Dodaj do ulubionych

Ciąg dalszy.

25.06.10, 20:38
Większość z nas chyba sobie marzy o miłości, drugiej połówce, mężczyźnie/kobiecie swojego życia, kimś u boku... jak zwał tak zwał. Czasem mam wrażenie, że sobie myślimy, jak to by było fajnie się zakochać i przegadywać dnie i noce i być zrozumianym i móc przytulać i całować i... itp. wink No wszystko fajnie, ale myślicie też o tzw. zwykłym życiu? Czy myślicie głównie w kategoriach romantycznych?
Bo ja przyznam, że gdy ktoś się pojawia w jakiś sposób na mojej drodze, to myślę głównie o tym, jak by mogła wyglądać wspólna codzienność. Może za mało we mnie romantyzmu i kierowania się wyłącznie tzw. sercem?
Obserwuj wątek
    • robert.83 Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 20:47

      Dlatego ważniejsze dla mnie jest to jak się z kimś milczy niż to jak się z nią
      rozmawia.

      Tak, ważna jest codzienność. Wiesz co mi się marzy? Zwykłe codzienne rzeczy
      robione z myślą o tej drugiej osobie.
      • claire.ampres Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 20:53
        A nie robione wspólnie z tą drugą osobą? smile
        • robert.83 Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:04

          Nie. Robione z myślą o drugiej osobie. Nie myślę o wspólnym chodzeniu za rączkę - nie w tym momencie przynajmniej. Chcę iść do pracy dla kogoś, spieszyć się do domu dla kogoś. A jak już zrobię milion rzeczy tego dnia z myślą o kimś to jasne... wieczorem możemy sobie wspólnie "coś" zrobić wink. Wspólnie albo nawet wzajemnie big_grin.
          • claire.ampres Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:09
            Mi akurat nie o chodzenie za rączkę chodziło (chociaż to fajna sprawa smile), a np. o wspólne zakupy, planowanie urlopu, odwiedzanie znajomych, gotowanie, sprzątanie i takie tam.
            • robert.83 Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:22

              Too much love will kill Yousmile. Człowieka da się zagłaskać...

              Ale w sumie wiem o co Ci chodzi. Taka proza życia, nie?
              To ważne, żeby oboje umieli czerpać z tego frajdę... bo w końcu nie da się
              oprzeć wszystkiego na fajerwerkach - one ciepła nie dadzą, ktoś mądrze
              powiedział smile.
    • waganiemama Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 20:54
      ja też myślę bardziej o codzienności smile

      od 'romantycznej' kolacji w wypasionej restauracji wolę jak gotujemy razem spaghetti

      wolę spokojny, jasny płomień w kominku od fajerwerków
      • claire.ampres Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:01
        A - teraz pojadę tak zwanie "grubo" wink - o przyszłych ewentualnych teściach też? big_grin
        Oczywiście nie chodzi mi o to, czy jak spotyka się faceta/kobietę to od razu się
        myśli o nim/niej w kategoriach "czy nadaje się na ojca/matkę moich dzieci" hehe,
        tylko o to, czy przychodzą wam czasem do głowy takie myśli, że gdy się z kimś
        wiążemy, to przecież też w dużej mierze z jego/jej światem i otoczeniem -
        rodziną, przyjaciółmi itd.
        • waganiemama Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:06
          no, też
          ale to dopiero 'po jakimś czasie'

          (czyli takim, po którym wiem, że to Ten i że Go biorę z całym dobrodziejstwem
          inwentarza wink)
          • claire.ampres Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:12
            No wiadomo Wagusiu, że nie na trzeciej randce big_grin Chociaż z relacji panów czasem
            można dowiedzieć się o takich przypadkach, hehe.

            A na tym "dobrodziejstwie inwentarza" to można się czasem przejechać, oj
            można... Mi w sumie nigdy to do głowy wcześniej nie przychodziło, ale tak sobie
            poobserwowałam różne związki i małżeństwa i teraz bywa, że różne myśli mnie
            nachodzą smile
        • aretah Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:10
          TYlko raz zdarzyło mi się myślec w tych kategoriach. Moze dlatego,
          ze nie przytrafiali mi się męzczyźni, którzy pozwalali na takie
          myślenie.
          Zawrócił mi w głowie tym, jak mówił o swoim synu, jak troszczył sie,
          jak dbał...
          Polubiłam jego rodzinę, pomimo, ze fizycznie jej nigdy nie poznałam.
          Ustawiałam relacje z matką, z którą nie miał najlepszych kontaktów.
          Polubiłam się z siostrą. Pomyślałam sobie, przy nim nie będę się
          bac, przy nim będę szczęśliwa. Dla niego mogę zmienić całe swoje
          życie.
          A potem...
          A potem on wrócił do byłej zony.
          Koniec bajki.
          • claire.ampres Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:15
            Przykre... i chyba pouczające. Może morałem z Twojej historii powinno być to, by za bardzo nie śpieszyć się do wchodzenia w relacje z rodziną i otoczeniem wybranka...?
            • aretah Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:21
              ano...

              to była bardzo pokręcona historia i w znajomość z siostrą musiałam
              wejść, bo nie było innej mozliwości. Resztę rodziny znałam wyłącznie
              z opowieści.
              Najśmieszniejsze jest to, ze siostra już po "wszystkim" nadal
              chciała się ze mną kontaktować i trzymała moją stronę. Nie dało się
              tego jednak na dłuższą metę utrzymac.
              • claire.ampres Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:33
                Nie wiem Areto, czy nie mylę teraz osób i historii, zdawało mi się, że czytałam gdzieś tu jedną o siostrze wybranka, która nocowała jakiś czas u kobiety... (sorry za pokraczne zdanie wink)
                Trudno utrzymać takie relacje po rozstaniu z facetem. Myślę, że tylko w wyjątkowych przypadkach takie rzeczy się udają i w ogóle mają sens.
                • aretah Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:49
                  To nie ta historia... smile
                  A co do utrzymywania? Nie ma sensu. On nadal dla Niej jest ukochanym
                  bratem, najbliższym, a dla mnie?
                  Przeciez nie będę słuchac o jego zyciu z "byłą" obecną
                  • claire.ampres Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 22:02
                    A to przepraszam, pomylone misie wink
                    Masz rację. W takiej sytuacji lepiej się odciąć. Zdrowiej.
      • robert.83 Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:07
        waganiemama napisała:

        > ja też myślę bardziej o codzienności smile
        >
        > od 'romantycznej' kolacji w wypasionej restauracji wolę jak gotujemy razem spag
        > hetti
        >

        Nawet jeśli gościu średnio gotuje?smile


        > wolę spokojny, jasny płomień w kominku od fajerwerków

        Nieźle powiedziane!
        • waganiemama Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:31
          > Nawet jeśli gościu średnio gotuje?smile

          zawsze może kroić pomidory big_grin
    • noajdde Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:15
      Ja się czasem zastanawiam jakby to było czuć się potrzebnym. Robić coś z myślą o kimś innym a nie tylko o sobie. Jakby to było z myślą, że ktoś na mnie czeka. Coraz trudniej jest mi to sobie wyobrazić. Sama myśl o wspólnej codzienności jest dla mnie tak odległa jak podróż na Marsa.
      • claire.ampres Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:20
        Smutne strasznie, co piszesz... A wiesz, że równo za 20 lat, w 2030 roku
        zaplanowane jest pierwsze lądowanie człowieka na Marsie?
        Ja sobie czasem myślę, że jeśli nie uda mi się znaleźć kogoś teraz, to może za
        10, 20 lat. Albo jeszcze później. Kiedyś na pewno znajdę. I Ty też nie trać
        nadziei Noa, bo najgorszą rzeczą jest poddać się.
        • noajdde Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:34
          Niestety w życiu jakie prowadzę nie spotykam zbyt wielu kobiet, wręcz czasem mam wrażenie, że w ogóle nie istnieją. No a dwa, jestem już tak zblokowany, że chyba tylko podróż na Marsa mogłaby mnie odmienić. W dodatku tą ostatnią łatwiej jest mi sobie wyobrazić. Podobno największym problemem jest znaleźć ludzi zdolnych przetrwać taką samotną półroczną podróż. Myślę, że mnie spokojnie mogliby wysłać na Neptunawink
          • claire.ampres Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:48
            To przy okazji przemycę świetny artykuł z Przekroju pt. Mars wita nas wink

