20.09.09, 14:26
Nie uważacie, że tkwienie tu, szukanie w ten sposób czegoś, to taka społeczna porażka.
Dla mnie osobiście tak.
Obserwuj wątek
    • gapuchna Re: Porażka. 20.09.09, 14:42
      Zwariowałeś!!!!
      Listek, tu się nie szuka, tu sie odpoczywa po ciężkim dniu, a czasem można się
      wyszaleć nie kłapiąc szczękami, tak, jak to sie robi realnie... I jaka to ulga,
      ze słychać tzrask klawiatury, a nie mój głossmile (zreszta baaaaardzo miły żeby
      ktoś sobie czegoś aby nie pomyślał...;pppp)

      A co do drugiego - to tak, z radością tak! smile)))
      • gapuchna Re: Porażka. 20.09.09, 14:43
        ps. ty wiesz, ile ja już machnęłam od rana! jeszcze mi tylko 3 teczki do
        spreparowania zostały smile)))
        • listopad02 Re: Porażka. 20.09.09, 14:45
          A ja za parę chwil wychodzę na miasto.
          Posiedze troche i połażę.
          Ty pracujsmile ja bede się nudziłsmile
          • gapuchna Re: Porażka. 20.09.09, 14:49
            Dawaj, zamieniamy sie big_grin

            Ja też chcę iść sobie na Rynek do Ciebie, no weź mnie ściągnij jakos? Nie wiem -
            teleportacja kiedyś chyba była, byleby nie z muchąsmile)))
            Kup Lajkonika, takiego z naszywanymi cekinkami smile)))
            • listopad02 Re: Porażka. 21.09.09, 16:20
              smile
              Poszukam, lajkonika i kanału teleportacyjnego.
    • aglajaaa Re: Porażka. 20.09.09, 14:43
      Chciałam coś napisać...
      noooo, ale właściwie.. to chyba nie powinnam... co by nie denerwować... a i tak Pan Listopad mnie unika...
      • gapuchna Re: Porażka. 20.09.09, 14:44
        Agła, Listek jest totalnie miłym chłopakiem. On nie kąsa smile On nie z tych.
        Smiało smile))))
        • aglajaaa Re: Porażka. 20.09.09, 14:48
          Nieeee... Gapuchna... Może i miły ale wolę już nie ryzykować denerwowaniem ludzi...
          • gapuchna Re: Porażka. 20.09.09, 14:50
            Uwierz, to niezwykle spokojny i opanowany człoweik smile Kompletnie jak Janusz
            Klosowski big_grinDDDDDDD

            (i teraz on mnie zabije, znaczy Listek mnie zabije
            hahahhhahha)
      • listopad02 Re: Porażka. 20.09.09, 14:46
        Możesz pisać.
    • ugly_bad Re: Porażka. 20.09.09, 14:46
      ale kto tu czegoś szuka?
      ja traktuję to forum [i inne też] jako miejsce, gdzie mogę się anonimowo
      poużalać na sama na siebie i innych również. i zawsze ktoś pocieszy albo da kopa
      w d..ę i od razu człowiek inaczej patrzy na swoje problemy!
      • robert.83 Re: Porażka. 20.09.09, 14:54
        Z tym kopaniem tyłków nie mógłbym się bardziej zgodzić.

        A z całą resztą? Każdy sposób wymiany myśli jest dobry, nie każdy TA SAMO dobry. Ale jeśli choć czasem starcia poglądów owocują uśmiechem przy kawie... uważam to za pełen sukces.
      • aglajaaa Re: Porażka. 20.09.09, 15:00
        "ale kto tu czegoś szuka?"
        Noooo, ja szukam... filozofabig_grin

        Ugly... fajne zdjęcie... tylko tych rudych loków brak, nooooo(!)wink
        • robert.83 Re: Porażka. 20.09.09, 15:08
          Faktycznie fajne zdjęcie. "Ugly..." musi się więc odnosić stricte do charakterusmile.
          • raf.1 Re: Porażka. 20.09.09, 15:22
            "fajne zdjęcie" - no.. a bez koca to już całkiem by mi się podobało.. a ja się
            na tym znam wink
        • ugly_bad hmmmm... 21.09.09, 08:12
          Agla i powiedz mi jak Ci to szukanie filozofa idzie...?? Bo "filozofów" to tu
          wielu ;> tylko czy jest jakiś prawdziwy...?? ;>


          P.S. dziękuje Tobie i innym za komplement, aż się zaczerwieniłam... Rudych loków
          już nie ma na głowie, w związku z czym zaszła konieczność zmiany fotki w
          wizytówce wink
          • aglajaaa Re: hmmmm... 21.09.09, 11:23
            Marnie idzie... dostrzegam zbytni brak filozofów... a jakoś na maczo (czy
            macho.. nawet nie wiem jak się piszewink) nie mam ochoty się przerzucać...

            Nie masz już rudych loków(?) Nieeeeee nooooo(!) Ale kolor był supersmile Całe życie
            marzę o takich... ale chyba do mnie nie pasują..
    • raf.1 Re: Porażka. 20.09.09, 14:47
      ja ju kilka rzeczy znalazłem, kilku jeszcze szukam.. ee.. same się szukają..
      osobiście nie traktuję tego foruma jako jakiegoś przystanku. robię swoje, na
      tyle na ile to jest możliwe i zaglądam właśnie tu, choć cel tego jest mi bliżej
      nieznany.
      Upatrując sensu w codziennym życiu, w tym, co się na nie składa można by
      wywnioskować niejeden absurd i porażkę. Ale nic to..
      Sens? bezsens? niejednemu go brak, choć jest otoczony ludźmi.
      Zacytuję: "coraz więcej w koło ludzi, o człowieka coraz trudniej".
      i teraz: szukamy porozumienia, szukamy wspólnego języka, choć wieża babel
      zrobiła swoje.. itd. czasem bliższe mi są te litery tu, niż powierzchowne
      pierniczenie i tak zwane bycie, lecz w niebycie w jakimś świecie zerokonkretnym,
      podobnym do dziwnych luster, które nie dość, że wszystko odwracają, to jeszcze
      bezczelnie zmieniaj szczegóły odbijanego obrazu.
      • gapuchna Re: Porażka. 20.09.09, 14:52
        Ja to bym chciała na grzyby sobie pójść, ale chyba jeszcze ich nie ma? I rowerem
        pojeżdzić - ale jeszcze go sobie nie kupiłam smile)) I żeby mi się jeść nie
        chciało!!!!! I żeby ktoś za mnie te szmatki poukładał, bo jak rano wybebeszyłam
        szafę, tak leży wszystko dookoła i nadal czeka na zmiłowanie smile
        • s_mag_s Re: Porażka. 20.09.09, 15:03
          No jak to, że nie ma, jak są...mój braciszek w piątek chciał mnie nawet
          częstować - szkoda, że zapomniał ich oczyścić wcześniej.
          • gapuchna Re: Porażka. 20.09.09, 15:06
            U mnie nie ma, jak by były, to by dzwonili do furtki z propozycją zakupu smile)))
            -> tak wiem, czy są w lasach, czy jeszcze nie ma smile))
    • aglajaaa Re: Porażka. 20.09.09, 16:10
      Skoro mam pozwolenie na pisaniewink piszę...
      Jestem tylko ciekawa czy odpowiedź dostanę...

      Panie Listopadzie, pozwoli Pan, że potraktuję wątek inaczej niż zazwyczaj i
      odniosę się do Pana...

      Piszesz, że fakt, iż znajdujesz się w tym miejscu (czyli na forum) traktujesz
      jako społeczną porażkę... Dlaczego?
      Bo brak ludzi tam(?) bo zbyt długo jesteś Tu i nawet Tu nie odnalazłeś tego co
      szukasz(?)
      I pytanie zasadnicze... a czego Tu szukasz? Czegoś czego nie ma Tam(?)

      I tym razem... pozwól mi się dziwić, że Ty się dziwiszwink
      Czyżbyś miał już wszystko tak poukładane, czyżbyś znał odpowiedzi na wszelkie
      nurtujące Cię pytania(?) Wówczas będę mówić Mistrzu... i zapiszę się na lekcje...
      Już o nic nie pytasz, już nie próbujesz poznać niepoznanego(?) Czy odpuściłeś
      sobie poznawanie bo to co jest dziś wystarczy także na jutro(?)

      aaaa... i nie chciałam zdenerwować (to tak na wszelki wypadek dopisuję)
      • listopad02 Re: Porażka. 21.09.09, 10:51
        Społeczną, czy własną porażkę, dlatego że wydaje mi się że znajomi
        jakby o mnie zapomnieli, ja staram się przypominać, ale nic na siłę.
        Może to być moja porażka, że tu tkwie, może być coś ze mną nie tak
        skoro nie mam dużej ilości znajomych, bliższych relacji.
        Nie obwiniam nikogo, no ale z tej porażki nie chcę czynić cnoty.
        Czego szukam, jak zaczynałem tu pisać to szukałem odpowiedzi, czego
        ludzie od innych oczekuja, jak ich postrzegają co lubią, a czego nie
        itp. A teraz po prostu piszę. Nie ukrywam, że fajnie byłoby nawiązać
        z kimś dobrą znajomość, no ale, nic na siłę.
        Będe pisał dalej, dzielił spostrzeżeniami i wątpliwościami.
    • zarovich Re: Porażka. 20.09.09, 17:08
      Z tego co widzę wytworzyła się tutaj specyficzna społeczność. Nawet
      niekoniecznie ludzi samotnych (choć takich pewnie trochę jest)
      Po prostu kolejne forum, do pogadania o wszystkim, ze szczególnym uwzględnieniem
      wylewania żalów i ogólnego marudzenia.
    • sorrento_8 Re: Porażka. 20.09.09, 17:37
      Tu - to szerokie pojęcie.
      Tu, że na forum to nie jest w żaden sposób porażka, ale tu w
      moim zyciu, może nie społeczna, ale osobista.
      • listopad02 Re: Porażka. 21.09.09, 10:54
        Tak osobista, lepiej sformułowane.
        Trzeba próbować to zmieniać.
        • w_jak_wruda Re: Porażka. 21.09.09, 19:10
          Spokojnie. Czasem, to jest tak, ze jesli sie nie umie, nie lubi utrzymywac
          powierzchownych relacji to wiele znajomosci sie rozpada, grono znajomych
          kruszeje itp. To raczej cecha osobowosci, a nie jakis feler spoleczny.
          Czasem trzeba natrafic na ludzi ze swojej bajki, a wtedy nagle sie okazuje, ze
          sytuacja towarzyska drastycznie sie zmienia wink
          • listopad02 Re: Porażka. 21.09.09, 23:44
            Właśnie, trzeba szukać własnej bajki.smile
    • tapatik Nie 20.09.09, 22:41
      Jeśli ktoś jest kowbojem klawiatury, to rzeczywiście się z Tobą zgodzę, ale
      zauważ, że to ud czasu do czasu ludziki na tym forum potrafią się zorganizować i
      spotkać. Można w ten sposób poznać wspaniałych ludzi i miło spędzić czas.

      Poza tym dla niektórych jest to też miejsce, gdzie można (od czasu do czasu)
      wyżalić się, zapytać o radę, znaleźć przyjazna duszę...
      • aglajaaa bez sensu...(?) 20.09.09, 22:51
        Zadałam kilka pytań, by doprecyzować o jaką właściwie porażkę chodzi... ale
        teraz próbuję podejśc obiektywnie do sprawy... I widzę nie porażkę a bezsens
        tego wszystkiego...
        No bo i owszem, niektórzy gdzieś tam się spotykają i znają prywatnie.. wówczas
        nie mówimy o czysto wirtualnej znajomości ale o zwyczjnej fizycznej, prawdziwej(?)
        I takie poznawanie ludzi jest krokiem przyczyniającym sie do zniknięcia stąd,
        prawda(?)
        Ale często tak się nie dzieje...

        A to wyżalenie się i pytanie o radę... Kurczę... chyba lepiej poszukać ludzi,
        którzy w trudnych chwilach poklepią po ramieniu nie tylko wirtualnie... A
        przyjazne dusze... hmmm.. pomyślmy, że ludzie których za takie tu uznajemy w
        realu być może omijalibyśmy z daleka...
        • zarovich Re: bez sensu...(?) 20.09.09, 23:10
          Czy to źle że ktoś stąd zniknie? Zresztą......jeśli tak się stanie to i tak
          tylko na jakiś czaswink

          Co do owych przyjaznych dusz to trzeba mieć na względzie przypadki kiedy nie ma
          wokół nas ludzi którzy nas poklepią po ramieniu, ale jest trochę takich którzy
          chętnie dokopią.
          • aglajaaa Re: bez sensu...(?) 20.09.09, 23:21
            Wydaje mi się, że jeśli ludzie stąd znikają to dobrze... bo odnajdują siebie w
            prawdziwym życiu... siebie odnajdują, niekoniecznie bliskiego człowieka...

            Dlaczego zakładasz, że znikają tylko na jakiś czas(?)

            Zawsze można znaleźć takich, którzy poklepia po ramieniu. Nie pytaj tylko jak i
            gdzie ich znaleźć... bo też się nad tym zastanawiam... wiem, że można... że są,
            bo skoro tacy jak Ty są w necie to i w realu też muszą być... Musi być taki
            realny Zarovichwink
            Problemem może być jedynie odpowiedź na pytanie gdzie takie realne nicki poznawać...
            • zarovich Re: bez sensu...(?) 20.09.09, 23:31
              Dlaczego na jakiś czas? Bo nic nie jest wieczne i wszystko się kiedyś kończy.

              Zawsze można znaleźć......jesteś tego pewna? Nie wiesz gdzie, nie wiesz jak, ale
              uważasz że można. To chyba optymizm troszkę na wyrostwink
              • aglajaaa Re: bez sensu...(?) 20.09.09, 23:43
                Ciężki przypadek z Ciebie, wiesz(?)wink
                To nie jest optymizm na wyrost... Spójrz.. są w necie, chociażby tu na forum
                jakieś nicki, które wydają Ci sie "atrakcyjne"? Atrakcyjne w sensie posiadania
                cech, których szukasz w ludziach a w nich wydaje się, że takie zauważyłeś
                (wydaje się.. bo w to właściwie tylko net... złudny, podobno) Jeżeli tak...
                pomyśl, że to ludzie tacy jak Ty... Gdzieś są, prawdziwi...

                Taaaa.. poznanie ich jest problemem, wiemsmile

                Piszesz, że nic nie jest wieczne... Właśnie że jest(!) Tylko trzeba o to
                należycie dbać...
                • zarovich Re: bez sensu...(?) 20.09.09, 23:54
                  No właśnie, poznanie jest problememsmile Z owymi "nickam" jest ciężko bo albo
                  daleko mieszkają, albo nie odpisująwink A co więcej tworzą tylko złudzenie.
                  A świecie rzeczywistym........otaczają nas głównie obcy ludzie, potrafisz ich
                  poznawać, nie wiedząc o nich nic? Być może wśród setek osób które mijasz jest
                  ktoś samotny z kim mogłabyś się przynajmniej zaprzyjaźnić. Ale co z tego? To
                  trochę jakby stwierdzić że w danym losowaniu istnieje kombinacja liczb dają
                  szóstkęsmile
                  • aglajaaa Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 14:45
                    Nie mów, że toruniaki nie odpisują(!)
                    Zaraz tu nicki poprosimy i tłumaczyć się będąwink

                    Widzisz, ja potrafię poznawać nowych ludzi (tak zupełnie zwyczajnie, albo
                    przypadkowo) ale nie potrafię utrzymywać znajomości... I najczęściej pozostaje
                    to jedynie powierzchowna znajomość. I zazwyczaj to ktoś inny wychodzi z
                    inicjatywą. Mam opory chociażby w tym, by podać komuś swój numer telefonu.
                    Wielokrotnie słyszę, że przesadzam z tą "ochroną prywatności"wink i leczę to...
                    powoliwink I nawet jeśli ktoś mi poda swój numer licząc, że kiedyś zadzwonię...
                    nie ma szans bym faktycznie się odezwała... Wiem, głupie to... No ale tak jest...
                    • zarovich Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 16:16
                      Nie tylko oniwink Zresztą ich właściwie tutaj nie ma. A przynajmniej nie ujawniają
                      się.

                      Cóż, umiejętność nawiązywania znajomości to już coś. Nawet powierzchownych. Ja
                      tego kompletnie nie potrafię. W szczególności jeśli chodzi o znajomości
                      damsko-męskie.
                • w_jak_wruda Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 00:40
                  Co to wogole znaczy "spoleczna porazka"? W sensie ze spoleczenstwo nie spelnia
                  swojej roli? Czy ze my jestesmy spolecznie niedopasowani?

                  Znajomy z Australii za kazdy razem jak jest w Polsce to dziwi sie, ze a) faceci
                  nie zaczepiaja mnie na ulicy (co robiliby w AU wink), b) ze ludzie za soba nie
                  rozmawiaja w sklepie, na przystanku itp. Tam to jest norma. Wszyscy maja mnostwo
                  znajomych, czesto powierzchownych, ale jednak - w ten sposob rozrasta siec siec
                  znajomosci i napewno latwiej poznac kogos "ze swojej bajki" z kim mozna utworzyc
                  szczesliwa pare (jesli ktos czegos takiego poszukuje). Polskie spoleczenstwo na
                  tym tle wydaje sie zamkniete i nieufne. Wiec moze takie miejsca jak to forum
                  spelniaja wlasnie pozyteczna spoleczna role, pozwalaja powiedziec cos do
                  zupelnie obcych osob??

                  A czasem takie bytownaie na forum moze przyniesc rozne ciekawe oboczne skutki wink



                  Nie uważacie, że tkwienie tu, szukanie w ten sposób czegoś, to taka społeczna
                  porażka.
                  Dla mnie osobiście tak.
                  • listopad02 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 11:14
                    Prażka, taka czy inna, może żal, gorycz, lub co innego nie ważnesmile
                    Rozmawiam często z nieznajomymi, to akurat lubię i nie mam żadnych
                    problemów, żeby z kimkolwiek porozmawiać, ale to tylko chwila na
                    mieście, czy gdzieś.
                    Ludzie są zamknięci i nieufni to fakt, widzę że często nie chcą
                    mówić o emocjach, czy potrzebach, mogą nie mieć ochoty, nie wiem.
                    Ukrywają i boją się oceny, możliwe.
                    Forum to pewnie dobre miejsce do poznawania ludzi, ja w ostatnich
                    latach głównie przez sieć poznaje nowych ludzi, naprawdę ciekawe.
                    Mozliwe że łatwiej tak, wiemy od razu kto jaki jest, czego oczekuje
                    od zycia itd.
                    Zobaczę co dalej.
                    • enya3 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 11:58
                      Porażka, taka czy inna, może żal, gorycz, lub co innego nie ważnesmile
                      a czy ta porażka nie jest związana z magiczną (podobno) datą w kalendarzu?
                      kiedy to naturalnie siłą rzeczy nadchodzi czas podsumowań bo skończył się pewien
                      etap i zaczął inny?
                      • listopad02 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 14:23
                        Z jaką datą? Taką która coś zmienia, czy konkretną?
                        Tak, chce zacząć coś innego, a czy coś kończę, samo się rozmywa.
                        Rok temu sobie powiedziałem, że zbudzę wiosnę jesienią, faktycznie,
                        bardzo dużo zmieniłem.
                        W tym roku powiem siobie to samo...... tylko do jesieni – do wiosny.
                        • enya3 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 16:53
                          pozwoliłam sobie zajrzeć w wizytówkę i stąd właśnie nasunęło mi się pytanie
                          związane z magiczną 30
                          może się mylę aleee niekiedy przekroczenie tej daty sprowadza co poniektórych do
                          rozpatrywania swojego życia na zasadzie sukcesów i porażek niekiedy w dość
                          krytyczny sposób
                          a do tego jak się włącza guziczek porównawczy ze znajomymi, przyjaciółmi lub co
                          najgorsze ze statystykami lub stereotypami które nas otaczają wszem i wobec to
                          zaczynają się pojawiać właśnie takie myśli
                          • w_jak_wruda Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 18:58
                            Czasem ciezko faktycznie tego uniknac, porownan, podsumowan. Coz.. smile
                          • listopad02 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 23:47
                            Może trochę i tak, ale nie porównuje się teraz, dużo bardziej kiedyś, czasem wydaje mi się że mogę wiecej niż inni, ustabilizowani.
                            Wszystko co najlepsze dopiero przede mnąsmile
                  • zarovich Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 16:19
                    No cóż, nie ma tutaj takiego zwyczaju po prostu. Zresztą to trochę
                    dziwne......facet ma zaczepić dziewczynę którą pierwszy raz w życiu widzi i
                    powiedzieć "Hej podobasz mi się, pójdziemy na kawę?" Nie do pojęcia dla mniesmile
                    • enya3 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 17:07
                      hmm czyżby zaczepianie nieznajomych w naszym kraju uchodziło za dziwne Twoim
                      zdaniem?
                      • zarovich Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 17:19
                        Owszem tak uważam. W szczególności dotyczy to przykładu który podałem.

                        Tak na marginesie.......wracając z pracy czasem widzę pewną dziewczynę
                        (prawdopodobnie też wracającą z pracy) Nie będę ukrywał że mi się podoba, ale
                        nie wyobrażam sobie żebym mógł ją ot tak zaczepić. Zresztą nawet nie ma do tego
                        stosownych warunkówsmile
                        • enya3 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 17:32
                          a szkoda, bo pewnej dziewczynie w tym wypadku a raczej sobie odbierasz szansę
                          • zarovich Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 17:36
                            Szansę? Ale na co? Wybacz, gdybym był w miarę przystojnym facetem to by sytuacja
                            wyglądała nieco inaczej. A tak to tylko naraziłbym się na śmieszność. Poza
                            tym....tak jak pisałem, akurat w tym wypadku niestety nie ma warunków na
                            zaczepianie (nie wracamy sami)
                            • enya3 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 17:54
                              a tak mi się przypomniała właśnie podobna sytuacja
                              zostałam kiedyś w tramwaju zaczepiona przez pewnego Pana, zagadnął o książkę,
                              którą podczytywałam na stojąco
                              nie był przystojny ba nawet niższy o głowę ale w przeciwieństwie do wyglądu to
                              słowa jakich używał (monolog o tym jaki jest inteligenty i przystojny i że każda
                              na niego poluje) narażały do na śmieszność
                              • zarovich Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 18:09
                                Brzydki facet podrywający/zaczepiający atrakcyjną dziewczynę jest zwyczajnie
                                żałosny. I tak by to wyglądało w moim przypadku.
                                • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 18:22
                                  Brzydki facet podrywający/zaczepiający atrakcyjną dziewczynę jest
                                  zwyczajnie żałosny.
                                  Zgadzam sie z Toba w 200%. wiedzą to również o tym wszyscy na tym
                                  forum, ale zwyczajnie z przekory nie przyznaja mi racjiibig_grin
                                  • w_jak_wruda Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 19:16
                                    Taaaaaaaaaaaaaaa.......... Jak kazdy facet ma takie kiepskie mniemanie o sobie
                                    to wiem, dlaczego mnie tak rzadko podrywaja i biedne male malenstwo musze sie
                                    samotnie tulac po swiecie (prywata: P., wiesz, ze to sie nieco zmienilo ostatnio
                                    ;-P).

                                    A swoja droga, gusta sa tak rozne, ze naprawde, nawet jesli wydaje Ci sie, ze
                                    jestes brzydki, to dla jakiejs dziewczyny mozesz byc super przystojny. Mowie to
                                    z autopsji ;-P.

                                    Ja bym chciala zeby ktos do mnie podszedl na ulicy i powiedzial "ale ladnie
                                    wygladasz" albo cokolwiek innego zaczepnego, na pewno nie wydalo by mi sie to
                                    smieszne, ale przemile smile.
                                    • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 19:42
                                      Mi sic nie wydaje, ja mam 100% pewnoścsmile Wiem, że komplementy
                                      sprawiaja kobietom przyjemność, ale te otrzymywane od brzydali nie
                                      mają znaczeniabig_grin
                                      • zarovich Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:03
                                        Heheh tutaj ja muszę Ci przyznać rację.
                                        • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:07
                                          Trzeba przyjąć do wiadomości, że kobiety dla mnie nie istniejąsmile
                                          • zarovich Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:24
                                            Hmm ja mam trochę inaczej. One dla mnie jak najbardziej istnieją. Niestety ja
                                            nie istnieję dla nichbig_grin
                                            • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:31
                                              Mnie już zmęczyło ciągłe obserwowanie kobiet, bo i tak wszystkie
                                              maja mnie gdzieśbig_grin Nie marnuje już energii na to smile
                                              • zarovich Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:35
                                                Fakt, energii raczej nie marnuję bo to bezcelowe, ale trochę trudniej oszukać
                                                naturę i takie tambig_grin
                                        • w_jak_wruda Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:09
                                          Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
                                          Niereformowalni normalnie ;-P
                                          Przeczytaliscie ze zrozumieniem ;-P?
                                          Wrrrrrr... tongue_out
                                          • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:13
                                            Wruda Ty tego nie zrozumieszsmile
                                            • w_jak_wruda Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:55
                                              Nie zrozumiem bo?
                                              Po prostu pisze o tym, jak ja to widze
                                  • 17lipiec1976 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 19:18
                                    Frip, czy Ty masz tatuaz?
                                    • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 19:38
                                      Nie mamsmile
                                      • 17lipiec1976 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 19:41
                                        ahasmile
                                        • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 19:44
                                          Jakoś mine nigdy nie ciągnęło żeby sobie zrobić tatuażsmile
                                          • 17lipiec1976 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 19:53
                                            bo widzialam dzis chłopaka, mial gwiazdy na obu przedramionach na ich
                                            wewnetrznej stronie.
                                            • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 19:58
                                              Lipcowa ja widze, że Ty na poważnie mnie wypatrujeszbig_grin
                                              • 17lipiec1976 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:13
                                                tego akurat widzialam w pracybig_grin
                                                • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:18
                                                  hehe to na bank nie ja byłembig_grin
                                                  • 17lipiec1976 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:29
                                                    no mowi sie trudno..uncertain
                                                  • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:33
                                                    Lipcowa mam byc szczery???
                                                  • 17lipiec1976 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:34
                                                    lepiej niebig_grin
                                                  • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:36
                                                    hehe jak chceszsmile
                                                  • 17lipiec1976 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:37
                                                    ok.
                                                    Wal smiało nie obraze sie.
                                                  • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:40
                                                    Lipcowa po godzinie przebywania w moim towrzystwie w realu
                                                    udusiłabys mniebig_grin Ja jestem nie do zniesienia po prostu.
                                                  • 17lipiec1976 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:42
                                                    to tak jak ja big_grin
                                                  • frip0 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:46
                                                    Raczki rulezzzzbig_grin
                                                  • 17lipiec1976 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 20:49
                                                    no wlasniebig_grin
                      • robert.83 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 17:31
                        Czasem ciężko się powstrzymać. A z drugiej strony... mam wrażenie,
                        że jesteśmy społecznie w rozkraku między dwiema normami - zachodnią
                        i wschodnią. Spectrum jest imponujące.
                • raf.1 Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 16:56
                  "a jakoś na maczo (czy macho.. nawet nie wiem jak się pisze) nie mam ochoty się
                  przerzucać..."
                  oo.. to tylko te dwa typy widujesz?
                  • aglajaaa Re: bez sensu...(?) 21.09.09, 22:10
                    Widzę, że rynek przesycony panami typu maczo... i dostrzegam niedosyt filozofów
                    (bo tymi jakoś wybitnie się interesuję)
                    Pozostałe typy... nie potrafię nazwać i określić... jacyś są, że tak powiem,
                    niesklasyfikowani...
                    • robert.83 Re: bez sensu...(?) 22.09.09, 09:20
                      Widzę, że rynek przesycony panami typu maczo... i dostrzegam niedosyt filozofów (bo tymi jakoś wybitnie się interesuję) Pozostałe typy... nie potrafię nazwać i określić... jacyś są, że tak powiem, niesklasyfikowani...

                      Ale zarobiłaś u mnie minuchaaaa. Jak stąd do Ciebie.
                      Nie wiem co najbardziej mnie ubodło: łatka maczo, podważenie moich ezoterycznych dywagacji w kontekście ćwiczenia intelektualnego czy to cholerne NIESKLASYFIKOWANIE!!!!

                      Jakby się nie obrócić, nie jest dobrze.
                      • ugly_bad Re: bez sensu...(?) 22.09.09, 09:48
                        ech... to teraz Agla się już zupełnie zrazi do tego forum... wczoraj niewygodne
                        rozmowy na temat seksu ;> dzisiaj wielki minus od Roberta...
    • listopad02 Re: Porażka. 22.09.09, 17:44
      Inteligencja emocjonalna.. głupia nazwa, czy klucz do sukcesu?
      Chyba o nią chodzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka