Dodaj do ulubionych

Śmierć kochanków

30.11.02, 23:07

Zapachów lekkich pełne będą nasze łoza,
Łoża jak grób głębokie - a w środku komnaty
Będą dla nas w wazonach kwitły dziwne kwiaty,
Rozkwitłe pod jaśniejszym błękitem przestworza.


Wśród mdlejących upałów ich woni ostatnich
Dwa nasze serca będą jako dwie pochodnie,
Co odbiją swe blaski szeroko i zgodnie
W duchach naszych złączonych, tych zwierciadłach bratnich.

W mistyczny zmierzch, przez róże i błękity senne,
Niby łkanie przeciągłe, żegnaniem brzemienne,
Zamienimy jedynej błyskawicy lśnienie...

A potem drzwi otworzy lekka dłoń anioła,
Co radosny i wierny do życia powoła
Zamącone zwierciadła i martwe płomienie.

Charles Baudelaire - "Śmierć kochanków"

Obserwuj wątek
      • kwasna_cytryna Re: Śmierć kochanków 01.12.02, 15:31
        Le tendre et dangereux
        visage de l'amour
        m'est apparu un soir
        aprčs un trop long jour
        C'était peut-ętre un archer
        avec son arc
        ou bien un musicien
        avec sa harpe
        Je ne sais plus
        Je ne sais rien
        Tout ce que je sais
        c'est qu'il m'a blessée
        peut-ętre avec une flčche
        peut-ętre avec une chanson
        Tout ce que je sais
        c'est qu'il m'a blessée
        blessée au coeur
        et pour toujours
        Brűlante trop brűlante
        blessure de l'amour.


        Jacques Prévert
      • Gość: Ewa Re: Śmierć kochanków IP: *.abo.wanadoo.fr 01.12.02, 16:44
        Gość portalu: Ewa napisał(a):

        > Toi et moi
        > Ce qui m'appartient t'appartient!
        > Pourquoi ces mots qui nous opposent:
        > le tin, le mien, le tien?
        > Si tu m'aimais tout à fait bien,
        > tu dirais:"LES LIVRES, le chien"
        > et :"nos roses".
        >
        >
        > Slowa sa jak platki kwiatow
        Non je ne me sens plus là
        moi-même
        Je suis quinze de la
        onzième

        le soleil filtre à travers
        les vitres
        ses rayons font sur mes vers
        les pitres

        Et dansent sur le papier
        j'écoute
        Quelq'un qui frappe du pied
        la voûte

        Guillaume Apollinaire
        • kwasna_cytryna Re: sans paroles 01.12.02, 20:37
          Il pleure dans mon coeur
          Comme il pleut sur la ville;
          Quelle est cette langueur
          Qui pénčtre mon coeur?

          O bruit doux de la pluie
          Par terre et sur les toits!
          Pour un coeur qui s'ennuie
          O le chant de la pluie!

          Il pleure sans raison
          Dans ce coeur qui s'écoeure.
          Quoi! Nulle trahison?...
          Ce deuil est sans raison.

          C'est bien la pire peine
          De ne savoir pourquoi
          Sans amour et sans haine
          Mon coeur a tant de peine!


          Paul Verlaine
    • rb13 Re: Śmierć kochanków 01.12.02, 21:53
      S'il vous plait.Je suis polonaise .Je ne comprends pas. francais.
      Przysięgam ,że nigdy juz nie napiszę Wam wiersza Bauddelaire. Mój francuzki
      jest pas bien, tres mauvais.
      • kwasna_cytryna Re: rozmowa intelektualna :-)))))))))))))))))))))) 01.12.02, 23:37
        Ty nie mów do mnie darling, honey,
        Ty nie porównuj mnie z ruczajem,
        Ty mnie fasolki zrób duszonej,
        Niechże się raz do syta najem!
        Drugiego dna ty mi na silę
        Nie wmawiaj, bo dostaję kolki.
        Już tyle razy cię prosiłem,
        Ty mnie duszonej zrób fasolki.
        Tak, kocham Kafkę i Rilkego,
        I owszem, Joyce'a też doceniam,
        Ale ty powiedz mi, dlaczego
        Się nie zabierasz do pichcenia?
        Owszem, Karpowicz się zazębia
        Z Goethem, Bizetem i Petrarką,
        Ale już przestań mnie pogłębiać,
        Ożeż ty jakaś pogłębiarko!
        Że co? Wyrażam się niejasno?
        Nie czytaj mi fragmentów Manna!
        Ty mi fasolki zrób na kwaśno,
        Czy mam cię błagać na kolanach???
        Przestań mi tu wyjeżdżać z Griegiem,
        Czniam wszystkie gamy i bemole.
        I owszem, jestem inteligent,
        Lecz mam apetyt na fasolę!!!
        Patrz, ja całuję ciebie w czółko,
        Ba, nawet ci całuję ręce,
        Mów ty o Griegu z przyjaciółką,
        A mnie fasolkę zrób naprędce.
        Ja wiem, że w tobie uczuć gamy
        Dźwięczą jak w każdej dobrej Polce,
        Więc się umówmy: Pogadamy,
        Ale dopiero po fasolce!!!

        Andrzej Waligórski
    • Gość: Ewa Re: Śmierć kochanków IP: *.abo.wanadoo.fr 01.12.02, 23:53
      Paroles, paroles...

      Wrocil.Nic nie powiedzial.
      Bylo jednak jasne, ze spotkala go przyjemnosc/dop. wlasny/
      Polozyl sie w ubraniu.
      Schowal glowe pod kocem.
      Podkurczyl kolana.
      Ma okolo czterdziestki, ale nie w tej chwili.
      Jest-ale tylko tyle, ile w brzuchu matki
      za siedmioma skorami, w obronnej ciemnosci.
      jutro wyglosi odczyt o homeostazie
      w kosmonautyce metagalaktycznej.
      Na razie zwinal sie, zasnal.

      W. Szymborska

      Dobranoc, bon nuit, good night (Godz.23 ,57)
      • kwasna_cytryna Re: Śmierć kochanków???? 02.12.02, 00:14
        Twe złote włosy...

        Włosy twe jak płomienna błyskawicy grzywa,
        Jak surm mosiężnych świetna, weselna muzyka,
        Jak uroczyste święto bogatego żniwa,
        Jak w południe lipcowe spieka słońca dzika.

        Włosy twe: bursztyn, jedwab, ogień i oliwa,
        Jesienny niebywały przepych października,
        W zasobnych miodnych ulach praca pszczół szczęśliwa,
        Złote szaleństwo wina dla ust biesiadnika.

        Włosy twe: rozżagwiona rozkoszy pochodnia,
        Kojące jako morze, kuszące jak zbrodnia...
        Jak w lesie o zachodzie zabłądzić w ich złocie!
        I po wirze upojeń, pieszczot zawierusze
        Zagrzebać w nich swe usta i upowić duszę,
        Dumną jak sen zwycięzcy w zdobytym namiocie!


        Leopold Staff
      • rb13 Re: Śmierć kochanków 02.12.02, 15:03

        A teraz znowu coś po polsku

        Kochałem Panią - i miłości mojej
        Może się jeszcze resztki w duszy tlą
        Lecz niech to Pani nie niepokoi
        Nie chce Cię smucić nawet myślą tą
        Kochałem bez nadziei i w pokorze
        W męce zazdrości, nieśmiałości trwóg
        Tak czule, tak prawdziwie- że daj Bóg
        Abyśmy Cię inny tak pokochać mógł

        To też śmieć kochanków niestety nie mój – ja jestem tylko biednym grafomanem-
        tylko A. Puszkina
        • kwasna_cytryna Re: Olejek wonno bursztynowy... 02.12.02, 15:34

          Wśród ludzkich rzesz
          w nieskromnym zgiełku dnia.
          Czasami nie śmiem,
          wzrokiem, słowem, gestem.
          Radować się,
          że znowu z Tobą jestem
          Lecz nie wiń mnie najmilsza ma
          Spórz jaka w dzień
          białawo-smętna mgła
          Ledwo prześwieca
          blady blask i mdleje

          Nadejdzie noc i do czystego szkła
          Olejek wonno burstynowy wleje.

          Fiodor Tiutczew
    • Gość: Ewa Re: Śmierć kochanków IP: *.abo.wanadoo.fr 02.12.02, 13:27
      Honored guest

      Accept these nice things we have no use for:
      polished twilight, mix of clouds end sun,
      minnows in a stream. There may come a time
      we'll need them. They're yours forever,
      or another dream leaves you thirsty,
      waking. You can't see the table
      or the bread. How about a clean, unopened letter
      and the smell of toast?

      ....

      John Ashbery
      • kwasna_cytryna Re: Śmierć kochanków 02.12.02, 14:04
        ....

        your slightest look easily will unclose me
        though i have closed myself as fingers,
        you open always petal by petal myself as Spring opens
        (touching skilfully,mysteriously)her first rose

        or if your wish be to close me,i and
        my life will shut very beautifully,suddenly,
        as when the heart of this flower imagines
        the snow carefully everywhere descending;

        nothing which we are to perceive in this world equals
        the power of your intense fragility: whose texture
        compels me with the colour of its countries,
        rendering death and forever with each breathing

        (i do not know what it is about you that closes
        and opens;only something in me understands
        the voice of your eyes is deeper than all roses)
        nobody,not even the rain, has such small hands

        e.e.cummings
    • Gość: Ewa Re: Śmierć kochanków IP: *.abo.wanadoo.fr 02.12.02, 14:44
      Jak sie rzeczy maja

      W ubieglym roku, 10 wrzesnia, poszedlem wzdluz Via Salaria i wkroczylem do
      Republiki Utopii, spokojnego kraju polozonego osiemdziesiat lat na wschod od
      Fara Sabina. Zauwazylem pogodny nastroj mieszkancow, zapytalem o przyczyne ich
      zadowolenia i dowiedzialem sie, ze wynika ono z ich praw i nauk, jakie
      otrzymuja od najmlodszych lat.

      Benjamin Hoff "Te prosiaczka"

      P.s. Sorry, I haven't polish kay- board.
    • Gość: Ewa Re: Śmierć kochanków IP: *.abo.wanadoo.fr 02.12.02, 15:03
      Démons et merveilles
      Vents et marées
      Au loin déjà la mer s'est retirée
      Et toi
      Comme une algue doucement caressée par le vent
      dans les sables du lit tu remues en rêvant
      Démons et merveilles
      vents et marées
      Au mon déjà la mer s'est retirée
      Mais dans tes yeux entr'ouverts
      Deux petits vagues sont restées
      Vents et marées
      Deux pettes vagues pour me noyer. Jacques Prévert
    • Gość: Ewa Re: Śmierć kochanków IP: *.abo.wanadoo.fr 02.12.02, 16:13
      ENIVREZ-VOUS
      Il faut être toujours ivre, tout est là ; c'est l'unique question. Pour ne pas
      sentir l'horrible fardeau du temps qui brise vos épaules et vous penche vers la
      terre, il faut vous enivrer sans trêve.
      Mais de quoi? De vin, de poésie, ou de vertu à votre guise, mais enivrez-vous!
      Et si quelquefois, sur les marches d'un palais, sur l'herbe verte d'un fossé,
      vous vous réveillez, l'ivresse déjà diminuée ou disparue, demandez au vent, à
      la vague, à l'étoile, à l'oiseau, à l'horloge; à tout ce qui fuit, à tout ce
      qui gémit, à tout ce qui roule, à tout ce qui chante, à tout ce qui parle,
      demandez quelle heure il est. Et le vent, la vague, l'étoile, l'oiseau,
      l'horloge, vous répondront, il est l'heure de s'enivrer ; pour ne pas être les
      esclaves martyrisés du temps, enivrez-vous, enivrez-vous sans cesse de vin, de
      poésie, de vertu, à votre guise.
      Powrot do Baudelaira
      • kwasna_cytryna Re: A toi fleur de mer 02.12.02, 16:44

        Dans tes yeux j'ai perdu l'onde du silence.
        Vois-tu cet enfant qui joue avec sa balle rouge et bleue.
        Rouge comme son coeur rempli d'espoir,
        bleu comme nos coeurs meurtris par la vie.
        Il y a des mots ou des maux que seules les étoiles entendent,
        des chants mystiques et anciens que nous avons oubliés,
        ils reviennent la nuit dans nos reves purs pour nous terroriser de leurs
        cauchemars infinis.
        Alors dans ses moments de profond malaise pense a moi,
        qui aimerais te serrer dans mes bras et te bercer de mes mots de mes rires,
        te bercer et t'aimer sur des coussins colorés comme les pagnes des habitants
        des îles de nos reves.
        Si demain toi et moi on se faisait une île ?
        Oui comme ça dans notre baignoire c'est possible tu sais quand on aime...
        On commencerait par mettre du sable un beau sable blond comme tes cheveux, doux
        et parfumé comme eux.
        Puis apres ?
        Un ciel de miel tendre caressant sans petit mouton blanc,
        sans éclair de colere divine, bleu, tendre, comme tes yeux quand tu ris.
        Puis nous mettrons un océan et un lagon,
        l'océan de tes pensées clair limpide avec mille poissons colorés,
        sautillant par-dessus les vagues pour nous saluer,
        un lagon peint aux couleurs de tes envies et teinté dans le fond
        de la douceur des algues de tes reves, qui se balanceraient doucement au grés
        des remous de ton coeur.
        Puis on mettrait une foret, dense épaisse, remplie de vie, comme tes levres
        fines quand tu me parle.
        Puis une riviere, naissant d'une cascade, la riviere du temps perdu naissant de
        la cascade de tes doutes !
        Non une cascade de tendresse s'écoulant dans la riviere de ton coeur,
        une cascade chantante, une cascade qui chante ton nom,
        doucement elle le murmure a la riviere qui fait naître en toi une fraîche
        pensée humide.
        Puis une hutte de palmiers verdoyants, une hutte pour cacher notre amour
        naissant aux étoiles.
        Une hutte pour doucement le soir te bercer de mes mots fleurs de mes pensées
        pour toi.
        Une hutte ou je pourrais t'aimer sans craindre les foudres punitives des hommes
        loups.
        Une hutte pour toi, pour moi...
        Sur le lit fait d'herbe douce, de pétales de fleurs,
        je te caresserais doucement du bout de mes doigts transformés pour toi en
        plumes d'oiseaux de paradis.
        Puis quand la lune nous montrera son sourire,
        quand la mer de tes désirs trempera la plage de nos envies
        enfin pouvoir t'aimer dans notre paradis comme Adam a aimé Eve,
        toi et moi seuls sur terre dans un moment de complicité infinie perdu sous les
        sourires des galaxies étincelantes.
        Prend soins de toi je t'embrasse tendrement des fleurs douces de nos reves
        câlins.

        Bien a toi !


        Philippe BRASSEUR
    • Gość: EwaElle est debout Re: Śmierć kochanków IP: *.abo.wanadoo.fr 02.12.02, 17:19
      Elle est debout sur mes paupières
      Et ses cheveux sont dans les miens,
      Elle a la forme de mes mains,
      Elle a la couleur de mes yeux,
      Elle s'engloutit dans mon ombre
      Comme une pierre sur le ciel.

      Elle a toujours les yeux ouverts
      Et ne me laisse pas dormir.
      Ses rêves en pleine lumière
      Font s'évaporer les soleils
      Me font rire, pleurer et rire,
      Parler sans avoir rien à dire

      (Paul Eluard)
    • Gość: Ewa Re: Śmierć kochanków IP: *.abo.wanadoo.fr 02.12.02, 22:52
      Albo mieszkamy tu razem co dzien
      Tak sercem jak i pamiecia,
      Albo na czas jakis mieszkasz gdzie indziej-
      A gdzie, droga moja, jest Gdzie indziej?

      Gdzie Indziej to moze zlamana twa obietnica-
      Bezkarnie, bo nie zwiazana przysiega-
      Lecz wciaz na czas jakis Gdzie Indziej.

      Zahartowany w bojach musze isc rownym krokiem,
      Jako poeta-nie moge nigdy zlamac slowa,
      Abym kiedys nagle nie przestal cie kochac
      I nie pozostal niekochany gdzie indziej.
      Przyjdz, odwiedz mnie tej nocy-
      Bez ceremonii, mila, tak po prostu przyjdz.

      Robert Graves
      • kwasna_cytryna Re: "Gdybyś ty była..." 02.12.02, 23:02
        Gdybyś ty była szklannym jeziorem
        patrzałbym w toń twą przez całe życie;
        gdybyś ty była zielonym borem
        słuchałbym szumu twego w zachwycie;
        gdybyś ty była pustką bezludną
        dla ciebie świata zrzekłbym się śmiele;
        gdybyś ty była śmiercią
    • rb13 Re: Śmierć kochanków 03.12.02, 08:31
      Śmierć Miłości

      To nie rozkosz nas czeka –ja to czuję
      To chłód zimna co śmierć zwiastuje
      Cóż z tego żeś piękna – nie jesteś moja
      Nie zawołasz nigdy jestem tylko Twoja
      Lodowate zimno przenika nasze ciała dwa
      Śmierć patrzy – to miłość ich jeszcze trwa
      Zamieni w lodowe posągi wciąż razem
      Każdy woła - gdzie jesteś ? Tu jestem
      Mówię ,ale Ty nie słyszysz .Kocham
      Co za sen okropny. Jeszcze szlocham

      Kraków Ryś B. 01.02.02 godz.1827


      • kwasna_cytryna Re: Odpływanie 03.12.02, 08:56
        Nie umarłem za młodu.
        Wznoszę sie harmonijnie ku śmierci
        jak dym z własnego płomienia.

        Dzień dobry, dzień dobry młodzieńcze,
        iskro wstępująca.

        Wszystkie moje myśli jak gałęzie drzewa
        skierowane są od pnia w koronę.
        Do szczytu wycieńczenia.

        Dzień dobry, dzień dobry dziewczyno,
        róża rozkwitła w kropli czerwonej.

        Znam oszalały świat, sam byłem rwącym potokiem.
        Rzeką nabrzmiałą ku bliskiemu morzu
        zbliżam się nabierając głęboki krok za krokiem.

        Dzień dobry wam, dzień dobry moi bliźni,
        strugi życia cieknące z bliska i z daleka.

        Człowiek jak ogień, jak drzewo, jak rzeka
        mija w lotnej, nieustannej przemianie
        nurkując z powrotem w głąb jak w łono matki.

        Do widzenia najmilsi.
        Do widzenia w oceanie.

        Jalu Kurek
    • Gość: Ewa Re: Śmierć kochanków IP: *.abo.wanadoo.fr 03.12.02, 10:07
      Léandre le sautPierrot qui d'un saut De puce Franchit le buisson, Cassandre
      sous son Capuce, Arlequin aussi, Cet aigrefin si Fantasque Aux costumes fous,
      Ses yeux luisant sous Son masque, - Do, mi, sol, mi, fa, Tout ce monde va, Rit,
      chante Et danse devant Une belle enfant Méchante Dont les yeux pervers Comme
      les yeux verts Des chattes Gardent ses appas Et disent : «A bas Les
      pattes! »Eux ils vont toujours ! - Fatidique cours Des astres, Oh! dis-moi vers
      quels Mornes ou cruels Désastres L'implacable enfant, Preste et relevant Ses
      jupes, La rose au chapeau, Conduit son troupeau De dupes?

      Paul Verlaine
      • kwasna_cytryna Re: j'ai embrasse l'aube d'ete 03.12.02, 14:26
        Rien ne bougeait encore au front des palais. L'eau était morte.
        Les camps d'ombres ne quittaient pas la route du bois.
        J'ai marché, réveillant les haleines vives et tiedes, et les pierreries
        regarderent,
        et les ailes se leverent sans bruit.
        La premiere entreprise fut, dans le sentier déja empli de frais et blemes
        éclats,
        une fleur qui me dit son nom.
        Je ris au wasserfall blond qui s'échevela a travers les sapins :
        a la cime argentée je reconnus la déesse.
        Alors je levai un a un les voiles. Dans l'allée, en agitant les bras.
        Par la plaine, ou je l'ai dénoncée au coq.
        A la grand'ville elle fuyait parmi les clochers et les dômes,
        et courant comme un mendiant sur les quais de marbre,
        je la chassais.
        En haut de la route, pres d'un bois de lauriers, je l'ai entourée avec ses
        voiles amassés,
        et j'ai senti un peu son immense corps. L'aube et l'enfant tomberent au bas du
        bois.
        Au réveil il était midi.

        Arthur Rimbaud
    • Gość: Ewa Re: Śmierć kochanków IP: *.abo.wanadoo.fr 03.12.02, 15:04
      A ty mnie na wyspy szczesliwe zawiez,
      wiatrem lagodnym wlosy jak kwiaty rozwiej, zacaluj,
      ty mnie ukolysz i uspij, snem muzykalnym zasyp, otuman,
      we snie na wyspach szczesliwych nie przebudz ze snu.

      Pokaz mi wody ogromne i wody ciche,
      rozmowy gwiazd na galeziach pozwol mi slyszec zielonych,
      duzo motyli mi pokaz, serca motyli przybliz i przytul,
      mysli spokojne ponad wodami pochyl miloscia

      Konstanty Ildefons Galczynski
      • kwasna_cytryna Re: wez z dloni moich.... 03.12.02, 15:29
        Weź z dłoni moich, niech ci radość niesie -
        Troszeczkę słońca i troszeczkę miodu,
        Jak nam kazały pszczoły Persefony.

        Na pełnej wodzie łódki nie odwiążesz
        Ani usłyszysz zjawy w miękkich ciżmach,
        Nie zmożesz lęku w nieobeszłym życiu.

        Zostały nam jedynie pocałunki,
        Puszyste niby małe pszczółki, które,
        Ul opuściwszy, umierają młodo.

        W nocy gęstwinach przezroczystych brzęczą,
        Dziewiczy las Tajgetu - ich ojczyzną,
        Pokarmem - czas, miodunki kwiat i mięty.

        Więc niech ci radość niesie dar mój dziki -
        Naszyjnik niepozorny, wysuszony
        Z pszczół martwych, które miód zmieniły w słońce.

        Osip Mandelsztam
        tł. Seweryn Pollak
    • Gość: Ewa Re: Śmierć kochanków IP: *.abo.wanadoo.fr 03.12.02, 15:45
      « époque (1784) » - Évariste Parny Sur la mort d'une jeune fille
      Son âge échappait à l'enfance ;Riante comme l'innocence,Elle avait les
      traits de l'Amour.Quelques mois, quelques jours encore,Dans ce coeur pur et
      sans détourLe sentiment allait éclore.Mais le ciel avait au trépasCondamné ses
      jeunes appas.Au ciel elle a rendu sa vie,Et doucement s'est endormieSans
      murmurer contre ses lois.Ainsi le sourire s'efface ;Ainsi meurt, sans laisser
      de trace,Le chant d'un oiseau dans le bois.
    • Gość: Ewa Re: Śmierć kochanków IP: *.abo.wanadoo.fr 03.12.02, 16:19
      ...Tu ne me racontes que des histoires cruelles et effrayantes, dit-elle, je na
      veux pas les écouter.
      Que veux-tu écouter alors?
      Raconte-moi de belles histoires avec de beaux personnages.
      Veux-tu que je parle des femmes au camélia?
      Je ne veux pas entendre parles de sorcières.
      Ce ne sont pas des sorcières. Les sorcières sont des vielles bonnes femmes
      répugnantes, les femmes au camélia sont toujours jeunes et belles.
      Comme la femme du bandit Deuxième Seigneur? Je ne veux pas écouter ce genre
      d'histoire cruelle.
      Les femmes au camélia sont aussi envoçutantes que bienveillantes.....


      Gao Xingjian "La montagne de l'âme"
    • rb13 Re: Śmierć kochanków 03.12.02, 17:33
      To dla wszystkich co kochaja prawdziwą miłość - prawdziwy romanyk z poczatku
      XIX wieku -Aleksander Puszkin

      Nie dbam o wyuzdane gwałtowne porywy,
      O rozkosze zmysłowe i szał niecierpliwy,
      O jęk i krzyk bachantki młodej, gdy jak żmija
      W objęciach mych namiętnie pręży się i zwija,
      I całuje żarliwie, i pieści mnie po to,
      Ażeby dreszcz ostatni przynaglić pieszczotą.

      O, ileż jesteś milsza ty, co trwasz tak skromnie!
      O, jak szczęśliwy tobą, dręczę się ogromnie,
      Gdy po błaganiach długich, wreszcie od niechcenia
      Podajesz mi się czuła, lecz bez upojenia,
      Chłodna i zawstydzona, memu zachwytowi
      Ledwie zdasz się ulegać, ucho słów nie łowi,
      Aż z wolna się ożywiasz w ogniu oszołomień
      I w końcu mimo woli podzielasz mój płomień!

    • Gość: Ewa Re: Smierc kochankow -deszcz IP: *.abo.wanadoo.fr 03.12.02, 18:16
      Mowilam tobie juz piecdziesiat kilka razy,
      zebys juz poszedl sobie, przeciez pada deszcz,
      to przeciez smieszne takie stac tak twarz przy twarzy,
      to jest naprawde nieslychanie smieszna rzecz;

      zeby tak w oczy patrzec: kto to widzial?
      zeby pod deszczem taki niemy film bez slow,
      zeby tak reke w reku trzymac: kto to slyszal?
      a przeciez jutro tutaj sie spotkamy znow -

      i tak sie trudno rozstac,
      i tak sie trudno rozstac,
      no, nawet jesli troche pada, to niech pada -

      i tak sie trudno rozstac,
      i tak sie trudno rozstac,
      nas chyba tutaj zaczarowac musial deszcz.

      ......

      Konstanty Ildefons galczynski
      • messja Re: Smierc kochankow -deszcz 03.12.02, 18:52
        zeby tak umiec pisac ...- tak prosto i tak pieknie zarazem.



        Gość portalu: Ewa napisał(a):

        > Mowilam tobie juz piecdziesiat kilka razy,
        > zebys juz poszedl sobie, przeciez pada deszcz,
        > to przeciez smieszne takie stac tak twarz przy twarzy,
        > to jest naprawde nieslychanie smieszna rzecz;
        >
        > zeby tak w oczy patrzec: kto to widzial?
        > zeby pod deszczem taki niemy film bez slow,
        > zeby tak reke w reku trzymac: kto to slyszal?
        > a przeciez jutro tutaj sie spotkamy znow -
        >
        > i tak sie trudno rozstac,
        > i tak sie trudno rozstac,
        > no, nawet jesli troche pada, to niech pada -
        >
        > i tak sie trudno rozstac,
        > i tak sie trudno rozstac,
        > nas chyba tutaj zaczarowac musial deszcz.
        >
        > ......
        >
        > Konstanty Ildefons galczynski
          • kwasna_cytryna Re: A la Mysterieuse 03.12.02, 21:48
            J'ai tant rêvé de toi que tu perds ta réalité. Est-il encore temps d'atteindre
            ce corps vivant et de baiser sur cette bouche la naissance de la voix qui m'est
            chère? J'ai tant rêvé de toi que mes bras habitués en étreignant ton ombre à se
            croiser sur ma poitrine ne se plieraient pas au contour de ton corps, peut-
            être. Et que, devant l'apparence réelle de ce qui me hante et me gouverne
            depuis des jours et des années, je deviendrais une ombre sans doute.O balances
            sentimentales.
            J'ai tant rêvé de toi qu'il n'est plus temps
            sans doute que je m'éveille.
            Je dors debout, le corps exposé à toutes
            les apparences de la vie et de l'amour
            et toi, la seule qui compte
            aujourd' hui pour moi,
            je pourrais moins
            toucher ton front et tes
            lèvres que les premières lèvres
            et le premier front venu. J'ai tant
            rêvé de toi, tant marché,
            parlé, couché avec
            ton fantôme qu'il ne me
            reste plus peut-être, et
            pourtant, qu'à être fantôme
            parmi les fantômes et plus
            ombre cent fois que
            l'ombre qui se
            promène et se
            promènera
            allégrement
            sur le cadran
            solaire de ta vie.

            Roberts Desnos
            • Gość: Ewa Re: Smierc kochankow IP: *.abo.wanadoo.fr 04.12.02, 09:13
              Je voudrais pas crever
              Avant d'avoir connu
              Les chiens noirs du Mexique
              Qui dorment sans rêver
              Les singes à cul nu
              Dévoreurs de tropiques
              Les araignées d'argent
              Au nid truffé de bulles
              Je voudrais pas crever
              Sans savoir si la lune
              Sous son faux air de thune
              A un coté pointu
              Si le soleil est froid
              Si les quatre saisons
              Ne sont vraiment que quatre
              Sans avoir essayé
              De porter une robe
              Sur les grands boulevards
              Sans avoir regardé
              Dans un regard d'égout
              Sans avoir mis mon zobe
              Dans des coinstots bizarres
              Je voudrais pas finir
              Sans connaître la lèpre
              Ou les sept maladies
              Qu'on attrape là-bas
              Le bon ni le mauvais
              Ne me feraient de peine
              Si si si je savais
              Que j'en aurai l'étrenne
              Et il y a z aussi
              Tout ce que je connais
              Tout ce que j'apprécie
              Que je sais qui me plaît
              Le fond vert de la mer
              Où valsent les brins d'algues
              Sur le sable ondulé
              L'herbe grillée de juin
              La terre qui craquelle
              L'odeur des conifères
              Et les baisers de celle
              Que ceci que cela
              La belle que voilà
              Mon Ourson, l'Ursula
              Je voudrais pas crever
              Avant d'avoir usé
              Sa bouche avec ma bouche
              Son corps avec mes mains
              Le reste avec mes yeux
              J'en dis pas plus faut bien
              Rester révérencieux
              Je voudrais pas mourir
              Sans qu'on ait inventé
              Les roses éternelles


              Boris Vian
    • Gość: Marco Moje zwykłe marzenie IP: proxy / 193.0.117.* 04.12.02, 09:47
      Paul Verlaine
      Moje zwykłe marzenie


      Śnię często - przejmująco, dziwnie - o nieznanej
      Kobiecie. Ja ją kocham i kocha mnie ona.
      Nigdy całkiem ta sama, ni całkiem zmieniona,
      Kocha mnie, i pojmuje, i goi me rany.

      Bo ona mnie pojmuje! Serca mego ściany
      Dla niej jednej przezrocze, zagadki zasłona
      Dla niej jednej opada! Gdy skroń ma spocona,
      Ona jedna ją chłodzi rosą łzy wylanej.

      Krucze, lniane czy złote są jej włosy wiotkie?
      Nie wiem. Imię? Pamiętam, że dźwięczne i słodkie
      Jak imiona najdroższych wygnańców żywota.

      Spojrzenie jej podobne posągów spojrzeniu,
      A głosu dalekiego, cichego pieszczota
      Ma dźwięk głosów kochanych, zmilkłych w grobów cieniu.
      • Gość: Ewa Re: Moje zwykłe marzenie IP: *.abo.wanadoo.fr 04.12.02, 11:58
        je fais souvent ce rêve étrange et pénétrant
        D'une femme inconnue, et que j'aime, et qui m'aime,
        Et qui n'est, chaque fois, ni tout à fait la même
        Ni tout à fait une autre, et m'aime et me comprend.

        Car elle me comprend, et mon soeur transparent
        Pour elle sule,hélas! cesse d'être un problème
        pour elle seule, et les moiteurs de mon front blême, elle sule le sait
        rafrachir, en pleurant.

        Est-elle brune, blonde ou rousse?-Je l'ignore.
        Son nom? je me souviens qu'il est doux et sonore
        Comme ceux des aimés la Vie exila
        Son regard est pareil au regard des statues,
        Et, pour sa voix, lointaine, et calme, et grave elle a
        L'inflexion des voix chères qui se sont tues.

        Mon rêve familier Paul Verlaine
        • Gość: Ewa Re:Marco IP: *.abo.wanadoo.fr 04.12.02, 13:04
          ;.....
          Quand Marco chantait, ses mains, sur l'ivoire,
          Evoquaient souvent la profondeur noire
          Des aire primitifs que nul n'a redis,
          Et sa voix montait dans les paradis
          De la symphonie immense des rêves,
          Et l'enthousiasme alors transportait
          Vers cieux connus quiconque écoutait
          Ce timbre d'argent qui vibrait sans trêves
          Quand Marco chantait.

          .....

          P. Verlaine
          • Gość: Ewa Re:Tajemny kraj IP: *.abo.wanadoo.fr 04.12.02, 16:18
            Kazda prawdziwie krolewska kobieta posiada
            tajemny kraj, dla niej bardziej rzeczywisty
            Niz ten blady zewnetrzny swiat:

            O polnocy, gdy cisza w domu zapada,
            Odklada igle lub ksiazke,
            I udaje sie tam, nie widziana.

            Zamknawszy oczy, improwizuje
            Brame o pieciu kratach wsrod wysokich brzoz,
            Buduje sklepienia, w posiadanie bierze.

            Potem biega lub fruwa, lub konia dosiada
            (Kon klusem przybiegnie, aby ja powitac)
            I podrozuje tam, dokad zapragnie.

            Potrafi trawie kazac rosnac, lilie
            Rozwinie z paka w kwiat pod swym spojrzeniem,
            Pozwala rybie jesc z reki;

            Pobudowala wioski, zalozyla gaje,
            Wydrazyla doliny, by potoki plynac mogly
            Chlodne do zatoki okolonej ladem.

            Nigdy nie smialem mojej milej
            Pytac o rzady jej krolestwa
            Lub jego geografie

            Ani nie wszedlem za nia miedzy brzozy,
            Nigdy nie przestapilem bramy,
            Aby wpatrywac sie we mgle.

            Jednak mi obiecala, kiedy umre,
            Domek przy swym palacu ukrytym
            Na rownej polance wsrod lasu,
            Gdzie rosna goryczki i lewkonie
            I gdzie czasem mozemy sie spotkac.


            Robert Graves
            • kwasna_cytryna Re: Echec 04.12.02, 16:27
              Tu étais ma reine, j'étais ton roi...
              Tu étais ma promise, ma dulcinée,
              Nous vivions un amour incomparable,
              Nous étions seuls au monde,
              Les murs de notre château fort étaient
              Notre nid d'amour,
              Et puis, un jour, notre havre de paix,
              C'était fini ...
              J'avais beau essayer de te retenir,
              Tu partais déjà vers d'autres conquêtes
              En refermant ton coeur sur tout espoir.
              Mais je sais que tu n'es pas celle
              Que tu veux donner comme image,
              Je sais que tu es ma reine,
              Une reine adorable, sensible et aimante,
              Tendre et si attachante à la folie.
              Alors, comme dans un jeu d'échec,
              Je pars en croisade te reconquérir,
              Car je suis la seule clef
              Qui puisse ouvrir ton coeur.
              Y entrer, et y rester pour toujours.
              Ma reine de coeur !
              • Gość: Ewa Re: Billet IP: *.abo.wanadoo.fr 04.12.02, 17:30
                « époque (1778) » - Évariste Parny : Billet
                Apprenez, ma belle,Qu'à minuit sonnant,Une main fidèle,Une main
                d'amant,Ira doucement,Se glissant dans l'ombre,Tourner les verrousQui dès la
                nuit sombre,Sont tirés sur vous.Apprenez encoreQu'un amant abhorreTout voile
                jaloux.Pour être plus tendre,Soyez sans atours,Et songez à prendreL'habit des
                Amours.
                • kwasna_cytryna Re: Jalousie 04.12.02, 22:24
                  Je veux bien qu'elle soit plus jeune que moi, et qu'à ses yeux, ce fait la
                  rende plus séduisante.
                  Ses grands yeux bleus et son regard candide le laissent complètement béat.
                  Sa taille est fine et son corps mieux proportionné que le mien.
                  Son style est souple et sa démarche ne souffre d’aucune lourdeur.
                  Ses fines mèches bleutées agrémentent joliment sa mignonne petite tête.
                  De tout cela, j'en conviens !
                  Mais il ne faut pas qu'il oublie tous ces moments que je lui consacre, tous ces
                  instants de vie où ma présence lui est si utile, si ce n'est indispensable...
                  Qui le secoue le matin quand la sonnerie n'en peut plus de résonner dans le
                  vide ?
                  Qui se serre affectueusement contre lui quand il a le vague à l'âme en rentrant
                  du bureau ?
                  Qui le tire dehors, le soir venu, pour le distraire et lui sortir la tête de
                  ses livres de compte ?
                  Qui reste à la maison quand Monsieur part en virée avec ses copains ?
                  Qui passe son dimanche après midi à courir avec lui en forêt ?
                  Qui reste auprès de lui lorsqu'il a le Blues de fin de week-end, seul devant le
                  feu de cheminée ?
                  Qui le réchauffe quand il a froid ?
                  Qui veille sur lui quand il est malade ?
                  Et j'en oublie...
                  Alors ! Je veux bien qu'il la regarde, la "huskies", mais aurait-elle autant de
                  dévouement que moi ?
                  C'est vrai, je ne suis qu'une vieille Labrador ! Mais vous savez les jeunes
                  maintenant...


                  Eric Morin
                  • Gość: Ewa Re: A mon lapin IP: *.abo.wanadoo.fr 04.12.02, 23:29
                    Comme je suis très vieux, je sais des histoires,
                    Et j'en ai fait pour toi pas moins d'un petit cent.
                    Oh, ca n'est certes nitrès fin ni très puissant
                    Ca m'a pas demandé des efforts méritoires

                    Mais c'est un peu loufoque, un peu blasphématoire
                    Un peu gai quelquesfois, un peu triste en passant
                    Ca garde un peu de forme, et va s'avachissant
                    S'il le faut
                    • kwasna_cytryna Re: Ce qui est curieux 04.12.02, 23:57
                      Ce qui est curieux:

                      C'est qu'on devient gai quand on voit le soleil levant,

                      et il m'arrive d'avoir envie de me promener

                      dans le chateaux et dans les vieilles eglises.


                      Ce qui est curieux:

                      C'est qu'on rit avec les gens qui mangent du pain,

                      et qu'on s'echange des gentillesses

                      en langue etrangere


                      Ce qui est curieux:

                      C'est moi qui, n'etant qu'un corps, objet materiel,

                      obtiens l'esprit, et m'amuse a vivre comme cela.


                      Ce qui est curieux:

                      C'est que plusieurs souvenirs arrivent

                      quand on voit le soleil couchant,

                      et meme un souvenir heureux me rend souvent triste.


                      Ce qui est curieux:

                      C'est que reste toujours en moi une phrase

                      qu'une petite fille m'a enseigne

                      et ta guitare sonne toujours dans mon coeur.


                      Ce qui est curieux:

                      C'est que six semmaines ont passe comme un eclair,

                      et l'eclair magique disparu maitenant....

                      ????
                      • Gość: Ewa Re: Ce qui est curieux IP: *.abo.wanadoo.fr 05.12.02, 09:22
                        不思議なこと


                        不思議なこと

                        朝陽を浴びるとうかれた気分になること

                        そして昔の人がつくったお城や教会を散歩したくなること


                        不思議なこと

                        パンを食べて生活する人たちとわらい合えること

                        そして外国語で思いやりを示し合えること


                        不思議なこと

                        単なる物質であるかもしれない私がいまこうして生きていること

                        そしてその私がいま生きることを楽しんでいること


                        不思議なこと

                        夕陽を見るといろいろなことが思い出されること

                        そして楽しいことを思い出してもなんだか淋しくなること


                        不思議なこと

                        幼い少女が教えてくれたフランス語が忘れられないこと

                        そして貴方がきかせてくれたギターの音がいまでもこころの中で響いていること


                        不思議なこと

                        この六週間が一瞬の光のように過ぎ去ったこと

                        そしていまその魔法の光が消えてゆくこと...




                                 奥田 浩士
                                     1996年 3月 21日

                            • kwasna_cytryna Re: haiku :-) 05.12.02, 12:34

                              Nuage
                              Retiens tes larmes
                              Elle m'aime.

                              Du haut de son vol
                              Un pigeon pret a fienter
                              Quand arrive un chauve

                              Un gars une fille
                              Côte a côte dans le pré
                              Tombe drue la pluie

                              Un papillon blanc
                              Le noud dans ses cheveux noirs
                              Vole vers ma main

                              Un enfant
                              Les semences de pissenlit
                              Hésitent a tomber

                              Les yeux du bébé
                              dans les yeux de la maman
                              Plus rien d'important

                              Caillou au jardin
                              Immobile patience
                              Reste du sable

                              Instant éternel
                              Deux amoureux se séparent
                              d'un dernier regard

                              A l'ombre d'Orion
                              ils aimeraient s'embrasser
                              Deux épouvantails

                              A bien écouter
                              ne gémit pas que le chat
                              a la pleine lune
        • kwasna_cytryna Re: salut 05.12.02, 14:18
          Salut, c'est encore moi
          Salut, comment tu vas?
          Le temps m'a paru trčs long
          Loin de la maison j'ai pensé ŕ toi

          J'ai un peu trop navigué
          Et je me sens fatigué
          Fais-moi un bon café
          J'ai une histoire ŕ te raconter

          Il était une fois quelqu'un
          Quelqu'un que tu connais bien
          Il est parti trčs loin
          Il s'est perdu, il est revenu

          Salut, c'est encore moi
          Salut, comment tu vas?
          Le temps m'a paru trčs long
          Loin de la maison j'ai pensé ŕ toi

          Tu sais, j'ai beaucoup changé
          Je m'étais fait des idées
          Sur toi, sur moi, sur nous
          Des idées folles, mais j'étais fou

          Tu n'as plus rien ŕ me dire
          Je ne suis qu'un souvenir
          Peut-ętre pas trop mauvais
          Jamais plus je ne te dirai:

          Salut, c'est encore moi
          Salut, comment tu vas?
          Le temps m'a paru trčs long
          Loin de la maison j'ai pensé ŕ toi

          Joe Dassin :-)
            • Gość: Ewa Re: Two years later IP: *.abo.wanadoo.fr 05.12.02, 16:26
              Has no one said those daring
              Kind eyes should be more learn'd?
              Or warned you how despairing
              The moths are when they are burned?
              I could have warned you; but you are young,
              So we speak a different tongue.

              O you will take whatever's offerd
              And dream that all the world's a friend,
              Suffer as your mother suffered,
              Be as broken in the end.
              But I am old and you are young,
              And i speak a barbarous tongue.

              W.B. Yeats
              • Gość: Ewa Re: Smierc kochankow IP: *.abo.wanadoo.fr 05.12.02, 18:35
                Co wieczor widze twoje oczy

                Więc nie poszukasz mnie w oberżach kwiatów
                i nie wyślesz mi zamiast listu - szklarki.
                Co wieczór widzę twoje oczy dalekie
                jak skurczone od mrozu poczwarki.
                Za czym ty tęsknisz? za gromem,
                który krąży po stanie przeczuć?
                na co czekasz, pogrzebana domem
                zamkniętym na klucz wiolinowy, na wieczór?
                Co ty śpiewasz błądząc wśród domków
                jak pielgrzymów na własnym pogrzebie:
                "Mój kochanek utopil się w studni
                wykopanej w wiosennym niebie".

                K.K. Baczynski
                • kwasna_cytryna Re: missing you 05.12.02, 22:04
                  Your smile lights up a room
                  Like a candle in the dark
                  It warms me through and through
                  And I guess that I had dreamed
                  We would never be apart
                  But that dream did not come true

                  Missing you is just a part of living
                  Missing you feels like a way of life
                  I'm living out the life that I've been given
                  But baby I still wish that you were mine
                  And I cannot hear the telephone
                  Jangle on the wall
                  And not feel a hopeful thrill
                  And I cannot help but smile
                  At any news of you at all
                  And I guess I always will

                  Missing you is just a part of living
                  Missing you feels like a way of life
                  I'm living out the life that I've been given
                  But baby I still wish that you were mine
                  I'm living out the life I've been given
                  But baby, I still wish that you were mine

                  Amy Grant
                      • kwasna_cytryna Re: LYuBLYu ODNO 05.12.02, 23:30
                        Lyublyu odno: brodit' bez celi
                        Po shumnym ulicam, odin;
                        Lyublyu chasy svyatyh bezdelii,
                        Chasy razdumii i kartin.

                        Ya s izumlen'em, vechno novym,
                        Vesnoi vstrechayu sinevu,
                        I v vecher p'yan ognem bagrovym,
                        I noch'yu sumrakom zhivu.

                        Smotryu v lico idushih mimo,
                        V ih tainy vlastno uvlechen,
                        To polon grust'yu nelyudimoi,
                        To bogomolen, to vlyublen.

                        Pod vol'nyi grohot ekipazhei
                        Mechtat' i dumat' ya privyk,
                        V tesnine sten ya ves' na strazhe:
                        Da ulovlyu gospoden' lik!


                        Valerii Bryusov
                        1900
                        • messja Re: LYuBLYu ODNO 06.12.02, 01:30
                          trzeba bylo przetlumaczyc - znacznie naturalniej by to wygladalo:)

                          kwasna_cytryna napisała:

                          > Lyublyu odno: brodit' bez celi
                          > Po shumnym ulicam, odin;
                          > Lyublyu chasy svyatyh bezdelii,
                          > Chasy razdumii i kartin.
                          >
                          > Ya s izumlen'em, vechno novym,
                          > Vesnoi vstrechayu sinevu,
                          > I v vecher p'yan ognem bagrovym,
                          > I noch'yu sumrakom zhivu.
                          >
                          > Smotryu v lico idushih mimo,
                          > V ih tainy vlastno uvlechen,
                          > To polon grust'yu nelyudimoi,
                          > To bogomolen, to vlyublen.
                          >
                          > Pod vol'nyi grohot ekipazhei
                          > Mechtat' i dumat' ya privyk,
                          > V tesnine sten ya ves' na strazhe:
                          > Da ulovlyu gospoden' lik!
                          >
                          >
                          > Valerii Bryusov
                          > 1900
                          >
                          >
                          • kwasna_cytryna Re: LYuBLYu ODNO 06.12.02, 07:08
                            messja napisała:

                            > trzeba bylo przetlumaczyc - znacznie naturalniej by to wygladalo:)

                            > hmm.... a równie naturalnie wyglądałoby tłumaczenie z angielskiego czy
                            francuskiego ???
                            > >
                            > >
                            • messja alfabet 06.12.02, 11:43
                              nie. w angielskim i francuskim przeciez nie dokonujesz zmiany alfabetu:)


                              > messja napisała:
                              >
                              > > trzeba bylo przetlumaczyc - znacznie naturalniej by to wygladalo:)
                              >
                              > > hmm.... a równie naturalnie wyglądałoby tłumaczenie z angielskiego czy
                              > francuskiego ???
                              > > >
                              > > >
                              • kwasna_cytryna Re: transkrypcja i transliteracja 06.12.02, 11:57
                                Do zapisywania wielu języków używa się alfabetów innych niż łaciński. Co
                                więcej, liczne kraje stosujące łacinkę używają specyficznych znaków
                                ortograficznych, nie stosowanych poza tymi krajami. Wynika stąd konieczność
                                dokonywania transkrypcji bądź transliteracji tekstów obcych zapisywanych np. za
                                pomocą grażdanki czy też innych sposobów notacji na alfabet łaciński.
                                Transkrypcja jest takim sposobem konwersji pisma, który polega na przybliżonym,
                                choć możliwie wiernym zastępowaniu dźwięków mowy oznaczanych za pomocą jednego
                                alfabetu znakami innego alfabetu. Natomiast stosując transliterację, nie dążymy
                                do naśladowania dźwięków obcego języka, lecz zastępujemy znaki określonego
                                alfabetu znakami alfabetu drugiego, częstokroć z zastosowaniem specyficznych
                                znaków diakrytycznych (tzw. akcentów).
                                Transliteracja polega więc na przekształceniu graficznej formy tekstu; jest
                                zrozumiałe, że ten zabieg może zostać odwrócony i na podstawie tekstu po
                                transliteracji możemy odtworzyć oryginalny. Ta zaleta transliteracji sprawia,
                                że jest ona stosowana w pracach naukowych, zwłaszcza w naukach filologicznych,
                                a także w bibliotekach naukowych przy sporządzaniu opisów bibliotecznych i
                                katalogowych.
                                Jeśli zaś naukowa ścisłość nie jest wymagana lub też gdy chodzi nam jedynie o
                                przybliżenie brzmień danego języka, stosujemy transkrypcję.
                                • messja Re: transkrypcja i transliteracja 07.12.02, 19:11
                                  bardzo sie ciesz, ze zabieg jakiego dokanalas na wierszu ma naukowa definicje,
                                  ale nadal to nie zmienia faktu, ze duzo przyjmniej byloby mi czytac wiersz, bez
                                  tej dziwnej operacji:)

                                  dla mnie poprostu to dziwne troche bylo i zniechecilo mnie to przeczytania
                                  tego wiersza, ktory obiektywnie mogl byc b. ladny:)

                                  kwasna_cytryna napisała:

                                  > Do zapisywania wielu języków używa się alfabetów innych niż łaciński. Co
                                  > więcej, liczne kraje stosujące łacinkę używają specyficznych znaków
                                  > ortograficznych, nie stosowanych poza tymi krajami. Wynika stąd konieczność
                                  > dokonywania transkrypcji bądź transliteracji tekstów obcych zapisywanych np.
                                  za
                                  >
                                  > pomocą grażdanki czy też innych sposobów notacji na alfabet łaciński.
                                  > Transkrypcja jest takim sposobem konwersji pisma, który polega na
                                  przybliżonym,
                                  >
                                  > choć możliwie wiernym zastępowaniu dźwięków mowy oznaczanych za pomocą
                                  jednego
                                  > alfabetu znakami innego alfabetu. Natomiast stosując transliterację, nie
                                  dążymy
                                  >
                                  > do naśladowania dźwięków obcego języka, lecz zastępujemy znaki określonego
                                  > alfabetu znakami alfabetu drugiego, częstokroć z zastosowaniem specyficznych
                                  > znaków diakrytycznych (tzw. akcentów).
                                  > Transliteracja polega więc na przekształceniu graficznej formy tekstu; jest
                                  > zrozumiałe, że ten zabieg może zostać odwrócony i na podstawie tekstu po
                                  > transliteracji możemy odtworzyć oryginalny. Ta zaleta transliteracji sprawia,
                                  > że jest ona stosowana w pracach naukowych, zwłaszcza w naukach
                                  filologicznych,
                                  > a także w bibliotekach naukowych przy sporządzaniu opisów bibliotecznych i
                                  > katalogowych.
                                  > Jeśli zaś naukowa ścisłość nie jest wymagana lub też gdy chodzi nam jedynie o
                                  > przybliżenie brzmień danego języka, stosujemy transkrypcję.
                                  >
                                  • kwasna_cytryna Re: transkrypcja i transliteracja 07.12.02, 21:50
                                    messja napisała:

                                    > bardzo sie ciesz, ze zabieg jakiego dokanalas na wierszu ma naukowa
                                    definicje,
                                    > ale nadal to nie zmienia faktu, ze duzo przyjmniej byloby mi czytac wiersz,
                                    bez
                                    >
                                    > tej dziwnej operacji:)
                                    >
                                    > dla mnie poprostu to dziwne troche bylo i zniechecilo mnie to przeczytania
                                    > tego wiersza, ktory obiektywnie mogl byc b. ladny:)
                                    >
                                    Celem dalszego zniechęcenia Cię do czytania, uprzejmie informuję, że
                                    tego "dziwnego" zabiegu dokonałam nie ja, lecz właściciel strony internetowej,
                                    który podobnie jak wielu innych, dokonał operacji na żywym ciele języka
                                    rosyjskiego :-)))
                                    Abyś mogła więcej nie czytać, nie podaję adresu strony ......
                                    www.litera.ru:8085/stixiya/authors/bryusov/menu-alpha.html :-)))))))))))
                                    • kwasna_cytryna Re: Le corbeau et le renard 07.12.02, 21:58
                                      Maître Corbeau, sur son arbre perché,
                                      Tenait en son bec un fromage.
                                      Maître Renard, par l'odeur alléché,
                                      Lui tint à peu près ce langage:
                                      «- Hé ! bonjour, Monsieur le Corbeau
                                      Que vous êtes joli ! que vous me semblez beau !
                                      Sans mentir, si votre ramage
                                      Se rapporte à votre plumage,
                                      Vous êtes le phénix des hôtes de ces bois.»
                                      À ces mots, le corbeau ne se sent pas de joie;
                                      Et pour montrer sa belle voix,
                                      Il ouvre un large bec, laisse tomber sa proie.
                                      Le renard s'en saisit, et dit: « Mon bon Monsieur,
                                      Apprenez que tout flatteur
                                      Vit aux dépens de celui qui l'écoute:
                                      Cette leçon vaut bien un fromage, sans doute.»
                                      Le corbeau, honteux et confus,
                                      Jura, mais un peu tard, qu'on ne l'y prendrait plus.


                                      Par Jean de Lafontaine

                                      :-)))))))))))))
                                      • kwasna_cytryna Re: transkrypcja i transliteracja 07.12.02, 23:38
                                        messja napisała:

                                        > nie moglam wiedziec, ze to nie ty dokonalas operacji, wrozka nie jestem:)
                                        > podalas adres, czy nie: co za roznica? skoro nie zamierzam czytac:)
                                        >
                                        skoro nie zamierzasz czytać, to nie komentuj rzeczy, na których się nie
                                        znasz :-))
                                        • messja Re: transkrypcja i transliteracja 08.12.02, 19:01
                                          kwasna_cytryna napisała:

                                          > messja napisała:
                                          >
                                          > >
                                          > skoro nie zamierzasz czytać, to nie komentuj rzeczy, na których się nie
                                          > znasz :-)

                                          nie musze sie znac na transkrypcji i transliteracji, by sie wypowiadac na temat
                                          wierszy, tego jak je odbieram i co mi pomaga, a co przeszkadza w ich czytaniu.
                                          • kwasna_cytryna Re: transkrypcja i transliteracja 08.12.02, 20:11
                                            messja napisała:

                                            >
                                            > nie musze sie znac na transkrypcji i transliteracji, by sie wypowiadac na
                                            temat
                                            >
                                            > wierszy, tego jak je odbieram i co mi pomaga, a co przeszkadza w ich czytaniu.
                                            >
                                            >

                                            przeciez ich nie zamierzasz czytac :PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP
                                            • kwasna_cytryna Re: Love 08.12.02, 20:16
                                              Because of you, in gardens of blossoming flowers I ache from the
                                              perfumes of spring.
                                              I have forgotten your face, I no longer remember your hands;
                                              how did your lips feel on mine?
                                              Because of you, I love the white statues drowsing in the parks,
                                              the white statues that have neither voice nor sight.
                                              I have forgotten your voice, your happy voice; I have forgotten
                                              your eyes.
                                              Like a flower to its perfume, I am bound to my vague memory of
                                              you. I live with pain that is like a wound; if you touch me, you will
                                              do me irreparable harm.
                                              Your caresses enfold me, like climbing vines on melancholy walls.
                                              I have forgotten your love, yet I seem to glimpse you in every
                                              window.
                                              Because of you, the heady perfumes of summer pain me; because
                                              of you, I again seek out the signs that precipitate desires: shooting
                                              stars, falling objects.


                                              Pablo Neruda
                                              • messja Re: Love 08.12.02, 20:32
                                                z pewna niesmialoscia wyznam, ze ten wiersz bardzo mi sie podobal. mam
                                                nadzieje, ze nie stanie sie to obiektem zadnych zlosliwosci:)
                                              • kwasna_cytryna Re: Na Pany 08.12.02, 20:49
                                                NA PANY


                                                Ciężko mi na te teraźniejsze pany:

                                                Siebie nie baczą, a ganią dworzany.

                                                "W on czas - pry - czystych zapaśników było,

                                                Szermierzów, gońców, aż i wspomnieć miło.

                                                A dziś co młodzi pacholcy umieją?

                                                Jedno w się wino jako w beczkę leją."

                                                Prawda, że wielka w sługach dziś odmiana,

                                                Ale też trudno o takiego pana,

                                                O jakich nam więc starszy powiadali;

                                                Oni się w męstwie, w dzielności kochali,

                                                Dziś leda Żyda z workiem pieprzu wolą -

                                                Nie dziw, że rzadko za tarczami kolą.


                                                Jan Kochanowski
                                            • messja Re: transkrypcja i transliteracja 08.12.02, 20:28
                                              >
                                              > przeciez ich nie zamierzasz czytac :PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP

                                              a co to ma do rzeczy??? wypowiedzialam sie przeciez na temat tego wiersza,
                                              ktory tu jakis czas temu zamiescilas i na temat urzycia innego albatu przy
                                              ctowaniu tego wiersza. w zwiazku z tym faktem byla moja ostatnia wypowiedz. te
                                              dziesiatki:"P" oznaczja, ze jestes szalenie dowcipna i blyskotliwa, czy tez, ze
                                              nie chce ci sie czytac ze zrozumieniem tego co pisze?:)
                                                • messja Re: transkrypcja i transliteracja 08.12.02, 22:04
                                                  >
                                                  > nie chce mi sie czytac ze zrozumieniem tego co piszesz :PPPPPP

                                                  madrzej byloby wogole ignorowac wypowiedzi, ktorych nie czyta sie ze
                                                  zrozumieniem niz na nie odpowiadac, ale coz takie czasy takie forum
                                                  takie "pany":)))

                                                  messja
                                                  • kwasna_cytryna Re: VOSTOChNY' MOTIV 08.12.02, 22:21

                                                    Ya skazhu: "Milaya..."
                                                    Ya skazhu: "Milaya!.."
                                                    Ya skazhu: "Milaya!!"

                                                    Raz skazhu "milaya" -
                                                    Guby raskroyutsya,
                                                    Dva skazhu "milaya" -
                                                    Serdce raskroetsya,
                                                    Tri skazhu "milaya" -
                                                    Dusha raspahnetsya.

                                                    Milaya - sil'noe slovo,
                                                    Milaya - ochen' sil'noe slovo,
                                                    No slovo "lyublyu" - sil'nei.

                                                    Shepnu ei: "Lyublyu..." -
                                                    Serdce zakolotitsya.
                                                    Skazhu ei: "Lyublyu!.." -
                                                    Golova zakruzhitsya.
                                                    Spoyu ei: "Lyublyu!!" -
                                                    Slezy vystupyat.

                                                    "Zemlya" - dobroe slovo,
                                                    No ono dlya lyubvi.
                                                    "Vesna" - teploe slovo,
                                                    No ono dlya lyubvi.
                                                    "Zvezda" - divnoe slovo...
                                                    I ono dlya lyubvi.

                                                    Vse dlya lyubvi:
                                                    I zemlya,
                                                    I vesna,
                                                    I zvezdy.

                                                    Ves' god
                                                    Trudilas' vselennaya,
                                                    Ves' god horovodila,
                                                    Chtoby prishlo
                                                    Velikoe protivostoyanie
                                                    Nashih serdec.

                                                    Fedorov, Vasilii
                                                  • messja Re: VOSTOChNY' MOTIV 08.12.02, 23:09
                                                    milo mi jednak, ze dbasz o to bym ja czytala zamieszczone przez ciebie wiersze:)


                                                    kwasna_cytryna napisała:

                                                    >
                                                    > Ya skazhu: "Milaya..."
                                                    > Ya skazhu: "Milaya!.."
                                                    > Ya skazhu: "Milaya!!"
                                                    >
                                                    > Raz skazhu "milaya" -
                                                    > Guby raskroyutsya,
                                                    > Dva skazhu "milaya" -
                                                    > Serdce raskroetsya,
                                                    > Tri skazhu "milaya" -
                                                    > Dusha raspahnetsya.
                                                    >
                                                    > Milaya - sil'noe slovo,
                                                    > Milaya - ochen' sil'noe slovo,
                                                    > No slovo "lyublyu" - sil'nei.
                                                    >
                                                    > Shepnu ei: "Lyublyu..." -
                                                    > Serdce zakolotitsya.
                                                    > Skazhu ei: "Lyublyu!.." -
                                                    > Golova zakruzhitsya.
                                                    > Spoyu ei: "Lyublyu!!" -
                                                    > Slezy vystupyat.
                                                    >
                                                    > "Zemlya" - dobroe slovo,
                                                    > No ono dlya lyubvi.
                                                    > "Vesna" - teploe slovo,
                                                    > No ono dlya lyubvi.
                                                    > "Zvezda" - divnoe slovo...
                                                    > I ono dlya lyubvi.
                                                    >
                                                    > Vse dlya lyubvi:
                                                    > I zemlya,
                                                    > I vesna,
                                                    > I zvezdy.
                                                    >
                                                    > Ves' god
                                                    > Trudilas' vselennaya,
                                                    > Ves' god horovodila,
                                                    > Chtoby prishlo
                                                    > Velikoe protivostoyanie
                                                    > Nashih serdec.
                                                    >
                                                    > Fedorov, Vasilii
                                                  • kwasna_cytryna Re: Criez, silence 08.12.02, 23:17
                                                    «Quelqu‘un entre. Qui es-tu? Si le soir tombe, reste avec moi. Et vous, qui
                                                    êtes-vous, gens d'ici ?... Hier la France a connu un défilé. C'est tout pour
                                                    aujourd'hui, le platane a assez souffertt ».

                                                    Quelqu'un entre. Où ça? Il y a là juste une pierre, grosse un peu comme un
                                                    taureau, grise, couchée par terre. Un peu plus loin derrière c'est le mur, les
                                                    maçons ont dû le mettre debout voici au moins deux ou trois siècles, il a des
                                                    trous, de petits cratères, comme ceux que font les canons des tanks, mais ce
                                                    mur n'est pas « voulu », pas exprès, il était là c'est tout, non il ne faut
                                                    voir que cette massive roche grise, qui reste couchée au nez des gens comme
                                                    dans les forêts, les montagnes, on la dirait enceinte, presque, ce qui frappe
                                                    c'est qu'elle se tait, cette pierre, quand bien même elle dit tant de choses,
                                                    mais quoi?

                                                    Est-elle fâchée? Nous fait-elle la tête? Ou au contraire rêve-t-elle à demi,
                                                    pas loin d'une béatitude? Il faudrait savoir depuis quand elle s'est tue,
                                                    pourquoi. A présent, là devant, ce n'est que cette pierre, ce mur là sans être
                                                    là, le silence. Ah oui, enfin le silence! Requiem tremblé de myriades de voix
                                                    en allées, ou à peine qui s'étaient éle­vées, ou tuées. Et quelqu'un entre.


                                                    Extrait de l'article écrit par Michel Cournot
                                                    "Le Monde"
                              • Gość: Ewa Re:Green IP: *.abo.wanadoo.fr 06.12.02, 13:42
                                Voici des fruits, des fleurs, des feuilles et des branches
                                Et puis voici mon coeur qui ne bat que pour vous.
                                Ne le déchirez pas avec vos deux mains blanches
                                Et qu'à vos yeux si beaux l'humble présent soit doux.

                                J'arrive tout couvert encore de rosée
                                Que le vent du matin vient glacer à mon front.
                                Souffrez que ma fatigue à vos pieds reposée
                                Rêve des chers instants qui la délasseront.

                                Sur votre jeune sein laissez rouler ma tête
                                Toute sonore encore de vos derniers baisers;
                                Laissez-la s'apaiser de la bonne tempête,
                                Et que je dorme un peu puisque vous reposez
                          • Gość: Ewa Re: Smierc kochankow, dla messja IP: *.abo.wanadoo.fr 06.12.02, 13:15
                            Jan Lechoń
                            Pytasz, co w moim życiu...

                            Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzecz główną,Powiem ci: śmierć i miłość -
                            obydwie zarówno.Jednej oczu się czarnych, drugiej - modrych boję.Te dwie są me
                            miłości i dwie śmierci moje.Przez niebo rozgwieżdżone, wpośród nocy czarnej,To
                            one pędzą wicher międzyplanetarny,Ten wicher, co dął w ziemię, a ludzkość
                            wydała,Na wieczny smutek duszy, wieczną rozkosz ciała.Na żarnach dni się miele,
                            dno życia się wierci,By prawdy się najgłębszej dokopać istnienia -I jedno wiemy
                            tylko. I nic się nie zmienia.Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci
                            • kwasna_cytryna Re: w ramionach aniola 06.12.02, 13:46
                              Noca, kiedy juz wszystko spi,
                              ide uliczka starego miasta
                              gdzie swiatlo latarni rozprasza ciemnosc.
                              Ksiezyc wysoko na niebie schowal sie za chmurkami
                              a gwiazdy razem z nim utulily glowy do puszystych oblokow.

                              Ide tak przy boku mojego aniola.
                              Nie mowiac nic idziemy gdzie nas poprowadza krete uliczki.
                              Przed nami pojawia sie zza zakretu snujaca sie cichutko wstazeczka wody,
                              a blask latarni odbija sie w jej gladkiej tafli.
                              Blisko jej brzegu biegnie alejka otoczona topolami.

                              Kiedy wchodzimy na alejke moj aniol przytula mnie swoimi skrzydlami
                              i lekko caluje moje policzki.
                              Obejmuje go i przytulam glowe do jego piersi.
                              Jest mi tak dobrze.
                              I znow ruszamy pomalutku dalej.

                              Dokad idziemy nie wiemy - ani ja, ani on.
                              Ale chcemy isc dalej nie przerywajac chwili.
                              Towarzyszy nam rzeka i topole ktore widzialy juz nie jednych
                              przechodzacych pod ich sklepieniem.
                              I cicho szepcza....

                              Ich slowa ukryte w szeleszczacych delikatnie lisciach mowia o nas.
                              Mowia, ze to co widza jest wyjatkowe bo nasze.
                              Powtarzaja te slowa przy kazdym leciutkim powiewie wiatru,
                              i powiedza to kazdemu kto przejdzie ta droga ze swym aniolem.
                              "Wyjatkowe bo nalezy tylko do tych dwoje".

                              Niedaleko po drodze prawie ukryta za parawanem bluszczu stoi laweczka.
                              Wymalowana na zielono niknie w objeciach zielonej rosliny.
                              Nie kazdy przy niej przystaje.
                              Zatrzymujemy sie, ale tylko na chwile.

                              Przytulam sie do mojego aniola chcac byc w jego ramionach.
                              I otwieram przed nim serce ktore nie chce zostac zamkniete.
                              Jego skrzydla, piekne i puszyste, zamykaja mnie w objeciu i tula do niego.
                              Jego miekkie usta dotykaja w pocalunku delikatnym jak obloki moich ust.

                              I moj aniol powoli wstaje i rozklada szeroko skrzydla.
                              Wiem ze juz czas...

                              Podchodzi do brzegu i wznosi sie w niebo.
                              Patrze za nim dopoki nie zniknie i czekam.
                              Czekam do chwili kiedy wroci do mnie zeby isc dalej alejka pod topolami.
                              Czekam, bo przeciez jeszcze tyle drogi przed nami.
                              A wiem, ze wroci aby znowu wziasc mnie w swoje ramiona - ramiona aniola.
                        • Gość: Ewa Re: LYuBLYu ODNO IP: *.abo.wanadoo.fr 06.12.02, 13:00
                          L'Etranger
                          -Qui aimes-tu le mieux, homme énigmatique, dis?
                          ton pére, ta mére, ta soeur ou ton frére?
                          -Je n'ai ni pére, nie mére, nie soeur, ni frére.
                          -Tes amis?
                          -Vous vous serez là d'une parole dont le sens m'est resté jusqu'a ce jour
                          inconnu.
                          -Ta patrie?
                          -J'ignore sous quelle latitude elle est située.
                          -La beauté?
                          -Je l'aimerais volontiers, déesse et immortelle.
                          -L'or?
                          -Je le hais comme vous haïssez Dieu.
                          -Eh! qu'aimes-tu donc, extraordinaire étrager?
                          -J'aime les nuages..les nuages qui passent..là-bas..là-bas... lesmerveilleux
                          nuages!
                          • kwasna_cytryna Re: a toutes celles qui vivent un amour 06.12.02, 13:14
                            qui ne va pas comme elles le voudraient ....



                            Aidez-moi! Je suis vide de tout espoir
                            Dites-moi! Comment peut-on aimer si fort?
                            Parlez-moi! Tentez de me rassurer
                            S'il-vous-plait, dites-moi comment l'oublier...

                            Délivrez-moi! Offrez-moi votre secours
                            Aidez-moi! Allez, je vous en supplie
                            Regardez ce qu,est devenu ma vie,
                            Qu'un amat de ferrailles, qu'une erruer de parcours

                            Rassurez-moi! Consolez-moi de votre voix
                            Bercez-moi et prenez-moi dans vos bras
                            Faites moi oublier le mal terrible qui m'habites
                            J'ai si froid, si peur, je panique...

                            Je ne sais plus comment aimer
                            Mais laissez-moi essayer...
                            J'ai le mal de vivre, le mal de vivre
                            Bercez--moi, aimez-moi...
                            • Gość: Ewa Re: Tu n'es pas seul IP: *.abo.wanadoo.fr 06.12.02, 13:27
                              Chargée
                              De fruits légers aux lévres
                              Parée
                              De mille fleurs variées
                              Glorieuse
                              dans les bras du soleil
                              heureuse
                              D'un oiseau familier
                              Ravie
                              D'une goutte de pluie
                              Plus belle
                              Que le ciel du matin
                              Fidéle

                              Je parle d'un jardin
                              je rêve


                              Mais j'aime justement

                              Paul Eluard
                                • Gość: sw. Mikolaj Re: wysylka IP: *.abo.wanadoo.fr 06.12.02, 21:14
                                  SANJSKI KLIC

                                  JOJ, KAKO SEM ŽE ZASPANA!
                                  PROSIM, SKRIJ ME V SVOJ ŠEPET.
                                  NAJ NASLONIM TRUDNE MISLI
                                  NA BLAZINO IZ BESED.

                                  JOJ, KAKO SEM ŽE ZASPANA!
                                  SLIŠIŠ TIHI SANJSKI KLIC?
                                  NAJ NASLONIM TEŽKO ČELO
                                  NA BLAZINO TVOJIH LIC.

                                  Translation into polish language is:

                                  Nymphe, noster amor, Libethrides, aut mihi carmen,
                                  quale meo Codro, concedite (proxima Phoebi
                                  uersibus ille facit) si non possumus omnes,
                                  hic arguta sacra pendebit fistula pinu.

                                  Loves Eve
                                  • kwasna_cytryna Re: Sur le pont Mirabeau .. in English :-) 06.12.02, 23:17
                                    Under Mirabeau Bridge the river slips away
                                    And lovers
                                    Must I be reminded
                                    Joy came always after pain

                                    The night is a clock chiming
                                    The days go by not I

                                    We're face to face and hand in hand
                                    While under the bridges
                                    Of embrace expire
                                    Eternal tired tidal eyes

                                    The night is a clock chiming
                                    The days go by not I

                                    Love elapses like the river
                                    Love goes by
                                    Poor life is indolent
                                    And expectation always violent

                                    The night is a clock chiming
                                    The days go by not I

                                    The days and equally the weeks elapse
                                    The past remains the past
                                    Love remains lost
                                    Under Mirabeau Bridge the river slips away

                                    The night is a clock chiming
                                    The days go by not I


                                    From Alcools by Guillaume Apollinaire, translated by Donald Revell
                                    • Gość: Ewa Re: I long to hold some Lady IP: *.abo.wanadoo.fr 07.12.02, 13:09
                                      J'ai hâte de tenir une femme aimée
                                      Car mon amour est au loin,
                                      Elle ne viendra pas demain
                                      Et n'était pas là aujourd'hui

                                      Il n'est pas de chair si parfaite
                                      Que sur les os de celle que j'aime.
                                      Pourtant cela semble si lointain
                                      Lorsque je suis tout seul:

                                      Comme si elle était un chef-d'oeuvre
                                      dans quelque ville fortifiée,
                                      Que les pèlerins viennent visiter
                                      Et les prêtres reproduire.

                                      Hélas, je ne peux voyager
                                      Vers amour tant adoré
                                      Ou m'endormir trop rapproché
                                      D'un amour que je veux garder.

                                      Mais j'ai hâte de tenir une femme aimée,
                                      Car la chair est chaude et douce.
                                      De froids squelettes viennent défiles
                                      Toutes les nuits à mes pieds.

                                      Leonard Cohen , adapté par J. Vassal et J-D. Brierre
                                      • Gość: Ewa Re: Le poésie IP: *.abo.wanadoo.fr 07.12.02, 13:29



                                        Parmi beaucoup de poèmes


                                        Parmi beaucoup de poèmes
                                        Il y en avait un
                                        Dont je ne parvenais pas à me souvenir
                                        Sinon que je l’avais composé
                                        Autrefois
                                        En descendant cette rue
                                        Du côté des numéros pairs de cette rue
                                        Baignée d’une matinée limpide
                                        Une rue de petites boutiques persistantes
                                        Entre la Seine sinistrée et l’hôpital
                                        Un poème écrit avec mes pieds
                                        Comme je compose toujours les poèmes
                                        En silence et dans ma tête et en marchant
                                        Mais je ne me souviens de rien
                                        Que de la rue de la lumière et du hasard
                                        Qui avait fait entrer dans ce poème
                                        Le mot ‘respect’
                                        Que je n’ai pas l’habitude de faire vibrer
                                        Dans les pages mentales de la poésie
                                        Au delà de lui il n’y a rien
                                        Et ce mot ce mot qui ne bouge pas
                                        Atteste la cessation de la rue
                                        Comme un arbre oublié de l’espace


                                        Jacques Roubaud
                                        • kwasna_cytryna Re: Fonction du poète 07.12.02, 14:23
                                          Peuples ! écoutez le poète !
                                          Ecoutez le rêveur sacré !
                                          Dans votre nuit, sans lui complète,
                                          Lui seul a le front éclairé.
                                          Des temps futurs perçant les ombres,
                                          Lui seul distingue en leurs flancs sombres
                                          Le germe qui n'est pas éclos.
                                          Homme, il est doux comme une femme.
                                          Dieu parle à voix basse à son âme
                                          Comme aux forêts et comme aux flots.

                                          C'est lui qui, malgré les épines,
                                          L'envie et la dérision,
                                          Marche, courbé dans vos ruines,
                                          Ramassant la tradition.
                                          De la tradition féconde
                                          Sort tout ce qui couvre le monde,
                                          Tout ce que le ciel peut bénir.
                                          Toute idée, humaine ou divine,
                                          Qui prend le passé pour racine
                                          A pour feuillage l'avenir.

                                          Il rayonne ! il jette sa flamme
                                          Sur l'éternelle vérité !
                                          Il la fait resplendir pour l'âme
                                          D'une merveilleuse clarté.
                                          Il inonde de sa lumière
                                          Ville et désert, Louvre et chaumière,
                                          Et les plaines et les hauteurs ;
                                          À tous d'en haut il la dévoile ;
                                          Car la poésie est l'étoile
                                          Qui mène à Dieu rois et pasteurs !


                                          Victor Hugo
                                          • Gość: Ewa Re: Message codé IP: *.abo.wanadoo.fr 07.12.02, 22:44
                                            Robota anioła stróża
                                            Gonił cię mój anioł stróż po świecie, o mój Drogi,
                                            biegł wciąż za tobą przez lasy, przez łany,
                                            potrącał cię ku mnie, zapędzał cię do mnie,
                                            ciągnął za obie ręce, spychał z prostej drogi -
                                            o miłości coś szeptał, bredził nieprzytomnie,
                                            pachniał jak wytężone białe nikotiany...
                                            Siedzący noc całą przy tobie na warcie
                                            krzyczał głosem jak trąby złote i waltornie,
                                            to znów o łaskę twoją modlił się pokornie,
                                            - zbawienie własne diabłom rzucał na pożarcie! -
                                            Wreszcie ciebie ślepego, ciebie niechętnego
                                            zawiódł przemocą do mego pokoju,
                                            gdzie siedziałam płacząca, Pan Bóg wie dlaczego,
                                            jak to się zdarza czasami. -
                                            Wpuścił cię naprzód, sam został za drzwiami,
                                            zatańczył w trumfie jakiś taniec boski -
                                            potem twarz zakrył szatą srebrnobiałą,
                                            zamyślił się pełen troski - - -
                                            i jęknął z przerażenie nad tym, co się stało
                                            Mar ja Pawlikowska-Jasnorzewska
                                            • Gość: Ewa Re: Toi et moi IP: *.abo.wanadoo.fr 08.12.02, 09:57
                                              Tu n'as écrit hier que deux petite pages.
                                              C'est donc bien gai là-bas que tu m'oublies? Tu dois
                                              te fatiquer, voir trop de monde. Sois donc sage!
                                              Il faut te reposer. Ecris-moi! Pense à moi!
                                              Et puis na mets pas tant cette robe nouvelle.
                                              Elle te va si bien! Je ne suis pas jaloux.
                                              Mais, là-bas tu n'as pas besoin d'e^tre si belle.
                                              L'air te la fanera. Garde-la donc pour nous.

                                              Post-scriptum P. Géraldy
                                              • kwasna_cytryna Re: le Rouge et le Noir 08.12.02, 10:33
                                                «Ces aimables jeunes gens auraient-ils entrepris de se moquer de moi ? Il faut
                                                avouer que cela est beaucoup plus probable, beaucoup plus naturel qu'une
                                                prétendue passion de Mlle de La Mole, pour un pauvre diable de secrétaire.
                                                D'abord, ces gens-là ont-ils des passions ? Mystifier est leur fort. Ils sont
                                                jaloux de ma pauvre petite supériorité de paroles. Etre jaloux est encore un de
                                                leurs faibles. Tout s'explique dans ce système. Mlle de La Mole veut me
                                                persuader qu'elle me distingue, tout simplement pour me donner en spectacle à
                                                son prétendu.»

                                                Stendhal
                                            • Gość: "Ewa" Re: Help IP: *.abo.wanadoo.fr 08.12.02, 11:05
                                              Matka Boska sie dziwi. Takze Jozef nie wie
                                              Tereska uczy francuskiego w niebie
                                              -zeby "u" odbrze mowic-wszystkim pokazuje
                                              -scignij usta w dziobek tak jak sie caluje
                                              Florian juz sie spieszy bo Pan Bog ustalil
                                              -nie polewaj nie dmuchaj gdy sie milosc pali
                                              aniol przestaje fruwac bo nagle z wzruszenia
                                              pragnie uczcic roztropnosc minuta siedzenia
                                              Tomasz poznal ze z prawda jest tak i inaczej
                                              jak ze szpakiem co chodzi i wroblem co skacze
                                              Wszyscy kreca glowami
                                              Wszedl M.Kolbe-Gwarza-
                                              -jak mozna wejsc do raju z taka smutna twarza

                                              Jan Twardowski

                                              P.S.Il s'agissait de mon prenom
                                              • kwasna_cytryna Re: Balaam czyli Problem winy obiektywnej 08.12.02, 11:25
                                                Balaam, syn Boera, przedsięziął podróż służbową z polecenia Boga w ważnych
                                                sprawach państwowych, a jechał na oślicy, Jednakże Bogu nie podobała się droga
                                                przezeń obrana, wysłał tedy anioła, żeby Balaama powstrzymać. Aliści sprawił
                                                zarazem, że anioł z wielkim mieczem widzialny był tylko dla oślicy co zresztą
                                                nieraz się zdarza. Widząc przeszkodę oślica zachowała się racjonalnie i
                                                zboczyła z drogi; Balaam, który anioła nie widział, zachował się również
                                                racjonalnie i okładał ją kijem, chcąc zmusić do powrotu na trakt. Rzecz
                                                powtórzyła się trzy razy, aż wreszcie Bóg użyczył daru mowy oślicy, która
                                                wrzasnęła głośno:
                                                - Za co mnie bijesz? Balaam nie zdziwiony specjalnie jej mową - bo nie takie
                                                rzeczy się działy w tych czasach - odparł z gniewem:
                                                - Natrząsasz się ze mnie! Szkoda, że nie mam miecza, bobym cię zadźgał!
                                                Jednakże Bóg, przemawiając paszczęką nowytworną pokornego zwierza, nie mówił
                                                przez dłuższy czas jeźdźcowi, o co właściwie chodzi, i przekomarzał się z
                                                Balaamem, który aż siniał ze złości. Wreszcie ulitował się nad obojgiem i
                                                uczynił anioła widzialnym dla Balaama, a ten natychmiast zrozumiał sytuację.
                                                Anioł od razu skoczył na niego z wymyślaniem:
                                                - Dlaczego biłeś niewinne zwierzę? Ta oślica - krzyczał - uratowała ci życie,
                                                bo gdyby jechała dalej, rozpłatałbym cię bez litości tym żelazem, a ją bym
                                                zostawił w przy życiu.
                                                - Ależ, łaskawy panie - bronił się Balaam - przecież cię nie widziałem, bo mi
                                                się nie objawiłeś.
                                                - Nie pytam cię, czy mnie widziałeś, czy nie - krzyczał anioł tupiąc - pytam
                                                cię, dlaczego biłeś niewinne zwierzę?
                                                - Ależ, dobrodzieju - mówił Balaam zacinając się - biłem ją, bo mi się
                                                sprzeciwiała, każdy by tak zrobił na moim miejscu.
                                                - Nie zwalaj winy na "każdego" - huknął anioł - mowa o tobie, a nie o "każdym".
                                                Sprzeciwiła ci się, bo tak jej kazałem, a ty bijąc ją sprzeciwiłeś się mnie,
                                                który jestem twoim zwierzchnikiem, a przez to i Bogu, który mnie wysłał, a
                                                który jest jeszcze większym zwierzchnikiem.
                                                - Ależ, czcigodny, wielebny, szanowny Panie - jęczał Balaam - przecież cię nie
                                                widziałem, więc jak mogłem...
                                                - Znowu gadasz nie na temat - przerwał mu anioł prychajac ze złości.
                                                - Wszyscy jesteście tacy sami. Każdy grzeszy i mówi, że nie wiedział; trzeba by
                                                piekło zamknął na kłódkę, gdyby słuchać takich wykrętów. Zgrzeszyłeś
                                                obiektywnie, rozumiesz? Obiektywnie, sprzeciwiłeś się Bogu.
                                                - Rozumiem - powiedział Balaam ze smutkiem, już spokorniały. Stał na drodze,
                                                mały, tłusty, nieszczęśliwy, i ocierał pot z łysej głowy. - Rozumiem juz
                                                dobrze. Jestem obiektywnym grzesznikiem, a więc w ogóle jestem grzesznikiem.
                                                Zgrzeszyłem raz, bo cię nie widziałem. Zgrzeszyłem drugi raz, bo biłem niewinne
                                                zwierzę. Zgrzeszyłem trzeci raz, bo chciałem jechać dalej wbrew zakazowi Boga.
                                                Zgrzeszyłem czwarty raz, bo się z tobą kłóciłem. Jestem naczyniem grzechu,
                                                padalcem nieczystym, dla którego piekło byłoby dobrodziejstwem. Zgrzeszyłem
                                                bardzo, Panie. Miej litość, Panie. Wszystko się bierze z tej przeklętej
                                                poędliwości.
                                                - No, dość, przestań się znów usprawiedliwiać - fuknął anioł, ale już
                                                spokojnie, udobruchany. - Jedź teraz dalej.
                                                - W którą stronę, Panie? - spytał Balaam.
                                                - W tę samą, gdzie jechałeś - odparł anioł. Balaam jęknął i zaszlochał. -
                                                Przecież właśnie chciałeś mnie zatrzymać, Panie!
                                                - Już cię zatrzymałem, a teraz możesz jechać dalej - odpowiedział anioł.
                                                - Więc po co mnie zatrzymałeś, Panie?
                                                - Przestań mędrkować, grzeszniku! Bóg tak chciał. Balaam zrezygnowany wsiadł na
                                                oślicę, która ruszając mruknęła:
                                                - No tak, w rezultacie ja wyszłam na tym najgorzej; mój pan poniósł tylko
                                                przykrość moralną, ale mnie grzbiet boli do tej chwili. Potem oddaliła się
                                                powoli razem z jeźdźcem.

                                                Morałów z tej opowieście też jest wiele, ale nie wszystkie wymienimy. Warto
                                                zauważyć, że gdyby anioł ujawnił się tylko Balaamowi, ten zawróćiłby oślicę,
                                                która z pewnością posłusznie zjechałaby z drogi. Ale wtedy nie miałby okazji do
                                                z a s ł u g i - bo cóż to za zasługa wyminąć widzialną przeszkodę? Zasługa jest
                                                wyminąć niewidzialną, ale tego właśnie nie chciał uczynić.
                                                Morał pierwszy: nie lekceważmy głosu bydlęcia, bo ono czasem wie lepiej.
                                                Morał drugi: niewiedza jest grzechem, a tłumacząc się niewiedzą dodajemy tylko
                                                nowy grzech do starych.
                                                Morał trzeci: jest przeciwne zdrowemu rozumowi używać zdrowego rozumu do kłótni
                                                z rozumem absolutnym.
                                                Morał czwarty: od winy obiektywnej nawet Pan Bóg nas nie wyzwoli.
                                                Morał piąty: oto skutki, kiedy dwoje zachowuje się racjonalnie, ale każde ma
                                                inne przesłanki rzeczowe.
                                                Morał szósty: takie jest życie.

                                                Leszek Kołakowski
                                                  • kwasna_cytryna Re: Le mythe d'&# 338;dipe 08.12.02, 11:55
                                                    Extrait :

                                                    .....Œdipe arriva à Thèbes, qui était sous la coupe d'un monstre sanguinaire
                                                    appelé le Sphinx, lion à tête de femme. La créature bloquait les routes menant
                                                    à la ville, tuant et dévorant les voyageurs qui ne pouvaient résoudre l'énigme
                                                    fameuse qu'elle leur proposait : " Quel est l'animal qui le matin marche sur
                                                    quatre pieds, à midi sur deux et le soir sur trois ?". Œdipe répond sans
                                                    hésiter que c'est l'homme, qui au matin de sa vie marche à quatre pattes, va
                                                    sur ses deux jambes à l'âge adulte et s'aide d'une canne pour soutenir sa
                                                    vieillesse. Le Sphinx, vexé, se suicide. Œdipe s'attira les faveurs de la ville
                                                    pour avoir libéré Thèbes du Sphinx. En remerciement, les Thébains le firent roi
                                                    et lui donnèrent comme épouse la veuve de Laïos, Jocaste. Pendant de nombreuses
                                                    années, le couple vécut heureux, ne sachant pas qu'ils étaient en réalité mère
                                                    et fils. La seconde partie de l'oracle est accomplie.....
                                                  • Gość: Ewa Re Démons et merveilles IP: *.abo.wanadoo.fr 08.12.02, 12:24
                                                    Démons et merveilles
                                                    Vents et marées
                                                    Au loin déjà la mer s'est retirée
                                                    Et toi
                                                    Comme une algue doucement caressée par le vent
                                                    Dans les sables du lit tu remues en rêvant
                                                    Démons et merveilles
                                                    Vents et marées
                                                    Au loin déjà la mer s'est retirée
                                                    Mais dans tes yeux entr'ouverts
                                                    Deux petites vagues sont restées
                                                    Démons et merveilles
                                                    Vents et marées
                                                    Deux petites vagues pour me noyer

                                                    Sables Mouvants Jacques Prévert
                                                  • kwasna_cytryna Re: 08.12.02, 12:59
                                                    J'ai ręvé tellement fort de toi,
                                                    J'ai tellement marché,
                                                    tellement parlé,
                                                    Tellement aimé ton ombre,
                                                    Qu'il ne me reste plus rien de toi
                                                    Il me reste d'ętre l'ombre parmi les ombres
                                                    D'ętre cent fois plus ombre
                                                    que l'ombre
                                                    D'ętre l'ombre qui viendra et reviendra
                                                    dans ta vie ensoleillée


                                                    Robert Desnos
                                                  • Gość: Ewa Re: Rocznica IP: *.abo.wanadoo.fr 08.12.02, 15:20
                                                    Juz kocham cie tyle lat
                                                    na przemian w mroku i w spiewie,
                                                    moze to juz jest osiem lat,
                                                    a moze dziewiec-nie wiem

                                                    Splatalo sie, zmierzchlo-gdzie ty, a gdzie ja,
                                                    juz nie wiem-i mysle w pol drogi,
                                                    ze tys jest rewolta i kleska ,i mgla,
                                                    a ja to twe rzesy i loki

                                                    K.I. Galczynski
                                                    Sorry, I have't POLISH kay-board
                                                  • kwasna_cytryna Re: blowin' in the wind 08.12.02, 15:52
                                                    How many roads must a man walk down
                                                    Before you call him a man?
                                                    Yes, 'n' how many seas must a white dove sail
                                                    Before she sleeps in the sand?
                                                    Yes, 'n' how many times must the cannon balls fly
                                                    Before they're forever banned?
                                                    The answer, my friend, is blowin' in the wind,
                                                    The answer is blowin' in the wind.

                                                    How many times must a man look up
                                                    Before he can see the sky?
                                                    Yes, 'n' how many ears must one man have
                                                    Before he can hear people cry?
                                                    Yes, 'n' how many deaths will it take till he knows
                                                    That too many people have died?
                                                    The answer, my friend, is blowin' in the wind,
                                                    The answer is blowin' in the wind.

                                                    How many years can a mountain exist
                                                    Before it's washed to the sea?
                                                    Yes, 'n' how many years can some people exist
                                                    Before they're allowed to be free?
                                                    Yes, 'n' how many times can a man turn his head,
                                                    Pretending he just doesn't see?
                                                    The answer, my friend, is blowin' in the wind,
                                                    The answer is blowin' in the wind.


                                                    Bob Dylan
                                                  • Gość: Ewa Re: Night-time IP: *.abo.wanadoo.fr 08.12.02, 23:03
                                                    .An Extract from the poem 'Night'
                                                    I love to hear the silence of the night,
                                                    that time, when distance draws so near,
                                                    and memories come, and far sounds,
                                                    undisturbed,
                                                    so close.
                                                    For night is dark and only self is true,
                                                    a self whose rest and past, are
                                                    only breaths away,
                                                    yet for some,
                                                    the night may haunt and fear,
                                                    it's conscience time.
                                                    ……..

                                                    It is a blessed thing, this night
                                                    When Christ came home.
                                                    ………….

                                                    In the darkness of the well
                                                    The magi saw the star in day,
                                                    And in the psyche dwells our heart.
                                                    .

                                                    Bernard Kennedy
                                                  • Gość: Ewa Re: Mes amours IP: *.abo.wanadoo.fr 09.12.02, 09:30
                                                    Vincent Van Gogh

                                                    Love many things, for therein lies the true strength, and whosoever loves much
                                                    performs much, and can accomplish much, and what is done in love is done well.

                                                    It is better to be high-spirited even though one makes more mistakes, than to
                                                    be narrow-minded and all to prudent.

                                                    It is not the language of painters but the language of nature which one should
                                                    listen to. . . . The feeling for the things themselves, for reality, is more
                                                    important than the feeling for pictures.

                                                    The best way to know God is to love many things.

                                                    But I always think that the best way to know God is to love many things.

                                                    Great things are not done by impulse, but by a series of small things brought
                                                    together.

                                                    I feel that there is nothing more truly artistic than to love people

                                                    I put my heart and my soul into my work, and have lost my mind in the process.

                                                    I wish they would only take me as I am.

                                                    In spite of everything I shall rise again: I will take up my pencil, which I
                                                    have forsaken in my great discouragement, and I will go on with my drawing

                                                    W.B. Yeats
                                                  • kwasna_cytryna Re: Sztuka i życie ... fragment 09.12.02, 09:54
                                                    Nowoczesny artysta o zdolnościach krytyka ma zwykle ambicje metafizyczne. Nie o
                                                    predyspozycje osoby nam przecież idzie, rzecz w tym, że namiętne dążenie do
                                                    uwolnienia się spod jarzma kulturowych zobowiązań przyszło wraz z poczuciem
                                                    osamotnienia i opuszczenia. Artysta nie może być sam, chce znowu być z nami -
                                                    ale teraz na swoich warunkach. Przeto swoją estetykę ogłosi metafizyką, swoje
                                                    pragnienia zaprezentuje jako prawa... i zacznie wymagać posłuszeństwa.
                                                    Totalność artystycznych doktryn to objaw neurotyczny, bierze się, wedle
                                                    Baudelaire'a, z lęku przed nadmiarem zadań, przed zbyt wielkim ciężarem
                                                    odpowiedzialności. Kiedy terytorium sztuki się rozrasta, artysta karleje; gubi
                                                    się w przestrzeni zbyt obszernej dla jednostki. "Ta gloryfikacja jednostki -
                                                    pisze krytyk na marginesie kolejnej relacji z wystawy - stworzyła konieczność
                                                    nieskończonego podziału terytoriów sztuki. Absolutna i odmienna wolność
                                                    każdego, podział wysiłków i rozbicie woli ludzkiej zrodziły słabość, zwątpienie
                                                    i ubóstwo inwencji; kilku dziwaków, wzniosłych i cierpiących, kiepsko
                                                    wynagradza tę mrówczą krzątaninę miernot. Indywidualność, ta drobna własność,
                                                    pochłonęła kolektywną oryginalność"...

                                                    Artur Grabowski
                                                  • Gość: Ewa Re: Pozna noca IP: *.abo.wanadoo.fr 09.12.02, 14:24
                                                    Późną nocą
                                                    Kiedy zamykam oczy,
                                                    A wszyscy śpią, Przychodzą do mnie sny-
                                                    Rzeczywistość drugiej strony.

                                                    Późną nocą,
                                                    Kiedy zmęczona
                                                    Zamykam książkę
                                                    Przychodzi powoli Codzienność tamtej strony-
                                                    Marzenia.

                                                    Grazyna Bednarski Canada
                                                  • kwasna_cytryna Re: bajka o człowieku który marzył 09.12.02, 16:03

                                                    pewnego razu
                                                    człowiek zmęczył się i zniecierpliwił
                                                    bieganiem wokół spraw codziennych
                                                    odwrócił się od siebie
                                                    poszedł drogą w nieznane
                                                    usiadł pod cieniodajnym drzewem
                                                    i zaczął marzyć
                                                    a marzenia jego były piękne
                                                    tak bardzo piękne
                                                    że Panu Bogu w niebie
                                                    łzy wzruszenia ciekły
                                                    po starych policzkach

                                                    zadumał się Pan Bóg chwilę
                                                    nad człowieczym marzeniem
                                                    wytarł nos i oczy
                                                    i wszechwładnym gestem nakazał

                                                    n i e c h s i ę s p e ł n i ą

                                                    TERESA MARIA FIECH
                                                  • Gość: Ewa Re: Mes amours c.d. IP: *.abo.wanadoo.fr 09.12.02, 17:04
                                                    "En cherchant la représentation des oiseaux à travers la civilisation
                                                    occidentale, dans les arts premiers, le phénix prend une position importante.
                                                    Son image et son mythe sont probablement venus d'Ethiopie. Rattaché au culte du
                                                    soleil, il est apparu dans l'ancienne Egypte et dans l'antiquité
                                                    classique.Suivant la légende, le phénix aurait eu une taille considérable, un
                                                    plumage rouge, bleu et or brillant. Il aurait été une sorte d'aigle dont la
                                                    longévité eut pu atteindre cinq cents ans. A un moment donné, le phenix, lui-
                                                    même, décidait de sa mort. Il mettait le feu aux branches aromatiques de son
                                                    nid pour renaître plus tard de ses propres cendres.
                                                    L'image de cet oiseau légendaire fut reprise dans l'empire romain pour mettre
                                                    en évidence l'immortalité (illusoire) de la ville de Rome. Là, le phénix était
                                                    frappé sur les monnaies du bas-Empire comme symbole de la force et d'un éternel
                                                    renouvellement"

                                                    Fragment szkicu
                                                  • kwasna_cytryna Re: Cyrk 09.12.02, 23:46
                                                    To nie park. dokąd się chadza, by odetchnąć
                                                    i pogadać.
                                                    W cyrku się nie wysiaduje, tu wzlatuje się i spada.
                                                    Kiedy patrzysz pod kopułę, wtedy miarę rzeczy znasz
                                                    i o żadnych dyrdymałkach myśleć ani mi się waż.

                                                    Wdzięk odprasowanych wdzianek budzi żałość i pogardę
                                                    i uśmieszki lukrowane funta kłaków nie są warte
                                                    wobec pysznych pióropuszy na rasowych końskich
                                                    łbach,
                                                    wobec twarzy, w których tai się nadzieja a nie
                                                    strach.
                                                    Jak cudownie, o, nadziejo, rozpościerasz skrzydeł
                                                    dwoje,
                                                    jak urzeka magia święta i odwieczne czary twoje:
                                                    raz na zawsze pożegnana, utracona już na mur,
                                                    czarnoksięsko nas nawiedzasz w uskrzydlonym szumie
                                                    piór,
                                                    pogrzebana, opłakana - znów się jawisz na arenie,
                                                    gdzie bywalca zblazowanie, ignoranta przerażenie,
                                                    jesteś znów, lecz nie nad tymi orli swój zataczasz krąg
                                                    co od wzlotów i spadania wolą załamanie rąk.


                                                    Bułat Okudżawa
                                                  • Gość: Ewa Re: The Wanderings of Oisin IP: *.abo.wanadoo.fr 10.12.02, 09:16
                                                    ...On the falaming stones, without
                                                    refuge, the limbs of the Fenians are tost;
                                                    Non war on the masters of Hell, who could
                                                    break up the world in their rage;
                                                    But kneel and wear out the flags and pray for
                                                    your soul that is lost
                                                    Though the demon love of its youth and its
                                                    godless and passionate age...

                                                    W. B. Yeats from "Selected poems" page 13
                                                  • kwasna_cytryna Re: Road to Hell 10.12.02, 11:12
                                                    Stood still on a highway
                                                    I saw a womanBy the side of the road
                                                    With a face that I knew like my own
                                                    Reflected in my window
                                                    Well she walked up to my quarterlight
                                                    And she bent down real slow
                                                    A fearful pressure paralysed me
                                                    In my shadow
                                                    She said "Son, what are you doing here?
                                                    My fear for you has turned me in my grave"
                                                    I said "Mama, I come to the valley of the rich
                                                    Myself to sell"
                                                    She said "Son, this is the road to Hell"

                                                    On your journey 'cross the wilderness
                                                    >From the desert to the well
                                                    You have strayed upon the motorway to Hell

                                                    Chris Rea
                                                  • kwasna_cytryna Re: obraz 'Edyp i Sfinks' Gustave`a Moreau 10.12.02, 12:18
                                                    Gość portalu: Ewa napisał(a):

                                                    > Patrz myhte d'Oedipe

                                                    "Symbolizm to prąd w literaturze i sztuce drugiej połowy XIX wieku posługujący
                                                    się symbolem. A symbol? Symbol to znak mający dwa znaczenia: dosłowne i
                                                    metaforyczne, jednakże związek pomiędzy tymi dwoma płaszczyznami nie jest
                                                    jednoznacznie ustalony. Symbol miał "wyrażać to co niewyrażalne". Ukazywać miał
                                                    on "stan ducha", czyli przede wszystkim uczucia......

                                                    ....ważnym dziełem (symbolizmu)jest obraz "Edyp i Sfinks" Gustave`a Moreau. Na
                                                    płótnie widać wczepionego w Edypa kocio podobnego stwora. Obaj w milczeniu
                                                    badają się wzrokiem. Sfinks jest symbolem kobiety, która usiłuje usidlić
                                                    mężczyznę. Zauważmy, że Sfinks- kobieta ma na głowie koronę. Miała być ona
                                                    symbolem odwiecznego panowania natury nad rozumem ludzkim. Edyp jednak wydaje
                                                    się zwyciężać nad potworem. Natura jest zatem pokonana przez mężczyznę, który
                                                    zgłębiając ją (przeszywający wzrok) wykracza poza nią.... "

                                                    ???
                                                  • kwasna_cytryna Re: Il pleut 10.12.02, 21:31
                                                    Il pleut c'est merveilleux je t'aime
                                                    Nous resterons à la maison
                                                    Rien ne nous plaît plus que nous-mêmes
                                                    En ce temps d'arrière-saison

                                                    Il pleut les taxis vont et viennent
                                                    On voit rouler les autobus
                                                    Et les remorqueurs sur la Seine
                                                    Font un bruit qu'on ne s'entend plus

                                                    Il pleut c'est merveilleux j'écoute
                                                    La pluie dont le crépitement
                                                    Heurte la vitre goutte à goutte
                                                    Et tu me souris tendrement

                                                    Je t'aime oh ce bruit d'eau qui pleure
                                                    Qui sanglote comme un adieu
                                                    Tu vas me quitter tout à l'heure
                                                    On dirait qu'il pleut dans tes yeux.


                                                    FRANCIS CARCO (1886/1958)
                                                  • Gość: Ewa Re: Collage IP: *.abo.wanadoo.fr 10.12.02, 22:15
                                                    Tu me racontes qu'à ce bal
                                                    tu as ri, ri comme une folle.
                                                    Et tu te plains que tes paroles
                                                    aient l'air de me faire du mal.

                                                    On aime d'abord par hasard,
                                                    par jeu, par curiosité,
                                                    pour avoir dans un regard
                                                    lu des possibilités.

                                                    Paul Géraldy recueil Toi et moi
                                                  • kwasna_cytryna Re: On se retrouve par hasard 10.12.02, 23:00
                                                    Et toi
                                                    Dis-moi que fais-tu sans moi ?
                                                    Et toi
                                                    Ce soir parles-moi de toi

                                                    On se retrouve par hasard et tu n'as pas changé
                                                    Ca fait pourtant longtemps déjà qu'un soir tu m'as quitté
                                                    Tu veux savoir si malgré tout je repense à nous deux
                                                    Tu veux savoir si je vis seul et si je suis heureux

                                                    Et toi
                                                    Dis-moi que fais-tu sans moi ?
                                                    Et toi
                                                    Encore parles-moi de toi

                                                    On se retrouve par hasard et tout va bien pour toi
                                                    Tu habites au Mexique et tu repars demain déjà
                                                    Moi j'ai refais ma vie tu ne m'as pas laissé le choix
                                                    L'enfant qui t'accompagne, j'aurai voulu qu'il soit de moi

                                                    Et toi
                                                    Dis-moi où l'amour s'en va

                                                    On se retrouve par hasard et tu n'as pas changé
                                                    Ca fait pourtant longtemps déjà qu'un soir tu m'as quitté
                                                    Moi j'ai repris ma vie et tu ne m'as pas laissé le choix
                                                    L'enfant qui t'accompagne, j'aurai voulu qu'il soit de moi

                                                    On se retrouve par hasard et tu n'as pas changé
                                                  • Gość: Ewa Re: Mes amours IP: *.abo.wanadoo.fr 11.12.02, 08:30
                                                    Parmi des grands de l'impresssionisme, ceux qui ont été inspirés d'image
                                                    d'oiseau, il faut citer Edouar Manet, Vincent van Gogh, et Paul Gauguin.
                                                    Vincent van Gogh. Difficile de parler de son idole. Heureusement l'écriture se
                                                    réalise à travers le silence des pensées.Lui,mon idole, sa vie et son travail,
                                                    ont été et sont encore, les objets de multiples études. Sérieuses,approfondies
                                                    ou, au contraire, à la rechersz ds faits divers. Pour moi, sa vie, rempli
                                                    d'amour et d'une passion de la créativité a été comme un volcan. Si je regarde
                                                    avec étonnement son tableau Champ de blé avec cobeaux, je me demande comment il
                                                    a réussi à faire bouges les fragments des son oevre.Ce n'est pas un trompe-
                                                    l'oeil, je songe à un volcan en éruption. Il me fait frissonner.
                                                  • kwasna_cytryna Re: "Alfred Sisley: Poet of Impressionism" 11.12.02, 09:01
                                                    About Sisley, Matisse is said to have remarked, "A Cézanne is a moment in the
                                                    artist's life; a Sisley is a moment in nature." In fact, Sisley's lyricism has
                                                    its roots in the painting of the English artist John Constable, whom Sisley
                                                    deeply admired. Sisley remained faithful to both Impressionism and to nature
                                                    throughout his life, never abandoning his "luminous and light colours, applied
                                                    with short and definite brush strokes, intended to capture instants of moist
                                                    light or breezy air."

                                                    The art critic Camille Mauclair said of Sisley's landscapes from the 1870s and
                                                    '80s, "He's the painter of the wide blue rivers. of the blooming fruit
                                                    orchards... of the French skies...

                                                    In Sisley's water and sky "don't appear like a mere background," as Dumas
                                                    writes, but rather carry the same chromatic strength, they become symbiotic
                                                    protagonists of the painting, while the rest of nature floats in between,
                                                    likewise a story told while the universe watches. And in between skies twinned
                                                    to cobalt blue waters, Sisley's short brush stokes of mauve, aquamarine and
                                                    silver accents enliven landscapes where the human figure appears only
                                                    occasionally."

                                                    ORIETTA L'ABATE
                                                  • Gość: Ewa Re: Mes amours IP: *.abo.wanadoo.fr 11.12.02, 12:42
                                                    Fragmant szkicu na temat muzyki

                                                    L'environnement de l'homme n'a jamais été muet. En traversant les steppes,
                                                    grimpant sur les collines et plus hau, sur les montagnes ou en pénétrant la
                                                    forêt dense, l'homme a entendu divers voix. Mugissement du vent au crépuscule
                                                    dans la prairie, crépitement des branches d'arbres, grondement d'un orage et
                                                    parfois clapotement de la pluie.Dans ce monde de sons il y eut, et il y a
                                                    heuresement encore, les voix des animaux; le chant des oiseaux est la plus
                                                    agréable car n'annonçant aucun dange. Parfois même il aide à prevoir l'approche
                                                    d'un animal potentiellement dengereux: soit per l'arrêt soudain de son chant
                                                    soit par un cri aigu. Le temps des merveilles arrive avec le printemps. Les
                                                    jours vont an augmentant; parmi les anciens habitants ( connus auparavant), des
                                                    nouveux venus chantent le bonheur de retrouver un endroit connu..........

                                                    J'imagine le très sympathique Dieu Pan qui joue de la flute en se promenant
                                                    dans les champ.Peut-être Pan, lui-même, a-t-il été ce berger emerveillé par le
                                                    chant d'une alouette dans la matinée et les melodies sophistiques d'un
                                                    rossignol le soir? ....
                                                  • kwasna_cytryna Re: Alchimie sonore12 11.12.02, 14:29
                                                    Dépeuplement sonore
                                                    Vide envahissant
                                                    L'apaisement est ciblé
                                                    Mais l'angoisse s'éveille
                                                    Persiste
                                                    C'est l'effondrement
                                                    Je vous épargne mais m'égare
                                                    Si le silence décuple
                                                    Le poids des solitudes
                                                    Ces voix déchirées
                                                    Leur offre un relief
                                                    De précipice magnétique
                                                    Je vibre et capte
                                                    L'intensité de l'espace
                                                    Qui me laisse l'habiter
                                                    Je vibre et j'y tiens
                                                    Muet
                                                    Ouvert de tous mes pores
                                                    Et respectueusement muet
                                                    A l'affut
                                                    Des emportements mélodiques
                                                    Que captent les initiés.

                                                    Richard Neven