Większość z nas chyba sobie marzy o miłości, drugiej połówce, mężczyźnie/kobiecie swojego życia, kimś u boku... jak zwał tak zwał. Czasem mam wrażenie, że sobie myślimy, jak to by było fajnie się zakochać i przegadywać dnie i noce i być zrozumianym i móc przytulać i całować i... itp.

No wszystko fajnie, ale myślicie też o tzw. zwykłym życiu? Czy myślicie głównie w kategoriach romantycznych?
Bo ja przyznam, że gdy ktoś się pojawia w jakiś sposób na mojej drodze, to myślę głównie o tym, jak by mogła wyglądać wspólna codzienność. Może za mało we mnie romantyzmu i kierowania się wyłącznie tzw. sercem?