            Strasznie trudno jest mi wyobrazić sobie, że masz wrażenie, że kobiety wokół Ciebie nie istnieją. Chyba nie jestem odosobniona w odczuciu, że kobiet chcących stałego związku jest przygniatająca liczba w porównaniu do mężczyzn. Gdzie się nie ruszę, widzę to jak na dłoni. Może pracujesz w miejscu zmaskulinizowanym, stąd Twoje wrażenie. Ale stawiałabym raczej na tę wewnętrzną blokadę, o której wspomniałeś.
            • noajdde Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 22:22
              Ponadto mieszkam w małym mieście i nie znam żadnej kobiety singla w podobnym wieku. Te wolne, jeśli nawet, jak twierdzisz, gdzieś istnieją, mają przeogromne wymagania... Tak sobie myślę, że kiedy ktoś ma tyle a tyle lat i wciąż jest samotny, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością stwierdzić można, że w stanie tym dotrwa już do końca swoich dni. Ładniejszy już nie będę, bogatszy raczej też nie, może trochę na zdrowiu stracę. Coraz trudniej jest się przebić. Jeśli mimo wszystko miałbym kiedyś w końcu kogoś na swojej drodze spotkać, warto chyba czekać. Skoro życie może być walką to dlaczego nie ciągłym czekaniem wink
              • claire.ampres Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 22:34
                Wiesz, to co piszesz, stawia mi przed oczyma taki obrazek, że ludzie samotni są wszędzie, tylko każdy się gdzieś chowa. I najtrudniej chyba jest wyjść ze swojej dziupli i się odnaleźć. Ale to nie znaczy, że tego drugiego samotnego człowieka gdzieś tam nie ma...

                > Ładniejszy już nie będę, bogatszy raczej
                > też nie, może trochę na zdrowiu stracę.

                Spoko wodza... z kobietami czas nieco gorzej się obchodzi wink No chyba że za 20 lat też będziesz marzył o ślicznej jędrnej dwudziestce... wink

                A ostatnie dwa zdania, które napisałeś, to chyba najbardziej optymistyczne słowa, jakie kiedykolwiek od Ciebie przeczytałam smile
                Trzymaj się tego, Noa.
              • tapatik Re: Ciąg dalszy. 26.06.10, 14:42
                noajdde napisał:

                > Ponadto mieszkam w małym mieście i nie znam żadnej kobiety
                > singla w podobnym wieku.

                Ja też mieszkam w małym mieście i mogę Cię zapewnić, że w takich miastach też
                mieszkają kobiety single, które zastanawiają się, gdzie można znaleźć mężczyznę
                singla.
                Poza tym jak problem znaleźć w swojej okolicy duże miasto i tam pojechać na
                spotkanie forumowe? Albo nawet wręcz przeprowadzić się?

                > Te wolne, jeśli nawet, jak twierdzisz, gdzieś istnieją, mają
                > przeogromne wymagania...

                Skąd wiesz? Przecież nawet ich nie spotykasz.

                > Tak sobie myślę, że kiedy ktoś ma tyle a tyle lat i wciąż jest
                > samotny, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością
                > stwierdzić można, że w stanie tym dotrwa już do końca swoich
                > dni.

                Błędna logika.
                Jeśli ja w wieku 2 miesięcy nie umiałem chodzić, w wieku 3 miesięcy tez, 4 też,
                5 też.... to przez analogię można stwierdzić, że do końca swoich dni nie nauczę
                się chodzić.

                Mój kuzyn ożenił się po 50-tce.

                > Ładniejszy już nie będę,

                Zgoda, aczkolwiek możesz zmienić swój wygląd na plus zmieniając fryzurę,
                ubranie, sposób bycia.

                > bogatszy raczej też nie,

                Jeśli będziesz cały czas siedział w tej samej pracy to na pewno nie. Natomiast
                możesz zmienić pracę albo podziałać na własną rękę po godzinach.
                Istnieje wiele metod na zarabianie dodatkowych pieniędzy.
                Najgorszą jest usiąść i narzekać.

                > może trochę na zdrowiu stracę.

                Czytałem ostatnio książkę Michała Tombaka, który twierdzi, że człowiek jest
                zaprogramowany na 150 lat życia i że nasze zdrowie w dużym stopniu zależy od
                nas, tego co jemy, czy coś ćwiczymy, oraz czy jesteśmy optymistami smile
                Jak chcesz dłużej pożyć to rusz dupę i idź na spacer.

                > Coraz trudniej jest się przebić.

                Dobrze, że napisałeś trudniej, bo to oznacza, że nie jest to niemożliwe.
                Niektórym się jednak udaje. Co mozesz zrobić, aby i Tobie się udało?

                > Jeśli mimo wszystko miałbym kiedyś w końcu kogoś na swojej
                > drodze spotkać, warto chyba czekać.

                Nie warto.
                Warto działać.
                Przynajmniej dzieje się coś ciekawego tongue_out

                > Skoro życie może być walką to dlaczego nie ciągłym czekaniem wink

                Jeśli walczysz, to znaczy że się poruszasz i spotykasz ciągle coś nowego. Jeśli
                siedzisz, to tylko siedzisz, a wrzody na dupsku same Ci rosną.
              • tapatik Noajdde 26.06.10, 14:51
                Odbierz pocztę.
      • aretah Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:23
        a ja to się często zastanawiam czy bym potrafiła z kimś byc.
        Tak długo jestem wyłącznie dla siebie, ze nie wiem czy mogłabym sie
        przestawić na inne funkcjonowanie. Pewnie mogłabym, ale nie byłoby
        łatwo.
    • bursztynula Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:22
      a w moim wieku... to już tylko fajerwerki wchodzą w grę... żadnej
      codzienności... chociaż kominek też może być, ale z najlepszym
      szampanemwink
      • claire.ampres Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:29
        Czasami nie do końca wiem, kiedy sobie robisz jaja, Ulcia big_grin Najpierw ta Mycha a teraz to heheh...
        • bursztynula Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:34
          heh żebym to ja sama wiedziała...
          a mycha to święta prawda, ot co, i tej wersji będę się trzymać
          codzienności to ja mam powyżej dziurek w nosie i teściowej też, więc
          mi wychodzi, że tylko fajerwerki...
          książe i miliony, li i jedynie smile
          • claire.ampres Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 21:39
            Aaa... no skoro tak... to jak już wzdychać to ku gwiazdom, co nie? big_grin
            • bursztynula Re: Ciąg dalszy. 26.06.10, 01:44
              ku gwiazdom to chyba jednak małolaty... to może po tym kominku
              trzeba szukać...
              wink
              nie śmiem sobie robić jaj, ale śmiać się, zwłaszcza, z samej siebie,
              chyba lepiej niż nad sobą płakać... bo z tego tylko zapuchnięte
              oczy, a od tego pierwszego są szanse na fajne zmarszczkiwink

              najpierw niechby może było to wcześniej, a o później jak Scarlett
              o'Hara pomartwię się jutro - jak coś takiego piszę, to potem samej
              łatwiej mi w to wierzyć???
    • naya Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 22:29
      Jak już kiedyś wspomniałam, jestem do bólu prozaiczna, więc przede wszystkim myślę o tzw. zwykłym życiu. Z kimś kochanym ta codzienność nabiera innego wymiaru; robi się coś z myślą o kimś, dla kogoś, z kimś. Jakoś wszytko wtedy ma większy sens, siły i chęci zawsze się znajdą i małe codzienne radości się potęgują, a smutne dzielą się na pół.
      Tak to odczuwałam dawno, dawno temu...
      • ms_jazzify Re: Ciąg dalszy. 25.06.10, 23:32
        z racji tego, że jestem mało romantyczna to bycie z kimś w związku i życiu
        codziennym rozpatruje pragmatycznie. i jak tak sobie myślę to dochodzę do
        wniosku, że jeśli już się jakiś szaleniec by kiedyś napatoczył co to mnie zechce
        i zechcę go ja to letko nie będzie i talerze polecą. tongue_out
        • naya Re: Ciąg dalszy. 26.06.10, 08:11
          Najgorsza jest obojętność, a latające talerze to inna forma wyrażania uczuć i emocji.wink
          • robert.83 Re: Ciąg dalszy. 26.06.10, 09:33

            Heh... nikt nie jest doskonały big_grin. Póki nie rzuca ale nie trafia - no problemsmile.
    • mi-l-ja Re: Ciąg dalszy. 26.06.10, 10:17
      hmm... ja w ogóle nie wierzę w tzw. romantyczne porywy serca, że o
      miłości od pierwszego wejrzenia nie wspomnę

      wierzę za to, że po paru latach nawet u najbardziej romantycznych i
      zakochanych pojawia się tzw. trzeźwe spojrzenie na sprawę i wtedy -
      jeśli nie łączą nas wspólne poglądy, nie wypracowaliśmy sobie
      jakiegoś modelu wspólnej walki z ogólnie pojętą rzeczywistościa;
      modelu, który obu stronom wydaje się uczciwy - zaczynamy się
      zastanawiać, gdzie mieliśmy oczy...

      jakoś nigdy nie darzyłam szczególną sympatią zdania, jakoby
      przeciwieństwa miały się przyciągać, a wzniosłe cytaty o
      miłości,która wszystko wybacza, wszystkiemu wierzy etc. wydają mi
      się zwyczajnie śmieszne
    • listopad02 Re: Ciąg dalszy. 26.06.10, 13:16
      Takie cos przychdzi naturalnie, z czasem.
    • kawamija Re: Ciąg dalszy. 26.06.10, 13:33

      che,che

      z tymi marzeniami to przereklamowana sprawa..........i z ta
      codziennoscia takze.........


      ma byc czas na spacerki to mozna go znalezc, ma byc czas na
      zarabianie kasy to ma byc, ma byc czas dla dzieci to trzeba je
      ogarnac i tyle........po latach mozna sie nadal pragnac, mozna
      marzyc, mozna..........
      tu chodzi o cos zupelnie innego..........o te odrobine egoizmu,
      ktory trzeba w zamian oddac, aaaaaa to czasem wydaje sie byc za duza
      cena.............oczywiscie najlatwiej powiedziec.... e
      tam...........ja dla Milosci to i egoizm bym zostawila i smieci bym
      wynosila i cos tam...........a potem klotnie, zazdrosc i robienie
      sobie wbrew.........

      wnioski z zycia wziete.....
    • bugelka Re: Ciąg dalszy. 26.06.10, 13:34
      Heh...
      również zastanawiam się jak wyglądałaby codzienność moja i potencjalnego
      partnera z tym, ze... coraz częściej dochodze do wniosku, że im ludzie są starsi
      tym trudniej iść na kompromisy. Zwłąszcza po długim okresie samotności.

      Kiedyś w głowie miałam gotowe scenariusze nt ślubu, dzieci, mieszkania itp.
      Ulotniły się wraz z najogólniej mówiąc "ideałami, które sięgnęły bruku". Dziś
      nie tworzę w głowie nic, co mogłoby spowodować dłuższy okres marnego
      samopoczucia; nie zakłądam nic z góry (co nie oznacza, ze zapewne byłby tarcia o
      "funkcjonowanie w codzienności").

      smile
      • bugelka Re: Ciąg dalszy. 26.06.10, 13:37
        (co nie oznacza, ze zapewne NIE byłoby tarcia
        > o
        > "funkcjonowanie w codzienności").

        zjadłam NIE
        smile
      • ms_jazzify Re: Ciąg dalszy. 26.06.10, 13:49
        bugelka napisała:
        coraz częściej dochodze do wniosku, że im ludzie są starsi tym trudniej iść na
        kompromisy. Zwłąszcza po długim okresie samotności.


        oj, jakbym siebie czytała, też mam takie wnioski bugi. smile
    • listopad02 Jak se .. 26.06.10, 14:10
      czytam i rozmawiam, to dochodze do wniosku że faceci bardziej kochają ..ech..
      big_grin
      • bursztynula Re: Jak se .. 27.06.10, 09:27
        bardziej kochają co???
        jakieś może uzasadnienie albo dłuższy opis, gdyby jednak chodziło o
        kogoś (bo gdybym była złośliwa albo zgorzkniała, to mogłabym np
        stwierdzić, że kochają też więcej... nawet równocześnie... ale nie
        jestem, wierzyć w ludzi mam ochotę czasami, więc nic takiego nie
        napisałam...) nadziei mógłbyś dorzucić, bo ja mam jakoś ostatnio wokół
        siebie zbyt dużo przykładów, że najbardziej to chyba siebie... a i to
        jakoś nieumiejętnie...
    • a.g.l.a.j.a.a.a Re: Ciąg dalszy. 26.06.10, 17:48
      Pofffasznie(?) większość o tym marzy(?) szartujesz(?)
      nooo to bywa i margines... społeczny(?) emocjonalny(?) marzeniowy(?)

      Ja o tym nie marzę... o połówkach ani o miłości ani o żadnym takim (po połówkę
      to do sklepu można iść, tam można wybrać sobie z półki tą najodpowiedniejszą). I
      nawet nie myślę, nie wyobrażam sobie, bo nie umiem sobie wyobrazic bycia z
      kimś... żadnej codzienności i tej całej reszty, ale to nigdy nie będzie moim
      problemem, ogarnianie jakiejś wspólnej codzienności... to nie dla mnie jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka