Dodaj do ulubionych

Gorsza bo druga?!

24.06.03, 23:20
Cześć Dziewczyny
Zwracam sie z prośbą o wsparcie. Może któraś ma podobny problem jak ja.
Jestem drugą żoną w kolejności i przysłowiową macochą. Jak sobie radzicie w
takiej sytuacji? Jakie są (czy są) relacje z poprzedniczkami?
Obecnego męża poznałam 5 lat po jego rozwodzie (więc nie przeze mnie rozpadło
się małżeństwo...). Unikam kontaktów z pasierbicą (jej mama bardzo szybko
postarała się o "nowego tatusia" - stąd rozpad małżeństwa), ma ona już 16
lat. Mąż naciska mnie na poznanie i kontakty z nią. A ja chciałabym "odciąć"
grubą kreską poprzednie jego małżeństwo (łącznie z "przychówkiem") i mieć
normalne życie, jak przystało na młodą (chyba jeszcze bo już 4 lata po ślubie)
mężatkę. Dochowaliśmy się własnych pociech - prawie trzylatka i
trzymiesięcznego maleństwa (obaj chłopcy). Ale to ja żyję problemami dzieci,
bo maż to już kiedyś przeżył...

Pozdrawiam
Barbara
Obserwuj wątek
    • julka15 Re: Gorsza bo druga?! 25.06.03, 23:54
      Witaj Basiu,

      Mój narzeczony jest dużo starszy ode mnie i ma 14-letnią córkę, która mieszka z
      mamą. Rozstali się już dawno temu. Później on był jeszcze kilka lat z inną
      kobietą. Teraz jest ze mną. Mamy miesięczną córeczkę. Tak więc jestem trzecia w
      kolejności.

      Nie rozumiem tak do końca na czym polega Twój problem. Czy unikasz pasierbicy,
      bo chcesz żyć nowym życiem, bez związku z przeszłością męża, czy może Twoje
      kontakty z pasierbicą źle się układają i dlatego jej unikasz.

      Myślę, że to jest w ogóle trudna sytuacja. Normalne jest to, że kobieta chce
      sobie ułożyć życie z mężczyzną, którego kocha. I właściwie dzieci nie powinny w
      tym przeszkadzać - no bo dlaczego? Przecież możecie być szczęśliwą rodziną, nie
      wyłączając pasierbicy. Wydaje mi się, że próba odcinania się od niej może
      pogorszyć tylko sytuację. Pamiętaj, że to jest jego córka i on na pewno ją
      kocha. Pewnie byłby szczęśliwszy, gdybyście zbliżyły się do siebie - byłoby mu
      łatwiej. Ty możesz zrobić "grubą kreskę" na przeszłość, ale on tego nigdy nie
      zrobi. Uważam też, że jeżeli chce utrzymywać kontakty z dzieckiem, to tylko
      dobrze o nim świadczy.

      Jeśli o mnie chodzi, to muszę przyznać, że często mam tak, że nie mam ochoty
      widywać się z jego córką. Kiedy ją poznałam, to w ogóle nie przyszło mi do
      głowy, że może byc taki problem. Ale nie są to łatwe kontakty. Ona jest bardzo
      zazdrosna o ojca i stwarza czasami klimat rywalizacji. Staram się w to nie
      wciągać, ale nie zawsze mi wychodzi. Poza tym wchodzi w ten trudny wiek i
      ciężko jest cokolwiek od niej wyegzekwować (chodzi o proste rzeczy, typu:
      pościel łóżko). Takie sytacje wywołują niepotrzebną nerwowość. Szczerze mówiąc
      nie wiem jak sobie radzić z wiecznie naburmuszoną nastolatką. To powoduje, że u
      mnie też złość narasta. Często nie potrafię "odpuścić", bo wydaje mi się, że to
      czego od niej chcę, to proste rzeczy, normalne, które każdy człowiek musi
      robić. Często zapominam, że to jeszcze dziecko i że ja sama byłam podobna,
      kiedy byłam w jej wieku. W takich sytuacjach chciałabym, żeby ona nie spotykała
      się z nami. Mielibyśmy święty spokój i więcej czasu dla siebie. Czemu ja muszę
      męczyć się z "cudzym" dzieckiem?

      Może jestem szczera do bólu, ale tak mam. Jest to bardzo trudne dla mnie.
      Praktycznie za każdym razem, kiedy się z nią spotykam muszę odpędzać od siebie
      złe emocje, nie dopuszczać, żeby to się we mnie "nakręcało". Kiedy mi się to
      udaje, to potrafię spędzić z nią miło czas i jest mi autentycznie miło. To daje
      jakąś szansę na przyszłość.

      Trochę się rozpisałam, ale to i tak tylko wierzchołek góry lodowej...
      Na koniec napiszę jeszcze tylko, że to jedna z tych sytuacji w życiu, kiedy
      człowiek chciałby pójść na skróty, ominąć problem unikając go. Tak jest
      łatwiej. Ale czy lepiej?

      Pozdrawiam,

      Julia
    • anetal2 Re: Gorsza bo druga?! 27.06.03, 22:42
      Hej,
      Przeczytałam oba listy i mam podobną sytuację jak Ty Basiu i Ty Julio. Mój mąż
      jest 19 lat starszy ode mnie i jestem jego drugą żoną. Z pierwszą rozwiódł się
      kilka lat przed tym jak go poznałam. Potem przez długi czas mieszkał z inną
      kobietą, a ja pojawiłam się trzecia. Z pierwszego małżeństwa mąż ma 18-letniego
      syna. Niestety w naszym przypadku, to syn nie chce utrzymywać z nami kontaktu,
      choć nie jest to z mojej winy. Wiem, że mój mąż bardzo go kocha i bardzo go
      boli, że syn się od niego odsunął. Ja go również bardzo lubię i chętnie się z
      nim spotykam (co jest wielką rzadkością). Niestety do takiej sytuacji
      doprowadziły: była żona i była teściowa. Wiem, że była
      dziewczyna "zaprzyjaźniła" się z byłą żoną i z synem mojego męża i
      prawdopodobnie ona również miała tutaj swój wielki wkład. Wogóle jeśli o nią
      chodzi, to mogłabym napisać książkę. Kiedy poznałam mojego męża, zaczęły się
      dziać wokół mnie dziwne rzeczy. Zaczęło się od głuchych telefonów, a potem ...
      szkoda gadać. Okazało się, że była dziewczyna mojego męża jest bardzo zadrosna
      i nie zamierza go sobie "odpuścić". Mieliśmy ją na głowie przez 2 lata.
      Skończyło się po naszym ślubie. To był koszmar. Takie rzeczy ogląda się chyba
      tylko w telenowelach brazylijskich, czy jakichś tam. Teraz od prawie 2 lat mamy
      spokój, ale ciągle jeszcze boję się cieszyć z tego powodu, żeby nie zapeszyć.
      Tym bardziej, że zdarzyło się jej w tym okresie zadzwonić raz do mojego męża.
      Syn mojego męża uważa ją za swoją przyjaciółkę. Dzwonią do siebie, spotykają
      się. Zdaję sobie również sprawę, że ona nastawia go przeciwko nam, a
      szczególnie mnie. Zresztą dała mi to kiedyś do zrozumienia. Czasem czuję się
      więc bardzo źle z tego powodu, a z drugiej strony dziwię się, że chłopak w jego
      wieku nie potrafi oddzielić prawdy od fałszu i sam decydować w co wierzy i co
      jest dla niego lepsze.

      Ale się rozpisałam. Mam nadzieję, że nie posnęłyście.
      Pozdrawiam
      Aneta
    • basiulola Re: Gorsza bo druga?! 30.06.03, 14:47
      Dziekuję za odzew.
      Przemyślałam sobie pewne sprawy... Piszecie, że macie lub staracie się mieć
      kontakty z pasierbami. (Reasumuje oba posty) Może na moją postawę płynęło
      wychowanie - jak ktoś dopuścił się do zniszczenia małżeństwa to trudno z nim
      utrzymywać kontakt. Zapatrywania bardzo radykalne: białe-białe, czarne-czarne.
      Dlatego uważałam, że skoro pierwsza żona jest osobą, która za pieniądze
      wszystko zrobi, nie jest osobą z którą można utrzymywać kontakt to
      automatycznie z córką też nie, bo mieszka z nią i "nasiąka" jej sposobem
      myślenia i zachowania. Wychodziłam z założenia; "Jaka mać taka nać". Boję się,
      że jak złagodzę swój sprzeciw w kontaktach męża z córką (telfony, widzenia nie
      sa zbyt częste ale są - o większości nie wiem albo dowiaduję się później...) to
      odnowią się kontakty z byłą żoną. Bo spotyka się z córką w ich mieszkaniu -
      tylko wspólna herbatka... Kiedyś coś załatwiał dla córki z jej matką - prosiła
      go o zajęcie się jej drugim, małym dzieckiem, itp. A może by tylko pomógł to
      czy owo... Założenie: córka tak - matka jej nie, jest trudne do wyegzekwowania.
      Przyjełam postawę zachowawczą: lepiej obie nie. Może się mylę, dlatego
      chciałabym poznać jak to u Was wygląda.
      Pozdrawiam Basia
      • anetal2 Re: Gorsza bo druga?! 30.06.03, 22:35
        Witam!

        Przeczytałam... i nie zazdroszczę. Też nie byłabym szczęśliwa, gdyby mąż
        spotykał się z synem u byłej żony. Na szczęście mój mąż nie chce mieć z byłą
        żoną nic wspólnego, a już napewno widywać się z nią. Myślę, że możesz zrobić
        kilka rzeczy, żeby być spokojniejszą. Przede wszystkim daj mężowi do
        zrozumienia, że pomimo iż jest to dla Ciebie trudna sytuacja, to akceptujesz
        jego córkę i to że pragnie się z nią spotykać (jest jego pierwszym dzieckiem i
        zawsze będzie częścią jego życia, więc im bardziej będziesz przeciwdziałać
        spotkaniom, tym bardziej uzyskasz efekt odwrotny, tyle tylko, że mąż coraz
        częściej będzie ukrywał przed Tobą spotkania). Doprowadź do sytuacji, w której
        mąż będzie Ci otwarcie mówił o spotkaniach (przed nimi, a nie po). Myślę, że
        powinnaś przemyśleć, czy lepiej czułabyś się, gdyby spotkania odbywały się w
        waszym domu (będziesz miała wszystko "pod kontrolą"), czy wolisz, gdy mąż
        jeździ do byłej żony. Myślę, że to pierwsze byłoby lepsze. Postaraj się
        zaakceptować jego córkę. Ona Ci pod żadnym względem nie zagraża, dopóki Twoja
        zazdrość nie weźmie góry nad rozsądkiem. Basiu, takie jest moje zdanie, nie
        wiem, czy dobre, czy złe - Ty zrobisz jak zechcesz - wydaje mi się jednak, że
        zabranianie spotykania się z córką, to najgorsze co możesz zrobić.

        Aneta
    • badia Re: Gorsza bo druga?! 06.08.03, 17:42
      Basiuola, trochę to z praktyki znam. Nie wydaje mi sie jednak, żeby była żona
      mogła być dla Ciebie jakimkolwiek zagrożeniem. Przecież od niej odszedł. Faceci
      nie lubią powrotów, zresztą nikt nie lubi i takie radosne powroty praktycznie
      są niemozliwe. To czego tu się obawiać?
      Pierwsz rzecz, z która musisz sobie poradzic to moim zdaniem nieuzasadniona
      zazdrośc o drugą kobietę.
      A dziecko - cóż. Ono ma juz matkę i ty jeśli chcesz mozesz się z nim
      kontaktować, jeśli nie chcesz - nie musisz. Z tego co wiem matki nie sa wcale
      zachwycone z powodu takich kontaktów. Twoja wola, jeśli wolisz nie - zostaw
      mężowi wolna rękę, niech wyjadą na wakacje, niech widują sie w neutralnym
      miejscu, jeśli nie chcesz, żeby to był Twój dom, lub dom byłej.
      A może dziecko jest OK?
      Ale rozumiem, że może Cie odpychać od genów Twojego męża i obcej kobiety.
      Biologia tak działa, czasem sie potrafimy wznieść ponad biologię, czasem - nie.
      I chyba nie ma sensu robic niczego na siłę, bo tylko bedziesz nieświadomie
      pokazywać dziecku, że jest "złe", "gorsze". Jak sie nie czujesz na siłach to
      nie zawiązuj kontaktów.
    • gosiaf4 Re: Gorsza bo druga?! 08.08.03, 23:00
      Ja co prawda zone jeszcze nie jestem, natomiast mamy w planach slub. Natomiast
      juz teraz jestem ta druga. Bardzo sie kochamy i tworzymy naprawde bardzo udany
      zwiazek. Mamy duza roznice wieku i co z tego wynika moj luby ma syna. Na
      poczatku znajomosci zastrzeglam sobie, ze ja nie chce miec nic wspolnego z ta
      sprawa. On niech sie spotyka z nim (u jego matki), natomiast ja nawet nie chce
      go zobaczyc. Co prawda w naszym przypadku, on nie powiedzial mi tego na samym
      poczatku, wyszlo to jakis miesiac pozniej jak juz bylo miedzy nami powaznie
      (bal sie, ze go nie bede chciala z dzieckiem, no i mial racje, jakby na
      wstepie mi powiedzial, to bym sie nie zaangazowala, bo to dla mnie tak samo
      jak zonaty- nieruszalny). No ale milosc nie wybiera i wpadlam po uszy (nie mam
      na mysli dziecko:). No i tak juz ponad 3 lata jest i ja nie zmienilam
      stanowiska w tej sprawie, nie pojawia sie u nas ten temat. Jesli sie
      przypadkiem pojawi, to konczy sie 'cichymi dniami', ale to naprawde rzadkosc.
      Nie interesuje mnie co inni na to, to moje zycie. Dziecko ma matke, nie sadze,
      ze jestem mu potrzebna do szczescia. Ojca tez widuje i to dosyc czesto. Moj
      partner nigdy nie dal mi do zrozumienia, ze zalezy mu na tym, zebym poznala
      jego dziecko. mam zamiar tak to zostawic, chyba ,z e w przyszlosci cos sie
      zmieni.
    • domali Re: Gorsza bo druga?! 09.08.03, 11:40
      Ja jestem w podobnej sytuacji- mój mąż ma syna z pierwszego małżeństwa. Ale mam
      do Ciebie pytanie- czy jeśli w przyszłości będziecie mieli dzieci, wyrazisz
      zgodę/chęć, że by się poznały z- przecież-bratem? Ja bardzo bym chciała, żeby
      mój synek znał swojego brata nie tylko z opowiadań, ale nie jest to takie
      proste, niestety... ;( Dominika
      • gosiaf4 Re: Gorsza bo druga?! 09.08.03, 14:32
        Nie mamy jeszcze dzieci i szczerze mowiac, ja nie chce zeby sie znali - na
        dzien dzisiejszy. Nie rozmawialismy jeszcze na ten temat, wiec nie wiem jaka
        podejmiemy decyzje w momencie gdy taka sytuacja zaistnieje. Rozumiem, ze nie
        bedzie to latwa decyzja bo w koncu, jesli beda sie znali to moje dziecko moze
        zapytac,dlaczego ja go nie widuje, albo dlaczego tamto dziecko nie przychodzi
        do nas do domu. Ciezko mi jest w tej chwili cos zadecydowac, bo nie mam
        jeszcze dziecka i nie wiem jak ono zmieni moj poglad na cala sprawe.
        • johana2 Re: Gorsza bo druga?! 13.08.03, 13:45
          A co byście powiedziały, jak byście musiały mieszkać z 18 letnim synem swojego
          męża pod jednym dachem i jeszcze go utrzymywać, bo mąż bez pracy a syn traktuje
          was jak powietrze? Horror!!!
          • gosiaf4 Re: Gorsza bo druga?! 13.08.03, 23:01
            Buuu... wspolczuje :(((
            Gosia
          • domali Re: Gorsza bo druga?! 14.08.03, 11:14
            Nie zazdroszczę... ;(((( A co z szanowną mamusią "chłopca"??? Dominika
    • johana2 Re: Gorsza bo druga?! 14.08.03, 12:41
      szanowna mamusia zwiała do stanów jakieś 12 lat temu i ma wszystko głęboko
      gdzieś-zero kontaków. Ale na szczęście młodzian dojrzał do tego żeby się
      usamodzielnić i od pewnego czasu mieszka sam i prawie sam się utrzymuje. Ale co
      przeszłam prze pierwsze dwa lata mojego małżeństwa w tym także ciąża i niemowlę
      w tych warunkach, to tylko ja wiem. Można napisać książkę.
      • domali Re: Gorsza bo druga?! 14.08.03, 13:40
        Czyli teraz może być już tylko lepiej... ;)))
        A swoja drogą, proponuję Ci opisać swoją sytuację na samodzielnych... może w
        końcu niektóre mamusie zrozumieją, że nie tylko one samotnie wychowują
        dzieci... albo że to ta "druga" ( zastosowałam cudzysłów, bo w końcu jesteśmy
        jedynymi żonami naszych mężów!!!) wychowuje dziecko "pierwszej"...
        Dominika
        P.S. ta moja propozycja to żart... pewnie znalazłyby powód, żeby Ciebie
        zjechać... sorki, że tak gorzko... wyprowadzono mnie tam kiedyś trochę z
        równowagi... Trzymam kciuki!
        • mikawi DO DRUGICH!!! 02.09.03, 17:08
          hej, zapraszam wszystkie drugie żony na forum "macochy";)

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
          • patucha Re: DO DRUGICH!!! 03.09.03, 17:07
            To ja jeszcze dodam swoje 3 grosze. Swojego męża poznałam jak miałam 22 lata.
            Na drugim naszym spotkaniu powiedział mi że ma dziecko, później wyszło że był
            żonaty ale już się rozwiódł (2 lata wcześniej).I najbardziej zabolał mnie fakt,
            iż był żonaty a nie że ma córkę. Teraz jesteśmy od roku małżeństwem, córkę męża
            poznałam jak miała 6 lat i nasze stosunki sa tak myślę idealne. Mała mieszka z
            matką, ale spędzamy razem wszystkie weekendy i wakacje.Zony mojego męza nie
            chciałampoznać bardzo długo, zmusiła mnie do tego Komunia dziecka, gdzie
            poznałam całą rodzinę. Bolało mnie wspominanie tamtej kobiety przez moich
            teściów i byłam zazdrosna o uczucia mojego męża do córki,ale raczej z takiego
            macierzyńskiego punktu widzenia. Po prostu chciałam zeby to było nasze dizecko.
            Przez to że córka męża jest u nas w domu w sumie gościem mój mąż traktuje ją
            ulgowo. To mnie doprowadza do furii bo uważam że szkodzi jej i sobie.Nasz dom
            traktowany jest jak niezły dom ilg i zabaw. na szczeście córka dorasta ma 12
            lat i widać jak bardzo jest rozpieszczona. Mój mąż zaczął zauważać że
            traktowanie jej ulgowo (bo skrzywdzil ją) ni eprzynosi rezultatów.a wręcz
            przeciwnie.
            Myślę ze powinnas porozmawiać z męzem. jak mu powiesz z edoceniasz jego
            rodzicielską milosc i jednoczesnie jak wyrazisz sowje obawy i problemy to moze
            on spojrzy na to z innej strony i pomoze ci przez to przejsc. Rozumiem ze nie
            jest latwo. Caly czas jest mi nieswojo, ale coz takiego dokonalam wyboru....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka