17lipiec1976
09.09.09, 15:47
mam znajomą. znamy się od czerwca. poznałam ją przez internet. i tak jakoś
sobie mnie upatrzyla, ze tak mnie wiecej raz w tygodniu dzwoni albo smsuje
chcac sie ze mna spotkac, pogadac, wyjsc gdzies razem.
no i wczoraj taki spontan: kino. ok. nie mialam planow na wieczor, wiec mysle:
czemu nie. tylko jakos ciezko mi sie z nia rozmawia, ale czuje, ze wazne sa
dla niej te spotkania, słucham jej, podtrzymuje na duchu.
ma 30 lat, jest samotna, była tylko raz w zwiazku, ktory trwał rok. czuje sie
straszliwie samotna, wrecz desperacko poszukuje swojej drugiej polowki, ma
profil na portalu randkowym. była na kilkudziesieciu randkach i czuje sie juz
tym zmeczona, bo wszystkie te spotkania to niewypały. czuje sie zmeczona
samotnoscia. w sumie podziwiam ja, bo mi by sie chyba nie chcialo.
i jakos mi jej zal. widze jak sie miota, jak straszliwe potrzebuje milosci,
bliskosci, jaka jest zrezygnowana.
powiedziała, ze mi zazdrosci tych 10 lat, ze mam szczescie, ze bylam w
zwiazku, ze mialam faceta, nawet jesli to tak sie skonczylo.
czy wielu jest takich ludzi jak ona?