ich oboje barzo kocham! I wiem,ze gdyby oni oboje nie kochali
mnie to bylaby jedna wielka wojna...
Obserwuj wątek
    • brak.polskich.liter Re: Moj maz-moja mama 22.05.07, 20:12
      Z calym szacunkiem, ale gdyby ktos, u kogo wyczuwam na kilometr niechec i brak
      akceptacji wlazil do mojej kuchni bez zaproszenia i grzebal w garnkach,
      przestawial rzeczy, krytykowal mnie w moim wlasnym domu - to nie bawilabym sie w
      protokol dyplomatyczny, tylko opier...bym od gory do dolu bez litosci. Sa
      ludzie, ktorych nalezy od czasu do czasu potraktowac z buta, bo inaczej przekaz
      do nich nie trafia. Jesli Twoj maz nie jest uposledzony umyslowo, na pewno
      wyczuwa niechec Twojej mamy i to, ze cennymi uwagami usiluje rozwalic Wam
      malzenstwo. Absolutnie sie facetowi nie dziwie, ze go szlag trafia. I tak sporo
      lyka.
      A Ty, zamiast sie zalic, ciesz sie, ze masz za meza faceta z jajami, a nie troki
      od kaleson. I moze uswiadom mame, ze skoro nie podoba jej sie Twoj maz i
      porzadki panujace u Was w domu, nie musi Was odwiedzac. Ostatecznie, spotykac
      sie mozna gdzies na neutralnym gruncie. Powiedz jej stanowczo, ze nie zyczysz
      sobie komenarzy pod adresem malzonka. Mama ma prawo ziecia nie lubic, ale
      komentarze i krytyczne uwagi powinna zachowac dla siebie.
    • annaniepanna1 Re: Moj maz-moja mama 22.05.07, 23:25
      Zgadzam się, że z własnymi rodzicami bywa trudniej niż z tesciami, bo po prostu
      ich się kocha. Moja rodzina także nie akceptuje mojego małżeństwa i nic nie
      zmieni faktu, ze jest to dla mnie niezmiernie przykre. Wg nich popełniłam
      mezalians, ale oczywiście dałoby się to naprawić... Ta ostentacyjna niechęć,
      szepty, komentarze. Te uszczypliwe uwagi. Zostaje głęboki żal, nawet jeśli
      doskonale zdaję sobie sprawę, że nie powinnam się tym przejmować. Moja mama
      jest bardzo autorytarna, bardzo przewrażliwiona na swoim punkcie, to czasem
      ociera się o paranoję:( Nieznośna sytuacja. Mam obecnie bardzo skomplikowaną
      sytuację, mieszkamy z rodzicami, by im pomóc, to oni, nie my potrzebują
      wsparcia, a jednak stwarzają sytuacje niezmiernie trudne:( Nie życzyłabym
      nikomu. To nie skarga, nie prośba o radę, bo ja wiem, co należy zrobić, tylko
      na razie z powodów że tak powiem moralnych - nie mogę. Brak.polskich.liter ma
      rację z racjonalnego punktu widzenia. No tak, tylko, że mamy jeszcze emocje.
      Nie chcę teraz zostawić rodziców, bo czułabym się podle, odmawiając im pomocy w
      takim momencie, ale -? Męża bardzo kocham. Rodziców - mimo wszystko - także.
      Tylko żal coraz większy:(
    • maya28 Re: Moj maz-moja mama 23.05.07, 00:08
      Doskonale Cię rozumiem. U mnie wiele wysiłku kosztowało jasne postawienie
      granic, mama nigdy frontalnie nie wyjechała z tekstem, ale przeciez mąż
      wszystko czuje. Pozytywna lekcja jaka z tego płynie, to staram sie zrozumiec
      męża, jezeli jego rodzice robia jakąs karkołomna bzdurę, że to jego rodzice
      których kocha i staram sie nie reagować ostro chociaz czasami bywa to trudne.

      Problem większy jest raczej w braku sympati miedzy naszymi rodzinami. Nasze
      domy tak bardzo się różniły, postawy naszych mam są tak skrajne, ze czasami
      dochodzi do czystej groteski kiedy sie razem wszyscy spotykamy.
      • zamszowa Re: Moj maz-moja mama 23.05.07, 08:35
        u mnie bylo to samo. niestety musisz zdac sobie sprawę, że teraz masz juz nową
        rodzinę, jest nią twój mąż i twoja mama nie ma prawa przychodzic i przestawiac
        ci garnków. raz a dobrze musisz ustalic pewne zasady. ja rowniez probowalma
        delikatnie i to nic nie dało. moi rodzice ingerowali praktycznie w kazda
        dziedzine mojego zycia (jestem jedynaczką).napisałam w koncu do rodzicow list,
        w punktach ustalilam zasady naszych relacji. obrazili się na 3 dni a potem stał
        sie cud. zastosowali się do moich prosb i od tamtej pory wszytsko działa bardzo
        dobrze. miłości swojej mamy nie stracisz nigdy, to biologia. nie boj się
        stawiac granic, pokazesz jej w ten sposob ze jestes dorosła i odpowiedzialna.
        mi się udao, tobie tez się uda:)
        • zara.m Re: Moj maz-moja mama 23.05.07, 14:10
          Zgadzam się. Kiedy zakładamy własną rodzinę, w pewnym sensie dokonujemy wyboru.
          Oczywiście nie ma tu mowy o tym, żeby zerwać kontkaty z rodzicami - z mamą, ale
          chodzi o jasne określenie, co jest ważne dla Twojej rodziny. A Twoja rodzina,
          to twój mąż. Rodzice myślę, że zawsze będą nas kochać, a jak zorientują się, że
          nie poddajemy się ich wpływom, przestaną wstrącać się w organizowanie naszego
          życia.
          Tyle razy czytamy na tym forum rady dla dziewczyn, które mają problemy z
          teściami - nie dajcie się, walczcie o własną rodzinę, sprawcie, żeby mąż bronił
          własnej rodziny przed np. swoją mamusią. To samo możnaby poradzić Twojemu
          mężowi. Żona powinna wspierać mężą, a mąż żonę - tak wybieramy składając
          przysięgę małżeńską. Oczywiście, że idealną sytuacją byłoby doprowadzić do
          tego, że rodzice lubią zięcia i podoba im się w Waszym domu. Ale nie zawsze się
          tak da. Trzeba próbować - może faktycznie (jak to zostało napisane wyżej) na
          początek spotykać się na jakimś gruncie neutralnym, może spróbuj sama
          porozmawiać z mamą i jasno określić reguły. powiedzieć, że zawsze będziesz ją
          kochać, ale nie możesz akceptować jej zachowania. Wyobraź sobie, co musi
          znaosić Twój mąż. Ile można znosić (nawet będąc aniołem), kiedy teściowa
          sugeruje, że nie jest się odpowiednim mężem dla jej córki, a owa córka i żona
          właśnie nie potrafi powiedzieć matce, że się myli?
          Nie chcę krytykować, ale nasunęła mi sie taka właśnie refleksja. Pomyśl, co
          czuje Twój mąż. To trudne, ale czasem trzeba dokonać jakiegoś wyboru. A mama -
          na pewno prędzej czy później zrozumie. Trzymam kciuki!
    • mikams75 Re: Moj maz-moja mama 23.05.07, 17:28
      jestes jedynaczka?

      u mnie byla podobna sytuacja, ale jednak nie tak ekstremalna jak u Ciebie tzn.
      moja rodzina/glownie mama nie akceptowala mojego meza i doszukiwala sie wad i
      rozsiewala straszliwe wizje naszego malzenstwa. Jednak po kilku latach emocje im
      opadly, dostrzegli, ze maz mnie nie pozarl w calosci i ma tez zalety,
      szczegolnie kiedy wokolo inni mezowie z pozoru idealni, okazali sie draniami.

      Problem probowalam omawiac przed slubem, ale nic nie dalo. Postawilam na swoich
      i przestalam sie przejmowac, po slubie zaprzestalam jakichkolwiek dyskusji i
      przekonywania. Z niektorymi osobami wogole zerwalam kontakt. Reszta sie oswoila
      bez specjalnych staran. Mialam o tyle latwiejsza sytuacje, ze mieszkamy daleko
      od naszych rodzin, wiec nie bylo wrednych wizyt, przestawiania garnkow itd. Ale
      sytuacja byla przykra, szczegolnie ze rodzina meza przyjela mnie bardzo cieplo.

      Ale wlasnie - ja jestem jedynaczka i od czasow nastoletnich zawsze kandydat byl
      nieodpowiedni, to byl raczej ogolny problem z zaakceptowaniem tego, ze jakis
      facet moze mnie "zabrac" niz tego, ze moj maz ma jakies wady.
      Obawiam sie, ze w Twoim przypadku rowniez "wymiana" faceta nie poprawilaby
      stosunkow z matka.
      • yadrall Re: Moj maz-moja mama 23.05.07, 20:10
        Nie jestem jedynaczka.
        U nas tez jest tak,ze mieszkamy daleko od moich rodzicow,co owszem unikamy
        niespodzewanych wizyt,ale jak juz moja mama nas odwiedza to przebywa z nami
        np.tydzien czy dwa.
        Dodam,ze jestem dobra zona i ustawiam moja mame,bo wiem,jak sie czuje moj maz.
        Jednie,ze strasznie mnie meczy takie unikanie konfliktow. No, bo wyobrazcie
        sobie,ze przyjezdza moja mama na 2 tygodnie,a zaraz na drugi dzien kloci sie z
        moim slubnym. Przez kolejne 12 dni mam bardzo goraca sytuacje w domu... Kiepska
        perspektywa... a z drugiej strony bardzo kocham moja mame i chce ja co jakis
        czas goscic u siebie...
        • mikams75 Re: Moj maz-moja mama 24.05.07, 13:02
          no wlasnie u mnie jest podobnie - wizyty tez sa ok. tygodniowe, niech sie mama
          czuje jak u siebie w domu i niech sobie poprzestawia te garnki. Uwagi na temat
          przemeblowania mieszkania przyjmuj jako dobra rade, przeciez takie rzeczy mozna
          sobie przedyskutowac z mama czy kolezanka, jak by wszystko ustawic zeby bylo
          fajnie. A i tak to twoja decyzja jak masz umeblowane. Nie bierz takich uwag jako
          krytyke. Nie wierze, ze nigdy nie powiedzialam mamie np. ze nowy obrus niezbyt
          pasuje do wystroju itp. To zwykle babskie gadki.

          Problemem duzym sa te klotnie. W moim przypadku maz jest niekonfliktowy, olewa,
          zreszta sa ograniczeni jezykowo zeby sie porzadnie poklocic, bo moj maz nie
          jest Polakiem. Jak mama przyjezdza to sie robi ciasnawo w domu i maz ma wymowke
          zeby robic nadgodziny w pracy.
          Wiem, ze to uciekanie przed problemem...
          Poza tym moja mama zaczela nas odwiedzac jak jej troche emocje po naszym slubie
          opadly czyli po 2 latach.
          Ostatnio mama przyjechala jak maz wyjechal na kilkudniowa konferencje, wiec tez
          wszyscy byli zdowoleni.

          Doszlam jeszcze do jednego wniosku - kobiety przekwitajace sa nadpobudliwe i
          awanturne, moze to tez dotyczy twojej mamy? Pociesze - to mija.

          Dodatkowo co mozesz zrobic to zapewnic mamie atrakcje przez caly dzien -
          wycieczki, jakas aktywnosc, zwiedzanie, troche sportu. Na wieczor bedzie na tyle
          zmeczona, ze nie bedzie miala sily na klotnie.


          • yadrall Re: Moj maz-moja mama 24.05.07, 19:49
            Dzieki za rady!

            Ja sie z moja mama dogaduje,albo faktycznie przyznaje jej racje,albo
            zdecydowanie i stanowczo (ale grzecznie by nie prowokowac awantury) stawiam na
            swoim i tyle.
            Zdecydowanie gorzej reaguje na takie wtracanie sie moj maz... W zwiazku z czym
            musze byc caly czas czujna i gasic ew konflikty w zarodku.

            Jezeli chodzi o zapewnienie atrakcji to jest niejaki klopot-ja pracuje,wiec
            rano moja mama siedzi sama. Potem ja wracam,i jestem padnieta,a moja mama
            oczekuje rozrywki i jest pelna energii... Naprawde ja kocham i bardzo lubie jej
            wizyty,ale czasem mnie to przerasta i jest meczace.

            Dziekuje za wszelkie rady!!!

            Ps. moj maz niestety jest polakiem,wiec o wymiane zdan nie trudno...
    • aaa19795 Re: Moj maz-moja mama 26.05.07, 21:10
      hej ja tez tak mialam ale to zostawilam...to dwoje doroslych ludzi, niech sobie
      sami radza. jasne ze zaqwsze troche mnie to kosztuje, ale juz przynajmniej nie
      kombinuje co i jak zeby bylo dobrze. np jak zaczynaja ze soba gadac to juz nie
      kontroluje tej rozmowy i nie pilnuje zeby wszystko bylo ok tylko wychodze np do
      kuchni hjehe...ale to dziala, slowo!
    • lemonna Re: Moj maz-moja mama 27.05.07, 16:14
      postępowanie twojej mamy , za przeproszeniem, jest beznadziejne!! i to jeszcze
      po 4 latach małżeństwa!!! na miejscu twojego męża bym chyba ją zaczęła wyzywać i
      zabroniła przychodzić do Waszego domu! jak ona może sugerować ci rozwód????
      chora kobieta!!!
      • yadrall Re: Moj maz-moja mama 27.05.07, 17:20
        WIdzisz, moj maz mnie kocha i nie chce mnie pozbawic kontaktu z rodzina. To
        taki dowod milosci z jego strony. Ja w zamian dbam,by moja mama widziala gdzie
        jest jej miejsce. I wszelkie gadki o rozwodzie ucinam dosc szybko,aczkoleiwk
        duzo dyplomacji wymaga ode mnie takie zalatwienie sprawy by nie wywolac
        awantury.

        Ps. najlepsze jest to,ze moja mama wskazuje na faktyczne wady mojego slubnego!
        Tylko,ze kazdy z nas ma wady,a akurat te minusy mojej drugiej polowki sa dla
        mnie do zaakceptowania. Gdyby mi te cechy przeszkadzaly to chyba bym sie z nim
        rozwiodla.
    • angela325 Re: Moj maz-moja mama 29.05.07, 10:22
      ja mam to przed slubem tylko że oni odnoszą się do siebie dobrze a ja muszę
      sama słuchać wszystkich użaleń...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka