hellish.monster
05.05.10, 18:37
Zdałam sobie dzisiaj sprawę z tego, że już nie wierzę w to słowo. W jego znaczenie. Będąc młodym pięknym dziewczęciem myślałam sobie: "kiedyś będę miała męża, dom, rodzinę. kiedyś będę szczęśliwa". Dzisiaj już wiem, że tego nie doświadczę, nie będę wiedziała jak to jest być mężatką, jak to jest być matką.
Nie, to nie chodzi o to, że jestem teraz smutna czy przygaszona. Problem polega na tym, że za dużo odpoczęłam w długi weekend. Było mi za dobrze. Nawet resztka moich szarych komórek się zregenerowała, chociaż usilnie chciałam je dobić alkoholem. Jak jestem wypoczęta i mam siłę myśleć, to właśnie przychodzą mi takie różne rzeczy do głowy. Uświadamiam sobie pewne kwestie i... próbuję jakoś przejść nad tym do porządku dziennego. Chyba.
Czy jestem szczęśliwa? W pewnym sensie tak. Mogę kochać, jestem zdrowa, mam pracę. Reszta pierdolników tylko lekko uprzykrza mi życie, ale na swój sposób sobie z nimi radzę.
Przestałam po prostu dzisiaj wierzyć w kiedyś.
Zaczynam wierzyć coraz gorliwiej w nigdy.